Wędkarstwo - Forum Dyskusyjne
Forum wędkarskie portalu wędkarskiego haczyk.pl - wędkarstwo, łowiska, sprzęt oraz metody i sposoby połowu.

Sprzęt wodny - Uprawnienia motorowodne

Gregorek - 19-09-05, 13:44
Temat postu: Patent sternika
Moze ktoś wie, jakiej mocy silnikiem moge plywac bez patentu. Slyszalem roznie 4 kM, 6 kM, niektorzy mowią nawet 8 kM. Jestem na etapie wypatrywania silnika po okazyjnej cenie. Nie chcialbym potem jeszcze inwestowac w patent.

Pozdro i dzieki za pomoc
Gregorek

artech - 20-09-05, 00:10

6,7 km tak bynajmniej było do tej pory, na 5-kach i 6-kach możesz śmigać powżej już ryzykujesz
Gregorek - 20-09-05, 13:30

Dzieki artech :)
W miedzyczasie znalazlem w sieci cos, co potwierdza Twoje słowa
wolno plywac bez patentu silnikiem o mocy nieprzekraczajacej 5 kW, czyli jakies 6,8kM. Czyli takim 6,7 jeszcze wolno :)
A do pontonu, na wode stojaca to duzy zapas mocy, na rzeke moze wystarczy...

Pozdro
Gregorek

Gość - 28-01-06, 22:42

Witam, o ile sie orientuje bez patantu sternika motorowodnego mozna uzywac silnik o maksymalnej mocy 5 km. Warunek dopuszaczajacy taka mozliwosc to posiadanie innego patentu np. zeglarskiego.
Kazdy kto bedzie prowadzil lodz motorowa bez patentu nawet ponizej 5 koni moze odpowiedziec za prowadzenie pojazdu mechanicznego bez uprawnien, i poniesc wszelkie konsekwencje z tym zwiazene. np: utrata prawa jazdy.
Do kontroli takich uprawnien są upowaznieni poza policja inspektorat zeglugi oraz inni parcownicy Kapitanatów, ktorzy na małych jeziorkach raczej nie pokazuja sie.
pozdrawiam

kol27 - 04-02-06, 16:13

"Jestem na etapie wypatrywania silnika po okazyjnej cenie"

Witam ponownie,
przy zakupie silnika powinieneś wiedzieć dokładnie do jakiej łodzi bedziesz go uzywać. Musisz tak dobrać zestaw aby płyta kawitacyjna była maks. 5 cm poniżej dolnej krawędzi pawęzy. Pozwoli to na maks. wykorzystanie silnika.
Jeśli jeszcze w czymś mogę Ci pomóc pisz.
Pozdrawiam wszystkich.

Adam_Max - 07-08-07, 11:45

Ostatnio poszukiwałem wiadomości na temat uprawnień do prowadzenia łodzi wędkarskich i znalazłem dokładne dane:

ROZPORZĄDZENIE RADY MINISTRÓW
z dnia 12 września 1997 r. w sprawie uprawiania żeglarstwa.
(Dz. U. z dnia 24 września 1997 r.)
Na podstawie art. 53 ust. 2 ustawy z dnia 18 stycznia 1996 r. o kulturze fizycznej (Dz. U. Nr 25, poz. 113 i Nr 137, poz. 639 oraz z 1997 r. Nr 106, poz. 680) zarządza się, co następuje:
.
..
...
§ 4. 1. Osoby nie posiadające patentu żeglarskiego mogą prowadzić jachty żaglowe o powierzchni pomiarowej żagli do 10 m2 po wodach śródlądowych bez ograniczeń i po wodach morskich do 2 Mm od brzegu, w porze dziennej.
2. Osoby prowadzące jachty żaglowe o powierzchni pomiarowej żagli powyżej 10 m2 powinny posiadać odpowiedni patent żeglarski.
3. Osoby nie posiadające patentu motorowodnego mogą prowadzić jachty motorowe z silnikiem o mocy nie przekraczającej 5 kW (6,67 KM) po wodach śródlądowych bez ograniczeń i po wodach morskich do 2 Mm od brzegu, w porze dziennej.
4. Osoby prowadzące jachty motorowe z silnikiem o mocy powyżej 5 kW (6,67 KM) powinny posiadać odpowiedni patent motorowodny.
...
..
.

ememiks - 16-08-07, 19:45

jachty motorowe nic nie ma o lodzi ;)
maryaChi - 30-01-08, 13:39
Temat postu: Uprawnienia motorowodne
Interesuje mnie ten temat bo znajomy powiedzial mi niedawno ze jesli kupie sobie do lodzi silnik 8KM to musze miec uprawnienia motorowodne? Czy jest to prawda, a jesli tak to od jakiego silnika musze takowe posiadac?
bboobb - 30-01-08, 13:56

W Polsce do pływania łodzią z silnikiem powyżej 6,6 KM trzeba mieć patent sternika motorowodnego. Na PW przesyłam Ci skan artykułu z najnowszego WŚ właśnie na ten temat.
sopel - 30-01-08, 14:23

Dziennik Ustaw z lipca 2007 Nr 171 poz 1208.
Bez patentu do 10kW.
sopel

maryaChi - 30-01-08, 15:46

Hmmm... Czyli z tego co sopel mowi silnik 10konny moge zalozyc bez patentów a wg WŚ nie moge. To dosc wazne, bo zakladajac kupno wiekszej lodzi silnik 10 a 5 koni to roznica.
sopel - 30-01-08, 16:20

10kW to ponad 13.5 KM.Rejestracja tz. wędkarska tylko do 15kW lub 12mb długości powyżej w PZŻ.
sopel

Daro - 30-01-08, 17:09

- właściciel jachtu śródlądowego o długości do 12m lub mocy silnika do 15 kW nie musi jachtu rejestrować, (podstawa prawna: art. 1 ust 2 ustawy z dn. 11.05.2007r. o zmianie ustawy o żegludze śródlądowej Dz.U. z 2007 nr 123 poz. 846)

- właściciel jachtu śródlądowego o długości do 12m lub mocy silnika do 15 kW nie musi dokonywać inspekcji, (podstawa prawna: art. 1 ust 3 pkt b ustawy z dn. 11.05.2007r. o zmianie ustawy o żegludze śródlądowej Dz.U. z 2007 nr 123 poz. 846)

ale uwaga:
każdy dorosły prowadząc jacht żaglowy (od 01.01.2008r.) o dł. do 7,5 m lub motorowy o mocy silnika do10 kW nie musi posiadać patentów ( podstawa prawna: art. 3 ust 3 ustawy z dn. 23.08.2007 r. o zmianie ustawy o sporcie kwalifikowanym oraz niektórych innych ustaw Dz.U. z 2007 nr 171 poz. 1208)

więc jeśli sopel dobrze przeliczył kW na KM(nie sprawdzałem) to do około 13 koni nie potrzebujesz uprawnień...

maniek - 30-01-08, 17:47

Tak tylko te zmiany dotyczą żeglarstwa jeśli się nie myle -cytat-z Dziennika Ustaw.
3) art. 53a otrzymuje brzmienie:

"Art. 53a. 1. Prowadzenie statków przeznaczonych do uprawiania sportu lub rekreacji, zwane dalej "uprawianiem żeglarstwa", wymaga:

1) posiadania odpowiedniej wiedzy i umiejętności z zakresu żeglarstwa oraz

2) przestrzegania zasad bezpieczeństwa.

2. Przepis ust. 1 dotyczy statków przeznaczonych do uprawiania sportu lub rekreacji:

1) o napędzie żaglowym (jachtów żaglowych), które mogą być wyposażone w pomocniczy napęd mechaniczny;

2) o napędzie mechanicznym (jachtów motorowych), w tym także skuterów wodnych, łodzi pneumatycznych i poduszkowców;

3) o napędzie innym niż żaglowy lub mechaniczny.

3. Uprawianie żeglarstwa na jachtach:

1) żaglowych o długości kadłuba powyżej 7,5 m lub

2) motorowych o mocy silnika powyżej 10 kW

Prosił bym o jakieś mocniejsze argumenty ,no chyba że jest się żeglarzem -wędkarzem to co innego.

sopel - 30-01-08, 19:00

Czyli Pisowski bubel prawy podpisany przez najjaśniejszego.
Biorąc logicznie to wszystko co pływa to statek a każdy kto pływa to żeglarz.Najpierw jest się żeglarzem a póżniej wędkarzem tym ze statku :wink: Bo ten wędkarz z krzaków nie musi byc żeglarzem.
sopel

Daro - 30-01-08, 21:21

otóż według tej ustawy dozwolone jest uprawianie żeglarstwa na jachtach motorowych o mocy silnika do 10 kW bez posiadania uprawnień, gdzie według tego ca jest napisane na początku
uprawianie żeglarstwa=Prowadzenie statków przeznaczonych do uprawiania sportu lub rekreacji...
a wędkowanie z łodzi się do tej kategorii zalicza na pewno,
z czego faktycznie wynika, że wędkując uprawiamy żeglarstwo...
ciekawym zapisem jest:
Prowadzenie statków(...)wymaga;
1) posiadania odpowiedniej wiedzy i umiejętności z zakresu żeglarstwa
to coś jakby w ustawie napisali że jazda rowerem wymaga posiadania wiedzy i umiejętności z zakresu jazdy rowerem :shock: :lol:
więc maryaChi kupuj silnik 10 i lekką łódeczkę i miłej zabawy :razz: tylko uważaj na siebie i innych bo pewnie na wodzie zaroi się od "bezpatentowych" żeglarzy(tych z żaglem :???: )....

maryaChi - 30-01-08, 21:24

Jak zarobie to kupie, w tym momencie prowadze czysto teoretyczne przemyślenia :) W kazdym razie temat intrygujacy jak sie okazalo.
Deti - 12-03-08, 18:36

Przez pojęcie jacht motorowy rozumie się jednostka pływająca poruszana za pomocą silnika spalinowego. Więc w tym sformułowaniu zawierają się łódki 3, 4 czy 5 metrowe.

Bartek Dettlaff
Starszy Sternik Motorowodny

jacfar - 27-03-08, 03:47

Witajcie
Z rozrzewnieniem patrzę na Wasze czcze dywagacje.
Żyjemy w dziwnym kraju , gdzie głowa czyt. "...." państwa nie ma prawa jazdy , konta etc.... - czyli rzeczy niezbędnych do codziennego funkcjonowania , więc niedługo wszystkie regulacje prawne będą "klepane" pod najjaśniejszego - mgliste i nie trzymające się kupy :mrgreen:
Kilka lat temu "zrobiłem" patent z prostego powodu - wędkuję na Narwi , która jest szlakiem żeglownym na Mazury i kilka razy w sezonie muszę spieprzać w krzaki swoją dłubanką przed wesołymi chłopaczkami w skarabeuszach , traktujących szlak wodny jak tor wyścigowy i gwarantuję , że płynąc na silniczku 6 KM ta sztuka może się nie udać :mrgreen: . To po pierwsze , po drugie większości z Was nie stać na 200 zł. rocznie za "dorożkę" (bez obrazy - realia), gdzie silnik może być niewielki , byle był ekonomiczny ,a po trzecie - patrz po pierwsze + zapas mocy (w trosce o własną dupę) i strata czasu na doczołganie się i powrót lub zmiana łowiska (rzeki lub większe jeziora).
Patent uprawnia do silnika o mocy do 60KW - dużo i mało ....zależy co kto lubi :mrgreen: i na co kogo stać ; czasami warto wrzucić w coś kilka zetów - na starość jak znalazł :wink:
Pozostawiam indywidualnej ocenie i pozdrawiam

Marpas - 27-03-08, 16:27

[quote="Daro"]otóż według tej ustawy dozwolone jest uprawianie żeglarstwa na jachtach motorowych o mocy silnika do 10 kW bez posiadania uprawnień, gdzie według tego ca jest napisane na początku
uprawianie żeglarstwa=Prowadzenie statków przeznaczonych do uprawiania sportu lub rekreacji...
a wędkowanie z łodzi się do tej kategorii zalicza na pewno,
quote]


Bardzo ciekawa interpretacja, jednak -niestety- błędna. Wędkowanie ze statków żaglowych jest zabronione (nie pamiętam na jakiej podstawie ale to nie jest przedmiotem niniejszego tematu - jak się mylę, to niech ktoś mnie oświeci, być może coś się pozmieniało). Statek jest statkiem żaglowym dopóty, dopóki porusza się wyłącznie za pomocą żagli. W momencie, gdy "żaglówka" zrzuca żagle, to przestaje być statkiem żaglowym, a jak jest poruszana silnikiem, wtedy podlega przepisom takim, jak statki o napędzie mechanicznym. Zatem ustawodawca być może zezwolił na prowadzenie statków żaglowych z pomocniczym napędem mechanicznym o mocy do 10kW (nie znam tych przepisów, jednak w zeszłym roku miało się coś pozmieniać, może to jest to), jednak nie odnosi się to do pływadeł używanych do uprawiania wędkarstwa. W przypadku prowadzenia statków z napędem mechanicznym (czyli, łodzi, motorówki, kajaka, amfibii, drewnianej kłody, itd) obowiązują nas przepisy dotyczące sportów motorowodnych. Zatem (nie słyszałem aby tu się coś zmieniło) wszelkie statki z napędem motorowym (z wyjątkiem tych żaglówek, które stają się statkami motorowymi wyłącznie w momencie użycia silnika pomocniczego) można prowadzić bez żadnych pozwoleń, w przypadku gdy moc silnika nie przekracza 5kW. Od 5 do 60 kW konieczne jest posiadanie patentu sternika motorowodnego. Powyżej tej mocy trzeba mieć patent starszego sternika, itd.
Jeszcze jedno - pamiętajcie, że jeżeli macie jakiekolwiek pływadło i używacie go wyłącznie do dopłynięcia na łowisko, po czym z niego wysiadacie i nie łowicie - to nie musicie tego czegoś rejestrować. Jeżeli natomiast łowicie z łódki (lub czegokolwiek) to sprzet pływjący musi być zarejestrowany.
Powymądrzałem się trochę, ale ćwiczyłem to 2 lata temu.
pozdrawiam,

robert.mazury - 06-04-08, 11:57

Witam.Dodam parę słów do swego przedmówcy ,który zapomniał dodać,że łodzie motorowe ,które są wyposażone w silniki zaburtowe lub stacjonarne powiny mieć kartę rejestracyjną łodzi PRS.Kiedyś koszt wyrobienia około 1200 zł na 5 lat w chwili obecnej niewiem jakie są koszty .Dla zainteresowanych podaje numer do osoby w giżycku ,która zajmuje się wyrabianiem rejest;Gajdamowicz 603072554.
4ndrew - 21-04-08, 20:25

Ja wlasnie jestem po kursie na SM i dowiedzialem sie kilku fajnych rzeczy:

do 10KW mocy silnika w lodce nie musisz miec zadnego patentu. 100% pewna informacja
do 15KW mocy silnika nie musisz rejestrowac lodzi. 100% pewna informacja

czyli nie majac zadnych uprawnien mozesz sobie plywac lodka z silnikiem do 10KW (13KM z hakiem) i nie musisz jej rejestrowac ale :

obowiazuja cie przepisy drogi wodnej czyli musisz znac podstawowe informacje na temat szlakow wodnych, znakow, przepisy z tym zwiazane itd. (nie znanie przepisow nie zwalnia cie z obowiazki ich przestrzegania)

na lodce musisz posiadac:
srodki ratunkowe (np 1 kolo na 2 osoby, kamizelke ratunkowa itp tak aby starczylo tego na ilosc osob ktore na lodce sie znajduja).
gasnice
apteczke

odpowiadasz prawnie za wszystkich znajdujacych sie na lodce !
alkohol i inne uzywki tak samo jak w przypadku samochodu i te same konsekwencje (tyczy sie sternika lodzi , inni moga a ty nie, ale miej na uwadze ze za nich odpowiadasz)
co najciekawsze nawet w przypadku plywania: kajakiem, rowerkiem czy innym g... te same sankcje odnosnie alkoholu

Tyle teorii

Praktyka:
Tyczy sie to przedewszystkim do szlakow wodnych, duzych akwenow itp.
na malych akwenach raczej nikt nie bedzie sie czepial (blisko do brzegu)

Odnosnie rejestracji to obecnie nie ma rozporzadzenia i w praktyce nie musisz rejestrowac lodzi. Ale mozesz , nie wszedzie chca zarejestrowac ale jak sie chce to mozna .
po co rejestrowac ? np. bez dow rej nikt ci lodki nie ubezpieczy, w przypadku kradziezy co powiesz miskom (biala lodka, moja jakich 100 w okolicy)

mozesz lode zarejestrowac na wiele sposobow np. jako lodz do amatorskiego polowu ryb (sporo osob rejestruje tak lodki nawet z duzymi silnikami ale w dowodzie maja wbite male i zmieniaja sobie np naklejke z 30 na 10 i nikt im nic nie zrobi bo liczy sie to co jest w dowodzie).

jezeli zamierzasz poplywac czasem lodzia po morzu (np. fiordy, baltyckie dorsze, chorwacja) to najlepiej zarejestrowac lodz w PZŻ bo dostajesz dowod w jez polskim i angielskim i rejestracja zaczyna sie na POL i w wiekszosci krajow jest to sugerowane.
Glowna zaleta to bardzo niski koszt takiej rejestracji w odroznieniu od PRS gdzie becelujesz jakies chore pieniadze, musisz robic badania tech i inne takie.

z ciekawszych rzeczy jakie sie dowiedzialem to np. prawnie jezeli miski zlapia cie na skuterze wodnym a nie masz starszego sternika motorowodnego (srednio od 100KM-250KM mocy ma taki skuterek) to moga ci przywalic konkretna kare .

Tomek J - 22-10-08, 12:30

sopel napisał/a:
Czyli Pisowski bubel prawy podpisany przez najjaśniejszego. Biorąc logicznie to wszystko co pływa to statek a każdy kto pływa to żeglarz.Najpierw jest się żeglarzem a póżniej wędkarzem tym ze statku :wink: Bo ten wędkarz z krzaków nie musi byc żeglarzem.

Na początek chciałem się przywitać, jako "nowy" :wink: Wprawdzie dotąd nie wędkowałem, i póki co nie bardzo widzę siebie w tej roli (zamiast nakłuwania robaków i ryb na haczyk wolałbym pomachać podrywką, choćby po to aby rybki sobie pooglądać nie czyniąc krzywdy tym które i tak trzeba by było wypuścić, no ale ktoś "mądry inaczej" zaliczył parę lat temu wędkarską podrywkę do grupy narzędzi rybackich :cry: ) niemniej jednak byłem bardzo mocno zaangażowany w działania zmierzające do niedawnej zmiany przepisów. I muszę wszem i wobec oświadczyć że kierowanie pretensji akurat do PiS oraz Prezydenta RP jest zupełnie nie na miejscu! :evil:
Chronologicznie: wszystko to zaczęło się jeszcze pod koniec 2004 roku, kiedy to rządziła komuna oraz wywodzący się z niej Kwach. Wówczas to pogrobowcy systemu stalinowskiego którzy znaleźli sobie przytułek w Polskim Związku Żeglarskim postanowili uwolnić się od stawianych im przez żeglarzy zarzutów o nielegalne pobieranie kasy za wystawianie kwitów uprawniających do żeglowania, zwanych "patentami". Wystąpili do swoich towarzyszy z SLD o to aby opłaty za wspomniane patenty zostały zawarowane w stosownej ustawie. Granicę powyżej której patenty miały obowiązywać, określili na 5m długości kadłuba dla łodzi żaglowych, i 5kW mocy silnika dla motorowych. Czyli zmienili tak aby się nic nie zmieniło: wcześniej obowiązywał limit 10mkw żagla, a mniej więcej tyle to mają właśnie pięciometrowe żaglówki. Za to mogli obłudnie trąbić na całą Polskę że oto z inicjatywy PZŻ dokonano "liberalizacji" przepisów na wodzie. Przy okazji postanowili skręcić kolejne lody, i załatwić sobie przywrócenie obowiązkowej rejestracji sprzętu pływającego. Nie, nie takiej jaka obowiązuje wędkarzy, że idzie się z kilkunastoma PLN w kieszeni do miejsowego powiatowego urzędu, i po kilkunastu minutach ma się ważny bezterminowo kwitek z numerem rejestracyjnym łódki. Właściciela żaglówki mierzacej powyżej 5m długości (a takich jest przytłaczająca większość) czekało ustawienie się w kolejce przed czynną 2 godziny tygodniowo siedzibą Okręgowego Związku Żeglarskiego, nieraz na peryferiach miasta, umówienie się z leśnym dziadkiem tytułującym się inspektorem technicznym PZŻ, zapłacenie mu za dojazd na przystań, wysłuchanie uwag w rodzaju "ta łódka jest już stara, właściwie nie powinno się na niej pływać, ale w drodze wyjątku mogę zatwierdzić przegląd z ważnością na rok a potem się zobaczy", zapłacić mu za taką "usługę" 70PLN (lub więcej, w zależności od rozmiarów jachtu), wreszcie ponowna wizyta w WOZŻ, wyskoczenie z kasy na kolejne 40PLN lub więcej (patrz wyżej), wreszcie, o ile "Pani Beatka" uwinęła się z drukowaniem - można było jeszcze tego samego dnia odebrać glejt łaskawie zezwalający pływać na własnej żaglówce!
Ale żeglarze, którym wstyd było żyć pod rządami tak represyjnych przepisów, nie poddali się. Zmiana ekipy rządzącej jaka nastąpiła jesienią 2005 roku obudziła nowe nadzieje. Mimo że nowy ministrer sportu, który w pełni zasłużenie poszedł potem na blisko rok do pudła usłużnie wydał podsunięte mu przez "niezatapialnych" ludzi starego systemu rozporządzenia do ustaw uchwalonych jeszcze za poprzedniej kadencji, ze skutkami opisanymi wyżej, znaleźli się w nowym parlamencie ludzie u których żeglarze znaleźli pełne zrozumienie. Zapamiętajcie ich: to byli posłowie LPR Krzysztof Bosak (o, jakie piękne żeglarskie nazwisko! :wink: ) oraz Radosław Parda. Oni to przekonali swoich klubowych kolegów, koalicjantów z PiS i Samoobrony, a nawet część posłów z SLD oraz PO. Akurat wtedy do kolejnej nowelizacji trafiła owa fatalna Ustawa o Kulturzez Fizycznej, wprowadzająca obowiązek posiadania patentów, i przyznająca działaczom PZŻ prawo do zarabiania na ich wydawaniu. Tym razem chodziło właśnie o omawiane w tym wątku doprecyzowanie, kto jest osobą "uprawiającą żeglarstwo" i od kogo policja może wymagać posiadania uprawnień. Była to prawdopodobnie reakcja lobbystów z PZŻ na spekulacje wśród żeglarzy, czy aby rekreacyjne (lub wędkarskie) pływanie łódką jest "uprawianiem żeglarstwa" o jakim mówiła ustawa, tak jak niewątpliwie jest nim udział w sportowych regatach. Posłowie LPR i PiS poszli żeglarzom na rękę, wprowadzając do ustawy poprawki które "wyrwały jej zęby". Podniesiono bezpatentowy limit do 7,5m długości kadłuba, a tej wielkości nie przekracza przytłaczająca większość prywatnych żaglówek. Większe są niemal wyłącznie wielkie "koromysła" przeznaczone do czarteru. Również motorowodniacy, jakimi w znacznej mierze są wędkarze, skorzystali na tamtych zmianach: im podniesiono bezpatentowy limit z 5kW do 10kW (13KM), przeto jeśli kupi ktoś na bazarze starego, ruskiego "Wiertolota", a nawet nowoczesną 12 konną Yamahę w firmowym salonie - miał odtąd z głowy wszelkie biurokratyczne problemy z wyrabianiem patentu motorowodnego. Jeszcze bardziej złagodzono przepisy rejestracyjne: w wyniku przepychanek z posłami SLD którzy zrazu chcieli sprowadzić rzecz do absurdu - pierwotne limity 7,5m i 5kW, jak to było w przypadku patentów podniesiono od razu na 12 m długości i 15kW mocy silnika, zwalniając z obowiązku rejsetracji wszelkie jednostki napędzane wyłącznie siłą mięśni ludzkich. To ostanie - w interesie... kajakarzy, na których PZŻ również chciał nałożyć rejestracyjne restrykcje, licząc na sojuszników wśród działaczy PZKaj. Ale ci ostatni nie okazali się świniami, stanowczo odcięli się od całego tego draństwa, mimo że Nadleśny Dziadek PZŻ, towarzysz inspektor Bogdan Helm z Warszawskiego OZŻ słał przeciwko nim donosy że oto związki kajakowy i wioślarski "odmówiły wdrożenia procedur rejestracyjnch podległych im jednostek pływających mimo że Ustawa je do tego zobowiązuje".
Tylko dla wędkarzy przepisy rejestracyjne się nie zmieniły. Tryb w jakim rejestruje się łodzie w Starostwach Powiatowych (do 20mkw iloczynu długości i szerokości oraz 20kW mocy silnika) mógłby stanowić wzór dla działaczy PZŻ. No ale na tak prowadzonej rejestracji nie dałoby się zbić fortuny... Zresztą żeglarze uznali że obowiązek rejestracji łodzi uzywanych do połowu ryb ma uzasadnienie (choćby po to aby Straż Rybacka mogła szybko zidentyfikować kłusowników łowiących niehumanitarnymi metodami, np, na szarpaka zanim ci zaszyją się w trzcinach i ewakuują wraz z łodzią na samochodowej przyczepie) toteż nie próbowali nawet jakichkolwiek działań w tym kierunku. Zresztą... ale o tym napiszę później. :wink:
Poprawki te całkowicie zaskoczyły działaczy PZŻ, którzy mając wyrobione "dojścia" w ministerstwach" liczyli na dalsze dokręcanie śruby żeglarzom, wszystko to dla wydębienia jeszcze większej kasy dla siebie. Nie pomogła im tym razem prasowa kampania kłamstw i oszczerstw o "hałaśliwej lecz dobrze zorganizowanej grupce żeglarzy ze stowarzyszań Bryfok i Samoster którzy znaleźli dojście do posłów PiS i LPR i namieszali im w głowach", nie pomogła krecia robota pań Ewy Stefanowskiej z MinSportu oraz Marty Wolskiej z Min.Infr. które usiłowały utrącić w Senacie ustawę o złagodzeniu przepisó rejestracyjnych, nie pomogła nawet volta sen. Piotra Andrzejewskiego, zaslużoego obrońcy praw człowieka który tym razem opowiedział się po stronie czerwonych haraczowników, nie pomogła nawet tym cmentarnym hienom z PZŻ ubiegłoroczna tragedia na Mazurach: w końcu wywróciły się i zatonęły łodzie prowadzone przez posiadaczy patentów żeglarskich, mające ważne "przeglądy"... Jakby wbrew wszelkim przeciwnościom w dniu 12 września ub. roku Prezydent RP podpisał ustawę liberalizującą wymogi patentowe (tę o rejestracjach podpisał już w czerwcu) przychylając się do próśb licznych obywateli (w tym i niżej podpisanego) i dzięki temu można się obecnie cieszyć względną wolnością, nie ustając rzecz jasna w wysiłkach aby w akceptowalnych już warunkach walczyć o doprowadzenie polskich przepisów do standartów Wolnego Świata. Ale na to potrzeba będzie trochę czasu, aby mentalność poważnej części społeczeństwa się zmieniła, aby minął szok że oto "zaraz wszyscy się potopią"... Wtedy też przyjdzie pora na całkowite usunięcie słusznie kwestionowanego zapisu o "uprawianiu żeglarstwa", aby przyslowiowy dziadek drzemiący z wędką w ręku przy trzcinach na dnie drewnianej wiosłówki nie czuł komplexów że oto "uprawia żeglarstwo" nie mając żagli nad sobą :lol:
To tyle miałem do powiedzenia na temat genezy przepisów, jakie mamy obecnie. Dodatkowe wątpliwości jakie zdążyły się pojawić w dyskusji - wyjaśnię w dalszej kolejności.

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski

Tomek J - 22-10-08, 14:12

Marpas napisał/a:
Wędkowanie ze statków żaglowych jest zabronione (nie pamiętam na jakiej podstawie ale to nie jest przedmiotem niniejszego tematu - jak się mylę, to niech ktoś mnie oświeci, być może coś się pozmieniało).

Ja mogę się tylko domyślać, skąd wziął się ów przesąd, który niejednemu wędkarzowi przysporzył dodatkowych kłopotów i naraził na zbędne wydatki. Otóż nie ma i nie było przepisu który zabraniałby wędkowania ze "statków żaglowych". Przepis określa tylko jakie warunki musi spełniać łódź rejestrowana dopołowu ryb na uproszcznych zasadach w Starostwach Powiatowych: iloczyn długości i szerokości kadłuba nie może przekroczyć 20mkw, a moc silnika - 20kW. Nie ma tam nic o obecności lub braku żagli. A co nie jest zabronione - jest dozwolone. Można więc zarejestrować żaglówkę w Starostwie i legalnie z niej łowić, rzecz jasna mając inne wymagane dokumenty. Z tej możliwości skorzystałem wiosną 2006 roku i ja, chociaż póki co nie łowię. Jako ze nawet tamta niedobra, restrykcyjna ustawa zwalniała łodzie zarejestrowane do połowu ryb od obowiązku dodatkowej rejestracji w PZŻ oraz od tzw przeglądów technicznych - zarejestrowałem w tej roli swojego żaglowego "Oriona" :grin: o nazwie "Leśny Dziadek". I leśne dziadki z WOZŻ którym dedykowałem tę nazwę mogły się tylko pocałować... no wiecie gdzie. :twisted:
Żródłem błędnego mniemania jakoby z żaglówki nie wolno było łowić jest prawdopodobnie ów Nadleśny Dziadek tow. Helm o jakim wcześniej pisałem. On to, wiedząc że co bardziej świadomi żeglarze unikali kłopotliwej zależności od jego łaski i niełaski rejestrując łódki nie tam gdzie on by sobie tego życzył, rozpusczczał pogłoski jakoby wędkarska rejstracja traciła ważność w przypadku wyposażenia łodzi w żagle. O mały figiel jego ofiarą padłby mój klubowy kolega, który najpierw nabył kadłub "Pegaza 600" bez osprzętu, a że chciał nim od razu pływać na ryby, na razie na silniku, to zarejestrował go póki co w Starostwie jako łódź do połowu ryb. Zrobił to za poradą owego insp. Helma zresztą, ale z przykazaniem aby z chwilą zainstalowania masztu wyrejestrował łódź w urzędzie i zarejestrował u niego. Na szczęście w porę trafił na mnie, dzięki czemu uniknął jakichkolwiek formalności. I teraz na klubowej przystani można spotkać stojące bura w burtę dwie żaglówki na "rybnych" numerach. Teraz już wiecie, co tak naprawdę łączy mnie z wędkarstwem :wink:
Znacznie gorsze konsekwencje ponosili jednak ci którzy chcieli dokonać "transformacji" w stronę przeciwną, nabywając starego Oriona, ElBimbo albo Sasankę, aby mieć łódź do połowu ryb. Ulegając plotkom jakoby wędkowanie z żaglówki było zabronione - zdejmowali maszt oraz ster, usuwali balast, wycinali skrzynkę mieczową aby zakupiony jacht "poddać przeróbkom uniemożliwiającym w sposób trwały ponowne jego użycie w roli jachtu żaglowego", i dopiero potem zarejestrować go do połowu ryb. W ten sposób nie tylko wykonywali qpę niepotrzebnej i naprawdę uciązliwej roboty, ale i pozbawiali się nie tylko subiektywnej bądź co bądź przyjemności pływania pod żaglami, ale i możliwości zaoszczędzenia paliwa w drodze na łowisko, lub powrotu z niego w razie awarii silnika bez męczącego wiosłowania. Faktr że wówczas do prowadzenia takiej łodzi pod żaglami niezbędny był patent - ale teraz jest to już nieaktualne.
Z chwilą gdy nad żeglarzami zawisła prespektywa słono płatnej obowiązkowej rejestracji w PZŻ, praktyka rejestracji "pod tanią banderą"... wędkarkską :lol: przybrała rozmiar na tyle duży że ów nadleśny dziadek zaczął wyłazić ze skóry w daremnych wysiłkach jej ukrócenia. Pisał donosy do policji domagając się karania sternika łodzi żaglowej zarejestrowanej do połowu ryb"która płynie pod żaglami aby w danej chwili nie łowi czyli de facto pozostaje łodzią żaglową". Straszył że od sterników takch łodzi policja i Straż Rybacka będzie wymagać posiadania karty wędkarskiej, sprzętu połowowego na pokładzie oraz pozwolenia na połów ryb na każdym akwenie po jakim przepływa. Ale wszystkie te instytucje jakoś nie kwapiły się do wzięcia na siebie roli policji skarbowej PZŻ :twisted:
Niewykluczone natomiast że wskutek całego tego zamieszania straż rybacka ukarała mandatem wędkarza który miał żaglówkę zarejestrowaną, tyle że nie w starostwie ale "jak Związek przykazał". Swoją przygodę opisał na łamach "Żagli", domagając się od PZŻ oraz... PZW (sic!) aby oba te zwiazki ujednoliciły swoje systemy rejestracyjne. Tym samym dał dowód kopletnej ignorancji w zakresie znajomości przepisów: PZW ma akurat tyle wspólnego z rejestracją łodzi wędkarskich, co PZMot z rejestracją samochodów. I chyba dobrze?
Cytat:
Statek jest statkiem żaglowym dopóty, dopóki porusza się wyłącznie za pomocą żagli. W momencie, gdy "żaglówka" zrzuca żagle to przestaje być statkiem żaglowym,

Nie. Przestaje nią być z chwilą gdy zaczyna używać silnika do napędu, chocby żagle pozostały jeszcze postawione. W takim jednak wypadku aby nie wprowadzać w błąd innych, powinna wywiesić czarny stożek.
Cytat:
a jak jest poruszana silnikiem, wtedy podlega przepisom takim, jak statki o napędzie mechanicznym.

I konsekwencją tego jest jedynie to, że z chwilą włączenia silnika do pracy traci dotychczasowe bezwzględne pierwszeństwo nad motorówkami (musi ustępować tym nadpływającym z prawej burty), sama zaś musi ustępować w każdej sytuacji żaglówkom nie używającym w danej chwili silnika.
Cytat:
Zatem ustawodawca być może zezwolił na prowadzenie statków żaglowych z pomocniczym napędem mechanicznym o mocy do 10kW

Nie. Pozwolił na prowadzenie bez uprawnień statków żaglowych do 7,5m długosci kadluba z pomocniczym napędem mechanicznym o dowolnej mocy.
Cytat:
(nie znam tych przepisów,

Tu znajdziesz je wszystkie zebrane do qpy:
http://www.siz.org.pl -> link w czwartym od góry akapcie.
Cytat:
jednak w zeszłym roku miało się coś pozmieniać, może to jest to

Co się zmieniło - napisałem: 5m->7,5m i 5kW->10kW. Oceńcie sami czy to znaczące zmiany, czy też nie.
Cytat:
jednak nie odnosi się to do pływadeł używanych do uprawiania wędkarstwa. W przypadku prowadzenia statków z napędem mechanicznym (czyli, łodzi, motorówki, kajaka, amfibii, drewnianej kłody, itd) obowiązują nas przepisy dotyczące sportów motorowodnych.

Pokrętna interpretacja jaką trudno byłoby wymyslić nawet najbardziej zasiedziałemu działaczowi PZMiNW. Ale może wymyslił ja zasiedziały działacz PZW, któremu marzyloby się wprowadzenie całkowitego zakazu wędkowania z łodzi (podobno są takie "tryndy" u pokręconych reumatyzmem działaczy?) :twisted:
Cytat:
Zatem (nie słyszałem aby tu się coś zmieniło) wszelkie statki z napędem motorowym (z wyjątkiem tych żaglówek, które stają się statkami motorowymi wyłącznie w momencie użycia silnika pomocniczego) można prowadzić bez żadnych pozwoleń, w przypadku gdy moc silnika nie przekracza 5kW

Źle słyszałeś (może właśnie od takiego działacza?) Bezpatentowy limit 10kW dotyczy właśnie łodzi motorowych! Co więcej, przepisy są nadal na tyle niejednoznaczne, że przyłapany na niemaniu patentu sternik zarejestrowanej do połowu ryb motorówki z silnikiem ponad 10kW ale nie więcej niż 20kW miałby szanse wybronić się przed sądem od kary.
Cytat:
Powymądrzałem się trochę, ale ćwiczyłem to 2 lata temu.

No to ja się też powymądrzałem, ale rejestrację swojej żaglówki też ćwiczyłem 2 lata temu :wink:

Ponownie dziękuję za uwagę
Tomek Janiszewski
ps. Proszę P.T Admina o skasowanie mojego postu z godziny 13:39. Wysłałem go omyłkowo podczas pisania niniejszego, tymczasem minęła godzina i samemu usunąć go już nie mogę :oops:

maniek - 22-10-08, 14:34

Tomek J napisał/a:
Na początek chciałem się przywitać, jako "nowy"
Witaj ,jak mniemam "wodniaku" :wink: wielkie dzięki za posty ,bo to co pisało do tej pory w tym temacie jakoś nie trzymało się qupy :wink: .Ale mam pytanie ,może i mi odpowiesz może nie ,jak do tej pory jestem wkurzony na ten cały bajzel z tymi rejestracjami,ale piszesz że wędkarzy zmuszono do rejestracji łodzi po takich argumętach np.
Tomek J napisał/a:
(choćby po to aby Straż Rybacka mogła szybko zidentyfikować kłusowników łowiących niehumanitarnymi metodami, np, na szarpaka
Wytłumacz mi czy widziałeś kiedyś prawdziwych kłusowników ,co to rejestrują łodzie po to aby kłosować bo ja nigdy ,bardzo śmieszny argument ,to tak jakby złodziej musiał napisać swoje nazwisko na plecach . Albo ja już jestem za stary aby to zrozumie ,albo jak piszesz ktoś sobie lody kręci na boku.

PS- w ostatnim WP [Wędkarzu Polskim] jest wzmianka o szlakach wodnych ,jest tam wymieniona lista ,czy wiesz o co biega ?. Teraz jestem jeszcze w pracy ,ale jak wrócę napiszę o co biega.

Tomek J - 22-10-08, 16:31

maniek napisał/a:
piszesz że wędkarzy zmuszono do rejestracji łodzi po takich argumętach np.
Tomek J napisał/a:
(choćby po to aby Straż Rybacka mogła szybko zidentyfikować kłusowników łowiących niehumanitarnymi metodami, np, na szarpaka

Nie pisałem nic o "zmuszaniu" wędkarzy do rejestracji przy pomocy "takich argumentów". To był mój, wymyśony na poczekaniu argument (podobno nazywa się to "racjonalizacją" :wink: ). Rejestracja łodzi wędkarskich funkcjonowała od niepamiętnych czasów, i nigdy nie była uciążliwa, ani biurokratycznie, ani finansowo. Żeglarze też z niej czasem korzystali, nie tylko dlatego aby legalnie łowić z jachtu ale i dlatego że była ona honorowana przez ubezpieczycieli (ubezpieczenie jachtów jest rzecz jasna dobrowolne) a w odróżnieniu od dawnej (funkcjonującej do 2006 roku) rejestracji w OZŻ-tach była ważna bezterminowo a nie tylko 2 lata. Jeden z takich moich znajomych, gdy weszła w życie reforma administracyjna bez żadnych dopłat ani zachodu z jego strony otrzymał listem poleconym nowy dowód rejestracyjny, z numerem dostosowanym do obowiązującego podziału administracyjnego kraju. PZŻ na pewno wykorzystałby taką okazję do zbicia kasy na wymianie dokumentów.
Cytat:
Wytłumacz mi czy widziałeś kiedyś prawdziwych kłusowników ,co to rejestrują łodzie po to aby kłosować bo ja nigdy ,bardzo śmieszny argument ,to tak jakby złodziej musiał napisać swoje nazwisko na plecach.

Miałem na myśli nie tyle uzbrojonych bandziorów zastawiających nielegalnie sieci, sznury hakowe i inne pęta, ale raczej gnojków, co to pilnie muszą nałapać sobie parę płotek czy szczupaczków na zagrychę przy wieczornym ognisku, i w tym celu gotowi byliby się uciec do metod o jakich pisałem. Tacy to na ogół łowią metodami legalnymi, a obecność numeru na burcie mogłaby ich skutecznie powstrzymać przed uciekaniem się do metod barbarzyńskich.
Cytat:
Albo ja już jestem za stary aby to zrozumie

Być może to ja się mylę w powyższym. Sam nie łowię, tak jak pisałem, to tylko moje domysły.
Cytat:
albo jak piszesz ktoś sobie lody kręci na boku.

Zapewniam Cię że na wędkarskich rejestracjach, bezterminowych i kosztujących kilkanaście PLN nikt lodów nie skręci. Nie mam powodu żałować decyzji; urzędowy papier przydaje się w róznych sytuacjach, np. znacznie skraca odprawę na śluzie Żerań "...no bo przecież muszę coś wpisać, kto się śluzował..." Mimo że nie ma już obowiązku rejestracji łodzi nie używanych do wędkowania (przynajmniej takich jak moja) numery wędkarskie pozostaną na burtach "Leśnego Dziadka" po wsze czasy, jak chwalebne blizny na ciele rycerza :wink: , świadczące o tym że w czarnych dla żeglarstwa latach 2005-2006 nie ugiąłem karku przed leśnymi dziadkami i nie zapłaciłem im ani grosza. Conajwyżej zeszlifuję je przed malowaniem kadłuba, ale po jego zakończeniu namaluję na nowo.

Pozdrawiam i przepraszam za małą dawkę górnolotności
Tomek Janiszewski


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group