Skocz do zawartości
studiuj rybactwo     przynęty na klenia

-PuS-

Użytkownik
  • Ilość dodanej zawartości

    220
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez -PuS-

  1. Występuje tylko w płytkich zbiornikach z ciemną i ciepłą wodą. Z mojego doświadczenia jak już jest to dosłowinie miliardy. Znam takie stawy gdzie jest tylko słonecznica, trochę karasia złotego i znikome ilości karłowatego lina no i żaby Dawno temu łapało się ją na podrywkę jako żywca na okonia. Osobiście nie łapię okoni bo wolę sandacza. Ale dalej mnie nurtuje czemu jest pod ochroną? Albo ta ryba występuje w zbiorniku gdzie jest jej zatrzęsienie, albo jej nie ma wcale. Takie są moje spostrzeżenia. Po co jest wprowadzona ochrona ryby która sama sobie wybiera siedlisko, a jak już jest to w ilościach nieprawdopodobnych. Przecież jak ktoś by sobie złapał kilkanaście sztuk i zabrał na żywczyka to nic się jej nie stanie. Wielu wędkarzy i tak ją łapie bo wygląda jak mała uklejka. Czy może ktoś zna odpowiedź?
  2. Tołpyga. Dziwna ryba która bierze na wszystko. Jednocześnie nie bierze na nic. W tamtym roku miałem prześledzoną trasę jej żerowania. Parę razy się zasadzałem. Niestety nic. Nawet brania. Ale kolega miał pobranie na moim miejscu. Uderzenie o wodę było takie że myśleliśmy że to on wpadł do wody. A to tołpyga uwalniała się z haka. Potem były wielokrotne polowania. I kilka brań. I nic Albo rozgięty hak albo coś tam innego puściło. Jak ktoś stosował silniejszy zestaw to brak brań. Totalne nieporozumienie. Ale ... panowie i panie. Kiedyś nikt nie potrafił łapać rapy. A teraz na zawołanie. Czyli może temat jak złapać tołpygę tam gdzie ją widać i wiadomo że jest? Czekam na podpowiedzi Pozdrawiam
  3. -PuS-

    Czy kołowrotek spiningowy nadaje sie na grunt???

    Już tu kiedyś polecałem taki dość tani kołowrotek firmy Okuma z wolnym biegiem. Mój ma już ponad 5 lat wszystkie śruby zewnętrzne zerdzewiały ze starości nigdy go nie czyściłem jedno łożysko i nic się nie dzieje! Holowałem nim zaczepione łódki i działa dalej:) A cena około 130 zł w sklepie. Czyli można trafić coś dobrego i taniego. Do łapania na heawy federka bardzo dobry i na rzekę i na jezioro. Drugi to Spro czyli podobno Shimano w innym brandingu. Też wszystko wytrzymuje ale nie rdzewieje. A do spiningowania mam Michellina czy jak to tam się pisze i uważam że każdy kołowrotek swoje zadania spełnia.
  4. Odległość między haczykiem a koszykiem u mnie to. Rzeka około 30 cm i tego nie zmieniam. Jezioro jak są zaczepy i nie można podciągać koszyka po zarzuceniu to też 30 cm. Jak dno jest bezzaczepowe czyli piasek, kamienie, glina itp to nawet 70-90 cm. Wtedy zarzucam i czekam kilkanaście minut. Potem podciągam zestaw o jakieś 30-40 cm i znowu czekam kilka kilkanaście minut. I potem jeszcze raz to samo. Czyli najpierw hak z przynętą najczęściej białymi robakami mam bardzo daleko od koszyka (odczekuję te kilkanaście minut - podciągam) i mam hak przy zanęcie która wysypała się z koszyka potem w miejscu gdzie koszyk upadł a potem trochę za. Przy podciąganiu potrafi trafić się piękny gruntowy okoń który normalnie nie zaatakowałby bo czaił się na drobnicę która skubała zanętę. Zanęta musi być tak zrobiona że przy ostatnim podciągnięciu koszyk jest pusty. Jak są rybki to biorą a jak nie ma to trzeba szukać innego miejsca. Pozdrawiam
  5. -PuS-

    Czy kołowrotek spiningowy nadaje sie na grunt???

    Na jeziora się nadają kołowrotki spiningowe, ale absolutnie nie nadają się na większą rzekę. Przy pierwszym braniu ledwo wymiarowego sumika 80 cm poczujesz jak ciężko zwinąć zestaw do brzegu przy większym uciągu. A jak pomachasz tym kołowrotkiem z zestawami na nurt z obciążeniem np. 300g to wykończysz go po kilkunastu dniach. Już nie mówię że dobry kołowrotek spiningowy jest dość mały i lekki. Jak na niego nawinąć plecionkę np 30? Wejdzie kilkadziesiąt metrów i koniec:) Ktoś może powie a po co plecionka 30? Nie raz nie dwa zaczepi się o zestaw jakaś płynąca kłoda. I co wtedy? Trzeba wyciągnąć to z wody albo ciąć. Jak utniemy to mamy kilkadziesiąt metrów plecionki w plecy plus hak lub kotwicę plus wolfram plus krętliki lub też koszyk w zależności co łapiemy. Policzmy koszta jednego zaczepu. Ciężarki około 10 zł plus kilkadziesiąt metrów plecionki następne 20-30 zł - czyli jeden zaczep to strata minimum 30 złotych. 5 zaczepów to około 150 zet w plecy. No i później trzeba wszystko wiązać od nowa często w nocy, a potem np czegoś tam zabraknie i tylko człek zły jest. Ja wolę zaprzeć się nogami o brzeg i kręcić aż wyprostuje się hak lub wyciągnąć zaczep na brzeg i za chwilę znowu łapać. Ale do tego potrzebny jest silny i duży kołowrotek!
  6. -PuS-

    Muzyka

    Witam a może coś radykalnego? GOA Psychodelic Trance ! a to uwaga słuchać po minimum 4 browarach i to ma max! też GOA - po trzeźwemu nie wolno Może ktoś lubi taką muzę z tego forum co? Bo ja to wszystko lubię
  7. -PuS-

    stare wędki

    Deuuu ma rację. Nie dawać sprzętu małolatom z tzw biednych rodzin. Kilka razy dałem bo mieszkałem w takiej okolicy to... albo zgubił (sprzedał starszemu koledze za kilka fajek) albo wykorzystywał do kłusownictwa. Jak ktoś ma pasję to nawet w młodym wieku sobie coś tam zorganizuje. Żyłkę znajdzie nad wodą haczyk też i robala z krzaków wyciągnie. Ja łapałem za małolata na co sam sobie zorganizowałem i mimo że na to nie było szansy złapać to siedziałem nad wodą.
  8. Każdy z nas wędkarzy chciałby coś czasem napisać dla innego wędkarza. To chyba oczywiste. Raz dostałem ostrzeżenie za to że podałem namiary na nowo otwarty salon wędkarski w Warszawie. Zresztą dobrze zaopatrzony. Nie pisałem aby go reklamować tylko po prostu aby ludziska wpadli ocenili powiedzieli np. co jest za drogie co jest dobre itd. Następnym razem otrzymałem za parasolkę Że proponuję kupić taką a taką zwykłą i przerobić ją na wędkarską i dodać do tego lampki które znalazłem w na największej aukcji. Może trzeba minimalnie zmienić regulamin lub może admin powinien trochę się wyluzować A może warto założyć dział nowy? np. nowe gadżety które mogą się przydać wędkarzom. I co ktoś fajnego i naprawdę nowego dla naszej braci szalonej znajdzie to niech tam wstawia. A największa aukcja to nie diabeł. To rzeczywistość. Oczywiście jak admin uzna że nie, to ja więcej nie załączę linka i nie powiem gdzie jest coś fajnego. Pozdrawiam Puszkin
  9. -PuS-

    Interpretacja regulaminu

    Ja w tym roku miałem historię z drzewem. W nocy była burza i potężna topola praktycznie się złamała. Ale jeszcze stała. Cholera wie w którą stronę poleci i czy nie ubije kogoś. Siedzimy myślimy. Albo zmieniamy miejscówkę albo musimy ją obalić bo będzie nieszczęście. A to drzewo cały czas chrupie. Strach stać obok. No to niewiele myśląc kolega wyciągnął małą kilową siekierkę i trach w to drzewo. Trzy stuknięcia leży. A tu pech:) 15 minut wcześniej przepływała straż rybacka i stało drzewo i jak wracali to zobaczyli obalone. I awantura! Kto ściął tą topolę ona tu chroni brzeg rzeki i takie tam. No to my palimy głupa że samo się wywróciło:) A wiadomo, że gdzie drwa rąbią tam wióry lecą. A tam nie ma wiórów. No to chłopaki przyczepili się że mamy o jedną wędkę za dużo. To ja mówię, że za mało:) Ale kolega się oddalił po browara i faktycznie mamy za dużo! No się zaczyna. Na szczęście sklep był tylko kilkadziesiąt metrów dalej i przylazł. I tak w ciągu godziny 2 razy złamaliśmy regulamin Na szczęście chłopaki odpuścili. A mogli przywalić. Trudno było by się wytłumaczyć. Pozdrawiam
  10. Witam. Już wiem dlaczego mój post został usunięty. Faktycznie może i powinno się robić opisy do dodawanych z allegro linków. Sam się często wnerwiam jak na jakimś forum znajduję linka a on od dawna nieczynny. Ale znowu z drugiej strony na dużym forum takim jak ten stare posty znikają pokryte nowymi. A nie każdy produkt da się w dość prosty i szybki sposób opisać. Dlatego myślę, że szkoda czasu admina na sprawdzanie pod tym kątem postów. Inna sprawa, to jak ktoś udziela się na kilku forach. Czy wtedy ktoś zapamięta dokładnie regulamin? Raczej nikt. Nawet jak przeczyta. A co do sklepów to uważam iż trzeba stworzyć dział gdzie są opisane. Zaopatrzenie, ceny, obsługa itd. A może nawet jakiś ranking. Oszczędzi to nam wędkarzom kupę czasu i pieniędzy. I proszę nie denerwować admina jakimiś aluzjami itd. To jest bardzo niewdzięczna robota! Sam kiedyś byłem, a moja córka aktualnie jest i codziennie wywala dzieci neostrady za dublowanie, ortografię i takie tam. Mamy sobie tutaj pomagać! Pozdrawiam Puszkin
  11. -PuS-

    Wasze inne hobby niż moczenie kija ;)

    A ja ma takie hobby:) a karate też ćwiczyłem. Byłem nawet na treningach karate tsunami. Ale kiepski był trener i odpuściłem Pozdrawiam Puszkin
  12. -PuS-

    Uwaga!!! Kontrola

    Aby zostać SSR trzeba pogadać z prezesem koła. On ma przydział tzw. blach i wie dokładnie który ze strażników odpadnie pod koniec roku z powodu lenistwa Wbrew pozorom to zajęcie jest dość upierdliwe. Trzeba chodzić minimum dwa razy w tygodniu nad wodę na kontrole i spisywać najlepiej wszystkich jak leci do raportu. Raport jest potrzebny dla związku gdzie podobno robią analizy tych zapisów. Oczywiście strażnicy z lenistwa przepisują stare wpisy do nowych blankietów zmieniając tylko kolejność. Jak ktoś mieszka w małej miejscowości i zostanie SSR to może mieć problemy. Strażnik to twój wróg! Taka pokutuje opinia. Pójdziesz na piwo a tam "wędkarze" pokazują Ciebie palcem i mówią. O to ten ormowiec uważajcie! Przy okazji przebiją opony w samochodzie i takie tam:) U nas w kole strażnikami są albo emeryci którzy się nudzą i chodzą na kontrole, albo tacy co już z przyzwyczajenia kontrolują od wielu lat. A ten pomysł PZW aby spisywać wszystkich jak leci to porażka. Podchodzisz do pierwszego wędkarza sprawdzasz kartę przepisujesz dane a reszta kłusoli w tym czasie wieje aż się kurzy. Bywały takie dni że przychodziłem nad jeziorko i patrzę 10 wędkarzy. Podchodzę do któregoś piszę, sprawdzam siatkę i za chwilę podnoszę głowę. A tam już 7 uciekło Mógłbym napisać na ten temat elaborat. Ale i tak to niczego nie zmieni. SSR to pozostałość po komunie i nie ma racji bytu. Strażnicy powinni mieć sprzęt (łodzie, noktowizory, quady, uzbrojenie) i dobrą kasę za tą robotę. Dodatkowo płatne nadgodziny itd. Przecież wiadomo, że w nocy nad rzeką jest zero kontroli. Bo... strażnicy śpią po 8 godzinach pracy. Są miejscowości gdzie jest inaczej i kontrole są przeprowadzane profesjonalnie przez całą dobę. Ale to wyjątki. Podsumuję. Jak nie ma lokalnego parcia na związek, policję itd to woda nie będzie chroniona. Dlatego na wyborach lepiej wybrać wójta, burmistrza wędkarza. Wtedy wiadomo że fundusze się znajdą pozdrawiam
  13. -PuS-

    Travertine FD45 Baitfeeder TRB45

    Litości kolego! Temat wielokrotnie wałkowany. Opcja szukaj
  14. Ja znowu wybrzydzam. Albo za duża albo za mała. Ale zawsze zabieram jak ryba jest ostro pokaleczona i wiem że padnie. No chyba, że rodzinka mnie naciska abym w końcu coś przyniósł do domu oprócz zdjęć Bo wszyscy łącznie ze mną uwielbiają dobrze zrobioną rybkę. Czasem można wzbudzić sensację. Siata pełna, potem kilka fotek i sru do wody. Ale jak wiem, że w zbiorniku jest dużo określonego gatunku, np leszcza to biorę ze 3 sztuki. Kiedyś się lekko zdenerwowałem na jedną panią. Nic nie mogła złapać. Przezbroiłem jej zestaw pokazałem jak gruntować i gdzie łapać. Podeszły leszcze to cholera wykosiła kilkadziesiąt sztuk. Nie to że zazdroszczę bo wtedy też łapałem. Ale ja po godzinie z kompletem 3 sztuk polazłem do domu, a ta bestia łapała do wieczora. W siatce leżały jak sardynki jeden obok drugiego. Większość padła bo się udusiła mimo że były w wodzie. Nie zapomnę tego widoku nigdy. Miała kobiecina farta, że nie widziałem jak łapała bo wywaliłbym jej wszystko do wody. Przyszedłem w chwili kiedy wyciągała te praktycznie śnięte ryby i dumnie prężyła pierś. Trochę ją opierdzieliłem. Ale ona nie bardzo wiedziała o co chodzi. Przecież złapała na jedną wędkę! W następnym roku nie było tam już ani jednego dużego leszcza. Jakaś zmiana administracyjna właściciela wody. Zanim oddali jezioro nowemu właścicielowi wybili wszystko do dna! Najpierw siaty potem prądem. Dlatego nie zmienię nigdy zdania. Wędkarz choćby nie wiem jak się starał to nic złego nie zrobi jak łapie zgodnie z regulaminem. Czasem przegina bo dobrze biorą. Ale prawdziwa plaga to rybacy. pozdrawiam
  15. -PuS-

    węgorz

    Kolega Miras ma rację. Zamiast ciężarka używać koszyka ze zmieloną rybą. Fajnie przyciąga węgorki i sandacza. Ja używam plecionki 0.30 i dużych haków około 1/0. Mniej zacięć ale jak się uczepi węgorek to minimum 60 cm. Prawie zawsze łapię na trupka. Dlatego że przy okazji trafiają się całkiem fajne sandacze. Najczęściej łapię na stawach (gliniankach w Zielonce k/wawy). A jak ktoś chce na 100% wieczorem złapać węgorza to czerwone robaki lub rosówka. Ostatnio biorą jak głupie. Niestety u mnie same maluchy:( poniżej 80 cm. Coś w tym roku nie mam farta. No ale sezon przed nami. Jeszcze powalczę! Zapraszam wszystkich warszawiaków do nas do Zielonki na węgorza. Jak ktoś nigdy takiej ryby nie złapał to tu ma pewniaka. Brania do 1 w nocy potem cisza i dopiero nad ranem. W weekendy jak jest pogoda niestety tabuny turystów Dlatego radzę przyjechać jak jest kiepska pogoda. Pozdrawiam
  16. -PuS-

    początkujący spławikowiec

    Na początek łap na przystawkę. To bardzo wdzięczna metoda. Nie trzeba latać po brzegu i machać wędką co minutę. Szukasz rynny 2, 3 metry głębokości najlepiej na jakiejś cofce za zatopionym drzewem lub główką. Tak aby tam woda zawracała i robiła takie kółko. Ale musi być głębiej niż ogólnie, chociaż nie zawsze. Aby było tanio poszukaj jakiegoś sklepu z karmą dla kur (lub okolicznego hodowcę drobiu) i kup worek zamiast zanęty. Teraz wystarczy bochenek starego chleba który namaczasz i wyciskasz, mieszasz z karmą dla kur i sru to do wody. Pięknie się trzyma dna i smuży. Czyli miejsce i zanętę mamy z głowy. Teraz zestaw. W zależności od uciągu spławik około 4 do 6 gramów, do tego ciężarek przelotowy cięższy od spławika o jakieś 2 gramy. Schemat przystawki znajdziesz w necie, lub na forum. Opierasz wędkę na podpórce i łapiesz leszcze, płocie, okonie itd. A jeszcze. Robala czerwonego owijaj na okrętkę wokół haczyka. Tak aby robak mieścił się cały na haku. Wtedy drobnica nie będzie miała jak go obskubać. Jak znajdziesz dobre miejsce to kilka patelnianych leszczy i płoci codziennie przyniesiesz. Powodzenia
  17. Wiązarki są do d.... Mam już swoje lata i z bliska coraz gorzej widzę. Kilka lat temu pomyślałem, że trzeba zmienić moją technikę wiązania. Była bardzo skomplikowana ale skuteczna. Pod jednym warunkiem. Że widzisz! Pogmerałem na necie i znalazłem. Teraz mogę uwiązać hak prawie po ciemku. I trzyma się!!! Jak znajdę chwilkę to nakręcę filmik jak to zrobić. Pewnie większość z tego forum zna te wiązanie. Ale...
  18. Zabierać i zjadać czy nie? Jasne że tak! No chyba że ktoś nie lubi pięknie przyrządzonej i smacznej rybki. Ale oczywiście nie wszystkie i nie codziennie. W tym roku zjadłem tylko 5 płotek każda między 34 a 35 cm złapane jednego dnia. Sandacz, węgorz itd poszły do wody. Bo... miały ledwo ponad wymiar i zaczepiły się o mordkę. Znaczy się węgorz miał 20 cm powyżej wymiaru ale nie ubijam jednej rybki. Kilka razy w roku trzeba połapać wypatroszyć oskrobać i zjeść. Dla mnie wszyscy no kill są zboczeńcami. Rozsądek i umiar to podstawa. A nie twarde reguły. pozdrawiam
  19. -PuS-

    Sandacz 2009

    Panowie trzeba też myśleć samodzielnie. Sandacz pobrał to pobrał. To że w okresie ochronnym to trudno. I tak jest na brzegu to fotkę można zrobić. U mnie ryba nawet jak nie ma wymiaru i jest w okresie ochronnym a zapnie się na śmierć czyli ktowica połknięta do samej dupy to ją ubijam i zabieram. Nie można być sadystą. Karp przeżyje jak się odetnie hak i kawałek żyłki, ale sandacz nigdy. Szczególnie jak połknie kotwicę z wolframem. Przepisy przepisami ale trzeba samemu decydować. Pozdrawiam
  20. -PuS-

    Zostań strażnikiem PZW

    Witam. Dość często rozmawia się o kłusownictwie i innych podobnych aspektach. Bardzo wielu wędkarzy narzeka, że nikt nie pilnuje wody itd. Ale... każdy z nas może zostać strażnikiem PZW. Nie trzeba wielkiej filozofii. Wystarczy należeć do koła kilka lat i przekonać prezesa no i innych , że naprawdę nam zależy na ochronie naszych wód. Przekonywać długo nie trzeba bo nie ma chętnych do tego zajęcia. Najczęściej są to panowie na emeryturze którzy trochę z nudów trochę z przekonania a najczęściej dla dodatkowej zniżki 50% (po 2 latach) zapisują się na kontrolnego. Oczywiście jest też wielu ideowców i sam takich znam. I chwała im za to!!! Sam byłem przez rok i opowiem o wadach tego zajęcia. Co dwa tygodnie trzeba iść na obchód łowiska i uwaga! spisywać wszystkich którzy łapią ryby. Czyli z jakiego koła, nazwisko, nr karty wędkarskiej. Nie ważne czy coś nabroił czy nie. To jest ważne do statystyk które później idą do okręgu, a okręg za to daje dodatkowe punkty liczone w rybach przy zarybianiu i takie tam. Czyli po kilkunastu minutach już wszyscy wiedzą, że jest kontrola Z daleka widać jak wieją z nad wody wszyscy co mają coś na sumieniu. Druga sprawa trzeba chodzić w brygadach najlepiej po 3 ale po dwóch też można. Takie są przepisy. Czyli co 2 tygodnie 3 facetów musi mieć w tym samym czasie wolne. Poza tym zamiast łapać ryby chodzisz i wypisujesz jakieś idiotyzmy do raportu. No zdarza się że trafić można na jakiegoś jełopę który zapomniał karty wędkarskiej, lub pomylił mu się karp z karasiem, lub jakiś dzieciak sobie kłusuje bez karty bo tata nie dał paru dych bo wolał przeznaczyć na wino. Najczęściej są to niegroźne przypadki. Bo wędkarz choćby nie wiem jak się spinał to nie przetrzebi ryby tak jak kłusol z odpowiednim sprzętem. Inna sprawa, że w tym czasie kiedy chodzisz i zawracasz dupę wędkarzom to samemu chętnie by się połapało. Wniosek. Zostań strażnikiem PZW to zobaczysz co to paranoja A teraz podpowiem co trzeba zrobić. Pierwsza sprawa to w dniu kiedy jest walne związku zaprosić jakiegoś radnego, wójta, burmistrza lub inną okoliczną szychę i głównego dzielnicowego lub innego ważnego policjanta. Przyjdą bo od tego są. Następnie należy wytłumaczyć im że kłusownictwo niestety jest dużym problemem w naszej okolicy i spytać się ich czy chcą i czy mogą pomóc. Oczywiście jak zobaczą stado wyborców to powiedzą że tak. No i mamy was Ustalamy z policmajstrem sposoby kontaktu. Bo tel 997 to lipa. Połączą tam gdzie akurat mają wolne. Niech poda ze dwa telefony interwencyjne z okolic bezpośrednio do dyżurnego. Oczywiście poda bo to jego obowiązek. Te nr. telefonów każdy przy opłaceniu składni powinien wpisać do książeczki wędkarskiej. ALE TO NIE PROBLEM. CAŁY KLOPS POLEGA NA TYM ŻE JAK ZADZWONISZ TO ONI I TAK NIE TRAFIĄ NA MIEJSCE!!!! Bo niby skąd przeciętny policjant ma wiedzieć jak dojechać np. daję dla przykładu nad staw Bogdana od strony cypla za skarpą i to w nocy? Gdzie akurat wodują łodzie do kłusowania. Dlatego w PZW trzeba sporządzić dokładne mapy okolic z dojazdami i naszymi wędkarskimi określeniami miejsc. To jest dosyć trudne ale da się to zrobić. Oczywiście można też policjantom zrobić drobne szkolenie o wymiarach ochronnych i takie tam. Ale to chyba jest nieważne. Priorytetem jest wyłapywanie zawodowych kłusowników. Wielokrotnie pytałem się kolegów wędkarzy dlaczego nie dzwonią na policję jak widzą, że ktoś na chama kłusuje. Dzwonić? Już dzwoniłem raz! To wypytają się mnie o imię i nazwisko, a i tak nie mogą tam trafić. Co ja mam ich przez telefon prowadzić przez godzinę? Wnioski ostatnie. 1. Mapy dla policjantów 2. Anonimowość dzwoniącego w sprawie kłusownictwa (wielu ludzi się boi) to trzeba ustalić na zebraniu. 3. Uświadomić władzy, że kradzież ryb jest takim samym przestępstwem jak okradanie domu lub sklepu. Jak macie jakieś fajniejsze pomysły to chętnie poczytam. Pozdrawiam
  21. Witam i pozdrawiam wszystkich. Mam na imię Sławek i wędkuję już ponad 30 lat. W tamtym roku łapiąc rybki na stawie miałem poważny problem z wygruntowaniem łowiska. Strasznie nierówne dno i dość dużo roślin. A wchodziły tam piękne leszcze i ładne płotki mimo, że tylko kilka metrów od brzegu. Brały praktycznie tylko z dna i bardzo ostrożnie. A ja po każdym rzucie miałem kłopot ze spławikiem przelotowym. Albo się kładł, albo szedł w dno na kilkanaście centymetrów. Oczywiście poradziłem sobie z tym po dokładnym przebadaniu dna gruntomierzem. Ale... wtedy pomyślałem sobie jak by to fajnie było mieć spławik którego nie trzeba gruntować tylko automatycznie ustawia się do głębokości łowiska. I co dziwne opracowałem taki spławik. Fakt, że wygląda dość topornie bo nie mam dojścia do profesjonalnych maszyn, ale działa. Łapanie przy nierównym dnie, łapanie z łódki itd. staje się przyjemnością. Nie powiem dokładnie jak jest zbudowany bo na razie nie mogę, ale ogólna zasada jest taka, że po obciążeniu zestawu ołowiem wystarczy że pierwszy ołów w formie oliwki przelotowej dotknie dna i w tym momencie spławik się podnosi i już można łapać. Oczywiście przydatne do wędkowania z dna gdzie kilkadziesiąt centymetrów żyłki leży na luzem. Można też zastosować prosty patent i przynęta jest np. zawsze na wysokości 3 cm nad dnem. I teraz mam dwa pytania. Czy sądzicie, że przydałby się wam taki spławik? Oraz czy jest może tu ktoś na tym forum kto chciałby produkować taki spławik? Oczywiście sam pomysł i konstrukcję zastrzegłem, ale na tym się skończyły moje działania. Próbowałem oczywiście skontaktować się z producentami spławików jednak bez odzewu. Sam też nic nie zrobię bo na to potrzeba niestety kapitału. Mam nadzieję, że tym postem nie złamałem regulaminu forum Pozdrawiam.
  22. -PuS-

    Troling

    To po co tam łapiesz? Nie ma innej wody w okolicach? Nie wiem jak u Ciebie ale w mazowieckim naprawdę nie ma gdzie potrollingować. Praktycznie tylko Zalew Zegrzyński i to w wyznaczonych rejonach. Czyli na logikę jak jest autostrada to nie pakuj się tam z hulajnogą. Są kraje gdzie wędkarz siedzący na brzegu jest traktowany jako lekki wariat bo wszyscy praktycznie trollingują, albo łapią z dużych łodzi. Mi też czasami działają na nerwy goście w motorówkach i żaglówkach z wielkimi silnikami. Ale sam jestem żeglarzem i wiem jaki to wspaniały wypoczynek. Warto czasem popatrzyć na sprawy z innego punktu widzenia. Pozdrawiam
  23. -PuS-

    Kupno kolowrotka gruntowego

    Mam tego kręcioła. Wygląda niepozornie. Ale ma moc! Tak jak pisałem kiedyś wolny bieg w tym kołowrotku to po prostu bajka. Nawet sandacz nie wyczuje. Wystarczy doczepić dzwonek do sygnalizatora i już podaje żyłkę czy plecionkę. Ale ciężko go kupić. Chyba okuma jest bardziej dostępna.
  24. Tomek1 ma rację. Kongera świetliki bez zdejmowania i wkładania do lodówki świecą tydzień. Są i inne o których pisałem. Ale to już się robi standard. Zmieniły się technologie produkcji świetlików. Teraz są inaczej zbudowane. Nie ma tak gwałtownego świecenia na początku i wypalania na maksa. W środku jest patyczek który trzeba przełamać a nie tak jak kiedyś przezroczysta rurka z płynem która za szybko się mieszała i reakcja chemiczna powodowała szybkie padanie tych świetlików. Ale jedna dobra rada. Jak łamiecie te nowe to nie po środku! Bo wtedy palą się 2 razy szybciej. Wystarczy lekko ugryźć jeden koniec. No i wtedy świetlik starcza na tydzień Pozdrawiam
  25. -PuS-

    Jak złowić Tołpygę?

    Tu podam link z tego forum http://haczyk.pl/forum/viewtopic.php?t=4628&postdays=0&postorder=asc&start=135 Dodam jeszcze że mam zdjęcia co prawda robione SE K750 3 sztuk złapanych w jeden dzień przez mojego kolegę. Opisałem dość dokładnie jak on to robił. Dodam jeszcze że w tym dniu była kontrola PZW. I na pytanie ile można zabrać tołpyg chłopaki zbaranieli. Musieli sprawdzać w regulaminie bo sami na oczy nie widzieli aby ktoś złapał więcej jak jedną. Pozdrawiam
×