Skocz do zawartości
przewodnicy wędkarscy     przynęty na sandacze
tomek123123

Jak złowic lina

484 postów w tym temacie

25 minut temu, ESSOX napisał:

To nie ma aż tak dużego znaczenia. Ważniejsza głębokość i rodzaj dna. Lin przynęcony kilkudniowo nie zwraca uwagi z której strony cień pada :)

Zresztą najlepszy jest świt i wieczorna szarówka. 

No ja się z tym nie zgodzę do końca  -  ja bym wybierał miejsca zacienione. Mam takie jezioro gdzie linia brzegowa jest dość długa, linia jest ustawiona w kierunku południowym i zarówno z lewej jak i z prawej strony ogranicza ją las. Z lewej strony zawsze najwięcej łapiemy z rana a z prawej strony po południu.

Jeśli chodzi o głębokość to moim zdaniem najlepsza jest taka w granicach od 1m do 2m

Z drugim zdaniem się jak najbardziej zgodzę, najlepsze godziny na Lina to od świtu do 9 rano oraz od 17 do zmroku. Masa wędkarzy twierdzi też że noc jest bardzo dobrą porą na Lina ale przez tyle lat jakoś mi się ta teoria nie sprawdzała, znaczy liny w nocy też się trafiają ale w moim wypadku jest to raczej bardzo miły przyłów. Tak samo w ciągu dnia można trafić Lina, my jednego roku łowiliśmy takie małe 20cm krasnale ze środka jeziora na 4m głębokości o 13 po południu, ale traktuję to jako wyjątek od normy i był to przyłów przy łowieniu Leszczy a nie świadome łapanie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
przynęty na sandacze   Dragpm
W dniu 18.09.2018 o 22:48, Madmax napisał:

No ja się z tym nie zgodzę do końca  -  ja bym wybierał miejsca zacienione.

Madmax - czy sprawdzałeś może przebywanie lina w cieniu w innych porach roku i innych latach? Wiosna, jesień?

To lato było cholernie upalne i może ryba po prostu szukała ochłody w cieniu?

Wydaje mi się, że wiosną, gdy woda nie jest jeszcze tak nagrzana jak latem, ryba po świcie wybiera nasłonecznione, ale osłonięte od wiatru miejsce. Ono się szybciej nagrzewa niż pozostałe części zbiornika.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ja swojego pierwszego Lina złowiłem 10 lat temu i ta ryba mnie bardzo zainteresowała i w zasadzie mógłbym tylko ją łowić ☺️
 także to co napisałem oparte jest o kilka lat doświadczeń a nie tylko o ten rok.

Jeśli chodzi o wiosnę czy jesień to napisze tylko tak że tam gdzie łowię Liny zaczyna łowić się w okolicy początku maja a kończy we wrześniu. W kwietniu może trafiłem ze dwie sztuki podobnie w październiku. Nawet jeśli na wiosnę czy jesień lin bytuje i żeruje w innych rejonach wody to i tak najwięcej czasu na wędkowanie zapewne kolega będzie miał od maja do września dlatego podrzuciłem pomysł z miejscem zacienionym. Do tego zakładam po opisie że zbiornik nie jest głeboki ponieważ jest dośc mocno zarośnięty więc jego nagrzewanie będzie szybsze. Pamiętaj też że nawet jak na miejscu gdzie łowisz pada już cień, to i tak jest jasno bo słońce bedzie operować jeszcze przez kilka godzin.

Z wybieraniem cieplejszych miejsc jest tak jak mówisz z tym że na mojej stałej miejscówce to się nie sprawdza, woda tam ma trochę ponad 1m i jest to jedno z płytszych miejsc na tym starorzeczu i w kwietniu próbowałem tam łowić już nie raz, rano wieczorem w ciągu dnia i niestety przysłowiowa dupa - niestety przez brak trzcin miejsce jest bardzo nasłonecznione więc teoretycznie powinna być ciepła woda

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Wędkowanie zacząłem w latach 70, ale nie było to ani regularne wędkowanie, ani przemyślane. Mało poważne też "trofea". Potem, na bardzo długi czas, zarzuciłem to hobby, ale gdzieś po drodze trochę nurkowałem obserwując życie pod wodą. Zwróciłem wtedy, m. in. uwagę na to, że więcej ryb latem przebywa w cieniu.

Do łowienia wróciłem parę lat temu. W mojej okolicy jest staw podobny do tego, który opisujesz: płytki, otoczony drzewami/krzakami. Masa tam roślinności podwodnej i nawodnej. Bardzo dużo japońców i linków. W poprzednich latach "rozgryzałem" ten zbiornik. W tym roku jestem zawiedziony, bo łowisko i stanowiska zostały zdemolowane przez dzieci/młodzież podczas wakacji i pobliskich rolników. Czysta bezmyślność i krótkowzroczność. Musiałem odpuścić ten staw, ale mam nadzieję na przyszły rok. Dodatkowo mam spory niedosyt, bo ciągle praca i praca, a nad wodę z doskoku.

O linach i ich zwyczajach wiedzy nigdy za dużo. Dlatego podpytuję. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Tadek dla mnie nie ma problemu, pytaj a jeśli będę potrafił to Ci odpowiem.

Tylko weź poprawkę że moja wiedza opiera się głównie na moich doświadczeniach i nie jest to "prawda objawiona" 😉

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Postaram się zebrać do kupy moje spostrzeżenia (często to oczywistości) i poproszę o ich potwierdzenie lub zaprzeczenie. Mile widzialne są oczywiście każde inne doświadczenia.

  1. Lin zaczyna żerować w wodzie o temperaturze przynajmniej +10'C
  2. Za dnia trzyma się zazwyczaj stref przybrzeżnych, w płytkiej wodzie z dużą ilością roślinności (schronienie i pożywienie: owady na roślinnościach)
  3. Lubi ciepłą wodę, zazwyczaj bezwietrzną pogodę, a przynajmniej osłonięte od wiatru miejsca.
  4. Częściej żeruje w dzień, niż w nocy. Najobficiej godzinę przed świtem do około 3-4 godzin po świcie, i tak samo pod koniec dnia. W nocy ciężej go złowić. Choć można go złowić i w samo południe, w deszczu i wietrze - "dzień konia".
  5. Nie lubi jasnych, sypkich zanęt. Nie lubi przynęt typu pop-up. Przynęta MUSI leżeć NIERUCHOMO na dnie (nie dryfować). Dobrym sposobem na eliminację drobnicy z miejscówki jest nęcenie i łowienie na ziarna i tylko ziarna typu: kukurydza, łubin, groch, ale wymaga to kilkudniowego nęcenia.
  6. Wbrew pozorom lin lubi i potrafi dużo zjeść.
  7. Lubi słodkie smaki: kukurydzę, miód (mogą być z domieszką zapachów rybnych i ochotki). Trafiały mi się małe linki tylko na białego robaka z kurkumy (na spławik), na czystego białego nie brały. (Nie łowiłem na czerwonego, ani na rosówkę - zbyt duża ilość niechcianych przyłowów innych gatunków.)
  8. Lin lubi ciszę, a gdy na brzegu jest hałas i niepokój, to znika na długie godziny lub przenosi się pod przeciwny brzeg zbiornika.
  9. Staram się łowić możliwie blisko trzcin lub liści grążeli. Często postawienie zestawu spławikowego 0,5-1 m dalej, nie przynosi żadnych brań.
  10. Nie ma co absolutnie liczyć na lina gdy ma tarło.

Jeśli to możliwe, to próbuję łowić lina z gruntu. Na koszyk lub method feeder. Jeśli zielska na powierzchni jest na dużo, to najczęściej wybieram zestaw spławikowy podnoszony (lift method), aby mieć pewność, że hak z przynętą leży nieruchomo na dnie. Wtedy nęcę z procy (kilka ziaren kukurydzy + smaki) lub z kubka na sztycy (zmiksowana kukurydza + smaki).

  • Super 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
15 minut temu, Tadek napisał:

Postaram się zebrać do kupy moje spostrzeżenia (często to oczywistości) i poproszę o ich potwierdzenie lub zaprzeczenie. Mile widzialne są oczywiście każde inne doświadczenia.

  1. Lin zaczyna żerować w wodzie o temperaturze przynajmniej +10'C
  2. Za dnia trzyma się zazwyczaj stref przybrzeżnych, w płytkiej wodzie z dużą ilością roślinności (schronienie i pożywienie: owady na roślinnościach)
  3. Lubi ciepłą wodę, zazwyczaj bezwietrzną pogodę, a przynajmniej osłonięte od wiatru miejsca.
  4. Częściej żeruje w dzień, niż w nocy. Najobficiej godzinę przed świtem do około 3-4 godzin po świcie, i tak samo pod koniec dnia. W nocy ciężej go złowić. Choć można go złowić i w samo południe, w deszczu i wietrze - "dzień konia".
  5. Nie lubi jasnych, sypkich zanęt. Nie lubi przynęt typu pop-up. Przynęta MUSI leżeć NIERUCHOMO na dnie (nie dryfować). Dobrym sposobem na eliminację drobnicy z miejscówki jest nęcenie i łowienie na ziarna i tylko ziarna typu: kukurydza, łubin, groch, ale wymaga to kilkudniowego nęcenia.
  6. Wbrew pozorom lin lubi i potrafi dużo zjeść.
  7. Lubi słodkie smaki: kukurydzę, miód (mogą być z domieszką zapachów rybnych i ochotki). Trafiały mi się małe linki tylko na białego robaka z kurkumy (na spławik), na czystego białego nie brały. (Nie łowiłem na czerwonego, ani na rosówkę - zbyt duża ilość niechcianych przyłowów innych gatunków.)
  8. Lin lubi ciszę, a gdy na brzegu jest hałas i niepokój, to znika na długie godziny lub przenosi się pod przeciwny brzeg zbiornika.
  9. Staram się łowić możliwie blisko trzcin lub liści grążeli. Często postawienie zestawu spławikowego 0,5-1 m dalej, nie przynosi żadnych brań.
  10. Nie ma co absolutnie liczyć na lina gdy ma tarło.

Jeśli to możliwe, to próbuję łowić lina z gruntu. Na koszyk lub method feeder. Jeśli zielska na powierzchni jest na dużo, to najczęściej wybieram zestaw spławikowy podnoszony (lift method), aby mieć pewność, że hak z przynętą leży nieruchomo na dnie. Wtedy nęcę z procy (kilka ziaren kukurydzy + smaki) lub z kubka na sztycy (zmiksowana kukurydza + smaki).

Ad. 1 nie koniecznie, bierze już od 6-7, zależy od wody. Najlepsze wyniki zawsze powyżej 15

Ad.2 nie koniecznie, to zależy już tylko od wody. Łapałem liny z premedytacją na 4 m.

Ad. 3 z tym wiatrem jest racja, ale mam wrażenie że nie o wiatr tu chodzi a o nieruchomość przynęty. Przy wietrze ciężej łowić na stopa. 

Ad.4 im bliżej jesieni, tym później brania mam ( łowienie wieczorami przeważnie, rano wyniki u mnie zawsze gorsze), we wrześniu się trafiały nawet w nocy 

Ad. 5 zawsze tak myślałem, ten sezon to trochę zmienił. Najlepsza taktyka było grube zanecenie sypka z ziarnem na początku zasiadki. Potem tylko donecanie  ziarnem. Mam wrażenie że lepiej żeruje w późniejszych godzinach łowienia.

Co do przynęty pełna zgoda, moim zdaniem to jest klucz. Nawet nie tyle nie dryfować, co wcale się nie ruszać. Nawet mała fala często kasuje mi brania albo ogranicza.

Ad.7 do czego przyzwyczaisz na to zlowisz. Najlepiej kukurydza, bo tania i dostępna. Konserwowej nic nie brakuje, ale musi być twarda żeby nie spadala. Liny lubią się bawić i miękka kuku potrafi doprowadzić do szału.

Ad.8 zależy od łowiska. Na starorzeczu i bagnie się zgadza. Na większych zbiornikach nie zauważyłem żeby hałas je mocno płoszył. Ale fakt, lepiej być cicho. 

Ad. 9 nie zauważyłem. Ale fakt jest taki, że często mam brania tuż obok pola necenia, a w neconym tylko się bawią. 

Ad.10 lin w tarle nie pobiera pokarmu podobno wcale, przez te 2 tygodnie ścisłego tarła nie ma szans, fakt. 

Ten rok był przełomowy u mnie jeśli chodzi o rozmiary linów, ale to chyba kwestia dobrych łowisk odkrytych, bo liny łowię z sukcesami od dzieciaka. Pozdro

  • Super 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

1. Są wody gdzie liny zaczynają brać tuż po zejściu lodu, przynajmniej w mojej okolicy wszystkie kanały posiadają taką zależność.

4. Klasyczne godziny to wczesne rano i późne popołudnie, ale w zależności od łowiska może być to jakakolwiek pora.

6. Zdecydowanie tak, jeżeli ryba pobiera proponowany pokarm to chcąc mieć długoterminowe łowisko z dużą ilością ryb warto rzucić paszy naprawdę sporo. Znam takich, którzy co 2-4 dni ładowali na miejscówkę minimum 5l grubego ziarna - łubin, kuku itd. Bez 3-4 linów się nie schodziło. Do tego trafiały się też piękne wzdręgi. Natomiast jeżeli chodzi o samą przynętę to tam samo jak nieraz lubi opierdzielić cały hak nr 2 kukurydzy tak nieraz musimy założyć nr 6-8 i jedno ziarno, bo jak jest więcej to tylko poskubie i odpuści bo będzie to dla niego nienaturalne.

7. Lin raczej nie jest wielce wybredny i idzie go dość szybko przyzwyczaić do danego pokarmu (o ile nie jest przyzwyczajony do innego, wtedy może być różnie). Jak jesteśmy z marszu w nieprzygotowanym łowisku to potrafi być wybredny i pobierać jeden rodzaj pokarmu, wtedy warto pokombinować, ale też nie głupieć.

9. Tak, chyba że widzimy że ewidentnie jest na żerowaniu i chodzi po łowisku, wtedy lepiej ustawić trochę dalej, bo trudniej mu będzie spierdzielić w zielsko.

Osobiście mam pewne spostrzeżenie co do bąblowania. Wolę gdy są to nieduże chmurki drobnych bąbelków niż olbrzymie połacie w stylu "jakby się gotowało". W tym drugim przypadku ryba często zostawia przynętę lub brania są puste, natomiast w pierwszym brania są spokojne, pewne i łatwe do zacięcia.

 

 

  • Super 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Tak naprawdę Lin jest bardzo tajemnicza rybą i chyba tak naprawdę ciężko jest poznać wszystkie zwyczaje "zielonych krasnoludków"

Ja to widzę tak
1) nie wiem
2) i tak i nie  -  ogólnie w miejscu przez ciebie opisanym najczęściej można złapać Lina bo są to najczęstsze miejsca jego żerowania... ale tak jak napisałem wcześniej zdarzyło mi się łapać liny "z jeziora" o 13 po  południu ale też nie znam nikogo kto łowi regularnie te ryby o tej godzinie
3) ciepła woda jak najbardziej ale też nie za ciepła  -  jeśli chodzi o wiatr to moim zdaniem jest to tylko utrudnienie przy rozpoznawaniu brań a Liny potrafią to robić bardzo delikatnie tak samo jak na wiosnę potrafią "bawić się: przynętą i wyciąganie haczyka z wyssanymi robakami to norma - pytanie też oczywiście czy wiatr nie podnosi przynęty z dna
4) moje godziny Linów to od świtu do 8 rano i od 16 do zmroku, popołudnie to moja ulubiona pora łowienia i mam wtedy najlepsze wyniki  -  jeśli chodzi o noc to jest to też bardzo dobra pora na ich łapanie - polecam wtedy większe przynęty. Odnośnie godzin łowienia to też trzeba pamiętać że w środku dnia inne gatunki ryb są bardziej aktywne i to też ma duży wpływ na częstotliwość łowienia Linów - żeby to sprawdzić ideałem było by łowisko gdzie występuje tylko Lin ale to raczej sfera marzeń
5) z zanętami sypkimi nie ma problemu - grunt to dobrać ją pod kolor dna - z resztą jak najbardziej się zgadzam
bardzo skuteczną zanętą i przynętą na Lina jest gotowany ziemniak - u mnie na takim jednym dość sporym stawie jest facet który łowi najwięcej Linów ze wszystkich łowiących i łowie je tylko na gotowane ziemniaki - na komercji bardzo fajnie też biorą na nie Karpie
6) kawał rybska to i zerzerć potrafi choć do Karpia czy Leszcza to mu trochę brakuje
7) u mnie na wiosnę do tarła przynętą numer jeden są białe robaki (4-5szt.) -  po tarle kanapki z kukurydzy + robaki białe lub czerwone  - oczywiście zawsze mam przy sobie każdą z tych przynęt - nigdy nie sprawdzały mi się za to pinki
kukurydzę konserwową sklepową do łowienia polecam marki Splendor albo Bonduelle (choć ta jest dość droga)  -  na pewno zgadzam się z twierdzeniem że Lin lubi "na słodko" - jako dodatki do zanęt np. wanilia scopex czy truskawka, moża też używać melasy
na nocne łowienie spokojnie można założyć rosówkę jeśli nie całą to np połówkę
8 - lubi ciszę a i owszem ale jeśli jest dobrze zanęcone do wystarczy godzina spokoju żeby się jakieś sztuki zaczęły kręcić.
9) zgadzam się - choć to też zależy od ukształtowania dna, jeśli jest spadek to sytuacja może wyglądać tak jak opisałeś, jeśli jest równo to można nęcić nawet 2m od trzcin/grążeli
10) zdecydowanie tak  -  tarło Lina najczęściej przypada na okres ostatniego tygodnia czerwca do połowy lipca - przynajmniej tak to u mnie wygląda ale wiadomo że tarło przed wszystkim zależy od temperatury wody  -  w tym okresie zapominam o Linach całkowicie.

Dla mnie Lin to tylko i wyłącznie spławik - gruntówki są trochę zbyt hałaśliwe, Liny łowi się nimi oczywiście ale z moich obserwacji wynika że już nie taką ilość co na spławik do tego im płycej tym bardziej gruntówka odpada.

  • Super 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz