Skocz do zawartości
przewodnicy wędkarscy     przynęty na okonie
wanpio

Koniec PZW ?

118 postów w tym temacie

Towarzysz Dzierżyński powiedział: "Ufamy wam ale będziemy was sprawdzać".

Przykre to ale prawdziwe,jakże aktualne...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
przynęty na sandacze   Dragpm
Nawet u Ruskich mają więcej ryby jak u Nas! Jak to jest, że ludzie przez tyle lat "działaja" i pozoztaje po tych działaniach pustka w wodzie? Dlaczego nikt za nic nie ponosi odpowiedzialności!

Wiec módlmy się za to żeby się to cale PZW rozwiązało bop gorze być nie może.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
A dopchać się do "koryta" aby móc coś zmienić - nierealne.

Bo to "koryto" dostępne jest raz na 4 lata, i pewnie w nieodpowiednim czasie chciałeś mieć to "koryto" dla siebie-

Za coś płacę! Skoro płacę to wymagam.

I to jest to- płacę grosze a wymagam za tysiące- ludzi tak myślących jest w Polsce znakomita większość (wędkujących), a może trzeba zmienić mentalność podejścia do całego zagadnienia, może przyczyny braku ryb-choć w to nie bardzo wieżę że tak jest wszędzie, odłowy kontrolne mówią coś innego-przynajmniej u mnie na Odrze i zbiornikach zaporowych- ale to inna bajka. Machać szabelką to już nie te czasy, zawiń rękawy i zacznij działać a nie narzekaj że masz zamkniętą drogę do reform- bo nie chcesz tego robić lepiej i łatwiej jest wymagać!!!!!

Przepraszam ,ale musiałem coś "popieprzyć" w cytowaniu :oops:

Nie ma sprawy, tak myślalem.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Za coś płacę! Skoro płacę to wymagam.

.

Członek każdego: zrzeszenia, stowarżyszenia, partii itp płacąc składki ma oprócz praw również pewne obowiązki. Płacę i wymagam a nawet wręcz żądam to dla mnie jest tylko dziecinne stwierdzenie. Wystarczy pujść do koła w czasie kiedy zbiera się zarząd koła / z reguły jest to raz w miesiacu i każdy z członków koła może wziąć w nium udział - bez prawa głosu w głosowaniu / i przedstawić swoje żale i bolączki. Należy zacząć od tego co jest najbliżej wędkarza.

Wracając do - "płacę i wymagam". Czy kolega będąc na łowisku prywatnym , opłacając dniówkę za łowienie mając pecha i nie łowiąc żadnej ryby również wymaga od gospodarza jej dostarczenia i włożenia do siatki? Przecież zapłaciłem i ryba MUSI BYĆ!!!!!

Dziwne podejście. :roll:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Wracając do - "płacę i wymagam". Czy kolega będąc na łowisku prywatnym , opłacając dniówkę za łowienie mając pecha i nie łowiąc żadnej ryby również wymaga od gospodarza jej dostarczenia i włożenia do siatki?

Kolego pozostaw tak płytkie teksty dla siebie bo wydaje mi się ze nie pisze 55 latek tylko 15 latek.

PZW zarządzając tak gigantycznymi pieniędzmi szuka frajerów którzy będą za darmo zarybiać pilnować czystości na łowiskach pełnić obowiązki prezesa czy strażnika.

A jak tak bronice betonów to proszę o konkretne dane ile wędkarzy opłaca składkę w woj Lubelskim jaka to jest kwota ile wydaje się na zarybianie itp.

Wtedy możemy pogdybać gdzie się podziewa reszta pieniędzy.

Pisałeś wcześniej ze trzeba pracować trzeba dawać coś od siebie - tak najlepiej za darmo a PZW niech zgarnia cala kasę takim rozumowaniem to niedługo składka będzie wynosić 500zł a wy dalej będziecie tam za darmo siedzieć.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Masz rację. Jak pokazuje rzeczywistość papier wszystko przyjmie. Przykładem są zarybienia przy których wystarczy być aby faktycznie stwierdzić ile ryb zostało wpuszczonych do wody.

Jeżeli nikogo z wedkarzy przy nich nie ma wtedy wystarczy ponarzekać klikając w klawiaturę o przekrętach.

Płacę - wymagam - klikam nie stwierdzając naocznie faktu.

A co do wieku. Cóż jeszcze chwileczka jeszcze momemecik a 50 i Tobie zacznie się kręcić! Wtedy będziesz Marewelu miał podobną dyskusję z 30 letnim adwersarzem o innym spojrzeniu na świat, czego Tobie nie życzę.

Pozdrawiam - czaplasiwa

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Nawet u Ruskich mają więcej ryby jak u Nas! Jak to jest, że ludzie przez tyle lat "działaja" i pozoztaje po tych działaniach pustka w wodzie? Dlaczego nikt za nic nie ponosi odpowiedzialności!

Wiec módlmy się za to żeby się to cale PZW rozwiązało bop gorze być nie może.

ano módlmy się....ale raczej do tego nie dojdzie.

Swojego czasu podkrakowska Rudawa była bezpańska....łowił w niej każdy kto tylko chciał i na co tylko chciał.

jakoś ryba dalej jest.

Chodzby nie było PZW to nie ma takiej opcji by człowiek wyłapał wszystko.

Ryby nikt nie przechytrzy.

Ciekaw jestem gdzie idą te pieniądze co opłacamy na PZW , wody górskie i nizinne?

I na co te pieniadze są przeznaczane?

Niech mi ktoś odpowie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Pisałeś wcześniej ze trzeba pracować trzeba dawać coś od siebie - tak najlepiej za darmo a PZW niech zgarnia cala kasę takim rozumowaniem to niedługo składka będzie wynosić 500zł a wy dalej będziecie tam za darmo siedzieć.

Owszem pisałem ale w kontekście takiego myślenia: Płacę, wymagam,kontroluję i sprawdzam biorąc w tym czynny udział. przynajmniej ja tak robię i działam.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
niedługo składka będzie wynosić 500zł a wy dalej będziecie tam za darmo siedzieć.

Zapraszam popracujesz i zobaczysz ile zarobisz-w krótkim czasie będziesz jeździł nową BMW lub jeszcze czymś lepszym, naprawdę w PZW dają sporo za darmochę.

Żal mi tych którzy tak myślą- żenada!!!!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Co do Rudawy to o nią dba teraz Klub Przyjaciół Rudawy http://przyjacielerudawy.pl/ pilnując aby zarybienia były zgodne z operatem biorąc w nich czynny udział. Ochroną także zajmuje się grupa Klubowych strażników SSR. Dlatego ryba była , jest i będzie. :lol:

nad Rudawą bywa ....niestety jakoś nigdy nie widziałem ani nie słyszałem o zarybieniu. :lol:

przynajmniej w ostatnim roku.

Dalej nikt nie napisał gdzie wędruje nasza kasa co opłacamy PZW , górskie i nizinne. :!:

Bo mase pieniędzy gdzieś wędruje , a rzeki i reszta wód jak była w opłakanym stanie tak jest.

Mój pomysł jest taki aby każde wody miały prywatnego właściciela.....jakieś koło wędkarskie , które na prawde zadba o te wody, bedzie zarybiać i dbać a wtedy jak wedkarz zobaczy że na takim łowisku jest ryba to chetnie bedzie opłacał takie łowiska.

A nie jak teraz płaci PZW itp. a fige z tego ma.

Mysle że jakby wody były prywatne to na pewno by to na dobre wyszło.

Bo była by ochrona tych wód, każdy by dbał o to by przyciagnąć wędkarza bo z tego byłby pieniądz na ryby i utrzymanie łowisk.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Panowie, nie ma nic złego w podejściu "płacę i wymagam". Tylko frajer zapłaciłby za noc w hotelu 5gwiazdkowym i nie wymagał należytego standardu.

To, że w statucie są zapisane obowiązki członka to inna para kaloszy. Po pierwsza nie da się żeby każdy członek był działaczem. A po drugie w takim zarządzie okręgu nie brakuje rąk do pracy.

W statucie jest też zapisane wiele innych rzeczy, np. że związek ma prowadzić racjonalną gospodarkę rybacką i wędkarską. Noi co? Gdzie tu racjonalizm? Jadę na mazury na tydzień i łowię jednego ledwo miarowego szczupaka i jestem liderem mojego turnusu. Śmiech na sali.

Łowiska mamy nieatrakcyjne i jest w nich bardzo mało ryb. Za taką sytuacje odpowiadają w głównej mierze działacze PZW, a nie szeregowi członkowie, którzy nie są aktywistami. Nie widzę więc żadnych okoliczności łagodzących dla obecnych działaczy pzw i bronienie ich jest słabiutkie.

Trzeba też zrozumieć, że niektórych interesuje łowienie a ryb, a nie zarządzanie PZW.

I przypomnę że w Polsce każdy myśli że jest ekspertem, a tymczasem w takim zarządzie okręgu PZW powinni być ludzie wykwalifikowani i znający się na zarządzaniu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
A po drugie w takim zarządzie okręgu nie brakuje rąk do pracy.

Czasem właśnie brakuje bo nie których nie stać niektórzy nie maja czasu.

Czy w Polsce nie ma jezior ze ludzie muszą po całej europie za szczupakiem jezdzic?

Czy nie można zrobić jednego rybnego akwenu żeby pieniądze zostawały w Polsce anie wypływały do Szwecji?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Widze za jak zaczyna się temat kasy to automatycznie to wątek automatycznie się urywa...

To właśnie jest beton - pytania bez odpowiedzi... .

Członek każdego: zrzeszenia, stowarżyszenia, partii itp płacąc składki ma oprócz praw również pewne obowiązki.

Tak mam obowiązek:

- sprzątać łowisko przed przystąpieniem do łowienia

- pilnować czy nikt nie kłusuje (co nota bene sprawia mi satysfakcje)

- być etycznym wędkarzem etc.

Jakie obowiązki ma PZW:

- zbiera rokrocznie marne grosze od ludzi

- dba o ekosystem na Swoich łowiskach (o Naszych - bo trzeba to rozgraniczyć - cały czas myśli)

- sukcesywnie i relatywnie wyciąga wnioski z własnej działalności na zebraniach słuchając "głosu ludu" :shock: .

I to jest to- płacę grosze a wymagam za tysiące- ludzi tak myślących jest w Polsce znakomita większość (wędkujących), a może trzeba zmienić mentalność podejścia do całego zagadnienia, może przyczyny braku ryb-choć w to nie bardzo wieżę że tak jest wszędzie, odłowy kontrolne mówią coś innego-przynajmniej u mnie na Odrze i zbiornikach zaporowych- ale to inna bajka. Machać szabelką to już nie te czasy, zawiń rękawy i zacznij działać a nie narzekaj że masz zamkniętą drogę do reform- bo nie chcesz tego robić lepiej i łatwiej jest wymagać!!!!!

Czy myślisz może, że gdyby koszty pozwoleń dla wędkujących wzrosły o 100% w tym roku to wprostproporcjonalnie przełoży się się to stan Naszych łowisk?

Kuriozum polega na tym, że pieniądze były i są marnotrawione i nikt o tym zbyt głośno nie mówi więc chyba tak musi być. Nikt o nic się nie upomina - wiec chyba jest dobrze. A skoro jest tak dobrze to czemu jest tak źle?

Odra no ok. Ja dam Ci przykłady kilku rzek w mojej okolicy, które o zarybieniach słyszały jedynie wieczorami przy piwku. A napełnianie sadzawek prosiętami nazywać zarybieniem to jawna kpina!

Co do działań w terenie. Chciałbym, żeby choć kilka procent wędkujących wzorowała się na takich gościach jak DAWID. Do niedawna myślałem, iż tylko mi odbiło i pilnuję tarlisk, ganiam kłusoli i nie oczekuję poklasku ale jak poczytałem tutaj trochę to widzę, że "popaprańców" nie brakuje. Szczam na PZW i jak dla mnie jest to instytucja zbyteczna. Mając takie możliwości sprzeniewierzyło powierzone mienie nieróbstwem i niechciejstwem a obarczanie winą za obecy stan rzeczy wędkarzy świadczy o tylko o ich zasobie intelektualnym.

.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Kartę wędkarską mam 27lat :mrgreen: w lato na rybkach jestem codziennie , gdyż rzekę mam 10min drogi od domu , z ryb jest przeważnie płotka , duży kleń , okonki , leszcza nie złowiłem już nie pamiętam kiedy, a kiedyś łowiłem , z drapieżników to nie wiem bo nie łowię na spining ,ale szczupak jest :wink: chodzę połowić , a nie nałowić więc nie nastawiam się na medalowe sztuki , po prostu sobie odpoczywam a rybki i tak wracają do wody! I przez te 27lat byłem tylko 2 razy kontrolowany! raz tej zimy na Śniardwach i tej zimy również na jeziorze w moim ''obwodzie'' czasem myślę po co ja płacę te 180zł. za zezwolenie jak i tak nikt mnie na rzece nie sprawdzi? ale wolę mieć czyste sumienie i nie oglądać się ciągle za siebie.Ale nie o tym chciałem napisać , tylko o zachłanności mego koła :oops: Otóż jeśli jadę na Śniardwy teraz z lodu to płacę 15zł za jednodniowe zezwolenie , jeśli jadę na jeziora do koła do którego należą moi bracia ,gdy chcemy razem połowić ,to płacę jako niezrzeszony 18zł za dzień na wszystkie jeziora - a w moim kole brat by musiał zapłacić 50zł! za dzień :shock: i jeszcze żeby choć ryby były - w tym roku na lodzie byłem 4razy i złapałem w sumie 9 okoni w tym 4niewymiarowe(18cm wymiar) i jednego szczupaczka 35cm :mrgreen: Więc nie wiem za co koło chce tyle kasy? jak nawet ostatnio zawody z pod lodu robili na Śniardwach :wink: Gdyby nie to że lubię po pracy chodzić nad rzekę , to wrzyciu nie zapisał bym się do tego koła! kiedyś mogłem przynajmniej wykupić zezwolenie na samą rzekę za 20zł. na cały rok - a teraz sam nie wiem za co płacę?Pozdrawiam.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Załóżmy teoretycznie, że nadszedł ten dzień i mamy nowych aktywistów którzy mają prawo do zmian. I chcieliby od czegoś zacząć. Może ktoś z Was KTO DZIAŁA w związku wypowie się co jest głównym powodem marnej rybności naszych wód według was?

- małe zarybienia bo pieniądze są niewłaściwie rozdzielane (złe proporcje)?

- małe zarybienia bo w ogóle nie wystarcza ich ze składek?

- korupcja (ktoś ze związku się pod tym podpisze? ;-)

- nieodpowiednie wymiary?

- kłusownictwo?

- inne?

Czyli okiem związku jak to jest...no chyba że uważacie że jesteśmy zieloną wyspą na mapie Europy jak u Tuska? :-) to nie mam pytań.

Pozdr.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jak dla mnie głównym powodem słabej zasobności naszych wód jest przeświadczenie, że wody trzeba zarybiac ! A prawda niestety jest taka, że ryby zarybieniowe są po prostu "gorszymi" rybami i nigdy nie poprawią zasobności naszych wód tak, jakby mogło to zrobić pokaźne stado dzikich ryb, odporniejszych na choroby, lepiej przystosowanych do życia w dzikich zbiornikach. Gdyby pieniądze przeznaczone na zarybienia przeznaczyć na ochronę ryb na tarliskach, budowę nowych tarlisk i ochrone dzikich ryb, to po paru latach zarybienia nie byłyby potrzebne. Jest to jednak nie na ręke "lobby" hodowców ryb, które z zarybień ma grubą kase. Dlatego w Polsce panuje przeświadczenie, że wody trzeba dorybiać, bo inaczej nie będzie nic w nich pływało.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

A może by tak ukrócić odłowy rybackie i wziąć się za kłusoli. No i ludzie muszą zrozumieć,że po ryby to się jedzie do sklepu a nie nad wodę.

Wtedy żadne zarybianie nie będzie potrzebne.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

To też fakt, póki w Polsce najwięcej będzie wędkarzy typu "zapłaciłem za karte to biore ile wlezie" to po okazy jeździć będziemy za granice, a u siebie radować się, jeśli złowimy wymiarową rybę. Jak dla mnie tacy pseudo-wędkarze bardziej pustoszą nasze wody niż kłusownicy, zresztą ludzie biorący niewymiary czy ponad limit to też kłusownicy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

aregmax,

Moim zdaniem, po pierwsze to co powiedział bumtarara. Czyli mniej zarybiać, więcej chronić, dążyć do odbudowy naturalnych populacji ryb.

Obecnie jest wpuszczany na potęgę karp i tęczak, który z góry przeznaczony jest na odłowienie. Takie zarybienie nic nie daje wodzie, bo po

dwóch tygodniach karpiki zjedzone, a w wodzie dalej pustka.

Po drugie, obecne przepisy nie są adekwatne do ilości ryb i presji wędkarskiej na większości łowiskach. Są nieliczne miejsca gdzie jest na tyle ryb i ludzie nie są tak pazerni,

że przepisy obecne wystarczają. Jednak w większości przypadków wędkarze w zgodzie z przepisamy pustoszą wody. Sam pewnie wiesz, ilu wędkarzy przewinie się nad wodą jak jest pogodny

weekend. Krótko mówiąc limity w łowiskach poddanych dużej presji są zbyt łagodne.

Po trzecie, wędkarze często skarżą się na brak ryb wymiarowych i dużych. Związek odpowiada tylko że zarybiamy, podrosną, będzie fajnie. Otóż nie podrosną, większość narybku zginie,

bo to słaba ryba z hodowli. Nieliczna ryba która przeżyje, zaraz po przekroczeniu wymiaru ochronnego dostanie w łeb i to wszystko. Wnioski: górne wymiary, no kille. Ja nie mówię że

na zawsze! Nie jestem fanatykiem. Jak odbuduje się populacja to ustalamy zasady: limity i wymiary dla danego akwenu, w porozumieniu z ichtiologiem który robi odłowy kontrolne.

Po czwarte, obecnie pzw bardzo słabo korzysta z opinii ichtiologów, naukowców i ekspertów. Jaki ichtiolog popiera zarybianie karpiem, amurem, tęczakiem? A nie zwraca uwagi

na to że lipień ginie na naszych oczach, że rzeki nizinne stają krainą leszcza i krąpia, bo sandacze i szczupaki są w zamrażarkach? Jest mase ludzi z którymi można by nawiązać

współpracę - ichtiolodzy, insytuty badawcze i naukowe, firmy. Zresztą łowiska komercyjne zlecają przygotowanie planu gospodarowania na wodzie i jakoś to działa.

Co do kłusownictwa, to zawsze będzie. Z tym się trzeba liczyć. Można by surowsze mandaty za wykroczenia dawać, ale to nie zależy już tylko od PZW.

Podkreślam że jest to moja opinie, moje obserwacje. Nie trzeba się z tym zgadzać. Nie miałem zamiaru też nikogo urazić. Szczególnie łowców karpików handlowych.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
No i ludzie muszą zrozumieć,że po ryby to się jedzie do sklepu a nie nad wodę.

Wtedy żadne zarybianie nie będzie potrzebne.

To po grzyby też nam nie będzie wolno chodzić do lasu tylko do sklepu--TAK ?

Kolego zastanów się co piszesz :!::!::!::!:

Ja ryby lubie....i nie wyobrazam sobie jechać na ryby i nic do domku nie przywież.

Dla mnie to żadna satysfakcja jechać na ryby i wypuszczać je z powrotem do wody.

Jak bym miał tak robić to wolał bym sobie ciekawsze zajęcie znależ.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
dragon

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz