Skocz do zawartości
Dragon

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 09.10.2025 uwzględniając wszystkie działy

  1. Dzisiaj po raz kolejny odwiedziłem małą rzekę w poszukiwaniu okonia. Dwa okonie do tabeli udało się złowić. Łowię z cieniutkim wolframem na wypadek przyłowów w postaci szczupaka które w ubiegłych latach były normą. Podczas ostatnich ośmiu wypadów nawet nie miałem żadnego kontaktu z zębatym co na tej wodzie jest dziwne.
    5 punktów
  2. Trochę z powodów zawodowych, a trochę też zdrowotnych przez ostatnie dwa tygodnie nie byłem nad rzeką. Dziś wreszcie nie do końca jeszcze zdrowy zebrałem się w sobie i pojechałem. Dwa tygodnie, zwłaszcza w okresie przejściowym to przepaść, dlatego jak zawsze w takich sytuacjach stając nad rzeką czułem się jakbym pierwszy raz trzymał kij w ręku. Uważam tak samo, a nawet pójdę krok dalej i powiem, że od niepamiętnych czasów to mój ulubiony miesiąc wędkarski, tym bardziej byłem zły, że tak mi się tym razem niepoukładało. Postanowiłem poszukać szczupaka, by domknąć tabelkę szczupakowo-sandaczową. Próbowałem na lekko przy brzegu, ciężej w warkoczach i na napływach... - nic. Przypomniał mi się wpis @Marienty i choć lubię te przynęty, to jednak rozmiary, których używał dla mnie są kosmiczne. Piątki to chyba nigdy nawet nie kupiłem, ale jakaś czwóreczka się znalazła i jakby na potwierdzenie niedługo później dała mi okonka. To był jedyny kontakt. Miałem plan, że do 16ej idę przed siebie, a potem wracam, żeby za widna dotrzeć do auta, więc zawróciłem. Wróciłem do niedawno rozdziewiczonej gumeczki od Westina. W zasięgu rzutu miałem niegdyś wymacaną... w sumie nie wiem co. To chyba jakaś stara rafka, a może rozsypana opaska. To taki garbik 15m od brzegu, ma może z 1,5m głębokości i jest wyłożony pojedyńczymi kamieniami. Fajna letnia miejscówka. Gdy do niej dotarłem zaczęło wiać, a nawet padać, zrobiło się zimno... tak jak lubię. Macałem sobie gumą te kamyki na tym garbiku i w końcu doczekałem się porządnego strzału. Okazało się, że to fajny boleń. Fotka, buziak i do wody, a zaraz za rybą guma w to samo miejsce. Tylko musnęła pierwszy kamień i kolejny porządny strzał. Tym razem gumka ściągnięta z haka. I co? Przestało padać, wiać, a nawet wyszło słońce - to wszystko dosłownie w ciągu minuty. Oczywiście było już po wszystkim, mimo że kręciłem się wokół tego miejsca pewnie z godzinę. Po prostu miałem farta i trafiłem na tę krócitką chwilę będąc jednocześnie w odpowiednim miejscu.
    4 punkty
  3. Parę ostatnich wyjść za okoniem przynosiło ryby 25-26cm i kilka sandaczy poniżej wymiaru ale brań jest zdecydowanie mniej i ciężej je namierzyć. Dzisiaj miałem nie jechać ale jako, że nie padało wybrałem się pod wieczór trochę porzucać. Wiatr mocno przeszkadzał i oprócz małego okonka nie działo się nic. W ostanim rzucie, już po zmierzchu, na wirujący ogonek siadł w końcu trochę lepszy: 28cm - dodaję go do tabeli.
    3 punkty
  4. Tak złego października z okoniami na mojej rzeczce to jeszcze nie miałem. Specjalnie wziąłem sobie 2 tygodnie urlopu żeby w końcu dorwać 40+ a wyjechał tylko jeden trzydziestak. Próbowałem chyba wszystkiego. Cykady, wirujące ogonki, rippery i inne gumowe przynęty. Obławiałem płycizny i doły 3 metry i nic. Myślę że niepowodzeniem może być też zbyt klarowna woda. W niektórych miejscach było widać dno gdzie jest ponad 2 m głębokości. Myślę że w listopadzie będzie lepiej i w końcu dorwę porządnego okonia z tej rzeki.
    2 punkty
  5. Październik, to miesiąc, w którym powinniśmy spędzić na rybach maksymalną ilość czasu. Takie jest moje zdanie. Czemu? Wyjaśniam. Panujące temperatury nie są dokuczliwe dla nas i ryb. Można połączyć wyprawę dzienną z wieczorową, nie zarywając całej nocy. Wygniecione brzegowe miejscówki raczej pozostaną już do przyszłej wiosennej wegetacji i mniej wysiłku będzie nas kosztować dostęp do stanowiska. Można by do tego dopisać, że przy odrobinie szczęścia jest możliwe trafienie na moment "żarcia" w amoku. Kilka razy w przeszłości miałem taką sytuację, ale umiejętności niestety nie te i wyniki bardzo skromne. To w odniesieniu do drapieżników (boleń, sandacz, szczupak). Każdy z nas znalazłby jeszcze sporo powodów, by szczególnie w tym miesiącu się motywować. Nie zawsze nasze obowiązki na to pozwalają. W każdym razie warto nad tym się zastanowić i spróbować to jakoś pogodzić. Moje spostrzeżenia z tego sezonu są już w jakiś sposób możliwe do wstępnego podsumowywania. Zastanawiam się, czy dalej iść w łowienie z lżejszymi zestawami, czy próbować jednak na grubo i ryzykować wieloma pustymi przebiegami. Tak, oceniam swoje wyjścia z mocniejszym sprzętem na ponad 90% bez ryb. Natomiast spinningowanie na lekko, to wręcz odwrotność i ponad 90% wypraw, to w niektórych przypadkach całkiem przyzwoite wyniki. Bo jak mówi stare wędkarskie porzekadło - "małą rybkę wszystko zeżre":) Z początkiem października jeszcze uganiałem się za okoniami. Miejsce wrocławskim wędkarzom doskonale znane. Na tym kanale liczyłem jak zwykle na ciekawe przyłowy i dlatego obowiązkowo zabezpieczałem zestaw wolframowym przyponem. I jak wspomniałem na początku, starałem się być o takiej porze, by trochę czasu spędzić za dnia i ze dwie godziny zahaczyć o godziny nocne. Przynęty, do których sięgałem to gumki 5-7,5 cm z główkami maksymalnie do 3 g, wirujące ogonki 2-4 g i woblery płytko schodzące 5-7 cm. Wędka spinningowa o cw do 10 g z linką dającą komfort walki z niespodziankami o wytrzymałości około 4 kg. Udało się złowić w pierwsze dwa dni kilkadziesiąt okoni. Niestety tych większych nie namierzyłem. Jedynie te nocne poprawiły humor, bo raz, że w nocy, dwa, że już trochę większe od tych dziennych. I to nie były tylko dwie sztuki:) Przypomniały się też nocne szczupaki. Złowiłem więcej, ale w nocy trzy i jeden na tym zestawie wymagał w czasie holu większego skupienia i kontroli. I wreszcie złowiłem większego nocnego klenia. Do tej pory, ile razy byłem, to psułem po kilka brań. Ostatnio też nie obyło się bez kilku niewciętych, by ostatatecznie jednego oszukać na Holo Select Longusa 7 cm. Mocnego przygięcia:)👊🎣
    1 punkt
  6. Witajcie. Ostatnio wracam powoli do szukania pasiaków. No i zaczęły w końcu brać. Czy to na rzece bug tak i na rzece krzna da się już średniaczki po ganiać. Wczoraj na Bugu 7 sztuk bez mierzenia choć myślę że max to co dziś na zdjęciu z rzeki krzna. Pozdrawiam i w końcu dodaje 10tą rybę do tabeli 😀
    1 punkt
  7. U mnie dzisiaj ryby totalnie nie chciały współpracować.. Złowiłem tylko kilka okoni. Tym razem zabrałem ze sobą trochę mocniejszą wędkę i rzucałem też wirującym ogonkiem 6g prowadząc go dosyć szybko w toni. Uderzył w niego okoń 28cm, którego dodaje do tabeli (już myślałem, że będzie 30 bo taki mocno nabity no ale oczywiście zabrakło ;)). Byłem jeszcze z pół godziny po zmierzchu czesząc wodę różnymi przynętami ale nic się nie więcej nie wydarzyło.
    1 punkt
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.