Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 24.03.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
Chyba polubię czwartki. Uznałem, że plan Kleniowy wykonany więc wybrałem się ze spławikiem i chlebkiem poszukać wiosennych płoci. Jak na mnie 6 to mały haczyk, cienki przypon. Pierwsze branie i spada niewielka ryba, może i płotka. Kilka rzutów później branie, zacinka i sprint ryby, na szczęście hamulec poluzowany. Chwilę byłem przekonany, że coś podczepione bo jakieś szaleństwo na kiju się odbywało. Uspokojenie holu i w toni pojawia się konkretna ryba. Była nadzieja, że 60 ale miarka pokazała 58 Jest szansa, że kiedyś będzie miał 60 i jesteśmy już umówieni na spotkanie 1. Konrado 58; 55; 54,5; 51; 50; 49; 49; 47; 47; 46 2. suchi 3. jaceen 50, 48 4. moczykij 45,5; 44; 31; 41; 46,5 5. Marienty 44; 35; 44.5 6. SebaZG 30; 41,5; 30; 32 7. Tymon 8. jamnick85 49; 38,56 punktów
-
Dzisiaj 6 godzin nad wodą. Pierwsze 4 godziny bez brań, dopiero jak zaczęło się robić ciemno ryby ruszyły. Udało się złowić kilka leszczy, wzdręgę i chyba jedna plotkę. 2 że złowionych leszczy miały prawdopodobnie spotkanie z kormoranem. Jeden był bez ogona a drugi znamię na grzbiecie.wrzucam zdjęcie jednego leszcza i wzdręgi.4 punkty
-
4 punkty
-
Nareszcie mi udało się wyskoczyć na ryby. Wybrałem się w niedzielę na kanał miejski w poszukiwaniu wzdręg. Strasznie wiało i utrudniało to łowienie na lekkich główkach, musiałem zwiększyć obciążenie co dawało mniej brań. Kilkanaście wzdręg udało się złowić. Największa już pod 27 cm fajnie chodziła na zestawie. Najwięcej brań miałem na małe żółte tanty. Sprzętowo kij bluebird do 1,5 grama z plecionką Ygk 0,3 6lb i do tego przypon z żyłki muchowej 0,10. Dodaje zdjęcie największej wzdręgi, oby tylko pogoda się poprawiła to po pracy po zmianie czasu będzie już można poszukać tych większych wzdręg 🙂3 punkty
-
Dzisiaj odwiedziłem wczorajszą miejscówkę gdzie wczoraj złowiłem klenia 42 cm. Po piętnastu minutach łowienia zauważam jakieś delikatne przyginania szczytówki i drgania. Trwa to może 2 minuty i nagle taki strzał że ledwo udaje mi się złapać wędkę. Rybę na kiju miałem może z 3 sekundy ale był to już kaban. Zrezygnowany myślałem że już nic się nie wydarzy. Minęła może godzina i kolejne branie. Tym razem ryba zapięta i na miarce ląduje przyzwoity kleń. Mam łowić do 16 a o 15 30 dzwoni kolega z forum pytając o wyniki. Tak sobie gadamy, mówię mu że już będę się zwijał i w tym momencie następuje kolejne branie. Nie są to duże ryby ale cieszy że taka rzeczka daje połowić.3 punkty
-
Niedzielę podzieliłem na dwie części. Przedpołudniową i tuż przed zmierzchem. Druga część była znacznie lepsza. Poranek chłodny i wzdręgi słabo reagowały. Ledwo kilka złowiłem. Zaglądnąłem w kilka miejsc i wiedziałem, gdzie podejdę przed zmierzchem. To była dobra decyzja. Wiatr się uspokoił i przyjemnie się łowiło. Rybki zajmują już więcej stanowisk i jest szansa doboru miejsca wedle warunków. W drugiej części dołowiłem na kremową Tantę kilkanaście wzdręg. W drodze jest nowa wędka pod te rybki i nie wiem, czy będę miał czas na dołowienie klenia do naszej ligi:) Jak mi badylek przypadnie do gustu, to ciężko będzie się od tego uwolnić;) Przedwiośnie było dla mnie udane. 👊3 punkty
-
W sobotę udało się skusić dwa kleniki i jednego kleniczka. Te wymiarowe, złowione tą samą strategią, dalekie wypuszczenie woblera i wolniutkie prowadzenie z dużymi pauzami, w miejscu, w którym spodziewałem się obecności. Ten na bzyka trafiony z dobrych 50 metrów, wobler trzymany przez długi czas w jednym miejscu. Drugi na instincta, bardzo wolno zwijanego wzdłuż opaski. Najmniejszy, mógł mieć z 15cm, zassał smużaka Stani.2 punkty
-
Po obiedzie pomyślałem, że trzeba jeszcze raz spróbować otworzyć sezon spinningowy. Pojechałem na moją wiosenną miejscówkę, na której z reguły nie wychylam się poza 50-100 metrowy odcinek rzeki. Tak było i tym razem. Pierwsza runda z gumowym robactwem - nic. Druga z woblerkami. Nie przesadzę jeśli powiem, że na agrafce było kilkanaście różnych woblerów. Wszystko co sprawdzało się o tej porze roku w takim miejscu i wciąż było w pudełku. Cała seria woblerków rybkopodobnych (DS), wszystkie żuki z takim samym sterem - kałużnice, żółtobrzeżki,a nawet biegacz złocisty. Nic. Siedziałem gapiąc się w wodę i próbując dostrzec jakąś podpowiedź. Przestało nawet wiać, a mimo to powierzchnia wody była martwa. Zajrzałem jeszcze raz do pudełka i wziąłem do ręki mój "talizman". Jeden z moich pierwszych małych (czyt. nieszczupakowych) woblerów. Mam go pewnie ze 30 lat, a od kilkunastu używałem tyle razy, że policzyłbym na palcach. Po prostu mi go szkoda, mam kilka fajnych wspomnień, które mu zawdzięczam. Poza tym jest szybko tonący, więc jeśli nie znasz dobrze łowiska, nie potrafisz w nie wpisać prędkości z jaką tonie to szybko go zaczepisz, a jeśli jest zbyt zimno, albo zbyt głęboko to nie wejdziesz po niego. Wszystko przemawiało przeciwko moczeniu go, a mimo to zaryzykowałem. Nie uwierzycie - pierwszy rzut i już na krótkim dyszlu łuuup! Wiem i zdaję sobie sprawę, że to mógł być zbieg okoliczności, ale czy na pewno był? Dla mnie to tylko kolejne potwierdzenie, że warto go oszczędzać. Oczywiście jaź wrócił do wody, a wobler do pudełka - swoje już zrobił Przez pozostałe dwie godziny w wodzie znowu lądowało wszystko i znowu nie działo się absolutnie nic. P.S. Szczęśliwy woblerek to Salmo Hornet Black Tiger S 4cm.2 punkty
-
1 punkt
-
Zacząłem od przepływanki. Pierwsze trzy rybki to płotki, każda następna trochę większa, więc dobrze rokowało. Czwartą rybką był dawno przeze mnie niewidziany jazgarzyk, a potem już tylko niezliczone ilości uklejek. Trzy godziny szybko minęły, więc zgodnie z planem złożyłem bolonkę i rozłożyłem feederek. Miejsce zanęcone, co prawda płociową zanętą, a mimo to na pierwsze branie czekałem może 10 minut. Klenik spada przy samym podbieraku. Kolejny podobny już do podbieraka dojeżdża, ale będąc w nim też spada. Potem kilka brań, które nie wiadomo czy czekać, czy zacinać i w końcu bardziej zdecydowane i kolejny kleń ląduje w podbieraku i też się wypina. Zestaw wiązany wczoraj, hak prosto z paczki.. nie wiem o co chodziło. Łowilem na pieczywo ze sklepu, które ma zupełnie inną konsystencję niż domowe (jest bardziej...gumowate) - może to było przyczyną?1 punkt
-
Też rozważam zakup czegoś delikatniejszego. Może nie ma czego się bać i zejdę poniżej 5 g? _______________ Z dnia na dzień wygląda to lepiej. Gdy tylko zza chmur zaczynają przedzierać się promienie słońca i jeszcze uspokoi się wiatr, to można je wypatrzeć. I z każdym dniem zaczynają pojawiać się dorodniejsze. Dzisiejsze łowienie z najmniejszym koralikiem 2 mm + Tanta 30 mm i Larva Multi 25 mm. Krótki opad maks do +/- 40 cm i powolne zwijanie z nielicznymi pauzami.1 punkt
-
1 punkt
-
Gratuluję bywającym nad wodą! Widać, że sezon ruszył. A i w GP coś zaczęło się dziać 😉 U mnie fajny weekend. Sobota - 06:00-11:00 na miejskim stawie we Wrocławiu - 5 karpi na spławik. Największy 42cm. Sporo drobnej płoci. Szkoda, że ta największa płoć i wzdręga spięła się przy podbieraku. Niedziela. Miałem tylko 2h. Wybrałem się na miejski odcinek Odry. Łowiłem na pęczak, makaron i pinkę. Na pinkę tylko drobnica ale na makaron siadały większe sztuki - ładne krąpie, większe płotki i rodzynek w postaci karasia 40+ Wiało niemożebnie ale jak spławik idzie cały pod wodę to i tak branie widać 😎1 punkt
