Hej okoniarze! Co tu tak cicho? W piątek byłem na najbardziej znanym wrocławskim kanale. Woda ultra niska. Poniżej stadionu ledwo płynie. Na powierzchni utrzymuje się jakaś powłoka z pylących drzew i kwiatów plus biały puch z topoli. Najmniejsze przelotki zatykały się tym puchem i trzeba było skubać ten bałagan z plecionki. Co się działo z rybkami? Okoni złowiłem kilkanaście. Nic do tabeli niestety. Przynętą były przez całe 4 godziny wirujące ogonki 3-4 g. Bardzo liczyłem, chociaż na jedną akcję z jakimś fajnym okoniem. Niestety, nie doczekałem się. Natomiast złowiłem jeszcze dwa szczupaczki. Jedno branie, to był jakiś klamot nie do zatrzymania. Szczęście, że ogonek wypiął się w momencie, gdy już myślałem o zatrzymaniu szpuli ręką. Kolejny raz udam się chyba na szybszy odcinek. Na powierzchniowe przynęty zero reakcji. Bolenie patrolują rewiry dyskretnie. Klenie trudne do zlokalizowania. Zapewne wyżej się ustawiły na żwawszym nurcie. Być może są w tarle? Mało teraz do nich się przykładałem i trudno ocenić, co się u nich dzieje. Do końca miesiąca chciałbym chociaż jednego okonia do tabeli wkleić. Jak myślicie, duże wyzwanie?:)