Skocz do zawartości
tokarex pontony

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 03.06.2026 uwzględniając wszystkie działy

  1. Wczoraj ponownie wypad nad Widawę, jakoś nie wróżę sobie tam dużego okonia ale uwielbiam tam łowić, bardzo przejrzysta czysta woda mnóstwo podwodnej roślinności, można z bliska obserwować piękne ryby. Wczoraj złowiłem znowu bardzo dużo okoni jednak większość to maluchy, jednak dwa do tabeli wpiszę: 22 i 27,5 cm, miałem też 3 brania dużych kleni na pływającą żabkę ale niestety 3 brania zepsute. Muszę przeznaczyć jakąś wyprawę na spławik lub delikatny grunt aby dobrać się do tych ogromnych kleni jak i jazi, są tam naprawdę grube ryby. Pięknie wyglądają w tak przezroczystej wodzie. Brania okoni na keitechy 3 cale kolor głównie żółty z czerwonym brokatem główka 2 gramy.
    3 punkty
  2. Kolejny dzień treningu twitcha. Pierwsze dwie godziny z gumkami i testowaniem kolejnych woblerów. I ostatnie dwie godziny już z woblerem dającym największą wiarę w złowienie przyzwoitej rybki. Chciał nie chciał, poszukałem w czeluściach Internetu i szybko znalazłem, co w końcu mam w pudełku. Coś kołatało w głowie, że to może być jaxonowskie dzieło. A dokładnie Atract Spark 6,5cm/6g/0,4-1,2m/wolno tonący. Kilka małych okoni złowiłem na gumki. Później szukałem okoni z woblerem. Dwa brania i dwa na brzegu. Pierwszy nadawał się na matę. To kolejne przekroczone trzydzieści centymetrów. Miara wskazała 31,5 cm.
    3 punkty
  3. Rejs trwał ok 6 godzin. Połowa rejsu to moja walka z chorobą morską 🤣 Bujało tak że nawet pan szyper stwierdził że to walka o przetrwanie a nie łowienie. Dopiero pod wieczór morze trochę się uspokoiło i ja poczułem się lepiej. Złowiłem swoją pierwszą rybkę i było już wszystko ok 😉 Drugi dzień rejsu zupełnie inny świat. Piękna słoneczna pogoda i mała fala. Ryby były ale nie chciały brać, tylko odprowadzały wabiki. Przerzucilłem wszystko co miałem, aż w końcu trafiłem odpowiednią blachę. Udało się wyjąć 3 albo 4 ryby. Na 8 osób tylko 3 osoby coś złowiły, reszta na 0. Wyjazd i tak uważam za udany. Co przeżyłem to moje
    2 punkty
  4. Krótkie podsumowanie maja. Byłem kilka razy na rybach. 1 maja tradycyjnie rozpoczęcie sezonu szczupakowego. Wpadła ładna ryba, ponad 70 cm. I jedna krótsza na wahadłówkę. 2 maja rano bacik i żywiec. Na bacik non stop brania wzdręga, na żywca bez brań. Ok. 10 zwinąłem to i poszedłem porzucać na spina. Po 11 branie i szczupak ponad wymiarowy. Kolejne dni to 2 wypady pod wieczór w których trafił się m. in. szczupły ponad 80 cm. Byłem też z rana po zimnych ogrodnikach na głębokiej żwirowni, bez brań ryb, ale za to trafił się rak Ostatnie dni maja to byłem jeden raz na drogiej szczupakowej komercji. Tam tylko 1 króciak i karpik za ogon, oraz hol jakiegoś potworka pewnie za kapotę. Ostatnie dni mają to mój debiut na belonach. Piękny to był miesiąc
    2 punkty
  5. Tydzień temu wybrałem się na Widawę w poszukiwaniu okoni. Okoni złowiłem bardzo dużo ale wszystko maks do 22 cm, więc do tabeli nic nie dorzucę .Porzucałem też trochę za kleniem na pływającą żabkę, kilka kleni pod 40 cm wylądowało na brzegu. Dzisiaj może uda się gdzieś we Wrocławiu wyskoczyć na okonie, oby trafiły się jakieś większe 💪
    2 punkty
  6. Wczoraj wypad pod wieczór na Wisłok. Łowiłem od 18 do pierwszego bobra, czyli gdzieś tak do 21.40 stojąc w wodzie. Takie szybkie przelewy kleniowe. Dwie wędki, jedna pod klenie, druga cast z myślą o boleniu. Aktywności boleniowej nie widziałem, ale coś tam w wodzie się chlapało czasem. Na wędce kleniowej miałem kilka brań, jeden kleń na 36 cm na brzegu, wziął na 6cm plopperka Na casta zacząłem łowić przed samym zmrokiem, tylko jednym woblerem tym co na fotce. Dwa brania nie trafione, jeden kleń przywalił solidnie. 50 cm.
    1 punkt
  7. Weekend nad morzem. Dwa wypłynięcia na Zatokę i wieczory na flądrach. Belony kapryśne zwłaszcza w sobotę. Dużo ryb widocznych nie żerujących. Niedziela już lepsza ale też bez szału. Ogółem miałem 15 ryb i drugie tyle spadów, często pod łódką. I z tego co słyszałem i widziałem to całkiem dobry wynik w tych dniach. Na flądry jeździłem pierwszy raz do Helu. W sobotę w ciągu 3 godzin miałem około 25 sztuk. Oczywiście jak to w maju ryby co najwyżej średnie i chude jak żyletki. W niedzielę zmienił się i wzmógł wiatr i brań prawie nie było. Siedziałem prawie do północy i dobrze że zabrałem kombinezon, bo przez wiatr było naprawdę zimno. Ogólnie fajna odskocznia, piękne słoneczne dni, spotkanie z kolegami… Teraz intensywne dwa weekendy w domu i potem Norwegia. 💪
    1 punkt
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.