moczykij Napisano 19 Października 2025 Napisano 19 Października 2025 8 godzin temu, jaceen napisał: Niestety, kręgosłup tak mnie nawał, że odpuściłem. Doskonale wiem o czym mówisz. Od wypadku mam to samo, jednak od kiedy zaopatrzyłem się w "spinningowy" stołek na jednej nodze, potrafię wydłużyć swoje możliwości nawet dwukrotnie, tak że polecam taką opcję. 1 Cytuj
jaceen Napisano 20 Października 2025 Autor Napisano 20 Października 2025 Co wędkarz, to inne gusta. Jak ktoś jest ciekawy, na co, to wyłuskałem z waszych wypowiedzi nazwy przynęt i można sprawdzić, z czym wybierać się na kabany:) W dalszym ciągu proszę was o wspominanie, jaką przynętę zażarł wasz drapieżnik nadający się do tabeli. To taka forma uznania dla producenta przynęt, informacja dla nas, czym się łowi i ogólnie jest ciekawiej porównać. Jak nie można sobie przypomnieć nazw, to zdjęcie też byłoby wskazane. Łowiły: - Guma Cannibal z czarnym grzbietem. - Ripper 5 cm w kolorze oliwki z czarnym brokatem. - Ripper 7,5 cm w kolorze fluo. - Ripper Fox ZanderPro 10cm w kolorze Lemon Tiger. - Obrotówka DAM Effzett Shallow Runner w rozmiarze 5. - Wobler HMS Panic 11 cm. - Wirujący ogonek 6 g - handmade. - Wobler Shimano Armajoint 19 cm. - Wobler (wielkość, marka)? - Gumy Westin, ShadTeez 12/14/18 BullTeez 12.5/18 Ricky The Roach 10/14. 👊 3 Cytuj
Tymon Napisano 20 Października 2025 Napisano 20 Października 2025 19.10 Dzień zawodów, a ja zaliczam brak jakiegokolwiek kontaktu z rybami. 7:00-14:00 nie stało się absolutnie nic. Niektórzy zawodnicy mieli po troche okoni, trafiło się parę szczupaków pistoletów ale ogólnie wyniki? Podsumowałbym jako rozczarowujące. Moim zdaniem nagła zmiana pogody na bezwietrzny dzień ze słońcem wyłączyła ryby. Pierwszy a napewno nie ostatni raz kiedy na zawodach schodzę z zerem, taki sport 1 Cytuj
moczykij Napisano 20 Października 2025 Napisano 20 Października 2025 5 godzin temu, jaceen napisał: Gumy Westin, ShadTeez 12/14/18 BullTeez 12.5/18 Ricky The Roach 10/14. Ten mój Ricky ze zdjęcia to siódemka 😊 1 Cytuj
Kierownik Napisano 20 Października 2025 Napisano 20 Października 2025 Jak się powiedziało A, to wypadałoby powiedzieć B. Mając jeszcze w pamięci ostatniego smoka, zacząłem planować: "Jak go przebić?". Wczoraj próbowałem w południe poćwiczyć schemat łowienia na dwóch metach, które będę atakował wieczorami. Efektem było sprowokowanie do ataku... czapli. Wypatrzyła coś z dość daleka, majestatycznie zatoczyła koło i lecąc pod wiatr, zaczęła obniżać pułap. "Tak jakby kierowała się w stronę mojej przynęty. Jest już bliżej, coraz niżej. Ciekawe, czy to o moją błyskotkę jej chodzi?". Wycelowałem szczytówkę w stronę przynęty... "Nosz kurde, idealnie w linię!". Jakaś koordynacja była, gdy przyjerkowałem parę razy, a czapla odpuściła. Było blisko. Byłoby widowisko nie z tej ziemi. "Brat bliźniak" Przydałoby się podbierak znaleźć. Przeszukałem całą chatę i go nie znalazłem. Gdzie ja go posiałem? Nie pamiętam. Cholera, czy zostawiłem go rok temu nad wodą? I dopiero teraz ogarnąłem? Nie przypominam sobie, żebym podczas porządków się nań natknął. A tak miałem pilnować, czy wszystko zabieram ze sobą. Znaczy się, trzeba kupić nowy. Trudno. Znowu będzie nauczka. No to do wędkarskiego. Podbierak, bydlakowi sprawiłem brata bliźniaka (już miał być seledyn, ale w ostatniej chwili zmieniłem na ten sam kolor – w klenia, za którymi nie przepadam, a wiem, że tam bywają) oraz parę drobnych maneli. No to: do planu przystąp! Nad wodą zjawiłem się dobrze po 20:00. Wiatr, co w zwyczaju ma ucichnąć/ustać na wieczór, nie odpuszczał. Wiał tak samo mocno jak w dzień. I wzdłuż koryta, w tę samą stronę, co płynie nurt. Dzięki okolicznym światłom widziałem zmiany odcieni pofalowanej wody. Tam, gdzie płytko – jaśniejsze – a tam, gdzie głębiej i mocniejszy uciąg – ciemniejsze. Nie jest to idealna metoda prezentacji struktury dna, ale jakoś się pokrywa z rzeczywistością. Takie bieda-echo, z jedną izobatą. Przynęta z wiatrem leciała jak rakieta, ale też dzięki niemu plątała się trochę częściej niż we flaucie. Wyhamowywałem jej lot od samego początku, mimo to jeden na kilka rzutów kończył się splątaniem i szybszym zwinięciem. Ale jak już się uda, to jest baaardzo dużo czasu na zabawę. Rzut pod kątem 45°. Wiatr spycha przynętę do płycizny. Balon musi mieć gigantyczne rozmiary, dobrze, że go nie widzę. Powoli, ekstremalnie wolno, z pauzami. W animacji przynęty Eol wykonuje połowę roboty, a ja bardziej wybieram luz z balona. Siedzi! Mocno walczył, był zły, ale mały. Nie takiego się spodziewałem. Ale źle nie jest. Na miarce wyszło 60. Wydawało mi się, że zrobiłem zdjęcie, ale nie. Został tylko film motywacyjny dla kolegi, z gadem w podbieraku. Siata ochrzczona. Szybko sru do wody i dalej do boju. Długo nie zeszło, jak przyłożył drugi. Centymetr mniejszy. Dzień świstaka. Takie samo prowadzenie, tak samo wysłałem koledze krótki film, że 2:0. Tak samo zły gad. Ale z malutkim znamieniem na prawym boku, dzięki czemu byłem pewny, że to nie ten sam. Jemu już fotki nie odpuściłem. Że takie sandacze wjeżdżają w dziewiętnastocentymetrowego swimbaita, jak stary po wywiadówce, to bym się nie spodziewał. Jeżeli tam gdzieś ma być metrówa, to chyba bym musiał machać czymś na kształt kilowego klenia. Na Rapalę Peto 20 jest tu miejscami za płytko. Pozostaje machać dalej. Dzięki kilku godzinom machania oraz dwóm sandaczom bliźniakom udało się wyciąć trochę wodorostów, które na początku kończyły każdy bieg przynęty. Coraz częściej zwijam pod same nogi bez chwosta z rogatki i jezierzy. No nic. Pora kończyć walkę z wiatrem, co ustąpił podczas łowienia tylko na kwadrans. Adios Odro. Ten duży chyba jest na L4 – młodzież się panoszy. Do jutra. Linijka w tabeli jest wypełniona. Teraz będę walczył o podbicie tego co po prawej stronie równania. Jutro z jeszcze mocniejszym kijem i na drugiej mecie spróbuję pomachać głogowską (Peto 20) w kleniowym kamuflażu. Tabela 1. jaceen 64sz + 69sz + 0 = 133 2. Zbynek1111 3. andrutone 4. suchi 5. SebaZG - 55s + 0 = 0 = 55 6. Marienty - 75sz 7. moczykij - 71s+77sz=148 8. Konrado 9. Jamnick85 10. Tymon - 78s, 74s, 71s, = 223 11.Budek - 78s+93sz+103sz=274z łodzi 12. Kierownik - 88s + 60s + 59s = 207 5 3 Cytuj
Tymon Napisano 21 Października 2025 Napisano 21 Października 2025 U mnie też wiało, więc trzeba było się schować na miejskich bulwarach. A tam nie lepiej, wiatr ciągnął w korycie aż miło. Półtorej godzinny wypad zaliczam z trzema braniami i dwoma rybami na brzegu; Sandaczem +- 40cm i podobnej wielkości kleniem. Wszystkie brania zaliczyłem na Hms panic 9. Fajnie tak wrócić na stare miejscówki. Człowiek zna każdy kamień pod wodą, każdy kołek. Wrócę :)) 3 4 Cytuj
Tymon Napisano 21 Października 2025 Napisano 21 Października 2025 Łowienie na murkach jest jednak wygodne. Można usiąść, wrócić z czystymi butami. Luksus! Dlatego znowu wpadłem na chwilę porzucać po zmroku na bulwary. I nawet coś udało się złowić, dwa krótkie sandacze chciały zjeść woblera prowadzonego przy brzegu. Tylko jak dorwać się do tych większych… Chyba muszę wypróbować Kierownikowe rozmiary przynęt😛 1 4 Cytuj
jaceen Napisano 23 Października 2025 Autor Napisano 23 Października 2025 Będzie z mojej strony trochę dziecinnej teorii. Otóż zastanawiałem się nieustannie przy metodzie Drop Shot, jaka odległość przynęty od ciężarka będzie optymalna. Prawdę mówiąc, w czasie prób przy brzegu z różnymi opcjami przynęt i do jakiej ryby miałbym się dobrać, dalej nic nie wiem. Ale cóż szkodzi spróbować pogadać i ewentualnie rozwiać wątpliwości, a może kogoś zainteresuje i doda swoje spostrzeżenia? Za model będzie służyło monidło okonia 30 cm. Sandacza niestety nie mam:) Pierwsza teoretyczna sytuacja obrazuje pasiaka odpoczywającego przy samym dnie. W takich okolicznościach wydaje się, że przynęta i jej odległość w granicach 20 cm od ciężarka byłaby wystarczająca. Jeżeli struktura dna jest bardzo zróżnicowana przez zalegające duże kamienie, roślinność itp., to może być niejednokrotnie zbyt mało. Druga sytuacja ilustruje odległość przynęty, gdy ryby są aktywniejsze i nie szorują płetwami o dno. Większy okaz potrzebuje już kilkanaście centymetrów przestrzeni pod sobą i gdy dodamy podobną odległość przynęty od góry, to daje przynajmniej 35 cm. Przy tej długości, animacja gumkami wygląda zdecydowanie lepiej. Można sobie pozwolić na większy luz i opad. A przy dalszym rzucie, kąt między ciężarkiem a szczytówką pozwala prawdopodobnie na to, że gumka nie leży na dnie, tylko ma jeszcze jakiś zapas, by zawisnąć w toni. Trzeci i co ważne przetestowany przeze mnie sposób montowania (poprzednie dwie wersje też testowane) przekonuje mnie do częstszego stosowania. Nie chcę drażnić przyklejonych do dna drapieżników. A że sandacze mają oczy usytuowane w taki sposób, by wypatrywać ofiarę ponad sobą, to gumka zawisła wyżej, w tym przypadku w odległości 50 cm. I to dzisiaj się sprawdziło na tyle, że po założeniu trochę większej jaskółki miałem kilka mocniejszych brań i w efekcie dwa sandacze +/- 40 cm zaliczyłem. Na Drop Shot'a złowiłem ogólnie w karierze kilkanaście sandaczy. Za wyjątkiem ostatniej sytuacji, wszystkie były złowione na gumki umieszczone nie wyżej, niż 30 cm. Trzeba teraz przejść kolejny etap i podnosić poprzeczkę. Oby przekuło się to też na wielkość ryb:) 👊 1 1 Cytuj
Tymon Napisano 23 Października 2025 Napisano 23 Października 2025 Dzisiaj nad wodą towarzyszyły mi tylko dziki, łanie, bobry i orły. Lubię te swoje samotne wyprawy. Do plecaka pakuje jedno pudełko przynęt, dużo wody, coś słodkiego i można ruszać. Założyłem sobie pójście 6 kilometrów w dół rzeki ale drogą, a wrócić już wodą i oblawiać główkę za główką. Idąc na miejsce myślami jestem już przy filmikach jak wędkarze łowią jesienne bolenie. Naoglądałem się tego… grube torpedy o długich pletwach. Marzenie. Przez pierwsze trzy godziny nie stało się nic. Żerowania ryb również nie było widać. Ale przecież gdzieś muszą siedzieć, prawda? Cykady, sterówki, powierzchniowe woblery. Nic nie dawało brania. Czas usiąść i coś zjeść. Słońce zaszło za chmury a ja kończę batonika. Na odchodne rzuciłem jeszcze raz na zaplyw… i do końca nie wiem co się stało. Huk, targnięcie kija i rolka z kołowrotka. Banan 7cm został zmieciony z powierzchni wody a ryba sunęła w stronę nurtu. Oszołomiony nie wiedziałem co robić, zeskoczyłem ze skarpy i powoli podciągałem rybę do siebie. Odjazdy, młynki ale po paru minutach trzymam już go w dłoniach. Udało się! Marzyłem o tej rybie od 1 maja, marzyłem żeby zobaczyć jesiennego, dzikiego bolenia własnymi oczami. Miarka pokazuje 75cm. Tylko tyle i aż tyle. Życiówka wyrównana. Aż strach pomyśleć jak szerokie są ryby 80+, kiedyś się uda Dwie godzinki rzucania i do domu, zaczęło padać. Zmęczony fizycznie ale najważniejsze, że głowa odpoczęła. Może nie jest to ryba do tabeli ale czasem trzeba zrobić sobie odskocznię. Szczególnie w takich okolicznościach przyrody 3 5 Cytuj
SebaZG Napisano 26 Października 2025 Napisano 26 Października 2025 3 albo 4 wyjścia bez jakiegokolwiek kontaktu. W tym czasie widzialem 2 ryby ale u sąsiadów, a nie na końcu mojego zestawu. Wczoraj ciut inny odcinek, który również już kiedys dawał mi sandacze. Nad wodą byłem z godzinkę przed zachodem. Najpierw zatoczki obstukalem gumkami. Trafił się szczupak, niewiele brakowało do wymiaru. I tak cieszył po ostatnich zerach. Po zmroku przestawiłem się na woblery. 0 19:30 zaliczam skuteczne branie. 63 cm. Półtorej godziny później drugie branie. 55cm. Tabela 1. jaceen 64sz + 69sz + 0 = 133 2. Zbynek1111 3. andrutone 4. suchi 5. SebaZG - 55s + 63s = 55s= 173 6. Marienty - 75sz 7. moczykij - 71s+77sz=148 8. Konrado 9. Jamnick85 10. Tymon - 78s, 74s, 71s, = 223 11.Budek - 78s+93sz+103sz=274z łodzi 12. Kierownik - 88s + 60s + 59s = 207 Do Jacka przynetowej wyliczanki dorzucam: Whoppeer plopoer ok. 5cm poprzednim razem (jak nic nie bierze, to różne rzeczy na koniec zestawu lądują 😂) Wczoraj w użyciu było kilka woblerów, ale po pierwszym braniu ze zrozumiałych względów najczęściej w użyciu pozostał Jaxon Karaś (na oko 7-8cm) w malowaniu z błękitnawym grzbietem. 7 1 Cytuj
Kierownik Napisano 27 Października 2025 Napisano 27 Października 2025 Ależ pogoda, nie? Czym gorsza, tym - przynajmniej teoretycznie - lepsza. Że niby taki paradoks. Dziś wicher urywa łby. A jutro to już będą iście holederskie warunki. Odra tak jakby w porozumieniu z wichrem, postanowiła przybrać. Z niedawnej dużej plaży została tylko króciutka piaszczysta półka, taka w sam raz na kalosze. Glonów, którymi spowita była rzeka od późnej wiosny, praktycznie nie widać na powierzchni. Cymes. To daje idealne warunki do machania resztą zawartości pudła. Szykuje się fajna jesień:) Na przyborze trafił mi się jeden 62cm. I to na bydlaka. Przez weekend próbowałem znanych tricków, ale w wersji XL. Bandit 5 cali+45g, Rapala XJS 13, Rapala Magnum 14. Miałem brania, zarówno w dzień, jak i w nocy, ale raczej rybiego przedszkola, co nie jest w stanie dobrać się do dużej przynęty. I bardzo dobrze. Mniej kłopotu. Żeby złowić dużego sandacza, trzeba się trochę nakombinować. Toteż będzie kombinowane, tylko ten wiatr Tabela 1. jaceen 64sz + 69sz + 0 = 133 2. Zbynek1111 3. andrutone 4. suchi 5. SebaZG - 55s + 63s = 55s= 173 6. Marienty - 75sz 7. moczykij - 71s+77sz=148 8. Konrado 9. Jamnick85 10. Tymon - 78s, 74s, 71s, = 223 11.Budek - 78s+93sz+103sz=274z łodzi 12. Kierownik - 88s + 62s + 60s=210 2 4 Cytuj
jaceen Napisano 27 Października 2025 Autor Napisano 27 Października 2025 W Polsce tego robić nie wolno. Mowa o używaniu sztucznego oświetlenia do lokalizacji i wabienia ryb. U nas tak ryb nie podchodzimy. Zdecydowałem się jednak wam zwrócić uwagę na fragment zaczynający się gdzieś od 00:25:30. Spójrzcie, gdzie można spotkać sandacze nocą. Mniej doświadczeni będą omijać takie miejsca, a w zasadzie "palić" swoim zachowaniem. Starzy wyjadacze, zanim będą śmigać spinningiem pierdylion daleko, to obłowią miejsce pod nogami. Jak to się kończy? Zobaczcie sami. W miarę dobrze ujęta akcja nocą. Wystarczy 0,5 m wody pod nogą i można mieć efekty. Łowiły (aktualizacja): - Guma Cannibal z czarnym grzbietem. - Guma jaskółka SG Cannibal V-tail. - Ripper 5 cm w kolorze oliwki z czarnym brokatem. - Ripper 7,5 cm w kolorze fluo. - Ripper Fox ZanderPro 10cm w kolorze Lemon Tiger. - Obrotówka DAM Effzett Shallow Runner w rozmiarze 5. - Wobler HMS Panic 11 cm. - Wirujący ogonek 6 g - handmade. -Wobler Shimano Armajoint 19 cm. - Wobler (wielkość, marka)? - Gumy Westin, ShadTeez 12/14/18 BullTeez 12.5/18 Ricky The Roach 7/10/14. - Whopper Plopper 5 cm. - Jaxon karaś 7-8 cm? Jest też 7,5 cm:))) Cytuj
andrutone Napisano 28 Października 2025 Napisano 28 Października 2025 7 godzin temu, jaceen napisał: Spójrzcie, gdzie można spotkać sandacze nocą. Na kanale powodziowym, co najmniej dwu lub trzykrotnie to widziałem. Czasem zdarza mi się przed opuszczeniem miejscówki oświetlić jeszcze wodę przy przybrzeżnych kamieniach, żeby zobaczyć jak wygląda sytuacja, czy kręci się drobnica, czy widać coś większego. I zdarzało się zobaczyć ponadwymiarowe sandacze, które oświetlone, leniwie spływały z kamieni na głębszą wodę. A w miejscach tych próbowałem łowić dalej od brzegu 😁 Cytuj
Tymon Napisano 28 Października 2025 Napisano 28 Października 2025 Ostatnimi czasy walczę z maluchami. Jeden na wyjście jest gwarantowany, czasem łowię po dwa lub trzy. Przedszkole ma już czas żerowania, teraz wyczekać te większe. A noce coraz zimniejsze… 1 2 Cytuj
jamnick85 Napisano 28 Października 2025 Napisano 28 Października 2025 W dniu 20.10.2025 o 11:07, jaceen napisał: Wobler Shimano Armajoint 19 cm. Przyszły właśnie kopie od majfrendów. Wyglądają spoko, jutro sprawdzę jak z pracą. 1 2 Cytuj
moczykij Napisano 28 Października 2025 Napisano 28 Października 2025 Trzeci dzień z rzędu łowię szczupaki. Codziennie trafiają się wymiarowe, ale to wszystko co można o nich powiedzieć. Cały czas powtarzałem sobie że trafi się lepszy, ale skoro od trzech dni się nie trafił, to postanowiłem zrobić zdjęcie któremukolwiek i tu wrzucić. Lepiej wypełnić limit jakkolwiek, niż w ogóle go nie wypełnić 😁 Złowiony dzisiaj na zbiorniku PZW "Podedwórze" na otwartej, płytkiej wodzie (tzw. patelni), na gumę SG 3D LB ROACH PADDLE TAIL 10cm. W sumie były cztery. Trzy podobnej wielkości i jeden zdecydowanie mniejszy. 1. jaceen 64sz + 69sz + 0 = 133 2. Zbynek1111 3. andrutone 4. suchi 5. SebaZG - 55s + 63s = 55s= 173 6. Marienty - 75sz 7. moczykij - 71s+77sz+52sz=200 8. Konrado 9. Jamnick85 10. Tymon - 78s, 74s, 71s, = 223 11.Budek - 78s+93sz+103sz=274z łodzi 12. Kierownik - 88s + 62s + 60s=210 1 4 Cytuj
moczykij Napisano 29 Października 2025 Napisano 29 Października 2025 Mosty. To kolejny zbiornik retencyjny utworzony na kanale Wieprz-Krzna. Znam go najsłabiej, a mimo to jak już jestem na Podlasiu to o nim nie zapominam. W przeciwieństwie do pozostałych, tu nie mam żadnych swoich miejscówek. Mam za to w pamięci miejsca, a raczej sytuacje gdy coś fajnego złowiłem, jednak na takiej wodzie i po tylu latach nie sposób z tej wiedzy skorzystać. Postanowiłem popłynąć w pewien szeroko pojęty obszar, oczywiście jak zawsze pod wiatr, który od kilku dni jest tak silny, że miałem wrażenie że wiosłuję w miejscu. Na miejsce dotarłem po ponad godzinie. Było warto. Mnóstwo ptaków. Na wodzie dziesiątki łabędzi, nad głową klucze, kaczek i gęsi, które co chwilę zrywały się do formowania szyku, by za chwilę z impetem opaść całym stadem na wodę. Jakby nie były pewne, czy już na nie pora. Czasami pokazywał się jakiś wielki drapieżnik, zmuszając całą tę gawiedź do szybkiego i głośnego startu. Widowisko takie, że omal zapomniałem po co tu przypłynąłem. Generalnie przede mną było mnóstwo wody do obłowienia i mało czasu na to, biorąc pod uwagę fakt ile tu płynąłem. Postawiłem więc na uniwersalny zestaw, czyli mały jerk. Metoda, która pozwala stosunkowo szybko obłowić duży obszar, a przynęta którą nie pogardzi i szczupak i okoń. Złowiłem kilka skrótów. Gdy postanowiłem wracać trafiłem na małą, stosunkowo głęboką zatoczkę, w której w dwóch rzutach złowiłem fajnego szczupaczka i okonia. Nie widziałem żadnego człowieka, kilkaset hektarów wody i trzcinowisk przez te kilka godzin należało tylko do mnie i do tych wszystkich ptaków. Nikt nie zadzwonił, nawet nie napisał. Byłem tu i teraz i mogłem się skupić na tym co wokół mnie. Głowa odpoczęła, przewietrzyła się porządnie. Poczułem się częścią tego wszystkiego i było mi z tym tak dobrze... Kocham to. 😊 1. jaceen 64sz + 69sz + 0 = 133 2. Zbynek1111 3. andrutone 4. suchi 5. SebaZG - 55s + 63s = 55s= 173 6. Marienty - 75sz 7. moczykij - 71s+77sz+69sz=217 8. Konrado 9. Jamnick85 10. Tymon - 78s, 74s, 71s, = 223 11.Budek - 78s+93sz+103sz=274z łodzi 12. Kierownik - 88s + 62s + 60s=210 6 2 Cytuj
Konrado Napisano 29 Października 2025 Napisano 29 Października 2025 Jak czytam o wynikach sandaczowych w tym sezonie to się cieszę, że dałem im spokój od czerwca i bawiłem się w inne ryby Są tu zawodnicy spędzający nad wodą ciężkie godziny, co dzień, do czwartej rano, po 5, 8 godzin na wyjście... a mimo to jakby przeliczyć ilość sandaczy na godzinę to wyszłoby kilkadziesiąt godzin na jedną miarową rybę... Trochę słabo to wygląda i świadczy o ilości sandaczy. Tak, że się ciężko się zmobilizować na moje 2-3 godzinne wyjścia, bo musiałbym chyba z 10 razy wyzerować pod rząd. To teoria i matematyka... a praktyka... W zeszłym tygodniu jednak się zmobilizowałem pomimo dziwacznej deszczowo wietrznej pogody. No w końcu trzeba za tym sandaczem coś się ruszyć i wpisać się na listę żeby wstydu nie było. Pierwsze wyjście przed zmrokiem, woda niepłynąca prawie wcale. Zanim zapadł zmrok udało się złowić bolenia 53cm, po zmroku jeden kontakt z jakąś małą rybą. I to by było na tyle. Sandaczowe zero. Drugie wyjście podobna godzina, woda podobna lipa. 3h łowienia i dwa kontakty z rybą. Kleń się skusił, 50cm. Drugie branie to większa ryba ale po kilku sekundach wytrzepała woblera z pyska. Stawiam na ładnego szczupaka. Sandaczowe zero. Trzecie wyjście dziś, inna miejscówka. Plan łowienie trochę inaczej na innego typu woblery. Ale jednak przyzwyczajenie zmusza do powrotu do swoich konstrukcji. Pierwsze branie i sandaczyk, niestety rozmiar jakieś 2,5 długości woblera, ok. 24cm. Idealny pokarm dla sandacza, którego chciałbym dziś złowić. Wniosek miejscówka do zmiany 200-300m dalej inny typ wody. Branie, łupnięcie, że kija chciało wyrwać z ręki, zupełnie nie sandaczowo. Hol to na 100% duży kleń, ciemno, podebranie do podbieraka, no kleń jak nic... lampka a w podbieraku sandacz. Musiał się z kleniami wychowywać Przynęta to wobler własnej roboty, a wtedy ryba z 1,5x większa jest 1. jaceen 64sz + 69sz + 0 = 133 2. Zbynek1111 3. andrutone 4. suchi 5. SebaZG - 55s + 63s = 55s= 173 6. Marienty - 75sz 7. moczykij - 71s+77sz+69sz=217 8. Konrado 62s = 62 9. Jamnick85 10. Tymon - 78s, 74s, 71s, = 223 11.Budek - 78s+93sz+103sz=274z łodzi 12. Kierownik - 88s + 62s + 60s=210 8 1 Cytuj
jaceen Napisano 29 Października 2025 Autor Napisano 29 Października 2025 I tak ta sytuacja nie zmieni mojego zdania. Jest to jeden z gorszych październików, jeżeli chodzi o wyniki. Nad wodę lubię chodzić tak czy inaczej, ale z rybkami nie było najlepiej. W środę trochę się uspokoiło. Temperatura, jak to czasami mówię, ludzka, wiatr niezbyt dokuczliwy, a słoneczko daje się odczuć na plecach. Chciałem na pobliskiej zatoce spróbować złowić kilka wzdręg. Wybrałem się około południa i szybko wróciłem. Trafiłem na moment, gdzie wodniacy ściągali pomosty i miejsca, które planowałem obłowić, były spalone. Zdążyłem złowić cztery okonki i małego bolenia. Zadzwonił forumowy kolega i już wiedziałem, że wieczór będę miał zajęty. Wróciłem do domu, pogrzebałem przy garach, wymieniłem w torbie pudełka z przynętami, zamieniłem podbieraki, zrobiłem przegląd prasy i jakoś czas przeleciał. Po 18:00 byłem ponownie nad wodą. Miejska Odra ostatnio nie jest łaskawa. Minęła godzina i nic się ponownie nie dzieje. Od początku łowię woblerem HMS ShadX 8 cm. Zmieniać nie będę, bo mam do niego wielkie zaufanie. Kolejną godzinę zamierzam przeczesać nim miejsca przy burcie. Idę na odcinek, gdzie wiatr jest dość silny. Trudno, trzeba trochę pocierpieć. Nastał bezwietrzny moment. Zaobserwowałem kilka oczkowań drobnicy. Ciekawe, czy coś się tam może kręcić za nimi. Podrzucam wobler kilka razy w okolice rybek i w końcu czuję dziabnięcie. Chyba mam coś większego. A nieee... to zbyt luźny hamulec. Zapomniałem uregulować i podczas holu niedużego sandacza dawał mylne sygnały. To już któryś z rzędu krótki sandacz w tym sezonie. Czyżby to już do mnie miało przylgnąć na stałe? Te małe sandacze? Ech, działam dalej. Przesunąłem się o kolejne metry i rutynowo łowię. Mija druga godzina spinningowania. Powoli zaczynam myśleć o ciepłej herbacie w domu. Ale co tam? Co tam się pokazało? Jakiś niewielki ruch przy powierzchni. Wobler leci za to miejsce i zaczynam kręcić. Szczytówka trochę wyżej niż dotychczas i "pyk". Kurcze, było dziabnięcie. Pewnie znowu jakiś krótki. Nie zmieniam woblera, bo nie było mocnego szarpnięcia. Z pewnością się nie zakłuł. Doświadczenie podpowiada, że jest szansa na powtórkę brania. Odczekuję chwilę i ponawiam rzuty. Chyba piąte przeciągnięcie i w połowie drogi BUM! Może trochę przesadziłem z tym "bum":))), ale branie tym razem było solidne. Na tym Flagmanie niestety nie będę miał przyjemność czuć porządnego targnięcia. Spinning jest dość spolegliwy i tłumi takie doznania. Rafała nie widzę. Jest za zakrętem. Trzeba samemu sobie radzić. Nadgarstek wybity i trudno mi operować podbierakiem. Walka trwa. Nie ma szaleństwa, ale kontuzja nie pozwala na zdecydowane ruchy. Nie ma rady, muszę zapakować go od ogona. Duże ryzyko. Gdybym próbował od głowy, to bym go stracił. Nurt napinał siatkę, jak balona i luźna kotwica bankowo by się w nią wplątała. I wtedy wiadomo, jak się kończy taka próba. Podbierak wlazł pod ogon, wędkę pochyliłem i sandacz z nurtem wpłyną do niego od tyłu. Szybko uniosłem i coś przypomniało o kontuzji. Mocne ukłucie w nadgarstku. Całe szczęście, że sztycę miałem też pod łokciem i na nim spoczęło część ciężaru. Zamieszanie zauważył jednak Rafał i już był przy mnie. Kilka zdjęć na pamiątkę i szybki pomiar dał na miarce 67 cm. Tym sposobem dokładam trzecią rybę do tabeli i teraz spokojnie mogę zająć się wzdręgami:) 1. jaceen 64sz + 69sz + 67s = 200 2. Zbynek1111 3. andrutone 4. suchi 5. SebaZG - 55s + 63s = 55s= 173 6. Marienty - 75sz 7. moczykij - 71s+77sz+69sz=217 8. Konrado 62s = 62 9. Jamnick85 10. Tymon - 78s, 74s, 71s, = 223 11.Budek - 78s+93sz+103sz=274z łodzi 12. Kierownik - 88s + 62s + 60s=210 8 3 Cytuj
Marienty Napisano 2 Listopada 2025 Napisano 2 Listopada 2025 Wczoraj zaliczyłem wypad życia. Łowiłem 20:00-23:00. Złowiłem 7 sandaczy. Prawie wszystkie były niewymiarowe, koło 40cm. Na sam koniec łowienia w końcu się przebiłem i łowię większego. Najwięcej brań miałem na sandaczowego Widła ale rapala orginal też dawała brania i ryby. Tego dnia sandacz był "w gazie" i mam wrażenie, że na inne wobki też coś by się działo. Dla mnie to coś niesamowitego. Dodaję 59 1. jaceen 64sz + 69sz + 67s = 200 2. Zbynek1111 3. andrutone 4. suchi 5. SebaZG - 55s + 63s = 55s= 173 6. Marienty - 75sz + 59s = 134 7. moczykij - 71s+77sz+69sz=217 8. Konrado 62s = 62 9. Jamnick85 10. Tymon - 78s, 74s, 71s, = 223 11.Budek - 78s+93sz+103sz=274z łodzi 12. Kierownik - 88s + 62s + 60s=210 5 1 4 Cytuj
Tymon Napisano 3 Listopada 2025 Napisano 3 Listopada 2025 Deszcz. Czekałem na niego od jakiegoś czasu. Ziemia już nie przyjmuje wody a to oznacza, że Odra będzie płynęła jak zła. Coś mi się wydaje, że w tym tygodniu uda nam się złowić parę ryb 80+, może czeka nas najlepszy okres w tym roku. Powodzenia 1 Cytuj
jaceen Napisano 4 Listopada 2025 Autor Napisano 4 Listopada 2025 W dniu 3.11.2025 o 10:49, Tymon napisał: to oznacza, że Odra będzie płynęła jak zła. W centrum Wrocławia chyba tego nie będzie. Skończy się pewnie na fali "trąconej" wody i nieznacznym przyśpieszeniem nurtu. We wtorek wieczorem jeszcze było znośnie. Do rana może to wyglądać inaczej. Chyba pojadę na drugi koniec miasta na krótką opaskę za sandaczami. Nie trzeba będzie po omacku ich szukać. One w takich warunkach tam się ustawiają i dają nacieszyć się widokiem ataków. Mam nadzieję, że tak będzie;) A wtorkowa wyprawa na bulwary była bez oszałamiających akcji. Szukam sandaczy, a w zamian pacnął szczupak64 i kleń40. Na agrafce większość czasu kuszeniem zajmuje się wobler HMS ShadX. 4 2 Cytuj
Tymon Napisano 7 Listopada 2025 Napisano 7 Listopada 2025 07.11 Ostatnio sandacze na Odrze są absolutnie wyłączone, nawet maluchy nie pstrykają. To może szczupaki biorą? Pojechaliśmy ze znajomym na starorzecze poszukać zielonych. Gumy, obrotówki i wahadła. Po dwóch godzinach zerwał się taki wiatr, że trzeba było się zmywać. Ale coś było nam mało, jak to tylko dwie godziny nad wodą. Wracając zahaczamy o malutki staw, około 2ha. Przynęta prawie można przerzucić na drugą stronę. Zakładam westina slim 14cm, nasty rzut, opad i czuję mocne uderzenie. Jakie było nasze zdziwienie, jak na powierzchni pokazał się sandacz. 67cm, fajny rozmiar! Obchodzimy jezioro, w jednym miejscu ponownie mam branie ale spinam rybę, wampirze kły zostały. Znowu sandacz? Aż niemożliwe, ale ta ryba pozostanie zagadką. Pod koniec wracamy na miejsce, z którego już był wynik. Znowu branie! Tym razem nie u mnie, a w opadzie na czerwonego sicario 14cm pike tail mój kolega wyciąga kolejnego sandacza, 73cm. Miejscowi wędkarze patrzą się na nas spod łba, też nie wierzą że w takim małym stawie pływają takie sandacze. Nie wiem kto był bardziej zaskoczony wynikiem, my czy oni. Wracamy szczęśliwi, czyżbyśmy znaleźli wampirze bagienko? Za parę dni powtórka, zobaczymy czy wykorzystaliśmy w tamtym miejscu całe szczęście jednego dnia. 2 4 Cytuj
jaceen Napisano 9 Listopada 2025 Autor Napisano 9 Listopada 2025 06-11-2025 r. Ten dzień miał mieć dwoisty charakter. Wybrałem się ze spinningiem pod białoryb i w odwodzie przytroczyłem do chlebaka lekką sandaczówkę. Na miejscu byłem po 14:00. Wiatr niestety nie był sprzyjający do ultralekkiego łowienia. Po kilkunastu minutach zrezygnowałem z poszukiwań wzdręg i przestawiłem się na okonie. Założyłem silikonową larwę ważki z obciążeniem 0,5 g i sprawdzałem miejsca blisko brzegu. Brania zaczęły się dopiero po dłuższej wędrówce i na końcowym odcinku, który miałem w planie przejść. Zdołałem złowić 10 okoni. Największy około 25 cm. Została jeszcze godzina do zmierzchu. W zasięgu wzroku miałem już Odrę, bo do tej pory łowiłem na zatoce. Rzeka po obfitych opadach nie była zbyt klarowna. Na styku nurtu i zatoki woda mieszała się z tą niezmąconą. Przystanąłem, zmontowałem swojego ulubionego travela Mikado i upatrywałem w tym miejscu szansę na jakieś ciekawe wydarzenie. Po kilkunastu minutach zmieniłem gumy i obciążenia. Nie przekraczałem 10 g i wielkości ponad 10 cm. Od kilkunastu minut panuje zmrok. Następna zmiana i do wody wpada ripper fluo Meredith 10 cm z główką 5 g. Drapieżniki dawały o sobie znać przy powierzchni i postanowiłem gumkę prowadzić, wynosząc ją po pierwszym opadzie podbiciami w górne warstwy. Skróciłem rzuty, by mieć większą kontrolę. Bliżej brzegu jest sporo kamieni i zawad. Starałem się prowadzić rippera czasami na pograniczu ryzyka o zaczep, a czasami dość wysoko minimalizując to ryzyko. W tych miejscach najczęściej coś wjeżdżało w niewielkie ławice prawdopodobnie uklei. Czwartego sierpnia złowiłem tu trzy sandacze. Od tamtej pory minęło trzy miesiące i siedem razy i kończyłem bez sandaczowego pstryka. W końcu coś dziabnęło gumisia. Podejrzewam niewielką rybę, bo branie było ledwo wyczuwalne. Popularyzatorzy astronomii namawiali, żeby w nocy obserwować niebo. Księżyc miał być w pełni i będzie intensywnie świecił. Znajdzie się w tym roku w punkcie położonym najbliżej Ziemi. Kiedy pełnia zbiega się z perygeum, to jest mowa o zjawisku superpełni. Księżyc wydaje się wtedy większy i jaśniejszy. W niebiosach takie zjawiska, a na Ziemi, konkretnie na moim stanowisku, miały wydarzyć się emocje sięgające apogeum. Ponowne rzuty staram się kierować w miejsce, gdzie miałem trącenie. W jego okolicy jest jakaś zawada, która uprzykrza łowienie i często szarpię się, by odzyskać jiga. Trochę przynęt już tam zostało. Zgodnie z zapowiedzią Księżyc odbija światło, jakby chciał przejąć schedę po Słońcu. Nie każdy kąt ustawienia jest komfortowy. Blask bijący od niego bywa upierdliwy. Opad. Obserwuję szczytówkę w DaVinci. Delikatne dygnięcie daje sygnał, że jig dotarł do dna. Teraz zaczyna się konkretna zabawa. Podbijam na wyobraźnię tak, by w czasie zwijania windować ją po każdym podbiciu wyżej w toń. I tak pod sam brzeg. Za dnia obserwowałem zestaw, liczyłem w myślach długość opadu i tempo zwijania, by po zmierzchu minimalizować zaczepy. Iiii...BUM!!! SIEDZI! Po kolejnym takim jigowaniu w toni mam porządne targnięcie. Początkowo ryba daje się podciągnąć. Czasami, z ich strony, to podstęp. I w myślach wykrakałem. Przy powierzchni zrobił się wir i nastąpił odjazd. Plecionka 0,10 nie daje mi poczucia bezpieczeństwa. Delikatnie luzuję hamulec, bo odjazdy zrobiły się nerwowe i chwilowo mam wrażenie, że gumkę dziabnął przynajmniej metrowy sum. Kasuję kolejne harce i w końcu przy powierzchni pojawił się on, król tego miejsca. Przyznam, że zamiast się rozluźnić, to jeszcze bardziej się spiąłem. W wodzie wyglądał na 90 cm. Szeroki był, dawno z takim się nie mierzyłem i miara w oczach jest rozkalibrowana. Co do podbieraka, to nie ma wątpliwości, ten na białoryb na nic się nie przyda. Holuję zbója na mieliznę. Teraz przede mną kolejny trudny moment. Z wiekiem już nie jestem taki elastyczny i na śliskim brzegu nie czuję się komfortowo. Sandacz leży na boku między wystającymi kamieniami. Obym się tylko nie ześliznął. Pierwsze podejście udane i podbieram. Ożeż ty, ale dałeś mi popalić. Już dawno nie miałem takich emocji. Hak dobrze wpięty w kącik. Był moment zwątpienia, gdy sandacz niebezpiecznie odbił w stronę trzcin. Kilka skoków hamulca powstrzymało jednak zapędy w trzcinowisko. Piękny, silny i nerwowy sandacz. Jeszcze komuś dostarczy emocji. Miara wskazała 84 cm. Pozostałe pięćdziesiąt minut minęło już bez wrażeń. Zresztą, stres minął, poziom adrenaliny spadł i po tym wszystkim trudno o mobilizację. Zwinąłem sprzęt i w powrotnej drodze już nie narzekałem na światło księżyca. Nawet byłem zadowolony, że nie muszę włączać latarki. Przyjemnie w taką noc się wraca. Łowiłem travelem Mikado DaVinci z twardszą szczytówką o cw do 25 g. Plecionka nr 0,10 nawinięta na Ryobi Zauber 2000, a przynętą była 10 cm guma fluo Meredith na główce jigowej 5 g. Branie około godz. 18:00. 1. jaceen - 84s + 69sz + 67s = 220 2. Zbynek1111 3. andrutone 4. suchi 5. SebaZG - 55s + 63s = 55s= 173 6. Marienty - 75sz + 59s = 134 7. moczykij - 71s+77sz+69sz=217 8. Konrado 62s = 62 9. Jamnick85 10. Tymon - 78s, 74s, 71s, = 223 11.Budek - 78s+93sz+103sz=274z łodzi 12. Kierownik - 88s + 62s + 60s=210 5 4 Cytuj
Konrado Napisano 11 Listopada 2025 Napisano 11 Listopada 2025 Coś trzeba było pójść na ryby aby dopisać coś do tabeli. Wyjście jeszcze przed podniesioną wodą. Stwierdziłem, że skoro ma być na zero to daleko mi się nie chce wybierać i udałem się na najbliższe miejscówki. Za widoku przy próbie złowienia bolenia trafił się szczupak 72cm. Po boleniach nie było śladu. Po zmroku na woblerka mojego wykonania z tych mniej udanych (bo było ryzyko urwania) skusił się sandacz 65,5cm. Coś nie mogę dodać zdjęć pokazuje mi błąd dodawania. 1. jaceen - 84s + 69sz + 67s = 220 2. Zbynek1111 3. andrutone 4. suchi 5. SebaZG - 55s + 63s = 55s= 173 6. Marienty - 75sz + 59s = 134 7. moczykij - 71s+77sz+69sz=217 8. Konrado 62s + 72sz + 65,5s = 199,5 9. Jamnick85 10. Tymon - 78s, 74s, 71s, = 223 11.Budek - 78s+93sz+103sz=274z łodzi 12. Kierownik - 88s + 62s + 60s=210 1 2 Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.