Skocz do zawartości
Dragon

Rekomendowane odpowiedzi

  • 2 weeks later...
przynęty na klenia   Dragon
Napisano

Otworzyłem sezon wędkarski 2026

Wczoraj żwirownia PZW pod Rzeszowem, celem okoń i łowienie na błystki podlodowe. Wywiercone z 15 otworów i bez brań na błystkę. W jednej dziurze połowiłem trochę mormyszką z sztuczną ochotką i trafił się jedyny okonek który jest tym samym pierwszą rybką w tym roku :) 

image.thumb.jpeg.bbb03dd17575477970ebeba1e2702a3c.jpeg

image.thumb.jpeg.f8588be0dd9962532e30a1b295c26d1f.jpeg

image.thumb.jpeg.81cac269eb842179dc9e2b91b00aa553.jpeg

Dzisiaj żwirownia w Zwięczycy i łowienie tylko bałałajką z nęceniem. Tylko jedna dziura, na mormyszce jedna pinka jako wabik. Złowiłem 17 płotek ale tylko 4 miało wymiar. Brań dużo , fajne łowienie, lód około 18 cm. 

image.thumb.jpeg.2d0713859fc637a683bdeb2bafbb953c.jpeg

  • Super 5
  • 2 weeks later...
Napisano

Dzisiaj na lodzie od 12 do 16. Dziura zanęcona, brania były ale słabe i delikatne.

Tylko bałałajka. W ręce 5 płotek, wszystkie wymiarowe ale nic powyżej 20 cm. 

IMG_20260126_133202_559.jpg

  • Lubię to 1
  • Super 4
Napisano

Długa przerwa od wędkarstwa wprowadza mnie w traumatyczny stan. Mam problemy ze snem, zrobiłem się drażliwy, czasami odrętwiały z brakiem koncentracji. Możliwe, że napięcia mięśniowe też są z tym związane. Już prawie zapadła decyzja, by pojechać gdzieś za miasto, by na jakiejś rzeczce z szybszym nurtem uwolnić się od tego stanu. Ale...no właśnie, pozostało to "ale". Gdy sobie wyobraziłem, że może gdzieś tam zalegać śnieg, taki bialutki, który aż kłuje w oczy, to już trochę się odechciało. W mieście jest taki fajny, wymieszany z piaskiem, a w zasadzie już go nie ma, bo wraz z solą spłynął kolektorami, gdzieś. Będąc w samotni, o rany, przypomniałem sobie, to będzie mi szumiało w głowie od tej ciszy!!! To nie do pomyślenia. A jeszcze niech jakieś dzikie ptactwo zacznie wydzierać te swoje dzioby w jakimś pustkowiu, to zacznę czuć się zagrożony. O nie, potrzebuję uspokajającego szumu opon, klaksonów, toczących się tramwajów po metalowych szynach. To mnie uspokaja. A najbardziej pędzące skutery i motorowodniacy wyciskający ze swoich wściekłych wanien  przyjemne dla moich uszu brum brum. Tęsknię za tym. Zastanawiam się, czy warto denerwować się, że będę widział ładne widoki. Po co mi to. W mieście przynajmniej jest wszystko po ludzku, szare, betonowe, przystrzyżone (miejscami), i ten swojski zapach, oj, klasa. Tam od czystego powietrza można się udusić, a nie to, co na miejskich bulwarach. Można pełną klatą oddychać.
 I we wtorek się wybrałem, by trochę zaczerpnąć tego bulwarowego powietrza. Wystarczyło półtorej godziny, by nie przesadzić. By zmysły nie oszalały i bym jakiejś nadmiernej ekstazy nie przeżył. Bym nie stracił kontaktu z rzeczywistością.  Znalazłem kilkadziesiąt metrów wolnej przestrzeni wolnej od lodu i tak przyjemnie spędziłem czas. Nawet dojrzałem jedną rybę, która walczyła z nurtem. Najwyraźniej wcześniej walczyła z kormoranem. Jakaś okaleczona była. Spoglądając w historię, to w 2023 z początkiem lutego miałem na koncie kilka kleni i sporo okoni. Teraz o pierwszą rybę zawalczę chyba gdzieś w okolicach marca, bo zmarzlina szybko nie odpuści, a ja z lodu nie łowię. Po aktywności z poprzedniego sezonu martwiłem się, że zabraknie rubryk w rejestrze na wpisy, ale zima chyba to zweryfikuje i jeszcze wolne miejsca zostaną😎

👊

  • Lubię to 1
  • Dzięki! 1
  • Haha 1
  • Super 4
Napisano
Godzinę temu, jaceen napisał:

a ja z lodu nie łowię.

Nigdy nie łowileś, czy teraz nie łowisz?

Wczoraj wieczorem poczułem, że coś mnie bierze, rano nie było lepiej, ale jeszcze byłem na chodzie, więc spojrzałem na termometr (-8C) i postanowiłem, że w zarodku zduszę wirusa...mrozem. Wrzuciłem psa do samochodu i pojechałem nad najbliższą wodę - staw w Smolcu. O dziwo na środku zbiornika ktoś siedział. Rozmarzyłem się trochę, ale o dziwo parcia nie miałem i rzucając psu kolejny patyk zacząłem o tym myśleć. Kiedyś lód był moim żywiołem, pamiętam sezony, gdy nie mogłem się lodu doczekać, a teraz...po prostu nie czułem tego. Najpierw pomyślałem, że może to prawie 20 lat przerwy, ale zaraz wyobraziłem sobie wody, na których łowiłem spod lodu i zatęskniłem. I tak rozważałem wszystkie za i przeciw i wydedukowałem sobie, że chodzi o wodę i...o towarzystwo. Na lód zawsze jeździłem w miejsca, które znałem z innych pór roku. Wiedziałem jaka jest głębokość, jakie dno, jakich ryb się mogę spodziewać. Przede wszystkim jednak zawsze jeździłem z kimś, kogo dobrze znałem i w razie potrzeby mogłem na niego liczyć. Jakoś tak wbiłem sobie do głowy i trzymałem się tego, by na lodzie nie być sam. Byłem świadkiem kilku akcji, które mnie w tym postanowieniu skutecznie trzymały. I wszystko zaczęło pasować - nie znam zbiornika w Smolcu i nie znam nikogo z kim na lód mógłbym wskoczyć, więc tego nie czułem. Cierpliwie czekam więc na odwilż i tej cierpliwości wszystkim niepodlodowcom życzę:)

  • Lubię to 1
  • Dzięki! 1
  • Super 1
Napisano
3 godziny temu, moczykij napisał:

Nigdy nie łowileś, czy teraz nie łowisz?

Nigdy nie łowiłem. Nie lubię zimna. Do zimy nic nie mam, to tylko nazwa, ale zimno niech trzyma się z dala ode mnie. To jest główna przyczyna, że nie łowię z lodu. Jest lód, jest zimno, nie łowię.

Napisano

Byłem w styczniu jeszcze 2 razy od ostatniego wpisu. Słabo z rybami, raz 6 płotek i raz 4.

Inni łowiący jeszcze gorzej. 

W jeden dzień było 2 chłopaków z kamerką podwodną, ze 30 dziur nawiercili. Trochę pogadałem z nimi , popatrzyłem co tam widać pod lodem. Powiedzieli mi że nie widać ryb, jakieś pojedyncze okonie się przewijają, czasem szczupak gdzieś przyczajony ale nie ma ryb ławicowych, nie widać leszczy, płotek, nie ma drobnicy. Nie wiem gdzie się chowają, na jesieni było zarybiane karpikiem, taki kroczek do 30 cm, nie ma go.

Zbiornik jest podzielony na 2 części takim wypłyceniem z wodą do kolan, łowiłem za każdym razem na jednej z części, jak mróz odpuści to będę próbował na tej na której nie łowiłem w tym roku. 

Co do samego łowienia zimowego to podobnie jak Jacek, nie lubię zimna, nawet więcej niż nie lubię , nie cierpię. Ale uwielbiam łowienie bałałajką i dlatego na lód chodzę. Nawet tak się kiedyś zastanawiałem czy nie spróbować bałałajki w lecie :) z belly, tak się zakotwiczyć w miejscu i grać mormyszką pod nogami mając ciepłe ręce ;) 

Aktualnie mam 4 dzień z mrozami powyżej 10 stopni, noce jeszcze większy, więc lód jeszcze się tylko wzmocni. Ostatnie wiercenie miał ponad 20 cm, jak nie będzie deszczu i mocnej odwilży ze słońcem to do końca lutego na bank da się łowić z lodu. Takiej zimy jak ta to nie było od kilku lat. Trzeba się nałowić na zapas :) 

  • Super 3

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.