Skocz do zawartości
przynęty na szczupaka     Promocja dla użytkowników forum haczyk.pl w postaci rabatu 10% na pierwsze zakupy w sklepie  wędkarskim wielkaryba.pl

maciek1221

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    65
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Kontakt

  • AIM
    8552536

Informacje o profilu

  • Lokalizacja
    Lublin

maciek1221's Achievements

0

Reputacja

  1. Cześć, jestem świeżo po nocnym wędkowaniu i złamanym feederze, dlatego chcę wykorzystać okazję do zmiany sprzętu. Chodzi głównie o to, że jak jadę na nockę to często z namiotem albo po prostu na fotelu przysnę. O ile przysnąć na fotelu to nie jest duży problem, to już wygramolić się z namiotu jak jest branie na feeder i zdążyć zaciąć to już sztuka. Chciałbym tak skonfigurować moje nocne łowienie, żeby nie było ryzyka porwania wędki do wody oraz żebym była większa szansa zaciąć rybę. Ostatnio spróbowałem feedery ustawić prostopadle do wody (łowię tylko na wodach stojących) naciągnąć żyłkę i założyć bombki, tak żeby była większa rezerwa czasu w nocy (bo sygnalizatory elektroniczne też są założone ), niestety bombki po kilku minutach były już przy kiju przez delikatną falę. W związku z tym zastanawiam się, czy kupić drugi feeder i jest jakiś fajny sposób na nocne łowienie? Czy może kupić gruntówkę i stawiać ją z bombką? A może do feedera zakładać kołowrotek z wolnym biegiem i on zapobiegnie wyrwania wędki z podpórek? Prosiłbym o spostrzeżenia. Na chwilę obecną chcę kupić wędkę z jakiej obecnie korzystam (tylko że potrzebuję drugiej) i będzie to mikado ultraviolet. Pozdrawiam
  2. O Bugu wiem, kiedyś tata był i widział na własne oczy, różne ekscesy. Poza tym strażnik graniczny kiedyś mnie kontrolował na spiningu i opowiadał co tam kilka dni temu robili w nocy, to serio, strach trochę. Zresztą ja na rzeki w nocy nie jeżdżę, jest trochę niebezpieczniej niż na wodzie stojącej. Pamiętam kiedyś jak z tatą pojechaliśmy nad Wisłę na kilka dni. Pierwszej nocy (pod wieczór) woda zaczęła się podnosić. O 3 w nocy tata mnie budzi i mówi, że główka już całkiem zalana i czy czekamy do rana, czy zwijamy się. W okół grzmoty i niebo pomarańczowe a mieliśmy jeszcze stary namiot, taki z komuny itd. Zebraliśmy się i zaczęło lać. Jak się okazało za kilka dni, Wisła wylała i całą wieś zalało. Mógłbym to nawet w internecie odszukać, który to był rok. Przygoda ciekawa i niebezpieczna, ale raczej rzadko spotykana. To były czasy, gdzie nie było neta w każdym domu itd, więc ze sprawdzaniem pogody co 5 minut też ciężko . A jeżeli chodzi o węże, to nie uważam się za ciotę/kobietę z brodą tylko dlatego, że boję się węży. Jest to lęk paniczny i ma się nijak do terrorystów napastników. Moja rada tak jak wcześniej - pokora i nie cwaniakować. A w razie ostateczności albo ucieczka, albo do wody jak się umie pływać szybko .
  3. Ja go nie dotykam, nawet patykiem haha . Kiedyś mi się wplątał w siatkę i musiałem zaczepiać ludzi, czy boją się węży i czy mogliby coś z tym zrobić. Wyrzuciłbym siatkę, ale węża nie dotknę . A jeżeli jeszcze o nocki chodzi to tak jak już pisałem i piszą inni, największa zaleta: nikt Cię nie wystawia 5 minut przed wyjazdem i kiedy chcesz to jedziesz.
  4. Ja zacząłem jeździć na nocki bez taty i ekipy 4-5 osobowej w wieku 17 lat, może 18stu. Zacząłem wtedy jeździć z kolegą, który nie łowił, a był tylko po to żeby pogadać i żeby nie było tak strrrrrasznie. To słaba opcja, bo marudzi, bo już o 5 rano do domu chciał jechać itd. Oswajało mnie to jednak z łowieniem nocą, bo np. zarzucanie na feedera co 15 minut w nocy nie jest takie fajne jak w dzień, przynajmniej dla mnie. Z kolegą jakimkolwiek jak jedziesz, to jeszcze musisz się umawiać, ja miałem takich, co przez miesiąc trzeba było się ustawiać żeby gdziekolwiek pojechać. W tym roku zacząłem jeździć na ryby sam (21lat) i jest super. Jedyne czego się boję to węży, bo ostatnio pełzały zaskrońce, a ja się takowych boję panicznie (w nocy też są aktywne, czy tylko w dzień?). Nikt mi nie marudzi, zatapiam się w myślach, nie mam spinki, że o kogoś się muszę troszczyć, nie biorę nawet namiotu, tylko całą noc na krzesełku spędzam. Jedyny minus takich wyjazdów, to nie ma kto popilnować wędek jak się idzie uzbierać drewna na ognisko. Generalnie to moim zdaniem takie wyjazdy fajnie rozwijają człowieka, bo jeszcze 2 lata temu nie poszedłbym do lasu po zmierzchu, a teraz śmigam po drewno, nie mam już dziwnych strachów w nocy jak coś zaszeleści. Podstawą jest dać znać rodzinie gdzie się siedzi i zachować jakiś kontakt, tzn sms wieczorem i rano. Do tego jak ktoś przyjdzie ze sprutą, to radzę przyjąć spłaszczoną i pokorną postawę, nie cwaniakować i zwykle się da dogadać. Ja na rybach zwykle spotykam kogoś w środku nocy, bo przechodzą na spacerku, ale zwykle coś tam pogadamy i się pośmiejemy, bić mnie nie chcieli. Poza tym, fajnie jak w odległości do 400metrów siedzi ktoś inny, żeby można było wezwać pomoc w razie czegoś. Teraz to już z górki, nocki coraz krótsze to i strachu mniej. Rozpisałem się, ale sens wypowiedzi jest taki, że nie ma się czego bać, a krótkie życie nauczyło mnie tego, że jak masz czekać na odpowiedzi o kolegów i tracić czas na umawianie się, to zrobisz 30% tego co zaplanowałeś. Pzdr
  5. A jaka metoda Cię interesuje? Myślę, że masz wybór pomiędzy gruntówką i spławikiem (nie wiem jak duży jest ten zbiornik). Osobiście polecę Ci feedera, następnie(wersja budżetowa, każdy od takiej zaczynał) teleskop nie za długi, kołowrotek i do tego sprężyna albo spławik, a na koniec tyczkę ze spławiczkiem. Osobiście z bratem mieliśmy dawno temu(10 lat temu) jedną tyczkę na dwóch(do dzisiaj jej używam, ma chyba ze 20 lat, stara germina złożona z 2 innych wędek) a, że było nas dwóch to drugi łowił na tyczkę zrobioną z długiego i w miarę prostego kija leszczynowego. Przy odpowiednim wyborze kija na prawdę można się było pobawić, a jeżeli chcesz głównie sprawdzić, czy masz zajawkę to może spróbuj tak, zabawa przednia . Jeżeli chcesz konkretnie skompletowany zestaw, z grubością żyłki itd, to powiedz na jaką metodę chcesz łowić.
  6. maciek1221

    ZANETA

    Polecam Ci tematy o Zalewie. U mnie sprawdzał się traper fedder(zwykły, nie specjal). Mimo wszystko najlepsze wyniki na feedera miałem na zanęcie zawodniczej z allegro. Do tego pinka i białe. Atraktorów nie dodaję, ale wszyscy gadają o pierniku, pewnie coś w tym jest. Leszcz teraz może słabiej brać bo zaczął się wycierać na zbiorniku. Pzdr
  7. maciek1221

    Zaneta z allegro

    Jak tam zanęta od użytkownika Tomislawus? Ktoś zamawiał w tym roku, czy dalej jest dobra i są efekty, czy raczej spadła do stanadardu sklepowych traperów itp? Nie wiem czy jest sens dopłacać za wysyłkę ... pzdr
  8. Ja w tym roku już byłem około 20 razy na spining, jak nie 30ści nawet, a wyjąłem 4 okonki i jednego 40cm szczupaka, więc panowie - co wy wiecie o niepowodzeniu .
  9. Hej, witam wszystkich! Łowię głównie na małej rzece ( Bystrzyca), lub zbiorniku stojącym, wklejanką i małymi paproszkami z główkami jigowymi 2g. Zestaw więc bardzo lekki, tropię głównie okonie i niewymiarowe sandacze, i szczupaki. Jako, że te ryby ostatnio słabo współpracują i zaczynają już troszkę nudzić, postanowiłem zaplanować wyprawę nad Wisłę w przyszły weekend. Konkretna lokalizacja to Piotrawin, gdzie jeździłem za małolata, niedaleko jest inne świetne miejsce - Kamień, ale jest tam teraz budowany most. W związku z takim łowiskiem, mam pytanie odnośnie sprzętu. Łowię na żyłkę 0.18, podejrzewam, że na Wisłę będzie za cienka? Jeżeli tak, to jaki rozmiar żyłki zastosować. Dalej, jakiej wagi główki jigowe i jakiej wielkości przynęty? Pytam, bo nie mam nic w moim arsenale z dużych przynęt. Wędkę będę miał o dużym ciężarze wyrzutu, także z tym nie będzie problemu. Pozdrawiam, Maciek.
  10. Sumy teraz w modzie Na naszym lubelskim Zalewie Zemborzyckim ktoś wyjął suma 40kg
  11. Mam pytanie do spinningujących, jak u was wyniki ostatnio? W ciągu ostatnich 7 dni byłem 4 razy na rybach. 2 razy na rzece i 2 razy na zbiorniku zamkniętym, niestety, miałem tylko jedno szarpnięcie. Ryba się spławia, pływa przy samym lustrze. Nie kusi sie na nic, od woblerów, przez blachy po gumy. Czy u was też taka susza? Jutro może uderzę od czwartej do siódmej rano, to może coś wyczaruję, no ale jakoś tak się zniechęcam, bo nie wiem, czy teraz czas zły jest, czy może coś zacząłem źle robić -.-... Pzdr
  12. Dzisiaj wypad na 1.5godziny. Najpierw sandaczyk 25cm, kolejny rzut i pod samymi nogami szczupak 50cm. Obie ryby wyjęte na obrotówkę,bez przyponu u podbieraka,a do wody jest jakieś 50cm spod nog Zdjęcie pewnie nieregulaminowe więc nie wstawiam
  13. Ja wczoraj obławiałem lubelską Bystrzycę,moje stałe miejsce,niestety tylko 1 okonek,chociaż nie mam co narzekać, bo kontakt z rybą był! Muszę zmienić miejsce, ewidentnie zmiana temperatury wpłynęła na zmianę pobytu ryb,nie wiem tylko,czy iść w stronę źródła rzeki,czy w stronę jej rozlewiska,czyli zalewu.. Za tydzień się znowu wybiorę i zobaczę. Robert gratulacje! A w moim kole,mówią,że w całym lubelskim są 2 szczupaki
  14. Ja mam Shimano Alivio,wklejanka. Okonie,szczupaki i sandacze na niego łowię,bardzo czuła wędka,cena jest przystępna,znajdziesz go w większości sklepów stacjonarnych. Mam go 3 lata i nic sie z nim nie dzieje. Polecam
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.