Skocz do zawartości
przewodnicy wędkarscy     przynęty na bolenie

jaceen

Redaktor
  • Liczba zawartości

    4 219
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    359

Ostatnia wygrana jaceen w dniu 25 Października

Użytkownicy przyznają jaceen punkty reputacji!

Reputacja

4 001 Excellent

3 obserwujących

O jaceen

  • Tytuł
    Redaktor haczyk.pl

Informacje o profilu

  • Płeć
    Not Telling
  • Lokalizacja
    dolnośląskie

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Czasami i mi zdarzało się łowić inne ryby, niż zaplanowałem. Nie namawiam, żeby tak postępować na każdej wyprawie. Jednak bywają momenty, że nie ma pomysłu, by nie zejść z wody o kiju. Inna rzecz, wklejony film, to jeden z dowodów, że przewrażliwienie na cieniowanie sprzętu w przypony o średnicy zero zero nic, mikro główki i wędki o cw zapałki, to wszystko jest fajne, ale nie jest lekarstwem na nieaktywne ryby. Gdy "żrą", to drut im nie przeszkadza. Tak solidnym sprzętem nie miałem okazji łowić w podobny sposób, ale na topwatery zdarzało się. U mnie plecionka 0,16 mm i stalowy przypon do 10 kg
  2. Patrząc na kalendarz, wyszło mi prawie dziesięć dni bez wędki. Ostatnie otrzymane wieści znad wody przebrały miarę. Wziąłem kilka ripperów, trzy woblery i późnym wieczorem pognałem nad Odrę. Łowiłem od 22:00-2:00. Właściwie dużo chodziłem i obserwowałem. Łowienia w tym było niewiele. Po drodze spotkałem kilku wędkujących na grunt. Z jednym chwilę rozmawiałem. Nie pytałem o szczegóły, tylko czy coś ogólnie brało. Były drobne okonie i kilka szarpnięć szczytówką. U mnie dopiero po trzech godzinach coś się zaczęło dziać. Na ostatnim z planowanych miejsc miałem branie na rippera Relax King Shad 4"/
  3. jaceen

    rzeka Ślęza

    Most Oporowski i Ślęza z przedpołudniowego poniedziałku.
  4. Tak to jest, gdy odkłada się coś na ostatnią chwilę. Dobrze, że z początkiem bieżącego sezonu więcej czasu poświęciłem okoniom i udało się złowić kilka fajnych pasiaków. Zgodnie z zapowiedziami powrotu covida jesienią, chciałem trochę wcześniej powalczyć jeszcze o dobry wynik. Niestety, alarmowe stany rzek w tym nie pomogą. Sytuacja i informacje zdrowotne związane z covidem nie pomogą. Pozostaje cierpliwie czekać na lepsze czasy. U Was coś się dzieje? Jakieś tajemne jeziorka albo stawy macie w odwodzie?;)
  5. Przynęty, które wywołują mocną falę hydroakustyczną? Proszę bardzo. Cykady. Są przeważnie mniejszych rozmiarów, ale jakie przenoszą sygnały do ręki wiedzą ci, co często nimi łowią. Dość uniwersalne. Teoretycznie można sięgnąć nimi po większość występujących u nas ryb. Mnie się kojarzą z łowieniem okoni i boleni. Niewątpliwą zaletą jest to, że można je błyskawicznie sprowadzić w głębsze partie wody w niewielkim obszarze, gdzie innymi przynętami absolutnie tego nie dokonamy. W niektórych modelach jest kilka otworów, w które według naszych potrzeb i zaistniałej sytuacji podpinamy agrafk
  6. Ten post powinien dodać Radek, ale nie jest tu zalogowany i go wyręczę;) Dał się namówić na krótkie wędkowanie i wygląda, że nie żałuje. Pojechaliśmy na ten sam kanał, co dzień wcześniej mi udało się połowić. Nastawienie na okonie a w razie braku reakcji z ich strony będziemy kombinować z boleniami i przed zmierzchem może jakiś sandacz uderzy. Odchudziłem mocno pudełko z gumami, by nie tracić czasu na wybór tej właściwej. Kilka ripperów i twisterów Relaxa, Shad Teez, Lunatic, rippery Manns i trochę Keitechów, to powinno wystarczyć. Łowiliśmy w gramaturze 5-7 g. Radek z plecionką 0,10 a u mnie
  7. A wspomniane trzy co zagryzły tym razem?
  8. A po środzie jest czwartek:) Kolejna wyprawa była w innej części Wrocławia. Odra zaczadzona i trzeba szukać spokojniejszych miejsc. Po swojemu nazywam niektóre po imionach lub nickach znajomych, np. rewir Łukasza, Tomka, Krystiana... a tym razem rządziłem się w miejscówkach Wasyla;) Celem były okonie. Oczywiście wyszło, jak wyszło. Po ocenie i pierwszych kilkudziesięciu minutach bez brania zdecydowałem się zwiększyć rozmiar przynęt i próbowałem ściągnąć jednego z grasujących boleni. Miałem trzy uderzenia. Niestety bez sukcesu. Przed zmierzchem założyłem Schad Teeza Fire Perch i opukałem d
  9. Trzynastego października a ja jeszcze nic znaczącego nie zwojowałem. Meteo.pl straszyło deszczem i silnym wiatrem od południa, to zmobilizowałem się rano i pojechałem na okonie. Wziąłem travela Mikado Da Vinci z kołowrotkiem 2000 i plecionką 0,10. Liczyłem również na sandacze i ten zestaw miał im w razie czego sprostać. Pierwsza godzina bez brań. Jestem na jednej z odnóg Odry z wartkim uciągiem. Miałem wrażenie, jakby przed moim przybyciem otworzono jaz. Płynące liście i konary mocno przeszkadzały w prawidłowym prowadzeniu jiga. Łowiłem na poczciwe kopyta relax-a w kolorze marchewki. Trochę na
  10. Proszę o dopisanie mi okonia 33 cm za 29. Został mi jeszcze jeden okoń z dwójką. Jak go skasuję, to załatwię dwie sprawy na raz. Będę miał same trzydziestki. Jednocześnie osiągnę średnią 32. Tylko czy ten potrzebny jeden centymetr nie wyjdzie mi bokiem:))) PS W poczekalni do klubu 300 robi się ciasno;)👍 👊
  11. Robi się coraz chłodniej, to dla mnie sygnał, że zostało niewiele dni do łowienia w tym sezonie. Z każdym rokiem gorzej znoszę niskie temperatury. Dzisiaj zmarzłem w dłonie i miałem problem z agrafką:))) Ostatnio tylko przeglądałem informacje znad wody a sam spacerowałem po nadwiślańskich promenadach. Odłożyłem sprzęt sumowy i chyba pozostanę do końca roku z okoniowym. Niedzielna wyprawa z bocznym zaczęła się niemrawo. Przez długi czas byłem bez brania. Miałem trzy godziny. Po pierwszej wydłużyłem przypon. Na muchowy bezzadziorowy hak założyłem przeźroczystą podobiznę swing impact.
  12. jaceen

    Barotrauma i C&R.

    O tym jest mowa, że wypuszczając ryby, nigdy nie będziemy pewni, co z nią się stanie za 5 minut, godzinę, czy kilka dni. Człowiek po wypadku również może w początkowej fazie zachowywać się w miarę normalnie. Po czasie może się okazać, że obrażenia wewnętrzne doprowadziły do katastrofy. Każdy głos w tytułowej sprawie odbieram jako zainteresowanie i chęć pomocy w zrozumieniu, że z rybami powinniśmy postępować bardzo ostrożnie. Nawet zastanowić się, czy jest sens łowić w danym łowisku, bo dla ryb będą małe szanse na przeżycie mimo wypuszczania. Zainteresowałem się sprawą, gdy doczytałem o zawodac
  13. Spodobało mi się takie stwierdzenie, że okazy ponad przeciętne są zbyt cenne, by złowić je tylko raz. Osobiście nie przypominam sobie bym po złowieniu ryby stwierdził u niej objawy wspomnianej barotraumy. Łowię na płytkich wodach w górnych warstwach, wręcz powierzchniowo. Niewiele czasu poświęcam jigując. Jak już, to głębiej niż 5 m prawdopodobnie nie przekraczam. Zainteresował mnie ten temat, bo jako zwolennik wypuszczania niewiele wiedziałem o rybach, które po złowieniu mają wypchane pęcherze gazem do takiego stopnia, że wypychają wątrobę z pyska, lub podczas uwalniania nie potrafią odpłynąć
  14. Cześć. W sobotę postanowiłem zaliczyć mocniejsze uderzenie. Po okoniowych wyprawach wróciła jeszcze chęć powalczyć większymi przynętami. Do wody poleciały woblery szczurki, nietoperze i karasie Jaxona. I właśnie karasie przyniosły jedno branie za dnia i dwa kontakty w nocy. Cztery razy deptałem po tych samych ścieżkach i za każdym razem łowiłem szczupaki. Zaskoczenia nie było, że kolejny zagryzł przynętę. Łowisko-kanał Odry. 👊
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.