Ranking
Popularna zawartość
Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 04.11.2025 uwzględniając wszystkie działy
-
Pierwszy raz zakładam nowy temat 😊 Wpis Marientego o złowieniu siedmiu sandaczy popchnął mnie dziś nad wodę. Wziąłem wędkę sandaczówkę, podobny co ostatnio zestaw smukłych, niedużych woblerów i postanowiłem spróbować swojego szczęścia. Wieczór bezwietrzny, z ładną pełnią księżyca, ale bardzo zimny. Nad rzeką melduję się ok. 21:30. Pierwsza miejscówka, nie mija nawet 10 minut i czuję delikatne branie, po czym ciężar fajnej ryby. Sandacz to nie był, ale i tak jest się z czego cieszyć. Piękny, gruby jaź. 47 cm - moje nowe PB, ledwo tydzień po poprzednim 😁 Zagryzł Glooga Nike 8cm. Później udaje mi się (w końcu) złowić pierwsze sandacze tej jesieni. I to trzy sztuki, a jeszcze dwa się spięły. Niestety wszystko niewymiarowe. Niemniej jest to dla mnie bardzo udany początek listopada. Miejmy nadzieję, że będzie to "dobry prognostyk" na resztę roku 👍10 punktów
-
Oj dawno już nie byłem nad wodą... dzisiaj udało się wyjść chwilę wcześniej z pracy i ruszylem za okoniem. Zimno jak cholera więc od razu zawiązałem dropshot. Nie działo się totalnie nic.. Miałem iść do domu ale postanowiłem przejść jeszcze kawałek dalej. Tam zaczęły się meldować regularnie małe okonie więc założyłem po chwili większą tantę. W pewnym momencie jak już zmierzchało holowałem okonia około 25cm i przy samej powierzchni wyszedł mi za nim inny, wielki okoń... Założyłem na haczyk największą imitację pijawki jaką miałem w pudełku ale raczej nie łudziłem się, że go złowię. Miałem już takie sytuacje w przeszłości i nigdy się nie udało. Tym razem jednak było inaczej... Jakoś w 10 rzucie w końcu zaatakował. Mega emocje, krótki hol i ledwo dałem radę go podebrać ale skończyło się dla mnie szczęśliwie. Miara pokazała 37cm - mój nowy rekord życiowy!! W końcu przekroczona magiczna granica 30cm pierwszy raz w tym roku:) Ryba niesamowicie nabita, w doskonałej kondycji. Po kilku zdjęciach ładnie odpłynął. Ryba zlowiona na Odrze we Wrocławiu. Jednak są u nas jeszcze takie okonie ale jak widać trzeba się za nimi trochę nachodzić;)10 punktów
-
Cześć. Tak planuję dzień, by wytargować, chociaż półtorej godziny i być przed zmierzchem nad Odrą. Ostatnio opłaciło się połowicznie. Z jednej strony, za każdym wyjściem miałem brania, a z drugiej, niestety tych najciekawszych nie potrafiłem poprawnie zakończyć. W sumie wypracowałem kilkanaście akcji, od poniedziałku, do czwartku. Kilka sandaczy wyjętych i jeden boleń. Jeden porządny sandacz spadł. W piątek dokładnie o tej samej porze wyszedłem i byłem na miejscu o 14:30. Do zmierzchu powinienem wytrzymać. Wiatr mniej dokuczliwy niż dzień wcześniej. Przez godzinę nic. Uwziąłem się na gumę Westin ShadTeez Fire Perch 10 cm z główką 5 g. Coś w niej jest, że praktycznie nie rozstaję się i większość czasu nimi łowię. To się z niczego nie bierze. Praca tej gumy, tej 10 cm na główce 5 do 6 g jest perfekcyjna. I kolor dla sandaczy jest jak płachta na byki. Ledwo pomyślałem, że tego dnia dobra passa została przerwana i bum. Mam branie. Walka już przeniosła się do powierzchni. Dziwnie te duże sztuki się zachowują. Jakbym nie widział, to można by podejrzewać, że takie młynki robi troć. Ale to był sandacz. Zresztą ciężki. Niestety po kolejnym młynie przy powierzchni, guma się wypina. Zrobiło się gorąco. Całkiem bez wiary przeszedłem na miejsce po stacjonarnych wędkarzach. Zrobiło się więcej miejsca. W pierwszym rzucie, w połowie opadu mam kolejne branie. Tym razem staram się spokojniej podejść do sprawy. Ale jak tu zachować spokój, gdy ta lokomotywka zaczyna dyktować warunki. Po kilkunastu sekundach i kilku metrach oddanej plecionki przegrywam ponownie. Cóż, u mnie to nie pierwszyzna:) Plusem jest to, że miejsce w końcu zaczęło "żyć". Bo ostatnie dwa sezony było tam bardzo słabo. pzdr.9 punktów
-
06-11-2025 r. Ten dzień miał mieć dwoisty charakter. Wybrałem się ze spinningiem pod białoryb i w odwodzie przytroczyłem do chlebaka lekką sandaczówkę. Na miejscu byłem po 14:00. Wiatr niestety nie był sprzyjający do ultralekkiego łowienia. Po kilkunastu minutach zrezygnowałem z poszukiwań wzdręg i przestawiłem się na okonie. Założyłem silikonową larwę ważki z obciążeniem 0,5 g i sprawdzałem miejsca blisko brzegu. Brania zaczęły się dopiero po dłuższej wędrówce i na końcowym odcinku, który miałem w planie przejść. Zdołałem złowić 10 okoni. Największy około 25 cm. Została jeszcze godzina do zmierzchu. W zasięgu wzroku miałem już Odrę, bo do tej pory łowiłem na zatoce. Rzeka po obfitych opadach nie była zbyt klarowna. Na styku nurtu i zatoki woda mieszała się z tą niezmąconą. Przystanąłem, zmontowałem swojego ulubionego travela Mikado i upatrywałem w tym miejscu szansę na jakieś ciekawe wydarzenie. Po kilkunastu minutach zmieniłem gumy i obciążenia. Nie przekraczałem 10 g i wielkości ponad 10 cm. Od kilkunastu minut panuje zmrok. Następna zmiana i do wody wpada ripper fluo Meredith 10 cm z główką 5 g. Drapieżniki dawały o sobie znać przy powierzchni i postanowiłem gumkę prowadzić, wynosząc ją po pierwszym opadzie podbiciami w górne warstwy. Skróciłem rzuty, by mieć większą kontrolę. Bliżej brzegu jest sporo kamieni i zawad. Starałem się prowadzić rippera czasami na pograniczu ryzyka o zaczep, a czasami dość wysoko minimalizując to ryzyko. W tych miejscach najczęściej coś wjeżdżało w niewielkie ławice prawdopodobnie uklei. Czwartego sierpnia złowiłem tu trzy sandacze. Od tamtej pory minęło trzy miesiące i siedem razy i kończyłem bez sandaczowego pstryka. W końcu coś dziabnęło gumisia. Podejrzewam niewielką rybę, bo branie było ledwo wyczuwalne. Popularyzatorzy astronomii namawiali, żeby w nocy obserwować niebo. Księżyc miał być w pełni i będzie intensywnie świecił. Znajdzie się w tym roku w punkcie położonym najbliżej Ziemi. Kiedy pełnia zbiega się z perygeum, to jest mowa o zjawisku superpełni. Księżyc wydaje się wtedy większy i jaśniejszy. W niebiosach takie zjawiska, a na Ziemi, konkretnie na moim stanowisku, miały wydarzyć się emocje sięgające apogeum. Ponowne rzuty staram się kierować w miejsce, gdzie miałem trącenie. W jego okolicy jest jakaś zawada, która uprzykrza łowienie i często szarpię się, by odzyskać jiga. Trochę przynęt już tam zostało. Zgodnie z zapowiedzią Księżyc odbija światło, jakby chciał przejąć schedę po Słońcu. Nie każdy kąt ustawienia jest komfortowy. Blask bijący od niego bywa upierdliwy. Opad. Obserwuję szczytówkę w DaVinci. Delikatne dygnięcie daje sygnał, że jig dotarł do dna. Teraz zaczyna się konkretna zabawa. Podbijam na wyobraźnię tak, by w czasie zwijania windować ją po każdym podbiciu wyżej w toń. I tak pod sam brzeg. Za dnia obserwowałem zestaw, liczyłem w myślach długość opadu i tempo zwijania, by po zmierzchu minimalizować zaczepy. Iiii...BUM!!! SIEDZI! Po kolejnym takim jigowaniu w toni mam porządne targnięcie. Początkowo ryba daje się podciągnąć. Czasami, z ich strony, to podstęp. I w myślach wykrakałem. Przy powierzchni zrobił się wir i nastąpił odjazd. Plecionka 0,10 nie daje mi poczucia bezpieczeństwa. Delikatnie luzuję hamulec, bo odjazdy zrobiły się nerwowe i chwilowo mam wrażenie, że gumkę dziabnął przynajmniej metrowy sum. Kasuję kolejne harce i w końcu przy powierzchni pojawił się on, król tego miejsca. Przyznam, że zamiast się rozluźnić, to jeszcze bardziej się spiąłem. W wodzie wyglądał na 90 cm. Szeroki był, dawno z takim się nie mierzyłem i miara w oczach jest rozkalibrowana. Co do podbieraka, to nie ma wątpliwości, ten na białoryb na nic się nie przyda. Holuję zbója na mieliznę. Teraz przede mną kolejny trudny moment. Z wiekiem już nie jestem taki elastyczny i na śliskim brzegu nie czuję się komfortowo. Sandacz leży na boku między wystającymi kamieniami. Obym się tylko nie ześliznął. Pierwsze podejście udane i podbieram. Ożeż ty, ale dałeś mi popalić. Już dawno nie miałem takich emocji. Hak dobrze wpięty w kącik. Był moment zwątpienia, gdy sandacz niebezpiecznie odbił w stronę trzcin. Kilka skoków hamulca powstrzymało jednak zapędy w trzcinowisko. Piękny, silny i nerwowy sandacz. Jeszcze komuś dostarczy emocji. Miara wskazała 84 cm. Pozostałe pięćdziesiąt minut minęło już bez wrażeń. Zresztą, stres minął, poziom adrenaliny spadł i po tym wszystkim trudno o mobilizację. Zwinąłem sprzęt i w powrotnej drodze już nie narzekałem na światło księżyca. Nawet byłem zadowolony, że nie muszę włączać latarki. Przyjemnie w taką noc się wraca. Łowiłem travelem Mikado DaVinci z twardszą szczytówką o cw do 25 g. Plecionka nr 0,10 nawinięta na Ryobi Zauber 2000, a przynętą była 10 cm guma fluo Meredith na główce jigowej 5 g. Branie około godz. 18:00. 1. jaceen - 84s + 69sz + 67s = 220 2. Zbynek1111 3. andrutone 4. suchi 5. SebaZG - 55s + 63s = 55s= 173 6. Marienty - 75sz + 59s = 134 7. moczykij - 71s+77sz+69sz=217 8. Konrado 62s = 62 9. Jamnick85 10. Tymon - 78s, 74s, 71s, = 223 11.Budek - 78s+93sz+103sz=274z łodzi 12. Kierownik - 88s + 62s + 60s=2109 punktów
-
Przypominam sobie czas, kiedy zaczynałem przygodę ze spinningiem. Oczywiście dla mnie, rybę, którą chciałem wędkarsko ujarzmić, był kleń. Drugą zaś sandacz. I z nim było nie mało problemów. Było podobnie jak z kleniami, na spinning nie mogłem sobie poradzić. Tego się nie zapomni do końca życia. Zanim złowiłem świadomie wychodzonego sandacza, to skończyło się na...17 zerowych podejściach. Ostatecznie złowiłem jakiegoś niewymiarowego na jednej z odrzańskich "klatek". Niesamowity sukces. Od tamtej pory zaczął się postęp. Być może trochę szybciej by to się potoczyło, jednak zbyt dużą wiarę dawałem podpowiedziom, że z nimi to trzeba ciężko i trzeba robić niezłą awanturkę w wodzie. Znaczy się, na tamtą chwilę kupiłem jigi od 17 do 30 g i takimi zacząłem klepać dno Odry. Coś zaczęło się powoli dziać. Jednak to mnie wcale nie zadowalało. To nie był mój styl. Może o swoim stylu to przesada, bo nie miałem wypracowanego sposobu skutecznego łowienia, ale miałem ciągoty jednak do bardziej finezyjnego łowienia na lżejsze przynęty. Zrezygnowałem z ciężkich ołowianych główek i zaopatrzyłem się w lżejsze, takie w przedziale 5-12 g. I tak w zasadzie pozostało do dzisiejszego dnia. Te cięższe do tej pory mam i dawno już pokryły się nalotem. Był czas, kiedy jeździłem poza Wrocław i sięgałem po obciążenie 3-4 g. To nie była przesada. Na tak uzbrojone rippery w rozmiarze 3" pstrykały sandacze +/- 60 cm. I tu wracamy do "pstryków". Na początku wkleiłem odpowiedź sztucznej inteligencji, co znaczy jesienny sandaczowy pstryk. Być może, a właściwie można z pewnością powiedzieć, że moje niepowodzenie na początku tej przygody, to było błędne oczekiwanie na sygnalizację sandaczowych brań. Czekałem wtedy na porządne łupnięcie, takie odczuwalne aż po łokieć. Niestety nic takiego nie nastąpiło. Raz, że nie umiałem dobrze zaprezentować przynęt i być może łowiłem o złej porze i nie zdawałem sobie sprawy, jak istotne jest obserwowanie szczytówki. Sandacz, mimo zbójeckiego wyglądu, jest mistrzem w dyskrecji. Może inaczej to wygląda, gdy spinningista łowi na duże gramatury i plecionka jest napięta jak struna. Wtedy sztywniejsza wędka o blanku z lepszych komponentów może takie "bum" przenieść do naszej ręki. Mimo że lubię tzw. szybsze wędki, to niekoniecznie muszą to być pały od samej szczytówki. Co innego doznamy, łowiąc z łodzi, z brzegu, na woblery, gumy, ciężko, lekko, na rzece, zbiorniku zamkniętym itd., i itp. Wędkarze, którzy niejednego sandacza przechytrzyli, nie zwracają już uwagi na zaistniałe warunki. Praktycznie każdy sprzęt ogarną i sobie poradzą. Jedynie może jakiś dyskomfort dokuczać w niefortunnym doborze i jego późniejszym użytkowaniu. Po wielu latach spędzonych nad wodą wiem jedno, dla mnie jest ważna szczytówka. Gdy łowię na woblery, to co innego. W takim przypadku mogę częściej spodziewać się dynamicznego brania i faktycznie poczuć mocne targnięcie, takie graniczące z chęcią wyrwania wędki z ręki. Zwłaszcza na krótkim dystansie. Gdy łowię na gumy z delikatnym obciążeniem, to w takim przypadku teoretycznie można zapomnieć o mocnych szarpnięciach. Tu liczę na sygnalizator, którym jest szczytówka. Pisząc to, zwracam się do spinningistów z niewielkim doświadczeniem. Nie oczekujcie, że każda duża ryba, to duże łupnięcie. Czasami branie jest tak subtelne, że ledwo widoczne, a co dopiero wyczuwalne. Z takiego niepozornego pstryka mam trzy mega fajne wspomnienia. Bo te magiczne, ledwo widoczne pstryki zamieniły się w moje rekordowe ryby. Potwierdzeniem tego, na co chciałem zwrócić uwagę, były ostatnie wyprawy. Ta końcówka sezonu staje się inna, niż poprzednie i te delikatne trącenia stają się stałym elementem moich wypraw. Nie ma mowy o zdecydowanych łupnięciach. Kolejny dzień, środa, sześć pstryknięć i trzy ryby na kiju. Dwie wyjęte, trzecia niestety podczas montażu podbieraka wykorzystała moment luzu i nie dowiozłem jej do brzegu. Pod nią chrupnęła przelotka w środkowej części spinningu. Pękła stopka. W ciemności nie wiedziałem, o co chodzi, ale przypadkowo zaczepiłem rękawiczką i się wyjaśniło. Tak że... pstryk pstryk i mocnego przygięcia;)8 punktów
-
We wtorek było tak zimno, że wytrzymałem tylko dwie godziny. Jeszcze się nie przyzwyczaiłem do takiego chłodu. Wybrałem stronę zawietrzną. Gdyby nie czuła szczytówka, to pewnie bym wracał z myślą, że nic się nie zainteresowało moimi ripperami. Zacząłem od opadu 8 g i ostatecznie zszedłem na 5 g/10 cm. Zaliczyłem trzy pstryczki, prawie ledwo widoczne na szczytówce. Gdybym jej bacznie nie obserwował, to nic bym nie poczuł. Sieczka przy brzegu przed zmierzchem oczkowała, to pokarm jest. Zaobserwowałem też, że wędkarze z łódek ryby podbierają, to woda nie jest całkiem jałowa. Być może przełowiona, bo presja jest przeogromna, ale o tej porze roku już nie grymaszę i idę na maksymalną wygodę kosztem wyników. I teraz tak, albo skoncentruję się na pasie przybrzeżnym z lżejszymi główkami, albo dołożę 5-10g, by zyskać na odległości (jakieś 10 metrów brakuje do urozmaiconej struktury w Odrze). Wtedy jednak stracę na finezji, którą w sandaczowaniu doceniam. W niedzielę zaś pognało mnie na nocne sandacze do centrum. Pogoda wymarzona. Prawie bezwietrznie, a temperatura jak na listopadową noc była bardzo przyjemna. Możliwe, że w tym sezonie, to ostatnia tak przyjemnie spędzona nocka. Wydłużyłem pobyt do ostatniej chwili, do momentu, gdy zaczął padać deszcz. Jak ktoś wie, o której z niedzieli na poniedziałek zaczęło padać we Wrocławiu, to będzie wiedział, o której wróciłem:) Miałem kilka dziabnięć na woblera. Łowiłem połowę czasu na gumy i drugą połowę na woblera. Przeszedłem na drugi brzeg i tam miałem kilka tych delikatnych skubnięć. Jedno z nich, trochę mocniejsze, okazało się dość przyzwoitym kleniem pod 45 cm. 👊8 punktów
-
Trzy okonie ze stojącej wody. 34 cm wieczorem na metrowej wodzie na granicy wąskiego pasa trzcin ale obok gwałtownego stoku. Ripperek 3 calowy i 1.4 gr prowadzony wysoko uniesioną szczytówką. 31 cm z zatoki płytkiej i rozległej ale też w niedalekiej odległości od spadku na 3,5 m. Ta sama przynęta. Prowadzenie w toni. Późny ranek. Kolejny 31 cm stał u podstawy stoku na 4m. Ripperek 3 calowy na 1,6 gr i stosunkowo agresywnie, trochę jak jaskółka, podbijany nad dnem. Południe.8 punktów
-
Strasznie mi się nie chciało w niedzielę ruszać dupki z cieplutkiego domu. Ostatecznie udało mi się samego siebie namówić, że blisko, że na godzinkę max dwie. Wybór padł na Widawę, gdzie w styczniu trafiłem kilka zimnych kleni. Na miejscu kolejna fala marudzenia, że woda wysoka, że nie ma jak podejść, że krzory przeszkadzają. W końcu jednak się decyduje porzucać i....mam chyba najlepszy dzień w tym sezonie. Z jednego miejsca wyjeżdża 10 jazi i kleniu. Większość ryb w przedziale 35-40cm, ale jeden grubasek się wyróżnił. Wszystko na zgniło zieloną tantę 1.5 cala na haku offsetowym + 1g czebu. Rzucane pod drugi brzeg, na spokojniejszą wodę i pozwalanie przynęcie toczyć się po dnie w stronę koryta i silniejszego nurtu. Bez podbijania czy szarpania, woda robiła swoje. Większość brań na skraju wolniejszej i szybszej wody.7 punktów
-
7 punktów
-
12 listopada - kolejny wypad i szczęśliwa passa trwa. Łowiłem 19:30-21:30. Zaledwie jedno branie ale za to wykorzystane w 100%. Branie konkretne, wielki kleń by się nie powstydził. Jeśli się nie mylę to jest moja skromna spinningowa życiówka sandacza. Oczywiście pływa dalej. Mam komplet w tej zabawie. Dla mnie to już sukces Dodaję 67 1. jaceen - 84s + 69sz + 67s = 220 2. Zbynek1111 3. andrutone 4. suchi 5. SebaZG - 55s + 63s = 55s= 173 6. Marienty - 75sz + 59s + 67s = 201 7. moczykij - 71s+77sz+69sz=217 8. Konrado 62s + 72sz + 65,5s = 199,5 9. Jamnick85 10. Tymon - 78s, 74s, 71s, = 223 11.Budek - 78s+93sz+103sz=274z łodzi 12. Kierownik - 88s + 62s + 60s=2107 punktów
-
Za mną kolejne "nieudane" wyjście na sandacza. Tym razem rapalkę zagryzł kleń 48cm 😉7 punktów
-
Coś sandacze ostatnio u mnie siadły. W nocy mróz taki, że ciężko wytrzymać. W ciągu dnia też bywa różnie. Dzisiejszy wypad nad Odrę zaliczam z jednym braniem, ryba strzeliła pięknie ale okazała się być sumkiem około 70cm. Teraz pora na ciepłą herbatę i film, następne próby na dniach6 punktów
-
To ja 🙋 Oraz @Marienty. Drugi taki 😉 Byliśmy jeszcze dziś nad Odrą w centrum. Kolejne miejsce sprawdzone. Na przynętę używaliśmy tylko fileciki. Zero brań. Czekam teraz do wiosny. Początkiem marca sprawdzę jeszcze małe rzeczki. Trzeba jednak przyznać miętusowym łowom - klimacik jest 🥶😁6 punktów
-
Kilk wypadów za mną jak na razie same nie wymiarowe szczupaki. Pogoda zmusiła mnie do zmian plecionki na żyłkę. I próbuje dalej dopóki woda nie zamarznie6 punktów
-
Cześć. Listopad podporządkowałem sandaczom. Tyle zarzekałem się, że z nimi koniec i dalej nie dotrzymuję słowa. Nic to, decyzja dojrzewa i w końcu kiedyś twardo postanowienie zrealizuję. Gdyby nie nasza liga sandaczowo-szczupakowa, to kto wie, może już o sandaczach bym dawno zapomniał. Co się działo u mnie? Pisząc to, doliczyłem dziesięć listopadowych wyjść nad Odrę. Za każdym razem meldowałem się między godziną 14:00-15:00. Dawało to około dwóch godzin łowienia za dnia i zostawałem podobnie około dwóch godzin po zapadnięciu zmroku. Do wody przeważnie leciały rippery. Dobrałem kilka gum w mocnym kolorze fluo. Odra ostatnio była mniej klarowna i zrezygnowałem z kolorów naturalnych. W świetle UV gumy też pięknie się prezentują i to uważałem za plus. Z ciężarem nie przesadzałem. Główki dobierałem między 5-10 g. W ogóle odchudziłem sprzęt, bo spinning do lżejszego łowienia z plecionką nr 0,10 i kołowrotkiem 2000 w zasadzie nadawałby się na okonie. Może to źle, a może dobrze. Jedno wiem na pewno, z takim zestawem mam więcej akcji i więcej się wędkarsko dzieje. Może cieńsza plecionka daje mniej podejrzanych sygnałów na rybie bodźce? Z pewnością mniej szumi na przelotkach. A gdy siądzie okaz pod metr, to sobie poradzę. Więcej brań miałem za dnia. Z tych dziennych, tylko jeden wymiarowy i gdyby skrupulatnie policzyć, to około trzydziestu pstryknięć zaliczyłem. W nocy natomiast siadały trochę rozmiarowo lepsze. W tym towarzystwie był porządny sandacz i szczupak. Ten pierwszy uwieńczony zdjęciem, drugi podczas nieumiejętnego podebrania uwolnił się spod ręki i w galerii go nie będzie. Podsumowując, do tej pory złowiłem klenia, trzy szczupaki, kilka okoni i dziewięć sandaczy. Nie jest to jakiś porywający wynik, ale porównując do beznadziejnego w moim wykonaniu października, wygląda to znacznie lepiej. Teraz pozostaje znaleźć białoryb, który ewidentnie gdzieś się przesunął. Tym bardziej że miejsca, które ostatnio odwiedzałem, jakoś mocno są oblegane. 👊6 punktów
-
07.11 Ostatnio sandacze na Odrze są absolutnie wyłączone, nawet maluchy nie pstrykają. To może szczupaki biorą? Pojechaliśmy ze znajomym na starorzecze poszukać zielonych. Gumy, obrotówki i wahadła. Po dwóch godzinach zerwał się taki wiatr, że trzeba było się zmywać. Ale coś było nam mało, jak to tylko dwie godziny nad wodą. Wracając zahaczamy o malutki staw, około 2ha. Przynęta prawie można przerzucić na drugą stronę. Zakładam westina slim 14cm, nasty rzut, opad i czuję mocne uderzenie. Jakie było nasze zdziwienie, jak na powierzchni pokazał się sandacz. 67cm, fajny rozmiar! Obchodzimy jezioro, w jednym miejscu ponownie mam branie ale spinam rybę, wampirze kły zostały. Znowu sandacz? Aż niemożliwe, ale ta ryba pozostanie zagadką. Pod koniec wracamy na miejsce, z którego już był wynik. Znowu branie! Tym razem nie u mnie, a w opadzie na czerwonego sicario 14cm pike tail mój kolega wyciąga kolejnego sandacza, 73cm. Miejscowi wędkarze patrzą się na nas spod łba, też nie wierzą że w takim małym stawie pływają takie sandacze. Nie wiem kto był bardziej zaskoczony wynikiem, my czy oni. Wracamy szczęśliwi, czyżbyśmy znaleźli wampirze bagienko? Za parę dni powtórka, zobaczymy czy wykorzystaliśmy w tamtym miejscu całe szczęście jednego dnia.6 punktów
-
W centrum Wrocławia chyba tego nie będzie. Skończy się pewnie na fali "trąconej" wody i nieznacznym przyśpieszeniem nurtu. We wtorek wieczorem jeszcze było znośnie. Do rana może to wyglądać inaczej. Chyba pojadę na drugi koniec miasta na krótką opaskę za sandaczami. Nie trzeba będzie po omacku ich szukać. One w takich warunkach tam się ustawiają i dają nacieszyć się widokiem ataków. Mam nadzieję, że tak będzie;) A wtorkowa wyprawa na bulwary była bez oszałamiających akcji. Szukam sandaczy, a w zamian pacnął szczupak64 i kleń40. Na agrafce większość czasu kuszeniem zajmuje się wobler HMS ShadX.6 punktów
-
Pojechałem dziś sprawdzić Oławkę i spróbować złowić szczupaka z małej rzeki. Woda była trochę podniesiona i myślę, że ryby pochowały się głęboko, by schronić się przed nurtem. Taki plus, że odwiedziłem miejsca dawno nie widziane i wytypowałem kilka miejsc na wiosennego okonia. Pogoda była dobra - dla tych mniej wymagających 😉5 punktów
-
Dzień dobry, Dzisiejsze zawody to było… ciekawe przeżycie. Na około 20 osób nie padła żadna ryba, nawet okoń😆. Ryby absolutnie odcięte, ale potem kiełbasa z ogniska według mnie zasługiwała na gwiazdkę Michelin. Nie jest łatwo ale do końca roku raczej nie chwycę za okoniowkę, może uda się jeszcze złowić fajnego sandacza.5 punktów
-
Hej, jest tu kto?:))) Nie jest łatwo. Dla mnie zbyt zimno i to największa bolączka. Woda się schłodziła i ryby zrobiły przegrupowanie. Tu, gdzie ostatnio ciągle się coś działo, nagle wszystko ucięło. Wody stojące pod lodem i o okoniach można chwilowo zapomnieć. Pozostaje macać Odrę za sandaczem. U mnie wynik i tak jest na moje możliwości wyśrubowany, to walczę choćby o dodatkowy centymetr:) najlepiej o trzy:))), ale jak tu coś poprawić, kiedy czwarty wypad zaliczam na zero. Jedno jedyne dziabnięcie tylko miałem. Nie wróży to sukcesów. Liczę na to nadchodzące delikatne ocieplenie, by odważniej zapuścić się w inne rewiry. Przy okazji aktualizacja przynęt, na które łowiliśmy drapieżniki wpisywane do tabeli. - Guma Cannibal z czarnym grzbietem. - Guma jaskółka SG Cannibal V-tail. - Ripper 5 cm w kolorze oliwki z czarnym brokatem. - Ripper fluo Meredith 5g/10 cm. - Ripper Fox ZanderPro 10cm w kolorze Lemon Tiger. - Obrotówka DAM Effzett Shallow Runner w rozmiarze 5. - Wobler HMS Panic 11 cm. - Wirujący ogonek 6 g - handmade. -Wobler Shimano Armajoint 19 cm. - Wobler (wielkość, marka)? - Gumy Westin, ShadTeez 12/14/18 BullTeez 12.5/18 Ricky The Roach 7/10/14. - Whopper Plopper 5 cm. - Jaxon karaś 7-8 cm? Jest też 7,5 cm:))) - SG 3D LB Roach Paddle Tail 10cm. - Jerk? - Wobler rękodzieło (Konrado). - Wobler HMS ShadX 8 cm. - Wobler J. Widła, Rapala Original. - Twister 7 cm.5 punktów
-
Dzisiaj z rana przymroziło, ruszyłem nad wodę gdzieś po 10 jak było już lekko na plusie. Okonie w ogóle nie chciały współpracować. Złowiłem kilka maluchów i wśród nich jednego przyzwoitego 28cm na podmianę w tabeli. Jakoś przed 12 ryby nagle całkowicie odcięło i mimo kombinacji z przynętami i technikami nie złowiłem już nic więcej.5 punktów
-
Byłem dziś z kolegą @Marienty nad Odrą, spróbować złowić miętusa. Rozłożyliśmy się jeszcze przed zmrokiem i siedzieliśmy do dwudziestej. W użyciu była wątróbka, filety i czerwone. Za jasnego jeszcze zaliczyliśmy po jednym braniu. Ja trafiłem klenia na wątróbke, a Marienty jazgarza na czerwonego. Miętusy się nie ujawniły. Może za dobra pogoda dziś była, mimo że zimno bardzo...5 punktów
-
Ja również jestem wdzięczny Jackowi, oraz innym wędkarzom na tym forum, którzy nie wykorzystują go tylko jako tuby do chwalenia się (bo jest przecież sporo innych miejsc w necie tego pełnych), tylko potrafią i chcą się również podzielić tym, co sami wypracowali, albo chociaż tym, jak jest nad wodą i co nowego spróbowali (nawet jeśli nie zadziałało). Wiem po sobie, że to drugie jest trudne, bo przy porównywaniu się do specjalistów, tych co łowią, nasze efekty zdają się jeszcze gorsze, niż może nawet w istocie są. Sam mam wobec takich wpisów, jak ten Jaceena, ambiwalentne uczucia, gdyż pokazują mi, jak bardzo mój niefrasobliwy i "spontaniczny" styl łowienia, jaki w sumie lubię, jest odległy od tego, co trzeba opanować, by móc coś połowić częściej niż przypadkiem...5 punktów
-
Niestety ostatnio nie mam tyle czasu żeby chodzić za sandaczami w nocy, ale za dnia co jakiś czas wyskoczę na 2-3h. Złowiłem parę maluchów, szczupaka 55cm a ostatnio nawet sandacza 60cm co jak dla mnie jest bardzo dobrym wynikiem. Najbardziej pocieszające jest miejsce z którego go złowiłem. Zaplyw główki gdzie nagle jest dziura, woda głębsza o metr niż w innych miejscach. Brań zaliczyłem tego dnia z 15 ale tylko jeden zażarł gumę jak należy. Przez obniżającą się temperaturę pojawiła się tam drobnica której tam wcześniej nie było, a wiadomo za drobnicą… to co lubimy najbardziej. Napewno odwiedzę to miejsce nieraz, bo ostatnio na miejskich burlwarach nie zaliczam pstryka przez wyjście. ps. Fajnie że haczyk już śmiga, przynajmniej widać że Wy też łowicie a to jest motywujące do wyjścia z domu5 punktów
-
Dzisiaj wpadła pierwsza rybka do tabeli złapany na twister 7cm. Miał być sandacz a wpadł szczupak 52 cm 1. jaceen - 84s + 69sz + 67s = 220 2. Zbynek1111-52sz 3. andrutone 4. suchi 5. SebaZG - 55s + 63s = 55s= 173 6. Marienty - 75sz + 59s + 67s = 201 7. moczykij - 71s+77sz+69sz=217 8. Konrado 62s + 72sz + 65,5s = 199,5 9. Jamnick85 10. Tymon - 78s, 74s, 71s, = 223 11.Budek - 78s+93sz+103sz=274z łodzi 12. Kierownik - 88s + 62s + 60s=2105 punktów
-
5 punktów
-
Hej. Forum ostatnio kiepsko funkcjonuje i trudno być na nim aktywnym. Nie wiem, czy Tomkowi uda się uporać z problemami. Mnie osobiście brakuje haczyka i tak jakoś nijak w tej internetowej przestrzeni się zrobiło:) Prośba. Jak dacie radę, to chociaż krótkie wpisy o sandaczowej sytuacji dawajcie. Może jakoś dociągniemy do końca sezonu i wyłonimy zwycięzcę. Ode mnie jest taka informacja, że na czterech wyprawach wypracowałem około 30 brań. Złowiłem z tego 8 ryb. Dwa miarowe sandacze, pięć między 40-45 cm i ładnego nocnego szczupaka +/- 80 cm. Wszystko złowione na rippery 5-7g/10 cm. 👊5 punktów
-
Właśnie wróciłem z wieczorno- nocnej wyprawy. Wybrałem się w gości- pierwsze 3h poświęciłem na miejscówkę @andrutone, a drugie tyle na Bagienko od @Kierownika. I wiecie co? Nigdzie nie miałem smyrgnięcia, nie zobaczyłem nawet oczka na wodzie. Natomiast bobry buszowały na każdym odcinku Odry. Przyjemnie ciepła noc jak na grudzień, tylko gdzie te nasze sandacze?4 punkty
-
@wasyl1968 Na piwo w wędkarskim towarzystwie to ja zawsze chętny jestem. Trzeba poczekać na styczeń-luty. Jak wodę skuje lód to @jaceen pewnie rzuci temat w odpowiednim wątku. Co do Kopalni to jeden z wrocławskich youtuberów - Pusta Siata wrzucił ostatnio odcinek. Co to sandaczy i szczupaków, to byłem z kolą w niedziele za szczupakiem i sandaczem ale z żywcami na Odrze. Na 4 wędki, w godzinach 13:00-16:00, tylko jedno branie u kolegi i ładny szczupak 71cm się zameldował. Liczyliśmy na więcej.4 punkty
-
Witam towarzystwo, wczoraj z kolegą byliśmy nad " moim " kanałem, ja drop shot+drugi kij pod szczupaka , kolega pod okonia i szczupaka , przez trzy godziny nawet pykniecia nie mieliśmy, przelotki zamarzały ale tragedii nie było , przynajmniej przetestowałem " raczki" takie na buty , i jestem mega zadowolony , spokojnie schodziłem do wody po zamarzniętej trawie i reszce śniegu bez żadnego poślizgu no normalnie rewelacja polecam zwłaszcza że koszta to +- 30 zł. PS. w niedzielę planujemy wypad na kopalnie Paniowice, może ktoś był ostatnio ? drugie PS. myślicie coś o 🍺 spotkanie w styczniu 🤔4 punkty
-
Jaceen bardzo fajne z twojej strony że dzielisz się swoją ogromną wiedzą jaką posiadasz na temat łowienia sandaczy. Dzięki twoim postom naprowadzsz mniej doświadczonych kolegów z forum, mówię o sobię na to co warto zmienić albo czego spróbować. To cenne wskazówki które moga poprawić skuteczność łowienia tych pięknych ryb. Brawo Ty4 punkty
-
Dzisiaj kolejne poszukiwania okoni, nadal na kanale powodziowym, z okoniami było bardzo ciężko, same maluchy, tam gdzie wcześniej miałem najwięcej brań to dzisiaj nie było okoni wcale, ale powodem najprawdopodobniej były szczupaki. Dwa udało się złowić , na delikatnym zestawie jest to super sprawa 😎 52 cm i 62 cm.(Niestety na forum jest teraz problem z wstawieniem zdjęcia;(Jeden złowiony na keitecha 3 w kolorze pomarańczowo niebieskim a drugi na keitecha 4 w kolorze niebieskim. Po zmianie miejscówki w dalszą część kanału udało się namierzyć okonie jednak w tabeli nic nie uda się podmienić. Jutro kolejna próba złowienia większych okoni. Kierunek Widawa, jeżeli nic na Widawie nie będzie się działo szybko przyniosę się na inną miejscówkę.Pzdr4 punkty
-
Czołem wędkarze. Za mną również parę wyjść na naszą Odrę. Ilościowo nie jest źle, chyba nie zaliczyłem wyjścia na zero, ale rozmiarowo bez szału. Największą ryba był szczupak 60cm. Sandacze(bardziej sandaczyki) łowię ostatnio na jigrig: hak, smukła guma i ciężarek 7-14g. Bardzo prosta budowa a przynęta ładnie się prezentuje. Dalej próbuję złowić bolenia 80+ ale coś nie wychodzi, parę prób jeszcze przede mną w tym roku. Jeśli chodzi o jesienne torpedy jestem absolutnym amatorem, cykady odpowiednie, miejsca też, ale skilla w prezentowaniu tej przynęty brak. Latem jak kasowały powierzchniowe przynęty łatwiej mi to przychodziło. Wracając do sandaczy… zamówiłem właśnie zimowe rękawiczki. Dni coraz krótsze a zapowiadają niższe temperatury. U mnie do tej pory słaba ta jesień, napewno słabsza w porównaniu do zeszłorocznej. Też mniej wpisów robię tutaj przez słabo działające forum, pisząc ten tekst strona odswiezyla mi sie z 4 razy. Niektóre zdjęcia nawet po formatowaniu nie chcą sie dodać. Na fotkach sandacze z małego stawu. Jeśli coś się zmieni, wrzucę z opóźnieniem. Polamania!4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
Lód puścił więc pojechałem na pobliski zbiornik PZW. Zaliczyłem trzy brania z czego jedno udało się doprowadzić do końca. Wpadł szczupak 52.5 cm. Skusił się na dużego twistera od mansa. 1. jaceen - 84s + 69sz + 67s = 220 2. Zbynek1111-52sz+52.5=104.5 3. andrutone 4. suchi 5. SebaZG - 55s + 63s = 55s= 173 6. Marienty - 75sz + 59s + 67s = 201 7. moczykij - 71s+77sz+69sz=217 8. Konrado 62s + 72sz + 65,5s = 199,5 9. Jamnick85 10. Tymon - 78s, 74s, 71s, = 223 11.Budek - 78s+93sz+103sz=274z łodzi 12. Kierownik - 88s + 62s + 60s=2103 punkty
-
Coś trzeba było pójść na ryby aby dopisać coś do tabeli. Wyjście jeszcze przed podniesioną wodą. Stwierdziłem, że skoro ma być na zero to daleko mi się nie chce wybierać i udałem się na najbliższe miejscówki. Za widoku przy próbie złowienia bolenia trafił się szczupak 72cm. Po boleniach nie było śladu. Po zmroku na woblerka mojego wykonania z tych mniej udanych (bo było ryzyko urwania) skusił się sandacz 65,5cm. Coś nie mogę dodać zdjęć pokazuje mi błąd dodawania. 1. jaceen - 84s + 69sz + 67s = 220 2. Zbynek1111 3. andrutone 4. suchi 5. SebaZG - 55s + 63s = 55s= 173 6. Marienty - 75sz + 59s = 134 7. moczykij - 71s+77sz+69sz=217 8. Konrado 62s + 72sz + 65,5s = 199,5 9. Jamnick85 10. Tymon - 78s, 74s, 71s, = 223 11.Budek - 78s+93sz+103sz=274z łodzi 12. Kierownik - 88s + 62s + 60s=2103 punkty
-
Wczoraj zaliczyłem wypad życia. Łowiłem 20:00-23:00. Złowiłem 7 sandaczy. Prawie wszystkie były niewymiarowe, koło 40cm. Na sam koniec łowienia w końcu się przebiłem i łowię większego. Najwięcej brań miałem na sandaczowego Widła ale rapala orginal też dawała brania i ryby. Tego dnia sandacz był "w gazie" i mam wrażenie, że na inne wobki też coś by się działo. Dla mnie to coś niesamowitego. Dodaję 59 1. jaceen 64sz + 69sz + 67s = 200 2. Zbynek1111 3. andrutone 4. suchi 5. SebaZG - 55s + 63s = 55s= 173 6. Marienty - 75sz + 59s = 134 7. moczykij - 71s+77sz+69sz=217 8. Konrado 62s = 62 9. Jamnick85 10. Tymon - 78s, 74s, 71s, = 223 11.Budek - 78s+93sz+103sz=274z łodzi 12. Kierownik - 88s + 62s + 60s=2103 punkty
-
Nocka z kolegami na podwrocławskiej żwirowni PZW. Prawie 20h moczenia wędek. U mnie 4 ładne leszcze - największy 63cm. Kilka spinek dużych ryb. Do tego kilka płotek. U kolegów dużo słabiej. Generalnie jak na tyle wędek i tyle godzin łowienia to spodziewaliśmy się dużo lepszych efektów. Wszystko zgoniliśmy na zmianę pogody i bardzo dużą zmianę (wzrost ciśnienia) akurat tej nocy. Mimo wszystko atmosfera i okoliczności przyrody wszystko wynagradzają 🙂3 punkty
-
Prawie siedem kilometrów w nogach. Czy coś się dowiedziałem? Tak, że wszędzie pusto. Zacząłem (czerwona linia) od Mostów Chrobrego i kolejno przechodziłem Mosty Jagiellońskie, Warszawski, by zakończyć na Moście Trzebnickim. W niektórych miejscach jest jeszcze cienka warstwa lodu. Spływająca tafla zatrzymuje się na przewężeniach przed mostami i przed śluzą. Mowa o kanałach, żeglugowym i k. Miejskim we Wrocławiu. Pogoda na taką wędrówkę była odpowiednia. Poniosłem absolutną porażkę. Nie zaliczyłem żadnego brania. Fakt, że więcej dreptałem, niż łowiłem. Co kawałek spędzałem na miejscu po kilka minut i przesuwałem się dalej. Nie darowałem i zostałem jeszcze po zmroku. Może w nocy da się zlokalizować jakieś ryby? I coś niby zaczęło się pokazywać. Tu oczko, to tu oczko i tak w kilku miejscach jakaś drobnica na powierzchni puszczała kółka. Ale to mi nic nie pomagało. Nie mogłem nic z tego wywnioskować. Dopiero na samym końcu wyprawy zaczęło coś się dziać. Kilka razy dziabnęło ripperka prowadzonego w toni, ale tak bliżej dna. I po jednym takich skubnięć zapinam okonia około 20 cm. Było już dwie godziny po zmroku. Żadne podbicia, ani prowadzenie wysokie i w pół wody nic nie dawało. Takie jednostajne w 2/3 głębokości i dopiero zaczynały się skubnięcia. Do tego trzeba było zakładać gumkę Westina z brokatem na główce 2 g. Inne były ignorowane. 👊2 punkty
-
Pierwsza dekada to wieczorno nocne próby sandaczowe. Potem podjąłem 4 próby miętusowe. Przejrzałem zdjęcia w telefonie. Sandaczy w tym czasie nie było, albo były tak krótkie, że nie warte robienia zdjęcia (Chyba był jeden, ale nie przekroczył 20cm 🤣). Z miętusami też nie poszło, w zasadzie bez brania. Co ciekawe w tym czasie zarówno sandacze i miętusy widziałem, ale u sąsiadów. Gdyby nie to przestał bym wierzyć, że poza wietrzeniem głowy jest po co się nad wodę wybierać. Podsumowując, miesiąc bez żadnych sukcesów.2 punkty
-
Czując się wywołany do tablicy zdaje raport, co prawda nie z okolic Wrocławia. 😉 Wyjazdy zaliczone dwa. Pierwszy ze 2 tygodnie temu lub ciut dalej. Chyba jeszcze za ciepło było i na zero. Ani ryby, ani wędkarzy nie widziałem. Drugi raz byłem ostatnią sobotę. Również na zero. Tym razem innych miłośników niepogody widziałem (chyba -5 stopni Celsjusza jak wsiadałem do auta). Do końca listopada tylko czas został... Mam nadzieję, że uda się podjąć jeszcze dwie próby, ale najbliższa niestety to pewnie najwcześniej w piątek.2 punkty
-
Witam ja dzisiaj zaliczyłem kolejny wypad za sandaczem ale niestety znowu na zero. Ostatnio sporo poświęcam im czasu i wypadów. W wodach w których łowię nie ma za dużo sandaczy. Z kim bym nie rozmawiał to wędkarze narzekają że ryby drapieżne nie biorą ale się nie poddaje i łowię dalej. Kupiłem nawet wędkę pod sandacza dragon proguide z zobaczymy czy coś pomoże.2 punkty
-
2 punkty
-
Siemanko. Tyb samolotowy jak chodzi o spining już wyłączyłem i cały czas staram się być aktywny. Łowię sporo jednak łowienie na plecionce zabiera mi sporo ryb. Miałem już kilka 35+ na kiju I nic nie docholowałem jednak na żyłkę nie chce przechodzić. Lepiej mi przynętą operować bo łowięw opadzie czasem na duzych odleglosciach. Takimi między 25 a 30 cm zapełnił bym pewnie całą tabletkę pod wszystkimi nazwiskami jednak nie jest to dla mnie pocieszające. Na ten moment dodam 2 aby nie schodzić w tabeli poniżej 30 cm. Mam nadzieję że niedługo podmienię wszystko na minimum 35+ bo w okolicy chłopaki już takie trafiają .pozdrawiam serdecznie 🙋♂️2 punkty
-
Dawno nic nie napisałem bo nie było efektów. Jakieś małe klenie na spinning, szczupaczki okołowymiarowe, 3 zasiadki na "no killu" bez ryby co mi się do tej pory nigdy nie zdażyło Dzisiaj tak z partyzanta pojechałem na Strug, od 12 do 16 odcinek może z 50 metrów zrobiłem. Nie lubię nabijać kilometrów na rybach, mogę stać w jednym miejscu nawet ze 3 godziny Miejscówka wybrana z mapy google, nigdy tam nie łowiłem, szerokość rzeczki jakieś 8-10 metrów i głębszy kawałek, chyba ponad 2 metry nawet. Zawadów nie miałem więc na pickerka też się tam wybiorę. Celowałem w okonie więc przynęty takie średnie nie najmniejsze ultralajciki. W ręce tylko 3 ryby, jazik taki miedzy 25-30 cm na obrotówkę 2 i to co na fotkach. Płoć 33 cm i okoń 22. Obie ryby na taka grubszą tantę 4cm. Do tego szczupaczek około 40 cm wypiął się po kilku młynkach i fajny szczupak zrobił obcinkę obrotówki, nie widziałem go ale falę i bełt zrobił konkretny, to już musiało być piękne rybsko.2 punkty
-
W poprzednim sezonie dostałem od syna w prezencie. Chyba mu jeszcze zależy, by stary nie stoczył się do rzeki:) Tylko ostatnio taki bardziej bulwarowy wędkarz jestem i po betonach nie bardzo w nich pasuje:) I teraz tak, w środę zrobiłem rekonesans po kanałach i coś niby sobie wydedukowałem. W czwartek już bez zbędnego łażenia ustawiłem się na pierwszej miejscówce. Dość szybko dostaję ładnego okonia na gumkę Westin ShadTeez Slim 7,5 cm na główce 2 g. Bardzo lekko, bo wymyśliłem sobie łowić w najwolniejszym tempie i by jeszcze jakoś gumka w przyzwoity sposób zmiatała ogonkiem. Po godzinie zrezygnowałem i przeszedłem na drugie miejsce, które poprzedniej nocy dawało oznaki życia w wodzie. Parę razy przestawiałem się wzdłuż brzegu i w końcu mam mocniejsze puknięcie. I od razu zaczęła się walka. Okoniówka Westin Streetstick W2 pięknie odpierała szczupacze susy i ostatecznie byłem górą. Miara pokazała 73 cm. W tabeli wykreślam sandacza 67 i do mojego licznika wpada dodatkowe 6 pkt. 1. jaceen - 84s + 69sz + 73sz = 226 2. Zbynek1111-52sz+52.5=104.5 3. andrutone 4. suchi 5. SebaZG - 55s + 63s = 55s= 173 6. Marienty - 75sz + 59s + 67s = 201 7. moczykij - 71s+77sz+69sz=217 8. Konrado 62s + 72sz + 65,5s = 199,5 9. Jamnick85 10. Tymon - 78s, 74s, 71s, = 223 11.Budek - 78s+93sz+103sz=274z łodzi 12. Kierownik - 88s + 62s + 60s=2101 punkt
-
Nie ma informacji, bo teraz nie ogłasza się statystyk z rejestrów. Nie wiem, czy zaniechano prowadzenia takich prac, czy zrobiono to jako tajemnicę dla wybranych? W każdym razie na 100% miętusy są, bo trudno sobie wyobrazić, że cała populacja z zarybień nie przetrwa. A w tym roku na 63 terminy zarybień, aż 12 to zarybienia miętusem. Zdecydowana większość odbyła się w marcu. Dwukrotnie w maju. I tu na pomoc mogą się przydać trochę bardziej szczegółowe lokalizacje zarybień. https://wroclaw.pzw.pl/strefa-wedkarza/zarybienia/zarybienia-2025 W mojej ocenie łatwiej jest wytypować miejsce w niewielkiej rzeczce, niż w takiej uregulowanej Odrze. Statystyki z rejestrów mówią coś odwrotnego, ale w moim przekonaniu decyduje o tym presja na wody o tej porze roku. Nie znam okoliczności połowów miętusów. Przypuszczam, że więcej w tym przypadku, niż celowe zasiadki. @SebaZG wyjątkiem:) Niezwykle trudne zadanie. Wiem, że są wśród nas tacy, że to jeszcze bardziej nakręca, by na przekór przeciwnościom osiągnąć cel. Ale przeglądając komentarze, filmy, artykuły itp., to wychodzi, że jest to ryba samotnik. Łowiąc jednego, trudno o powtarzalność, a to w środowisku wędkarskim nobilituje.1 punkt
-
@andrutone może w jakimś stopniu to pomoże? https://wroclaw.pzw.pl/strefa-wedkarza/nasze-wody-i-ich-ochrona/wyniki-polowow-wedkarskich-na-podstawie-rejestrow Wyniki połowów wędkarskich na podstawie rejestrów. W skrócie masz tu na szybko wyciągnięte wyniki z zaznaczonym miętusem. Można się tym sugerować. Problem jest taki, że jak tu zlokalizować ich miejsce precyzyjniej?:) Widać jednak, że jest to możliwe. Trzeba zdać sobie sprawę, że prawdopodobnie nie wszystkie ryby zostały zgłoszone. Jakiś marginesik błędu trzeba założyć. Statystyki na stronie PZW O/Wrocław są do wglądu za lata 2010 do 2014. Przeglądnąłem te ostatnie (2014) i w porównaniu z 2013 nie ma piorunującej różnicy. Do pozostałych nie wchodziłem. Zastanowiło mnie, że nie ma zgłoszeń miętusa ze średnich rzek, Bystrzyca, Barycz, Widawa. Może w innych latach są? Zostawiam to dla dociekliwych:) Niech sprawdzają;) Podsumowanie.1 punkt
