Skocz do zawartości
tokarex pontony

Ranking

Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 03.01.2023 uwzględniając wszystkie działy

  1. Jest moja pierwsza rzeczna trotka 😍 rzeka Prarsęta 💪 walczę jeszcze dwa dni może coś dołowie 😀
    14 punktów
  2. Korzystając z okazji, że byłem w pobliżu, dziś po raz drugi zajrzałem na Barki. Pomny tego co tu przeczytałem, a mianowicie, że gdy mi nie brały to innym brały tylko na tanty, czy inne robactwo - zaopatrzyłem sie w takowe. Woda jednak szybko zweryfikowała moje łowienie takimi przynętami w dodatku na leciutkich jak dla mnie 1-2g główkach. Czasu miałem mało, więc wytypowałem trzy sąsiednie miejsca, na każde chciałem przeznaczyć 10 minut i zobaczyć co będzie. Nie było nic. Stwierdziłem, że albo okoni tu nie ma, albo nie są aktywne, albo ja nie umiem ich łowić na Barkach w styczniu na tanty. Wróciłem więc na utarte ścieżki, zakładałem rybkopodobne gumy, które zbroiłem dwa razy cięższymi główkami. Przez kolejne pół godziny, łowiąc w trzech tych samych miejscach doliczyłem się kilkunasu mniej, bądź bardziej wyraźnych brań z czego połowę wykorzystałem. Ryby nieduże, ale cieszyły strasznie. Raz, że to moje pierwsze w życiu ryby z Barek, dwa to chyba pierwsze styczniowe, niepodlodowe okonie i trzy że mój upór, konsekwencja i wierność sprawdzonym metodom prowadzenia przynęt i samym przynętom się opłacił I tu coś Wam powiem, sprawa niby oczywista, a jednak: Dawno, dawno temu, gdy pierwszy raz stanąłem z kijem na brzegu Odry, byłem jednocześnie zachwycony i zagubiony. To był akurat zlot innego forum, którego wtedy byłem użytkownikiem, a pierwszy dzień był zaplanowany jako koleżeńskie zawody. W tamtych czasach Odrę znałem jedynie z wędkarskich gazet. Facynowały mnie ostrogi, opaski, klatki... wszystko to czego nigdy na żywo nie widziałem, bo na "mojej" ówczesnej dużej rzece, czyli Bugu niczego takiego nie było. Po jakichś dwóch godzinach zawodów wpadłem na Daniela - kolegę z Opola, który też brał udział w tych zawodach. Wiedziałem, że Odrę zna bardzo dobrze, bo wychował się nad nią i wciąż zasypywał tamto forum opisami i zdjęciami znad Odry, więc poprosiłem o szybkie wskazówki, bo do tej pory nie miałem nawet kontaktu z rybą. Liczyłem na wykład, na techniczny instruktaż połączony z prezentacją najskuteczniejszych przynęt... Przeliczyłem się. Daniel miał dla mnie jedną, krótką radę. Powiedział wtedy - Grzechu, jeśli nie wiesz jak łowić to łów po prostu tak jak lubisz. Najpierw myślałem, że mnie zbył, gdy się jednak nad tym zastanowiłem, stwierdziłem, że to ma sens. Posłuchałem go i... wygrałem te zawody Mądrość tak oczywista, że człowiek zwyczajnie o niej zapomina. Kilka dni temu rozmawiałem z jednym z Was o łowieniu na Barkach. Ten ktoś nie pierwszy raz mi pomógł opisując czym i w jaki sposób łowi okonie na tym łowisku. Na koniec dodał i tu też zacytuję: "Warto po swojemu dłubać..." Czyż to nie piękne? Ludzie, okoliczności, przynęty, techniki połowów i wszystko wokół nas może iść naprzód, zmieniać się, ewoluować, ale życiowe mądrości pozostają niezmienne i bez względu na wszystko będą zawsze na czasie, bo są prawdziwe i ponadczasowe. Wracając na ziemię - sam prosiłem, by w opisach połowów wspominać o technice, sprzęcie... więc mimo, że niewiele i niewielkich ryb dziś połowiłem to wspomnę, że łowiłem klasycznie jigując, chociaż zdecydowanie wolniej i leniwiej niż w cieplejszych porach roku. Najwięcej brań miałem i rybek złowiłem na przyciętego do połowy Dragona Agressora widocznego na pierwszym zdjęciu. Szybko jednak stracił ogon, a drugiego nie miałem więc eksperymentowałem z tym co miałem i pojedyńcze rybki oszukałem różnymi wariacjami Mikado Real Fish na 4-5g główkach. Kij Microflex 230 2-10, kołowrotek też DAM 2500, plecionka Shimano 0,06; fluorocarbon Dragona 0,18. Ufff,następnym razem po prostu napiszę, że sprzęt bez zmian (jeśli tak będzie).
    13 punktów
  3. Sezon. 2023 uważam oficjalnie za otwarty. Tradycyjnie mała rzeczka, przydomowy odcinek. Na końcu zestawu skórka chleba wymazana w mielonce tyrolskiej. Jako picker posłużył mi mój kleniowy spinning 2,7m. Za plecami mnóstwo spacerowiczów, również tych z pasami, które przez tę mielonkę czepiały się mnie jak rzepy 😁 Brań kilka i jeden klenik na brzegu.
    12 punktów
  4. Będąc ostatnio na okoniach, złowiłem tylko jednego. Jedno branie i jeden okoń na trzy godziny łowienia. Wraca wszystko do mojej normy. W pewnym momencie poruszyły się trzciny przy brzegu ( niewielkie poletko około 10 m2). Okazało się, że wpadło tam na polowanie jakieś łasicokształtne zwierzątko i na moich oczach woda zamieniła się w czarną plamę. Nie była to plama oleju, ale setki drobnych okoni. Futrzak odpłynął, okonie wróciły w trzciny, a ja się od razu zwinąłem, bo nie widziałem sensu dalej katować wodę, gdy okonie siedzą w zielsku. Pasiaki ze mną pogrywają, to był pretekst, by sięgnąć po pickera i wyruszyć na klenie. Wyprawa dla mnie bliska, bo na wrocławskie bulwary. Przynętą było pieczywo posypane makiem i sezamem. Wędka Picker Fiume Parma 300/60 g, obciążenie z pałeczki do troka 10-8g i przypon z żyłki 0,22 mm zakończony hakiem nr 6. Połączone to wszystko z plecionką 0,10. Łowiłem między godziną 13:30 a 16:30. W ciągu 1,5 godziny mam cztery brania. Dwa z nich zacinam, a tylko jedno udaje się zakończyć skutecznym holem. Kleń całkiem przyzwoity, około 45 cm. Było to ostatnie czwarte branie. Później pozostało podziwiać, jak Wrocław pnie się do góry w sensie budowanych wieżowców, biurowców i apartamentowców. pzdr., 👊
    11 punktów
  5. Pięknie, pięknie ale jak patrzę na ten ciężki zestaw do tego z agrafką to zastanawiam się jak by to było na plecionce #3 z 1g jgiem dowiązanym bezpośrednio.... I tu opowiem historyjkę z przed dwóch tygodni. Idziemy z kolegą maleńką rzeczka i szukamy okoni, typowe polowanie bez nagonki . Nie powtarzamy przynęt i miejsc i po dooobrym kilometrze pierwszy "sygnalista" czyli jest dobrze ale jeszcze trzeba znaleźć resztę "gangsty" i dobrać się im do d...y Jeszcze kwadrans, jakieś 200m brzegu i pełnej mobilizacji i się zaczyna zabawa, są.... Łowimy a w zasadzie kolega łowi kilka, ja w tym czasie jednego i tak cały czas....Po jakimś czasie patrzę na zestaw kolegi i widzę że łowi bez agrafki...mi się nie chciało przewiązywać bo zimno i deszczyk, ręce zgrabiałe...Jak pędziliśmy to agrafka musiała być bo co chwilę zmiana przynęty i obciążenia a jak znaleźliśmy to już nie trzeba kombinować, błąd jak przedszkolaka. Wynik 100/30 mówi wiele. A co dzisiaj, ano znów kanał we Wrocku, wczoraj ze setka ale straszny drobiazg, tylko jeden większy, stały na granicy lodu i wody, dziś zupełnie słabo, ryby rozproszone po całej wodzie, drobnica straszna, nic większego, ze dwadzieścia kilka za pół dnia, kanał przeszedłem do końca i na razie wystarczy. Jutro może faktycznie skoczę na barki choć przy takim koszmarnym spadku ciśnienia jaki jest zapowiadany trzeba być przygotowanym na bardzo słabe wyniki. Ale każdy dzień na rybach to Dzień
    9 punktów
  6. Po okoniach Olka trzeba mocno się starać, by blamażu nie było. Elast93 nie odpuści Dolnoślązakom:) Trzeba temu jakoś zaradzić. Bardzo udany dzień. Byłem na łowisku po 11:00. Zanim ręka się wprawiła do mikro przynęt i po kolejnej kontroli ( trzecia w tym sezonie, dwie na Osobowicach, jedna na Kowalach) minęła godzina. O 12:02 mam w końcu coś do tabeli. Do tego momentu największe okonie miały +/- 20 cm. Łowiłem na silikonowe wormy, na skracane rippery keitech, Tanty i na gumkę Blaze Micro Whale. Ta gumeczka ma naprawdę coś w sobie, bo okonie bardzo ją lubią. Kupiłbym tego więcej, ale widzę w Internecie tylko wersję 52 mm. Moje były w rozmiarze 40 mm. Została mi tylko jedna sztuka. Chyba i tak zamówię. Odniosłem wrażenie, że w rywalizacji z Tantą miała niewielką przewagę. To już drugi raz przy tak dużej ilości brań dało się to zauważyć. A brań miałem sporo. Samych ryb na brzegu było ponad 50 szt. Największe zmierzyłem i w ten sposób mogę wypełnić swoją rubrykę w tabeli. Trzy z tych okoni będzie mi trudno wymienić w dalszej części sezonu. Takie są realia i moje umiejętności;) Łowiłem wędką do 7 g z przynętami na jigach 1 - 1,5 g. Czym bliżej do zmierzchu, to trafiałem większe pasiaki. Zwieńczeniem wyprawy był okoń 30,5 cm. Mocno poobijany przez kormorany. Twardziel, nie dał się💪 Wklejam okonie, które polecą do tabeli. Kolejność według czasu złowienia (24 - 23 - 24,5 - 22,5 - 26 - 26 - 24,5 - 30,5) PS Pamiętajcie, żeby potwierdzać swoje zgłoszenia w wątku z tabelą. Sytuacja będzie bardziej klarowna.
    9 punktów
  7. Gratulacje wszystkim Ja dzisiaj zaliczyłem dopiero drugi wypad nad wodę w tym roku ( poprzedni był kiepski bo złowiłem tylko ok 20 cm okonka i kilka szczupaczków na keitechy 2'). Wędkowałem od około 7 rano do prawie 15 więc prawie cały dzień.. Zabrałem ze sobą lekki spining, matchówkę oraz pickera, najpierw do około 8:30 spiningowałem za pasiastymi których udało mi się złowić tym razem 4 szt 20-26 cm . Kolejne godziny poświęciłem już płociom, rybki do ok 13 brały bardzo dobrze, przerzuciłem ich myślę w granicach +-150 szt. Większość jednak była w rozmiarze 10-20 cm, tylko kilka miało powyżej 20 cm ( max 26 cm). Za to tuż przed 13:00 trafiłem miłego bonusa na spławik, po emocjonującym kilku minutowym holu na delikatnym zestawie wyholowałem pierwszego w tym roku karpia 47 cm Wrzucam pamiątkowe zdjęcie największego okonia i karpia z dzisiejszego wypadu : W planach na następny wypad, raczej spining na lekko w poszukiwaniu większych okoni.. No chyba że znowu będzie jakiś ciepły dzień z niewielkim wiatrem to wtedy spławika c.d.
    9 punktów
  8. W niedzielę zabralem Olka na prywatną wodę.Na miejscu byliśmy przed świtem.Olo poszedł łowić a ja pojechałem na polowanie.Od świtu zasypywał mnie zdjęciami fajnych okoni i zacząłem żałować,że wybrałem las a nie ryby.Olo złowił kilkadziesiąt okoni z tego 23szt 30+i miał 3 ryby 40+, których nie wyjął.Najwiecej dużych ryb zlowił na 10cm robala od Lunkera.Ryby oczywiście nie są do tabeli.
    9 punktów
  9. W sobotę i dziś udało się znów wybrać za pstrągiem. W sobotę mnie czasu i więc zaliczyłem rzeczkę co się nazywa Brzeźniczanka / Brzeźnica (Boberek). Ponoć pstrąg bywa, ale mały, i jeszcze gdzieś doczytałem , że najlepiej to go tam szukać w lecie. Ale spróbowałem. Rzeczka urokliwa, odcinek lesny, meandruje całkiem mocno, mało gdzie odcinki proste się znajdzie. Niestety płynęła "kawa z mlekiem". I kupę liści też niosła. 2-3h walczyłem, ale na zero. Poza zażyciem świeżego powietrza na plus z wyjazdu należy zaliczyć także, że kalosz po łataniu przeszedł wzorowo "próbę szczelności". Dzisiaj ruszyłem na Kwisę. Stan wody dalej dość niski, a woda czyściutka. W miejscu, gdzie tydzień temu były 3 brania tym razem pusto. Większość czasu spędziłem z gumkami. Jednego pstrążka 27cm udało się przechytrzyć. Po za tym były jeszcze 3 brania i jedno odprowadzenie. Nadzieje były na lepsze wyniki, może następnym razem będzie lepiej. Kwisa jest dla mnie dość trudna rzeczką, kupę drzew w koło i gałęzi nad samą woda. Po jakichś 3-4h zmęczenie daje znać o sobie, koncentracja spada... Ręka mniej pewna i człowiek chyba po prostu się głupszy wtedy robi... 3 przynęty pod rząd urwane na gałęziach i dodatkowo cudownie odrodzone kalosze okazały się, że są ... za niskie 🤣 Jest co poprawiać następnym razem.
    7 punktów
  10. Musiało być zimno skoro tak późno pojawiły się u mnie ryby. Albo ganiałem za okoniami i dlatego nie mam nic w albumie. Pierwsze klenie udokumentowane zdjęciami pojawiły się od 23 lutego. I w dodatku złowione w nocnej porze na spinning. Gdy nie mam parcia na coś większego, to kręcę się przy rzece Ślęzie we Wrocławiu. W marcu zacząłem zaglądać na Odrę naprzemiennie, ze spinningiem i drgającą szczytówką. Początek był obiecujący. Przy kleniach można było spodziewać się dużej płoci lub wyrośniętego krąpia. Z każdym następnym wyjściem było tylko gorzej. Poprawiło się, dopiero gdy zmieniłem miejsca i przynęty. Wpierw pojawiły się klenie po zmroku. W dzień wybierałem się ze smużakami, nie nurkującymi, tylko typowymi powierzchniowymi woblerami imitującymi owady. Klenie dobrze reagowały, gdy był spełniony warunek. Trzeba było prowadzić smużaki blisko brzegu lub tuż przy szczycie ostrogi. Wystarczyło przesadzić o metr i po zawodach. Nie ukrywam, że do tych przyjemnych wspomnień mocno przyczyniły się wszelkiej maści woblery Lovec Rapy. W maju postanowiłem skoncentrować się na okoniach. I to był dobry pomysł. Nie miałem w dalszej części roku już tak dobrych wyników z pasiakami. Kolejny raz przekonałem się, że łowienie okoni najlepiej mi wychodzi z popperami i woblerami o pracy „walk the dog”. Był tygodniowy przerywnik, gdy wstrzeliłem się w bardzo dobre brania kleni na poppery. Miały być okonie, ale klenie w tym czasie zaszalały. Przy okazji mogłem mieć kilka fajnych boleni. Wkradły się błędy i skończyło skromnie. W tym czasie najlepiej łowiło mi się swoimi popperami struganymi z lipy. Z czerwcem mam odwieczny problem. Niby można na wiele sobie pozwolić, ale to nie jest takie proste. Przynajmniej u mnie. W zależności od pogody pewne rzeczy przyspieszają albo się opóźniają. Pod koniec czerwca zacząłem łowić na przynęty, które ostatnio dają mi największą frajdę. Nie ukrywam, że przy tym zacząłem łowić największe ryby w swojej karierze. Do tej pory nie nastawiałem się świadomie na sumy. Były to nieśmiałe podchody i badanie, jak to będzie. Udało się w stu procentach. Jest oczywiście niedosyt. Sporo się działo. Gdyby nie zatrucie Odry i wprowadzony zakaz, to kilka ryb jeszcze bym złowił. Jestem i tak zadowolony, bo łowiąc z brzegu, prawie za każdym wyjściem miałem akcje. Martwi mnie inna rzecz, że jest ich tyle na tak krótkim odcinku. A nie tylko ja miałem z nimi tak często spotkania. Co można pomyśleć? A to, że tam odbywa się rok w rok wielka wyżerka przez sumy. Musi być ich tam zatrzęsienie. Jakie przynęty w tym czasie latały do wody? Wszelkiej maści crawlery. Im więcej wyglądem wzbudzały uśmiech, tym bardziej nachodziła mnie ochota nimi łowić i wprawiać w osłupienie niedowiarków. Od października skoncentrowałem się na sandaczach. I to był wielki błąd z mojej strony. Poniosłem największą porażkę w swojej karierze. Łowiłem sporo krótkich, ale wymiarowych złowiłem tylko 1 sztukę. W chwilach rozpaczy ratowałem się jakby przyłowami. W podświadomości liczyłem na nie i trochę stylem łowienia prowokowałem takie sytuacje, ale wracając ponownie do łowienia sandaczy, kończyło się niepowodzeniami. W największym skrócie to ciekawe miesiące miałem od marca do końca lipca. O pozostałych wolałbym zapomnieć. Jakie plany? Zgodnie z kalendarzem. Na początek trochę poganiam za okoniami i kleniem. Cały maj chciałbym poświęcić okoniom. W zależności od sytuacji i warunków pogodowych w czerwcu będę rozglądał się za sumami. Czy to będzie od połowy miesiąca, czy pod koniec, to się okaże. Kolejne miesiące, maksymalnie do połowy września, będą podporządkowane sumom. Październik, listopad i grudzień, to wielka niewiadoma. Po tym, co przeżyłem w poprzednim sezonie, może podejmę decyzję i zrezygnuję całkowicie z uganiania się za sandaczami. Pomyślałem, żeby spróbować złowić jakieś szczupaki i bolenie. Grudzień zaś zostawić wyłącznie na sandacze lub okonie.
    7 punktów
  11. No i karty w sezonie 2022 zostały rozdane Gratulacje @RafalWR za świetny wynik i zwycięstwo w Lidze Okoń 2022. Gratulacje również dla @jaceen za drugie i @Budek trzecie miejsce i największego okonia sezonu. Rafał grudzień miałeś naprawdę kapitalny. I patrząc nawet na zgłoszenia najwięcej okoni do tabeli wrzuciłeś w ostatnim miesiącu najwięcej z nas wszystkich. Od siebie dodam też ciekawą statystykę którą zauważyłem. W grudniu zapunktowało tylko 4 zawodników. A trzech złowiło okonie powyżej 35 cm. A to też świadczy o tym jak to jest trudny miesiąc i wymaga szukania ryb i dostosowania się do zimowych warunków. Co do mojego sezonu to podsumują go, krótko. Szału nie było. Kompletnie nie odpaliło mi powierzchniowe łowienie w tym roku na co bardzo liczyłem jeszcze w sierpniu i wrześniu przede wszystkim. Zawiodł mnie też maj i czerwiec jeżeli chodzi o wielkość okoni. Udało mi się na popery złowić tylko bolenie. Sezon dziwny bo na moich wytypowanych wodach okonie były bardzo himeryczne. Owszem brały większe ilości ale drobnego. Te większe tylko pojedynczo, Okoniom to prawda poświęciłem większą cześć sezonu. W sezonie 2022 całkowicie odpuściłem łowienie bocznym trokiem. Natomiast w grudniu coś się zadziało ale niestety brakowało czasu w tygodniu a ze względu na specyfikę mojej pracy nie ma szans żeby rano wyskoczyć w tygodniu a po pracy jest już ciemno niestety. Fakt spodziewałem się kolejnych 30plus ale pogoda i mróz pozamiatało sprawę, odebrało tego czasu. A lód był za cienki, żeby zmienić metodę. Walczyłem do końca ale zarówno w okresie świąt czy 30 jak i 31 grudnia połowiłem same szczupaki i zakończyłem sezon 2022. Okoni już nie udało się połowić. Dodam jeszcze, że ponownie w kolejnym sezonie sprawdza to o czym mówił @jaceen - jeden dwa dni łowienia okoni i można wrzucić nawet 6 sztuk powyżej 30cm i tym można już sobie ustawić sprawę. Czy można łowić więcej i większe. Uważam, że jak najbardziej TAK. Trzeba spełnić 3 zasady. 1. Mieć dużo czasu wolnego. 2. Być często nad wodą. 3. Skupić się tylko na jednym gatunku ryby. Niestety większość z nas to osoby zapracowane i inne zobowiązania rodzinne również ograniczają czas na nasze hobby Co do Ligi to również zgłaszam udział w edycji 2023. Podoba mi się ta formuła i rywalizacja . więc z nowym nastawieniem i motywacją rozpocznę sezon 2023 :) A wszystkim kolegom i uczestnikom Ligi Okoń życzę w Roku 2023 spełnienia tych 3 punktów, wolnego czasu, intensywności nad wodą oraz samych wielkich garbusów W myśl maksymy - Jestem nad wodą, mam wyniki.
    7 punktów
  12. Poproszę też o dopisanie do listy. Choć start trochę dla mnie późny bo styczniu największy kleń jaki się dał skusić to 57cm i się nie załapał
    6 punktów
  13. GP 2022 dobiegło końca. Gratulacje dla wszystkich uczestników! Rywalizacja zacięta. Różnice punktowe, szczególnie w II turze, w niektórych miejscach dosłownie na mniej niż pół płotki. Rekordowa ilość zgłoszonych ryb. Super! Szczególne gratulacje dla: Elast93 – pierwsze zwycięstwo! 12 rekordów w obydwu turach i przy okazji rekord GP w postaci aż 18258 punktów z obydwu tur (poprzedni z 2017 14066 pkt), który moim zdaniem będzie ciężko pobić. Brawo! Brawo! Brawo! RSM – za również super wynik, trzymanie bardzo wysokiego poziomu i osobiście ode mnie za zdjęcia w super jakości oraz dokładne opisy dające dużo wiedzy! Brawo! Booseib – pierwsze podium w GP. Brawo! marbil – bardzo duże postępy w porównani do poprzednich edycji. Brawo! Również i w tym roku pilnowanie punktacji było czystą przyjemnością. @Elast93 @RSM @Booseib @marbil @Ras al Ghul @ESSOX @tomek1 @moczykij @kamil.ruszala @jamnick85 @suchi @cysiu @Larry_blanka @EsoxHunter @SebaZG @Zbynek1111
    6 punktów
  14. Że tak powiem, piwo nadzwyczaj mi smakowało:) Nie było nadmiaru gazu i pod moje kubki smakowe idealnie się wpasowało. Towarzystwo? Dla takiego zawsze zerwę się spod pantofla. Nie ma takiej siły, by to się zmieniło na przyszłość;) Fido niewiele wcześniej wymiękł po kufelku bezalkoholowym:) Booryss robił za fotografa:) Ponad cztery godziny gadania. W okrojonym składzie w porównaniu do poprzednich spotkań więcej skorzystałem i więcej zrozumiałem. Warto było:)
    6 punktów
  15. W końcu zakupiłem licencję i ruszyłem nad wodę. Niestety miałem bardzo mało czasu i udało się wydłubać tylko 1 okonia do tabeli - 23 cm. Tanta 3 cm na 2 g czeburaszce - pewnie za dużo , ale już nie chciało mi się kombinować. Planuję połowić coś więcej w tym tygodniu, zobaczymy czy coś wpadnie Powodzenia wszystkim w 2023.
    6 punktów
  16. Wczoraj spotkanie nad wodą z jamnickiem85. Wszystko co Paweł pisał wyżej to prawda 😀. Masa małych rybek i tylko jeden rodzynek.
    6 punktów
  17. Dzisiaj barki 2. Okoni dużo ale u mnie same małe. Jak chodzi o prowadzenie to potwierdzam tylko to co pisał Jacen. Lekko, wolno, blisko. Z ciekawostek napiszę, że działała TYLKO tanta. W momencie częstych brań specjalnie zmieniałem przynęty na inne robalo podobne i brania w momencie ustawały. Nawet gdy założyłem przynętę bardzo podobną kształtem i kolorem.
    6 punktów
  18. Tak właśnie się dzieje. Brania z "podłogi". Czasami uciekająca linka w bok dawała sygnał, że jest branie. Prowadzenie jigów z bardzo krótkimi pociągnięciami. Warto przy brzegu sobie sprawdzić i wypracować z kołowrotka przesunięcia przynęty na kilka/kilkanaście centymetrów. Cały obrót korbką, to zbyt dużo. Nawet pół obrotu może być dużo:) Udało się po raz trzeci przekroczyć pięćdziesiątkę. Dokładnie dzisiaj dźwignąłem 60 okoni. Sporo wypięło się podczas zluzowania, gdy oceniłem wielkość. Gdy dobiłem do czterdziestu sztuk, zacząłem kombinować. Do tego momentu łowiłem na kawałek Tanty. Tak, tak, zostało mi po ostatnich wojażach pół Tanty i założyłem ją, jako "micro ned worm". Trzeba będzie zrobić przegląd silikonowych przynęt i część z nich, z tych nieużywanych, przerobię na ned riga Z pozostałą dwudziestką nie było łatwo. Zaciągnęło chmurami, zrobiła się fala i zaczęło padać. Kilka okoni złowiłem na larwę Libra Lures. Przy nadarzającej się okazji będę musiał dobrać wolframowe główki do haków. Z Librą dobiłem do pięćdziesięciu a z Tantą dołowiłem resztę. Prawdopodobnie dzisiaj uzbierałbym dziesięć okoni do tabeli. Kilka zmierzyłem. Te, które wyglądały na większe, niż nasza dolna norma. Dwa okonie z tego dodam do swojej rubryki na wymianę. Z doświadczenia wiem, że później może brakować szczęścia, lub nie będzie po drodze z pogodą, algami itp.;) 26 i 25,5 cm do tabeli. Warto też spróbować na płyciźnie poprowadzić np. Tantę jednostajnie w toni. Zostawić na jeden opad i podnieść ją z kołowrotka w umiarkowanym tempie. Kilka pasiaków też w ten sposób złowiłem. Dalekie rzuty odpuściłem. To strata czasu. Dwadzieścia metrów jałowego ściągania. Brania były na spadzie i na wypłyceniach w okolicy brzegu.
    6 punktów
  19. Tradycyjnie warto podsumować miniony sezon i zaplanować nowy . Dla mnie w sumie był to dobry sezon, mimo, że nie miałem tyle czasu na łowienie ile bym chciał. Rozpocząłem tradycyjnie w pierwszych dniach stycznia łowiąc w rzece. Potem ze względu na lód łowiłem w górze Wisły, ale jeszcze na odcinku nizinnym. Co staje się tradycją, w styczniu przyłowiłem kilka pstrągów na spławik. We wrześniu pochodziłem tam trochę z nimfą i byłem w szoku ile tam jest pstrążków 20-25 cm. Tradycyjnie tuż po zejściu lodu znakomicie brały karpiki. Im bliżej wiosny, tym grubsze ryby trafiały się w rzece. Później nadszedł czas na muchowanie. Niestety nie tak często jakbym chciał, ale udawało się złowić trochę ryb, ale bez okazów. W maju postawiłem na nęcenie karpi na łowisku stowarzyszenia. Ilościowo było bardzo dobrze, ale w zakresie 50-60 cm- nic większego. Majowe wieczory to próby złowienia okonia na rosówkę- drugi rok z rzędu kompletna klapa. Na otarcie łez złowiłem jednego jazia. Czerwiec to kilka wyjazdów na trolling z pontonu. Niestety tylko jeden miarowy szczupak i kilka krótkich, zero sandacza. Czerwiec to rodzinny wyjazd do Szwecji. Bajkowy widok z tarasu, cisza, spokój i szczupaki- mimo, że byliśmy tylko 30 km od Karlskrony. Zaczął mój synek od ładnego okonia. Mi dwa razy udało się poprawić życiówkę 96 i 97 cm. oprócz wielu mniejszych, na uwagę zasłużyły jeszcze dwie sztuki 85 i 87 cm złowione na jeziorku pod domem. Początek sezonu sandaczowego nie był dobry, ale na spinning udało się złowić jednego 68 cm i kilka krótkich. Lipiec to początek zasiadek na suma, w tym zawody sumowe. U mnie tylko z małymi rybami do 90 cm. W lipcu również wyjazd do Chorwacji. Tradycyjnie łowiłem głównie w nocy. Oprócz łowionych wcześniej ryb m.in dorad, złowiłem również pierwszy raz sporo sztuk rekinów psich. No i przyjemność łowienia w pięknym otoczeniu... Prosto z trasy dołączam do ojca na zawody nocne i dzięki jego przygotowaniu łowiska- łowię grubaska, który daje mi 3 miejsce Oczywiście wracamy do łowienia sumów i ojciec łowi życiówkę 186 cm, około 50 kg. Ryba z emocjami podczas holu- weszła w bojkę, błyskawicznie płynę odplątać plecionkę w środku nocy. Potem podejmujemy bezsensowną próbę zagarnięcia ryby podbierakiem, który plącze się z kotwicą i w efekcie podbieram gołą ręką za szczękę i z ledwością utrzymuję się w pontonie, bo ryba miała zdecydowanie zbyt dużo siły. Mimo wielu zasiadek mi udaje się złowić tylko jedną metrówkę. Podczas łowienia żywców na suma, trafiła się "nieudana zasiadka" podczas której złowiłem na metodę życiówkę sandacza 88 cm i 8 kg oraz karpia 5 kg. Przy łowieniu żywców na suma złowiłem również wiele "zbyt dużych" ryb tj. leszczy od 50 do 60 cm. Wczesna jesień to trochę muchy, trochę spiningu... Jak zwykle jesienią ryby muszą rywalizować z grzybami. Ten sezon był bardzo owocny. Późną jesienią ruszam na jedyną w tym roku nocną zasiadkę karpiową na komercji. Nie udaje się złowić karpia, ale wyciągam dwa ładne jesiotry. W październiku już mocno szukam drapieżników. Weekendowe próby w dzień najsłabsze od lat, ale oprócz kilku krótkich ryb, złowiłem szczupaka z gruntu i w nocy udało się zaliczyć niezłego sandacza na spinning. Trafiła się też przedziwna nocka, gdzie łowimy z ojcem trzy węgorze, choć już jedna sztuka w roku jest u nas wielką sensacją. W grudniu wymacałem miejsce i porę. W śnieżycy i mrozie złowiłem dwa ładne sandacze i dwa kolejne zmarnowałem. Niestety w trzecim dniu łowienia lód ściął wodę i już nie odpuścił do końca roku. Reszta grudnia to już nierówna walka z zimą i poszukiwanie kawałka wody, niestety oprócz fajnych widoczków już bez efektu. Plany na 2023 rok. Mam nadzieję, że złapie w styczniu lód i pierwszy raz od dwóch lat będzie można połowić z lodu. Potem będzie kilka tygodni z białą rybą i karpikami. Wiosną chciałbym więcej czasu poświęcić łowieniu na muchę. W maju spróbować złowienia większego karpia i amura na moim łowisku. Być może uda się wybrać na belonę. Czerwiec- już zapowiedziałem w domu, że nie ma mnie po prostu w domu w tym czasie. Mam zamiar od samego początku stawiać zrywki na suma, chciałbym też w tym roku nauczyć się łowić wertykalnie i powierzchniowo. Całe lato upłynie z sumami z przerwą na wczasy, choć nie wiem czy w tym roku w Chorwacji czy innym kraju. Mój cichy cel na ten rok- to nowa życiówka suma. Początek jesieni chciałbym min. ze 3 razy pojechać na komercję i spróbować pobić życiówkę karpia, choć pewnie będzie ciężko (21 kg). Później to już wiadomo drapieżniki aż do Sylwestra. A jak tam u Was minął sezon? Co planujecie w 2023 roku?
    6 punktów
  20. W poniedziałek była powtórka. Sprzęt ten sam, tylko zmieniłem wodę. W nogach wyszło ponad 8 km i powiem szczerze, że po dwóch godzinach byłem wręcz pewien, że tylko na spacerze się skończy. Na ostatnie minuty tej marszruty mam dwa brania z "podłogi" na tantę. Ponad 8 km marszu, 5 godzin łowienia, dwa brania. i drugi ...cm?;)
    6 punktów
  21. Nad swoim pickerem długo się zastanawiałem, między innymi dlatego, że nie do końca wiedziałem co chcę i na co zwracać uwagę. Stąd też pytania do Was na priv i na Forum, a skoro zawracałem głowę, to wypadałoby poinformować o wyborze. Ostatecznie pomyślałem, że i tak nie wymyślę nic sensownego, dopóki któregoś nie kupię i nie wezmę nad wodę. Połowię, poznam zasady w praktyce i następny kij będzie bardziej przemyślanym wyborem. Tak więc nie szukałem na najwyższej półce, żeby mocno nie płakać. Zdałem się odrobinę na wygląd estetyczny (bo na czymś skupić się musiałem), dodałem do tego parametry Waszych kijów (tych, które ujawniliście), a przede wszystkim zasięgnąłem wiedzy z YT. Naoglądałem sie filmików z różnymi kijami w roli głównej, porównań ze sklepów wędkarskich, poczytałem na różnych bardziej i mniej tematycznych forach i w końcu wybrałem Flagmana S-Canal Feeder 3,3m 50g. Od razu mówię, że mój wybór w najmniejszym nawet stopniu nie był nacechowany względami politycznymi. Przyznam szczerze, że o ile znałem tę firmę, o tyle dopiero jak zacząłem czytać o tym kiju i oglądać o nim filmiki (nawet te macierzyste) dogrzebałem się informacji, że to firma ukraińska. Ujęła mnie w nim przede wszystkim piękna paraboliczna akcja, którą zawsze lubiłem, a biorąc pod uwagę, że to będą moje początki z takim łowieniem, uznałem tę akcję za dodatkowy bonus. Parę słów o samym kiju tak na sucho. Zacznę może od tego, że czytając komentarze o tym kiju niewiele znalazłem zastrzeżeń. Jeśli już jakieś się pojawiło to z reguły dotyczyło tego samego aspektu, czyli, że składy nie są równe, że pierwszy nie ma przelotki w związku z czym są problemy ze składaniem kija. Potwierdzam, że pierwszy skład nie ma przelotki, ale to chyba nie problem. Nawet jeśli ktoś składa kij "uzbrojony, to wystarczy chyba obrócić drugi o 180 stopni, by składanie było... proste. Zaprzeczam natomiast informacji, że składy są nierówne. Moje są idealnie równe. No chyba, że te zarzuty dotyczyły kija z zamontowaną szczytówką - wtedy równe nie będą. Na sucho praca kija kończy się gdzieś w 1/3 długości i gaśnie momentalnie, natomiast jak wspomniałem wyżej, na filmikach widać, że pod rybą pracuje praktycznie cały. Co mogę dodać jeszcze, czego nie znalazłem na stronie sprzedawcy - może to, że szczytówki są opisane i mają średnicę, w której przynajmniej teoretycznie można znaleźć zamienniki, a dolnik ma długość 41 cm. Pozostałe informacje są łatwo dostępne. Mam nadzieję, że będę miał powód, by wspomnieć jeszcze o tym kiju, gdy zacznę zgłaszac tu ryby do różnych konkursów 😄 P.S. Doczytałem też przy okazji, że granicą między pickerem a feederem jest długość 300, tak więc ostatecznie to nie picker tylko... kolejny feeder w mojej szafie. Jednak będę go używał jako pickera (jeśli to coś zmienia)😂
    5 punktów
  22. Ja jestem zainteresowany. Jakoś nie pasuje mi spinningowanie za okoniem czy kleniem przynętami do 5 cm. Zostawiam więc spinning na inne okręgi a u nas wyciągam bolonkę. Szukam kleni. Trafiają się też jazie i krąpie.
    5 punktów
  23. Dziś kilka godzin na tęczakach. Największy 54 cm w pierwszym rzucie.
    5 punktów
  24. Wczoraj zaliczyłem chyba 5 albo 6 wypad ze spiningiem w tym sezonie, cel oczywiscie okonie. Udało się fartem złowić jednego, całe 28 cm. Ryba wzięła na około 4 m głębokości typowe branie z opadu stukając o dno, przynęta to twister relaxa na czeburashce 3 gramy.
    5 punktów
  25. Gratulacje, u mnie wczoraj był ostatni styczniowy wypad nad wodę. Łowiłem niecałe 4 godziny 13:00-16:45, cel okonie.. Przez ten okres brania trwały jakieś 5 minut w ciągu których wyjąłem 2 krótkie szczupaczki oraz okonia 28 cm. Miałem też trzy brania typowo okoniowe tj. zdjęcie gumki z haczyka. Wrzucam jedno pamiątkowe zdjęcie : Ps. Styczeń u mnie był taki sobie, kilka wypadów miałem totalnie bez brań.. Może w lutym będzie lepsza pogoda oraz wyniki..
    5 punktów
  26. Dzis warunki trudne, nieliczne zbiorniki bez pokrywy lodowej. Szybki popoludniowy atak na 2 h i dwa maluchy wyholowane. Przyneta znowu minimaster2 w kolorze fiolet. Dalej ciezko bo 4gr glowka. 23,5 cm i 24 cm
    5 punktów
  27. Dziś trzy godzinki na jednym z kanałów, woda płytka i krystalicznie czysta. Pół godziny szukania, kombinowania i po dopasowaniu gumki i obciążenia okazało się, że okonie sa wszędzie, po prostu wszędzie... Jeden ładny grubasek, reszta średniaki, drobny bardzo rzadko. Sukcesem też okazał się być kij, zbudowałem samodzielnie wklejkę, na bazie kija Trout Area, która rzucała i pokazywała branie 1g z odległości 20+ metrów. A dlaczego piszę w czasie przeszłym, ano dlatego że złamałem czubek.... Trzeba będzie coś znów wymyślić, brania było bardziej widać niż czuć, potrzebowały tej odrobiny luzu aby ładnie zagryźć. Po złamaniu szczytówki skuteczność spadła dramatycznie czyli jednak kijek łowił
    5 punktów
  28. Podkrakowska woda, minimaster2 fiolet i 5 gr... branie ledwowyczuwalne. Wiatr strasznie dzis przeszkadzal. 26 cm do tabeli. 2 brania spartaczone...
    5 punktów
  29. Dziękuję.Łatwo nie było ale szczęście uśmiechnęło się do mnie dwa razy i udało się wygrać.Katowałem jedno sprawdzone miejce i oprócz dwóch sandaczy miałem jeszcze tylko dwa brania a jedno z nich to na bank sum,wiec jak na kilkanaście wypadów szału nie było.Co do wąsów w zimie to w zeszłym roku w grudniu były bardzo aktywne.Na echosondzie w każdej rynnie stały stada leszczy a nad nimi pływały wąsy.Sandacze stały blisko brzegu na stokach.W tym roku w grudniu nie pływałem ale na poczatku listopada widziałem bardzo dużo sandaczy i sumow na 5m blacie nieosiagalnym z brzegu.Teraz czekam na marzec i kluchy od czerwca tylko wąsy a listopadzie sandacze i okonie.Wszystkim życzę samych rekordów w 2023.
    5 punktów
  30. Cześć. U mnie rozpoczęcie sezonu odbyło się 1 stycznia tradycyjnie na Bobrze we Wleniu - w moim wędkarskim mateczniku. Byłem z ojcem - niestety obaj na zero. Pogoda wiosenna, więc przynajmniej wyszedł przyjemny noworoczny spacer z wędką. Życzę Wam udanego sezonu w Nowym Roku - wspaniałych wędkarskich przygód i mocnego przygięcia wędki 👍
    5 punktów
  31. Kilka woblerów na wiosenne jazie i klenie.
    4 punkty
  32. Dzisiaj odwiedziłem swoją lubelską rzeczkę w poszukiwaniu okonia i klenia. Opadająca pośniegowa woda i zamarzające przelotki nie zachęcały do łowienia. Udało się jednak złowić dwa okonki i zaliczyć jedno puste branie. Jak na pierwszy wypad w tym roku i tak jestem zadowolony 😀 Test nowego kijka i kołowrotka zaliczony. Rybki skusiły się na robaka od water king 5cm na 2g czeburaszce i pijawkę 7,5 cm od perch professor z 3g.
    4 punkty
  33. Przypominam i potwierdzam rezerwację , spotykamy się jutro czyli w sobotę ( 28-01-2023 ) w SPIŻu mamy do dyspozycji salę bankietową , przybywajcie tłumnie 🤪 🍻🥃🍻🥃 pozdrawiam Wasyl
    4 punkty
  34. A to kilka przynęt które zakupiłem. Posiadam ich więcej to kilka z ostatniegon zakupu
    4 punkty
  35. Mały zapasik haczyków Mikado. Ten model bardzo mi się sprawdził i używam go od lat. 2/0 - łowienie kleni na skórę chleba (na szczęście klenie nie zwracają uwagi na model) 4/0 - na sandacza Do tego przy okazji woblerek jaxona gelon 6cm - może jakiś nocny kleń się skusi.
    4 punkty
  36. Zeszła niedziela była u mnie bezrybna. Jakieś 3h spędziłem nad Kwisą w okolicach miejscowości Łozy. W trakcie pobytu elektrownia kawałek wyżej puszczała wodę, stan wody szedł w górę, woda robiła się metna. Może to było powodem. Z opowieści spotkanych wędkarzy to ogólnie było marnie, choć jakieś pojedyncze mieli na koncie. Dzisiaj początek zrobiłem bardziej zapoznawczy, obejrzałem fragment rzeczki Czerna w Żaganiu, i kawałek dalej przyglądałem się rzece Bóbr jeszcze przed Żaganiem. Obie odpuściłem, na obie obiecałem se wrócić. Ostatecznie wylądowałem na Kwisie w okolicy m. Żelisław. Odcinek mam wrażenie trudniejszy niż koło m. Łozy. Mniej przedeptane gęściej z drzewami. Woderów nie mam, a same kalosze to za mało. Ale w kilku miejscach udało się porzucać. Przez ok 3h dwa kontakty z rybami były, w obu przypadkach udało się podebrać pstrągi. Niestety gdzieś się zagubiła moja miarka, 🤔 i rybki nie zmierzone (zdjęć nie wrzucam aby przez przypadek nie złamać regulaminu). Na oko w przedziale 25-30 cm . Wzięły na jasne gumki (puppa i tanta) na 1-2g główkach. Jak to zwykle bywa w moim przypadku zaraz po po obu rybkach zerwałem przynęty 🤣 Jedyne co pociesza, to to że nie na drzewach 😀 Co ciekawe nikogo nie spotkałem (3 poprzednie wizyty na Kwisie zawsze ktoś był). Śnieg nie zadeptany, bez żadnych śladów, więc dzisiaj (może też wczoraj) nikogo tam nie było.
    4 punkty
  37. Jest okazja, żeby podsumować sezon 2022. Czasu miałem więcej więc spojrzałem na to przez pryzmat trzech sezonów, bo tyle czasu w tym uczestniczę. Po pierwsze, choć tego nie czuję, to liczby mówią same za siebie. Każdy rok jest lepszy zarówno jeśli chodzi o ilość złowionych ryb, jak i o końcową pozycję w tabeli. 2020 - poz. 12 małych punktów 3880 2021 - poz. 9 małych punktów 4252 2022 - poz. 8 małych punktów 6106 Zawsze natomiast myślałem, że jesień "należy" do mnie, że jesienią łowię więcej i większych ryb. Tu się przeliczyłem, a przynajmniej przeliczam sie od 3 lat. rok/I tura/II tura/razem 2020 - 5 - 17 - 22 2021 - 6 - 11 - 17 2022 - 6 - 10 - 16 Skupiając się na sezonie 2022 poszedłem dalej i spisałem wszystkie ryby zgłoszone do zabawy - było ich 65. Gdzieś tu, w któryms wątku napisałem kiedyś, że 90% moich ryb zgłaszanych do tej zabawy, to te złowione na spinning. W tej kwestii też sie przeliczyłem. Było ich 51, co stanowi 78,46%. Ostatnim aspektem, na który zwróciłem uwagę był podział na ryby złowione na Odrze i te złowione na urlopie (w tym roku było to Polesie i Podlasie). W odróżnieniu od Ligi okoniowej tu wypadło to lepiej. Na urlopie złowiłem 32 ryby nadające sie do tej zabawy, a na Odrze 33 (piszę Odra, bo wszystkie złowione ryby pochodzą z niej, lub z jej zatok, starorzeczy. NIe łowiłem na żadnej innej dolnośląskiej wodzie w 2022 roku). To i tak nie zmienia faktu jak słabo wygląda moje łowienie w domu, skoro przez 49 tygodni łowię w nim tyle samo fajnych ryb, co przez 3 tygodnie urlopowe. Trzeba chyba zmienić pracę, albo w ogóle ją rzucić żeby mieć czas na poznawanie i regularne odwiedzanie okolicznych wód. Gratuluję zwycięzcom, a właścicwie to gratuluję i dziękuję wszystkim uczestnikom, za to, że biorą w tej zabawie udział motywując tym samym innych, a przynajmniej mnie do wyjścia nad wodę i aktywnego poszukiwania "ligowych" rybek. W tym roku mam zamiar uczyć sie drop shota i pickera. Nie wiem czy ta nauka dobrze wróży mojej tendencji wznoszącej w tej zabawie. Mam nadzieję, że tak, czego i Wam życzę.
    4 punkty
  38. Jakimś fartem się udało . Generalnie z zeszłego sezonu jestem prawie że w pełni zadowolony. Trochę nie dopisały sandacze oraz karpie, a poświęciłem im mnóstwo wypadów.. Gratulacje pozostałym uczestnikom, wygrać łatwo nie było.
    4 punkty
  39. Ehh niektórzy to mają farta do okoni, kilku znajomych z moich okolic ma już na koncie nawet powyżej 10 szt 30+ w styczniu.. Ja dzisiaj wydłubałem dwa 25 i 26 cm na kajtka 2' + czeburashka 2 gramy, Zbiornik PZW. Proszę o dopisanie
    4 punkty
  40. Dzis udalo sie trafic dwa pasiaki 24.5 cm i 28 cm. Przymeta minimaster2 od fishchaser. Brania bardziej zdecydowane niż ostatnio.
    4 punkty
  41. Pamiętajcie, że fajnie jest pochwalić się dużym okoniem, ale to nie tylko o to tu chodzi:) Zaczynamy nowy sezon. Chętnych do sprawdzenia swoich umiejętności zapraszam do rywalizacji. Zasady nie są skomplikowane. ZASADY UDZIAŁU: 1. Zgłaszamy 10 okoni złowionych metodą spinningową, muchową lub podlodową. 2. Minimalny wymiar zgłoszenia ustalamy na 22 cm. Proszę mieć na uwadze przepisy, które mogą się różnić w od naszych kryteriów. 3. W trakcie sezonu jest możliwość wymiany na większe ryby. 4. Uwzględniamy przerwę na tarło od 06.03.2023 do 28.04.2023, w tym czasie okonie nie będą zaliczane do punktacji. 5. Weryfikacja długości ryby będzie się odbywać na podstawie zdjęcia umieszczonego w wątku (zdjęcie z miarą). Długość podajemy z dokładnością do 0,5 cm zawsze w dół, np. 35,7 = 35,5 pkt., okoń 32,2 = 32 pkt. 6. Będą prowadzone dwa wątki. Jeden ze zdjęciami, pomiarami i komentarzami. Drugi z tabelą i wynikami. Jeżeli któryś z okoni ma być wpisany (lub wymieniony) do tabeli, to proszę podawać taką informację w wątku z tabelą, inaczej wypowiedź i złowione ryby traktujemy tylko jako relację z wyprawy. 7. W dobrym tonie będzie podanie kilku informacji o okolicznościach połowu (rodzaj łowiska, metoda, przynęta, jakim sprzętem, o której godzinie itp.). 8. Ryby przeznaczone do tabeli starajmy się zgłaszać na bieżąco. 9. Rywalizacja na zasadach koleżeńskich i z zasadą złów i wypuść. 10. Rozpoczynamy 1 stycznia i kończymy 31 grudnia, uwzględniając przerwę, o której jest mowa w punkcie czwartym. W razie wątpliwości lub sporu będę podejmował ostateczną decyzję, informując w głównym wątku. Zapraszam do dyskusji, wklejania swoich zdobyczy i zachęcam do uczestnictwa. _______________________________________________________________________ Dla przypomnienia wklejam trzy pierwsze pozycje z ostatnich lat. Jak można zauważyć, na pięć edycji najczęściej w ścisłej czołówce plasowali się kolejno: Budek aż 4 razy, jaceen x 3 i McGregor x 2. Po jednym razie na pudle byli RafalWR, Jamnick85, Kepes53, RSM, Moczykij, Michalvcf, jacolan. Można się przyjrzeć wynikom i w pewnym sensie porównać do swoich możliwości. Ja od początku założyłem, że powinienem przekroczyć 300 pkt i wtedy będę zadowolony. Wszystko powyżej będzie podwójną satysfakcją. Za każdym razem startuję bez wielkich oczekiwań, by się mocno nie rozczarować. Drobnymi krokami do celu a po całym sezonie zaczyna to wyglądać. 2022r RafalWR----------------342 Jaceen-------------------316,5 Budek--------------------315 2021r Jaceen ------------------366 Jamnick85 -------------329,5 McGregor --------------315 2020r McGregor--------------- 351 Budek---------------------339 Kepes53-------------------330 2019r 1. Budek ----------------358 2. RSM ----------------329 3. Moczykij ------------323 2018r 1.Budek --------------- 344 2.Michalvcf ----------- 318 jaceen --------------- 318 3. Jacolan ------------ 314 Początek roku z bardzo ciepłymi dniami. Skorzystałem z sytuacji i mocno popracowałem nad okoniami. W poniedziałek udało się złowić dwa ładne i na początek wkleję je do tabeli. Nie przypominam sobie tak dobrego początku. Może się okazać, że te nie będą podmienialne w dalszej części roku (33 i 29cm). Złowione na tante motoroil 1,5g w jednym z odrzańskich kanałów.
    3 punkty
  42. Główki od 1 g do 2,5 g Mormyszki 0,5 g do mikro spinningu
    3 punkty
  43. W niedzielę wyskoczyłem na dwie godziny. Tyle pogoda pozwoliła. Jeszcze pech mnie dopadł, bo złamałem wędkę. Ledwo siedem okonków złowiłem na jigi, a piszecie, że na DS sporo brań było. W poniedziałek ładna pogoda, to w zawrotnym tempie ogarnąłem, co miałem zrobić i po południu znowu na okoniach:) Przynęty i sposób bez zmian, czyli Tanty i inne wormy, mikro ripperki na główce 1,5-2 g. Doliczyłem 40 okoni. Największy 26,5 cm leci do tabeli. Dzisiaj aktywne były bolenie i szczupaki. Łowiłem na okoniową hybrydę, dolnik od Favorite Blue Bird, a szczytówka od Favorite Balance 7g. Kołowrotek 1000 z linką Sunline 0,6.
    3 punkty
  44. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że to byliśmy my. BTW tak myślałem, że to Twoja wielka stopa Dzisiaj mimo warunków złowiłem jeszcze więcej okoni niż wczoraj ale znowu nie udało się trafić nic do tabeli. Największy miał 22cm. Mocno wiało więc uznałem, że drop shot będzie najlepszym rozwiązaniem i się sprawdziło. Na haku oczywiście tanta. Dzisiaj dobitnie przekonałem się, że szczegóły mają znaczenie. Po kilku rybach zerwałem zestaw, a że było zimno, strasznie pizgało i padał deszcz to nie chciało mi się wiązać wszystkiego od nowa i zawiązałem zestaw bezpośrednio na plecionce. W pośpiechu źle odmierzyłem odległość haka od ciężarka i wyszedł mi bardzo, krótki ten drop shot, może 10-15 cm. Na tak skonstruowany nie miałem ani jednego brania. Wróciłem do poprzedniej wersji czyli fluo i lekko 50cm hak od ciężarka i brania wróciły jak za dotknięciem magicznej pałeczki.
    3 punkty
  45. 3 punkty
  46. Po wynikach z poprzednich lat widać, że przekroczenie 10 000 pkt. daje b.duże szanse na pudło. Coś o tym wiem;) Gratuluję Elast93!!!👍💪🔥 Wynik kosmos:)🚀 Kto go poprawi w przyszłości, to chyba spędzi cały sezon w kempingu nad wodą;) RSM nie schodzi poniżej swojego poziomu. Trzy razy z rzędu na pierwszym miejscu i teraz drugi stopień. Poprzedni rekord należał do RSM 14 102 pkt (2021r:) i mimo poprawienia go nie obronił tytułu. Gdyby ktoś pytał, czy spinningiści mają tutaj szanse na wysoką lokatę odpowiadam, że tak:) Na ten sezon jest chytry plan. Początek mam nawet dobry z okoniami, to może klenie i jazie dopiszą w pierwszej turze. Będzie co wpisywać. A w sprzyjających warunkach jest szansa na dodanie czterech dużych ryb, których kiedyś w ogóle nie brałem pod uwagę. To takie teoretyczne rozważania a sytuacja nad wodą sama czasami pokieruje poczynaniami. Ostatnie dwa sezony pod dyktando Elasta93 i RSM. Zamieniają się miejscami:) No i proszę, Booseib pierwszy raz na podium!:) Brawo! i to z jakim wynikiem? Gratuluję! 2022 Elast93..........18258 RSM..............14826 Booseib........11140 2021 RSM............. 14102 Elast93.........11045 Marienty........9872 2020 RSM…………..12971 Marienty………..8460 EsoxHunter…….8406 2019 RSM………….12272 Jaceen………...11552 EsoxHunter…..10377 2018 Budek…………7327 EsoxHunter……6802 ESSOX………..6124 2017 KrzysiekG……..14066 EsoxHunter…….9164 Michalvcf………8376 2016 KrzysiekG……..7463 Robal…………..5123 EsoxHunter……4523 2015 Hlehle…………9455 Gofer…………5490 Pawciobra…….4478 2014 (według małych punktów) Wernicjusz…….5 Pankowaty…….7 Maniek72……..12
    3 punkty
  47. Moje plany na sezon 2023 to złowić szczupaka metrówę. Ponieważ lubię utrudniać sobie życie chcę to zrobić na PZW
    3 punkty
  48. Naklepałem się klawiaturą, to mimo to spróbuję odpowiedzieć na czym mi zależało. Zresztą już tu były sugerowane odpowiedzi. Jakość, nie ilość:) I tak. „jeśli to tylko w określonym okresie” Zastanawiałem się poważnie nad tym i doszedłem do wniosku, że zbyt długie konkursy tracą na atrakcyjności. Na nowy odcinek Avatara mam problem się wybrać, bo trwa ponad 3 godziny. To tak przy okazji:) To by było po pierwsze. Po drugie, to taki niby skrócony czas powoduje większą mobilizację i zwiększoną koncentrację na zadaniu. Tu chodzi konkretnie o klenie i sandacze. Klenie, jak wiadomo, zaczynamy spinningowo lepiej ogarniać wiosną. I ten wczesnowiosenny termin jest ukłonem właśnie dla spinningistów. Wędkarze stacjonarni radzą sobie przez cały rok. Z nimi nie ma większego problemu. Gdy nadchodzą ciepłe miesiące i w zasadzie można łowić każdy gatunek, to zaczyna robić się problem. Osobiście nie raz z tym się borykałem. Otóż miałem czasami problem określić się, na co mam się wybrać? Na jaką rybę się nastawić? W tym czasie planujemy urlopy i wakacje. Wielość gatunków do łowienia mogłaby mocno rozproszyć uwagę i osłabić motywację do tego jednego gatunku. Podkreślę jedną rzecz, że chodziło mi w tym wszystkim, by wyglądało to na bardziej przemyślane łowienie. Mamy konkretny gatunek, poświęcamy mu 2-3 miesiące, wymieniamy się uwagami, spostrzeżeniami i za tym idzie potwierdzenie w wynikach. Krótko, zwięźle i na temat. Z tego można więcej skorzystać niż z rozciągniętej rywalizacji. Znajdźcie mi takich, którzy wertują portale i tematy od pierwszej strony? Teraz jest epoka Facebooka, o informacje o trzy posty wstecz jest trudno, a co dopiero przebijać się przez kilkadziesiąt zakładek. Takie czasy:) Jeżeli chodzi o sandacze, to i tak zdecydowałem wydłużyć rywalizację o październik. Według mnie jest to wystarczająco. Grudzień jest ryzykowny. Nie rzadko się zdarza, że przymrozi i łowienie w ogóle odpada. Okres świąteczny też wykreśla sporo dni z wędkarskiego kalendarza. A październik i listopad, to chyba nie odkrywam Ameryki, prawie każdy spinningista liczy na fajne drapieżniki, a w tym sandacze. W te dwa miesiące można łowić jeszcze różnymi stylami. Powierzchniowo, w toni lub jigując do dna. „Dlaczego inne "klasyczne" gatunki spinningowe nie doczekały sie tutaj swojego konkursu”, Sprawa jest prosta. Co za dużo to nie zdrowo:) To nie dotyczy mnie. Ja bardzo chętnie bym uczestniczył w niejednym konkursie, tylko że to już by było nie to, czego oczekuję od wędkarstwa. Jeżeli ktoś to lubi i traktuje tak jak ja w pewnym sensie jako terapię na ciało i umysł, to każdą podwyżkę zniesie:) Czy palaczowi tytoniu jest żal puścić z dymem kilka tysięcy rocznie? No chyba nie. A dyskusja nad tym, czy wydać cztery stówy, by mieć spokojną głowę, by nie tułać się po komisariatach i móc cieszyć się ze spacerów z wędką nad rzeką, dla mnie nie ma sensu. To nie o kotlety chodzi. Wędkarz myślący o kotletach tego nie zrozumie. Czerwiec, lipiec, sierpień i wrzesień jest wolny od wszelkich dodatkowych obciążeń typu: - bo mam coś do udowodnienia w sandaczu - mam coś do udowodnienia w boleniu - itp. Zostaje nam tylko okoń, którego można łowić w każdym zakątku kraju i przy każdej okazji. W weekend, na urlopie, podczas delegacji itp. i nie trzeba wyszukanego sprzętu i obciążać się zbytecznym bagażem. Kilka chwil na okonia można wszędzie znaleźć. ”może w ogóle utworzyć jakąś ligę spinningową uwzględniającą wszystkie ryby złowione na spinning (drapieżne leszcze, płocie regularnie sie tu pojawiają). Coś na wzór Ligi Haczykowej” Jak się dokładnie przyjrzycie haczykowej lidze, to odnajdziecie tam też spinningistów. Byli też tacy wcześniej. Są i teraz. Byłem kiedyś i ja. Nawet raz dość wysoko się uplasowałem. A byli tacy, o ile pamiętam, że chyba wygrywali ligę tylko spinningiem. Trzeba by sięgnąć do historii. Jednak to też nie o to chodzi. Gdy podszedłem do tego bardziej „zadaniowo”, to koncentrowałem się na terminach, w których mogłem osiągnąć najlepsze rezultaty. Do tego nie eksperymentowałem, tylko łowiłem w sprawdzonych miejscach, sprawdzonymi przez siebie przynętami i zaczynałem od najłatwiejszych zadań, przechodząc do trudniejszych na koniec. To było ciekawe doświadczenie. Każdy miesiąc był podporządkowany jakiejś rybie. Czasami dwóm lub trzem gatunkom. Oczywiście w tym wszystkim trzeba luzu. Inaczej to nie zagra. Wyniki wtedy będą zawsze poniżej oczekiwań. Niestety taki kwas wdarł mi się ostatnio przy sandaczach. Nie mogłem dopuścić do myśli, że sobie nie poradzę z dwoma wymiarowymi:) Mam kolejną nauczkę;) Teraz to się z tego śmieję. Jednak trochę ten śmiech, jakby przez łzy, że chyba z wymiarowym nie jest rewelacyjnie. „dlaczego tylko okoń przez cały rok” Bo sandacza mamy tylko pół roku, szczupak i boleń podobnie. Okoń zresztą też niecały rok, bo narzucamy samowolnie czas na tarło. W takim podejściu jest też część edukacyjna, że te pasiaste bardzo fajne drapieżniki też mają prawo mieć trochę spokoju. By wypełnić tę lukę, jest rywalizacja z kleniem. I tak jest to trochę naciągane, bo klenie, już z początkiem maja mogą być bardzo roznamiętnione. Do pstrągów nie wszyscy mają dostęp i nie wszyscy mają parcie zostawiać kilkudziesięciokilometrowy ślad węglowy za sobą, by móc kilka pstrążków złowić. Jaź trochę wcześniej od klenia podchodzi do tarła. Nie miałem innego pomysłu i padło na klenia. Myślę, że w tym przydługim tekście można wywnioskować, o co mi chodziło. Krótko pisząc, chciałem zostawić w każdym z tych pomysłów lekki niedosyt. Żeby się kolejny raz chciało. A jak ktoś nie przystąpił lub nie zdążył, to żeby się zmobilizował na przyszłość. Zawsze jest możliwość podsunąć pomysł na ciekawsze rozwiązania, tylko czy to będzie dalej proste i przejrzyste? Tak, żeby nie przeliczać, nie uśredniać, nie kalkulować, którą rybę bardziej się opłaca? W lidze okoniowej walczymy o mistrza przedwiośnia. Na koniec roku o najlepszego łowcę za cały sezon. Myślę, że o mistrza w łowieniu kleni też powalczymy. Co do sandaczy, to byłbym przychylny na dołożenie szczupaka. Zwiększylibyśmy pułap do trzech sztuk i zawody odbyłyby się na szczupaku i sandaczu razem. Konfiguracja dowolna, łowimy same szczupaki, same sandacze, lub nazwijmy to mikst. Sprawa otwarta.
    3 punkty
  49. Z racji, że ten rok będzie poświęcony dużym okoniom, kleniom i sandaczom dołączam do zabawy. Pierwsza ryba na macie w 2023. W sylwestra po ciemku udało mi się namierzyć stado dobrych okoni no ale to był stary rok więc rzucam w niepamięć ;). Cel ambitny na ten rok, nie będę mówił jaki ale będzie działane 💪 pozdrawiam i do zobaczenia nad wodą z częścią z Was.
    3 punkty
  50. Ja też sezon kończyłem z początkiem grudnia na Ślęzie. Uwielbiam małe rzeczki późną jesienią, a tą lubię szczególnie:) Też nastawiłem się na szczupaczki, tylko że na lekko. Udało się złowić jednego czterdziestaka, a drugi większy (oceniam że miał między 50 a 60) spadł po ciut dłuższej walce. Walka się przeciągnęła, bo miałem hamulec za lekko ustawiony i się w emocjach pogubiłem z jego regulacją, a szczupak to niestety wykorzystał.
    3 punkty
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.