Skocz do zawartości
tokarex pontony

Ranking

Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 26.08.2021 uwzględniając wszystkie działy

  1. To i ja dorzucę coś od siebie. W domu atmosfera gęsta więc wziąłem wczoraj wędkę i pojechałem na 2-3h łowienia 20:00-22:30. Wg prognoz woda miała się mocno podnieść co zwiastowało jakieś brania. Wziąłem grubszy sprzęt (jak na mnie) plecionka, wolfram + duże przynęty. Założenie było takie, że albo grubo albo wcale. Przezornie nie brałem żadnych przynęt kleniowych, żeby mnie nie korciło. Rybka pięknie chodziła. Miałem 4 konkretne brania i dwie rybki na brzegu małego sumka i tego bolka 66cm – moje skromne PB ale nocny więc dla mnie liczy się x 1,5 😁. Miałem też ładnego kabana ale spiął się po ok 10 sekundach walki. Rano zobaczyłem, że woda przez parę godzin skoczyła +40cm i na Odrze jest już stan alarmowy. Było książkowo – na wznoszącej wodzie ryba pięknie żerowała. Łowiłem głównie na glooga nike 10cm i największego Widała. Bolek wziął na Widła.
    15 punktów
  2. To może ja otworzę wrześniowy wątek Dzisiaj wybrałem się przed świtem na jedną z podkrakowskich żwirowni PZW. Wędkowałem od około 5:15 do 08:00, kij podbierak jedno pudełko - cel szczupaki.. Najpierw po może 15 minutach trafiam pierwszego pistoleta może 30 cm na cannibala 10 cm, następnie obławiam kolejne miejscówki gumami lecz bez efektów.. Zmieniam miejsce na spokojniejsze, zakładam klasyczną srebrną algę numer 3 kilka rzutów i jest branie na opadającą w toni blachę. Rybę wcinam i po 3-4 minutach holu wyjeżdża drugi zębaty 80+ w tym roku Później trafiłem jeszcze dwie mniejsze ryby i to by było na tyle. Czuć w końcu nadchodzącą jesień..
    14 punktów
  3. Gratulacje wyników panowie U mnie dzisiaj kolejny szybki wypad, łowiłem od około 16:20 do 18:30 czyli nieco ponad dwie godziny.. Tym razem spining na Wiśle, cel sandacz ale zabrałem też lekki sprzęt gdyby jakieś klenie się kręciły.. Duża woda w Krakowie już opadła bardzo znacznie więc można było próbować szczęścia.. Oczywiście na większe przynęty nic się nie działo więc po półtorej godziny orania, wziąłem lekki sprzęt w ręce i ogień.. Zaczynam od urwania woblera razem z metrowym odcinkiem fluocarbonu na zaczepie.. Później z lenistwa nie chciało mi się już dowiązywać fluo więc zawiązałem tylko małą agrafkę bezpośrednio na plecionce 0,08.. Kilka rzutów salmo minnowem 5 cm, coś startuje do wobka z pod zalanych traw.. Zwalniam prowadzenie widzę że fala idzie w kierunku woblera, więc przyśpieszam i buum, myślałem że będzie życiówka bolenia.. Po chwili jednak okazuje się że to szczupak i to nie mały.. Brak stalki czy nawet fluocarbonu, podbierak leży 5 m dalej brzeg wysoki pod nogami zalane trawy i conajmniej dwa zaczepy.. Lecz jakimś cudem udaje się rybę podebrać Miarka pokazała 91 cm, jest to mój największy szczupak złowiony na Wiśle i zabrakło tylko 2 cm do wyrównania życiówki Wrzucam trzy pamiątkowe zdjęcia robione samemu aparatem z komórki ( samowyzwalaczem ) : PS. Jest to mój trzeci duży szczupak złowiony w ciągu miesiąca na wodach PZW.. Każdy złowiony na innym łowisku.. Pływa oczywiście dalej
    13 punktów
  4. To ja dorzucę wrześniowe sandacze z dużej wody, 70 cm 85cm Przynęta BullTeez 9,5cm w kolorze Bass Orange oraz Sparkling Blue główka 17g kijek W4 Spin 7-30g 270cm
    13 punktów
  5. Łowisko Ostoja. Zasiadka na dwie noce, ale tym razem z całą rodziną i psem, z nastawieniem bardziej biwakowym. Przy tylu osobach rozbicie obozowiska zajęło znacznie więcej czasu niż zazwyczaj i wędkować zaczęliśmy dość późno. Niestety okazało się, że aktywność karpia jest niemal zerowa i większość brań na łowisku kończyło się holem jesiotra lub amura. Pierwsza noc przyniosła nam cztery sztuki pinokia w podobnych rozmiarach. Poranek i cała sobota o ile w aspekcie rodzinnego biwaku wszystko było super, o tyle w aspekcie wędkarskim odczuwaliśmy sporą frustrację. Widać było, że karpie co jakiś czas schodzą do dna, grzebią, bombelkują, ocierają się o zestawy, ale brak brań. Próbowałem tłumaczyć sytuację zbyt dużym ruchem na brzegu, także z udziałem mojego psa i psa właściciela łowiska. Jednak podobnie było u pozostałych wędkarzy. Po osiemnastej nasz brzeg na krótko odpalił i szybko pojawiły się dwa karpie 8 i 10kg. Potem cisza. Przed 22:00 melduje się ładny karp 13,5kg, 86cm. Przerzucenie zestawów o północy i pomysł bazujący na wspomnieniu sytuacji z zeszłego roku... Zamiast naturalnego orzecha na zestawy poszły duże orzechowe kulki proteinowe podbite białym pop - up o cytrusowej nucie smakowej. Zamiast zasypywania zestawu ziarnem, peletem i miksami, ustawiliśmy punktowo przynętę w towarzystwie ledwie kilku kulek nie kruszonych. I odpaliło. Nie było już szans spać tej nocy. Brania, rolki szarpnięcia co chwila. 10kg, 12kg, kolejne dziesiątki i pomiędzy nimi jesiotry. O czwartej nad ranem branie w stylu jesiotra i po krótkim holu zaskoczenie karpiem 93cm i 15kg. I tuż przed piątą kulminacja - ze środka stawu delikatny odjazd, specyficzny hol momentami łatwy, momentami dający wrażenie sporego ciężaru. Po podebraniu poczułem, że do kołyski niosę sporo kilogramów. Najpierw taśma i wynik 90cm. Krótszy od poprzedniego, ale wyraźnie masywniejszy. Ważenie po odjęciu worka wskazuje na 19kg. Największa ryba w tym roku i PB. Łącznie zasiadka dała 9 karpi i 7 jesiotrów i szacowana masa złowionych ryb 130kg.
    12 punktów
  6. Wrzesień otwarty z przytupem:) Gratuluję. Szczupak jest, amur i boleń też, to ja dodam odrzańskiego "jegomościa" z wąsem. Łowiłem gumami wielkości 4" na główkach 5 - 7 g. Ten został złowiony na gumę Relaxa King Shad 4" / 7 g prowadzoną w toni na głębokości między 0,5 - 1 m. Wcześniej miałem branie na spokojnej wodzie w whopper ploppera i jedno trącenie w gumę. SG MPP2 213/20-60 g, Ryobi Arctica 6000, linka 30 lb. 👊
    12 punktów
  7. u mnie też wrzesień pięknie się zaczął czyżby ryby czuły nadchodzącą jesień, w tym roku to największy amur więc cieszy podwójnie
    12 punktów
  8. Uwielbiam jesienne klenie. Są to krótkie wypady na 1-2h przed lub po pracy, gdzie bardzo często melduje się od kilku do kilkunastu ryb. Już mi tego brakowało, więc wybrałem się na klenie. Niby jeszcze za wcześnie na takie żerowanie jakie bym oczekiwał, niby za wcześnie na ser jako przynęta. A jednak 4 piękne brania, których nie udało mi się zaciąć (po przerwie nie łatwo załapać właściwy rytm i czujność) oraz piąte zakończone holem fajnej ryby: Także myślę, że teraz częściej zawitam na miejskich kanałach.
    11 punktów
  9. Od kilku dni, a w zasadzie nocy, starałem się złowić suma. Takiego trochę powyżej…hm, mniejsza z tym. Miałem trzy przyzwoite okazy. Niestety nie miałem szczęścia i się wypinały. Złowiłem chyba kilkanaście takich między 50-60 cm. Niesamowicie ciężki sezon. Ten rok okazał się jednym z trudniejszych, jakie miałem od dekady. Stąd cieszą mnie ostatnie wyniki. Było bez fajerwerków, ale były hole, były brania, były przegrane i wygrane boje. Przy okazji sprawdzałem kilka przynęt, które zagościły w moim pudełku. Zacznę od tego, że raz spróbowałem złowić nocną rybkę z muchówką. Miałem niezły fart. Woda ciągle mało sprzyjająca. Dzień wcześniej wytypowałem miejsce, gdzie mógłbym sobie poradzić. Następnego dnia poziom się zmienił i wszystko uległo zmianie. Szczęśliwie w jednym z miejsc usłyszałem atak ryby. Po chwili była powtórka. Udało się podejść na komfortową odległość i po kilku rzutach streamerem Flash Minnow jest zbiórka i czuję szarpnięcie na lince. Krótka walka i boleń ląduje do ręki. Była godzina 21:30. Łowiłem może dwadzieścia minut i dość szybko udało się zaliczyć nocnego rozbójnika na muchę. Skończyło się na jednym braniu. Muchówka idzie na razie w odstawkę. Może jeszcze w tym roku, przy sprzyjających warunkach po nią sięgnę? Teraz o spinningu. Część czasu poświęciłem cykadom. Zaczynam częściej po nie sięgać. Coraz bardziej mnie przekonują. Kilka akcji było. Szkoda, że bez wykończenia. Jeden boleń, to mała pociecha. Dalsza część, to nocne zmagania z przynętami powierzchniowymi i gumkami. Często sięgałem po Headbanger Spitfire, Strike Pro-Swig Pops, czy po karasia Jaxon HS 5,5 cm/6 g. Sporo się działo a efekty niewspółmierne. Zabrakło ryb o dużym formacie. Jak przywalił konkretny okaz, to jakimś dziwnym trafem szybko akcja się kończyła. Fakt, że w ciągu tych kilku wypraw miałem parę minut ciężkich holi, ale jak wspomniałem, ryby się wypinały. Kolejną przynętą były gumy. Najczęściej sięgałem po Westin Shad Teez, Hypo Teez, czy Lunker City Shaker. Uzbrajałem je w główki od 3 do 5 g. To zależało od uciągu i poziomu wody. Na wyższej i z większym uciągiem 5 g. Ostatnio już tylko 3 g, bo przy niższym stanie zacząłem ocierać się o dno, a to nie było wskazane. Gumami łowiłem, jednostajnie zwijając po szerokim łuku. Brania zdecydowane. Nawet sandacze 30 cm miały całe gumy w pysku i nie trzeba było żadnych dozbrojek. Zresztą nigdy nie stosowałem takiego rozwiązania. Mam jeden, ale to z myślą o szczupakach. Tylko kiedy się na nie wybiorę? Tak, jak w przypadku przynęt powierzchniowych i tu były brania niezacięte. Jednak zdecydowanie było takich mniej. Sezon jeszcze trwa. Liczę na fajny akcent pod jego koniec. Taką wisienkę.
    10 punktów
  10. Dziś wybraliśmy się z @Booryss na zakończenie sezonu pstrągowego. Właściwie pojechaliśmy bez przekonania, co do godnego zakończenia jakimś w miarę przyzwoitym pstrągiem, bo nasze rzeki i rzeczki PiL wieją pustką jak szkoły podczas zdalnego nauczania. Okazało się jednak, że z pstrągowego zakończenia wyszedł nam chyba całkiem niezły początek sezonu lipieniowego. Kilka naprawdę ładnych, jak na nasze warunki, lipasów mieliśmy okazję wyjąć z podbieraków. Zdarzyła się nawet chwila intensywnych zbiórek jęteczki z powierzchni, więc nacieszyliśmy się w sumie kilkunastoma sztukami wyjętymi na sucharka. Żeby nie było jednak za optymistycznie - miejscówki, w których kiedyś łowiliśmy niemal na pewniaka, tym razem ziały pustką.
    10 punktów
  11. Za mną kolejny szybki wypad, wędkowałem dzisiaj od około 07:00 do 9:30 więc 2,5 godziny.. Udało się wypracować w sumie dwa brania. Najpierw na algę nr 3 uderzył szczupak koło 40 cm, a chwilę później okoń 33 cm Wrzucam jak zwykle pamiątkowe zdjęcie zrobione komórką :
    9 punktów
  12. Jednak coś jeszcze w naszej Odrze zamieszkuje. Mikado Lexus shapire do 13g, plecionka 0,08, fluor 0,28 na końcu wirujący ogonek spinmad
    9 punktów
  13. Pierwszy raz na rybach od dłuższego czasu. Padło na Łagiewniki w poszukiwaniu Karasi. Sprzęt na raty poznosiłem, rzuciłem jedną wędkę - method, maros ananas 8 mm. Jak wróciłem z auta to karaś był na haku ok 32 cm. Łowiłem chwilę na spławik ale po wyjęciu tylko 1 rybki zmieniłem drugą wędkę na metodę, ale brania miałem tylko na wędce z bagnetem, ta sama przynęta na gumce nie robiła żadnych brań. Aczkolwiek na Mikatdo Katsudo slim feeder miałem brania non stop. Wyjąłem w 3h ok 12 karasi i jednego leszczyka, wszystkie rybki w przedziale 30-35 cm.
    9 punktów
  14. Niedziela - obiecałem dzieciom i znajomemu, że połowią rybek. Padło na Łagiewniki - sławne z powodu licznie występującego karasia. 4 wędki posłane do wody (2 na metodę - ananas od Marosa 8 mm, oraz 2 x klasyk : kuku i czerwony robak). Niestety przez pierwszą godzinę bez brań - myślę, ale lipa.. Ale po krótkim czasie niepewności zaczęliśmy regularnie odławiać karasie i leszcze - wszystko w przedziale 30 cm~ . Wszyscy bardzo zadowoleni
    8 punktów
  15. Gratulacje dla wszystkich Ja niedawno wróciłem z 2 dniowej zasiadki na Uroczysku Karpiowym. Wędkowałem razem z kumplem od piątku 12:00 do dzisiaj do 10:00. Pierwsza doba totalnie bez brań, dopiero wczoraj późnym popołudniem coś się ruszyło.. Najpierw u mnie około 16:40 z ponad 200 m trafiam leszcza 66 cm i dobre 3 kg.. Dwie godziny później trafiam podobnej wielkości drugiego leszka. Następnie u kolegi siada lechor 70 cm prawie 4 kg również z ponad 210 m.. Szybka decyzja i zmiana zestawów na większe haki większe przynęty.. Może godzinę po przewiezieniu zestawów mam odjazd i po jakichś 7-8 minutach dość spokojnego holu wyjmuję na brzeg największego karpia jakiego do tej pory kiedykolwiek złowiłem.. Waga pokazała 18,500 z workiem czyli ryba miała około 16,300-16,400 kg Niestety ostatnia noc i poranek obyły się bez brań.. Był to nasz pierwszy wyjazd na to łowisko, i myślę że w kolejnym sezonie też zaliczymy podobną zasiadkę Dodaję kilka zdjęć zrobionych telefonem na szybko :
    8 punktów
  16. Garść informacji znad Odry. Ostatnie wyprawy, to upraszanie o jedno lepsze branie. Brakuje mi dni, kiedy z kilku zepsutych w końcu jakieś kończyłem skutecznie. Do końca miesiąca jeszcze powalczę o suma. Na ich brania nie narzekam, narzekam na swoją skuteczność. Przy okazji odwiedzam swoje sprawdzone miejsca sandaczowe, kleniowe i ostatnio okoniowe. Jak zwykle sięgam po przynęty, które od niedawna zagościły u mnie w pudełku. Jedną z nich jest Headbanger Spitfire. Fajne plumkacze i będą alternatywą dla crawlerów stawiających większy opór podczas prowadzenia. W rzece o przyśpieszonym nurcie dają się prowadzić nie obciążając ręki. Kolejna przynęta, która przypadła mi do gustu, to wobler Dorado Lake 6 cm. Agresywna praca przy niewielkim zanurzeniu. Staram się prowadzić go tuż pod powierzchnią. Dobrze rokuje do mojego stylu łowienia. Woblera dostałem w prezencie. Prócz kleni, które już zdążyły go zasmakować, liczę na sumy. W dalszym ciągu testuję pod siebie gumy ShadTeez Slim Westin’a. Częściej łowiłem kolorem red light i stąd pewnie więcej rybek miało okazję się z nią zapoznać. Jeszcze do sprawdzenia zostało kilka kolorów. Zacząłem powoli myśleć o okoniach. Sprzęt może mało finezyjny, bo 0,16 mm plecionki z drucianym przyponem, taki mało okoniowy, ale gdy się wie, co obok pływa, to jest takie minimum. W ulubionej miejscówce sprawdza się mi uniwersalny pływający Gloog Kalipso 6 cm/4 g NG . Kiedyś sprawdzał się mi przy łowieniu sandaczy. Teraz woblerów sandaczowych mam więcej, to po tego Glooga sięgam przeważnie pod okonie i klenie. 👊
    7 punktów
  17. Nie były głównym celem, ale wybrzydzał nie będę. Crawlery klenie też lubią zagryzać, więc nie dziwię się, gdy chińskiego, lub nietoperza SG 3D atakuje kleń 40 cm, 42 cm. A taki już lepszy rozmiarowo, to 47 cm. Trzy brania w ciągu 19 minut i tym razem zakończone holami. Dzień wcześniej miałem pięć brań, w tym hol suma i wszystko spadło. W czwartek też pięć brań i też miałem suma, ładnego, i również się wypiął. Wczoraj wyglądało tak, że drapieżniki wpadły w miejscówkę, a właściwie "przeleciały", jakby zmiatając, co jest pod pyskiem i szybko odpływały w następne miejsca. Nie ma szans za nimi zdążyć. Szukają najdogodniejszych dla siebie miejsc, zasobnych w pokarm. Wracając, znalazłem klatkę między ostrogami, gdzie zgromadziła się drobnica. Ciągle coś ją niepokoiło. Nie miałem już sił dłużej zostać. Łowiłem od 18:00 do 22:45. Wszystkie brania były po zmroku. 👊
    7 punktów
  18. Przy okazji okoniowych podchodów namierzyłem miejsce, gdzie na kilkanaście minut przed zmrokiem wpadają sandacze. Niestety to nie jest wdzięczne miejsce i nie mogę sobie tam z nimi poradzić. Za to w miejscu innym, po przeciwnej stronie Wrocławia jest lepiej. Tam bez brania praktycznie nie wracam. Odwiedziłem je w środę i skończyło się na czterech (czwórki w modzie;) braniach. Jednego krótkiego zapiąłem na gumę Lunker City 3,25" z główką 3 g. Ostatnio łowię tam wyłącznie na gumki z obciążeniem 3 - 5 g szerokim wachlarzem w toni i przy powierzchni w zależności od poziomu i uciągu Odry.
    7 punktów
  19. Fajna pogoda, chmury, chłodno i wiatr, pomyślałem, że woda musi się wreszcie obudzić, Nie myliłem się. Kilka wyjść na powierzchniowce, zaliczone dwa okonie jeden do tabeli, miałem jeszcze kilka brań jedno atomowe, chyba bolenia ale nie trafił skubany niestety. Ale najbardziej efekciarskie branie roku...Gumki i wirujące ogonki niestety dzisiaj bez efektu, liczę na utrzymanie pogodowe i mocne rozkręcenie się wody. I czekam na te największe okonie. Ogólnie widać było ruchy drobnicy ale, żeby coś je konkretnie ganiało to raczej cisza.
    6 punktów
  20. Dzisiaj tylko godzinka ale udało się skusić bezpasiaka.
    6 punktów
  21. Witam wszystkich.Długo nic nie pisałem bo byłem kontuzjowany,skaleczyłem palec na pile tarczowej i musiałem zrobić przerwę.Na rybkach byłem 3.września,udało mi się złowić 9szt. leszczyków chociaż woda była zamącona i nie było widać żerowania ryb.Leszczyki małe w rozmiarze 25 do 30cm.Łowiłem na mady i pinki. POZDRAWIAM.
    6 punktów
  22. Gdy złożyłem już kij i wracałem do auta zacząłem się zastanawiać co ja w ogóle robię - ani to praktyczne, ani nawet nie do końca etyczne... no cóż, ale skuteczne. Pomny ostatniego wyskoku nad Odrę po pracy na chybił trafił, dziś wiedząc, że będę miał podobną okazję - postanowiłem się lepiej przygotować. Zrezygnowałem z kija do 15g, zastępując go nieco solidniejszym, mały kołowrotek z cieniutką plecionką też poszedł w odstawkę. Jego miejsce zajął większy, z większym przełożeniem, a przede wszystkim mocniejszą plecionką. Fluo też zastąpiłem wolframem i tak uzbrojony wylądowałem nad rzeką - tym razem w okolicach Ścinawy. Nie jestem z tym odcinkiem rzeki na bieżąco, ale miałem wrażenie, że woda jest wysoka, a przez to jeszcze szybsza, niż ją zapamiętałem. Postanowiłem obławiać spokojniejsze klatki w poszukiwaniu szczupaków. Po bezowocnym przeczesaniu kilku z nich, zauważyłem jakiś subtelny popłoch wśród narybku na skraju warkocza. Co prawda sprzęt nie był na subtelne ryby, ale tym razem byłem mądrzejszy i do plecaka wrzuciłem kilka pudełek z różnymi wabikami. Na końcu topornego zestawu zakładam małą srebrną obrotóweczkę Nr 1. Daleko to to nie lata, ale tam gdzie chciałem sięgam i od razu wyciągam bolenia - takiego z 15cm. Czyżby to on tak ganiał narybek? Następne zamieszanie zauważam na końcu tej samej klatki. Dwa rzuty i tym razem ledwo wymiarowy klenik. Skoro biorą takie "rybska", to może jednak wypadałoby chociaż zdjąć ten wolfram, bo słabo to wygląda i nawet ja bez polaroidów widzę go w wodzie przed obrotówką. Przepraszam więc fluo i od razu czuję się lepiej. Niestety ryby chyba tego nie zauważyły, a może właśnie zauważyły, bo kolejna godzina mija na niczym. Wracam więc w stronę samochodu obławiając praktycznie jeszcze raz te same miejsca ale "subtelniejszym zestawem" i w przeciwną stronę. W ostatniej klatce, na jej środku był kawałek spokojnej wody między prądami. To tam właśnie doczekałem się fajnego łupnięcia. Od razu wiedziałem, że to będzie dzisiejsze PB, ale nie spodziewałem się leszcza, choć nie ukrywam, że w trakcie holu, miałem taki przebłysk, ale szybko go wyparłem 😀 Wracając do wstępu - lubię czasami po skończeniu łowienia przysiąść na chwilę, popatrzeć na wodę i niekoniecznie analizować swoje wędkowanie, ale czasami zwyczajnie pomyśleć, albo i nie. Dziś zacząłem się właśnie zastanawiać co ja właściwie robię. W ciągu lata maksymalnie wyszczuplałem swój sprzęt i mówiąc szczerze nie łowiłem nic. Wystarczył jeden przypadkowy szczupak, bym dziś wybrał się właśnie na nie z dobranym pod nie zestawem i zamiast nich złowiłem 15cm bolusia, niewiele większego klenika i leszcza. W każdej chwili mogłem wrócić do samochodu i wziąć lżejszy zestaw, ale zwyczajnie mi się nie chciało. Pesel, czy lenistwo... a może po prostu wchodzę w etap, kiedy człowiek woli pobyć nad wodą w ciszy i spokoju nawet za cenę dodatkowego brania, niż biegać jak kot z pęcherzem po brzegu i co chwila zmieniać kije? Chyba tak 😊
    6 punktów
  23. Gratulacje dla łowiących Ja od ostatniego wpisu byłem nad wodą dwukrotnie, oba wypady były w godzinach popołudniowo-wieczornych. Na pierwszym wypadzie kilka dni temu złowiłem tylko klenia 29 cm na 7 cm boleniowego huntera. Drugi wypad był wczoraj, łowiłem z bratem i kolegą od około 17:00 do 21:00. Brat miał sporo brań na gumy 4 ryby wciął i wszystkie 4 mu spadły.. Kolega tym razem na zero, a ja zaliczyłem w sumie 4 brania z czego trzy wciąłem lecz dwie ryby najpewniej sandacze mi się spięły.. Dopiero za trzecim razem rybę jakimś cudem udało się doholować ( wisiała za 1 grot tylnej kotwiczki.. ) i wyjechał pierwszy sensowniejszy sandacz w tym roku niecałe 60 cm. Wrzucam jedno pamiątkowe zdjęcie zrobione na szybko przez podbierającego kolegę : PS. Sezon grzybowy też się już w moich rejonach rozpędza
    6 punktów
  24. Spotkałem dziś nad rzeką dwóch wędkarzy, chwilę pogadałem z jednym z nich, potem gdy przyłączył się do rozmowy drugi - już tylko słuchałem. Coś tam z tych rozmów wyłowiłem. To co wyłowiłem wrzuciłem do jednego "shakera" z tym co sam wiem, tym co mam w pudełkach i sprzętem jakim w danej chwili dysponuję. Wyszedł z tego mix, który ewidentnie mi nie leżał i nijak nie chciał współgrać z moim kijem i plecionką na kołowrotku. Kilka kolejnych modyfikacji nad wodą i zaczęło to jakoś hulać. Połowy skubnięć nie zaciąłem, innych z uwagi na nieodpowiedni zestaw nie byłem w stanie "przeciągnąć do zassania", ale mimo wszystko kilka rybek wyjąłem i co tu dużo gadać - dwukrotnie poprawiałem swoje tegoroczne PB , a tym samym w końcu doczekałem się pierwszych dwóch rybek spełniających wymogi tej zabawy - więc je tu melduję P.S. Poznany wędkarz, Piotrek - to też użytkownik tego Forum. Tak się składa, że to pierwsza osoba z Haczyka, którą miałem okazję poznać osobiście. Korzystając z okazji - pozdrawiam
    5 punktów
  25. A ja tak bez zdjęcia ale chciałem opisać co mnie spotkało w piątek nad wodą. Pojechaliśmy pod Wrocław za sandaczem(kolo godz 21 zaczęliśmy). To, co ujrzeliśmy przeszlo nasze chyba najjaśniejsze sny. Mianowicie rzucając za sandaczem usłyszeliśmy jakby szelest. Ale w tej głuchej ciszy aż kłuło to w uszy. Poświeciliśmy na brzeg jakieś 10m od nas i ujrzeliśmy grube setki okoni takich do 35cm uganiających się za małymi plotkami i uklejkami. A my kije sandaczowe i żaden z nas nie miał czebu lżejszych niż 4g 🤦‍♂️ zresztą tam to jedynie przynęty powierzchniowe dałyby sobie radę. Ale widok nieprzeciętny. Drugi raz w życiu widzialem taką sytuację, pierwsza za dnia nad jednym z jezior kolo Świebodzina jak w samo południe (dosłownie) tysiące uklejek wyskakiwało praktycznie w jednym momencie nad wodę próbując uciekać przed okoniami. Przy bezwietrznej pogodzie dźwięk wręcz za##bisty 😍 Pozdrowionka dla Grupy🖐
    5 punktów
  26. Za mną prawdopodobnie przed ostatni wypad z nastawieniem na karpiowate.. Zaliczyłem samotną dobową zasiadkę na łowisku specjalnym extra carp niwka niedaleko Tarnowa, łowiłem z rzutu nęcąc rakietą. Wędkowałem od wczoraj 12:00 do 12:00 dnia dzisiejszego. Zaliczyłem w sumie 4 brania, z czego niestety tylko dwie ryby 3,5 oraz nieco ponad 4 kg wylądowały na macie. Dwie lepsze rybki okazały się sprytniejsze, przed zmrokiem miałem karpia w granicach 8-10 kg który kilka metrów od brzegu się wypiął a drugiej ryby nawet nie zobaczyłem ( sądząc po walce i ciężarze ryby mogła być większa ). No cóż bywa i tak Wrzucam dwa pamiątkowe zdjęcia :
    5 punktów
  27. Dziś nowy zbiornik i chęć złapania złotej rybki ,plan wykonany do 12 brały naprzemiennie z leszkami
    5 punktów
  28. 5 punktów
  29. Dziś ewidentnie mi nie szło. Podejrzewam, że mocno ograniczony czas kazał się spieszyć, a przy marudnych okoniach pośpiech nie jest wskazany. Dodatkowo świeżo poznany kolega wędkował w zasięgu wzroku, lądując co chwilę kolejną sztukę. Momentami miałem wrażenie, że robi to wręcz ostentacyjnie 😁. Niby nowy kolega, a już taki dobry. Dbał o to by nic mnie nie ominęło. A gdy usłyszał, że mi nie idzie głośno mnie jeszcze dopingował. Powiedzmy, że zdopingowany na wszystkie sposoby oddaliłem się nieco i doczekałem się rybki. Potem drugiej, a na koniec zaliczyłem dwie obcinki i niestety pora było się zwijać, by zdążyć odebrać syna z treningu. Mój problem polegał po prostu na upartym czesaniu takich samych miejsc jak wczoraj, takimi przynętami, jak wczoraj, czyli kajtkami. Dziś woda otworzyła się dalej od brzegu niż wczoraj, a odczarowała ją guma, która udawała kajtka, ale nim nie była. Nie pamiętam jak się nazywała, ale kupiłem ich kilka parę lat temu i do tej pory służyły do rwania w nieznanych miejscach. Dziś kolejny raz dałem jej szansę i ją wykorzystała. Kupione w znanej sieciówce wędkarskiej (żeby nie robić reklamy). Charakterystyczne było to, że gumy są/były sztywniejsze od kajtków i miały doklejone oczka - na pewno znacie. Dziś sprawdzała się wersja fioletowa z brokatem. Jeśli ktoś zna nazwę tego wynalazku to proszę o oświecenie - muszę zamówić 😉 No i zgłaszam te dwie rybki - kolejne podnoszenie tegorocznego PB, oby tak dalej.
    4 punkty
  30. Ten sezon nie daje mi okazji na częstsze sięganie po muchówkę. Odważyłem się ostatniej nocy. Na kanale woda obniżyła poziom i miałem wrażenie, że sobie poradzę. Niestety, to jeszcze nie to. Pod moje łowienie, moje upodobania, taka sytuacja nie sprzyja przyłożeniu się do wywijania sznurem. Łowiłem krótko. Poddałem się prawie po dwóch godzinach. Na pocieszenie udało się skusić fajnego bolenia. Zasmakował w Flash Minnow. Streamera podrzuciłem w miejsce, gdzie zdradził swoje stanowisko. Blisko zalanej kępy traw. Zestaw budżetowy w klasie #5-6 z przyponem 0,30mm długości ok. 1,5 zakończonym streamerem Flash Minnow. 👊
    4 punkty
  31. Udało się wyskoczyć nad wodę w sobotę na 2h ok 17.30. Niestety woda, mimo, że przejrzysta to na powierzchni pływało mnóstwo liści, badyli i innego typu zielska, którego podobno rano nie było. Nie wzruszony warunkami posyłam do wody poppera, w pierwszym rzucie melduje się maluszek ok 20 cm. Ale widzę, że coś się dzieje, drobnica jest ganiana i to nie przez bolki. Co chwilę posyłam poppera nad podwodną roślinnością. Doczekuje się pierwszego widowiskowego brania, ale okoń ma raptem ok 26 cm. Co parę minut melduje się na macie okoń 25 cm +/-. Łowienie nie było przyjemne, co chwilę musiałem ściągać zielsko z woblera. Za to brania z powierzchni wynagradzały wszelkie trudy a zwieńczeniem był okoń 30,5 cm
    4 punkty
  32. To i ja napiszę żeby była równowaga w przyrodzie Wczoraj 6 godzin pływania po rzeszowskiej żwirowni, nawet małego puknięcia nie miałem. Łowiłem gumami, yerkami, woblerami, nawet powierzchniowo próbowałem i nic. Wędki tylko casty , 3 różne gramatury Z racji tego że Wisłok po kilkudniowych opadach nie nadaje się do łowienia, na żwirowni wysypało spinningistów, co najmniej kilkunastu machało z brzegu. Z podobnym skutkiem jak ja bo nie widziałem żeby ktoś coś wyjął z wody.
    4 punkty
  33. W końcu odpaliła moja ulubiona miejscówka. W sumie grubo ponad 20 sztuk, więszkość maluchy ale dwa już całkiem przyzwoite.
    3 punkty
  34. To ja znowu dla równowagi w przyrodzie Wczoraj pływanie na dzikim Wisłoku od 13 do 19 juz się ciemno robiło. Nawet puknięcia nie miałem Już mnie to łowienie zaczyna wku....... Tym razem łowiłem lekkimi zestawami , klasyczny spin i dwa casty na pływadełku. Z uwagi na braki zaczepów i twarde dno opukiwałem je gumkami pod sandacza, klasyczne podbijanie i szuranie po dnie, sandaczowe woblerki w toni, rózne gumki bardziej szczupakowe w toni, mniejsze gumki pod okonia , sporo wirującym ogonkiem . Woda już chłodna dosyć przejrzysta i powinno się dziać , ale kurna się nie działo . A najlepsze jest to że jak kupowałem belly boata to miałem przekonanie że teraz to ryb będzie po same kokardy Kilka dni na wyjeżdzie w Beskidach byłem więc bez wędek sie obywało a grzybki w tym roku też słabo obrodziły. Z ciekawostek podczas szukania rydzów spotkałem odbitą łapę niedżwiedzia na błotnistej ścieżce nogi mi sie lekko ugięły nie powiem na fotce wyglądało to dosyś słabo więc skasowałem, w rzeczywistości ślad jednoznacznie wskazywał właściciela.
    3 punkty
  35. Wczoraj, krótki wypad nad Odrę w mojej okolicy, podchodzę do tematu selektywnie ostatnio, stosuję duże gumy 4 calowe i lekki ołów na okonie, efekt wczoraj może nie spektakularny ale jest coś do tabeli. Teraz powinno się to wszystko rozkręcić przełamanie jest. Kolega @jamnick85 ... no nie wiem, nie wiem. Łowimy w końcu pasiaki a to jakiś nowy gatunek hehehe, nie wiadomo czy takiego komisja zaliczy...no chyba że trochę fotoszopa i będzie jak trzeba paski się dorysuje Graty za 30plus...
    3 punkty
  36. Po krótkiej przerwie w końcu udało się wyskoczyć. Efekty bardzo dobre a mogło być lepiej bo refleksowo dzisiaj słabo a i boczny wiatr nie pomagał i spadł mi jeden ładny po spóźnionej wcince. Trafił się też szczupak 50+ ale niestety fluo nie wytrzamło czwartej świecy i była obcinka Wszystkie brania na Króla Albanii.
    3 punkty
  37. Dzisiaj mi Pan z obsługi jazu zaproponował żebym wyszedł z wody (stałem na środku jakieś 100 m od jazu) bo mogę nie ustać jak jaz otworzy - chyba bym nie ustał .... nie wiedziałem że tam takie atrakcje można zaliczyć. (znowu nie trafiłem tam na dobrą/niską wodę pod suchą ale dwa kleniki (30 cm i 40 cm) złowiłem zanim RZGW postanowiło mnie z wody wyprosić)
    3 punkty
  38. 2021-08-24 Odra. W poniedziałek zaskakująco aktywne były okonie, to we wtorek zrobiłem powtórkę. Zameldowałem się godzinę wcześniej. Nad Odrą byłem o 16:00. Po pięciu minutach w poppera z impetem atakuje boleń +/-50 cm. Później przez półtorej godziny bez brania. I tak to wygląda. Jeden dzień woda się otwiera, by następnego wędkarz zwątpił w jakiekolwiek umiejętności. Postanowiłem je wyczekać i do zmierzchu nie zmieniałem miejsc. Ruszyły się tuż przed zmrokiem. Nie było jak poprzednio, ale kilka brań było i trzy okonki na powierzchniowego WTD złowiłem. Kilka małych pasiaków skusiłem na woblera A. Lipińskiego BIXLITE 214 cm/2-11 g, linka 0,08 mm z przyponem fluorocarbonowym 0,32 mm, Ryobi Ecusima 1000 👊
    3 punkty
  39. To nie był łatwy dzień, raz że zmieniły miejsca żerowania, dwa, że zmieniły preferencje. Jak to z okoniami, trzeba było je znaleźć jednocześnie dobierając odpowiednią przynętę. Dodatkowo startowały do agresywniej pracującej przynęty a to wiązało się z cięższymi główkami niż wynikało by warunków. Może pocieszeniem niech będzie to, że na jakąś setką dłoniaków trzydziestaka miałem też tylko jednego Pozdrawiam i do zobaczenia gdzieś nad wodą.
    2 punkty
  40. Witam wszystkich.W przeciągu ostatnich dwóch tygodni zaliczyłem dwie wyprawy na rybki.Najpierw 10.września łowiłem leszczyki i płotki.Brania były słabe,złowiłem tylko 10szt.leszczyków i dwie płotki.
    2 punkty
  41. Cześć. Mam kolejną propozycję. Poprzednio rywalizacja sandaczowa miała niewielkie zainteresowanie, ale może to się zmienić. Może było to wynikiem późnego startu? Biorąc pod uwagę, że grudzień nie zawsze daje możliwość łowienia do ostatniego dnia, że dni są coraz krótsze, że w ostatnim kwartale roku mamy ważne święta i nie każdy w tym czasie wędkuje, proponuję zacząć współzawodnictwo od najbliższego weekendu, tj. od 18-09-2021 do 18-12-2021. Zasada najprostsza z możliwych, czyli zgłaszamy swoje dwie największe ryby z możliwością wymiany na większe. Suma ich będzie wyznacznikiem naszych miejsc w tabeli, którą będziemy wspólnie aktualizować na bieżąco. Metoda połowu dowolna, zasada „złów i wypuść” mile widziana. I kolejna prośba, żeby to nie wyglądało, że wstawiamy tylko zdjęcia ( niekoniecznie z miarką), ale wysilmy się na kilka zdań o przynętach, rodzaju wody, czy porze połowu. Kilka informacji nikomu nie zaszkodzi, a w przyszłości pomoże na osiągnięcie zadowalających wyników. Ostatnio miałem dobrą passę i złowiłem kilkanaście. Część z nich wymiarowych. Nawet wczoraj złowiłem dwa (większy na zdjęciu). Jest jeszcze ciepło i w moich ulubionych miejscach łowię je na lekko zbrojone gumki 3”-4”/3-5g. Wszystkie wspomniane sandacze łowiłem bez podbijania, ściągając jednostajnie w toni. Znajdą się chętni powalczyć o dobry wynik?
    2 punkty
  42. Można i tak Na wyjazd potrzebuję a że kupiłem takie fajne malutkie to trafiły do butelek.
    2 punkty
  43. Dawno mnie tu nie było 😉 wczoraj wypad w celu sprawdzenia nowych blaszek wygranych w konkursie całkiem ok 20szt takich po 25cm(a mata w domu 🤦‍♂️). Dzisiaj wypad za sandaczem i wpadają w sensowne okonie I stąd jednego mam na podmiankę 24cm kilka wyjazdów wcześniej tez nie miałem maty a byly okonie 30stki... no cóż, skleroza nie boli a jest 😄 pozdrawiam serdecznie
    2 punkty
  44. Z moich obserwacji sandacze mają się tak samo dobrze latem, jak jesienią, czy zimą. Jeżeli ktoś mocno zaangażuje się w ich tropienie w całym sezonie, może dojść do ciekawych wniosków. Dodam od siebie jedno zachowanie tych ryb, którego kiedyś absolutnie z nimi nie wiązałem. Otóż zbieranie pokarmu podobne do klenia zbierającego muchę. Są takie miejsca, gdzie sandacz bardzo powtarzalnie, z dokładnością do metra, potrafi się ustawić i co jakiś czas zjadać rybki niczym kleń chleb z powierzchni. Ustawia się w jakimś dołku, za przeszkodą dającą schronienie, lub warunki pozwalają na minimalny wysiłek, by ostatecznie zgarnąć słabiutką i bezradną rybkę niesioną nurtem. Mówię o sytuacji na rzece. Może być też tak, że przemieszcza się swoją ścieżką i powraca w te same miejsca cyklicznie w krótkich kilkuminutowych odstępach. Cały pic w tym, że czasami udaje się takie sandacze dość szybko, a czasami zaskakująco szybko przechytrzyć. Innym razem można przerzucić cały arsenał przynęt i skończyć na niczym. Przekonałem się, że w takich sytuacjach gumy z odpowiednią gramaturą jigowych główek, dają (według moich skromnych porównań) prawdopodobnie najlepszą skuteczność. W pewnych fragmentach Odry da się łowić sandacze na „upatrzonego”. Pomijając fakt, że nie łowiłem na upatrzonego dużych sandaczy, to satysfakcja z wytropienia stanowiska, wytypowanie przynęty, umiejętne jej prowadzenie, była niejednokrotnie budująca i potwierdzająca słuszną drogę do poprawiania skuteczności. Pisząc na upatrzonego, mam na myśli miejsce widzianych i słyszalnych ataków. Poprzedniej niedzieli byłem na jednym z takich miejsc. Poziom wody był taki, że bez namysłu postanowiłem wykorzystać warunki. Nie pomyliłem się. Sandacze co jakiś czas atakowały drobne rybki, wskazując swoje stanowiska. Tej nocy miałem sześć brań. Skuteczny byłem przy trzech. Gumy o długości 3” i główki 3-5 g dawały możliwość poprowadzić je niczym płytko pływające woblery. Brania były energiczne. Sandacze nic sobie nie robiły z tego, że przypon był prawie milimetrowej grubości. Ważniejsze było podanie gumy w ich rewir i prowadzenie na odpowiedniej wysokości.
    2 punkty
  45. Więc 01.10 Piątek I może tego się trzymajmy 🍻
    1 punkt
  46. ja wysyłam takiego mailika --- Dzień dobry, Proponuję utworzyć w regionie Wrocławskim kilka łowisk o charakterze nokill – proponuję ustanowić taki rejon 11. na całym kanale przeciwpowodziowym oraz 22. na odcinku Odry pomiędzy elektrownią wodną w Wałach a elektrownią w okolicy Rzeczycy (w obecnym świecie to wstyd dla PZW Wrocław że nie ma tu w okolicy żadnych łowisk typu złów i wypuść) Z poważaniem ...
    1 punkt
  47. Gatunek ryby: Karp - Długość w cm: 97 - Data połowu:(dzień, miesiąc, rok): 04.09.2021 - Godzina połowu: (wg. 24 godzin): ok 19:43 - Łowisko: Uroczysko Karpiowe - przynęta: Kulka 20 mm GLM + kulka 15 mm łosoś pop up. - opis połowu: Jedyny karp na tym wypadzie.. Życiówka
    1 punkt
  48. Nabity jak autobus do Lichenia 😄😄😄
    1 punkt
  49. Mam nadzieję, że dzisiejszy dzień był zwiastunem odwrotu okoniowej mizeroty. Nie spodziewałem się tak udanego dnia. Po tygodniowej przerwie od wędek ciągnęło mnie do okoni. Bardziej liczyłem na spacer i obserwację, ale gdy przyszedłem nad Odrę i po kilku rzutach miałem pierwsze powierzchniowe ataki, to zapomniałem o spacerze. Złowiłem około dziesięciu. Brań nietrafionych było zdecydowanie więcej, w tym kilka ryb spadło. Kilka razy coś odprowadzało poppera, a innym razem woblera wtd. Była okazja przypomnieć pasiakom kilka przynęt. Największy okoń miał w granicach 25 cm. Wszystkie brania na wabiki powierzchniowe.
    1 punkt
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.