Skocz do zawartości
tokarex pontony

Ranking

Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 22.06.2024 uwzględniając wszystkie działy

  1. 17 punktów
  2. W ostatnich tygodniach trochę poganiałem za kleniami. W sumie testy co i jak. Udało się złowić 7 ryb powyżej 50 cm. Jedno wyjście 11 kleni w tym 3 powyżej 50cm. Było miło. Z ciekawych wielkich przyłowów to przy próbie złowienia bolenia trafiła się Tołpyga "w okolicach głowy" pokrywa skrzelowa... 129 cm, 30 kg Siła i pompa była. Sumek 130 przy tym to zabawa dla małych dzieci. Chyba 3 wyjścia za sumem. Jedno branie. Jeden złowiony. Dzień. Branie metr pod powierzchnią na głębokiej wodzie. 188 cm
    14 punktów
  3. Cześć. Z początkiem lipca poleciały do wody przynęty bardziej selektywne. Blisko połowę czasu łowiłem powierzchniowo. Efektem były złowione dwa klenie i boleń. Szukając głębiej, dołowiłem bolenia, jakieś drobne okonie i kilka brań, takich "pstryków" zepsułem. Najwięcej akcji miałem z crawlerami a konkretnie z Adustą Yajirobee i gumową bezzaczepową żabą. Żabę pożarł ładny kleń. Atak był taki, że w początkowej fazie nie wiedziałem, co ją zaatakowało. To był król tego rewiru. Szeroki, wypasiony, silny, wyglądał na więcej niż, rzeczywiście było na miarce (52 cm). Przynętą była rzeczona żaba po modyfikacji na crawlera. Brań na nią miałem więcej. Boleń, jak boleń, jak wygląda, każdy prawie wie. Jednak one potrafią być aktywne w nocy. I złowienie go w takich warunkach daje dodatkową nobilitację. Szukałem drapieżników pod ławicami drobnicy i w końcu się udało. Mocne branie na woblera HMS 7g/F. Nigdy tego nie robiłem. A ktoś z was? Łowiliście na skórę w nocy? Nie miałem dużo pieczywa. Zostawiłem kilka kawałków z kanapki. Miałem kilka zbiórek i jedną wykorzystałem. Łowiłem na krótko, by móc obserwować dokładniej, co się dzieje. Przy dalszym wypuszczaniu gubiłem się i nie kontrolowałem. Przy dobrym miejskim doświetleniu można ten styl uprawiać bez większych problemów.
    12 punktów
  4. Cześć. Żeby czerpać jeszcze jakąś przyjemność z wędkarstwa, to dzień poszedł w odstawkę. Zostały nocne wyjścia. Gdy temperatura spada do granic 20 C°, wtedy ruszam. Rewelacji nie ma, można by nawet powiedzieć, że jest dramat. Z sezonu na sezon wygląda gorzej. Pojedyncze ryby się trafiają. A jakże. Najczęściej ratują sytuację klenie. Lubię je łowić, ale ile można się nimi ratować? Nie jeżdżę na gościnne występy do innych okręgów. Nie zaglądam na tereny komercyjne. Od ładnych paru lat spinninguję tylko w granicach Wrocławia. Mam więc obraz nieskażony wynikami z innych łowisk. Czy ryby widziały już wszystkie nasze przynęty i triki, którymi chcemy je przechytrzyć? Czy trzeba jakiejś rewolucji w wędkarstwie i wymyślić coś zaskakującego? Żeby podtrzymać skuteczność z poprzednich lat, część spinningistów już całkowicie pomija Odrę we Wrocławiu i nabija samochodowe liczniki dodatkowymi setkami kilometrów. Wygląda na to, że ryby Wrocławia nie lubią. No, może leszczom tu dobrze. Szacunek dla leszczy, ale lubię je łowić podobnie, jak byczki. Czyli, nie lubię. Ostatnie wyprawy kończyłem pojedynczymi rybami. Sumy mnie ignorowały, to wróciłem w ścisłe centrum i obserwowałem "bulwarową Odrę". Połowa woblerów kupionych przed remontem wrocławskiego węzła u mnie się nie sprawdza. Nie mogę z nich wycisnąć odpowiedniej pracy, by mnie zadowoliły i dawały wiarę. A wiara, jak wiecie, to połowa sukcesu. Szukam więc w pudełkach jakieś mało eksploatowane woblery, które mogą okazać się łakomym kąskiem dla ryb. Ostatnio taką perełką stał się wobler 7,5 cm przypominający Glooga Nike. Ale to nie tej firmy przynęta. Chyba że to jakaś starsza wersja. Są różnice, choćby w długości, kolorystyce, bardziej spłaszczonego podbrzusza i kształcie steru. Sama praca w nurcie też jest inna. Da się zauważyć delikatne błyskanie boczkami, co w tego typu woblerach zazwyczaj kończy się pracą ogonową, lub częściej typu X. Ktoś dobrze się przyłożył do stworzenia tej konstrukcji. Nie jestem pewien, od kogo go dostałem. Na 99% od naszego forumowego kolegi Lecha. Przy okazji dopytam. Wracając do ostatnich wyników, to średnia zbliżona jest do liczby jeden. Jedno branie, jedna ryba. W poniedziałek około godz. 1:50. We wtorek około godz. 0:25. W środę około godz. 0:55. W piątek około godz. 0:20 (54 cm). Koniec czerwca jakby uratowany. Tylko się martwię, że jak stracę woblera, to czar pryśnie;) 👊🇵🇱
    11 punktów
  5. Nie zdarzyło mi się chyba zakładać tematu, ale po miesiącu niepowodzeń, braku czasu, porażek i ogólnej kaplicy... Po powrocie z wczasów, ze świeżą głową pojechałem zanęcić łowisko przy okazji zarzucając wędki... I oto co mnie spotkało💪👍
    10 punktów
  6. Rejestr ma ten plus, że widać kiedy było się na rybach. Z mojego wynikało, że wczoraj minął miesiąc od ostatniego łowienia. Dziś w końcu miałem czas, ale kompletnie nie wiedziałem gdzie, z czym i na co. Wypadłem z obiegu. Postanowiłem więc odkurzyć cięższego feedera, który nie widział wody z.... 10 lat. Pojechałem tam, gdzie często widywałem grunciarzy. Zająłem pierwszą wolna główkę i zamieszałem zanęty, które mi zostały po zimie, czyli czarną i czerwoną płoć. Łowilem na dwa kije, wspomniany wcześniej feeder z koszykiem, a na haku kukurydza i białe. Dodatkowo drugi lżejszy ze skórką chleba. Na koszyk jedno branie i leszczyk, na chleb nic. Po kilku godzinach zmieniłem przypon i zamiast chleba zakładałem białe robaki i zaczęły brać krąpie. Trochę ich złowiłem. Co ciekawe zestaw tylko z oliwką stał w cieniu tego cięższego z koszyczkiem i na tym kiju co chwilę coś szarpało, podczas gdy na koszyczku do końca dnia tylko jedno branie. Fajnie było tak sobie posiedzieć, porozglądać się i pomyśleć. Takie łowienie też jest fajne i czasami potrzebne
    10 punktów
  7. Zasiadka z widokiem na Wenecję.😀 Niestety polskie rosòwki nie miały wzięcia na lagunie. Jutro przenosimy się do Chorwacji z nadzieją na dużo lepsze łowienie.
    9 punktów
  8. Wczoraj udało się wybrać na kilka godzin na nocny feder. Dokładnie to na metodę i klasyka. Do metody używałem pellet osmo alien 2 mm i pellet skretting rozmiar 6mm. A przynęty które używałem to kulki osmo i solbait. Natomiast do klasyka zaneta to czarny leszcz wymieszany z robakami i zalany waniliowym boosterem. Ryby ładnie weszły w łowisko i dały się nacieszyć fajnymi cholami. Po czym wróciły do wody.
    9 punktów
  9. Niestety nic do porównania wielkości, bo na kajaku walcząc z prądem , roślinnością i rybą nie da się zrobić zadowalającej fotki, mam nadzieję że będziecie wyrozumiali
    9 punktów
  10. W tym tygodniu dwie nocki z moim synem. Pierwsza bezrybna na karpiach, ale wczorajsza już bardzo dobra. Złowił bardzo dużo pięknych leszczy, w tym dwa większe od mojej życiówki 66 i 68 cm. Jestem bardzo zadowolony, bo powoli zaczyna ze mną jeździć, może się wkręci.
    9 punktów
  11. Miałem wczoraj pisać, że nie mogę narzekać na czerwiec. I dzisiejszy dzień tylko to potwierdził. 8kleni, 3 ryby 50+ (53 ze zdjęcia) reszta 45-50. Nad wodą byłem niecałe 4godz. Pozdrowionka
    9 punktów
  12. W środę ćwiczyłem na odrzańskiej opasce. Zaczalem ok. 19, skończyłem ok.23. Najpierw napływ drobnego ale wartkiego przelewu przez pewnie około 1h obrzucałem sporą iloscią smużaków. Niestety poza jednym wyjściem smużaka (efektowna fala na powierzchni) to nawet jednego brania nie miałem. Potem do zmierzchu pływalem chlebkiem, jeden klenik ok. 30cm zaliczony. Po zmierzchu trochę zamiennie smużaki i większe woblery, ale bez kontaktu z rybą. Ogólnie kiepsko. W pracy znajomy mówi że okonie zaczynają odpalać w odrzańskich klatkach. On miał dziś wolne więc ok. 14 miał atakować. W międzyczasie donosi mi, że kilka już wymiarowych zaliczył. No to plan na dziś, UL za okoniem, i do tego muchówka za kleniem (już chyba z tydzień czy dwa muchówka miała wolne, więc trza nią pomachać 🤣, zwłaszcza, że znajomy twierdzi, że po 19 okonie się kończą ). Okonie najpierw na 2" i większe tanty z obciążeniem ok.3g szukałem, potem na może 2-3 cm tantę na główce ok. 0,6g. Przez około 2h okoni spotkałem kilka, tylko na mniejszą przynętę na napływie samego przelewu jednej z główek. Jakoś nie mogę się do nich dobrać na Odrze. Trochę po 20ej dochodzę do malutkiej zalanej rafki. Ćwiczę na niej suchymi muchami chyba z ponad godzinę. Już w pierwszych minutach zaliczam największego klenia 38.5 cm. W sumie przez pierwsze pół godziny wyciągam 4 klenie - jakiś maluch, ok. 30, 35 i 38.5cm. Do tego było jeszcze sporo nietrafionych lub przespanych zbiórek. Przy ostatnim kleniu trafia się dublet, podczas holu trzydziestka zapiętego na skoczku, muchę prowadzącą połknął malutki okoń. Generalnej końcówka dnia bardzo udana.
    8 punktów
  13. Dzisiaj podobnie jak w poniedziałek byłem nad Bobrem. Najpierw ćwiczyłem obrotówki i małe gumki - trochę brań spapranych i kilka okonków przechytrzonych, największy niestety nie miał 20cm. Pod koniec dnia na agrafkę od spiningu przyczepiłem haczyk. W pudełkach znalazłem jedynie offsetowe, ale na szczęście nie przeszkadzało to rybom. Na hak skórka od chleba. Jedno branie zmarnowane, ale też dwa z sukcesem. Klenie 45 i 40cm wyholowane do brzegu. Udany wypad.
    8 punktów
  14. Kolejny wypad na klenie zaliczony z +. Był dobry kleń, spadł ładny jaź, był leszcz 50+ na topka za pysk(!) kilkanaście okoni koło 25cm i spadł mały sumek. Liczba brań starczyłaby co najmniej na kilka wyjazdów. Żyć nie umierać 😁 Pozdrawiam
    8 punktów
  15. Ze względów zdrowotnych dopiero zaczynam jakieś tam wędkowanie, dzisiaj zawitałem na wschód Polski w rodzinne strony, łowiłem na mocno zarośniętej o tej porze roku rzece Krzna. Złowiłem z 10 okoni jednak tylko trzy z nich nadają się do tabeli. Od czegoś trzeba zacząć 😎 wszystkie ryby złowione na keitecha w kolorze pomarańczowym. Do tabeli wędrują okonie 26, 22 i 22 cm.
    8 punktów
  16. Dzisiaj (w sumie już wczoraj) trochę zwariowany wypad zaliczyłem. Najpierw wymyśliłem sobie smużaki na małym ciurku z nadzieją na klenie. Ciurek wyglądał tak. Ostatnim razem jak tam byłem (chyba w zeszłym roku) to więcej lustra wody było. Mimo wszystko zaczynam rzucać. Na pierwszy ogień własna karykatura smużaka (wstyd pokazać jak wygląda, ale czasem coś się do niego przekonuje). Już w pierwszym rzucie coś jakby skubło (jak ryba czy jak branie w pierwszym rzucie to zły znak?). Po kilku rzutach nawet małe klenie widzialem, ale w sumie nic więcej nie skubnęło. Zmieniam smużaka na drugą karykaturę własnej roboty tym razem a'la oska. W drugim rzucie szczęśliwe branie klenika. Na oko maks 25cm. Kolejny smużaka wkracza do akcji (podobny do pierwszego). I tu trafia się najdziwniejsza rzecz jaką mi się do tej pory przytrafiła, o której w sumie tylko czytałem ale nigdy jeszcze sam tak nie miałem. Mam branie na wędce czuje, że jest szansa że większy kleń jak poprzednio, ale jak podplywa bliżej, to ta ryba jakoś dziwnie w poorzek rzeczki ustawiona i w dodatku z jakimś dziwnym cieniem na środku tułowia. Okazuje się, że smużaka chwycił okoń, (co już też jest ciut dziwne jak dla mnie, bo na tego typu smużaka okonia jeszcze nie miałem), a okonia chwycił szczupak. Chwile później szczupak okonia wypuszcza. Okoń 25 cm wraca do wody. Po kilku rzutach wracam do auta po ciut cięższa wedkę, i przede wszystkim z przyponem pod szczupaka i zaczynam go szukać. Najpierw whopper plopper, który ostatnio na opasce dał 50 cm nocnego szczupaka. Tym razem nie działa. Potem obrotówka w rozmiarze 3 lub bardziej 4. Przyczepił się szczupaczek może z 30cm. Potem obrotówka ciut mniejsza jak pierwsza i mam okonia ok. 19cm. Jak na taki ciurek i w takim stanie wody i roślinności to jestem mega zadowolony. Że lustra wody wolnego od obławiania mało, a ja dość szybko się nudzę, po jakich kolejnych 15 minutach i kolejnych paru przynętach dochodzę do wniosku, że póki jeszcze jasno to zmienię miejscówkę na pobliską odrzańską opaskę. Tu zamiennie smużaki, woblery i chleb w akcji. Ten ostatni działa najlepie 38.5 cm klenia udaje się przechytrzyć.
    7 punktów
  17. Za mną tradycyjnie coroczny tydzień nad Czarną Hańczą Obłowiłem się najbardziej na rzece, sporo wzdręgi, okoni, jakieś klenie nieduże i kilka uklei, wszystko na silikony do 3cm , małe tanty i imitacje larw. Wszystko podczas spływów kajakiem. Do GP leci 5 wzdręg od 21 do 29 cm . Miałem fajnego okonia powyżej 30 cm ale wlazł mi pod rośliny a kajak szedł z prądem i musiałem całkowicie zluzować żyłkę więc się spiął. Łowiłem ze 2 godziny na jeziorze Wigry, bez brania, ale był spory wiatr i znosiło kajak bardzo szybko. Jeden dzień na prywatnie dzierżawionym jeziorze, pływanie łódką przez 7 godzin , pora nienajlepsza bo od 10 do 17. Na casta pod szczupaka nic , na delikatnie małe wzdręgo i okonie , nic wielkościowego pod GP. Kilka pamiątkowych fotek
    7 punktów
  18. No widzisz. A ile to się trzeba namęczyć, naskradać, narzucać, żeby takie sztuki pociągnąć na spinna 😉 U mnie wczorajsze nocne 3,5h nad wodą. Woda mocno trącona ale niosąca ze sobą niewiele śmieci. Kilka brań i jeden kleń na smużaka – żabkę ok 3cm. Trafił się też leszczyk ok 37cm na sieka bzyka. Widać w nocy, w świetle miasta jak białoryb pięknie żeruje na sieczce. Wystarczy mały woblerek, tempo takie, że usnąć można i coś zaczyna się dziać 😎
    7 punktów
  19. Gratulacje. 3 klenie 50+, na jednym wypadzie to jest coś co się pamięta na lata. A co do czwartkowego wypadu to pamiętajcie, żeby nie świecić latarkami innym wędkarzom po oczach. Jam ten co przy moście stał 😉 W zeszłą niedzielę wybrałem się na łowisko stowarzyszenia. Woda miejska ale zadbana i pilnowana. Przerzuciłem wiadro byczków ale wśród nich trafiały się piękne liny. Łącznie linów złowiłem 6 i pobiłem swoje skromne PB w tym gatunku - 52cm. Trafił się też piękny, ciemny leszcz. Łowiłem na metodę.
    7 punktów
  20. Wczoraj celem był lin i karaś na spławik. Zamiast tych ryb trafiły się 3 karpie i jeden leszcz. Największy karp dał już popalić na odległościówce. Cały czas odjeżdżał w grążele. Wszystkie ryby skusiły się na dendrobene nr 4.
    7 punktów
  21. Czas podsumować wakacyjny wyjazd. Krótki epizod z łowieniem w lagunie weneckiej bez efektu. Miałem nadzieję na lepsze efekty w Chorwacji, ale też nie było szału. Ze względu na nieznośne upały łowiłem tylko w nocy. Zaczęło od dorady w pierwszy dzień. Potem tylko drobnica. W jeden z dni wynajmujemy mocną łódkę i robimy prawie 80 km przepięknej trasy wokół wyspy Krk (uwaga- w Chorwacji niezbędny jest patent motorowodny na każdą łódź z silnikiem). Widoki zapierają dech. W zatoce Mala Luka przepiękna turkusowa woda. Kąpiel na 40 metrach tuż u zbocza góry? Nie ma problemu. W kilku miejscach zarzucam kije i troluję, ale efektem jest tylko jeden ostrosz drakon (chor. pauk), czyli jedna z najniebezpieczniejszych ryb. Jej jad w płetwie grzbietowej powoduje ogromny ból i opuchliznę utrzymująca się nawet kilka miesięcy. Pomaga tylko moczenie w gorącej wodzie. Uważajcie na tego gagatka łowiąc w Chorwacji. Najlepiej nie dotykać. Dalsze łowy z brzegu to drobnica, w tym jeden niewielki węgorz, dlatego postanawiam wybrać się na wyprawę z przewodnikiem. Dzięki temu, że u tego samego gościa wynajmowaliśmy wcześniej łódź, dostajemy okazyjną cenę 280 euro za 3 godziny (normalnie 400 euro na 4 godziny😳). No cóż nauka kosztuje… Założenia- łowimy szybko kilka makreli i trolujemy nimi za drapieżnikami. Niestety upał i silny wiatr utrudniają robotę. Przewodnik nie ma pomysłu na te warunki. Ku mojemu zaskoczeniu łowimy blisko portu i plaż. Po dwóch godzinach łowienia mamy trzy patelniowe ryby usata i zero makreli. Wreszcie po złowieniu kolejnej usatej, przewodnik mówi- nie ma wyjścia dawaj ją na zestaw, choć słabo się nadaje. Zaczynamy trollować blisko portu robiąc nawroty w samym porcie. Wreszcie przewodnik mówi był atak! Patrzę na wodę i faktycznie drapieżnik próbuje chwycić przynętę. Wreszcie trafia i zaczyna się hol walecznego blue fish. Wyjmuję rybę a skipper pyta- mamy jeszcze 25 minut, próbujemy jeszcze? Głupie pytanie- jasne, że tak. O dziwo w ciągu paru minut udaje się złowić makrelę pod 30 cm, która wędruje na zestaw i zaczynamy trollować. Minuty mijają nieubłaganie, ale nagle na kiju czuję branie! To drugi blue fish. Holuję skaczącą rybę i zaraz potem spływamy. Podsumowując, łowienie z brzegu było rozczarowujące, chyba głównie ze względu na upał. Sytuację uratowało łowienie z przewodnikiem. Za słoną cenę, ale sporo się nauczyłem. Niby sposób łowienia jest bardzo prosty, ale to wrażenie jest jak już to wszystko wiesz.😉 Po tym doświadczeniu wiem, że prawdziwe lowienie w Chorwacji jest z łodzi, choćby najmniejszej i blisko brzegu, ale to dopiero otwiera możliwości. Dlatego w przypadku kolejnego wyjazdu do Chorwacji wynajmę niewielką łódkę na tydzień lub zabiorę ponton.
    6 punktów
  22. U mnie na spina też kicha jakieś tam widoczne oznaki są na wodzie aktywności ryb ale do przynęty nic nie wyskakuje, klenia powyżej 30 cm nie miałem jeszcze w tym roku , nigdy się to nie zdażyło do tej pory. Żeby trochę poratować punkty do GP pojechałem na "no killa" do Weryni. Łowienie od 14 do 21 , miało być cały dzień ale nie wytrzymał bym tyle na tym słońcu Ryby brały , praktycznie każdy kto był nad wodą coś holował, ale był tez okres około 2 godzin gdzie nawet lekkiego skubnięcia nie miałem i w tym czasie inni też nie łowili. Co ciekawe akurat wtedy wiatr się wzmógł i zrobił mocną falę na wodzie. Jako druga ciekawostka poprawiłem PB w 3 rybach Złowiłem 6 jesiotrów , największy 114 cm Jednego karpia 93 cm Lin 52 cm Jedna wędka na metodę ze 20 metrów od brzegu , zanęcone peletem delikatnie z procy, druga wędka drgająca szczytówka z pickerkiem i koszyczkiem zanętowym i na haczyk po 4 pinki. Tu łowiłem ze 3-4 metry od brzegu, zanęcone dodatkowo suchym peletem 2 mm z procy.
    6 punktów
  23. Gratulacje wszystkim pięknie łowicie.. U mnie ostatnio na Wiśle jest słabo, albo ja trafiam akurat w te dni i momenty gdy ryby nie żerują Dlatego dzisiaj postanowiłem wybrać się jeszcze raz na Spławikowo feederowe łowienie na jednej z pod Krakowskich żwirowni, wędkowałem od 4 do ok 10 rano.. Udało się złowić kilkanaście karasi złocistych do 32 cm, 3 karpie do 41 cm, 5 linów do 31 cm oraz kilkanaście płoci/wzdręg/okoni w rozmiarze głównie 10-20 cm. Wrzucam tylko jedną pamiątkową fotkę karasia : PS. Dziś jeszcze robię wieczorną dogrywkę nad wodą, albo będzie to posiedzenie za węgorzami albo Wiślany spining
    6 punktów
  24. Chyba z miesiąc nie miałem żadnego wpisu na forum. Nie żebym nie ćwiczył, ale skuteczność jakaś marna. Na muchę wpadały kleniki do 30 cm, ale nie regularnie. Zaliczyłem dwa wyjścia na grunt na wodę stojąca no kill z DS, jedna wędka klasycznie z koszykiem, druga na metodę. Dziwne łowisko, teoretycznie duże ryby są, bratu trafiały się karasie, karpie, a mi w sumie prawie nic sensownego. Wędka z koszykiem i białym robakiem lub pinką czy kukurydzą na haku, to w zasadzie można było nie odkładać na widełki. Zanim koszyk opadł robaki były już atakowane przez krasnopiórki i płotki. Rozmiar niestety maks 20cm. Ale można trochę przerzucić tego trochę dla odmiany po Odrzańskich marnych wynikach. Przy pierwszym wyjściu trafił się jeden rodzynek, ale doświadczenie z dużymi rybami na gruntówce marne. Najpierw rybą płynęła gdzie chciała. Kołowrotek nie wyregulowany, brak też tyrkotki i mojego obycia z takimi rybami, po kilku manewrach z hamulcem i kilku kopnięciach strzelił przypon jakieś 5 m od brzegu. Nawet jej nie zobaczylem, ale emocji było sporo. Z jednej strony na Odrę w mojej okolicy ludzie narzekają, zwłaszcza spinningiści, z drugiej od czasu czasu pojawi się jakiś filmik na Youtube z ładnie połapanymi rybami, ale generalnie rzadko. Fakt jest jednak taki że główki jakby bardziej zarośnięte niż rok temu, mniej ścieżek do ich nasady wydeptanych, jakby mniej ludzi jednak się tam kręciło. Ostatnie parę razów okonki na przelewach zaczęły gryźć obrotówki i woblerki, ale maluchy. Będę starał się teraz na okoniach skupić, tylko jak już jestem nad Odrą, to nie mogę sobie odmówić obrzucania przelewów muchówka lub woblerkami za kleniem... Chyba muszę te wędki z auta wyciągnąć aby nie kusiły... Póki długo jasno, to spróbuję z gruntówkami jeszcze parę razy wyjść na Odrę lub wodę stojącą. Korcą też nocne próby za kleniem czy sandaczem na którejś z Odrzańskich opasek, ale jakoś za późno się ciemno na razie jak dla mnie robi, a do roboty trza potem wstać.
    6 punktów
  25. Wczoraj posiedziałem na małym stawie w Zabratówce, woda PZW taki leśny przepływowy stawik. Złowiłem 14 karpi , tylko 3 w przedziale 35-38 cm co i tak jest cudem bo karp tam większego rozmiaru raczej nie dożywa i 3 karasie, największy 31 cm . Wszystkie ryby na pickerek z klasycznym koszyczkiem zanętowym, na haczyk po 8 pinek żeby uniknąć brań płotki i wzdręgi. Druga wędka na metodę i nawet bez brania chociaż w wodzie leżało to jakieś 10 metrów od siebie.
    5 punktów
  26. Wczoraj trochę pływania na belly od 14-21, stara żwirownia, woda nie PZW. Trochę wzdręgi, trochę okonia, rybki drobne. Do GP jeden okonek Łowiłem głównie xul i różowa 3 cm tanta jako przynęta , zabrałem ze sobą z 30 różnych wariacji przynęt pod drobnicę a łowiłem tylko tą jedną 🤣😂 Trochę porzucałem castem za zębatym ale bez powodzenia, nie ta pora i nie ta pogoda na niego.
    5 punktów
  27. Ciężko o okonie, ale dwa udało się wydłubać. Jeden na srebrna obrotówkę drugi na zielonego keitecha. 26 i 28cm leci do tabeli, może w najbliższym czasie uda się uzbierać 10 szt🙂 Łowiłem na starorzeczu Bugu.
    5 punktów
  28. Jakiś czas temu kupiłem woblery typu "PikuPiku". Delikatną animacją szczytówki woblerek naśladuje konającą rybkę. Chyba zbyt rzadko po niego sięgam. Złowiłem na niego okonia, jazia, wzdręgę i ostatnio ładnego klenia. Akcji na niego było więcej. Nie wszystko wychodzi. Kleń, to taka ryba, że w praktyce nie ma chyba przynęty, którą by się nie zainteresował. Starzy spinngowi wyjadacze kleniowi wpajali w głowę, że klenie tylko na niewielkie woblery, ewentualnie smużaki udające owady, lub sztuczne muchy. A łowienie ich na gumki, to już maksymalny odlot:)To była uwaga jeżeli chodzi o sztuczne przynęty. Podczas wielomiesięcznych kombinacji, w jakimś sensie stawiając się w grupie wędkarzy "dziwaków":) doszedłem do wniosku, że to nie ja nim jestem, tylko ci, co uparcie i sztampowo trzymają się jednych jedynych sprawdzonych szablonów. Czy nie wydaje się wam dziwne, że stojąc w sklepie i patrząc na półki z tysiącami wspaniałych przynęt, wybiera się ponownie tą samą od lat? To jest dopiero dziwactwo:))) Samoudręczenie?:) Teraz trochę poważniej. Klasycznie;) Może nie do końca, bo kiedyś moja głowa nie wpuszczała myśli, że klenie można łowić, spinningując nocą. Młodsi koledzy, ale bardziej doświadczeni spinningowo potrafili u mnie to zmienić. To była, można śmiało powiedzieć rewolucja w moim wędkarstwie. Podczas upałów, nocny spinning wolny od ścinających z nóg promieni słonecznych jest dobrodziejstwem. A przy tym wszystkim, gdy kończy się to złowieniem medalowego okazu, to nic dodać, nic ująć. Tym razem 52 cm na woblera Gębskiego/Assan w pobliżu niewielkiej, miejskiej, odrzańskiej rafy. pzdr., jaceen
    5 punktów
  29. Lipiec bez szału. Powód? W użyciu przynęty mocno odsiewające brania mniejszych ryb. Szkoda mi tych odprowadzeń przez sumy, nietrafionych ataków i jednej walki prawdopodobnie z sandaczem, który był słusznej wagi. Nie wierzcie tak na zabój producentom, że ta i ta przynęta jest przeznaczona na konkretne ryby. To w dużej mierze zależy też od was, jakie częściej będziecie łowić. Tak jest w przypadku woblera firmy Jaxon. Karaś, ten w wersji 7 cm/10 g i w kolorze NL, już mnie nie zadziwia. 90% ryb złowionych na niego u mnie, to klenie. Sandacze, szczupaki i sumy, to zaledwie znikomy procent. Zaznaczam, że sięgam po niego tylko w nocy i przy mocno trąconej wodzie. Może czas dać mu w tym sezonie więcej szans? Na początku miesiąca trafiłem skromnego sumka. Sezon trudniejszy od poprzednich. Nie powiem, są i czasami przywali w crawlera, ale trochę tego za dużo. Za dużo pudłowania:) 110 cm na Adustę. 👊🎣🇵🇱
    4 punkty
  30. Dzięki, ale one należą się Tobie- taki wynik tylko spinningiem!? Szacunek. W moim przypadku to jest drugi sezon gdzie naprawdę przykładam się do GP, kompletuję gatunki itd. Np. żeby złowić jedyną świnkę, odbyłem 3 wyjazdy po parę godzin 30 km od domu😆. Normalnie w tym czasie powinien być komplet, ale z trudem wpadła jedna, która została rekordem tury Oczywiście mam do siebie też trochę zastrzeżeń. W kilku gatunkach jak okoń, wzdręga, karp, jesiotr, jaź, lipień powinienem zapunktować zdecydowanie lepiej. Niestety fiksacja na tle drapieżników nie pomaga. Wiele nocy na suma i sandacza, bez efektu. Szczupaki- z moich napłynięć łowili koledzy, u mnie zero. Na koniec tury ładny sandacz 83 cm z rzeki uratował trochę honor. W drugiej turze zamierzam mocno powalczyć o zwycięstwo. Planuję powtórzyć komplety z pierwszej tury, komplet belon zamienić na komplet brzan, poprawić się w rybach, które zaniedbałem i zdecydowanie lepiej zapunktować drapieżnikami. Jak zdrowie i czas dopisze.
    4 punkty
  31. Wczoraj po pracy kurtki wypad nad wodę w celu zlowienia sandacza. Cel osiągnięty tylko mały. W poniedziałek również udało się złowić jeszcze mniejszego. Obie ryby złowione koło godziny 22:30. Rybka szybko wróciła do wody.
    4 punkty
  32. Jest świt a mi w głowie duży okoń siedzi. Jestem niemal pewny sukcesu ale jak wysiadłem z auta i spojrzałem w niebo to zwątpiłem. Złowrogie chmury do których wkrótce dołączyły błyski i zerwał się wiatr. Ewakuuję się do auta. Dwa razy idę na miejscówkę ale zawracam bo słaby deszcz znowu nasila się. Za trzecim razem udaje się. Zastanawiam się jak zachowają się w tych warunkach okonie. No i wyszło że aktywne nie były. Coś wydłubałem ale poniżej oczekiwań. 27 i 28 cm. Było jeszcze 8 mniejszych i dwa szczupaczki za krótkie. Siedziały przy dnie i zaczepiały małe rybki czyli keitechy 5 cm.
    4 punkty
  33. Z sentymentu pojechałem. Upał, tłumy nad wodą no i ryby wyraźnie trudniejsze do złowienia z każdą wyprawą. Większa dłubanina niż zimą. Szczupaki też gdzieś w oddali w gęstwienie się chlapią a mi się trafiają co najwyżej maluszki. Opukuję namierzone na wcześniejszych wyprawach fragmenty dna bez zielska. Daje to dwa okonie "takie sobie", kilka maluchów i szczupaczka. Przynęta to chiński "keitech Easy shiner" skrócony o główkę na 3,5 i 2,7 gr. Ten chiński jest mniej delikatny od prawdziwego i lepiej znosi szarpaninę z zielskiem. Do tabeli dwa okonie po 26 cm złowione gdy już wszędzie był cień.
    3 punkty
  34. Miał być kleń, wyszedł okoń, jakoś przeżyję😉
    3 punkty
  35. Cześć. Kilka zdań o tym, co chciałem osiągnąć w pierwszej turze GP. Na wstępie gratulacje dla Tomka za prowadzenie na półmetku👍💪🔥 I należą się podziękowania dla Mariusza za prowadzenie punktacji👍 Wyniki, jak mniemam, są u niektórych z nas wypadkową, ile kto może spędzić czasu nad wodą. Nie rozliczam nikogo, a zwłaszcza siebie😃, ale szacunek dla tych, co tego czasu brakuje i mimo to podejmują wyzwanie. Nie spodziewałem się, że przekroczę 5 tys. pkt. Do tego jeszcze wpadło kilka rekordów (5), które ewidentnie pomogły. Wystarczy spojrzeć na punkty bazowe. Na pięć gatunków, które byłem w stanie ogarnąć spinningowo, w każdym z nich mam dużą rybę. Do zamknięcia limitu zabrakło mi jazia. By myśleć o innych gatunkach, musiałem czekać do maja. Został do złowienia szczupak, boleń i od czerwca sandacz i sum. Na dwie ostatnie był tylko miesiąc. Trudne zadanie, ale układ był sprzyjający. Zależało dużo od sił, by starczyło i pogoda dopisała. Przy okazji naszej fajnej rywalizacji spotkało mnie dodatkowe szczęście i poprawiłem wynik w jaziu, który wynosi od teraz 48,5 cm. W tym roku planowałem więcej czasu poświęcić wzdręgom. Jestem bardzo zadowolony. Mimo ubogich łowisk na Odrze albo inaczej, mimo problemów z dostępnością z brzegu do fajnych miejscówek, udało się kilka razy super połowić. I tu też poprawiłem swój rekordowy wynik i wyśrubowałem go na 39,5 cm. A straciłem prawdopodobnie większą. W poprzednim sezonie trochę się na nie nakręciłem i w tym roku pięknie to zagrało. Ogólnie dwie ryby, płoć i wzdręga wypełniły mi ładnie rubryki. Dzięki nim mam wynik, jaki mam:) To solidna podpórka, bo wynik z drapieżnikami oceniam na słaaaby. Szczupak na zero i tylko jeden sandacz, to dla spinningisty przecież porażka. W moich zgłoszonych rybach, tylko jeden kleń jest złowiony na lekką gruntówkę. Wszystkie inne, pewności do końca nie mam, były złowione metodą spinningową. Po głowie chodziły mi dodatkowe punkty w przyłowach (leszcz, lin, karaś). To oczywiście przy łowieniu na lekki spinning. Trudne do osiągnięcia łowiąc je celowo. Podobnie jak z nastawieniem na brzany. Przynajmniej dla mnie. W miejscach, w jakich łowię, to wyzwanie z dużą dozą porażki. Sporo czasu spędziłem, łowiąc silikonowymi imitacjami larw. Dotychczas przynęty bez pracy własnej były przeze mnie skreślane. Nie miałem przekonania. Trochę przemyślałem sprawę, oglądnąłem, przeczytałem kilka wyjaśnień i... jakoś poszło. Co z drugą turą? Chyba będzie odwrotność tego, co robiłem w pierwszej części. Zacznę od drapieżników, by skończyć na białorybie. Tak podpowiada mi intuicja. Jakieś początki są:) pzdr👊
    3 punkty
  36. Wyniki końcowe Tury I GP 2024. Kolejny raz najpopularniejszymi rybami tej tury były płocie i klenie. Kolejny rok mamy tendencję wzrostową - czyli można przyjąć wzrost umiejętności wędkarskich u uczestników ;-) Zapraszam do dalszej zabawy 😉 I Tura GP 2024 łącznie punktów: 66901 (odjąłem premię za komplet w gatunku, której wcześniej nie było) I Tura GP 2023 łącznie punktów: 50686 I Tura GP 2022 łącznie punktów: 47525 I Tura GP 2021 łącznie punktów: 46575 I Tura GP 2020 łącznie punktów: 41150 https://docs.google.com/spreadsheets/d/e/2PACX-1vSRULw4PGpMYEM9q8SkZckr-aXOzttqlknucSzGmMVCenQHgbJ63fj5_i-hRAIYrm8Wr5NMMiBrm-sT/pubhtml @Booseib @RafalWR @marbil @Ras al Ghul @moczykij @ESSOX @suchi @SebaZG @Larry_blanka @kamil.ruszala @jamnick85 @Zbynek1111 @tomek1 @jaceen @Elast93
    3 punkty
  37. Po licznych porażkach, wreszcie sukces z drapieżnikami. Piękny, gruby klocek 83 cm. Pływa dalej.
    3 punkty
  38. Dzisiejszy jedyny okoń do tabeli. Skusił się na fluky shad 5,5 cm.
    2 punkty
  39. Jedyny do czegoś nadający się z dzisiejszej sesji na Bobrze - 23 cm. Trochę przyłów, bo nie celowałem w okonie. Było jeszcze kilka maluszków.
    2 punkty
  40. Tyle, że inni wędkarze schodzili o kiju, lub z pojedynczymi rybami. Mnie już też dotknęło w tym sezonie wyjście, gdzie ja złowiłem jedną rybę a Kolega pozamiatał kilkoma sztukami. Myślę, że uratowało mnie to, że byłem nad wodą o 4.30 a o 7.30 już było po łowieniu.
    2 punkty
  41. Dzisiaj na Odrzańskich przelewach okonia nie znalazłem, na dropshota w zatoczkach kilka skubnięć i jeden amator sesji fotograficznej - 24,5cm. Skusił się na dwukolorowa (jasno-ciemna, z kolorami to ja noga jestem) gumkę wielkości ok. 8cm o budowie podobnej do tanty - chińczyk ). Na dropa były jeszcze może ze dwa brania.
    2 punkty
  42. Wczoraj powtórka z rozrywki, najpierw podchaczam brzanę 55 cm~ i daje niezłą zabawę na wędce do 8g. Sporo okonków ale max znowu 22 cm..
    2 punkty
  43. Gratulacje wszystkim Tym razem i ja mam się czym pochwalić.. Wczoraj miałem mocny wędkarsko dzień, najpierw rano 2 godziny nad Wisłą z lekkim spinem zakończone jaziem 40 cm Wieczorem kolejny już 5 w tym roku wypad na węgorze który obfitował w przyłowy leszczy i karpi.. Węgorze w końcu też były, aż trzy z czego dwa już fajne 73 oraz 69 cm Wrzucam tylko pamiątkowe foto jazia, reszta fotek w haczykowym GP i mojej galerii z tego sezonu W tym tygodniu zrobię jedno krótkie poranne rozpoznanie okoniowe, oraz jakiś nocny wypad nad Wisłę ze spinem Trzeba się brać za poważne spiningowe drapieżniki
    2 punkty
  44. @moczykij Na tych zdjęciach z przejrzystej wody, jez. Garda, to prawie na pewno klenie. Pasują z wyglądu i z zachowania o którym napisałeś. Co do tych pierwszych zdjęć to niestety się nie wypowiem, bo nie jestem pewny.
    1 punkt
  45. Oj trzeba trzeba.. 4 z przodu na spinna to chyba tylko jedną w życiu miałem... Na dodatek w mojej okolicy na Odrze w tym roku mam wrażenie że straszna bieda i ciężko o rybę na spinning. Znajomy i spotykani wędkarze mają takie same odczucia. Główki tylko nieliczne porządnie wydeptane, na większości jak w buszu co chyba ma też związek z tym, że o rybę ciężko.
    1 punkt
  46. @jaceen @andrutone łączę się w bólu. Jakby nie mój sandacz 83 sprzed tygodnia, to byłby dramat. Zero suma, zero sandaczy poza tym jednym. I to też jak Jaceen pisze, wiele kilometrów przejechane. Co ciekawe słyszę narzekania nie tylko od znajomych z Polski ale też od Holendrów, gdzie ryb jest więcej. Szybka i ciepła wiosna?
    1 punkt
  47. Pierwsze w tym roku łowienie. Tydzień temu ruszyliśmy klasycznie rekreacyjnie z kolegą na klenie, banalnie bo przynęta była bułka kajzerka. Miejsce to Warta, a dokładnie wpływ Kłodawki do Warty w Gorzowie, przez godzinę szukaliśmy gdzie są ustawione, ponieważ w tym roku stan wody jest o tej porze wyższy niż przez ostatnie dziesięć lat. Udało się złowić kilka sztuk pomiędzy 40 a 50 cm, kolega parę dni później sam wyskoczył i złowił 60. W ostatnią sobotę ruszyłem na miejsce z dzieciństwa które znajduje się 1 km od mojego domu, czyli odnogę Warty, czyli starą Warte. Dwa dni wcześniej byłem wyczyścić dno z podwodnych roślin, przez co do dzisiaj mnie swędzą nogi, udało się złowić kilkadziesiąt krasnopiorek, około ,10 okoni po 20+/- cm na pinke i gnojaki, oraz na rosowki garbiego i lina, pierwszy raz tak ciemnego okonia widzę. Wszystko na gruncie około, 70 cm, gdyż jest to wypłycenie.
    1 punkt
  48. Jestem od 17.30 na kanale powodziowym w poszukiwaniu drapieżników - płytka woda, spora presja spinnigistów, którzy brodzą. Sporo okoni jest, ale wszystkie rozmiarowo 10-20 cm. Udało się przechytrzyć jednego 22 cm na obrotówkę - gdybym się uwziął to pewnie wyciągnął bym ich więcej w tym rozmiarze, nie mierzyłem też wszystkich i sporo spacerowałem.+ 22 do tabeli.
    1 punkt
  49. Znowu jestem nad żwirownią. Taktyka podobna ale już bardziej celuję w porządnego okonia a że nie jestem pierwszy raz i mam mało czasu idę tylko po miejscach o których mam już dobre zdanie. Już w pierwszym okoń 33,5 cm. Drugiego brania nie wciąłem. Trzecie branie mam gdy prowadzoną płytko nad zielskiem przynętę puszczam w opad na skraju zielska. Puknięcie powiedziałbym okoniowe ale to fajny szczupak. Szaleje na okoniówce ale w końcu ląduje w podbieraku i pozuje do fotki. Ma 67,5 cm. Wynik niemal jak tydzień wcześniej. Tyle, że małych okoni nie szukałem więc ich nie złowiłem.
    1 punkt
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.