Skocz do zawartości
przynęty na bolenie     Promocja dla użytkowników forum haczyk.pl w postaci rabatu 10% na pierwsze zakupy w sklepie  wędkarskim wielkaryba.pl

Ranking

Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 26.04.2022 uwzględniając wszystkie działy

  1. Wędkarski weekend w skrócie...Piątek wyjazd z synami na szczupaki i testy nowych much.W jednym z pierwszych rzutów siada 60tka ale po świecy się wypina,po kilku kolejnych rzutach coś zawija się pod przynentą ale nie trafią.Synowie mają kilka ryb na haku ale też się spinają.Po dotarciu w ostatnią miejscówkę siada szczupak i po całkiem fajnym holu udaje się go podebrać,równe 80cm.Zmieniam muchę na żabę i dolawiam jeszcze 50tkę. W sobotę jedziemy do znajomego na jego prywatne stawy,cel karpie amura i okonie.Po przyjeździe zaczynamy od spinningu łowię kilkanaście okoni I rozkładam karpiówki.Po kilkunastu minutach łowię pełnołuskiego koło 9kg.Potem siadam do ogniska a synowie mają pilnować wędek ale są nadal zajęci okoniami i jeden zestaw ląduję w zaczepie z rybą a drugi po długim odjeździe ,w końcu zostaje zacięty przez syna i łowi podobnego karpia.Po zmierzchu synowie łowią jeszcze kilka karpi a ja amura bo akurat stałem koło wędki jak wziął.Na niedzielę rano planuję dobrać się do okoni ale budzę się po 10.Synowie łowią od 6 i mówią,że trafili kilkanaście karpi i kilkadziesiąt okoni w tym dużo pod 30cm.Koło 11 bierze ostatni karpik i brania ustają.
    9 punktów
  2. U mnie pojawiły sie w końcu pierwsze objawy żerowania boleni, na razie bardzo nieśmiałe co dziwi bo maj się już będzie kończył. Tak to wygląda jak by w wodzie było opóźnienie o 2-3 tygodnie w stosunku do kalendarza. Cały kwiecień był zimny więc ryba się chyba dopiero rozkręca. Trzy wieczory poświęciłem tylko na bolki, na jednej miejscówce, bark mnie boli tylko nawet jednego szturmu na przynęty. Przez te 3 dni może z 5-6 takich typowych ataków bolenia widziałem. Więc jak na tą porę roku to bardzo słabo. Wczoraj taki spontaniczny wypad pod wieczór na 2 godzinki i łowienie tylko na lekko . Wypad zaowocował tylko jednym braniem ale skutecznie wykorzystanym Jazik 47 cm na malutka wirówkę "zerówkę" z Ali.
    8 punktów
  3. Pięknie łowicie! @Elast93 zazdroszczę, dawno nie zaliczyłem dużego amura. Ja cały tydzień poświęciłem na nęcenie i łowienie na lokalnej wodzie. Weekend ciągiem. Brań było kilkadziesiąt, ale żadna ryba nie przekroczyła 60 cm. Za to pięknie wybarwione.
    8 punktów
  4. Witam, dawno nic nie pisałem bo i nie było o czym.. W ostatnim czasie zaliczyłem dwa wypady na rzeki pstrągowe lecz bez efektów.. Było też kilka podejść za szczupakiem i okoniem lecz też bez sensownych ryb na brzegu.. Zaliczyłem też pierwszą nockę z nastawieniem na węgorze z gruntu ale doczekałem się tylko jednego pustego brania... Dopiero wczoraj udało się złowić "coś" sensownego, stwierdziłem że jak nie idzie to nie idzie i trzeba spróbować czegoś innego. Więc wytypowałem sobie dwa miejsca na żwirowni gdzie jeszcze nie łowiłem "na grubo" z nastawieniem na karpiowate.. Ok 14 dojeżdżam nad wodę i o dziwo upatrzone miejsce jest wolne, wypływam sonduje sobie miejscówkę znalazłem równy 2,4 m głęboki blat z twardym dnem niedaleko roślinności. Zanęciłem w kilku miejscach około 5/6 kilo przygotowanej specjalnie kukurydzy, wywiozłem dwa zestawy z 3 oraz 4 ziarnami kukurydzy na włosie no i relax. Pierwsze branie miałem tuż po 20, ale ryba niestety po krótkim holu się wypięła, no cóż wywożę donęcam i relax w dalszym ciągu.. Ok 22:15 może 22:20 mam delikatne branie, wychodzę z auta do wędek widzę że mam opuszczony swinger ale nie ma odjazdu więc go napinam odchodzę od kija a tu mega odjazd.. No i się zaczęło przeciąganie liny które trwało jakieś 40 minut, dobre 10 odjazdów z pod podbieraka raz nawet wyskoczył z niego ale finalnie z pomocą pana ze stanowiska obok udaje się rybę podebrać.. Szybkie mierzenie ważenie kilka zdjęć i do wody.. No i tym sposobem złowiłem swoją życiówkę amura z wody PZW, ponad 19 kg mega silny metrowy amur PS. Tej nocy miałem trzy brania lecz wyjąłem tylko 1 rybę
    8 punktów
  5. Gościnne występy na Wiśle w Krakowie. Wziąłem ze sobą jednego federka i spinning. Linia brzegowa była wysoka i zarośnięta z niewielką ilością podejść więc odpuściłem spining. Piewsza sesja w piątek od 21 do 00-00 zakładaliśmy dłuższe posiedzenie ale przez 3h nie było nawet jednego wskazania więc zmęczeni po podrózy daliśmy sobie spokój. Druga sesja w sobotę od 13 do 21, dwa leszcze (jeden uwolnił się sam zanim zdążyłem cyknąć fotkę) + jakieś drobne rybki i niezacięte szarpnięca. Trzecia sesja w niedzielę od 5 rano do 11, jeden leszcz i jakaś drobnica. Żaden ze mnie federowiec ale jakieś podstawy znam i ogólnie jestem zawiedziony wynikami. Miałem nadzieję dołożyć sporo punktów do GP za białoryb bo rzadko mi się zdarza odkurzać feeder ale nie do końca wyszło. Dodam, że kolega łowił na dwie wędki i miał jeszcze gorsze efekty.
    8 punktów
  6. W czwartek krótkie łowienie pod wieczór. 3 spinki i jeden na brzegu. Ważony na szybko, ok 6,5 kg
    8 punktów
  7. W niedzielę 15 maja wybrałem się na Łowisko w Grzymalinie - obiecałem synowi, że zabiorę kolegę z klasy, który chciałby rozpocząć swoją przygodę z wędkarstwem. Na łowisko zajechaliśmy niestety dopiero po 12.30 (młody miał turniej od rana) i chyba było to kluczowe dla wędkowania. Rozstawiliśmy wędki - na method feeder i przez dłuższy czas nie mieliśmy kontaktu z rybą - bardzo dużo delikatnych skubnięć. Dopiero po godzinie 15 wyjmujemy pierwszą rybkę. Na szczęście ryby się później rozkręciły i wyjęliśmy parę jesiostrów od 90 do 105 cm. Najważniejsze, że chłopaki złapali bakcyla i chcą jeszcze.
    8 punktów
  8. 15.05. 19:30-20:00. Miała być Śląska Ochla, a była Odra w Wielobłotach. Wróciłem na główki, gdzie kilka dni temu trafiły się dwa jazie i kleń. Woda niższa i przelewy od razu ciut inne. Było dosłownie kilka brań. Chrabasz z Jaxona skuteczny na poprzednich połowach tym razem nie miał wzięcia. Rybka wyjęta tylko jedna. Ale jaka?! Na żabkę z Dorado skusił się kleń 46 cm. Moja życiówka na spinning.
    8 punktów
  9. Witam szanowne grono. Mój pierwszy post na tym forum 😀 Piątek 13ego. Cel najpierw ze 3 główki na Odrze - przelewy w poszukiwaniu klenia. Potem opaska. Okolice m. Bobrowniki koło Zielonej Góry. Wyjazd ok. g 18ej. Po drodze jednak nie wytrzymałem i zatrzymałem zajrzeć na Śląska Ochlę, rzeczkę które przed ujściem do Odry ma ok 5 m szerokości. No może 8. Kula tygodni temu miałem kilkanaście brań na smuzaki, ale ani jednej rybki wyjętej. Tym razem stan rzeczki niższy i roślin już więcej... Ale po chwili obserwacji wypatrzyłem dwie rybki (prawdopodobnie klenie) po ok. 30 cm. Chęć była duża, ale postanowienie dotyczące opaski było jednak silniejsze... Jeszcze tam zajadę... Może jutro? Gdy dotarłem do Odry okazało się że wieje jak durne. Na dwóch przelewach próbowałem sił, ale prowadzenie przynęt przez wiatr było bardzo utrudnione. Żadnej próby ataku nie zauważyłem. Przez moment w głowie świtało aby wrócić na Śląska Ochlę, ale ostatecznie ok. 15 minut drogi do auta mnie zniechęciło. Gdy pojawiłem się na opasce było już przed 20ta. Wiatr praktycznie ucichł. Od czasu do czasu coś się chlapalo w okolicy, ale moje smuzaki i wobki schodzące ciut głębiej jakoś nie miały wzięcia. W okolicy zachodu słońca, żabka od Dorado wypuszczona na jakieś 20 lub więcej metrów znalazła swojego amatora. Jaź 40cm wylądował na brzegu. Mój rekord. Potem jeszcze tylko jeden klenik ok. 25 cm się trafił także na żabkę. Po pierwszym chybionym ataku poprawił skutecznie. Ok. 22iej zebrałem się do auta. Szkoda że tak mało brań. W zasadzie tylko 3. Ale z życiówki zadowolony. 3 raz w życiu na opasce ( pierwsze próby w kwietniu były). W końcu z sukcesem.
    8 punktów
  10. 2022-05-11 ( środa). Nareszcie. Był moment, że odpaliły i mogłem się nacieszyć braniami. Trzy fajne okonie chciały zmiażdżyć mojego nowego poppera. Dwa udało się złowić i jednego największego 33 cm wstawiam do tabeli. Było jeszcze kilka odprowadzeń i cmoknięć, jednak na tym się skończyło. Właściwie nie na tym, bo jeszcze dużo ciekawego się działo.
    8 punktów
  11. 🙂 Cóż, zdarzyło się🙂 Oceniając sytuację, pozwoliłem sobie jeszcze w majówkę zajrzeć za kleniami. Nie ma tak różowo, trzeba się natrudzić o każde branie. Ostatnio łowiłem często na woblery Lovec Rapy. Kiedyś mi podpasowały i teraz nadarzyła się okazja, by je dokładnie sprawdzić. Złowiłem kilka fajnych kleni. Ponownie trochę brań skończyło się tylko na ataku i natychmiastowym spadzie. Były też spinki pod nogami. Jak każdy wędkarz ma swoje ulubione przynęty, tak mam i ja:) Lubię i mam wielką wiarę w skuteczność woblera Kamatsu. Czasami sprawia niespodziankę w postaci przyłowów. Jedną z nich była medalowa płoć. Delikatnie mierząca pod 41 cm. Omijały mnie przyłowy krąpi. W tym roku łowiłem zdecydowanie wysoko, w zasadzie przynęty prowadziłem powierzchniowo. I to pewnie miało znaczenie. Kolejne wyprawy są z nastawieniem okoniowym. Sprzęt praktycznie się nie zmienił, przynęty się zmieniły. Pudełko uzupełniłem w poppery i silikonowe gumki. Pierwsze efekty skromne, ale sezon jeszcze długi, to może jakieś okazy się pojawią? 👊
    8 punktów
  12. Dzisiaj dzień bez spinningu najpierw komercja,bardziej żeby sobie pogadać z kuzynem i kumplem bo spotkaliśmy się po 9 nad wodą i nie liczyłem na jakieś okazy i tak też było 6 karpików około 40cm.Wieczorem z synem wyjazd na węgorza.Rosówki ,żywiec i główka.Na rosówki kilka brań ale same okonie w tym jeden 30+. Na żywca jeden odjazd ale niezacięty.Potem branie na główkę znów puste.W końcu przed 21 łowimy z synem po jednej sznurówce.Po zmroku cisza ale cel osiągniety.
    8 punktów
  13. Dzisiaj wieczorne łowy i tylko jedno branie ale melduje się pierwsza 50 tka oczywiście na Fanatica.Przed moim przyjściem kumpel złowił taką 35 i już sikała mleczem,więc Jacek wstrzeliłeś się z tym terminem zakończenia.
    8 punktów
  14. No nie wierzę nie ma tematu majowego ? Przecież już 6 dzisiaj Aż tak się czają wszyscy Przedwczoraj pierwsze w tym sezonie wodowanie belly. Wybrałem płytką zatokę zalewu w Rzeszowie, za miesiącj za bardzo zarośnie i nie da się tam już połowić. Na wodzie ląduję o 13 i zaczynam na grubo łowić ale powierzchniowymi przynętami. Zatoka żyje, w wodzie trze się leszcz więc tam gdzie już zarośnięte cały czas się chlapie ryba. Niestety nie ma brań , nawet próby ataku w przynęty. Łowię na casta sporym popperem i na odmianę co kilkanaście minut zakładam ploppera lub takiego przegubowego jerka który da się prowadzić pod samą powierzchnią . Aby dać trochę odpocząć ręce co jakiś czas biorę "ultralajta" do 7 gramów i na mikro przynęty próbuję coś tam wydłubać między roślinnością. Po 4 godzinach od rozpoczęcia łowienia mam w końcu pierwsze branie. Na 2 cm pomarańczowego twisterka podawanego na 1g mormyszce następuje silne targnięcie i jestem prawie pewien że to ogromny okoń o których w tej zatoce są już opowiadane legendy. Niestety po chwili silne szarpnięcia zamieniają się w powierzchniową chlapaninę, miga czerwona płetwa i wiem już że to jasiek, taki silny grubasek miarka pokazuje 48 cm. Po kilku minutach kolejne branie na tą samą przynętę , reakcje ryby podobne i spodziewam się kolejnego jazia. Podebrana ryba okazuje się boleniem, niestety jest dosyć sponiewierany tarłem i nie robię mu fotki bo nie wygląda twarzowo miarka pokazuje 51 cm. Pod wieczór mam w końcu branie szczupaka, uderzył w ploppera na środku zatoki. Podciągnięcie ryby do siebie i wiem że fota na miarce nie wyjdzie bo dużo większy. Więc strzelam zdjęcie przy płetwach żeby jakieś porównanie było przykładam go do wędki i zapamiętuję dokąd sięga, pomiar wędki w domu pokazuję 69 cm . Z wody wychodzę o 20 i mam jeszcze jeden atak w ploppera ale nie wcięty. Wczoraj łowienie na Wisłoku w mieście i na ulubionym odcinku próby złowienia klenia. Pewnie ciężko w to uwierzyć ale w tym roku nie miałem jeszcze klenia w ręce a Jacek się chwali że po 30 brań ma na jedym wyjściu. Aż mi wstyd Mam jakieś delikatne brania w gumki bo nimi łowię do zmroku a po ciemku na "smużonego" gdzie też jakieś poszarywania są ale nie da się zaciąc tak delikatne. Jedno konkretne branie na gumke kończy się wyciągniętą ładną świnką. Pomiar wskazuje 42 cm Byłem pewien że okres ma do 30 kwietnia a okazuje się ze jednak do 15 maja , więc w GP nie zapunktuje
    7 punktów
  15. u mnie weekend typowo wędkarski w sobotę komercja i próba złapania pierwsze w życiu jesiotra plan wykonany w 100% ryby niesamowicie silne i waleczne po całym dniu ręka boli
    7 punktów
  16. W sobotę tylko poppery latały. Najbardziej przypadł mi i rybom do gustu w wersji 55 mm. Deszcz skrócił pobyt i godzinę przed zmierzchem złożyłem wędkę. Nad wodą byłem między 17-20. Jeżeli chodzi o sprzęt, to łowiłem spinningiem Mikado do 11 g z plecionką 0,08 i kołowrotkiem w rozmiarze 1000. Końcowy odcinek-przypon o metrowej długości z żyłki 0,22 mm. 👊
    7 punktów
  17. Dzisiaj 2h po pracy i 5 strzałów. Udało się zrobić zdjęcie z 3ma sztukami😎
    7 punktów
  18. W moim przypadku decyduje godzina. W zasadzie mógłbym przyłożyć się 1,5 godz. przed zmierzchem. Do południa bardzo rzadko łowię i dla mnie, to wielka niewiadoma. W poniedziałek znowu kilkanaście okoni trzeba było przerzucić, by trafić na tego jednego. Gumki Westin 5cm/2g na tak, poppery niestety jeszcze na zero. Trzeba mieć w pudełku wybór różnych przynęt, bo inaczej można zejść na zero. Trzecia trzydziestka wskakuje do mojej rubryki.
    7 punktów
  19. Dzisiaj dwu godzinny wypad nad Odrę koło domu.Najpietw trochę machania za bolkiem na zero a później spacer po opasce za kleniem.Najpierw 2 atomowe brania na pusto,trzecie branie wcięte ale po chwili ryba się spięła.Kolejne branie I w końcu łowię klenia około 40cm.Na koniec postanawiam jeszcze chwilę połowić w miejscu ,w którym zacząłem I siada gruba kluska 51cm.Cieszy bardzo bo to pierwszy 50+ z tego miejsca.
    7 punktów
  20. Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem, I kręci się, kręci się koło za kołem... Chodziłem, zaglądałem, zmieniałem gumki na poppery, poppery na gumki, gumki na woblery i ponownie na gumki. Najwięcej brań jednak na gumki Westin ShadTeez 5cm/2g. Trzy brania na woblera. Z woblerami jeszcze będę wodę testował. Mam przeczucie, że one też powinny coś fajnego wyczarować. Naoglądałem się YT i tak mnie na nie wzięło. Okoni złowiłem około 15 szt. Wszystkie nie przekraczały 15 cm. Jeden się wyłamał z towarzystwa i urósł do 31 cm. Takim sposobem mam już drugiego pasiaka powyżej trzydziestki. 👊
    7 punktów
  21. 1 mają wypad z synami na szczupłe,zaczęło się dobrze po 5 minutach jeden syn miał branie,drugi złowił 60 taka a mi 50cm chudzielec trzy razy uderzał w wobka ale się nie wpiął.Potem 2 godziny studni.Na koniec łowię szczupaczka 40cm i amura za tyłek.
    7 punktów
  22. Dzisiaj próbowałem łapać nocne klenie a na brzegu wylądował taki jegomość ( miałem jeszcze 2 nie zacięte brania) przywalił w 3 cm wobka.
    7 punktów
  23. Jak jest chwila wolnego po pracy to nie ważne jaka pogoda bo jechać trzeba. Pochmurno,słaby deszcz , flauta i tak jak się spodziewałem praktycznie bez brań bo jeden gagatek się skusił tuż przed końcem. Koledzy dzięki za rady, włos wydłużony haki zaostrzone i zapięty ideolo za środek dolnej💪
    6 punktów
  24. Długo nie miałem czasu na ryby i dlatego nie tracąc możliwości wędkowania w niedzielę trzeba było wstać w nocy i na 3h skoczyć na wodę. Zrobiłem 3 barania jednak tylko 1szt zapozowała na macie. Chyba trzeba pomyśleć o większych hakach bo widać że jak tylko woda się ociepliła to mam coraz więcej spinek pomimo pięknych odjazdów. Może ktoś coś podpowie? Połamania
    6 punktów
  25. Dzisiaj wyskoczyłem po śniadaniu na zalew rzeszowski coś pod trzcinami połowić. Główny cel to okoń. Brań sporo, okonie takie do 15 cm , dużo szarpnięć wzdręg (było widać w wodzie co szarpało) ale niewielkie i nie dały rady przynęty do pyska zassać więc nic nie wyjęte . Trafił się jeden leszcz na 48 cm. To wszystko na larwę (na 0.8 gramowej mormyszce) widoczną na fotce. Leszcz jeszcze z wysypką ale nie widać było na wodzie żeby trwało tarło. Na smużaka i poppera nic nawet nie podeszło.
    6 punktów
  26. To nie pociąg towarowy, ale Pendolino🙃 We wtorek aż dwa okonie lecą do tabeli. Biją w toni i czasami wypływają niewielkie rybki z przetrąconymi kręgosłupami. Po chwili podpływa okoń i błyskawicznie wciąga bezbronną rybkę. Mam pomysł na to, ale nie wiem, czy wystarczy wytrwałości. Dalej skuteczne gumki Westin 5cm. Okonie 26 i 30 cm. Kanał Odry.
    6 punktów
  27. Dzisiaj po 21 melduję się nad wodą.Odra opadła dosyć mocno.Zaczynam od Fanatica ale i on co chwilę stuka o kamienie.Trafiam pierwszego 40 staka i zmieniam wobka na Storma,żeby nie mieć zaczepów i zaczyna się eldorado,około 30 brań ,klusek na brzegu 10szt większość 40 staków ale dwa na oko po 45cm i jeden tego rozmiaru spada.
    6 punktów
  28. Dzisiaj krotki wypad nad wodę pzw No kill udało się złowić karpia 3,3kg. Branie było na pop up 10mm ananas . Zacząłem lowic od 21 do 23:30. Rybka szybko po zdjęciu wróciła do wody
    6 punktów
  29. Dzisiaj tylko jedno branie zaraz po zarzuceniu wędki. Potem 2h bez kontaku
    6 punktów
  30. Po kilku nieudanych wypadach dzisiaj udało się wypracować 4 bania i 2 ryby wylądowały na brzegu
    6 punktów
  31. Fajny klusek się trafił wczoraj.
    6 punktów
  32. To chyba pierwszy okonek w tym roku i to w dodatku przyłów, ale daje możliwość przyłączenia się do zabawy. Zaatakował jerka York 7cm widocznego na zdjęciu na zbiorniku retencyjnym Podedwórze.
    6 punktów
  33. 1. RafalWR 48+50+47=145 2. jaceen 49+47+46 = 142 3. lechur1 45+47+48=140 4. Marienty 50+32+49= 131 5. moczykij 44+34+47 = 125 6. Jamnick85 33+35+0= 68 7. RSM 46+0+0= 46 8. Cysiu 39,5 Mamy zwycięzcę. W czubie tabeli ciasno, bo wyniki wyśrubowane na maksa. W tym sezonie złowiłem bardzo dużo kleni, ale tych powyżej 40 było jak na lekarstwo. Próbowałem różnymi sposobami. Z pieczywem początek miałem nawet udany. Jeszcze przed naszymi zawodami złowiłem kilka ryb i wśród nich okaz powyżej 50 cm. Później na Odrze coś mi nie szło i pocieszałem się wynikami ze Ślęzy. Koniec marca i cały kwiecień był spinningowy. Miłym zaskoczeniem była spora ilość brań na smużaki. To był pierwszy raz, gdzie tak dużo czasu im poświęciłem o tej porze roku. Wyniki jak dla mnie bardzo dobre. Być może klenie napatrzyły się już na moje żuczki do obrzydzenia i efekty osłabły. Trzeba było szukać czegoś innego. Uzupełnieniem tego wszystkiego były nocne podchody. Gdyby oddzielić z tabeli klenie złowione na spinning w nocy, to cała góra tabeli właśnie takimi się podpierała. Czy trzeba jeszcze jakiś komentarz do tego dodawać?:) Jeszcze ostatniego dnia próbowałem coś u siebie zmienić. Postanowiłem w kwietniu uruchomić poppery. Właśnie tak, poppery:) Mogło się skończyć pięknie. Trzy ataki, jednak tylko jedna ryba skutecznie zacięta. Kleń nie zmienił mojej sytuacji. Dwa wcześniejsze brania, podejrzewam bolenia i...może okoń? Dziękuję za uczestnictwo i gratuluję RawalWR zwycięstwa🥇👍💪 pzdr., jaceen👍
    6 punktów
  34. Szanowna komisja przedłużyła jednogłośnie rywalizację więc zmieniłem plany. Ruszyłem ponownie na klenia. Chciałem dorwać dużego więc żadne tam mikrowobki tylko takie 7-9 cm sobie uszykowałem. No i liczyłem na wieczór i kawałek nocy. Połowicznie się udało. Jest najpierw kleń 42 cm, potem zmarnowany czas w moim zdaniem najlepszej porze na "przeciąganie liny" z metrowym sumem i w końcu chyba to właściwe branie. Strzał, zacięcie i bardzo, bardzo dynamiczny i szybki odjazd. Ryba szaleje, cały czas czuję mocne jej zrywy i szarpnięcia na przemian z szybkimi odjazdami. Nie wytrzymała tego kotwiczka i wyprostowała się. Zupełnie mi to nie pasuje do suma ani sandacza. Pewności nie mam że to kleń ale fajnie tak myśleć.
    6 punktów
  35. Wczoraj udało się rozpocząć sezon 2godzinną zasiadką😎😅 . Ważne że coś się powoli dzieje bo kwiecień zimny i woda zimna że hoho. Połamania
    6 punktów
  36. Maj podporządkowałem okoniom. Zanosi się, że to była dobra decyzja. W poprzednim roku trafiłem na kilka dobrych dni na początku czerwca. W tym sezonie łaskawy był początek maja. Kanał Odry zarośnięty na maksa. Łowienie na poppery prawie odpada. Sporo brań mam na gumki zbrojone hakami offsetowymi. Dodaję jeszcze jednego okonia 26,5 cm złowionego w niedzielę na poppera. To będzie dziesiąty. Doświadczenie podpowiada, żeby w maju postarać się o wypełnienie tabeli.
    5 punktów
  37. Samochód u mechanika więc byłem mocno ograniczony w wyborze miejsca. Ostatecznie wybór padł na Odrę - MPK i zasuwanie z buta przez las. Nad wodą jestem 17:30, w planie zostać "w opór" czyli tak żeby zdążyć na ostatni autobus o 23 ale.... Od samego początku nic się nie układa, miejsce, które planowałem obławiać zmieniło zupełnie charakterystykę - tam gdzie ostatnio był wartki nurt woda stała nieruchomo, kołowrotek, na który przed wyjściem bez problemów nawinąłem plecionkę, przestaje nagle kręcić i muszę go rozkręcać nożyczkami w celu reanimacji, na wodzie praktycznie nic się nie dzieje oprócz kilku chlapnięć bolenia. Zainspirowany tą obserwacją zakładam jeden z dwóch boleniowych wobków jakie mam w pudle i po kilku rzutach przy bardzo szybkim prowadzeniu jest mocne branie, którego nie wytrzymuje przypon Kolejne rzuty nie przynoszą już efektów a poziom motywacji spada wprost proporcjonalnie do ceny BitCoina. Postanawiam jednak zostać i zaczekać aż zacznie się ścmieniać. Gdy robi się już szaro moja cierpliwość zostaje wynagrodzona. Klasycznie - rzucam Salmo Fanatic w nurt, prowadzę wachlarzem a następnie ściągam wzdłuż opaski. Po kilku rzutach w końcowej fazie czuje mocne przytrzymanie, pierwsza myśl zahaczyłem o kamień ale odruchowo zacinam i czuję, że jest dobrze, kilka odjazdów utwierdza mnie w tym przekonaniu. Gdy ryba jest już pod nogami to jestem pewny, że mam nowe PB. Zmiana miejsca ale nie przynęty, której zresztą nie zmieniłem już do końca i trafiam 40+ tym razem branie atomowe i piękna świeca. W ostatnich rzutach mam szarpnięcie ale nie udaje mi się zaciąć więc zwijam szybko i rzucam w to samo miejsce, chwila przetrzymania w nurcie i boom kolejne mocne łupnięcie, pierwsze ruchy ryby dają nadzieję na coś dużego ale po chwili odpuszcza i grzecznie ląduje w podbieraku, nie mam już czasu mierzyć ale na oko 40cm.
    5 punktów
  38. Krótki spacer z wędką nad wrocławskim kanałem, bardziej kocykowanie niż łowienie , ale parę drobnych okonków siadło . w ostatnich rzutach niespodzianka
    5 punktów
  39. U mnie początek maja giga pechowy, zrobiłem już trzy podejścia za szczupakiem na dwóch różnych łowiskach, wyjąłem tylko dwa króciaki 40+.. Miałem spiętą przy brzegu zaraz po braniu rybę 80+ która obcięła mi pół gumowego węgorza 15 cm.. Na kolejnym wypadzie miałem pewnie życiówkę na kiju, guma 14cm od Gunki rzut wzdłuż brzegu na płytkiej max 1,5 m branie takie jakbym przejechał przynętą po gałązce ledwie wyczuwalne, rybę wciąłem od razu kocioł i murowanie.. Hol po max pół minuty kończy się spinką, nawet nie zobaczyłem ryby w całej okazałości 😠 Guma po jednym braniu wyglądała tak, zęby były zarówno przy ogonie, przy główce jak i na środku więc rozstaw pyska był słuszny.. Wczoraj dla odmiany pojechałem za namową znajomego na komercję pod krakowem, przygotowałem sobie wcześniej jakieś 3 kilo gotowanej kukurydzy z nastawieniem na amura. Przez 11 godzin łowienia udało się złowić karpia ok 3 kg oraz pierwszego w sezonie amura +- 7/8 kg 84 cm Miałem jeszcze dwa brania lecz jedno było puste a przy drugim ryba się wypięła
    5 punktów
  40. Najpierw--powoli--jak żółw--ociężale Ruszyła--maszyna--po szynach--ospale :))) Chwalić się tu szybko swoimi okoniami. Wiem,że dzisiaj trafiały się fajne sztuki, to nie oszukiwać i nie chować po swoich archiwach:) Dzięki Krystianowi, bo wpakowałem się mu w miejscówkę, dosłownie w ostatnich rzutach złowiłem swojego pięknego okonia 35 cm na gumkę SHADTEEZ SLIM z główką 2 g. Wcześniej miałem cztery zatopienia gumowej żabki w wersji bezzaczepowej. Niestety wędka nie była odpowiednia i nie szło tego zaciąć. Na poppery bez brań.
    5 punktów
  41. Zaczynam rozpędzać się niczym pociąg towarowy:)
    5 punktów
  42. U mnie na koniec kwietnia było parę wyjazdów kilkugodzinnych z nastawieniem typowo na białą rybę. Połowiłem trochę wzdręg, karasi i karpi w rozmiarze "handlowym" Dzisiaj było krótkie podejście za Wiślanym kleniem, a skończyło się dwoma spiningowymi leszczami Wrzucam pamiątkowe zdjęcia z dziś : To dopiero chyba mój trzeci taki przypadek w życiu kiedy leszcze waliły w małe gumki, brania atomowe
    5 punktów
  43. Trochę lat upłynęło od kiedy zainteresowałem się spininngowo-nocnymi kleniami. Jednym z pierwszych wędkarzy, od którego czerpałem wiedzę, a nawet korzystałem ze wskazanych miejscówek i podarowanych woblerów, jest Lechur1:) Gdzieś powinien w necie krążyć Lecha artykuł o takim łowieniu. Gdy zaskoczyłem, o co chodzi, to sukcesy przerosły moje wyobrażenia. Z sezonu na sezon odkrywałem nowe dla siebie miejsca. Takie, aby było wygodnie, blisko i żeby pływały w nich klenie:) Napiszę kilka zdań o przynętach, jakie staram się dobierać obecnie. Na zdjęciu przedstawiam te, które w tym sezonie najczęściej były w użyciu. Jak widać, są w tym zestawie masywniejsze, bardziej lotne i takie odchudzone, bardzo lekkie, do bezwietrznych warunków, gdy nie potrzebuję posyłać woblerów w siną dal. W 90% są w wersji pływającej a zakres pracy w warunkach w jakich łowię mieści się w przedziale 0-50 cm. Bez zachowania kolejności są to woblery: Bobesku, Krakuski, Rapala Original, Lovec Rapy, Mistrall, Oleix, A.Lipiński i czasami jakiś mojego wykonania;) - Najczęściej sięgam po woblery. Z racji, że zaczynam nocne podchody, gdy tylko temperatury dla mnie zaczynają być łaskawe, może to być nawet styczeń, to woblery są niewielkich rozmiarów. Duże drapieżniki mają na przedwiośniu okresy ochronne i by uniknąć niepotrzebnych przyłowów, ten zabieg jest skuteczny. Woblery nie powinny sprawiać problemów plątania kotwic. Dobrym wyjściem jest stosowanie przynęt z jedną. Sprawiają zdecydowanie mniej kłopotów. - Lubię przynęty o wyrazistej, wyczuwalnej pracy. Podczas prowadzenia można ocenić siłę nurtu rzeki, zmiany kierunku, zaburzenia pracy, która jest prawie zawsze rozpoznana. - Smużaki, one też potrafią doskonale łowić. Bywają takie noce, że właśnie te, niewielkie i agresywnie brużdżące powierzchnię wzbudzają u kleni niepohamowaną chęć ataków. - Woblery klasyczne stosuję o podobnej charakterystyce. Płytko pracujące, a wręcz takie, które dadzą się prowadzić pod tzw. skórkę. Staram się nie przekraczać na przedwiośniu i wiosnę rozmiaru powyżej 6 cm. Powinny być wagowo delikatne, do kilku gram. - Inne - gumy, streamery, suche i mokre muchy - bez zmian. Prowadzę podobnie do woblerów. Nie szukam uparcie ryb w toni. Szukam tych aktywnych przy powierzchni. I teraz ważna uwaga. Gdy macie już taki wobler, który jest skuteczniejszy od pozostałych, to nie pozostaje nic innego, jak te odłożone w niepamięć przymusić do podobnej pracy i by też łowiły. Manipulowanie wędką wyżej, niżej, ustawianie się w stosunku do nurtu, prędkość prowadzenia, modyfikacja sterów, wymiana kotwic, to wszystko może przywrócić skuteczność. Trzeba pobawić się i sprawdzić w dzień, bo w nocy to działamy sprawdzonym sprzętem, który nie powinien sprawiać niespodzianek. _______________ Kilkanaście minut wcześniej bym przyszedł, to byśmy go zmierzyli. Z pomiarów wędki wyszło dobre 40+👍 U mnie kolejny słabszy wypad. Za dnia na kanale zero. A po drugiej stronie vis-a-vis Ciebie w ciągu godziny pięć brań i też zero:) Już na odchodne, po zmianie na "krakuska" meldują się dwa klenie. Widocznie tam potrzebowały trochę głębszego prowadzenia woblera. Nie miałem już mocy, by dłużej siedzieć i sprawdzić dokładniej. Może dzisiaj?:)
    5 punktów
  44. Ja dalej bez samochodu więc patroluję to co mogę a nie koniecznie to co chcę ale nie ma tego złego....Wybór padł na niewielki staw PZW w mojej okolicy. W piątek tracę +- 30stkę przez głupotę gdy sięgałem po nią ręką zamiast użyć podbieraka który leżał obok a potem pod nogami spina mi się +-25cm do tego kilka nie wciętych brań. Dzisiaj udaje się docholować ładnego Garbuska. Zarówno te piątkowe jak i dzisiejszy na obrotówkę Mikado. Kupiłem kilka bo nie było innego wyboru w zoologiczno-wędkarskim ale muszę przyznać, że są bardzo dobre. Kręcą od razu i nie gasną przy wolnym prowadzeniu a cena 5-6 pln - Polecam. Próbowałem też poperkami bo staw płytki i nawet były jakieś nieśmiałe cmoknięcia ale nie na tyle zdecydowane żeby móc to zaciąć.
    4 punkty
  45. Cześć. W sobotę miałem wolne od ryb. Byłem jeszcze w piątek i łowiłem w tych samych miejscach, co przez mijający tydzień. Wiatr był zbyt silny na łowienie popperami i na lekko gumkami. Trzeba było sięgnąć po coś, co dobrze napinało linkę i mogło przebić się przez zmieniający, co chwilę kierunek wiatru. W piątek łowiłem tylko na wirujący ogonek 4 i 6g. Złowiłem około 20 okoni. Brań sporo więcej. Pod koniec, a łowiłem od 17-21, złowiłem największego pasiaczka, który miał 23 cm. Można sobie wyobrazić, z jakimi miałem wcześniej doświadczenia.
    4 punkty
  46. Kilka kleni z ostatnich 1,5 tygodnia. Moje już wytarte. Duże ubytki w łuskach ale wytarte. Uparłem się, żeby złowić spinningowego jazia ale póki co mi nie wychodzi. Jazia uznaję jednak za rybę dnia a ja często pojawiam się nad wodą po zmroku. Dodatkowo uparłem się na jedną opaskę na której jazie (chyba) pojawiają się dosyć rzadko. Chciałem jeszcze nadmienić, że przez efekty kolegów zostałem niejako zmuszony do zakupu tego fanatica. Zatem mam i ja. Zobaczymy czy w moich rękach będzie tak samo skuteczny jak w Waszych. Ciekaw jestem jego pracy w porównaniu do kilku łamańców, które posiadam - rapali jointed oraz łamańców od Irka Gębskiego tzw Gemabali. Jak będą wyniki to się pochwalę 😎
    4 punkty
  47. Pierwszy pasiak na poppera Leci do tabeli. 31,5
    4 punkty
  48. Dziś pierwsze dmuchanko w tym roku i pływanko i udało się coś złowić , lin 41 i 37 cm +wzdregi . Teraz już powinna być już lepiej byle by pogoda dopisała
    4 punkty
  49. Dorzucam dzisiejszego, niestety znowu nieplanowany, czyli przyłów. Dziś dla odmiany miał być jakiś klenik, a wyszło jak ostatnio coraz częściej. Złowiony po 20-ej na rzece Krznie, na woblerka Wob-Art widocznego na zdjęciu.
    4 punkty
  50. Dzisiaj poza rywalizacją taki usiadł.Jak urośnie jeszcze z 10cm to będzie piękny.
    4 punkty
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.