Skocz do zawartości
przewodnicy wędkarscy     przynęty na okonie

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation on 14.11.2018 in all areas

  1. 2 points
    Ostatnio wypalam swoje zapasy pecha, oby końcówka roku była gruba i wszystko wtedy będzie szło po mojej myśli... Podczas długiego weekendu na rodzimych wodach w ciągu dwóch dni tracę 4 fajne szczupaki... w sobotę spada mi 60 + i ok. 75 wychodzi pod same nogi idąc za przynętą około 15m. Żadne cuda nie potrafiły go sprowokować. Następny dzień to spad zaraz po braniu i puste branie z płytkiej wody... obydwie ryby miały co najmniej 70, na pamiątkę zostawiły mi tylko wiry po tym jak zawijały. Natomiast na Odrze nie mogę od dłuższego czasu się wstrzelić. Miałem co prawda spotkanie z wąsatym, którego oceniam na ok. 1,5m, niestety wygrał. Wczoraj wreszcie udaje mi się coś złowić, nieduży kleń miał wielką chrapkę na Reno Killera 10cm. Oby to był zwiastun czegoś dobrego.
  2. 1 point
    U mnie znowu masa okonia wszystko przedział 23-28cm i jeden rodzynek 31cm.
  3. 1 point
    Hej! Gratulacje dla tych co poszukują okoni. Jak widać nie łatwo o te z 4+. Ale trzydziestki się zdarzają. Ja jak mam chwilę to zaglądam to tu to tam za pasiakiem. Udało mi się wydłubać dwa godne ligi okoniowej. Jeden z dzisiaj jeden z poprzedniego piątku. Rybki złowiłem na kajtki 2 i 3 cale i pływają dalej!!! Pozdrawiam!
  4. 1 point
    Pogoda ostatnio wariuje, zaczęły ostro brać, niczym w maju piękne czerwonopletwe krasnopiórki, brań kilkadziesiąt a wyjętych ponad 10szt...
  5. 1 point
    Oj gryzą drapieżniki jak głupie. Przez dwa dni z synem bawiliśmy się ze szczupakami. Każda burta, krzak, powalone drzewo, trzciny oznaczały rybę. Niestety, łowisko nie dało żadnego wymiarowego szczupaka. Za to udało się namierzyć fajne okonie. Największy 27cm, ale wiem, że jest potencjał na więcej.
  6. 1 point
    Przegrał z okazami... wrzucił zdjęcia samych małych ryb 😜 Miażdżysz swoimi wynikami @jaceen! Gratuluję powtarzalności sukcesów i konkretnych ryb! U mnie dwa lub trzy ostatnie tygodnie to wędkarski niewypał. Dziecko chore jak nie na to, to na tamto. Wszelkie związane z wędkowaniem plany musiałem odwoływać. Na rybach praktycznie nie bywałem. Dopiero w weekend udało mi się wyrwać i przełaziłem cały dzień brzegami Biebrzy. Dwa szczupaczki wyjęte. Były jeszcze cztery brania, ale ryby jakoś tak niepewnie chwytały przynętę i dosłownie po sekundzie holu spadały, a czasem nawet nie byłem w stanie ich zaciąć. Mój kolega, łowiąc na żywca co prawda, zaliczył tego dnia 24 (nie ściemniam) brania - i wyjął również tylko dwie ryby. Dziwny to był dzień Bardzo deszczowy, ale i mile spędzony. Baterie naładowane