Skocz do zawartości
przewodnicy wędkarscy     przynęty na okonie

-PuS-

Użytkownik
  • Ilość dodanej zawartości

    220
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez -PuS-

  1. -PuS-

    Muzyka

    Witam a może coś radykalnego? GOA Psychodelic Trance ! a to uwaga słuchać po minimum 4 browarach i to ma max! też GOA - po trzeźwemu nie wolno Może ktoś lubi taką muzę z tego forum co? Bo ja to wszystko lubię
  2. A ja ma takie hobby:) a karate też ćwiczyłem. Byłem nawet na treningach karate tsunami. Ale kiepski był trener i odpuściłem Pozdrawiam Puszkin
  3. Ja znowu wybrzydzam. Albo za duża albo za mała. Ale zawsze zabieram jak ryba jest ostro pokaleczona i wiem że padnie. No chyba, że rodzinka mnie naciska abym w końcu coś przyniósł do domu oprócz zdjęć Bo wszyscy łącznie ze mną uwielbiają dobrze zrobioną rybkę. Czasem można wzbudzić sensację. Siata pełna, potem kilka fotek i sru do wody. Ale jak wiem, że w zbiorniku jest dużo określonego gatunku, np leszcza to biorę ze 3 sztuki. Kiedyś się lekko zdenerwowałem na jedną panią. Nic nie mogła złapać. Przezbroiłem jej zestaw pokazałem jak gruntować i gdzie łapać. Podeszły leszcze to cholera wykosiła kilkadziesiąt sztuk. Nie to że zazdroszczę bo wtedy też łapałem. Ale ja po godzinie z kompletem 3 sztuk polazłem do domu, a ta bestia łapała do wieczora. W siatce leżały jak sardynki jeden obok drugiego. Większość padła bo się udusiła mimo że były w wodzie. Nie zapomnę tego widoku nigdy. Miała kobiecina farta, że nie widziałem jak łapała bo wywaliłbym jej wszystko do wody. Przyszedłem w chwili kiedy wyciągała te praktycznie śnięte ryby i dumnie prężyła pierś. Trochę ją opierdzieliłem. Ale ona nie bardzo wiedziała o co chodzi. Przecież złapała na jedną wędkę! W następnym roku nie było tam już ani jednego dużego leszcza. Jakaś zmiana administracyjna właściciela wody. Zanim oddali jezioro nowemu właścicielowi wybili wszystko do dna! Najpierw siaty potem prądem. Dlatego nie zmienię nigdy zdania. Wędkarz choćby nie wiem jak się starał to nic złego nie zrobi jak łapie zgodnie z regulaminem. Czasem przegina bo dobrze biorą. Ale prawdziwa plaga to rybacy. pozdrawiam
  4. -PuS-

    węgorz

    Kolega Miras ma rację. Zamiast ciężarka używać koszyka ze zmieloną rybą. Fajnie przyciąga węgorki i sandacza. Ja używam plecionki 0.30 i dużych haków około 1/0. Mniej zacięć ale jak się uczepi węgorek to minimum 60 cm. Prawie zawsze łapię na trupka. Dlatego że przy okazji trafiają się całkiem fajne sandacze. Najczęściej łapię na stawach (gliniankach w Zielonce k/wawy). A jak ktoś chce na 100% wieczorem złapać węgorza to czerwone robaki lub rosówka. Ostatnio biorą jak głupie. Niestety u mnie same maluchy:( poniżej 80 cm. Coś w tym roku nie mam farta. No ale sezon przed nami. Jeszcze powalczę! Zapraszam wszystkich warszawiaków do nas do Zielonki na węgorza. Jak ktoś nigdy takiej ryby nie złapał to tu ma pewniaka. Brania do 1 w nocy potem cisza i dopiero nad ranem. W weekendy jak jest pogoda niestety tabuny turystów Dlatego radzę przyjechać jak jest kiepska pogoda. Pozdrawiam
  5. Na początek łap na przystawkę. To bardzo wdzięczna metoda. Nie trzeba latać po brzegu i machać wędką co minutę. Szukasz rynny 2, 3 metry głębokości najlepiej na jakiejś cofce za zatopionym drzewem lub główką. Tak aby tam woda zawracała i robiła takie kółko. Ale musi być głębiej niż ogólnie, chociaż nie zawsze. Aby było tanio poszukaj jakiegoś sklepu z karmą dla kur (lub okolicznego hodowcę drobiu) i kup worek zamiast zanęty. Teraz wystarczy bochenek starego chleba który namaczasz i wyciskasz, mieszasz z karmą dla kur i sru to do wody. Pięknie się trzyma dna i smuży. Czyli miejsce i zanętę mamy z głowy. Teraz zestaw. W zależności od uciągu spławik około 4 do 6 gramów, do tego ciężarek przelotowy cięższy od spławika o jakieś 2 gramy. Schemat przystawki znajdziesz w necie, lub na forum. Opierasz wędkę na podpórce i łapiesz leszcze, płocie, okonie itd. A jeszcze. Robala czerwonego owijaj na okrętkę wokół haczyka. Tak aby robak mieścił się cały na haku. Wtedy drobnica nie będzie miała jak go obskubać. Jak znajdziesz dobre miejsce to kilka patelnianych leszczy i płoci codziennie przyniesiesz. Powodzenia
  6. Zabierać i zjadać czy nie? Jasne że tak! No chyba że ktoś nie lubi pięknie przyrządzonej i smacznej rybki. Ale oczywiście nie wszystkie i nie codziennie. W tym roku zjadłem tylko 5 płotek każda między 34 a 35 cm złapane jednego dnia. Sandacz, węgorz itd poszły do wody. Bo... miały ledwo ponad wymiar i zaczepiły się o mordkę. Znaczy się węgorz miał 20 cm powyżej wymiaru ale nie ubijam jednej rybki. Kilka razy w roku trzeba połapać wypatroszyć oskrobać i zjeść. Dla mnie wszyscy no kill są zboczeńcami. Rozsądek i umiar to podstawa. A nie twarde reguły. pozdrawiam
  7. Mam tego kręcioła. Wygląda niepozornie. Ale ma moc! Tak jak pisałem kiedyś wolny bieg w tym kołowrotku to po prostu bajka. Nawet sandacz nie wyczuje. Wystarczy doczepić dzwonek do sygnalizatora i już podaje żyłkę czy plecionkę. Ale ciężko go kupić. Chyba okuma jest bardziej dostępna.
  8. Kolega Unises ma rację. Jak kogoś nie dziabniesz to długość nie ma znaczenia. A jak kogoś podziurawisz to też nie ma bo pójdziesz pierdzieć w pasiaki A teraz tak w temacie noży dla wędkarza oczywiście. Potrzebne są trzy. Najtańszy i uniwersalny do wycięcia gałęzi nad wodą, przecięcia plecionki lub żyłki i do prostych prac typu konserwa to - zwykły kupiony nożyk sprężynowy o długości ostrza około 15 cm i cenie 15 złotych razem z latarką. Są prawie na każdym bazarku. Dlaczego sprężynowy? Bo naciskasz przycisk upaprany w błocie lub śluzie ryby itd i też się otworzy. Drugi to nożyk do skrobania. Sam kupuję w IKEI 6 szt za 8 złotych. Dobra stal i bardzo ostre ząbki. Okonki skrobie się w minutę a i można lina oskrobać ale to bez sensu. Ostrze około 10 cm można ostrzyć na pilniku. Oczywiście nie można wymagać za dużo - komplet starcza na góra jeden sezon. I teraz uwaga najważniejszy. Nie trzeba go nosić z sobą. To jest nóż do filetowania. Najdroższy. Kosztuje nie mniej jak 50 zet za sztukę! Są różne rozmiary, ale ogólnie 3 I tutaj należy popytać się kucharzy. Oni doskonale wiedzą co jest dobre. Ja mam jeden mały drugi średni. Firmy nie znam ale świetne. Prześlę jeszcze linka - jak się filetuje No i jeszcze nie polecam uniwersalnych szwajcarów. No chyba, że ktoś chodzi na ryby okazyjnie. Okrob tym rybę. Da się. Ale po co się męczyć? Nie ma odpowiedniego ostrza. Wypatrosz:) He oczywiście ale... wyjmuj potem łuski flaki itd spod kilkunastu ostrzy. Bo zawsze coś wlezie. O filetowaniu, piachu, błocie i otwieraniu tego badziewia w nocy zmarźniętymi i mokrymi łapskami nie wspomnę. Dobre dla harcerzy. http://pychotka.pl/pychotka/content/view/957/55/ Pozdrawiam
  9. Zapomnijcie o PowerPro. Zapomnijcie o Berkley Whiplash Pro itd. Jest nowy KING! I to uwaga firmy ... Jaxon Zwie się JAXON NEW CONCEPT LINE NCL. Myślę że to król następnego sezonu. Mnie namówił kolega. On łapie od maja na tą plecionkę. Na spławik, koszyk, polecam rozmiar 0,15 do łapania w ciężkich warunkach lub dużych ryb 0,20. Sam też kupiłem oczywiście. Cena znośna około 45 zet za 100 metrów w sklepie w necie taniej(ale z wysyłką drożej). Prawie idealnie okrągła. Jak porównuję grubość mojej 0,20 JAXON do Berkleya Whiplash Pro 0,12 to !!!!!! cieńsza i bardziej miękka. Nie będę dalej wymieniał zalet. Po prostu kupcie sobie na próbę i będziecie w Wielkim Szoku! Nie wierzę że to JAXON. Ale tak jest napisane. A i dodam jeszcze chyba nie oszukują z wytrzymałością tą 0,20 co mam od 2 miechów wyciągałem zatopione drzewa. Nareszcie nie używam haków które się same rozginają po silnym zaczepie. No i jak porównuje wygląd moich wsześniejszych plecionek kupionych na wiosnę z kolegi JAXONEM (jakoś nie lubię tej firmy chociaż mam też ich wklejankę która świetnie robi za spining i jednocześnie za pickera) to jestem w szoku. On więcej łapie a po niej nic nie widać. PowerPro rwie się mi już zostawiłem na podkład. Berkley też zostanie na podkładzie. Pozdrawiam
  10. Mam Okumę i Spro. Polecam każdy model tych firm. Za kilka dni dokupie sobie jeszcze jedną Okumę DynaDrag 40. Cena około 100 zet ale można kupic i po 85. Mimo że ma tylko jedno łożysko to jest to mercedes wśród kręciołków. Łapię w naprawdę ciężkich warunkach. Błoto, glina i piach to codzienność. Dużo zaczepów - plecionka o wytrzymałości ponad 20kg i nie piardnie nawet. Nigdy go nie czyściłem i nie rozbierałem. Po prostu działa i już. Pozdrawiam
  11. Oj koledzy. Widzę, że wielu z was męczy przed śmiercią tą naprawdę fajną rybkę. Jakieś metody z solą i pokrzywami. Brrrryyyy. Z mojego doświadczenia wiem, że tylko jedna metoda się sprawdza. Jest dość brutalna. Bierzemy węgorza za ogon i z całej siły walimy jak batem o kamień, lub ziemię. I już trup. Potem patroszymy i lekko skrobiemy ze śluzu. Nie ściągamy skóry. Oczywiście najlepiej uwędzić. Ale dla jednego lub dwóch całkiem się to nie opłaca. Dlatego robimy to inaczej. Trzeba wrzucić węgorza do gotującej wody i na małym ogniu gotować z cebulką, czosnkiem około 15 minut. Potem wyciągamy i jak trochę przestygnie nacinamy skórkę nożem i schodzi bardzo ładnie. Później smażymy tak jak każdą inną rybkę i wychodzi naprawdę super danie. Innych fajniejszych metod na węgorza nie znam. Oczywiście można smażyć bez gotowania ale wyjdzie nam bardzo tłuste i twarde mięso. Pozdrawiam
  12. Przy małym wietrze będzie genialny. Przy dużym jak wyregulujesz tak aby było widać tylko około jednego centymetra antenki i przytopisz żyłkę też będzie bardzo dobry. Szczerze to ja bardzo lubię łapać na dużym wietrze. Myślę, że jak troszkę ściąga przynętę po dnie to lepiej prowokuje ryby do brań. Ale ja bym sobie kupił lżejszy max 4+1 ale nie kupię bo u mnie ich nie ma no i zerwanie tego cuda na krzakach pewnie popsułoby mi humor na cały dzień Nie podniecaj się zbytnio takimi gadżetami. Za około 5-7 zet można kupić świetnego wagglera Experta. Cralusso rocket zostaw zawodowcom. Pozdrawiam
  13. Fakt najlepsze spławiki nie tylko wagglery produkuje Expert (podobno projektuje je Kogata, ale to nie sprawdzone dobrze info). Czasem słyszę za plecami patrz na jaki wielki spławik łapie małe żywce. A one są tylko na oko duże. Np taki 3+1 jest prawie idealny do łapania na jeziorze. Wystarczy tylko gram ołowiu aby go idealnie wyważyć. No i jak śmigają na dalekie odległości . Czyli kolego kamionki to dla Ciebie byłby idealny spławik. Na 6 metrów tylko potrzebujesz wędkę z dość dużymi przelotkami aby lekko przelatywał stoper przez nie. Wyważ go tak aby jak jedna śrucina dotknie dna to się wywracał. Wtedy zawsze wiesz jaki masz grunt. Jak stoi to znaczy że za mały, jak się położy to skracasz o po trochu aż stanie. Wtedy jest wyważnony idealnie i hak leży na dnie a reszta zestawu bez oporu pływa w wodzie. To oczywiście podstawowa metoda. Jest jeszcze co najmniej kilka sposobów wyważania tych spławików w zależności od typu gramatury. Ale to już inna bajka. Polecam na początek 3+1 Experta
  14. Panowie to jest forum wędkarskie a nie polityka. Nie ma się co unosić i wzajemnie sobie dopiekać. Jednak jak ktoś jest upierdliwy to należy go wywalić i tyle. Ale post kolegi jarosława był śmieszny - jednak zbyt ostry. Pozdrawiam
  15. Uwaga pojawiły się nowe i tanie plecionki JAXONA. Za sto metrów 40 zeta. Kolor czarny okrągła średnica i faktycznie są bardzo dobre. Jakoś nie jestem zwolennikiem produktów JAXONA, jednak w tym wypadku muszę pochwalić tą plecionkę. Namówił mnie kolega i wcale nie żałuję. Kupiłem sobie 0.20 na oko bardzo cienka - wytrzymałość podana na pudełku 22kg. Kolega testował 0.10 i 0.18 i też bardzo zadowolony. Znaczy polecam
  16. Może. Kilka dni temu tak miałem. I to na stawie gdzie praktycznie nie ma sumów. Ale na wątrobę nigdy nie złapałem suma. Ja jak łapię sandacze to zawsze zakładam, że może trafić się coś większego. Np. duży szczupal lub sum. Dlatego pleciona ponad 10kg, wolfram i solidny hak. A zresztą jak biorą to na wszystko biorą Pozdrawiam
  17. -PuS-

    THE METHOD

    Oj też mi wielkie halo. Metoda jest praktycznie taka sama jak łapanie na sprężynę. Ciep do wody odczekujesz kilka minut i podciągasz o kilka centymetrów. Fakt że udoskonalili to co kiedyś nazywało się sprężyną jako podawacz zanęty. I chwała im za to. Czyli panowie i panie bez paniki. Nic się nie zmieniło. Łapiemy tak jak za dawnych czasów tylko trochę lepszy jest podajnik zanęty. Pozdrawiam
  18. Najważniejsze aby leszcze były w okolicy. Jak są to biorą. Opowiem historię z przed kilku lat. Przyjechałem nad wodę (jezioro Wielkie Partęczyny) i wiedziałem że są tam potężne leszcze. Pytam się tubylców czy coś bierze? Oni gadają że - panie nic a nic nawet płotka nie podchodzi! No to ja biegiem do domku i robię im śniadanie. 10 kilo zanęty - kukurydza makaron robale plus zanęta ze sklepu jakiś tam atraktor. Moja kobita dziwnie się patrzyła jak wyruszyłem z pełnym wiadrem towaru nad wodę. Dużo nie kombinowałem i wywaliłem wszystko tuż za pomostem na gruncie około 4 metry. Po kilkunastu godzinach znowu to samo. Co się później działo to szok! Brały jak szalone. Nawet niewidomi, kobiety i dzieci nałapali pełne siaty. Ja zabrałem chyba 5sztuk powyżej 60cm i polazłem do domku. A jedna babeczka taka była zawzięta że siedziała cały dzień i złapała kilkadziesiąt sztuk. Dla mnie to wariactwo i zboczenie. Ale tak było \ Pozdrawiam
  19. Ja nie nęcę tylko siekam wątróbkę na bardzo drobne kawałeczki i wkładam do wielkiego koszyka zanętowego z obciążeniem około 100g. Nęcenie suma na rzece to nieporozumienie. Uciąg wody zatarga zanętę niewiadomo gdzie. A sumów nie jest zbyt dużo. Dlatego jak jest jeden w okolicach to powinien złapać mój hak a nie baraszkować po okolicach i wyjadać zanętę która płynie z nurtem wody. W sobotę jadę łapać tą rybkę. Znowu tubylcy będą się na mnie dziwnie patrzeć jak wypuszczam suma do wody. Pozdrawiam
  20. -PuS-

    węgorz

    System jest bardzo prosty. Haczyk z długim trzonkiem 1/3 wielkości trupka wbijany w okolice ogona tam gdzie już rybka trochę jest grubsza. Ja jeszcze obcinam głowę trupkowi i skrobię, aby lepiej od niej pachniało. Zestaw prostacki. Plecionka, rurka antysplontaniowa do tego ciężarek około 30g na jeziorze, bardzo cienki wolframik bo na trupa biorą też szczupaki i sandacze i sru do wody. Wędka obowiązkowo w poziomie najlepiej jak najbliżej wody na 2 podpórkach. Na plecionce sygnalizator lub system który ja stosuję. Czyli rurka z kawałkiem styropianu mocowana do przelotki i żyłki lub plecionki (nie wiem jak to się nazywa) do tego dzwonek ze świetlikiem. Kołowrotek otwarty lub najlepiej z wolnym biegiem. No to chyba wszystko pozdrawiam
  21. Mam kolegę który jeździ gdzieś nad morze łapać jazgarze. Nie pamiętam miejscowości ale jest tam rzeka w której jest ich miliony. Łapie na kukurydzę bo podobno na nią biorą największe. Podobno ta ryba ma niesamowicie duży potenciał kulinarny. Tak zachwala potrawy z jazgarza że chyba kiedyś się skuszę. No i świetnie szczupaki biorą na tego potworka. Czyli pewnie im też smakuje. Ja osobiście jej bardzo nie lubię. Nie zabijam wypuszczam. Ale wiem jak potrafią te rybki zepsuć wędkowanie. Bierze na wszystko i bardzo pazernie. Jedyna rada jak biorą jazgarze to przezbrajać kije i ustawiać na szczupaka. Inaczej załamka. Pozdrawiam
  22. Przyznam szczerze że sam tego nie wymyśliłem. Wyczytałem to w jakimś piśmie wędkarskim. Ale wiadomo. Papier wszystko przyjmie. A człowiek omylnym jest tak jak ja Pozdrawiam
  23. Masz rację. Coś mi się pomyliło. Ja łapię w Gnojnie nad Narwią. Tam można od lipca. Połamania !
  24. Nie biorą na turkucia? Czemu się nie zdziwiłem? A okres ochronny? Ładnie ładnie!
  25. Bo kolego lin trze się kiedy temperatura wody na płyciznach zaczyna zbliżać się do 20 stopni. Może to być kwiecień a może i lipiec.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...