Skocz do zawartości
tokarex pontony
Kri$$

Łowienie ze środków pływających - Wrocław i okolice

Recommended Posts

Czołem wszystkim,

Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie temat łowienia z łodzi/pontonu. Jako że temat jest dość kompleksowy (nie tylko sprzęt, dostępna infrastuktura, miejsa itd.), to po lekturze różnych tematów chciałbym się zapytać tych z Was, którzy mogą się wypowiedzieć z perspektywy specyfiki wód w naszym regionie i łowią ze środków pływających na Odrze lub też wypuszczają się na okoliczne ziorniki.

1. SPRZĘT

Na czym pływacie i co byście poradzili/odradzili? Z racji mobilności przemawia do mnie bardziej ponton (tutaj myślałem o klasyce gatunku czyli Kolibri KM300). Można zmieścić wszystkie manele do osobówki, nie trzeba wlec za sobą przyczepki, a też problem z garażowaniem znika. Czy uważacie, że ponton to dobre rozwiązanie na nasze wody, czy z racji potencjanych zawad, na których można go uszkodzić, lepiej pomyśleć o łodzi.

Dalej zaczynają sie  jeszcze większe schody - czyli pytanie elektryk czy spalinówka? Domyślam się, że na samą Odrę elektryk spokojnie wystarczy, ale czy gdybym chciał wybrać się na np. Mietków, Turawę czy jakiś inny większy zbiornik to w przypadku niepogody taki 45lbs na akumulatorze 100-120Ah mnie nie zawiedzie.

Kolejnym punktem jest echo. Tutaj też temat rzeka, bo o ile nie jest odkryciem, że nie ma co łakomić się na deepery czy inne echa za 600zł, a lepiej dołożyć i mieć coś sensownego, to potem wybór zależy już tylko od grubości portfela i nie jest taki prosty. Z jednej strony na początek nie będę celował w sprzęt profesjonalny, ale też nie chciałbym żałować już po pierwszym sezonie zakupu. Co poradzilibyście nowicjuszowi?

2. INFRASTRUKTURA

Z tego co się interesowałem, to we Wrocławiu jest kilka miejsc gdzie można slipować łodzie: Rancho na Grobli, Stanica Harcerska, WOPR czy AZS przy Polibudzie, ale ogólnodostępny jest tylko most pontonowy na Rędzinie. Co prawda w przypadku pontonu bez slipu idzie przeżyć, ale gdyby akurat trafiła się ciekawa okazja na łódkę, to też chciałbym znać możliwości z korzystania z niej we Wrocławiu.

3. WARTOŚĆ DODANA Z ŁOWIENIA Z ŁODZI W OKOLICACH WROCŁAWIA

Nie ma co się czarować, że główynym i najrybniejszym łowiskiem w Wrocławiu i okolicach jest Odra. Natomiast też wszyscy można też na niej połowić z powodzeniem z brzegu. Środek pływający nie jest niezbędy do efektywnego łowienia, tak jak w przypadku dużych zbiorników. Pytanie do tych z Was którzy mają porównanie i mogą się wypowiedzieć jak z Waszej subiektywnej perspektywy zmieniły się Wasze możliwości, po tym jak zaczęliście pływać.

4. WYNAJEM SPRZĘTU

I ostatnia kwestia, od której pownienem właściwie zacząć. Zanim zainwestuje te kilka tysięcy w sprzęt chciałbym się organoleptycznie przekonać czy rzeczywiście to dla mnie, dlatego chyba najlepszym rozwiązaniem jest wynajem łodzi ze sprzętem na dzień czy kilka godzin, po kilka razy. Czy macie coś godnego polecenia?

A może macie jeszcze jakieś inne uwagi, obserwacje czy rady?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
przynęty na bolenie   Dragon

Nie kupuj. Chodzenie brzegami jest zdrowsze (rekracja ruchowa) a łódek/pontonów już i tak za dużo plącze się po coraz węższej Odrze.  Dodatkowo ich sternicy za szybko zapominają że sami łowili niedawno (i pewno znowu będą) z brzegu i troche kultury wędkarskiej by się przydało zachować wiedzac że (na pływadle) ma się znacznie większą mobilność niż pieszy wędkarz.

  • Super 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jacku w zupełności Cię popieram.....tych pływających po Odrze jest już za dużo, nie uważają w ogóle na wędkarzy łowiących z brzegu, często przepływają niedaleko brzegu na pełnym gazie robiąc ogromną falę. Odra faktycznie jest jakoś mniejsza niż lata temu, a ryby po takim podróżniku w środku pływającym co zasuwa robiąc ogromny szum wyskakują ze strachu na brzeg, potem się dziwią że ryby nie biorą. Faktycznie dla takich leniwców trochę ruchu by się przydało, wystarczy na wiosnę podjechać do Prężyc- zalew i zobaczyć jak łódka stoi obok łódki, a wędkarze rzucają niemal w siebie zestawem i plączą sprzęt....to groteska, to jakby jumbo jet wylądował na lotnisku sportowym na trawie. Pozdrawiam wszystkich co cenią ruch dla zdrowia i nie przeszkadza im trochę się spocić w pogoni za rybami.

  • Super 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Kriss zrobiłes jakies kroki w kierunku pływania?

Nie ukrywam, że mnie też napadła pontonmania i chyba sięgnę głębiej do kieszeni przed tym sezonem i wyposażę się najpierw w ponton a na jesień raczej w chińską spalinę bo ceny japończyków rozwalają.  

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Pamętajcie TYLKO że silnik elektryczny kupujemy ZAWSZE najsilniejszy na jaki nas stać.przynajmniej ...55/60 lbs, jesli ma płynąć pod prąd na rzece , nigdy nie wiadomo na jakiej wodzie przyjdzie nam pływać w zyciu.... nie żadne 35/45..lbs bo pózniej jest płacz i zgrzytanie zębów jak trzeba uciekać pod wiatr przed burzą a ponton stoi w miejscu lub wiatr go spycha........

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@FullWengjel poza pogłębianiem tematu i wiedzy czysto teoretycznej jeszcze nic konkretnego. Na razie czytam i się tylko przymierzam, by dokonać mądrego wyboru który mi posłuży, a nie przysporzy tylko nerwów. Z jednej strony nie chciałbym dla przyoszczędzenia kilka stówek potem pluć sobie w brodę, ale z drugiej też wiem, że w nie ma co dać się zwariować, bo górna granicę stanowi tylko grubość portfela.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ja juz raczej wybrałem ponton - będzie to bark 330 z pawężą na silnik do 15km i regulowanym mocowaniem ławek. Do podstawowego modelu dokupię  (od razu z przyklejeniem na dziobie) rolkę z uchwytem pod kotwicę. Męczy mnie podłoga bo za sztywniejszą typu książka trzeba dopłacić 4 stówki. Chyba na początek wezmę taniej czyli standard -  7 elementów bo chciałbym kupić również silnik spalinowy. I tu zaczynaja sie schody bo spaliny strasznie drogie. Narazie patrze na chińskie wynalazki bo sa na sprawdzonych w kosiarkach silnikach loncin ale chłodzone powietrzem i cicho nie bedzie na pełnej mocy ale kusi niezawodnoscia i zawsze to 5 km.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Kriss jestem po sezonie na barku 330 z chińską spaliną - silnik german 6,5km. Napiszę tak - zajebioza. Ale w szczególach wyglada to tak, że... Zajebioza :). 

Dlaczego ponton? Jasne, że łodź na przystani albo w garazu byłaby lepsza i to nawet nie ma co spekulować ale ieszkam w bloku i mogę trzymać go w piwnicy. Nie jest to super wygodne ale całkowicie tanie i wykonalne. Worek waży sporo pomimo, iż dechy do niego nosze i trzymam osobno. Wytargać go po schodach z piwnicy samemu jest trudne, ponton w worku jest nie tyle ciężki, co duży tzn podłużny i przy jego masie jest sporo bólu w tyłku ale do wykonania. Jak jest dwoje do tego to nie ma o czym gadać. Nad wodą rozłożenie i zwodowanie to pikuś. Zajmuje mi około 20 minut przy tylko nożnej pompce. Najbardziej męczące jest włożenie podłogi ale do 30 minut samemu i jestem na wodzie - we dwoje zdecydowanie szybciej. Gorzej jest przy składaniu. Trzeba wprawy i wysiłku zeby sie zmiescił do oryginalnego opakowania a do tego trzeba go dokładnie osuszyć zeby nie zgnił spakowany. Trochę to ogranicza jego użytkowanie i pakowanie do dobrej pogody. Do tego jest się zmęczonym po całodziennym pływaniu ale i tak jest zajebioza i tyle. Dojeżdżasz blisko wody, około 20-30 minut i masz przed soba cały dzień na Odrze, wszystkie miejscówki, które oglądałeś z brzegu i zastanawiałeś się czy gdyby tam dałoby sie rzucić to czy cos by sie zaczepiło . Teraz znam odpowiedź :P Poza tym możesz tak napłynąc na głowkę  żeby woblera postawić w napływie na dłuzszy czas... Z brzegu niewykonalne. Wiesz dalej biegam ze spiningiem z brzegu ale tylko wtedy gdy nie opłaca się wodowac gumiaka tzn jak nie mam przynajmniej 5 h na pływanie to szkoda sie pałować. Duzo pływam bo nowe miejsca poznajesz od nowa i schodzi na poszukiwania. To nie tak, że kupisz pływadło i branie za braniem. W polskich wodach zeby łowić trzeba to wypracować, tak z brzegu jak i z łodzi ale pływadlo poszerza możliwości dosyć znacznie.  Nawet tylko wtedy gdy dalej jesteś brzegowym łowcą ale od drugiej strony. Żeby jeszcze poszerzyć możliwosci to trzeba siegnąc po echo co własnie zrobiłem na nadchodzacy rok.Jak zwykle przy jej wyborze, tak jak i przy innych rzeczach mało nie skręciłem mózgu ale ostatecznie dokonałem wyboru. Doszedłem do wniosku, że utrzymam mocno w ryzach koszty  bo rynek strasznie kusi bajerami. Zdecydowałem się na stosunkowo prosty model pomimo, iż garmin striker plus 5 cv swoimi mozliwosciami wydaje sie być najlepszym wyborem cena/możliwosci to 1,5 kafla z osprzętem uznałem za zbyt dużo. Kupiłem jego uboższego brata tzn striker 4 plus, który chodź ustepuje mu w niektórych funkcjach znacznie, to z osprzetem kosztuje połowe mniej. 

  • Super 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Only 75 emoji are allowed.

×   Twój link został automatycznie zagnieżdżony.   Wyświetl jako link tekstowy

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
  • Dodaj nową pozycję...