Dzisiaj kolejna wyprawa w pogoni za wzdręgami. Nareszcie trafił się dzień z mniejszym wiatrem. Wybrałem jeden z odcinków Odry gdzie jest dużo suchych trzcinowisk. Trafiłem dobrze, są tam ładne ryby. Miejsce natomiast jest bardzo trudne do łowienia. Mało miejsca na oddanie rzutu a jak już ryba jest na kiju ciężko ją wyholować, ma wiele dróg ucieczki. Złowiłem tam kilkanaście wzdręg. Największa 38 cm. Straciłem też dużo przynęt. Na koniec łowiłem już tantą 6 cm aby jak najdalej rzucić. Mam piękne branie, jednak ryba w mojej ocenie nawet ładny jaź ląduje w patykach i jest nie do wyjęcia. Czy jeszcze wrócę w to miejsce? Sam nie wiem. Teraz napewno muszę zrobić trochę nowych haków z główkami i jeżynką. Największą wzdręgę złowiłem na librę 25 mm w kolorze żółtym o zapachu kryl na główce 0,20 grama. Przypon 0,12 mm z żyłki muchowej. Kij cały czas BB do 1,5 g. Zdjęcie największej wzdręgi poniżej 🙂