Skocz do zawartości
tokarex pontony

jaceen

Redaktor
  • Liczba zawartości

    5 661
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    933

Ostatnia wygrana jaceen w dniu 18 Lipca

Użytkownicy przyznają jaceen punkty reputacji!

7 obserwujących

O jaceen

Informacje o profilu

  • Płeć
    Not Telling
  • Lokalizacja
    dolnośląskie

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

jaceen's Achievements

8,6k

Reputacja

  1. Wierciłem się w domu. Meczu nie ma i spać się nie chce. Decyzja spontaniczna. Małe pudełko woblerów wrzucam do chlebaka i jeszcze kilka gum. O 1:00 jestem nad wodą. Jest przyjemnie. Na początek lecą woblery. Na znajomej rafie niestety pusto. Godzinę ją męczyłem. Reszta łowienia miała być z gumami. Lekka główka do 6 g i obławianie niedaleko burty. Opad liczony do sześciu. Kolejny garbik na dnie Odry po drodze i zatrzymuję się na dłużej. Tym razem to nie było na dłużej. W pierwszym rzucie i delikatnym podbiciu poczułem bujnięcie na kiju. Coś wyraźnie zakręciło się koło przynęty. Miałem przekonanie, że mógł być to sandacz, tylko nie trafił, lub nie był do końca zdecydowany na atak. Odczekałem kilkadziesiąt sekund i ponownie zacząłem łowić. Drugi rzut, pierwsze podbicie i BUM! Flagman się wygiął, docinam i mamy walkę. Długo to nie trwało, ale z sandaczami u mnie z roku na rok słabiej, to emocje proporcjonalnie rosną. Dałem trochę luźniej hamulec po ostatnich epizodach z rozgiętymi kotwicami i chyba po czwartej próbie z wysokiego nabrzeża wprowadzam go do podbieraka. Na zegarze jest 2:10. Spining po naprawie, kołowrotek po serwisie, test sprawności zdany. Łowiłem jeszcze przez godzinę, ale nic więcej się nie wydarzyło. Dana mi była tylko jedna szansa, którą wykorzystałem. Flagman do 28g/Ryobi 4000/Westin 9cm.
  2. - Gatunek ryby: Kleń i boleń. - Długość w cm: 44 i 52. - Data połowu: 13-07-2026. - Godzina połowu: około 17:25 i 20:20 - Łowisko: Odra. - Przynęta: Kleń na pływające pieczywo. Boleń na woblera Lovec Rapy 5 cm. - Opis połowu: Kleń z powierzchni. Boleń metodą twitcha.
  3. - Gatunek ryby: Okonie. - Długość w cm: 43,5 i 30. - Data połowu: 10 i 12-07-2026. - Godzina połowu: około 18-20. - Łowisko: Kanał Odry we Wrocławiu. - Przynęta: Woblery Hunter Horn 40 i 50 mm. - Opis połowu: Woblery prowadzone metodą twitchingu.
  4. Proszę o dodanie okonie 43,5 i 30. Dziękuję.
  5. Jak zwykle w naszych okoniowych zawodach mam trzy cele do osiągnięcia. Tylko raz udało się wszystkie trzy zrealizować. W tym roku osiągnąłem już dwa. Pierwszy, to było skompletowanie 10 sztuk okoni, by wypełnić tabelę. Drugi, to przekroczenie 300 pkt. Trzeci, już nie najważniejszy, ale dający jakąś satysfakcję po całorocznej rywalizacji, czyli wygrać zmagania. To trzecie jeszcze przede mną. Czy się uda? Szkoda wypuścić taką szansę z ręki. Po kilkunastodniowej przerwie nie bardzo miałem ochotę na ryby. Oddałem trzy spinningi i kołowrotek do naprawy. Ostatnie mecze MŚ też bym chciał w spokoju obejrzeć. W końcu kiedyś też grałem i nawet w Lublinie w latach 80 wywalczyłem z kapitalną ekipą mistrzostwo Polski w szeregach juniorskich. Mając na uwadze wieczorny mecz, wybrałem się na krótki wypad. Kilka woblerów, kilka gumek i do boju. Początek niemrawy. Trafiam kilka małych okoni. Trochę emocji dał kleń, który uderzył w Horna z wielkim impetem. Później brania przerzedziły się i po takim lekkim letargu nagle na twitchowej pauzie mam wyraźne branie. Początkowa myśl, że to szczupak. Hamulec oddawał plecionkę i trochę trwało, nim dostrzegłem pięknego okonia. Nie powiem, nogi się ugięły. Plecionka delikatna, kotwiczki bezzadziorowe i setki myśli, by go tylko nie stracić. Po trzeciej próbie podebrania o mało nie zszedłem z tego świata:), ale się udało. W końcu zapakowałem go do podbieraka i na czworaka po stromym poboczu doczłapałem w bezpieczniejsze miejsce, by okonia zmierzyć i zrobić pamiątkowe zdjęcie. Pomiar dał 43,5 cm, co jest moim nowym rekordem. Zawdzięczam naszej lidze to, że bardziej w okonie się staram i z tego mam w swoim osiągnięciu już cztery z czwórką z przodu. Ten jest największy złowiony metodą twitcha. Wasz współudział mobilizuje. Chce się być lepszym, dokładniejszym i częściej się po prostu chce. Wrocławskie wody pod okonie są trudne. Nic to, ryby sportowo fajne i z lekkim spinningiem można praktycznie wszędzie do nich się przymierzyć. Oby tylko trochę szczęście sprzyjało i humor nie opuszczał:) To było w piątek. A w niedzielę powtórka. Te same miejscówki i do pudełka dołożyłem większego brata z serii Hunter Horn 50 mm. I na niego miałem kilka ciekawych brań. Jednego szczupaka, klenia, krąpia i kilka okoni. Dwa były naprawdę fajne, ale niestety nie dały się wprowadzić do podbieraka. Trzeciego już dałem radę. Miara pokazała 30 cm. Oba lecą do tabeli. Flagman BlackFire 213 cm/05-5 g/Mistrall RX PRO FD 20/Hunter Horn 40 i 50 mm. PS Okonie na miarce będą w zgłoszeniu GP.
  6. Cześć. Wracam powoli do gry. Zanim potrząsnę tabelą:))), to kilka zdań o tym, co ostatnio zmieniło się w sposobie mojego podejścia do okoni. Nie wiem, jak u was, ale u mnie jest tak, że po jakimś niewielkim nawet sukcesie zaczynam gromadzić przynęty, które ten sukces mają niby podtrzymać. Teraz wpadłem w łowienie metodą twitchingu. I tu nie ma nic nadzwyczajnego. Bo w zasadzie tak łowię od niepamiętnych czasów. Może tylko nie tak intensywnie i mniej energicznie, niż dotychczas. We wcześniejszych latach takie podszarpywanie mogło kojarzyć się z niekoniecznie poprawnym sposobem. Od dawna mam wyselekcjonowane woblery, które się do tego nadawały. Niektóre, nawet po wyglądzie nie wskazują, by można nimi w odpowiedni sposób animować, np. Nie pierwszy raz przy załatwianiu spraw, po drodze zatrzymałem się w wędkarskim sklepie i zrobiłem sobie prezent, wybierając kilka woblerów. I tu od razu proponuję na przyszłość przyjrzeć się marce Select. Kilka produktów z tej firmy u mnie wylądowało i mam całkiem dobre zdanie. Wirówki, niewielkie wahadełka, przypony i woblery spełniły moje oczekiwania. Dla odmiany w swoich zasobach wybrałem dwa, takie bardziej "mięsiste". I muszę powiedzieć, że obawy zostały rozwiane po pierwszych rzutach i animacji. Szczególnie wobler w kształcie krąpika mnie zaskoczył. Woblery ogólnie są lotne. Systemy wewnątrz pozwalają na dalekie rzuty i łatwiejsze manewrowanie. Oczywiście, dla leniuszków nie trzeba kombinowania, wystarczy jednostajne zwijanie i też ładnie błyskają bokami. I co mi dało, że kolejne woblery wylądowały w pudełku? Można by brzydko rzec...hehe, nic:). Nawet miodem smarowane, w wodzie bez ryb, nic nie zdziałają. Dałem każdemu przynajmniej po 15 minut na sprawdzenie i nic ich nie powąchało. Czy to z firmy Westin, Lucki John, Select, Illex, czy Jaxon, to nie ma znaczenia, w wodzie musi coś pływać, by myśleć o wynikach. Woblery same w sobie są dopracowane i z jakimś sprytnym spinningiem, powiedzmy z górnym cw do 10 g o sztywniejszej akcji, powinno wszystko się zgrać. Teraz pozostaje więcej czasu im poświęcić i czekać na jakieś ciekawe akcje. 👊
  7. Kilkanaście dni bez wędki i zaczęły pojawiać się "dramatyczne" sny. Budzę się o 5 rano po sylwestrze, nawet nie minęła doba nowego roku i nie ma odwrotu, wpadłem w drugi próg podatkowy. Koszmar;) Żeby uciec od tego nadrobiłem zaległości statystyczne i między meczami przebrnąłem przez cztery kryminalne wydarzenia. Znając swój opór, jak przed wtopieniem się w tłum biedronkowego szału zakupów i płacąc za ten sam towar w lokalnych sklepikach wyższą marżę, nie bardzo miałem ochotę sięgnąć po A. Christie, która kojarzyła mi się z pisarką produkującą historie pisane na kolanie dla "wyszukanego" czytelnika. Cytując już politycznego klasyka - "cóż szkodzi spróbować", sięgnąłem po jedną książkę pisarki i... rozczarowanie. Ale miłe:) Przyjemnie przebrnąłem przez wszystkie kartki i w wolnej chwili sięgnę po kolejną, bo jeszcze na półce kilka mam. W recenzje i rozkładanie na czynniki pierwsze książek nie będę się bawił, ale można powiedzieć, że dobry pisarz, to taki, którego lubią czytać. I tyle powinno wystarczyć. Co natomiast z rybami? K-a-t-a-s-t-r-o-f-a!!! Coś niebywałego. Pierwszy dzień po przerwie i z uśmiechem na buzi, że końcu wróciłem do ulubionego zajęcia i przygnębienie wróciło z podwójną siłą. Dobrze, że doborowe towarzystwo obok siebie miałem i jakoś mnie to nie przybiło psychicznie. Z lekkim okoniowym spinningiem wybrałem się właśnie na okonie. Głównie wirujące ogonki w użyciu, bo one dają możliwość szybkiej oceny, czy w łowisku są pasiaki. I tak we trójkę kombinowaliśmy na wszelkie sposoby i z różnymi przynętami. Efektem naszym było ze 20 okonków do 15 cm. Boczny trok, jigi, gumki, woblery, w. ogonki, różne miejsca i sposoby prezentacj, to wszystko na nic. Nie sięgając daleko, bo do ostatniego sezonu, w tych miejscach łowiliśmy okonie 20-30 cm. Moje spostrzeżenia upewniają mnie o zmianie dominacji ryb, niekoniecznie pocieszającej. Kolejne miejsca, w których łowię spinningowo byczki, miejsca, które nigdy bym nie posądzał o ich występowanie poddały się i zostały przez nie zajęte. Teraz myślę tak,te wszystkie zarybienia tymi mikro rybkami, to w mojej wyobraźni dokarmianie tych gatunków za nasze pieniądze. Gdyby ktoś z zarybiających trafił na takie miejsce, gdzie ostatnio na pieczywo byczki wygrywały ze wszystkimi innymi rybami, a przede wszystkim z kleniami, to wypuszczenie kilka worków np. z sandaczem skończyłoby się wyżerką w kilkanaście minut i po sprawie. 👊
  8. Dziękuję Larry_blanka za tabelę. Mamy półrocze i czas na krótkie podsumowanie. Początek był u mnie beznadziejny. Mrozy nie pozwoliły nawet na myślenie mi o rybach. To nie dla mnie. Pod koniec lutego dopiero zacząłem kombinować, gdzie by dorwać okonia. Niestety nie dałem rady. Po tarłowej przerwie też nic szczególnego się nie działo. Maj powoli przemijał, a ja dalej bez ryb. Postanowiłem coś zmienić. Odkładałem w ostatnie lata zamiar łowienia częściej twitchingiem. Dobrałem woblery, coś dokupiłem i dalej nad wodę. To mnie uratowało przed blamażem. Kilka fajnych okoni wpadło do tabeli, a 40 cm, to już przerosło moje oczekiwania. Przy następnej okazji postaram się więcej napisać o woblerach, które wybieram nad wodę. Mam zamiar w tym sezonie dołowić resztę pasiaków do tabeli wspomnianą metodą. Teraz, ze względu na dramatyczne upały odpuszczam. Zbiegło się to z problemami ze zdrowiem i nie wiem, ile mnie przytrzymają na badaniach. Może wrócę, gdy będzie można spokojnie w dzień się wybrać z wędką, bo teraz, to zdrowego może upał powalić. Trzymajcie się zdrowo i na chłodno;) walczymy o wyniki:) pzdr. Lp Zawodnik Max Średnia z 10 Średnia z ryb 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Sum 1 Wędkarz i Ryba 38 31,1 31,1 35 38 31,5 27,5 38 27 30,5 30,5 26 27 311,0 2 Jaceen 40 29,3 29,3 34,5 36 31,5 40 25,5 22 24,5 23 22 34 293,0 3 moczykij 29,5 28,0 28,0 27,5 27 27,5 26 29 29,5 29 28,5 28,5 27 279,5 4 Płatek88 27,5 19,0 23,8 22,5 22,5 22,5 23 26 24 22 27,5 0 0 190,0 5 kejk71 35 10,7 26,8 25 35 24 23 0 0 0 0 0 0 107,0 6 McGregor 26,5 2,7 26,5 26,5 0 0 0 0 0 0 0 0 0 26,5 7 suchi 25 2,5 25,0 25 0 0 0 0 0 0 0 0 0 25,0 8 SebaZG 22,5 2,3 22,5 22,5 0 0 0 0 0 0 0 0 0 22,5
  9. To nie jest jakaś dramatyczna wada. Wystarczy dwa razy wycisnąć wodę i można dalej łowić. Konstrukcja jest prawidłowa. Gdyby żaby były szczelne niczym piłka, to teoretycznie zacięcie byłoby niemożliwe. Spróbuj nacisnąć piłkę i sprawdź, ile wysiłku trzeba włożyć, by cokolwiek się ugięła. Żaba pod niewielkim naciskiem ma odsłonić haki, by wcięcie było bardziej skuteczne. Uszczelnianie pogarsza sprawę. Cztery miejsca, które gwarantują upływ powietrza.
  10. Zauważalna zmiana. Tak, od jakiegoś czasu, wyraźnie da się to zaobserwować. Jestem bardzo często nad wodą. Nie jeżdżę po kraju i na zagraniczne wyprawy też się nie wybieram. Natomiast Odrę w granicach Wrocławia i jej kanały w mojej ocenie znam dość dobrze. Kilkanaście lat temu zacząłem przygodę ze spinningiem na poważnie. Oczywiście w miarę swoich możliwości. Teraz tak, kiedyś o sumach mogłem pomarzyć. Nie byłem w stanie ich łowić, nawet znając miejsca, które zwiększały szansę. Minęła dekada i zaczęły pojawiać się jako przyłowy. I to poskutkowało tym, że przygotowałem się lepiej sprzętowo i w pewnym momencie zaczęły pojawiać się brania na każdej wyprawie. To nie jest jakiś mój wymysł, przypadek, czy nadinterpretacja zjawiska. Sumy w pewnym momencie stały się dość łatwe do złowienia. Czy to dobrze dla naszej Odry? A teraz o krąpiach. Gdy byłem zatwardziałym wędkarzem stacjonarnym, to łowione krąpie przeze mnie nie przekraczały 25 cm. Teraz za takimi zatęskniłem:) Już nie pamiętam, jak taki krąpik wygląda na żywo. Trafiają się tylko wypasione, niekiedy blisko 40 cm. Ale to jeszcze nie jest jakaś rewelacja. Zdziwienie pojawia się, gdy zamiast kleni, czy jazi pojawiają się właśnie krąpie na muchę, gumki, cykadki, czy woblery. W niektórych miejscach trudno przebić się do innych ryb, bo krąpie tam dominują. I ostatnio pojawił się kolejny gatunek, który u mnie przelał czarę goryczy o stanie Odry. Kilkadziesiąt lat temu byłem zbyt młody i niedoświadczony, by dramatyzować udając się na pewne łowiska i celowo łowić byczki. Teraz to wygląda trochę inaczej. Od kilku dni spaceruję za okoniami. I są takie miejsca, że jest ich zatrzęsienie. Biorą chyba na wszystko. Osobiście łowiłem je na gumki, woblery i na pływające pieczywo. Na chleb najwięcej. Żrą go jak jakieś piranie. Aż woda się gotuje. Przeglądam wiadomości w Internecie i czytam, że np. w Norwegii są miejsca, że szczupaki są traktowane, jak inwazyjny szkodnik. Oczy jak u sowy zrobiłem na film, który pokazuje wiszące na żerdzi szczupaki i odkładane do dziury w ziemi. Tak się tam je traktuje. Pewnie nie jest to wszędzie, ale daje to po wyobraźni. Ona zadziałała błyskawicznie, co by się działo na naszych wodach, gdyby takie ilości szczupaka się pojawiły. A wracając do tego, jak było na rybach, to ostatnio luzik. Lekki spinning i trochę za okoniem i trochę za kleniem chodzę. Z okoniem słabo. Klenie też nie są szczególnie aktywne. Wrocławska Odra stała się siecią jezior przedzieloną jazami i na prawie stojącej wodzie trudno przechytrzyć cwane ryby. Od strony wody nie ma już spokoju. Wszędobylskie skutery, motorówki i inne hałaśliwe pływadła skutecznie zniechęcają do poszukiwań słuszniejszej rybki. Oglądając reklamy na płotach budów nowych osiedli i zapewnienia, że oto budowane jest osiedle z pięknymi widokami i ciszą w pobliżu, to stwierdzam, że to najdelikatniej mówiąc mija się z prawdą. Wielkie parcie na wodę ma swoje skutki. Wczoraj stojąc na jednym z bulwarów, nagle podpływa wodna taksówka. Taka nowoczesność. Akurat w miejscu, gdzie sobie przystanąłem i zacząłem łowić kleniki towarzystwo zamówiło taxi i trzeba było się ewakuować. Coraz trudniej mają wędkarze wrocławscy.
  11. jaceen

    WROCŁAWSKA ODRA

    https://wroclaw.pzw.pl/szczegoly-artykulu/zbiornik-czernica-udostepniony-do-amatorskiego-polowu-ryb_ZmO3p64uI6nOduRqNb5s?parent_way=214 Kto lubił tam tam zaglądać, to łowisko ponownie dostępne. O zasadach sami poszukajcie;)
  12. Żabki po wrocławsku. Gumowe żabki crawlery, to bardzo fajna powierzchniowa przynęta. Za niewielkie pieniądze można w internetowych sklepach kupić i spróbować samemu taką żabę przystosować do odpowiedniego plumkania. Zaleta w tym wszystkim jest taka, że nie musimy animować szarpnięciami, tylko jednostajnie, w odpowiednim tempie prowadzimy i czekamy na zainteresowanie klenia lub bolenia. W niektórych przypadkach, przy użyciu tych większych modeli można spokojnie kusić sumy. Sprawdzone niejednokrotnie. Dodanie dozbrojki zwiększa szanse na skuteczniejsze wcięcia. I to znacznie. Przepis na takie żaby? Żabka np. z Ali..., poliwęglan, wycięcie odpowiedniego skrzydełka, wygięcie profilu, przyklejenie, sprawdzenie w wannie i korekta, wyprawa na bolenio-klenie, zdjęcie z trofeum, powrót z uśmiechniętą "michą" do domu:) PS To są chyba najbardziej trwałe na uszkodzenia crawlery. Pozostałe przynęty, te z metalowymi i plastikowymi skrzydłami i z różnymi rozwiązaniami zawiasów bywają przynętami czasami na jeden raz. Siła ataku, zacięcia, holu, potrafi z nich zrobić złom. W gumowych jeszcze mi się nie przydarzyło, a łowię nimi ładnych parę lat. Powiem jeszcze, że te większe i cięższe łatwiej przystosować do pływania w kraulu. Żabki małe, np. ta od Jaxona jest lekka i wchodzi w ślizg. W jej przypadku trzeba nakombinować się z profilem skrzydełka i zrezygnować z dozbrojki, która przy małej masie żabki skutecznie gasi wychyły.
  13. - Gatunek ryby: Klenie. - Długość w cm: 53 i 45cm. - Data połowu: 18 i 21-06-2026 - Godzina połowu: około 18-20:00 - Łowisko: Odra - Przynęta: Pieczywo. - Opis połowu: Spławianie skóry chleba.
  14. Proszę o dodanie 34 cm. Dziękuję:)
  15. Zachodzą jakieś dziwne zmiany. W tamtym roku na cykadki siadały mi krąpie. Zajęły kilka okoniowych miejscówek i trudno było o inne ryby. W tym sezonie dla urozmaicenia biorą mi byczki. Środa była przez nie zdominowana. Udało się co prawda na początku wyprawy złowić ślicznego okonia, ale później, to był lekki dramat. Z wody wyjechało kilkanaście koluchów, a odprowadzeń i spadów było znacznie więcej. Co się dzieje z rybostanem w naszych rzekach? Okoń 34 cm złowiony woblerem w twitchingu. Chyba nie ma rady i dalej w ten sposób trzeba będzie szukać kolejnych do poprawy. Ten domyka moją tabelę, jako dziesiąty. Teraz pozostało rzeźbienie wyniku.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.