Skocz do zawartości
przynęty na szczupaka     Promocja dla użytkowników forum haczyk.pl w postaci rabatu 10% na pierwsze zakupy w sklepie  wędkarskim wielkaryba.pl

Samotne nocne wypady na ryby, co o tym sądzicie ?


arturos2012

Rekomendowane odpowiedzi

Co sądzicie o nocny samotnych wypadach na ryby? ja mam zamiar zacząć w tym roku jezdzić bo mam 18 + prawko a to wiadomo = mobilność, nie trzeba polegać na kierowcy(tacie) któremu nie chce sie wstawać, rodzice i rodzina mówią mi że to takie niebezpieczne i tak dalej bo noc, bo pijaki, bo złodzieje, itd równie dobrze moge zostać potrącony na pasach podczas wędrówki do szkoły, macie jakieś doświadczenia w samotnych wypadach ? mieliście jakieś akcje podczas takich pośadówek ?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

przynęty na szczupaka   Dragon

Tak naprawdę to nad wodą nocą nie ma praktycznie nikogo oprócz wędkarzy. Trochę nocek na rybach spędziłem sam i jedyne co mnie odwiedziło to dziki. Plusem samotnej wyprawy jest to, że w każdej chwili możesz podjąć decyzję o powrocie nie patrząc na to że kolega wolałby jeszcze posiedzieć. Minusem, że samemu chce się spać. Latem realna nocka trwa raptem 3 godziny, bo późno się ściemnia i wcześnie rozjaśnia.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Też lubię pojechać na samotne wędkowanie , nie słucham marudzenia że nie biorą , mogliśmy jechać tam i tam , ty to zawsze wymyślisz ale czasami przydaje się pomocna dłoń , można porozmawiać i wtedy czas jakoś płynie no i pozostaje kwestia bezpieczeństwa , wiadomo jak to czasami jest , jedni przyjeżdżają nad wodę powędkować inni się odstresować (nachlać) a jeszcze inni aby ukraść sprzęt lub okraść samochód , lepiej znajdz sobie szczerego i odważnego maniaka wędkarstwa i będziesz mógł śmiało i bezpiecznie siedzieć nad wodą

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Mam podobny problem do Ciebie (tylko dużo starszy jestem) .Zależy gdzie łowisz miejsca blisko siedlisk ludzkich lub uczęszczanych miejsc imprez nie są zbyt dobrym miejscem na nocne , samotne wędkowanie .Choć mają jeden plus, ale o nim pod koniec. Ja preferowałbym miejsca bardziej odludne , ale maja one dwa minusy , zwykle ciężej do nich dojechać i drugi ( tutaj jest plus wędkowania blisko innych ludzi) to jak coś Ci się stanie lub ktoś Cię napadnie to praktycznie szans nie masz bo jesteś zdany sam na siebie. Ale jest to tutaj mniej prawdopodobne. Twoja decyzja czy większe ryzyko i szansa na pomoc czy mniejsze ryzyko ale szanse na wyjście bez szwanku praktyczniej równe zero. Trzeba zdać sobie sprawę również z tego ,że kompan też nie zapewni Tobie bezpieczeństwa , zwłaszcza jak szybciej od ciebie biega( a ja samych takich mam) . Smutne ale prawdziwe 90% kompanów samych ucieknie a Ciebie zostawi .a jeśli nawet to szczerze rzadko kiedy słyszałem ,żeby kogoś napadła jedna osoba ew. dwie ( częściej ale rzadziej) .Zwykle było od kilku do kilkunastu (raz słyszałem o 15 ale to długa historia i wina była po obydwóch stronach ).

Ogólnie wziąć ze sobą gaz pieprzowy bo najmniejszy ew. jakiś kij ew. inną rzecz do obrony i działać. Poza tym nie wszyscy pijacy są agresywni niektórzy są lepsi niż na trzeźwo.

Swoją drogą ja mam jakiegoś pecha do nocek bo co na nie jadę już to efektów zero .

Pozdrawiam

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja zacząłem jeździć na nocki bez taty i ekipy 4-5 osobowej w wieku 17 lat, może 18stu. Zacząłem wtedy jeździć z kolegą, który nie łowił, a był tylko po to żeby pogadać i żeby nie było tak strrrrrasznie. To słaba opcja, bo marudzi, bo już o 5 rano do domu chciał jechać itd. Oswajało mnie to jednak z łowieniem nocą, bo np. zarzucanie na feedera co 15 minut w nocy nie jest takie fajne jak w dzień, przynajmniej dla mnie.

Z kolegą jakimkolwiek jak jedziesz, to jeszcze musisz się umawiać, ja miałem takich, co przez miesiąc trzeba było się ustawiać żeby gdziekolwiek pojechać.

W tym roku zacząłem jeździć na ryby sam (21lat) i jest super. Jedyne czego się boję to węży, bo ostatnio pełzały zaskrońce, a ja się takowych boję panicznie (w nocy też są aktywne, czy tylko w dzień?). Nikt mi nie marudzi, zatapiam się w myślach, nie mam spinki, że o kogoś się muszę troszczyć, nie biorę nawet namiotu, tylko całą noc na krzesełku spędzam. Jedyny minus takich wyjazdów, to nie ma kto popilnować wędek jak się idzie uzbierać drewna na ognisko.

Generalnie to moim zdaniem takie wyjazdy fajnie rozwijają człowieka, bo jeszcze 2 lata temu nie poszedłbym do lasu po zmierzchu, a teraz śmigam po drewno, nie mam już dziwnych strachów w nocy jak coś zaszeleści. Podstawą jest dać znać rodzinie gdzie się siedzi i zachować jakiś kontakt, tzn sms wieczorem i rano. Do tego jak ktoś przyjdzie ze sprutą, to radzę przyjąć spłaszczoną i pokorną postawę, nie cwaniakować i zwykle się da dogadać. Ja na rybach zwykle spotykam kogoś w środku nocy, bo przechodzą na spacerku, ale zwykle coś tam pogadamy i się pośmiejemy, bić mnie nie chcieli.

Poza tym, fajnie jak w odległości do 400metrów siedzi ktoś inny, żeby można było wezwać pomoc w razie czegoś.

Teraz to już z górki, nocki coraz krótsze to i strachu mniej. Rozpisałem się, ale sens wypowiedzi jest taki, że nie ma się czego bać, a krótkie życie nauczyło mnie tego, że jak masz czekać na odpowiedzi o kolegów i tracić czas na umawianie się, to zrobisz 30% tego co zaplanowałeś.

Pzdr

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W mojej okolicy zdarzają się napady na wędkarzy nigdy mi się to nie zdarzyło(choć do utarczek słownych dochodziło) znam kilka osób którym się to przytrafiło kolegę kiedyś zostawili nawet bez ubrania.

Ze każdym razem to niebyły grupy napastników jedno czy dwu osobowe ale kilku osobowe.

Wiadomo najlepiej wybierać się grupami ale samotnie też można zawsze idzie znaleźć miejsca bardziej oblegane i wtedy nie jest się samemu, nie liczył bym na pomoc obcych wędkarzy ale zawsze na napastnika działa to odstraszająco.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Po wielu przygodach z kolegami. Po tysiacu nieudanych wypadow i masie straconego czasu, od paru ladnych lat w 90% wybieram sie na ryby sam. Polubilem to do tego stopnia ze dzis chyba sam sie lepiej czuje nad woda anizeli w towarzystwie. Dotyczy to zarowno lowienia dziennego jak i nocnego. Plusami jest to, ze kiedy chce to jade. Jak mi sie nagle odechce 5 minut przed wyjazdem to zostaje w domu. Lowie gdzie chce i jak chce. Kiedy chce rowniez zwijam sie do domu no i moge wybrac sie na ryby zawsze kiedy mi pasuje. Poza tym cisza, spokoj :) Co do nocnych wypadow to preferuje miejsca odludne gdyz wbrew pozorom sa one o wiele bardziej bezpieczne. Tak naprawde bedac w lesie samemu noca mamy tylko 1 wroga- nasza wyobraznie. Po kilku nockach jednak czlowiek sie przyzwyczaja. Osobiscie balbym sie pojsc na nocke nad jakas rzeke przeplywajaca przez jakis park badz blisko miejsca zamieszkania ludzi (zwlaszcza w weekend). Takze na dzien dzisiejszy jak najbardziej jezdze na samotne nocki. W zeszlym roku sporo plywalem rowniez samemu noca. Do tej pory zadnych przygod nie mialem (odpukac)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Grasuję na Śląsku w okolicach Dąbrowy Górniczej. Poluję na nocnych grunciarzy.

Ps. Skąd jesteś?

Sam sobie odpowiedziałeś na pytanie ;) z Dąbrowy Górniczej a tak dokładniej to z okolic centrum.

Jedyne czego się boję to węży, bo ostatnio pełzały zaskrońce, a ja się takowych boję panicznie

Widziałem na allegro fajne maczetki 70 cm długości za 40zł na zaskrońce w sam raz ;) jak takiego skurczybyka upolujesz to możesz później się pobawić w "beara gryllsa" i upiec takiego nad ogniskiem :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Widziałem na allegro fajne maczetki 70 cm długości za 40zł na zaskrońce w sam raz ;) jak takiego skurczybyka upolujesz to możesz później się pobawić w "beara gryllsa" i upiec takiego nad ogniskiem :)

Ja na Twoim miejscu zostawił sobie te ,,maczetki " na inna okazje.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja go nie dotykam, nawet patykiem haha :D. Kiedyś mi się wplątał w siatkę i musiałem zaczepiać ludzi, czy boją się węży i czy mogliby coś z tym zrobić. Wyrzuciłbym siatkę, ale węża nie dotknę :oops: .

A jeżeli jeszcze o nocki chodzi to tak jak już pisałem i piszą inni, największa zaleta: nikt Cię nie wystawia 5 minut przed wyjazdem i kiedy chcesz to jedziesz.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A trochę gadanie takie Panowie. Jak się ktoś zaskrońca boi, powolnego jak na węża i z natury pasywnego, to niech w nocy nie wychodzi. O zabijaniu tego zwierzęcia nie wspomnę, bo to przestępstwo... No i jeśli ktoś idzie łapać w centrum "miasta" gdzie impreza nad wodą, to też nie mam pytań - bo na rynek sam w nocy w moim mieście bym nie wyszedł. Dużo samotnych nocek mam za sobą i na nich wszystkich znaczenie miało jedno - olej w głowie. Oczywiście pech może zrobić swoje (sam zawsze się nastawiam, iż "coś" może się zdarzyć i mam oczy i uszy szeroko otwarte) i trzeba się z tym liczyć. Osobiście miałem parę sytuacji podbramkowych ale pomagało jedno - morda w kubeł, mocze kije, nie wdaję się w dyskusje. W przypadku dziczy ważne jest jedno - ogień i światło. Żaden dzik nie podskoczy ;) A jak lisek z wiadra zaczyna zanętę wyjadać to mu jeszcze kiełbaskę trzeba podać dla świętego spokoju. Nocna zasiadka to przygoda i jeśli ktoś tu szuka gwarancji czy zachęty to powinien odpuścić. W nocy nigdy nie jest bezpiecznie tak jak w dzień, a nawet jak jest to wyobraźnia robi swoje. Co gorsza w z pozoru bezpiecznym miejscu może Ci się stać tragedia przy odrobinie nieszczęścia, tak samo jak w niebezpiecznej dziczy może się trafić cicha i piękna noc. Ty bierzesz za to odpowiedzialność i tylko ty. To że ludzie mieli akcje to wiesz i nie ma sensu o to pytać, tak samo jak wiesz, że wielu ludzi w nocy łowi z powodzeniem i bez problemów ;)

Nikt nie weźmie odpowiedzialności za wypadek, który może Ci się przytrafić i nikt nie da Ci dokumentu gwarancji spokojnej nocki nad wodą.

Ja jak tylko zrobiłem kartę wędkarską poleciałem sam na cypel drugich barek we Wrocławiu z pękiem rosówek na kotwicy. Omal nie pobrudziłem gaci tamtej nocy, ale też od wtedy nie umiem odmówić sobie nocek. To wyjątkowe godziny w życiu każdego wędkarza, który choć raz spróbował zarzucać zestaw po zmroku.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

sam o tym słyszałem ze zdarzają się jakieś ekscesy jednak w ciągu 7 lat ( na dziećkach) osobiście nie miałem przygód:) Proponuję jednak jeździć we 2jkę bo zawsze pogadać można

To masz chłopie szczęście ja w tamtym roku miałem połamane lusterka.

Wcześniej zdarzyło mi się że zastałem samochód beż kół, radia głośników itp.

Kilka lat temu od strony Przemszy poprzebijali mi opony.

Teraz jak na dziećki pojadę to tylko autko pod rybaczówkę i na łódkę.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeżdżę na nocki od 3 lat, generalnie większość moich letnich połowów odbywa się w godzinach nocnych, przeważnie do 1-2 w nocy, parę razy byłem sam, ale tylko w miejscach oświetlonych przez latarnie i dość często uczęszczanych przez ludzi, sam w dzicz się nie zapuszczam, choć nie raz się wracało samemu z wieczorowego spiningu po ciemku. Uważam, że nie o to chodzi, żeby całą noc siedzieć i się rozglądać, tylko, dlatego przeważnie jeżdżę z kimś. Nie chcę nikogo odstraszać od nocek, raz szedłem z kolegą na ryby i po jakimś czasie zorientowaliśmy się, ze ktoś za nami idzie, dokładnie tymi samymi ścieżkami co my, zapomnieliśmy jak dojść nad wodę i skręciliśmy w bok a tam było ognisko i impreza, stanęliśmy na chwilę bo to nie była jednak nasza trasa i ten gościu również skręcił i był zmieszany że natrafił na innych ludzi, nie wiedział co zrobić i odszedł, bardzo podejrzanie to wyglądało, także zawsze trzeba mieć oczy dookoła głowy, zarówno w dzień jak i w noc, bo różne dziwne typy się kręcą.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja do ułomków, ani strachliwych nie należę, ale powiem Wam, że..... boję sie sam siedzieć w nocy nad Bugiem, parę razy mi się zdarzyło, ryby brały, czy widać było ich żerowanie, więc ciężko było opuścić rzekę, ale dyskomfort spory, tym bardziej, że to dzika graniczna rzeka, na której czasami w nocy dzieją sie takie rzeczy o których większości Was się nawet nie śniło, nie polecam bo i życie można stracić.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jak, to powiedział mój znajomy "Nad wodą nie ma nic straszniejszego od człowieka" :)

Sam często bywam na nockach ale przeważnie z osobą towarzyszącą i choć nie raz zdarzyło nam się pozostawić sprzęt rozstawiony nad wodą za dobre pieniądze gdy w tym czasie smacznie sobie spaliśmy "natrąbieni" :mrgreen:

Zawsze jest jakieś ryzyko, raz mniejsze, a raz w ogóle :wink:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

O Bugu wiem, kiedyś tata był i widział na własne oczy, różne ekscesy. Poza tym strażnik graniczny kiedyś mnie kontrolował na spiningu i opowiadał co tam kilka dni temu robili w nocy, to serio, strach trochę.

Zresztą ja na rzeki w nocy nie jeżdżę, jest trochę niebezpieczniej niż na wodzie stojącej. Pamiętam kiedyś jak z tatą pojechaliśmy nad Wisłę na kilka dni. Pierwszej nocy (pod wieczór) woda zaczęła się podnosić. O 3 w nocy tata mnie budzi i mówi, że główka już całkiem zalana i czy czekamy do rana, czy zwijamy się. W okół grzmoty i niebo pomarańczowe a mieliśmy jeszcze stary namiot, taki z komuny itd. Zebraliśmy się i zaczęło lać. Jak się okazało za kilka dni, Wisła wylała i całą wieś zalało. Mógłbym to nawet w internecie odszukać, który to był rok. Przygoda ciekawa i niebezpieczna, ale raczej rzadko spotykana. To były czasy, gdzie nie było neta w każdym domu itd, więc ze sprawdzaniem pogody co 5 minut też ciężko ;).

A jeżeli chodzi o węże, to nie uważam się za ciotę/kobietę z brodą tylko dlatego, że boję się węży. Jest to lęk paniczny i ma się nijak do terrorystów napastników. Moja rada tak jak wcześniej - pokora i nie cwaniakować. A w razie ostateczności albo ucieczka, albo do wody jak się umie pływać szybko :D.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja choć mam dopiero 17 lat byłem już na wielu nockach zawsze nad rzeką przy lasku lecz nigdy jakoś Nie myślałem o dzikach , wężach itp . zawsze jeździmy w grupach około 5 osobowych , rozpalamy ognisko , latarki , kiełbaski no i oczywiście wędkowanie :) czas mija bardzo szybko i miło bez różnych strachów gdy ma się dobre towarzystwo , bo samemu myślę że bym za dużo myślał co powodowałoby strach ;)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

"Nad wodą nie ma nic straszniejszego od człowieka" :)

Masz rację, np ośmioma uzbrojonymi "człowiekami" na czterech pontonach wyładowanych.... nie wiadomo czym, ciekawe jak byś się zachował, gdybyś zauważył, że Oni Cie zauważyli.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Genialny post użytkownika Lesio z innego tematu... nieco odkopany ale jak najbardziej adekwatny do powyższych dywagacji :lol:

Bardziej strachliwym kolegom polecam wykopanie rowu i rozciągnięcie zasieki dookoła stanowiska wędkarskiego oraz jakieś samostrzały i doły-pułapki, a przy obawie ataku od frontu - umieszczenie w wodzie kilku min morskich + bazooka w ręku i jesteście w 99% bezpieczni, wszystko inne, to kompromis.

A tak się temat ciekawie zapowiadał....

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ty bierzesz za to odpowiedzialność i tylko ty. To że ludzie mieli akcje to wiesz i nie ma sensu o to pytać, tak samo jak wiesz, że wielu ludzi w nocy łowi z powodzeniem i bez problemów

pytanie zadałem raczej ogólnie, wiadomo to zależy kto ma ile szczęścia mnie przez trzy lata karte wędkarską skontrolowali chyba ze 4 razy a gościowi który łowi od 20 lat nigdy

A wracając jeszcze do bezpieczeństwa to ostatnio nie ruszam się z domu bez mojego rozkładanego nożyka jedyne do czego sie na razie przydaje to do podważania kapsli od piwa i niech tak jak najdłużej zostanie, a jeśli będę planował pierwsze nocne ryby to przed nimi kupie gaz pieprzowy wiadomo nie da 100 % gwarancji że w razie czego sie wybronie ale przynajmniej będzie trochę większy komfort psychiczny.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.