Skocz do zawartości
tokarex pontony

Kutry


Paździoch

Rekomendowane odpowiedzi

Na cały rej z synem złapaliśmy 8 szt. z czego 3 na pobicie a reszta na szarpaka.

Mój największy dorsz na wypadzie to 2.5 kg.

No kolego (a raczej nie kolego wędkarzu), nie popisałeś się ani kulturą wędkarską, ani też umiejętnościami.

W odpowiedzi jednemu z kolegów nawet napisałeś, że to przecież nie to samo co szarpanie kotwicą.

Czym to się różni w Twoim przypadku? Dokładnie niczym.

Jak dorsz nie bierze, czeszesz dno i wyszarpujesz co tylko nie da rady przed Tobą uciec. Nieładnie. Jakoś nie doczytałem w Twojej wypowiedzi, że próbowałeś łowić na inne, lżejsze, cięższe, o różnym kolorze przynęty, że próbowałeś może na szprota lub śledzia przy słabych braniach itd. Idziesz na skróty aby tylko coś z wody wyjąć, aby tylko koszty wyprawy się zwróciły. Nie chciałbym być z tobą na krypie, bo to żadna przyjemność patrzeć na takie zachowanie. Twoje i Tobie podobnych metody były powodem, że długo wzbraniałem się przed połowami z kutrów, jednak teraz dobrałem sobie paczkę, która jedzie się bawić a nie zdobywać mięso. I jest ok. A takich jak Ty nie tolerujemy :twisted:

Nie mówię, że nigdy nie zaczepiliśmy wątłusza za grzbiet, bo to byłaby nieprawda. Ale prowadzimy orientacyjne statystyki (zwycięzca roczny musi wszystkich ugościć w knajpce) odnośnie ilości, głębokości i wagi ryb oraz przynęt (jest też innych parę danych). Poświęciłem się i policzyłem z kilku ostatnich rejsów (aż doszedłem do 250 szt. aby mieć dobry obraz) Wyszarpanych ryb było 9 z czego 6 na wrakach. Niech da Ci to do myślenia. Bo to daje jak obliczyłem 3,6% ogółu. W Twoim przypadku to 62,5%.

Pozdrawiam i życzę wielu sukcesów wędkarskich a nie kłusowniczych.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

przynęty na klenia   Dragon

Chyba McOwer przesadza ,primo ,, 250 szt dorszy na kilka wypadow?a jakis limit jest? ja widze ze na szarpaka lapie 100% wedkarzy , grzbiety i ogony sa naturalna rzecza(ile procent,,,,nie wiem 30-40? ,chyba ze zgrana paczka Mc owera lapie na splawik,pozdr

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Chyba McOwer przesadza ,primo ,, 250 szt dorszy na kilka wypadow?a jakis limit jest? ja widze ze na szarpaka lapie 100% wedkarzy , grzbiety i ogony sa naturalna rzecza(ile procent,,,,nie wiem 30-40? ,chyba ze zgrana paczka Mc owera lapie na splawik,pozdr

Witam.

Dajmy spokój malkontentom, niech piszą sobie co chcą.

Nawiasem mówiąc wtrakcie łowienia zmieniłem ok. 10 polkerów (całą gamę kolorów i kształtów) i pietnaście rodzai przywieszek.

Dodam, że nawet zakładałem fileta ze śledzia i nic nie brało.

Złapałem jeszcze dwa małe dorsze, fajne maluszki, dostały buziaka i wylądowały w wodzie.

Nie uważam się za kłusownika i nie jadę po mięso na kuter.

Pływam i łapę ryby z przyjemności lecz za nimi nie przepadam.

Pływam przeważnie z kolegą który obraca się z czołową kadrą Polski w wędkarstwie i przy nim jest pełna kultura i to cenię.

Na kuter pływam ok. 3-4 razy w roku bo mój koszt wypadu na dorsze to 1000 zł na dwa dni + żona coś musi wyrwać w formie rekompensaty (ja mam przyjemność to i żona musi mieć :))).

Temat uważam za zakończony.

Pozdrawiam.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Witam,

18.04.2010r. kuter Złota Rybka w Darłówku. Totalna porażka. Pierwszy i ostatni raz.

Na łowisko płyneliśmy dobre 2 godz. Pierwsze napłynięcie, na ponad 20 wędkarzy - 2 dorsze nie miały nawet kilograma, 5-8min. łapania i sygnał. Płyniemy dalej co najmniej 30min., powtórka 8min. łapania i żadnej ryby na cały kuter. I tak w kółko. Zamiast łapania był to rejs turystyczny. Inne jednostki, obok których przepływaliśmy stały i wędkarze łapali. Do godz. 13.00 na cały kuter kilkanaście dorszyków. Prawie na sam koniec, załoga zobaczyła że prawie wszyscy mają zaledwie po kilka ryb napłynął na łowisko, prawie każdy wyciągnął po 1szt. (do 1kg) . Następne napłynięcie 14.00, podobnie i sygnał - KONIEC. Płyniemy do portu (3godz.) Jak wypływaliśmy to kuter leciał pełną parą, w drodze powrotnej już spokojnie tak żeby zajęło to równe 3 godz. Po rozmowie z innymi na - stwierdziliśmy że tam jest wszystko zaplanowane, maksymalnie limit, cześć ludzi wróciła bez żadnej ryby. Ja miałem 4szt., znajomi: 4szt, 6szt, i 0szt. Wszyscy na tym kutrze byli pierwszy raz. Dodam, że przed samym wypłynięciem z portu przechodził obok nas armator z innej łodzi, powiedział cytuje "chłopaki na tym kutrze nic nie złapiecie" kilka osób chciało płynąć z nim ale gościu miał już komplet.

Z całego rejsu mogę pochwalić tylko kucharza, bardzo smaczna zupa. To tyle nie polecam nikomu Złotej Rybki w Darłowie !

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Chyba McOwer przesadza ,primo ,, 250 szt dorszy na kilka wypadow?a jakis limit jest? ja widze ze na szarpaka lapie 100% wedkarzy , grzbiety i ogony sa naturalna rzecza(ile procent,,,,nie wiem 30-40? ,chyba ze zgrana paczka Mc owera lapie na splawik,pozdr

Nie przesadzam. Jeździmy zwykle w ośmiu (2 samochody) dane są z 6 wyjazdów. Sam policz ile ryb na wyjazd na głowę wypada. Do limitu bardzo daleko. Zanim zakwestionujesz - pomyśl.

Pozdrawiam.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

ja widze ze na szarpaka lapie 100% wedkarzy , grzbiety i ogony sa naturalna rzecza chyba ze zgrana paczka Mc owera lapie na splawik,pozdr

Przepraszam że wypowiedź podzieliłem na 2 części, pomyłka.

Szkoda, że nie miałeś okazji popłynąć po to żeby się pobawić. Jak mówiłem, długo nie mogłem ścierpieć tych metod, które stosują "wędkarze" morscy. Teraz mam paczkę ok i uwierz, że gdyby można było, spróbowalibyśmy i przepływanki :razz:

Za wyjątkiem wraków używam plecionki 12 i 14 i jak najlżejszych do panujących warunków zestawów. Bardzo rzadko zakładam przywieszki, chyba, że chcę spowolnić opadanie zestawu. Nie szarpię, staram się przynętę prowadzić jak należy. Może to 30 lat spędzonych ze spinningiem w poszukiwaniu sandacza wyrobiło we mnie ten nawyk. Bardzo niedobrze, że z Twoich obserwacji wynika, że 100% szarpie, bo znaczy to, że obracasz się w złym towarzystwie :razz:

Może się wymądrzam, nie wiem, jednak widziałem fachowców przy połowach - belonada i takie tam :wink: inne spotkania i wiesz co, oni też nie szarpią. Wyobraź sobie, że cała czołówka krajowa łowi dorsze a nie masakruje. Nie mam rewelacyjnych wyników, nie wracam z dziesiątkami złapanych ryb, największy mój dorsz miał 8 kg, więc może nie znam się na tym co piszę, jeśli tak, wybaczcie, laik jestem, jednak ten laik ma czyste sumienie i prawdziwą frajdę z każdego wyjazdu na morze.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

WŁA 38 19 kwiecień

Totalne nieporozumienie .Każdy kto może niech omija kuter. Zainteresowanie załogi to ok 20 min po wypłynięciu z portu kasowanie leszczy a potem 9 godz wedrówki po Bałtyku . Jak już zacznie sie napływanie to nawet taki laik morski jak ja zauważy że jest tylko na jedną burte i nikt nie zwraca uwagi czy sa brania czy nie.Totalni fryzjerzy :mad:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

McOwer jesteś prawdziwym wedkarzem kochajacy rybki ,wyjasnij prosze w jakim celu stosujesz spowalnianie ,,zestawu,, zawieszajac przywieszki?ipozdrawiam

Witam.

Daj spokój człowiekowi.

Zaplątał się w swoich zeznaniach a teraz odwraca kota ogonem i wali raka.

Niech łowi sobie spokojnie prowadząc swoją przynęte tylko nie wiem po czym, pewnie po pokładzie.

A reszta to kłusownicy na kutrach.

Ja ze swoim 33 letnim stażem łowiąc dorsze podrywając pilkera z dna i zostałem kłusownikiem.

A jak zaczepi mi się ryba za ogon to następnym razem wyskocze za burtę bo uznam sie za strasznego przestępce.

Musze rozważyć następny wypad na dorsze i spłacić kredyty bo żona będzie spłacać za mnie :oops: .

Pozdrawiam Wszystkich.

P.S. Nie piszę o Wilkach Morskich bo są kłusownikami :twisted: .

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

McOwer jesteś prawdziwym wedkarzem kochajacy rybki ,wyjasnij prosze w jakim celu stosujesz spowalnianie ,,zestawu,, zawieszajac przywieszki?ipozdrawiam

Witam.

Daj spokój człowiekowi.

Zaplątał się w swoich zeznaniach a teraz odwraca kota ogonem i wali raka.

Niech łowi sobie spokojnie prowadząc swoją przynęte tylko nie wiem po czym, pewnie po pokładzie.

A reszta to kłusownicy na kutrach.

Ja ze swoim 33 letnim stażem łowiąc dorsze podrywając pilkera z dna i zostałem kłusownikiem.

A jak zaczepi mi się ryba za ogon to następnym razem wyskocze za burtę bo uznam sie za strasznego przestępce.

Musze rozważyć następny wypad na dorsze i spłacić kredyty bo żona będzie spłacać za mnie :oops: .

Pozdrawiam Wszystkich.

P.S. Nie piszę o Wilkach Morskich bo są kłusownikami :twisted: .

Ja też chyba jestem kłusolem bo podszarpuję i podryguję pilkerkiem... :lol::lol::lol:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

McOwer jesteś prawdziwym wedkarzem kochajacy rybki ,wyjasnij prosze w jakim celu stosujesz spowalnianie ,,zestawu,, zawieszajac przywieszki?ipozdrawiam

Witam.

Daj spokój człowiekowi.

Zaplątał się w swoich zeznaniach a teraz odwraca kota ogonem i wali raka.

Niech łowi sobie spokojnie prowadząc swoją przynęte tylko nie wiem po czym, pewnie po pokładzie.

A reszta to kłusownicy na kutrach.

Ja ze swoim 33 letnim stażem łowiąc dorsze podrywając pilkera z dna i zostałem kłusownikiem.

A jak zaczepi mi się ryba za ogon to następnym razem wyskocze za burtę bo uznam sie za strasznego przestępce.

Musze rozważyć następny wypad na dorsze i spłacić kredyty bo żona będzie spłacać za mnie :oops: .

Pozdrawiam Wszystkich.

P.S. Nie piszę o Wilkach Morskich bo są kłusownikami :twisted: .

Ja też chyba jestem kłusolem bo podszarpuję i podryguję pilkerkiem... :lol::lol::lol:

Z postu wędkarza McOwer z 30 letnim stażem wynika, że też jesteś kłusolem.

Pozdrawiam, już nie wiem kogo :mrgreen:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zdecydowanie NIE polecam jednostki DELFIN C z Łeby, szyper nie zna łowisk i strasznie chamska załoga, a dla ciekawych pełen opis z rejsu po kropce. Na Hydrografa termin dopiero za 3 mc, więc szukałem innego. Trafiłem na stronę delfina - 2 kajuty, smażone rybki, przemiła atmosfera i sprawdzone łowiska. Sprawdziłem w necie - 1 negatywna opinia, ok. zaryzykuję. Telefon odebrał jak się później okazało największy cham na łajbie (Wiesiek), ale przez telefon czułem, że rozmawiam ze starym przyjacielem marynarzem. Wiesiek w Łebie przywitał nas jak teściową. Zebrała się cała ekipa, hasło: "do rozliczenia" idę do sterówki, pytam "płacimy?" (zawsze płaciłem po rejsie) odp. "a coś się k...a spodziewał, za frajer można wpier... dostać". Spoko, myślę człek ma zły dzień. Pytam dalej: "szefie gdzie są skrzynki?", "Tam stoi kur.. w chu." Bez komentarza. Ok, płyniemy. Jesteśmy zadowoleni, łajba nie duża ale ma kopa. Szyper zapowiadał 3 godz. płynięcia na łowisko, po godzinie dzwonek, pilkery poszły, stoimy ze 20 min. , nikt nic nie złapał, jedziemy dalej. następne 60 min, dzwonek, znowu to samo. W międzyczasie kolega choruje, chce iść się położyć. Mówię idź do kajuty (jednej z dwóch ze strony int.), jakież zdziwienie, szyper mówi: "kajuty tylko dla załogi" - kolega śpi na ławeczce, a załoga ma niezły zlew ze szczura lądowego. Po 3 godzinach dotarliśmy na "sprawdzone łowisko" na którym po 30 min. dryfu złapałem 3 dorsze. Później było kilkanaście krótkich, chaotycznych napłynięć bez efektów (niesamowicie frustrujące), następnie ok. 1.5h płyniemy na pełnych obrotach nie wiemy gdzie. Dopływamy, stoi ok. 10 kutrów, w radiu wiadomość: "stary oni tu stoją już od 10-tej". Jest godzina 12:50 (rejs miał trwać 12h/150PLN, wypłynęliśmy o piątej) łapiemy do 13:20, przez 30 min większość łapie po ok. 10-15 szt ok 1÷1,5 kg każdy, nagle 3 dzwonki - koniec. Ok miało być do 14-tej, ale ktoś prosi o przedłużenie o godz. Szyper mówi ok. ale po 10 PLN każdy. Zapłaciliśmy, co robił szyper? Puścił kuter w dryf na (niespodzianka) 45min, po czym znów 3 dzwonki. W czasie za który dopłaciliśmy łapał sobie rybki. Brania mieliśmy tylko na ok. 60m, nie zwrócił uwagi, że po ok. 20 min. wypłynęliśmy znów na 30m (cały czas obserwowałem echosondę). Powrót - myślałem, że ktoś patroszy ryby, mój błąd. Szczyt chamstwa osiągnął wiesio ciągnąc przewód z lejącą się wodą po ubraniach i torbach wszystkich na rufie, co go bardzo rozbawiło. Długi opis, ale jechałem w nocy 400km w jedną stronę, walczyłem z żonką, nie byłem w pracy, a tu taki fryzjer. Dodam tylko, że na dorszach byłem 4 razy, za każdym razem byłem w czołówce kilogramowo-sztukowej. Od lat łapię rybi na jeziorach mazur i nie jestem początkujący. Jak Łeba to tylko Mirek z Hydrografa i Łeb-29. Rejs odbył się 15.04.2010.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

tnijpan widze że kolesie niezle za skóre Ci zalezli bo opisujesz ich na wszystkich forach,popieram .

CHRISK141 a niedziwi cie fakt ze to kolegi pierwszy post???

Widzę że jestem podejrzany o bycie nieuczciwą konkurencją Delfina C.

Post jest pierwszy, bo jak do tej pory nie miałem pecha na dorszach, a na fora zaglądam sporadycznie. Jestem z tych czytających, a nie piszących. Wędkowanie jest moją pasją od lat i wkurza mnie gdy ktoś to wykorzystuje, wyciąga ode mnie pieniądze, a później mnie zlewa. Poza tym tak jak ja szukam opinii przed wyjazdem w nieznane, tak samo umożliwiam to innym.

Z całą odpowiedzialnością nie polecam kutra Delfin C z Łeby.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Janek Kowalski, wędkarz z długoletnim stażem zwraca się z propozycją do Franka:

- Wybieram się na ryby. Mam wolne miejsce w aucie i chętnie Ciebie zabiorę.

-Janku, wiesz, że ja nigdy nie łowiłem ryb. Nie umiem.

-A co tu umieć? Normalka, odkręcamy, polewany i OK.

Wrzesień. Swój kolejny, w tym roku, dwutygodniowy pobyt w Łebie rozpoczynam w czwartek pierwszego. Historyczna data. Wielkie wydarzenie – rocznica związana z rozpoczęciem II wojny z przymiotnikiem światowa. Godzina 5.30 rano stoję na kutrze cumującym przy Porcie Jachtowym. Po kilkunastu minutach przybywa i zajmuje miejsca grupa z Giżycka.

Jestem obcy. Oni znają się nawzajem. Stanowią "zgraną grupę" dorszowców. Na kutrze w części środkowej, tuż za sterówką, ławki i stół. Obok obszerny pojemnik na odpadki. Między relingiem rufowym a stolikiem sporo wolnego miejsca, można by rzec - przestrzeń w sam raz do tańca. Jako wyjściowy* przy sterze armator .........

Na stoliku pojawiają się pierwsze jaskółki biesiady – butelki, ale nie z sokiem. Jest wiele toastów, gdyż opróżnianie szklaneczki bez wzniesienia toastu można zakwalifikować do ordynarnego, prymitywnego pijaństwa.

W silnikowni pracuje silnik i z szybkością 6 węzłów podąża na miejscówkę. Jak się później dowiedziałem od najeżdżającego** ........, pierwszy najazd był na “siedemnastkę.”***

Zanim silnik zmniejszył obroty, a sygnał dźwiękowy oznajmił START ŁOWIENIA, w pojemniku na odpadki było już sporo, albo i więcej opakowań po rozmownej wodzie. Nic zatem dziwnego, że kilku uczestników usiłowało zagłuszyć pracę silnika, by zrozumieć, co mówi kolega.

- Cichaj, teraz ja mówię.

- Zamilcz, to co ja wam powiem, to było na dorszach ....

- Nie pier...., polewaj. Za tych, co na morzu.

- Wyłącz ten silnik, bo nie słyszę co mówisz.

I tak w symbiozie miarowego stukotu silnika i bełkotu ludzkich dźwięków rozpoczęła się wyprawa na wymarzone dorsze.

Obok mnie, po mojej prawej ręce miał miejscówkę przystojny Janek. Czarny włos, czarny wąs i zanim rozpoczęliśmy pilkerowanie, poruszał się na gumowych nogach. Wcześniej nie zwracałem na nikogo uwagi, wiadomo, jestem obcy wśród zgranej paczki. Alkohol wyzwala cechy kryminogenne. A woda zimna i głęboka.

Pierwsze ryby na kutrze i ... jak by nie oblać pierwszego w życiu dorsza. Ryby siadały niektórym wędkarzom na pilkery, a innym na przewieszki, a pojemnik na odpadki został niemal do pełnego zapchany szkłem i puszkami po chmielu, czyli opakowaniami po napojach dopingujących.

Mój sąsiad z prawej raz i drugi został powalony na podłogę. Bez walki. Jak kłoda. To była pierwsza runda. Twarz miał silnie pokrwawioną niczym na ringu bokserskim. Próbował zarzucać pilker. Ja musiałem wciskać się w kurtkę chroniąc twarz. Poplątał żyłkę. Nagle Jankowi nie podobała się moja kurtka koloru pomarańczowego, co w sposób zdecydowany mi oznajmił. I być może, że ratowałbym się ucieczką na dziób lub do sterówki, ale na moje szczęcie, Janek po raz kolejny PADŁ. Padł krwawiącą twarzą na deski. Dosłownie. Gdyż podłoga na ...... “..............” jest z drewna. Padając połamał kołowrotek. Inni ułożyli się pod stołem, na ławkach i ...śnili o taaakich dorszach. Trzeźwi, a było ich niewielu, za każdym najazdem coś holowali. O rocznicy strasznej wojny nikt nie wspomniał.

Pilot grupy, łowiący na trzeźwo o dwa stanowiska w lewo od mego oznajmił był, że Janek na lądzie nie pije, bo ma żonę zgagę i ona go krótko trzyma.

W pożegnalnym spotkaniu z armatorem .......... przy deszczowej pogodzie na lądzie, a było to 15 września, sztormowa pogoda, zapytałem, co sądzi o takich balangach. Odrzekł stanowczym tonem:

- Uważam, że jest to zło! Zło, które trudno wyeliminować. Ale należy to piętnować. I tu ma Pan, jako dziennikarz doskonały temat.

Jaki z tego morał? Ponieważ to nie dowcip, a zdarzenie autentyczne, morału nie będzie. Jest natomiast prolog. Wędkarstwo lądowe i morskie mają cztery wspólne elementy: wędkę, kołowrotek, linkę i pół litra (na początek) gorzały.

Słone refleksje przedstawił

remiesz

:mrgreen:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Witam

Mam pytanko czy ktoś ostatnim czasy pływał na Marcel-u z Łeby bo organizuje dla kolegów z pracy takowy wypad a jedyny w weekend majowy jest wolny właśnie ten kuter? Dodam , że jedyne posty o kiepskiej reputacji tego kutra znalazłem z 2008, może szyper się już "poprawił". Dodam, że byłem już na kliku jednostkach nad Bałtykiem a zależy mi tylko na dobrej zabawie no i żeby koledzy złowili po tym tzn."bolku" wymiarowym.

Pozdrawiam

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jestem krótko (23.03) po pobycie na zachwalanym powszechnie w necie kutrze Admirał II z Władysławowa. Postanowiłem na niego się wybrać, gdyż spotkałem wiele bardzo pochlebnych opinii na jego temat. Powiem wam szczerze - nie polecam nikomu.

Cena - 180,00zł. W cenie rejs, ledwo temosik kawy i herbaty na 20 ludzi, załoga nieuprzejma, na prośbę o wyfiletowanie usłyszałem najpierw, że nawet patroszenie to ich ponadnormatywny obowiązek i nie muszą tego robić. Szyper przez cały czas napływał jedną burtą - zero reakcji na prośbę o napłynięcie drugą burtą. Stałem na zawietrznej, więc wiecie co to za mordęga. Łowiłem już na różnych pływadłach :), lecz tak niesympatycznej, nieuprzejmej załogi nie spotkałem. Jak również nigdy nie spotkałem łodzi, gdzie szyper napływa wyłącznie jedną burtą. Chyba wcześniejsze pochwały powywracały chłopcom w głowach. W skali 1/10 u mnie mają słabą 2.

Tak się składa ze ja zawsze wybieram Admirała ll jak jestem we Władku, piszesz że szyper napływał tylko na jedną burtę i to prawda, ale zapomniałeś napisać że szyper zabiera tylu wędkarzy że obstawiona jest tylko burta nawietrzna plus rufa, więc na zawietrznej nie musiałeś łowić, z pewnością na drugiej burcie było wolne dla ciebie miejsce trzeba tylko było się rozejrzeć, co do kawy i herbaty to też prawda co piszesz , są dwa termosy do dyspozycji ale przecież płyniesz na ryby nie na biwak i jak chcesz żeby ci podano grila lub schłodzone piwko to wybierz inną łajbę ale wtedy na ryby już nie licz, co do czyszczenia i filetowania też nigdy nie było problemów , w drodze do porty załoga przebierała się w sztormiaki i grzecznie czyściła wszystkim złowione ryby bez wcześniejszego proszenia,

ps, 17 maja jak pogodą będzie sprzyjać znowu wybieram się na Admirała II

poniżej fotka z łajbą której tak nie lubisz

93c44fe94e87b436m.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wczoraj kuter wła 101 Pana Maciejewskiego.Nie polecam, ostatni raz tam moja nowa powstala 7 (siedem!!!!!!!!!!!!! bolkow naciagany wymiar) reszta tak samo . Stop fryzjerom przestrzegam wszystkich zeby omijali tego pana i jego jednostki z Władysławowa z daleka.Olać go i podpalić mozna pojechac i połapać na innych jednostkach.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

fish007 nie draznij McOwer,wyjatkowy to malkontent ,ja jutro jade do wladka na MASZOPERIE ,kupilem troche krewetek,sprobuje na przywieszki,relacje zdam po powrocie,pozdr dorszowcow

czekam na relacje z połowów, w ubiegłym roku na początku sierpnia trafiłem na ekipę z Olsztyna , mówili że są bardziej myśliwymi niż wędkarzami , może to znajomi ???

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.