Skocz do zawartości
tokarex pontony

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 03.08.2025 uwzględniając wszystkie działy

  1. Cześć, Przede wszystkim najważniejszy jest komfort samego łowienia. Czasem zdarza się zamiast planowanych 2-3 godzin pozostać dłużej na łowisku. Nie wyobrażam sobie machać bez przerwy sprzętem ważącym sporo ponad 700 g lub więcej. Istotne jest dopasowanie gramatury wędki do stosowanych przynęt zachowując przy tym czułość z racji częstych przyłowów. Oczywiście jakiś zapas mocy musi być, by w razie niespodziewanych zwrotów akcji lub błędów pomóc wyjść z takich sytuacji. Długość kija przy brzegowaniu oczywista - 2,7 m przynajmniej. Kołowrotek spokojnie w rozmiarze 3000 wystarczy, pod warunkiem szerokiej i głębokiej szpuli, która pomieści chociaż 120 metrów plecionki o grubości 0,20. Przesadzać zbytnio nie trzeba, gdyż ograniczy to z pewnością odległość rzutową i może spowodować plątanie się zestawu. Najważniejszy jest jednak mocny i dość długi przypon oraz wymiana wspomnianych seryjnych kółek łącznikowych wraz z kotwiczkami, które z pozoru w naszych palcach wydają się na wystarczające. Co do prób podnoszenia ciężarów w warunkach ,,domowych'' nigdy nie praktykowałem, uważam jednak, iż każdy sprzęt może posiadać ukryte mikro wady, które w warunkach połowu raczej nie stworzą problemu, gdyż hamulca kołowrotka raczej nie dokręcamy na przysłowiowy beton. Każda ryba czy sytuacja jest inna i nie ma na to złotego środka, dla mnie najważniejsza jest wygoda łowienia mając oczywiście pewność, że każdy element zestawu został uprzednio sprawdzony i dopieszczony, a w trudnych chwilach liczyć na swoje doświadczenie i trochę szczęścia 😉 Pozdrawiam 👊
    1 punkt
  2. Faktycznie wagi zestawów ostatnimi laty poszły mocno w dół i łowienie nie jest taką katorgą jak kiedyś rzucanie zestawem z żyłką 1mm. Ja używam kija 20-50g i wadze 180g (i ryby 150-190 wyciąga bez problemu). Ostatni sumek 165cm zacięty 12 po na zdjęciu już jest 26 po, oczywiście na płynącej wodzie. Plecionka z pudełka ma niby 17kg, a realnie pewno połowę z tego. Łowię na przynęty poniżej 50g więc ideałem byłby kij o ciężarze wyrzutu np. do 80 gram ale dłuższy odrobinę i mocniejszy od obecnego... szukam jeszcze Moim zdaniem tak mocne zestawy mają uzasadnienie jeśli rybę się ciągnie np. z łodzi do góry, stacjonarka z pontonem, wtedy faktycznie jesteś w stanie dość dużą siłę wygenerować na końcu kija. Z brzegu stojąc z kijem np. 2,7m oczekiwanie, że na końcu linki masz siłę która zerwie zestaw o wytrzymałości np. 40kg czy nawet 20, to bajka - prędzej Cię przewróci Inna sprawa, że szarpanie się siłowo z rybą kończy się czasem wyrwaniem kotwicy z pyska ze sporą szkodą dla ryby i brakiem sukcesu. Nie mówię żeby łowić na słabe zestawy ale żeby też nie przesadzać... (widziałem w zeszłym roku typa na brzegu ze spinem kij do 350g, kołowrotek 8000 i plecionka 0,6 - finezja ) Oczywiście zestaw należy przewymiarować ale bardziej ze względu na tolerancję na dziwne sytuacje, słabe węzły, przetarcia zestawu, przetarciu o kamienie - ale tu fluorocarbon albo stalka, mocniejsze kółeczka ze względu na siły skręcające niż na rozciąganie i oczywiście kotwice trochę lepsze od seryjnych Kto zaciął większego suma to wie co większość seryjnych kotwic jest warta... Super sprawdzeniem działającym na wyobraźnię jest właśnie próba podniesienia na zestawie ciężaru np. 5kg (taka butla z wodą) i wtedy zobaczymy realną moc kija i jego ugięcie, gorąco polecam
    1 punkt
  3. Współczesny sprzęt oferuje coraz bardziej abstrakcyjny zapas mocy, ale jednocześnie przestaje być toporny. Składałem go tak, aby przy budżetowej cenie, nie był zbyt ciężki i dało się swobodnie nim spinningować. Jest to jakiś tam kompromis pomiędzy ceną, a parametrami, ale wędka waży 379 gr, a kołowrotek 374 gr. Zestaw dość dobrze się wyważa. No i składałem go z nadzieją, że idę złowić, kto wie czy nie w trudnych warunkach przybierającej rzeki, i to raczej sam nad wodą, suma który będzie miał być może 190 cm lub więcej. Kiedyś sprzęt był rzeczywiście bardziej toporny, a mniej wytrzymały. Uwierzcie, że czytałem w Wędkarzu Polskim, że jeszcze w połowie lat dziewięćdziesiątych hole sumów o wielkości 160 cm czasem trwały ponad sześć godzin! Prawdziwe historie. Tymczasem ja uwinąłem się z takim w 15 minut.
    1 punkt
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.