Cześć,
Przede wszystkim najważniejszy jest komfort samego łowienia. Czasem zdarza się zamiast planowanych 2-3 godzin pozostać dłużej na łowisku. Nie wyobrażam sobie machać bez przerwy sprzętem ważącym sporo ponad 700 g lub więcej. Istotne jest dopasowanie gramatury wędki do stosowanych przynęt zachowując przy tym czułość z racji częstych przyłowów. Oczywiście jakiś zapas mocy musi być, by w razie niespodziewanych zwrotów akcji lub błędów pomóc wyjść z takich sytuacji. Długość kija przy brzegowaniu oczywista - 2,7 m przynajmniej. Kołowrotek spokojnie w rozmiarze 3000 wystarczy, pod warunkiem szerokiej i głębokiej szpuli, która pomieści chociaż 120 metrów plecionki o grubości 0,20. Przesadzać zbytnio nie trzeba, gdyż ograniczy to z pewnością odległość rzutową i może spowodować plątanie się zestawu. Najważniejszy jest jednak mocny i dość długi przypon oraz wymiana wspomnianych seryjnych kółek łącznikowych wraz z kotwiczkami, które z pozoru w naszych palcach wydają się na wystarczające. Co do prób podnoszenia ciężarów w warunkach ,,domowych'' nigdy nie praktykowałem, uważam jednak, iż każdy sprzęt może posiadać ukryte mikro wady, które w warunkach połowu raczej nie stworzą problemu, gdyż hamulca kołowrotka raczej nie dokręcamy na przysłowiowy beton.
Każda ryba czy sytuacja jest inna i nie ma na to złotego środka, dla mnie najważniejsza jest wygoda łowienia mając oczywiście pewność, że każdy element zestawu został uprzednio sprawdzony i dopieszczony, a w trudnych chwilach liczyć na swoje doświadczenie i trochę szczęścia 😉
Pozdrawiam 👊