tomek1 Napisano 29 Marca 2016 Napisano 29 Marca 2016 6 minut temu, michalvcf napisał: Dzieki! naprawione Zdjęcia bajka!
Booryss Napisano 29 Marca 2016 Napisano 29 Marca 2016 25 minut temu, michalvcf napisał: Witam, udało mi się wyskoczyć w świeta w rodzinne strony nad Dunajec, nowe BP: Świetna sprawa a widoki rewelacja może i ja tam kiedyś dotrę:) 2
Gofer Napisano 29 Marca 2016 Napisano 29 Marca 2016 michalvcf, piękna ryba w przepięknych okolicznościach:)
michalvcf Napisano 30 Marca 2016 Napisano 30 Marca 2016 To są moje rodzinne strony i tam się uczyłem spinningu, piekne widoki piekna rzeka, piekne ryby, puzniej dodam jeszcze kilka zdjec ktore zrobiłem
michalvcf Napisano 30 Marca 2016 Napisano 30 Marca 2016 Booryss reserwuj czas w wakacje to pojedziemy razem, ryb nie gwarantuje, ale nocleg, widoki tak:) a może jeszcze inni uzytkownicy forum są chetnina wypadnad nad Dunajec?
Robal Napisano 30 Marca 2016 Napisano 30 Marca 2016 michalvcf Piękna kraina Dziś 18.30-21 na nęconym miejscu, jak zakładałem świetlik na 1 wędce spoglądam na 2 wędkę, a tam żyłka mi wychodzi z kołowrotka, a spławika nie widać, zacinam a to szczupaczek 48cm. Na kuku i 2 białe. Lina karasia brak, delikatnie brania, nie wiem czy pływają przy dnie i trącają przynętę, czy wgl nie biorą. 2 dni temu też nic, więc chyba falstart. PZDR 1
Booryss Napisano 30 Marca 2016 Napisano 30 Marca 2016 3 godziny temu, michalvcf napisał: Booryss reserwuj czas w wakacje to pojedziemy razem, ryb nie gwarantuje, ale nocleg, widoki tak:) a może jeszcze inni uzytkownicy forum są chetnina wypadnad nad Dunajec? Kusząca propozycja znam kilku wariatów co nie odmówią na 2 -3 dni bym wyskoczył:))) a co do ryb to jedziemy na ryby a nie po ryby:)))
lechur1 Napisano 31 Marca 2016 Napisano 31 Marca 2016 @Booryss, @szymm gratuluję rybek,wczoraj byłem 2 godziny efekt 2 płocie,krąp i 3 byczki.
bumtarara Napisano 31 Marca 2016 Napisano 31 Marca 2016 Świąteczny tęczak ze stojącej wody. W sobotę postanowiłem sprawdzić czy jeszcze jakieś zostały po jesiennym zarybieniu. Udało się złowić dwie sztuki, większa na zdjęciu. Nie wyjmowałem z wody ale tak na oko miał z 45cm. Wziął na najmniejszego savage'a w kolorze płotki. Nie wiem czemu, ale ta przynęta dała mi już kilka tęczaków ze stojącej wody. Co ciekawe obydwie ryby wzięły, gdy przynęta bardzo powoli opadała w toni w bezruchu. Używałem 5g główki, także opad był bardzo powolny, a brania mocne jak kopnięcia sandacza 4
Marshall Napisano 3 Kwietnia 2016 Napisano 3 Kwietnia 2016 Taaaakk. Napisałbym, że wyciągnąłem moich chłopaków na spinning ale po pierwsze założenie było takie, że będzie nie tylko łowienie ale i zwykła szwendaczka i posiadówka, a po drugie nic nie złowiliśmy, głupio więc napisać, że byliśmy na rybach. Ale po kolei - wybraliśmy się nad Pisę - lubię tamte tereny - konkretnie w pobliże ujścia Pisy do Narwi. Szwendaczkę rozpoczęliśmy od mostu w Morgownikach, gdzie zostawiliśmy zaparkowany czołg. Po wypakowaniu i poskładaniu do kupy szpeju pospinningowaliśmy sobie z godzinkę w pobliżu mostu, po czym przed dalszą wędrówką wypiliśmy herbatkę (zimno było) pod fajną publiczną wiatą przy moście. Potem ruszyliśmy na drugą stronę rzeki i spacerkiem zmierzaliśmy w górę rzeki po drodze spinningując. Ten odcinek Pisy znam bardzo dobrze i nigdy tu ne było bobrów. No ale już są. Po jakichś siedemnastu tysiącach rzutów zdecydowaliśmy się na dłuższą posiadówkę, relaksik, odpoczynek, rozmowy, etc... "Surwiwal" idzie nam coraz lepiej. Patryk, mój pierworodny zorganizował mały ogień, na zawieszkę na kociołek. I nastało to, co tygryski lubią najbardziej. Ogień, żarcie, itd. W roli ognia wystąpiło drewno z wiatro- i bobrołomów oraz temperatura i płomienie. W roli żarcia fasolka po bretońsku, by Jadwiga F. Po dłuższej posiadówie, relaksiku ruszyliśmy dalej w górę rzeki smagając wodę żyłką ze sztuczną przynętą. Nic się nam nie czepiało ale i tak było fajnie - okolica jest tam piękna. Woda, lasy, łąki... No ale były też różne przykłady uwidaczniające zasadę "Life is brutal and very full of zasadzkas". Jednym z nich był całkiem martwy zwierzak w wodzie. Postrzałek chyba, bo miał dziurki. Chyba że to już robota rozkładu tudzież stołówka owadów. Memento mori pomyślałem... Chwila zadumy i ruszyliśmy dalej. Po drodze robiliśmy krótkie postoje w co ciekawszych miejscach. No i nadszedł moment w którym zawróciliśmy. Tą samą trasą szliśmy z powrotem wzdłuż brzegu Pisy. Po drodze oczywiście pogaduchy, żarty, poważne rozmowy. Czas płynął szybko, wróciliśmy do miejsca startu. Było fajnie. Fajnie, bo w terenie zawsze jest fajniej niż przed kompem. W sumie pobyt w terenie trwał jakieś osiem godzin. Przeszliśmy niewiele, bo tylko kilka kilometrów. Ale jakie to ma znaczenie? Nawet to, że nic nie złowiliśmy nie ma znaczenia. BTW ...po zdjęciach widać, jak dzieciaki rosną... To samo miejsce, 4 lata nazad: . 5
kadziul Napisano 4 Kwietnia 2016 Napisano 4 Kwietnia 2016 Widać że wyprawa udana, a na rybki przyjdzie jeszcze czas.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się