Skocz do zawartości
przewodnicy wędkarscy     przynęty na okonie

RSM

Użytkownik
  • Ilość dodanej zawartości

    327
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Days Won

    72

Zawartość dodana przez RSM

  1. Rzadko kleń wychodził mi 2x do przynęty. Często natomiast w takich miejscach widziałem stada. W pierwszych rzutach startowały najmniejsze osobniki i dlatego były puknięcia zazwyczaj nie do zacięcia. Aktywność mniejszych sztuk podnosiła czujność większego osobnika i przy kolejnych rzutach atakował. Świetnie mogłem to zaobserwować na Drawie, gdzie przy krystalicznie czystej wodzie mogłem obserwować zachowanie stada. Podobnie na mniejszych rzekach wygląda łowienie z gruntu. Do przynęty podpływają najpierw małe osobniki, skubią i szarpią. Niejednokrotnie takie szarpnięcie jest mocne na tyle, że mamy ochotę zaciąć. Duży osobnik stoi trochę z boku i obserwuje. Aktywność mniejszych skłania go do zainteresowania przynętą i wtedy mamy charakterystyczny atak a na szczytówce obserwujemy nie tylko szarpnięcie ale i przytrzymanie. Inaczej natomiast obserwuję na dużej rzece. O ile na małych różnice wielkości osobników w stadzie bywają znaczące, o tyle na dużej rzece stada zazwyczaj grupują się w grupach rówieśniczych, dość jednorodnych wielkościowo.
  2. Ja niemal codziennie. W przeważającej większości były to 1-2h przed pracą lub po pracy. Tylko, że czasem woda się otwiera i wystarczy 1-2 wyjścia, żeby mieć komplet do zgłoszenia. Pamiętam jedno wyjście za okoniem, gdzie złowiłem komplet wymiarowych do ligi okoniowej. To był już etap gdy śrubowałem wynik, więc wybrałem tylko największe, ale jakbym wtedy zaczynał to jeden dzień wystarczył do wypełnienia limitu.
  3. @essox , wydaje mi się, że nikt tutaj nie próbuje Cię do czegokolwiek przekonać, czy skłonić do zmiany upodobań wędkarskich. Faktem jest, że o zwycięstwie w GP decydują między innymi następujące czynniki: 1. bardzo często nad wodą. 2. różnorodne łowienie. Jaceen pokazał jaki świetny wynik można uzyskać tylko jedną metodą, jednak oczywistym jest, że stosując różnorodne techniki ułatwiamy sobie i zwiększamy szansę. 3. staranne planowanie połowów, z jednoczesnym postawieniem sobie za cel punktowanych kompletów gatunków. I podejrzewam, że nikt z tym nie będzie polemizował. Jeżeli ktoś chce powalczyć w czołówce, to musi powyższe brać pod uwagę. Ja jednak uważam, o czym pisałem wcześniej, że udział i aktywność w GP jest fajne, nawet bez stawiania sobie celu jakim jest znalezienie się w czołówce. W takim kontekście, twoje podejście do wędkarstwa jest jak najbardziej ok i nikt nie ma prawa wmawiać Ci, że jest inaczej. Nie wiem jak wam, ale mi frajdę sprawiała każda zgłoszona ryba. Nie ważne czy zgłaszał ją ktoś kto był blisko mnie w tabeli, czy zgłosił to ktoś, kto po prostu chciał się jedną rybą pochwalić. Wspólnie stworzyliśmy bardzo ciekawy obraz minionego sezonu.
  4. To był dopiero trzeci sezon mojego wędkarstwa. Uzbierałem dużą ilość punktów i sprawiło mi to ogromną satysfakcję. Jednak nie odzwierciedla to mojego poziomu wędkarskiego, bo jestem zdecydowanie słabszy od prawdopodobnie wszystkich na powyższej liście Spędzałem bardzo dużo czasu nad wodą, a to musi w końcu skutkować fajnymi połowami. Ale zaliczyłem też wielokrotnie bardzo nieudane wyjścia. @jaceen pokazałeś piękne podejście do wędkarstwa spinningowego. Wszechstronne, świetnie zaplanowane, skuteczne. Najbardziej podobało mi się w twoim łowieniu, że wyciągasz trafione wnioski z obserwacji i coś co wydaje się przyłowem, błyskawicznie zamieniasz w planowane łowienie. Wszystkim dziękuję za wspólne dzielenie się swoimi wędkarskimi dokonaniami i rywalizację.
  5. Słuchajcie. Podsumowując GP 2019 mam mieszane uczucia. Z jednej strony konkurs był rewelacyjny. Ja, @jaceen i @EsoxHunter cały czas utrzymywaliśmy niewielki dystans punktowy między sobą, co nakręcało i zachęcało do śledzenia wpisów. @Elast93 też trzymał się blisko i fajnie łowił. Trafiłby 2-3 lepsze dni i mógłby kogoś wyprzedzić. Pozostali uczestnicy też wrzucali wspaniałe wpisy i ich wpływ na rywalizację był znaczący. W każdej chwili mogli podkraść jakiś rekord tury. W każdej chwili ktoś na jednej wyprawie mógł zaliczyć komplet jakiegoś gatunku i nieźle namieszać. Jednak z drugiej strony, trochę smuci fakt, że w ogóle o tym nie rozmawialiśmy. Dla mnie rywalizacja miała być sprawdzianem wszechstronności. Nie, żebym się poczuwał jako wędkarz super wszechstronny, jednak chciałem próbować różnych metod i zmierzyć się z różnymi gatunkami. Chodziłem za rybami starając się zachować zgodność z rytmem sezonu, dobierając miejsce i rodzaj łowienia do pory roku, warunków atmosferycznych itp. Wiele z moich planów udało się zrealizować. Chciałem zakończyć sezon zimowymi płociami i to wyszło. Wiosenne jazie, wiosenne i jesienne klenie oraz całoroczna obserwacja okoni zaliczam do sukcesów. Karpie, karasie, amury na pewno ponownie przykują moją uwagę w sezonie 2020. Największe frustracje spotkały mnie jesienią gdy nie udało mi się ze szczupakami i sandaczami. Nie wyszło też z boleniami, brzanami i sumami. Także dużo nauki i zabawy przede mną. Rywalizacje GP haczyk okazały się dla mnie skarbnicą wiedzy. Obserwując wpisy z dawnych edycji, odnajdowałem pomysły dla swoich testów i swojego łowienia. Dodając regularnie wpisy nie tylko bierzemy udział w rywalizacji, ale przede wszystkim tworzymy swego rodzaju dziennik połowów. Zapamiętując miejsce, czas i okoliczności udanego połowu, obserwując udane połowy z wpisów od innych uczestników, możemy zaplanować świetne łowienie, poprawić swoją skuteczność a tym samym zwiększyć frajdę. Ta wiedza płynąca z krótkich notatek o miejscu i metodzie, byłaby jeszcze większa gdybyśmy wdawali się w rozmowy i polemikę. Do rywalizacji GP warto przystąpić z kilku powodów. Najważniejszy to ten który już opisałem - prowadzimy i dzielimy się dziennikami połowów, co jest świetną bazą do planowania, obserwacji, wniosków. Kolejną sprawą jest włączenie się do rywalizacji. Błędne jest przekonanie, że jak ktoś odskoczył punktami, to już ciężko go dogonić. Wystarczy jeden udany weekend i można złowić komplet jakiegoś gatunku. Można późno zacząć sezon a i tak zebrać komplety kilku gatunków. Następnym powodem, dla którego warto, to możliwość dokonania samooceny. Bardzo szybko zacząłem dostrzegać na jakim polu muszę pracować, żeby poprawić swoją skuteczność. Bardzo szybko zacząłem segregować łowiska i oceniać ich potencjał oraz na ile moje umiejętności pozwalają je wykorzystać. Naprawdę świetna rzecz, którą oczywiście można robić samemu bez udziału w gp, ale w gronie zdecydowanie fajniej. Plany na ten sezon. Na razie nie wystartował GP 2020, ale jeżeli tak się stanie to na pewno wezmę udział i będę rozwijał swój "dziennik" połowów. Mam plany na łowienie gatunków z którymi zaliczyłem niepowodzenia w 2019. W zakresie gatunków, które udało mi się połowić mam plany na poprawienie wyników. Już w styczniu udało mi się fajnie podchodzić klenie i mam świadomość, że jest to wynik zebranych w poprzednich latach doświadczeń, dość krótkiej na razie mojej przygody wędkarskiej. Mam nadzieję, że będę mógł się pochwalić kolejnymi pb. Pozdrawiam wszystkich uczestników i moderatorów, którzy angażowali się w organizację GP2019.
  6. Dzięki za spotkanie. Oczywiście atmosfera genialna.
  7. Sympatyczna pogoda. Rekonesans na małej rzece. Zacząłem od woblerów ale bez rezultatów. Moje miejscówki okazały się puste. Przeszedłem na gumy o delikatnej pracy ogonowej i pojawił y się pierwsze kleniki. Po złowieniu trzech niewielkich sztuk wyciągnąłem wnioski, że ustawiły się dzisiaj na napływach przeszkód i są dość aktywne. Kolejne miejsce o pożądanej charakterystyce było dodatkowo głębokie. Wiedziałem że coś tam może być, ale też miałem świadomość, że przy ewentualnym holu podbierakiem ryby nie sięgnę. Przewiązałem zestaw na grubszym fluorocarbonie i rzeczywiście dałem radę podnieść największą rybę jaka wyjechała dzisiaj - 43cm. Klenie zdecydowanie szczuplejsze niż Odrzańskie. Powodzenia wszystkim w lutym.
  8. Też jeszcze raz za kleniem usiadłem. 2h po pracy, przed wieczornym spotkaniem. Za dnia te brania znacznie delikatniejsze. Myślałem, że jakiś krąpik skubie. Zaciąłem niepewny czy jest na coś szansa. Trafił się klocek, który złamał mi sztycę do podbieraka. Krótszy niż poprzednie, ale mam wrażenie, że był tak nafutrowany, że wagą górował
  9. Coś umilkło wszystko. Jutro aktualne?
  10. Średnio pasuje mi termin :). Znaczy ja wpadnę, ale tradycji nie zachowam i nie dam tym razem rady zapewnić parytetu 😛
  11. Tokyo rig nie używałem, ale jak dla mnie wygląda na bardzo fajną technikę przy animowaniu przynęt imitujących raki. Zdecydowanie chciałbym potestować wiosną szczególnie, że wytypowałem już łowisko z bardzo dużą populacją raka amerykańskiego. Dla atrakcyjności posta, zdjęcie mojego niedawnego przyłowu :
  12. To ty byłeś na środkowym pomoście? Ja miałem mało czasu i obłowiłem tylko 2 miejsca - przed zacumowaną łodzią i na pomoście za nią. Kajtki na jigu próbowałem ciemne. Może to było przyczyną braku brań. Robaki były atrakcyjne dla białorybu, którego skubnięcia co chwila czułem. Może to potęgowało ciekawość okoni. Za to wiem, że są tam duże klenie. Piękny okaz mi przepłynął pod nogami.
  13. Dodaję rybę 25cm 1. jaceen --------- 23+23+22+22+22+22+23+23+23+25=228 pkt 2. RadekM 3. RSM 25+.....=25pkt 4. ESSOX 5. Kepes53 6.Budek 25+23+25+23+24+23+23+24+25+26=241pkt 7. Marienty 8. Danek 9. Don Gucak 10. Booseib 11. dawidzcm 12. Larry_blanka 13. moczykij 14. Jamnick85 15. kamil.ruszala - 27pkt 16. Michalvcf 17. McGregor 18. Płatek88 19.Carloss83 20.Kamileq 21. jaroslav 22.lechur1 23. EsoxHunter 24. wojtt
  14. Ja dalej drop shot katuję. Dzisiaj po pracy kilka okoni i jeden leszcz. Na ds miałem dzisiaj zdecydowanie więcej kontaktów niż jak próbowałem jiga. Mewy pięknie wskazywały lokalizację ławic drobnicy, której skubnięcia wyczuwałem podczas opadu przynęty. Pod drobnicą stały okonie. Kuszące okazały się gumy "dendrobeno podobne". Miałem nie zgłaszać maluchów, ale przecież nie chodzi o rekordy ale o dzielenie się swoimi spostrzeżeniami. Także jednego sfotografowałem: 25cm
  15. Też macie czasem wrażenie, że gdy bierzecie na ryby cięższy sprzęt, to siadają jakby większe sztuki? Chodzę na klenie z gruntu z tym nowym kijem 2,5lb. Jego użyteczność wzrośnie dopiero na wiosnę przy pierwszych podchodach za karpiem, a apogeum osiągnie w drugiej części roku na zasiadkach brzanowych. Ale klenie też łowi się przyjemnie a rozmiary w tym roku rozbudzają nadzieję na super sezon. Jest styczeń a tu druga ryba 50+. Poranne łowienie przed pracą, między 5:30 a 7:00 i na serek skusił się klusek 55cm, pozwalając mi ponownie zanotować nowe PB. Było jeszcze kilka brań, szarpnięcia mniejszych kleni, które prawdopodobnie nie dorosły do rozmiarów mojej przynęty
  16. Próbowałem dzisiaj drop shota. Wybrana miejscówka niemal cała zamarznięta. W wolnym od lodu fragmencie wyszedł mi jeden okoń o ogon dłuższy niż moja ręka, czyli szacuję 22-24cm. Chcę w tym roku większe, więc nie pstrykałem fotek. Grunt, że ćwiczę metodę i coraz lepiej się w niej czuję. Wracam wieczorem do domu a tu taki film. Chłopaki na jednym wypadzie robią wynik jak ja ostatnio w rok Szkoda, że u nas ciężko o taką wodę.
  17. RSM

    WROCŁAWSKA ODRA

    Od jazu na opatowicach aż do ujścia Bystrzycy masz 423p. Poniżej Bystrzycy 424p. Powyżej jazu opatowickiego 421p. Najlepiej drukuj aneks, łów gdzie chcesz, nic nie wpisuj i nie zabieraj ryb 😛
  18. Dostałem od małżonki w prezencie nową wędkę. Kij brzanowy Korum 13ft 2,5lb. Feeder typu avon. To już wędka o mocy przypominającej karpiówki ale jednak pozwalająca obserwować drgającą szczytówkę. Planuję w tym sezonie powalczyć z brzanami i kij jest idealny na upatrzone już miejscówki. Wspomoże mnie też przy ciężkiej metodzie za karpiem i amurem. Ale to wszystko daleko przede mną. Na czym stestować coś takiego w styczniu? Oczywiście na kleniach. Wczoraj w nocy Odra w centrum miasta. Fragment wody z większym uciągiem. Świetny klimat miejscówki, 4 mocne brania, 2 hole, 0 ryb. Coś nie tak z wędką/zestawem. Za sztywno. W pracy nie dawało mi to spokoju i zaraz po pojawiłem się ponownie nad Odrą ze zmodyfikowanym zestawem. Inne miejsce ale woda ciągnie nawet mocniej niż w powyższym. Najlepsze miejsce jest w pobliżu przeszkody rozcinającej mocny nurt i w tym wypadku był to środkowy filar mostu. Żeby położyć tam zestaw trzeba użyć dużego obciążenia (czego klenie nie lubią) lub znacząco wyostrzyć kąt, co oznacza daleki rzut. Nowy kij pozwalał na drugą opcję i już przy 40g zestaw stał dobrze. Rzucałem z około 70m. Szybko nastąpiły skubnięcia potwierdzające aktywność kleni. Mocniejsze dogięcie szczytówki natychmiast zaciąłem. Test udany, pierwsza ryba na nowej wędce zameldowała się. Kij przeszedł w parabolę, co mnie zaskoczyło. Myślałem, że przy takiej mocy klenika ledwie będę czuł. Okazało się jednak, że klenik był całkiem spory. Nowe PB, 53cm:
  19. RSM

    WROCŁAWSKA ODRA

    No i miałem pierwszą kontrolę dzisiaj. Policja wodna. O aneksie nie mieli zielonego pojęcia, wczytywali się w niego z zainteresowaniem ale ostatecznie uszanowali go i nie wnikali czy mam wpis, czy nie. Kontrola w miejscu słabo uczęszczanym przez wędkarzy obecnie, gdyż to nie jest typowe zimowisko. Jednak okazało się, że ryby jest sporo. W godzinę kilkanaście średnich leszczy i małych płoci. Myślę, że jak przysiądę to wydłubię coś większego.
  20. RSM

    WROCŁAWSKA ODRA

    Zgadzam się, że to absurd. Musimy nosić kartkę, która nie jest jakimkolwiek dokumentem i możemy dostać mandat za brak kartki? W sądzie mogłoby być zabawnie. Niestety jednak praktyka pokazuje, że kontrola niejednokrotnie jest po prostu głupia i ślepa. Miałem w zeszłym roku aż jedną. Nie sprawdzili zestawów, przynęt, toreb. Nie obejrzeli samochodu, nie sprawdzili brzegu. Ważnym dla nich było czy znam dzisiejszą datę i wpisałem w książeczkę, gdzie jestem. I teraz zapewne ważnym dla nich będzie czy mam idiotyczną karteczkę. Jak będzie wyglądało tłumaczenie podstawy mandatu? "nie może pan stosować przepisu regulaminu, bo go sobie pan nie wydrukował"
  21. http://www.pzw.org.pl/legnica/wiadomosci/162479/63/punkty_wydawania_zezwolen_i_sprzedazy_okregowych_skladek_czlonko Taką listę wrzucili.
  22. Tak to ja. Ale słabiutko. Gruby krąp 41cm tylko się zameldował (w sumie pb ) Dzisiaj w deszczu powtórka. Nie spodziewałem się w tym miejscu, ale trfił się pierwszy w sezonie kleń. Później jeszcze 2 leszcze po 40cm i dalej już się poddałem.
  23. RSM

    WROCŁAWSKA ODRA

    Już leszcz, czy jeszcze krąp?
  24. Przywitanie z Odrą w nowym roku. Pogoda ładna, jednak na otwartej miejscówce wiatr dał się we znaki. Ryby nie współpracowały. Tylko jedno branie i sympatyczna płoć 32cm.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...