Skocz do zawartości
tokarex pontony

moczykij

Użytkownik
  • Ilość dodanej zawartości

    50
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Days Won

    1

moczykij last won the day on October 2 2017

moczykij had the most liked content!

Reputacja

64 Excellent

Informacje o profilu

  • Lokalizacja
    Polska

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. moczykij

    bolenie we Wrocławiu

    W kolejnym poście też było nawiązanie do tej miejscówki, bo rzeczywiście warto tam było pojechać za boleniem i nie tylko za nim. Ale skoro temat o boleniu, to warto chyba zauważyć, bo pewnie nie wszyscy się już zorientowali, że jakis czas temu uruchomiony został stopień wodny w Malczycach. Nie wiem, czy w związku z jego budową, czy uruchamianiem, ale latem, między Brzegiem Dolnym, a Malczycami praktycznie nie było wody. Natomiast, gdy zajrzałem tam jakis miesiąc temu było jej sporo, ale niemal stała. Miałem nadzieję, że to chwilowy efekt kombinowania z przepustowością, niestety kolejne dwie wizyty potwierdziły, że chyba juz tak zostanie. Woda fajna, ale uciąg znikomy. Jeśli zatem chce sie tam łowic bolenie, czy inne ryby, to nie ma chyba innego wyjścia jak zacząć uczyć się tej wody na nowo i mieć nadzieję, że to co zostało między Wałami, a Malczycami nie zostanie szybko wybite, bo na świeżą krew raczej nie ma co liczyć, no chyba, że ten stopień malczycki został wyposażony w jakieś przepławki. Tego nie wiem.
  2. moczykij

    WROCŁAWSKA ODRA

    My też
  3. moczykij

    WROCŁAWSKA ODRA

    To i ja sie pochwalę, zwłaszcza że przerwę miałem podobną. Brak czasu, a nawet gdy się go trochę znalazło to upały skutecznie zniechęcały. Ten weekend był chłodniejszy, a i czas się znalazł, więc ruszyłem. Dwa dni z uniwersalnym zestawem, bo po takiej przerwie nie wiadomo czego i gdzie szukać, a już tym bardziej czy coś się w ogóle znajdzie. Cichym celem były brzany, ale w plecaku pudełeczko z boleniówkami. Kij do 20g i żyłka 0,18 w zasadzie pozwalały ogarniać oba tematy. W piątek jest jedna brzana, ale spada po kilkunastu sekundach, prostując kotwiczkę. Obserwacja rzeki podpowiada, by jednak spróbować oszukać bolenia, tak też robię i udaje się oszukać dwa. W sobotę poprawka - znowu zaczynam od brzany i tym razem jestem górą. Bardzo udany powrót nad Oderkę.
  4. moczykij

    Starorzecze Odry Prężyce-Lenartowice

    Byłem tam w zeszłym roku - też przypadkowo. Najpierw zajrzałem tam wiosną, mniej więcej o tej porze roku. Zaintrygowały mnie ilości samochodów parkujących tam, które było widać z drogi. Tak jak mówił wyżej @Darek 1 - przejechałem rzeczkę i skręciłem w lewo. Fajna, kameralna woda o głebokości 2-2,5m. Niestety brały tylko wzdręgi i to niewielkie. Zrobiłem później rekonesans po sąsiadach i oni mieli podobne wyniki. Drugi raz pojechałem tam w czerwcu. Tym razem bez wędki. Chciałem obejrzeć ten większy zbiornik po prawej stronie. Woda wygladała obiecująco, tym bardziej zdziwiło mnie, że poza jednym namiotem, nie było tam nikogo. Ostatni raz zajrzałem tam jesienią. Na dużym zbiorniku widziałem dwóch wędkarzy z żywcami, a na tych małych żwirowniach na końcu drogi po prawej stronie kolejne dwie osoby siedziały w trzcinach z matchówkami. Podsumowując woda fajna (jeśli ktoś lubi tego typu wody stojące). Zastanawiajaca jest tylko tak mała presja jak na w sumie podwrocławskie klimaty. Albo jest trudna, albo ryb w niej niewiele.
  5. moczykij

    Bystrzyca

    Ku pokrzepieniu... Zdjęcia zrobione przed godziną na brzegu Bystrzycy, poniżej Kątów Wrocławskich.
  6. moczykij

    spining na rzekach dolnośląskich

    Moim kleniowym "uniwersałem" jest Team Dragon 2,75 3-14. Jego uniwersalność potwierdzają między innymi przyłowy, o których tu piszecie. Kilka lat temu na jednej z odrzańskich opasek trafiłem na szalony dzień. Nie dość, że pogoda zmieniała się jak w kalejdoskopie, woda skakała raz w jedną, raz w drugą stronę to na dodatek Odra najpierw sponiewierała mnie sumkiem, a gdy w miarę się otrząsnąłem po holu, dołożyła pierwszą (i jak dotąd ostatnią) w życiu tołpygą. Jako, że była połowa maja, nie chciałem zbytnio męczyć ryby układaniem na trawie z miarką, bo i po co mi taka fotka ryby w okresie ochronnym. Żeby jednak miec jakąś pamiątkę po tej przygodzie pstryknąłem zdjęcie woblerka podczas jego wyhaczania ("Chorwatka" 3,5cm). Nie był to żaden olbrzym - miał może metr, ale to ryba, która dała mi najbardziej popalic na wspomnianym wcześniej kiju, choć nie ukrywam, że i tołpyga pokazała co potrafi, potwierdzając tym opowieści o jej waleczności. P.S. Kij z pierwszego wypustu, kupiony ze starych zapasów jednego z pomorskich klubów w 2009 roku. Służy mi do dziś
  7. moczykij

    Bystrzyca

    Zdjęcia robione w okolicach Okulic. Ten nieco inny kolor wody na ostatnim zdjęciu występuje w tamtejszym starorzeczu połączonym z rzeką i rzeczywiście nie wyglądało to dobrze, zwłaszcza o tej porze roku, co nie zmienia faktu, że fajnie komponowało się z otoczeniem (stąd fotka).
  8. moczykij

    Bystrzyca

    - bo lubię; - dla takich widoków jak wyżej; - bo byłem tam służbowo; - bo nie zrobiłem jeszcze opłat; ... Możesz sobie wybrać wersję, która Ci najbardziej pasuje. Od siebie dodam, że wszystkie są prawdziwe
  9. moczykij

    Bystrzyca

    Kolejny spacer "na sucho", tym razem jakieś 30km od Wrocławia. Ta rzeka coraz bardziej mnie fascynuje, aż boję się pojechać tam z kijem, bo ewentualne rozczarowanie może być tym bardziej bolesne .
  10. moczykij

    Bystrzyca

    Ostatnio zacząłem "eksplorować" odcinek powyżej Wrocławia. Jeszcze bez wędki, na razie tylko z psem. Szukam miejsc, gdzie przynajmniej na mapie wygląda to dziko i rzeczywiście jest dziko. Rzeka węższa niż na zdjęciach kolegi jaceena, bajecznie pokręcona, ze sporą ilością drzew w wodzie, mnóstwem łach i dołków... aż pachnie rybami, a mimo to ani widełek wbitych w brzeg, ani puszki po piwie, czy kukurydzy, nawet ścieżki wzdłuż rzeki nie uświadczysz. Nie wiem, czy rzeczywiście, jak kilka razy słyszałem - "panie tu już dawno nie ma tam ryb", czy nikt ich tam po prostu nie szuka, a może jednak szuka, tylko robi to na tyle subtelnie, że śladu po nim nie widać. Korzystając z okazji życzę wszystkim udanego sezonu 2018 i coraz więcej miejsc tak nieskażonych cywilizacją jak opisywana wyżej Bystrzyca
  11. moczykij

    WROCŁAWSKA ODRA

    Jakieś 8-10 lat temu na nieistniejącym już forum, zamieściłem relację z jesiennej "objazdówki" podobną do tej, którą na poprzedniej stronie opisał kolega @Budek. Z jedną różnicą - ja wtedy połowiłem i nie omieszkałem okrasić opisu klimatycznymi zdjęciami z rybami i piękną panoramą w tle. Ekipa, która też to miejsce odwiedzała pojechała po mnie równo. Że spaliłem miejscówkę, że teraz wszystko wytłuką, że zaczną się pielgrzymki szarpakowców nie tylko z Wrocławia... Przyznam, że wtedy jako świeżo przybyłemu do Wrocławia i prawdopodobnie nieznającemu panujących tu reguł zarzuty te dały do myślenia. Oczywiście nie zrezygnowałem z odkrytej miejscówki i odwiedzałem ją regularnie nie tylko w tamtym, ale także w kolejnych dwóch, czy trzech sezonach. Nie zauważyłem, by zwiększyła się ilość wędkarzy, bądź zmniejszyła ilość ryb. Nie zauważyłem w sumie niczego poza tym, że następna po owym nieszczęsnym wpisie wizyta w tym miejscu zakończyła się dwiema przebitymi oponami. Oczywiście, nikogo za rękę nie złapałem, więc i nikogo nie oskarżałem, ale skoro obok mojego auta stały trzy, czy cztery inne, a tylko moje opony "oberwały", to przypadkiem, czy zwykłym wandalizmem nazwać tego nie sposób. Po prostu zapłaciłem "frycowe". Wracając jednak do głównego wątku brakuje mi nad wodą tego, o czym pisze wyżej kolega @jaceen. Brakuje mi tej rozmowy z nieznajomym moczykijem, lub chociażby zwykłej wymiany uprzejmości. Nie wspomnę już o wymianie doświadczeń, bo to chyba dziś niemożliwe, zwłaszcza gdy widzisz jak mijany wędkarz pospiesznie wyczepia gumę z kija, by schować ją w dłoni. Idzie przywyknąć, ale jednak z perspektywy czasu widzę, że te zmiany w relacjach wędkarskich, a właściwie postępujący ich zanik zabijają istotę wędkarstwa, bo przecież nie tylko o ryby w nim chodzi. Na koniec dodam tylko od siebie, że gdybym szukał jakichś podpowiedzi na tym forum, to więcej ich bym znalazł w opisie @Budka, niż w zdjęciu @jaceena, no ale ja nie jestem autochtonem i nie znam tej rzeki tak dobrze jak Wy. P.S. Gratuluję sandacza i samego zdjęcia
  12. moczykij

    WROCŁAWSKA ODRA

    Poniżej Wałów jak podczas letnich niżówek. Nie mówię tu tylko o poziomie wody, ale i o rybach. Kleniki kręcą się przy główkach, bolki wciąż aktywne na napływach, a nawet biorące okonie w letniej rozmiarówce. Jedyna różnica to gołym okiem widoczne ich zaangażowanie w przyszłoroczne tarło.
  13. moczykij

    WROCŁAWSKA ODRA

    Przepraszam, ale które Koło tak zaciekle "walczyło". Pytam, bo ze swojego też dostałem sms-owe zaproszenie na zawody, które odbyły się w niedzielę i zastanawiam się czy to zbieżność terminów, czy to moi tacy aktywni
  14. moczykij

    WROCŁAWSKA ODRA

    Podobnie to wyglądało poniżej Wałów. Też wpadłem na pomysł podobny do Twojego, czyli zmniejszenie kalibru gumy (u mnie z 3' do 2'). To oczywiście poprawiło skuteczność, ale okonki były niewielkie. Szybko więc wróciłem do 3 cali i wymęczyłem kilka ryb, jednak tylko jedna z nich "otarła" się o 30 cm.
  15. moczykij

    WROCŁAWSKA ODRA

    Ja byłem W niedzielę rano zobaczyłem mapkę, którą podlinkował jeden z kolegów i pomyślałem, że podjadę i zobaczę jak łowią "haczykowcy". Co prawda plan był, by łowić od świtu, a ja dotarłem koło południa. Pod wspomnianym mostem nie widziałem aut, więc ruszyłem brzegiem. Prawdę mówiąc to nie bardzo wiedziałem kogo mam szukać, bo przecież nikogo z Was nie znam, kilka twarzy widziałem tylko na zdjęciach Po jakimś czasie doszedłem do wniosku, że spotkanie musiało być zaplanowane na drugim brzegu - tam widziałem ognisko i kilku spinningistów rozrzuconych na sporym odcinku rzeki, podczas gdy na moim brzegu spotkałem tylko jednego grunciarza. Woda fajna, lekko trącona, widać po brzegach, że jeszcze niedawno była ze 2 metry wyższa. Parę rybek udało mi się przechytrzyć mimo, że jak wcześniej wspomniałem łowiłem we wczesnych godzinach popołudniowych. Wszystkie rybki oszukane lekkim kijem. Cięższym nie zwojowałem kompletnie nic. Poniżej kilka fotek i najchodliwsze gumki, a raczej to co z nich zostało, choć nie ukrywam, że im niżej było słońce, tym lepiej radziły sobie gumki w bardziej przygaszonych kolorkach.
×