Wczoraj zrobiłem sobie taką objazdówkę, wypatrzone na mapie google niebieskie plamki czyli woda. Nigdy tam nie byłem, nawet nie wiedziałem czego się spodziewać. Wszystko w pobliżu Wisłoka, więc albo jakieś starorzecza albo dziury w ziemi z których wydobywano żwir lub piasek.
Pierwsza miejscówka najdalej oddalona to jakieś stare mokradła, bez szans na ryby, do tego jeden staw ogrodzony siatką. Cofam się jakieś 3 km i tu mają być 2 atrakcje wodne. Są, najpierw fajny stawek z czystą niezarośniętą wodą , wygląda na głębszy, jest w nim potencjał na pewno. Nie łowiłem na nim , tylko sobie pooglądałem dobrze miejsca gdzie ewentualnie można by posiedzieć bo na pewno pojadę tam jeszcze z zanętą i pickerem. Miałem porzucać w drodze powrotnej jak obejrzę tą drugą atrakcję, ale nie zdążyłem bo do samego wieczora siedziałem już na tamtej. Tym samym nie zaliczyłem ostatniego miejsca które też miałem wytypowane.
Tylko ultralajta miałem bo najbardziej na wzdręgę się nastawiałem. Mała silikonowa tanta 2 cm i mormyszka 0.2g. Łowienie głównie stojąc w wodzie tak do kolan, żeby przybrzeżną roślinność trochę omijać. Woda zimna jeszcze, ledwo dawałem radę.
Fajny zbiorniczek, kilka miejsc do rzucania było, ryby tez się trafiły. Złowiłem 9 wzdręg.
Takie powyżej wymiaru. Największe dwie do GP 22 i 23 cm.
I jeden bandziorek sie też trafił