Okonie jednak coś słabo biorą. Skubią tylko i to pojedyńcze sztuki. Przy okazji spiąłem szczupaczka pod wymiar.
Wczoraj w nocy, w końcu miałem przez chwilę suma na wędce. Ryba raczej niewielka, oceniam że koło wymiaru. Strzelił przy brzegu, na krótkim dyszlu, od razu zaczął szaleć i po chwili się spiął. Ale na wędce był. Woda jakby martwa, nawet klenie nie ratują sytuacji. Tylko leszcze straszą, snując się jak duchy.