Skocz do zawartości
Dragon

ESSOX

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1 934
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    176

Ostatnia wygrana ESSOX w dniu 28 Lipca

Użytkownicy przyznają ESSOX punkty reputacji!

Kontakt

  • AIM
    2448819 (gg) 507-528-085

Informacje o profilu

  • Lokalizacja
    RZESZÓW
  • Zainteresowanie
    wszystko

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

ESSOX's Achievements

2k

Reputacja

  1. Gatunek ryby: Wzdręga - Długość w cm: 27, 27, 28 - Data połowu:(dzień, miesiąc, rok): 03-04.08.2026 - Godzina połowu: (wg. 24 godzin): godziny na fotkach - Łowisko: Mrowla "no kill" - Przynęta: kukurydza z puszki - Opis połowu: dwie na pickerek, jedna na spławik, łowienie na skraju trzcin Gatunek ryby: Lin - Długość w cm: 41 - Data połowu:(dzień, miesiąc, rok): 04.08.2026 - Godzina połowu: (wg. 24 godzin): 15:38 - Łowisko: Mrowla "no kill" - Przynęta: kukurydza z puszki - Opis połowu: na spławik, łowienie na skraju trzcin Gatunek ryby: Karp - Długość w cm: 60 - Data połowu:(dzień, miesiąc, rok): 04.08.2026 - Godzina połowu: (wg. 24 godzin): 18:51 - Łowisko: Mrowla "no kill" - Przynęta: kukurydza z puszki - Opis połowu: na spławik, łowienie na skraju trzcin, pierwszy w życiu ozdobny karp
  2. Dwa dni siedziałem w tym upale na rybach. Od 14 do zmroku. Bardzo dużo brań, nawet w te najbardziej nasłonecznione godziny. Paradoksalnie najgorsza była godzina przed zmrokiem, najwięcej sobie obiecywałem w tym czasie połowić a okazało się że brania ustały całkowicie. Łowisko to Mrowla "no kill", ta sama miejscówka. Łowiłem na granicy trzcin, jakieś 6 metrów od brzegu. Pierwszy dzień i łowię na bata, na haczyku ziarno kukurydzy. Zaczyna się fajnie wzdręgi biorą od razu, takie w granicach 20 cm. Na łowisku nie wolno stosować zanęty więc w wodzie to co spadnie z haczyka przy zacinaniu i co kilka minut tak po 3-4 ziarna wrzucam z ręki w spławik. Fajnie widać jak pojawiają się ryby żerujące z dna , bo co kilkadziesiąt centymetrów pokazują się bąbelki powietrza na powierzchni. Łowię 2 karpiki takie 40-45 cm, nawet nie mierzyłem. Spławik powoli odjeżdża w bok, zacinam i po sekundzie siedzę z głupią miną na brzegu. Tak szybki odjazd że tylko usłyszałem trzask. Tym razem najsłabszym ogniwem okazała się szczytówka bata, wyrwało oczko do którego mocuje się zestaw. Szkoda było zwijać się do domu, więc wyciągam pickerka , zamiast koszyczka idzie 10 gramowa łezka i łowię dalej. Rzuty w to samo miejsce co spławik. Do wieczora na pickerek już tylko wzdręgi łowiłem, dwie największe lecą do GP 28 i 27 cm Drugi dzień zaczynam od bacika, naprawiony , dostał nowy zaczep do mocowania zestawu, zastanawiałem się tylko nad tym żeby trochę osłabić zestaw i założyłem cieńszy haczyk. To był chyba proroczy wybór bo pierwsze branie które miałem i ryba rozgina hak, zaczęła jechać w trzciny i trochę bardziej ją przytrzymałem żeby mi w nie nie wlazła bo batem bym pewnie jej nie wyjął. Podejmuję najrozsądniejszą decyzję w tej sytuacji i składam bata, będę łowił bolonką. Nie lubię za bardzo nią łowić bo ma ponad 15 lat, kupowana jako kij budżetowy, przy 6 metrach prawie pól kilo do trzymania, jedną ręką za duże obciążenia na przedramię, ale trzymając dwiema rękami te 5-6 godzin łowienia jeszcze dam radę Łowię fajnego lina 41 cm Tą rybę która rozgięła haczyk przy bacie też bym obstawiał na lina tylko większego. Wpadło też 2 karpiki takie jak na fotkach z dnia wcześniejszego i w końcu jest coś większego na kiju, krąży spokojnie przy dnie, nie odjeżdża na duże odległości. W końcu podciągam ją bliżej brzegu i jestem w szoku widząc w czystej wodzie te piękne kolory. Pierwszy raz w życiu mam na wędce ozdobnego karpia. Złota Rybka miała 60 cm Na koniec jeszcze taka sytuacja miała miejsce, spławik zaczyna sunąć w bok, chowa się pod wodę, zacinam i jak w mur, stoi w miejscu i nawet nie drgnie. Zaczepów tu nie miałem do tej pory więc trochę zdurniałem, z 10 sekunda takiego bezruchu i nagle zaczyna powoli odjeżdżać, spokojnie majestatycznie bez szarpnięć jedzie wzdłuż trzcin, jak bym miał płetwonurka na haku. Zatrzymuje się po jakiś 50 metach i stoi w miejscu bez ruchu, myślałem że wpłynęła w trzciny, nie widzę gdzie jest bo zasłania mi widok pas trzcin. Nie daje się ruszyć z miejsca, o tym że jeszcze jest na końcu zestawu świadczą takie mocne przygięcia wędki bez wyciągania żyłki z kołowrotka. Mija z 15 minut i widzę jak żyłka powoli zmienia kąt wchodzenia do wody , ryba odchodzi od trzcin w stronę otwartej wody ale nie wyciąga już żyłki a mi udaje się ją powoli nawijać na kołowrotek, nie ma walki , bardziej jak bym zwijał jakąś martwą kłodę. Podciągnąłem już rybę na jakieś 15 metrów od miejsca gdzie stoję, po spławiku widzę że podchodzi pod powierzchnię, nagle na wodzie robi się potężny wir, lekkie odbicie na 2-3 metry , kolejny wir i nagle luz na wędce, koniec emocji. Nie wiem co to było, na pewno bardzo duże i raczej podczepienie. Na żyłce nie został śluz co przy sumie chyba powinien być. Haczyk w całości, nie odgięty. I jeszcze jako uzupełnienie taka płotka 20cm i wzdręga na 27cm do GP
  3. Patrząc od tej strony to faktycznie plus. Nigdy nie widziałem tam nikogo łowiącego ryby, ale wypatrzyłem obrotówkę i spławik na gałęzi sosny nad wodą Dwa dni po 4 godziny stałem w wodzie i łowiłem w rynnie. Na dwóch miejscówkach, w których już miałem brzany wcześniej. Niestety tym razem bez ryby. Na osłodę chyba tylko po to żeby powiedzieć że ręka rybą śmierdzi złowiłem w każdy dzień po jednym 15 cm okonku Fotka dla zmyłki, to już jest płań za rynną
  4. Wybrałem się dzisiaj z ultralajtem na leśne stawki. Nie jeżdżę tam często, ale 1-2 razy w roku zaglądnę. Stawy są 4 w ciągu, połączone przepustami i jeden oddalony od nich z 200 metrów po drugiej stronie drogi. Minusem jest około półtora kilometrowy marsz z buta od auta. Na tym są karasie, fajnie biorą na silokonowe robactwo. Największe dzisiaj, chudziny ale miały 26 i 28 cm Na tym karasia nigdy nie złowiłem, same wzdręgi i okonie. W sumie złowiłem po kilkanaście wzdręg, karasi i okoni. Okonki same palczaki tym razem, wzdręgi też niewielkie, tak 15 cm max.
  5. ESSOX

    KSIAŻKA I FILM

    Tak to są opowiadania wędkarskie, połączone ze wspominkami kilkudziesięcioletniej kariery wędkarskiej. Przez facebooka. Zamawia się na profilu Pawła. Na priv wszystko. Zła wiadomość jest taka że książek już nie ma i nie wiadomo czy będą dodruki. Zainteresowanie było olbrzymie a nie wiem ile nakładu poszło do druku.
  6. Gatunek ryby: Kleń - Długość w cm: 36, 39 - Data połowu:(dzień, miesiąc, rok): 14.07.2026 - Godzina połowu: (wg. 24 godzin): godziny na fotkach - Łowisko: Wisłok - Przynęta: silikonowe a'la Kajtki - Opis połowu: brodzenie środkiem rzeki, oba klenie z szybkiej wody Gatunek ryby: Brzana - Długość w cm: 63 - Data połowu:(dzień, miesiąc, rok): 15.07.2026 - Godzina połowu: (wg. 24 godzin): 13:16 - Łowisko: Wisłok - Przynęta: 2 cm woblerek - Opis połowu: łowiłem stojąc w wodzie, rynna z szybko płynącą wodą, dwie ryby na wędce , wyjęta tylko jedna
  7. ESSOX

    KSIAŻKA I FILM

    Na razie leży i czeka na swoją kolejkę Paweł pisze bardzo fajnie. Na jego profilu na FB "Spławik znad Wisły" jest kilka opowiadań, można sobie wyrobić zdanie o stylu pisania.
  8. Przedwczoraj wieczór. 2 godzinki przed zmrokiem. Zacząłem delikatnymi silikonkami na xul, kilka skubnięć było nie wciąłem nic. Przeszedłem na 4 cm kajtki i wpadły 2 klenie, 39 i 36 cm. Wczoraj od 12 do 15.30 stanie na jednej miejscówce po jaja w wodzie Tylko jedna przynęta w użyciu, ta na fotce. Łowisko to rynna z szybką wodą, cel pani z wąsem 2 ryby na wędce, tylko jedna na brzegu, 63 cm Ta druga to możliwe podczepienie, z minutę siłowaliśmy się, biorąc pod uwagę mięsisty pysk nie wyobrażam sobie spinki prawidłowo zapiętej ryby.
  9. ESSOX

    KSIAŻKA I FILM

    Jak ktoś nie kojarzy autora. "Spławik znad Wisły"
  10. Gatunek ryby: Płoć - Długość w cm: 22, 21 - Data połowu:(dzień, miesiąc, rok): 07-10.07.2026 - Godzina połowu: (wg. 24 godzin): godziny na fotkach - Łowisko: Czarna Hańcza - Przynęta: silikonowe robactwo 15-25 mm - Opis połowu: łowienie z kajaka
  11. Gatunek ryby: Wzdręga - Długość w cm: 32, 26, 25 - Data połowu:(dzień, miesiąc, rok): 10.07.2026 - Godzina połowu: (wg. 24 godzin): godziny na fotkach - Łowisko: Czarna Hańcza - Przynęta: silikonowe robactwo 15-25 mm - Opis połowu: łowienie z kajaka
  12. Za mną jak co roku kolejny tydzień nad Czarną Hańczą. I łowienie wyłącznie z kajaka. Pomost który mamy dostępny na rzece na kwaterze wykluczył tym razem łowienie. Za bardzo roślinność się rozrosła i szkoda było rwać zestawy na delikatnej żyłce. Kolejny minus to pogoda jak nam się trafiła, wietrznie, zimno i deszczowo. Ale jak się czeka na wyjazd cały rok to szkoda jednak odpuszczać okazji pływania po tej pięknej rzece. Przez 2 dni nie miałem nawet wędki w ręce, 2 dni łowiłem w ekstremalnych warunkach, z solidnymi ulewami spędzonymi na wodzie. Na szczęście deszcz niezbyt długi i bez piorunów. Odpuściłem też w tym roku z uwagi na pogodę jezioro Wigry. Na kajaku 2 wędki, jedna do 0.8g i tu najmniejsze silikonki tak do 2 cm pod białoryb, druga do 5g i tu silikonki tak do 4 cm bardziej pod okonia. Ryb trochę się przez ręce przewinęło mimo kiepskiej pogody. Okonie, wzdręgi, płocie i ukleje. Miałem też szczupaka wymiarowego którego nawet trzymałem za kark, ale w ogólnym zamieszaniu wyśliznął się z ręki i zaparkował głęboko w moczarce, na cienkiej żyłce nie dałem rady go wyjąć z zielska. Okonie niezbyt duże, żadnego nie miałem większego niż 20 cm, kolega trochę połowił wirówkami i miał kilka w granicach 20-24 cm. Wzdręgi największe na 32, 26, 25 Płotki 21, 22 I przynęta na jaką najczęściej łowiłem. Mormyszka 0,2 grama dociążona stalowym koralikiem , na haczyku żółty około 1,5-2 cm kawałek silikonu o silnym zapachu słodkiej kukurydzy. Urywa się to z takich dłuższych odcinków, chyba imitacja ikry to jest.
  13. Gatunek ryby: Okoń - Długość w cm: 29, 32 - Data połowu:(dzień, miesiąc, rok): 24.06.2026 - Godzina połowu: (wg. 24 godzin): godziny na fotkach - Łowisko: dzika żwirownia - Przynęta: silikonowe robactwo 20-35 mm - Opis połowu: łowienie z belly
  14. Gatunek ryby: Wzdręga - Długość w cm: 24,26,26,27 - Data połowu:(dzień, miesiąc, rok): 24-25.06.2026 - Godzina połowu: (wg. 24 godzin): godziny na fotkach - Łowisko: dzika żwirownia - Przynęta: silikonowe robactwo 20-35 mm - Opis połowu: łowienie z belly wzdręgi do podmiany za 20,21,22,22
  15. No jasne, taka "mądra rada" mogła się akurat wylęgnąć w głowach tych leśnych dziadków którzy tak robią kontrole. Bardziej debilnego pomysłu już se nie mogli wymyślić. Widziałem tam hole które trwały ponad 2 godziny i to wcale nie jakiegoś amatora który nie potrafi łowić , tylko duży karp podpięty za ogon który żadnym sposobem nie dał się podprowadzić do podbieraka. Jak trafisz na taki przypadek to te pół godziny możesz sobie w kieszeń schować. Ja na pewno nie będę przecinał żyłki i narażał ryby celowo na męczarnie. A siedzę tyle ile mi pozwala godzina zachodu słońca. Za mną 2 dni pływania na belly. Ta sama woda, te same godziny. Od 15 do 21.20 dzika żwirownia na Lipiu, to nie jest woda PZW. W pierwszy dzień za dużo czasu zmarnowałem pływając przy trzcinach, same małe wzdręgi, takie do 15 cm max. Dopiero zlokalizowanie tych większych na wypłyceniu na środku zbiornika pozwoliło się fajnie nałowić. Roślinność zanurzona , ale dochodząca prawie do powierzchni i tam się grupowały stada fajnych ryb. Największe wzdręgi 24, 26, 27 Największe okonie 32, 29 Miałem na wędce okonia około 40 cm zaatakował holowanego takiego malucha z 15 cm prawie przy samych nogach, kilkanaście sekund wyciągania żyłki i puścił. Wszystkie ryby na xul na silikonowe robactwo na lekkie główki. Porzucałem trochę castem za szczupakami niestety bez brania. W drugi dzień trochę gorzej się pływało, większy wiatr który uspokoił się dopiero pod wieczór. Znosiło mnie z tego wypłycenia, fala nie pozwalała go zlokalizować dobrze, dużo czasu to takie kręcenie się po obwodzie , napływanie na łowisko i znoszenie. Ryby trochę mniejsze niż w pierwszym dniu, okonie tylko 2 powyżej 20 cm, wzdręgi były fajne ale zdążyłem tylko jednej fotkę strzelić bo zawiesił mi się telefon. Na fotce 26 cm. Miałem też szczupaka takiego pod wymiar na casta, spiął się pod nogami i jedno uderzenie już jak spływałem do brzegu na granicy zmroku, ale to mogło być podczepienie jakiejś większej ryby. Wobler to największy karaś Jaxona. Przez te 2 dni wzdręg grubo ponad setka, okoni około 30.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.