Skocz do zawartości
Dragon

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano

Wczoraj wypad pod wieczór na Wisłok. Łowiłem od 18 do pierwszego bobra, czyli gdzieś tak do 21.40 stojąc w wodzie. Takie szybkie przelewy kleniowe. 

Dwie wędki, jedna pod klenie, druga cast z myślą o boleniu. Aktywności boleniowej nie widziałem, ale coś tam w wodzie się chlapało czasem.

Na wędce kleniowej miałem kilka brań, jeden kleń na 36 cm na brzegu, wziął na 6cm plopperka

Na casta zacząłem łowić przed samym zmrokiem, tylko jednym woblerem tym co na fotce. Dwa brania nie trafione, jeden kleń przywalił solidnie. 50 cm.

IMG_20260601_195345_108.jpg

IMG_20260601_205036_371.jpg

IMG_20260601_205108_026.jpg

  • Lubię to 2
  • Super 4
przynęty na klenia   Dragon
Napisano

Długo weekend mocno wędkarski. W czwartek nocka na Odrze z nastawieniem na sandacza. Niestety na uklejki brały jak wściekłe klenie. Zjadły mi z 20 uklejek, sandacza nie było ale chociaż klenie były naprawdę ładne.

IMG_5593.jpeg
IMG_5590.jpeg

IMG_5591.jpeg

IMG_5585.jpeg

W piątek pierwszy raz popływałem łódką którą kupiłem w zeszłym roku i od razu dopadł mnie szkwał na jeziorze więc od razu mocno przetestowana. 
 

IMG_5595.jpeg

Potem na suma ze zrywkami ale całą noc bez efektu.

W sobotę rano zawody z młodym a wieczorem vertical na suma ale znów na zero. 

Dziś na muchę pojechałem dopiero w południe ale udało się złowiłem kilka pstrągów w tym przyzwoitą czterdziestkę.

IMG_5602.jpeg

  • Lubię to 3
  • Super 6
Napisano

Po wczorajszym wpisie jeszcze przeczekałem deszcz i połowiłem kolejne dwie godziny i dołowiłem niezłych kilka ryb. Reasumując to był najlepszy wypad na muchę w tym roku. Przywrócił wiarę, że może kormorany wszystkiego nie zjadły. 

IMG_5606.jpeg

IMG_5618.jpeg

  • Lubię to 2
  • Super 2
Napisano

Wczoraj łowienie na "no killu" w Weryni. Pierwsza wizyta w tym roku. Na jesieni ostatnie 3 albo 4 wyjazdy skończyły się bez ryby. Ciekawy byłem jak wygląda ten rok. Jest słabo. Rozmawiałem z wędkarzem który siedział obok, on już kilka razy był w tym roku i potwierdza bardzo słabe brania ryb.  Presja na zbiornik bardzo wzrosła, okręg wyraża zgodę na organizowanie zawodów wędkarskich na tej wodzie ( uważam to za największy debilizm ) i praktycznie co wekend 2 dni są zawody jakiegoś koła. 

Ja wysnułem taka teorię, że ryby są już mocno pokłute, i zrobiły się bardzo ostrożne. Tam raczej nie ma ryby która nie miała by haka w pysku i holu na brzeg. Dodatkowo do wody trafia całkiem sporo kulek i peletów więc ryby mają co jeść. 

Łowiłem od 13 do 21, miałem 3 wędki i na przemian 2 były zarzucone a jedna leżała na brzegu. 

Zestaw karpiowy z kulką 14 mm, dodatkowo podczepiony woreczek PVA z krojonym kulkami - zero zainteresowania.

Na metodę 3-4 delikatne brania, takie zabawy typowo jesiotrowe, bez zdecydowanego odjazdu, nawet nie zacinałem. 

Pickerek z pinką na haczyku, to stało 3-4 metry od brzegu, tu jedno fajne branie i na brzegu wylądował karp 85 cm 14 kg razem z siatką, akurat sąsiad obok miał wagę to była okazja zważenia. Dodatkowo 3 ryby duże na wędce spięte w czasie holu, na 100% obstawiam że to podczepienie a nie branie. 

I to wszystko na 8 godzin łowienia. 

Widziałem może ze 4 ryby wyjęte przez innych i dodatkowo 4 karpie złowione z powierzchni na pływający pelet i zestaw z pływakiem. Kolega obok tak łowił bo z dna nie miał brań.  

IMG_20260608_183918_066.jpg

IMG_20260608_184002_778.jpg

  • Lubię to 1
  • Super 4
Napisano
3 godziny temu, ESSOX napisał:

I to wszystko na 8 godzin łowienia

Spróbuj łowić inaczej. Na gliniankach PZW gdzie łowię też jest duża presja. W okresie letnim każdy łowi tam na owocowe kulki a ja jadę o tej porze tylko na śmierdziuchach i wyniki mam o wiele lepsze. W sobotę w 7 godzin wpadło 6 karpi a dwie osoby siedzące nieopodal zeszły na zero. Zestawy podaje z rzutu w workach pva 20x8.

Napisano

Pierwsze wyjście na nocne kabany:) Sam siebie nie poznaję. Prawie połowa czerwca, a ja dopiero teraz zaliczam pierwsze nocne wyjście. Gdzie te czasy, gdy w lutym na Ślęzie za nocnymi klenikami buszowałem. Pierwsza krótka nocka, bo do 24:00 tylko. Zamiast sandaczy brały ich substytuty. U kolegi dwa, u mnie jeden. Woda "cicha". Nic nie można wywnioskować i zlokalizować. Wszystko odbywa się na zasadzie rozpoznania z wcześniejszych lat. Odra ostatnio stała się bardzo dyskretną wodą. Trudno mi do tego się przyzwyczaić. Po renowacji węzła wodnego, poszerzeniu koryta i spowolnieniu nurtu, chyba na lepsze nie ma co liczyć. Cieszy za to każdy taki zbój, bo wiem, ile trzeba w granicach miasta godzin spędzić, by mieć jakiekolwiek wyniki. Branie na woblera HMS 7 cm fluo dość płytko prowadzony.

IMG_20260612_230003539_PORTRAIT2a.thumb.jpg.137b7c312d113f5dabca52b9725f1124.jpg

  • Lubię to 3
  • Super 6
Napisano

W piątek próbowałem po raz kolejny w tym roku złowić jakiegoś lina. Miejscówka przy grążelach zasypana kilka dni wcześniej grochem i ciecierzycą. Lina nie złowiłem tylko dwa niewielkie leszcze i jesiotra 110 cm. Na odległościówce dał już nieźle popalić ale ten kij pokazał że takich przyłowów się nie boi. Lin chyba jeszcze się trze. 

PSX_20260616_002646.jpg

  • Lubię to 1
  • Super 4
Napisano

Po trudnym i wietrznym początku, ostatnia noc w Norwegii przyniosła dużo emocji. Ze względu na dzień polarny łowimy przede wszystkim w nocy. Wypływamy o 21 i wreszcie pogoda pozwala spenetrować dalsze łowiska. Sprawdzamy obiecujące miejsca bez większych efektów.
 

Wreszcie docieramy do górek 15-20 metrów otoczonych wodą 80-100 m i na jednej z nich kolega łowi dorsza około metra. Nagle i ja mam branie na czarniaka ok 30 cm. Zacinam i mówię- zaczep. Próbuję uwolnić i nagle zaczep ożywa.

Mozolnie pompuję i po chwili mamy go pod powierzchnią. Kolega próbuje go podebrać ale jak tylko go dotknął ryba momentalnie robi odjazd na 100 metrów z siłą i tempem jakiego jeszcze nie widziałem. 
 

Po kolejnych 20 minutach podciągam halibuta z trudem pod Łódź i tym razem już udaje się go podebrać. Jestem wykończony ale szczęśliwy. Ryba miała ok 160 cm i 53 kg. 
IMG_5697.jpeg
 

IMG_5688.jpeg

IMG_5660.jpeg

IMG_5658.jpeg

IMG_5650.jpeg

IMG_5649.jpeg

IMG_5669.jpeg

  • Lubię to 2
  • Super 3
Napisano

Końcówka wyjazdu niełatwa- najpierw wietrznie a potem bardzo słabe brania. Mimo wszystko do samego końca dłubię głównie dorsze i plamiaki. Jeszcze w dzień wyjazdu spływam rano po bezsennej nocy. 
 

IMG_5766.jpeg

IMG_5762.jpeg

IMG_5743.jpeg

Wyprawa okazała się trudniejsza niż się spodziewałem. Warunki były bardziej jesienne niż letnie. Białe noce są rewelacyjne. Znoszą wszystkie limity i można lepiej wstrzelić się w pływy, które są absolutnie kluczowe. Duże zmęczenie wychodzi teraz w drodze do domu, czas poświęcony spaniu to było max 30% tego co powinno. 
 

Najważniejsze, że wracam z nową życiówką halibuta 165 cm i 53 kg, dodatkowo poprawiony drugim 120 cm. Emocje i siła tej ryby jest nieporównywalna z niczym czego można doświadczyć na słodkiej wodzie. 
 

Kolejny wyjazd już zarezerwowany. 

  • Lubię to 2
  • Super 3
Napisano

Czwartek łowienie na "no killu" w Weryni. Drugi raz w tym roku. Bardzo słabe brania, na 13 wędkarzy którzy byli w tym czasie na rybach widziałem 7 wyjętych ryb oprócz moich karpi. Zero jesiotra, nie widziałem w tym roku jeszcze tej ryby, a brały praktycznie zawsze na wszystko. 

Pierwsze trzy godziny łowienia to zestaw karpiowy i metoda. Bez brań. Zostawiłem później wędkę na metodę a karpiówkę zamieniłem na pickerka i podnęciłem pod brzegiem peletem. 

Na metodę lekkie podskubywania przynęty były, trochę obcierek o żyłkę i to wszystko. Nawet nie robiłem zacięcia tą wędką. 

Na pickerka na haczyku 5 pinek, w koszyczku przetarty chleb tostowy, trochę czarnej zanęty leszczowej żeby tylko przyciemnić ten chleb i melasa. Tu miałem kilkanaście brań ale tak delikatne , że obstawiał bym jazgarze bardziej niż duże karpie. Ryby są coraz bardziej ostrożne na tym łowisku. Długie zabawy przynętą, trzeba było długo wyczekać z zacięciem na bardziej przygiętą szczytówkę. 

Dwa karpie wyciągnięte na 8 godzin łowienia. 

78 i 90 cm

Ta 90 to chyba najwaleczniejszy z wszystkich karpi jakie złowiłem a miałem większe od niego. Wziął na ostatni gwizdek jak się to mówi, dosłownie już wstawałem żeby zwijać wędki. 

IMG_20260618_184228_702.jpg

IMG_20260618_212521_619.jpg

  • Lubię to 1
  • Super 3
Napisano
13 godzin temu, cysiu napisał:

Esox regulamin łowiska się kłania ...

Domyślam się o co Ci chodzi. 

Mata.

Posiadam, zgodnie z regulaminem łowiska. Taką samą jak Twoja, czyli beznadziejną, 80cm, krótszą niż ryby które sie trafiają. Ale uważam że lepiej szybko rybę wyczepić leżącą na trawie i wypuścić do wody, niż z 15 razy poprawiać ją i układać na macie po raz kolejny po tym jak spadła, zsunęła się czy zaczęła podskakiwać. Żeby stosowanie maty miało sens, to musi być profesjonalna mata kosztująca kilkanaście stówek, głęboka, miękka i z zabezpieczeniem siatką od góry które to zabezpieczenie bezwzględnie zawsze się stosuje. Nie jestem profesjonalnym karpiarzem więc nie widzę większego sensu inwestowania w profesjonalny sprzęt. Będąc na łowisku widzę jak karpie wyskakują nawet z kołysek co jest jeszcze gorsze niż położenie karpia na trawie, bo kołyska ma z 30-40 cm wysokości. 

Napisano
W dniu 22.06.2026 o 09:14, cysiu napisał:

Esox regulamin łowiska się kłania ...

Skoro nie mata , to na pewno godzina na zdjęciu. 

No więc śmiało, Cysiu , bardzo chętnie posłucham mądrych rad jak rozwiązać sytuację gdzie branie ryby mamy w końcówce czasu dozwolonego na pobyt na łowisku, ale hol się przeciąga i rybę wyjmujemy już teoretycznie w czasie gdzie nie powinno się łowić. 

Siadam i czekam na pomysły, zawsze to dobrze mądrych rad posłuchać, może dowiedzieć się czegoś nowego  :) 

 

 

Napisano

Mój znajomy w zeszłym sezonie  też tak argumentował, straż społeczna która go kontrolowała kazała przeciąć żyłkę w takim przypadku. Takie dostał pouczenie.

Ja natomiast gdy tam wędkuję sprawdzam godzinę zachodu słońca, i na pół godziny przed wyciągam kije z wody i zaczynam spokojnie się zwijać.

Napisano

Zauważalna zmiana. Tak, od jakiegoś czasu, wyraźnie da się to zaobserwować. Jestem bardzo często nad wodą. Nie jeżdżę po kraju i na zagraniczne wyprawy też się nie wybieram. Natomiast Odrę w granicach Wrocławia i jej kanały w mojej ocenie znam dość dobrze. Kilkanaście lat temu zacząłem przygodę ze spinningiem na poważnie. Oczywiście w miarę swoich możliwości. Teraz tak, kiedyś o sumach mogłem pomarzyć. Nie byłem w stanie ich łowić, nawet znając miejsca, które zwiększały szansę. Minęła dekada i zaczęły pojawiać się jako przyłowy. I to poskutkowało tym, że przygotowałem się lepiej sprzętowo i w pewnym momencie zaczęły pojawiać się brania na każdej wyprawie. To nie jest jakiś mój wymysł, przypadek, czy nadinterpretacja zjawiska. Sumy w pewnym momencie stały się dość łatwe do złowienia. Czy to dobrze dla naszej Odry? A teraz o krąpiach. Gdy byłem zatwardziałym wędkarzem stacjonarnym, to łowione krąpie przeze mnie nie przekraczały 25 cm. Teraz za takimi zatęskniłem:) Już nie pamiętam, jak taki krąpik wygląda na żywo. Trafiają się tylko wypasione, niekiedy blisko 40 cm. Ale to jeszcze nie jest jakaś rewelacja. Zdziwienie pojawia się, gdy zamiast kleni, czy jazi pojawiają się właśnie krąpie na muchę, gumki, cykadki, czy woblery. W niektórych miejscach trudno przebić się do innych ryb, bo krąpie tam dominują. I ostatnio pojawił się kolejny gatunek, który u mnie przelał czarę goryczy o stanie Odry. Kilkadziesiąt lat temu byłem zbyt młody i niedoświadczony, by dramatyzować udając się na pewne łowiska i celowo łowić byczki. Teraz to wygląda trochę inaczej. Od kilku dni spaceruję za okoniami. I są takie miejsca, że jest ich zatrzęsienie. Biorą chyba na wszystko. Osobiście łowiłem je na gumki, woblery i na pływające pieczywo. Na chleb najwięcej. Żrą go jak jakieś piranie. Aż woda się gotuje. Przeglądam wiadomości w Internecie i czytam, że np. w Norwegii są miejsca, że szczupaki są traktowane, jak inwazyjny szkodnik. Oczy jak u sowy zrobiłem na film, który pokazuje wiszące na żerdzi szczupaki i odkładane do dziury w ziemi. Tak się tam je traktuje. Pewnie nie jest to wszędzie, ale daje to po wyobraźni. Ona zadziałała błyskawicznie, co by się działo na naszych wodach, gdyby takie ilości szczupaka się pojawiły.
A wracając do tego, jak było na rybach, to ostatnio luzik. Lekki spinning i trochę za okoniem i trochę za kleniem chodzę. Z okoniem słabo. Klenie też nie są szczególnie aktywne. Wrocławska Odra stała się siecią jezior przedzieloną jazami i na prawie stojącej wodzie trudno przechytrzyć cwane ryby. Od strony wody nie ma już spokoju. Wszędobylskie skutery, motorówki i inne hałaśliwe pływadła skutecznie zniechęcają do poszukiwań słuszniejszej rybki. Oglądając reklamy na płotach budów nowych osiedli i zapewnienia, że oto budowane jest osiedle z pięknymi widokami i ciszą w pobliżu, to stwierdzam, że to najdelikatniej mówiąc mija się z prawdą. Wielkie parcie na wodę ma swoje skutki. Wczoraj stojąc na jednym z bulwarów, nagle podpływa wodna taksówka. Taka nowoczesność.  Akurat w miejscu, gdzie sobie przystanąłem i zacząłem łowić kleniki towarzystwo zamówiło taxi i trzeba było się ewakuować. Coraz trudniej mają wędkarze wrocławscy.

IMG_20260619_181443325_HDR2a.thumb.jpg.df3ae1f854ff2ec8fc0f6b2d8604295d.jpg

IMG_20260621_193257392_HDR2.thumb.jpg.7981efe997c1398e2ff7bd9047ee21d3.jpg

IMG_20260625_0152549783.thumb.jpg.d17b402a5ae13b2f2124cade8f21575b.jpg

  • Lubię to 1
  • Confused 1
  • Sad 1
  • Super 4
Napisano
4 godziny temu, jaceen napisał:

Kilkadziesiąt lat temu byłem zbyt młody i niedoświadczony, by dramatyzować udając się na pewne łowiska i celowo łowić byczki. Teraz to wygląda trochę inaczej. Od kilku dni spaceruję za okoniami. I są takie miejsca, że jest ich zatrzęsienie

Jeszcze 15-20 lat  temu  na niewielkiej rzece gdzie łowię nie dało się nic innego złowić na spławik niż to dziadostwo. Od dobrych 10 lat już żadnego nie złowiłem. A gdzie zniknęły to nie wiem. Może przyducha w 2010 ich wykończyła?

Napisano

Czerwiec wędkarsko dla mnie już się skończył, odpuszczam łowienie w te upały dla dobra rybek.

Byłem tylko kilka razy.

Łowiłęm tylko na blachy. Na spina trafił się okoń ponad 30. Na blachę Perkoz dużą miałem fajnego szczupaka, ale nie trafił w nią dobrze i się nie wciął. 

Próbowałem złowić amura. Zbudowałem zestaw z kulą wodną i chlebkiem jako przynętą. Amura nie złowiłem, za to trafił się niezły karp, ponad 70 cm. Był też leszcz, co trochę mnie zaskoczyło.

Próbowałem te na komercji za amurem, ale wpadł jesiotr niecały metr.

I to by było na tyle w tym miesiącu, zdjęcia są w GP ;)

  • Lubię to 1
  • Super 2
Napisano
W dniu 25.06.2026 o 07:41, cysiu napisał:

Mój znajomy w zeszłym sezonie  też tak argumentował, straż społeczna która go kontrolowała kazała przeciąć żyłkę w takim przypadku. Takie dostał pouczenie.

No jasne, taka "mądra rada" mogła się akurat wylęgnąć w głowach tych leśnych dziadków którzy tak robią kontrole. Bardziej debilnego pomysłu już se nie mogli wymyślić.

W dniu 25.06.2026 o 07:41, cysiu napisał:

Ja natomiast gdy tam wędkuję sprawdzam godzinę zachodu słońca, i na pół godziny przed wyciągam kije z wody i zaczynam spokojnie się zwijać.

Widziałem tam hole które trwały ponad 2 godziny i to wcale nie jakiegoś amatora który nie potrafi łowić , tylko duży karp podpięty za ogon który żadnym sposobem nie dał się podprowadzić do podbieraka. Jak trafisz na taki przypadek to te pół godziny możesz sobie w kieszeń schować. 

Ja na pewno nie będę przecinał żyłki i narażał ryby celowo na męczarnie. A siedzę tyle ile mi pozwala godzina zachodu słońca. 

 

Za mną 2 dni pływania na belly. Ta sama woda, te same godziny. Od 15 do 21.20 dzika żwirownia na Lipiu, to nie jest woda PZW.

W pierwszy dzień za dużo czasu zmarnowałem pływając przy trzcinach, same małe wzdręgi, takie do 15 cm max. Dopiero zlokalizowanie tych większych na wypłyceniu na środku zbiornika pozwoliło się fajnie nałowić. Roślinność zanurzona , ale dochodząca prawie do powierzchni i tam się grupowały stada fajnych ryb. Największe wzdręgi 24, 26, 27

IMG_20260624_194714_975.thumb.jpg.d352a21e23c5c4b5f1be7c958172cb59.jpg

IMG_20260624_203117_303.thumb.jpg.34cdc96df9bb5db3b642b5fccf6106a7.jpg

IMG_20260624_203704_675.thumb.jpg.a6455228feeae49b6a4c4d3a37be5490.jpg

Największe okonie 32, 29

IMG_20260624_195954_021.thumb.jpg.600a80a3dc06d6925e578c4960e7cb0e.jpg

IMG_20260624_192323_948.thumb.jpg.5cb1f01b7fe87a593385cadbe57da1d2.jpg

Miałem na wędce okonia około 40 cm :) zaatakował holowanego takiego malucha z 15 cm prawie przy samych nogach, kilkanaście sekund wyciągania żyłki i puścił. 

Wszystkie ryby na xul na silikonowe robactwo na lekkie główki. 

Porzucałem trochę castem za szczupakami niestety bez brania. 

W drugi dzień trochę gorzej się pływało, większy wiatr który uspokoił się dopiero pod wieczór. Znosiło mnie z tego wypłycenia, fala nie pozwalała go zlokalizować dobrze, dużo czasu to takie kręcenie się po obwodzie , napływanie na łowisko i znoszenie. Ryby trochę mniejsze niż w pierwszym dniu, okonie tylko 2 powyżej 20 cm, wzdręgi były fajne ale zdążyłem tylko jednej fotkę strzelić bo zawiesił mi się telefon. Na fotce 26 cm.

IMG_20260625_172000_161.thumb.jpg.03c9688fd3675ebc63dec55373094980.jpg

Miałem też szczupaka takiego pod wymiar na casta, spiął się pod nogami i jedno uderzenie już jak spływałem do brzegu na granicy zmroku, ale to mogło być podczepienie jakiejś większej ryby. Wobler to największy karaś Jaxona. 

Przez te 2 dni wzdręg grubo ponad setka, okoni około 30. 

  • Super 2
Napisano

Na rybach w czerwcu byłem jak dotąd trzy razy (a jest ostatni dzień

Ostatnimi laty jakoś mam traf łowić te same ryby po kilka razy. Oczywiście szczupaki się zwykle zdarzały i wcześniej. Ale ostanie lata to białoryb. W zeszłym roku złowiłem 5 razy tego samego leszcza na przestrzeni około 2 tygodni. W tym roku 3 razy tego samego leszcza w okresie 22 maj - 7 czerwiec. Biorąc pod uwagę bliskie miejsca połowu wydaje się to możliwe. Wiosną udało się złowić tego samego jazia w odstępie 40 min i około 100m poniżej w rzece - to już mniej prawdopodobne ;-)

Ale to co wydaje mi się teraz, to podejrzenie o prześladowanie ;-) W zeszłym roku złowiłem w Odrze karpia 103cm i wadze równe 20kg było to 11 maja. W tym roku 23 czerwca złowiłem podobną rybę w Odrze kilka kilometrów w innym miejscu. Tym razem też 103cm ale waga pokazała równo 21kg.

Coś mnie tchnęło żeby porównać fotki... i już sam nie wiem, wygląda że to ta sama ryba ? Historia z tych mniej prawdopodobnych. Pierwszy na zdjęciu z tego roku drugi z zeszłego. 

dwakarpie.jpg

  • Super 2
Napisano

Jak na komercji... Te same, może ostatnie ryby, łowione po kilka razy. 

Kwestia czasu, może niedługiego, jak będziemy mieli już tylko ligę byczkową. 

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.