Skocz do zawartości
tokarex pontony

DawidSokołowski

Redaktor
  • Ilość dodanej zawartości

    148
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Days Won

    14

DawidSokołowski last won the day on February 16

DawidSokołowski had the most liked content!

Reputacja

366 Excellent

O DawidSokołowski

Informacje o profilu

  • Płeć
    Male
  • Lokalizacja
    Olsztyn
  • Zainteresowanie
    Wędkarstwo, książki, sport

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Wy z południa tego nie zrozumiecie
  2. W końcu, po przerwie, ruszyłem nad wodę. Gwałtowna zmiana pogodowa nie napawała optymizmem i faktycznie jeżeli chodzi o ryby to bieda była. Za to w końcu polowilem zimą... w marcu 😉
  3. Jeżeli do tej pory ruszę na klenie to obiecuję się zgłosić 😉 Narazie drugi tydzień chorobowej pauzy, a potem pstrągi. Jak coś to śledzę wątek 😉
  4. Ja bym z chęcią wziął udział, ale na moich wodach fajnego klenia, tak realnie, mozna złowić jakos od połowy kwietnia (mówię o spinningu). Ale będę się przyglądał. Powodzenia w łowieniu moich ulubionych rybek 🙂
  5. Wiosną pachnie w wątku 😁 Miniony weekend był dla mnie bardzo pouczający. Raz, że zaliczyłem pięć brań pstrągów. Dwa, że cztery z nich na moje streamerki😊 Trzy, że tylko jedną rybę krótką na 35 cm wyjąłem, a to z tego powodu, że geniusz jaki pstrągi pokazały kazał mi schować się z moimi umiejętnościami. Ryby odprowadzały przynety pod nogi, połykały je (przynęty, a nie nogi 😋) i... albo wypluwaly, albo po zacięciu przyneta po prostu wypadała im z pyska. Raz już mi się takie coś zdarzyło przeżyć, ale teraz była kumulacja. Szacun pstrągi, szacun! ☺️ A z ciekawostek: urwałem wczoraj streamera. Dziś konczac łowić zajechałem do kolegi. Patrzę, a on na mojego streamera łowi 😉 Pozdro!
  6. @ESSOX fajna rybka! Ale żeby kleń na cztery razy próbował, to mi się jeszcze nie zdarzyło. Musiał być głodny, choć na głodującego nie wygląda 😉 Miałem za to ostatnio bardzo specyficzne branie okonia. Najpierw pyknięcie. Za drugim rzutem podpłynął aż po moje nogi. Po czym - takiemu stojącemu w miejscu - położyłem pod nosem (na dnie) gumę. Skubany na cztery kęsy ją jadł, az połknął cała 😁 W takich chwilach kamerka byłaby wskazana. Niezła bekę z kolegą mieliśmy😋
  7. Szaraka jeszcze dorobiłem 🙂 Teraz czas na kombinowanie z fleszami 🙂
  8. Super ryba na otwarcie wątku 👏 Ja luty otwieram zerem, ale 🙃 zaliczyłem hol rybki, która wzięła na własnej roboty streamera. Pstrąg poszedł - raczej nie był duży - ale "radochi po pachi"🙃
  9. Ostatnio zacząłem łowić na streamery. Niewiele wody w moich rzekach upłynęło, nim poszedłem nieco dalej. Pierwsze handmade już się wykluły🙃 😉Widget span
  10. @pawciobra graty! Zimowe klenie zawsze wzbudzają moja wędkarską zazdrość. A taki to już w ogóle 🙂 Pstrągów, które się pojawiły w wątku też gratuluję łowcom. W weekend spróbuję też coś chwycić 😉
  11. W weekend pierwszy raz w życiu wybrałem się z kolegą na trocie. Niestety złowiliśmy tylko żak 😒
  12. Niecałe 50. U nas ryby są bardzo grube nawet zimą (wtedy nawet bywa że są grubsze niż latem). Sprawiają wrażenie ogromnych. I taką też ogromną moc pokazują w trakcie holu niezależnie od pory roku 🙂
  13. Wczoraj pierwsza eskapada w poszukiwaniu kropeczek zakończona niepowodzeniem, ale dziś poprawka i siedzi pierwsza ryba sezonu😊
  14. Siemka! Zapraszam do lektury ostatniego w tym roku wpisu na blogu http://zwedkowani.pl😊 Tym razem - a raczej powinienem rzec: po raz kolejny - zajmuję się problematyką C&R. Dlaczego ideologia to nas dzieli zamiast łączący (i dlaczego uważam iż jest ona bliska wszystkim, nawet tym, którzy lubią rybkę zjeść)? O tym w artykule😉 Catch and Release: dlaczego nas dzieli choć powinno łączyć? Ideologia Catch and Release ma w Polsce wielu zwolenników, jak i przeciwników: dzielimy się na wypuszczających wszystkie złowione ryby i lubiących rybkę zjeść. W toku dyskusji na temat obu postaw ostro nieraz wojujemy językami. Przy okazji wiele sobie nawzajem wytykamy. Ja natomiast – choć gorliwy propagator zasady C&R – zauważam coś zgoła innego: to jak niewiele w zasadzie się od siebie różnimy! Przede wszystkim, wbrew temu co sobie nieraz zarzucamy, wszyscy my postępujemy zgodnie z przepisami: one bowiem dopuszczają zabieranie pewnej części złowionych ryb z łowiska, lecz nie nakazują tego. A skoro tylko ograniczoną ich ilość wziąć na obiad można, to żadnemu wędkarzowi zwracanie rybom wolności nie powinno być czynnością podczas wędkarskich wypraw nieznaną (w końcu chyba każdemu z nas zdarza się połowić więcej niż to tylko, co na patelnię wrzucić regulamin pozwala). Czyli – co z całą stanowczością stwierdzam – w zasadzie wszyscy zasadę Catch and Release w jakimś zakresie stosujemy. A przynajmniej wszyscy szanujący przepisy prawa. Przy czym zdarza się, że nawet najbardziej prawi wędkarze często podważają sens stosowania bezwarunkowego Catch and Release. Swoje zdanie argumentują zazwyczaj tym, że część ryb wypuszczanych przez catchandreales’owych zapaleńców i tak nie przeżywa (z którym to faktem notabene się zgadzam). Przypominam jednak w tym miejscu pewien zapominany “szczegół”: ryby, które wędkarze uwalniają jedynie ze względu na obowiązek wynikający z przepisów, również w jakiejś części nie przeżywają. A nikt przecież nie uznaje tego za argument przemawiający za zniesieniem limitów, wymiarów czy okresów ochronnych (choć żeby być konsekwentnym trzeba by i je w tej sytuacji zanegować). Czy więc naprawdę jest o co się kłócić? Cóż, wygląda na to, że tak… Catch and release a kwestia etyki w wędkarstwie. O tym wszystkim bowiem co powyżej napisałem dyskutujemy, wylewając przy tym – w sposób nieraz bardzo dosadny – swoje żale. Ale najwięcej jednak chyba emocji i niesnasek pomiędzy nami budzą nie kwestie praktyczne, a etyczna strona sporu: która postawa jest bardziej słuszna? Wychodząc z założenia, że wędkarstwo do końca etyczne nie jest (zawsze trzeba rybie hakiem po pysku przecież przejechać) stwierdzam, że etyczny wędkarz to ten, który wędkując stara się minimalizować cierpienie ryby: to czy ją zje, czy wypuści nie ma nic do rzeczy. I jeżeli Wy tak do sprawy podchodzicie, i jeżeli ja też tak robię, to znaczy że wszyscy my gramy fair. Jesteśmy całkiem do siebie podobni. Przede wszystkim wędkujemy, bo to lubimy. Jaramy się wędkarstwem, które – o co apeluję! – niech nas nie dzieli, a łączy! PS oczywiście nie bronię dyskutować, a wręcz przeciwnie: o pozytywnych i negatywnych skutkach zabierania/wypuszczania ryb rozmawiajmy – bo dysputa bywa zarzewiem pozytywnych zmian. Zachęcam jedynie, abyśmy – biorąc pod uwagę to co w niniejszym artykule napisałem – wykazywali przy tym minimum przyzwoitości i kultury
  15. Spokojnych Świąt i niespokojnych ryb na haczykach życzę 🙂
×
×
  • Dodaj nową pozycję...