Skocz do zawartości
przewodnicy wędkarscy     przynęty na okonie

DawidSokołowski

Redaktor
  • Ilość dodanej zawartości

    126
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Days Won

    9

DawidSokołowski last won the day on October 16

DawidSokołowski had the most liked content!

Reputacja

271 Excellent

O DawidSokołowski

Informacje o profilu

  • Płeć
    Male
  • Lokalizacja
    Olsztyn
  • Zainteresowanie
    Wędkarstwo, książki, sport

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Za oknem złota, polska jesień. Nad wodą tłum wędkarzy, w wodzie okonie, sandacze szczupaki. Na te trzecie jeździmy nad stawy, rzeki, jeziora. Niektórzy może na jezioro Drużno. Ja też tam byłem, coś tam złowiłem, a com widział i złowił jak Mickiewicz (prawie) opisałem 😉 Jezioro Drużno ( https://zwedkowani.pl/index.php/2019/10/15/jezioro-druzno/ ) Jezioro Drużno to fenomen przyrodniczy (i pewnie też wędkarski) nie tylko na skalę północno-wschodniej Polski, ale i całego kraju, a podobno i Europy. Półtora tysiąca hektarów wody, a tam szczupaki: długie, a niejeden dłuższy od średniej głębokości łowiska. I to nie mit! Rokrocznie kolejne zdjęcia ponad metrowych ryb zasilają internetowe portale. Musiałem to sprawdzić! Jezioro Drużno od strony organizacyjnej. Nim jednak wygodnie się rozsiadłem, a ze mną dwóch kompanów, pewnego październikowego poranka w naprawdę zacnej łajbie – jednej z kilkunastu, które można wyłącznie na stronie www.lodkidruzno.pl odpłatnie (70 zł) zarezerwować – opłaciłem, drogą internetową, składki jednodniowe PZW Elbląg (a to już można zrobić na miejscu – w bazie mieszczącej się w miejscowości Węgle – Żukowo). I tak oto, przeszedłszy jedyną legalną, pozwalającą łowić na jeziorze Drużno drogą, uniesieni wędkarska nadzieją i mocą silnika (bez niego ani rusz, a musisz mieć swój – elektryk i spalinę ) ruszyliśmy na łowy! Jezioro Drużno – akwen jedyny w swoim rodzaju! A tam… jakbyśmy pływali po łące! Nie licząc kanału przez jezioro przepływającego, Drużno nawet w połowie października zarośnięte było na tyle, by wymusić użycia haków offsetowych bądź tzw. antyzaczepowych. I najlżejszych główek jigowych. Wędkowaliśmy jednak nie tylko gumami, ale też na obrotówki. Na wszystko równie nieskutecznie, aż do chwili gdy pierwsza ryba, niedługo potem druga i trzecia (mierząca już fajne 83 cm) wylądowały na pokładzie. Gumy w białym kolorze i rozmiarach 10-15 cm przez kilkadziesiąt minut robiły robotę. Wędkarskiego Eldorado jednak nie zasmakowaliśmy, tak jak zresztą i inni wędkarze, którzy z podobnymi wynikami wracali popołudniu na bazę. Ja zaś z nadzieją czekałem kolejnego dnia, który – jak się okazało – przyniósł nam niestety tylko jedną rybę. Reasumując: szału nie było, ale… Ładne ryby widzieliśmy. Uciekały nieraz spod łodzi, więc wiem, że tam są i że warto te łowisko co jakiś czas odwiedzić: liczę że jeszcze w tym roku nad Jezioro Drużno pojadę! Ps Na łowisku obowiązują liczne ograniczenia. Szczegółów szukajcie na stronie PZW Elbląg i www.lodkidruzno.pl
  2. Całe szczęście ostatnie nie do końca bezpieczne zajścia miały miejsce kilka lat temu, ale oczywiście zawsze mamy na uwadze, że komuś może odbić. Środki bezpieczeństwa oczywiście zachowujemy 🙂 Dzięki!
  3. A dziś wraz z kolegami z Passarii dokonaliśmy rozpoczęcia akcji "Ochrona Tarlisk" na rzece Pasłęce. Odtąd aż do końca roku będziemy wypatrywać klusoli, starając się tym samym dać pstrągom trochę wytchnienia w tym ważnym dla nich czasie. Nocne podchody - w trakcie których zdemontowaliśmy jedną służąca wiadomym, złym celom instalację - zakończyły się dopiero za dnia. Niech się trą!🙂
  4. @Goliat Jest i sałata, ale podobno mniej niż zazwyczaj. Jest jednak 😉 Wyników za to poki co nie ma. Piątek na zawodach dziesięć sztuk na ponad 20 osób (94 chyba największa) + ładne okonie. A już w weekend największa ryba chyba było 83 cm mojego kolegi. Wiele osób na pusto. Ale łowisko mega! Może na listopad się na łódkę wkręcę jeszcze 🙂
  5. Dawno mnie tu nie było, bo nie dość że rzadko na rybach to i wynika słabe. Ostatnio wypad na Druzno, ale ogólnie mało polowione (jak wszyscy tego weekendu na Drużnie zresztą). Cztery ryby w dwa dni z czego największy 84 u kolegi. Mi też coś tam się trafiło.
  6. Ostatnio kilka takich +/- czterdzieści wpadło. Dawały dużo frajdy na blanku muchowym, choć nie na muchówce 🙂
  7. Heja! Na głównej śmiga już kolejny artykuł dotyczący zmian jakie nas dotykają czy dopiero dotkną. Zachecam nie tyle do czytania co do zastanowienia się nad tym co możemy dla dobra naszej wędkarskiej społeczności robić oraz - przede wszystkim - do działania. Pozdro 🙂 http://haczyk.pl/index.php/news/359-nadeszlo-nowe-przyszedl-czas-na-zmiany
  8. Na Warmii warunki ciężkie. Rzeka jak rzeka (zarośnięta że hoho) ale do tego doszła obita nera i żebra po wywrotce. Odnotowano też agresywna krowę 😆 Ostatnio byk gonił, a dziś jakaś męska krowa LGBT próbowała swoich sił. Cuda wianki, mówię Wam 😆
  9. U mnie, poza kozackim kleniem na PB sezonu, który uciekł mi z podbieraka (buuu!) też bez szału 🙂
  10. @RSM świetne ryby, a ten karach to w ogóle miazga
  11. Weekend pod znakiem upałów i niekoniecznie rybnych wyjść nad wodę. To znaczy jednego wyjścia w dzikie rejony Pasłęki i wypłynięcia nad jedno z olsztyńskich jezior. Rzeka dała jakieś niegodne uwiecznienia 😉 rybki. Jezioro uwiecznione na zdjęciu. Ryb nie odnotowano 🙃 Atmosferą nadrobilismy🙃🙃🙃
  12. Gratuluję połowów. Mnie chwilowo przyczyny losowe blokują jeżeli o ryby chodzi. Fajnie że chociaż na Wasze ryby mogę popatrzeć 💪😉
  13. Z regionalnych to jednak podlaski bimber 😆 Kuchnia Warmii to wciąż nieznany dla mnie rejon tej przyjemnej części życia jaka jest jedzenie 😉
  14. Hejo! Sezon letni w pełni, a dla mnie jak lato to przede wszystkim... klenie! Nie powiem, ciężki był początek sezonu, a i teraz szału nie ma, ale co raz człowiek coś wyskrobie z rzeki. A jak to robię? A no właśnie tak Mam nadzieję że tych kilka moich słów w temacie, pomoże młodym adeptom sztuki łowienia kleni, w ich przechytrzeniu Link: https://zwedkowani.pl/index.php/2019/06/19/jak-prowadzic-przynete-kleniowa/ Jak prowadzić przynętę kleniową? Właśnie wróciłem znad hardcorowej rzeki. Nie kleń, a klenisko (!) sześćdziesiątak,on i cała reszta jego kleniowej kamandy, brały dziś na woblery prowadzone… z prądem. Kaban pogiął hak, ale nie moje o sposobach prezentacji przynęt kleniowych wyobrażenie: te prowadzone pod prąd dają mi jednak – mimo wszystko – najlepsze efekty. Nie zawsze, nie wszędzie i nie stricte pod prąd. Ale jednak najczęściej. Dlatego od prowadzenia woblera pod nurt właśnie (rzut w dół rzeki, pod drugi brzeg i sprowadzanie wachlarzem pod brzeg mój), ZAWSZE zaczynam łowienie. Gdy spłynie na moją stronę, powoli ściągam go do siebie (wtedy to często następują brania ryb, ukrywających się w podmytych burtach czy pod nawisami traw). I dopiero w sytuacji, gdy nie mam efektów zaczynam kombinować i prezentować woblera z nurtem. W swych kombinacjach jednak nie przesadzam. Niemal nigdy nie dopuszczam się prowadzenia dosłownie z prądem. Droga jaką pokonuje przynęta, przebiega zazwyczaj pod jakimś w stosunku do niego kącie. I jest też jeden jeszcze szczegół (w którym tkwi diabeł). No właśnie: ŚCIĄGAĆ- czy woblera takiego należy prowadzić tylko ruchem jednostajnym prostoliniowym (tak chyba brzmi pełna definicja 😉)? A może tchnąć w niego trochę życia ruchami nadgarstka? Jak prowadzić przynętę kleniową? – przede wszystkim na spokojnie. Nawet najagresywniejszego woblera prowadź “na lajcie”. Czasem nawet ściągać go nie należy. Niech postoi sobie w miejscu! Zaś w przypadku prowadzenie z nurtem, ograniczaj się do wybrania luzu na żyłce. Taka agresja – umiarkowana – wydaje się mi być źródłem sukcesu w połowie kleni. O ile przynęta może być bowiem demonem agresji i nie będzie tym wzbudzała podejrzeń czujnego klenia (one to lubią!), o tyle zbyt szybko poruszająca się torem (nienaturalnie) “rybka” da mu wiele do myślenia… Dalej nie bierze? Bierz sprawy w swoje ręce. To znaczy w swoje nadgarstki. Spróbuj też prowadzić szybciej – ogólnie: kombinuj! Wiesz już jak prowadzić przynętę kleniową ? Pewnie myślisz, że tak. Wszak dałem Ci garść wskazówek dotyczących łowienia kleni, ale… (zawsze jest jakieś “ale”!) Myślę, że będą pomocne – i oby były – ALE pamiętaj, że dopiero gdy poznasz swoje łowisko, będziesz mógł dobrać odpowiedni sposób prezentacji woblera: adekwatny do panujących na rzece warunków i preferencji pływających w niej ryb. No i apel, tak na koniec! Nie myl pojęć: niezależnie czy schodzisz w dół czy w górę rzeki możesz łowić z prądem jak i pod prąd. Wielu o tym zapomina!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...