Skocz do zawartości

RSM

Użytkownik
  • Ilość dodanej zawartości

    82
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Days Won

    13

RSM last won the day on May 2

RSM had the most liked content!

Reputacja

323 Excellent

Informacje o profilu

  • Płeć
    Male
  • Lokalizacja
    Wrocław

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. RSM

    Karta wędkarska

    Poza kartą wędkarską potrzebujesz jeszcze zezwolenie na amatorski połów ryb wędką. Zezwolenie to otrzymasz opłacając składki PZW na ochronę i zagospodarowanie wód. Wysokość tych składek zależy od tego czy jesteś zrzeszony czy nie i na jaki okres oczekujesz zezwolenia. Otrzymasz rejestr połowów, który wypełniasz zgodnie z jego wytycznymi. To czy możesz łowić na dwie wędki zależy od kilku czynników: - rodzaju wód na których łowisz - niektóre łowiska dopuszczają tylko jedną i stawiają inne obostrzenia. - techniki połowu - przykładowo stosują techniki spławikowo gruntowe, możesz ustawić dwie wędki. Przy technice spinningowej możesz używać tylko jednej, co wyklucza np. postawienie gruntówki i jednoczesne machanie spinningiem. Jako szesnastolatek będziesz mógł już łowić bez opiekuna, także w nocy. Na stronach PZW odnajdziesz niezbędne informacje: http://www.pzw.org.pl/wroclaw/cms/23470/skladki_na_2018_rok Większość formalności możesz także załatwić w swoim kole wędkarskim. Jeżeli jeszcze nie jesteś członkiem koła, łatwo znajdziesz takie w swoim regionie np. na stronach PZW lub udając się do sklepu wędkarskiego, co bywa wygodne i czasem łączy się ze zniżkami w sklepie, który np. prowadzi koło.
  2. RSM

    wedka karpiowa

    Wanilia, truskawka, tutti frutti to taki standard od którego bym zaczął na nieznanym łowisku gdy mamy ciepłą wodę. Ale znam też łowiska gdzie trzeba pikantnie. Najlepiej znaleźć swoją wodę, nęcić i przyzwyczajać. Inaczej to trochę łut szczęścia. Nastawiając się na karpie, staraj się na łowisku szanować wędkarzy, którzy długi czas pracowali nad nęceniem miejscówek (oczywiście mowa o pzw a nie komercyjnych). Szybko się zorientujesz, że te same osoby siedzą w tych samych miejscach niemal codziennie. Przynęta to nie wszystko. Liczy się obserwacja i zebrane informacje o łowisku. A to oznacza wiele wizyt nad wodą i wymaga cierpliwości, bo początki często są na 0.
  3. RSM

    Kołowrotek do spinningu

    Do tego jest teoretycznie dedykowany ten sprzęt. Parametry na papierze fajne. Dużo deklarowanych nowości technologicznych. Także nie dowiesz się za dużo na temat trwałości bo za krótko na rynku. Cena niska. Mi osobiście budżetowa daiwa rozpadła się (sprężyna kabłąka) na większym szczupaku. Kabłąk generalnie był dość delikatny, jakby zbyt cienki i podatny na deformacje (oczywiście trzeba go było nieostrożnie potraktować). W tym modelu ze zdjęć wydaje się bardzo podobny jak w starym crossfire. Ale może to tylko złudzenie na fotografii i w rzeczywistości jest masywniejszy. Ogólnie nawet budżetowe Daiwy bardzo fajnie pracują.
  4. Hej, mój post nie był ze złośliwością i przepraszam, jeżeli tak go odebrałeś. Też jestem amatorem i testuję wędkarstwo w różnych kierunkach. Feeder obsłuży wszystko co opisałeś. Ale jeżeli nie chcesz drgającej szczytówki a wędki typowo karpiowe wydają Ci się toporne, to może karpiówki dedykowane do stalkingu? Sam mam na oku prologic C. O. M. pure stalker. 9/11', 2.75lbs.
  5. Pisałeś, że ma nie drgać szczytówka a teraz rozważasz pickery? Jak ktoś ma Ci doradzić, na pewno powinieneś podać ciężary jakimi rzucasz i spróbować sprecyzować, czego od wędki oczekujesz.
  6. RSM

    Jak dziś było na rybach - Maj 2018

    Ten maluch skłonił mnie do myślenia o mocniejszych wędkach. Lekki feder kleniowy giął się jak gałązka. Weekend pełen karpii, krąpi, płotek i byczków. A wszystko pod domem praktycznie No i wykluły się nasze ulubione przyszłe żebraki
  7. RSM

    Łowienie na pellet

    Pelet to nic innego jak swoboda w doborze strategii na łowisko, zależna jedynie od twojej wyobraźni. Ograniczając się do standardowych przynęt naturalnych, trafisz na sytuacje, zmuszające do wycofania się. Pellet i kulki to całe spektrum cech brakujących, które możesz wykorzystać: 1. Kolor - ostatnio krwisto czerwony otworzył mi drogę do linów, o których istnieniu w łowisku nie miałem pojęcia. 2. Smak - wanilia, ananas, itp. Ciężko znaleźć wśród przynęt "naturalnych" a może być to klucz do sukcesu. 3. Pływalność - muł i roślinność na dnie i twój robak czy kukurydza lądują na beztroskich wakacjach pod wodą. Pellet pływający (pop up) daje szansę się wybić. 4. Trwałość - wiele pelletów, kulek trzyma się zestawów na tyle, że po himerycznym szarpnięciu nie martwimy się, czy zestaw jest pusty na dnie. 5. Rozmiar - masz precyzję w doborze wielkości, co pozwala zrobić selekcję, gdy nie chcesz drobnicy. To tylko kilka cech na szybko przychodzących do głowy. Biorąc po uwagę strategię nęcenia, to pewnie można byłoby kilka stron tekstu jeszcze wyprodukować Ogólnie, jak chcesz spróbować pelletów, jako podobny amator, który od niedawna się tym bawi, polecam zapoznać się z technikami zakładania i kolejnymi zagadnieniami. Filmy Tomasza Horemskiego trochę mnie inspirowały. Obecnie bawię się we własne eksperymenty i to jest najprzyjemniejsze.
  8. RSM

    rzeka Ślęza

    Z castingiem na razie wystartowałem z jerkami do 50g (7-10cm) i tylko celując w szczupaki. Taki mój sposób, żeby zgodnie z umową w maju dać kleniom spokój, a jednak nie odpuszczać rzeczki. Generalnie, im ciężej, tym łatwiej się uczyć. W zakresie lekkich przynęt pozostanę przy spinningu.
  9. RSM

    Jak dziś było na rybach - Maj 2018

    Przygotowania na maj zacząłem w ostatnim tygodniu. Do zrealizowania miałem dwa zadania: - skompletować nowy sprzęt, do nowej zabawy - zaliczyć detoks od ślęzańskich kleni Odpuściłem spinning i postanowiłem wraz z synem spędzić czas w słoneczku na pobliskich jeziorkach z rozstawionymi feederkami. Syn miał okazję poćwiczyć holowanie, bo ryby dopisywały przy każdym wyjściu. W środku miejskiego blokowiska, łowienie jak na komercji , a jednak woda PZW: i nie PZW: Znalazłem też czas dla Ślęzy, ale z inna taktyką, która poskutkowała rozwiązaniem zagadki bąbelków z dna: Aż w końcu przyszedł maj i zacząłem zabawę castingiem. Mój pierwszy raz miał być przede wszystkim nauką rzucania. Okazało się jednak, że nie taki diabeł straszny i nie musiałem spędzać czasu na rozwiązywaniu bród Szybko zacząłem koncentrować się na miejscówkach i normalnym łowieniu. Lokacji dla spinningisty było niewiele, bo brzeg został obstawiony gruntówkami - w końcu dni wolne i jeszcze z piękną pogodą. Ale udało się coś wyskubać: Równo wymiar, więc nie jest to medalowa zdobycz, ale pierwsza ryba złowiona castingiem, pierwszego dnia prób. Dlatego amatorzy mają przyjemnie - każda nowość cieszy Potem poszedłem z castingiem na Ślęzę i wyjąłem dwa niewymiarowe szczupaki. Ale większym sukcesem było 0 strat w przynętach, 0 splątań i poczucie swobody w prowadzeniu i podawaniu w wybrane miejsce przynęty. Myślałem, że na początku będzie tragedia.
  10. RSM

    rzeka Ślęza

    @oldBolo Przy feederze bardzo często miałem sytuację, że kleń ciągnął szczytówką aż po taflę wody a zacięcie było puste. Tu sprawa jest dość prosta. Kleń bardzo często bierze z dna przynętę na dwa razy. Najpierw chwyta wargami, a następnie zasysa do pyska (na YT jest sporo filmików z kleniami pod wodą i można to zaobserwować). Kiedy chwyci wargami na szczytówce widzimy delikatne piknięcie. Gdy zasie, mamy branie pewne i łatwe do zacięcia, wręcz samo zacinające gdyż zrywa się gwałtownie do ucieczki. Na szczytówce widzimy całą serię szarpnięć. Jeżeli nie zassie, to opcje są dwie. Jedna, że skutecznie przynętę wypluł i już nic nie zrobimy, ani nic nie widzimy na szczytówce. Mniejsze klenie często powtarzają próbę. Większe tracą w tym momencie zainteresowanie. Druga, że haczyk zaczepił się o naskórek wargi i ryba zacznie szarpać nam szczytówką. W pierwszej kolejności robi szarpnięcie głową w bok. Dla nas jest to widoczne jako głębsze wygięcie szczytówki i jest to idealny moment do zacięcia (trwa niespełna sekundę i najczęściej ryba wykonuje manewr szybko 2-3 razy i przerwa w bezruchu). Najczęściej będziemy holować rybę zaciętą za kącik paszczy. Jeżeli spóźnimy zacięcie i przegapimy moment przygięcia szczytówki, to już lepiej powstrzymać się od gwałtownych ruchów. Zacinając gdy szczytówka wróciła do swojego położenia, najczęściej wyrywamy haczyk z naskórka, lub holujemy bardzo słabo zaciętą rybę "za skórkę". Jeżeli natomiast poczekamy, a rybie nie udało się pierwszym manewrem zgubić przynęty, to go powtórzy i mamy kolejną szansę na dobre zacięcie. Przy spinningu i zapewne muszce sprawa jest już bardziej skomplikowana. Zdarzało mi się że kleń zaatakował żarłocznie chwytając do pyska całą sporą przynętę (niespełna 30 cm kleń zmieścił 3,5 cm wirującego ogonka razem z paletką i kotwicą 6). Najczęściej jednak brania miałem delikatne. Wydaje mi się, że kleń łapie zdobycz najpierw wargami. Dlatego przy przynętach gumowych miałem znacznie więcej niezaciętych pyknięć. Przy woblerach mniej, bo delikatne chwycenie rozgałęzionej kotwicy daje większą szansę zacięcia niż pojedynczy haczyk w kajtku. Wręcz rozważałem sens dozbrojenia małej gumy, ale na razie nie robiłem takich szalonych eksperymentów . Z powierzchni jest jeszcze inaczej. Klenie jakby gorzej celują gdy muszą skierować pysk do góry. Zapewne to przez usytuowanie oczu. Z pewnej odległości widzą napływającą przynętę, ale w chwili ataku prawdopodobnie bazują już tylko na przyjętej wcześniej trajektorii. I mimo potężnego zrywu i fali, mamy pudło. Ciekawostką jest zasłyszana informacja od wędkarza łowiącego kilkanaście lat w naszej rzece. Podobno, gdy łowił na skórkę od chleba, zaobserwował że większe klenie przed atakiem potrafią opłynąć przynętę dookoła i gdy spostrzegą/dotkną żyłkę, rezygnują z ataku.
  11. RSM

    rzeka Ślęza

    Uwielbiam tą rzeczkę
  12. RSM

    rzeka Ślęza

    Koło stadionu jest około 3,0m. Często wędkarze z przepływanką tam siedzą. Ale osbiście szukałbym bardziej zacisznych miejscówek w górę rzeki.
  13. RSM

    rzeka Ślęza

    Wczoraj wyskoczyłem w nocy na Ślęzę. Spinning bez najmniejszego pyknięcia. Woda niemal nieruchoma, brak aktywności drobnicy, brak aktywności zwierząt. Kompletna cisza. Odnotowałem sobie dane o ciśnieniu i pogodzie na przyszłość, ale nie zawinąłem się, tylko postanowiłem spróbować inaczej. Wędkę miałem przy sobie spinningową 3-12g, krótką i dość sztywną. Mimo to przerobiłem ją na mini gruntówkę. Ciężarek 6g, przypon 40cm, haczyk 10. Decyzja zapadła jak zauważyłem, że w podbierak zaplątało mi się weekendowe pudełko białych robaków i o dziwo po niemal całym tygodniu jeżdżenia w samochodzie - jeszcze aktywnych i w większości nie przepoczwarzonych. Czułość zestawu do tej metody powiedzmy sobie mierna, ale brania było widać i zrobiło się ciekawie. Robaki szarpane były bardzo delikatnie i niemal cały czas. zaczęło się od pięcio centymetrowej płotki i podobnej wielkości kiełbia. Zwiększyłem ilość robaków na haczyku, tworząc pokaźny pęczek. Liczyłem na klenia a siadły kiełbie. Wyciągnąłem kolejno 5 sztuk. Co w tym ciekawego? A to, że były spore a jeden aż zachęcił mnie do wyciągnięcia miarki - 22cm. Wiedziałem, że kiełbi w Ślęzie jest sporo i to fajnie dla rzeczki. Zauważyłem już wcześniej, że woblery imitujące kiełbia potrafią zwrócić uwagę większego klenia. Ale, że pływają tu takie kolosy jak na ten gatunek?
  14. RSM

    rzeka Ślęza

    W drugiej turze łowimy czwartą rybę, tzn. że tylko ją będziemy mogli zmieniać i te trzy z pierwszej tury już pozostają? Czy łowiąc czwartą, możemy także podmieniać te z pierwszej tury? Ja na maj szykuję się na szczupaka ze Ślęzy. Mam już miejscówki gdzie miałem wyjścia i przyłowy. Miałem dwa przyłowy ok. 65cm i jeden większy niewyholowany, więc potencjał na punkty jest. Choć zdaję sobie sprawę, że czeka mnie sporo wyjść na 0.
  15. RSM

    Wędka pod okonia do Drop Shota

    @FullWengjel Właśnie to zauważyłem porównując wspomniane wyżej wędki, teoretycznie obie dedykowane do DS. Mikado pod kątem tej metody ma świetną czułość, sygnalizację i przenoszenie drgań. Niestety, tak jak piszesz, jest zbyt sztywny jak dla mnie. Gunki natomiast amortyzuje pięknie. To jeszcze lepiej czuć na kleniach, gdzie zdarzało mi się już wielokrotnie doholować rybę zaciętą delikatnie za błonę w pysku. I rzeczywiście Gunki, o którym piszę jest na przelotkach KR concept. Jest jeszcze wersja z pełną węglową szczytówką, ale ta jest sztywniejsza i już mi nie leżała.
×