Skocz do zawartości
studiuj rybactwo     przynęty na pstrąga

RSM

Użytkownik
  • Ilość dodanej zawartości

    87
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Days Won

    15

RSM last won the day on July 28

RSM had the most liked content!

Reputacja

355 Excellent

Informacje o profilu

  • Płeć
    Male
  • Lokalizacja
    Wrocław

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. RSM

    Jak dziś było na rybach - sierpień 2018

    Kolejne i chyba na jakiś czas ostatnie wyjście w poszukiwaniu karpi na metodę. Po sympatycznym początku i wyholowanych przez syna ładnych zdrowych sześćdziesiątek, niestety dalej brały już tylko leszcze i to nie za duże. Mimo to wyjście przyjemne, ale nadszedł czas spacerów ze spiningiem i muchówką.
  2. RSM

    Jak dziś było na rybach - sierpień 2018

    Z synem dzisiaj rzuciliśmy dwie wędki na metodę. Dość szybko ustaliliśmy, że 6mm dumbels tutti frutti będzie przynętą dnia. Kije mięciutkie, ale żyłki 0,33. Haczyki 12. Łowiliśmy od 11:00 do 15:00. Pierwszy zameldował się śliczny karp 60cm. Kolejny to amur 90cm. Trochę walki było, sporo odjazdów ale nie trwało to jakoś bardzo długo. Na zakończenie syn poradził sobie pięknie z holem amura 70cm. Były jeszcze leszcze, także sporo dobrej zabawy.
  3. RSM

    Jak dziś było na rybach - lipiec 2018

    Zakończenie wakacyjnego, wyjazdowego wędkowania: 72cm, praca zespołowa. Młody po prawej zaciął szczupaczka na oliwkowego cannibala. Nie miał siły utrzymać ryby, więc holowanie pozostawił młodemu po lewej. Ja instruowałem i podebrałem, bo zapomnieliśmy nad wodę podbieraka. Miłe zakończenie wyjazdu. Ryby z tej wody miały wyraźnie żywsze żółte barwy, przez co świetnie wyglądały. Potem zacięliśny kolejnego sporego, który przy brzegu uwolnił się efektowną świecą. Ja natomiast bawiłem się z okonkami: Z 20 sztuk w krótkim czasie, w rozmiarze 25-30cm dało sporo radości przy testach nowo zakupionego kijka.
  4. RSM

    Jak dziś było na rybach - lipiec 2018

    Wakacyjny wypad nad piękną rzekę. Pierwszy dzień super przygody, ale też trochę pecha. Sporo okoni na obrotówki, gumki i smużaki. Klenie znacznie trudniejsze do podejścia, ale też do powierzchni wychodziły. Jako ciekawostka trafiła się certa na obrotówkę. Wieczorem łowiąc z wody przy grążelach uderzył mi duży szczupak. Niestety ściął okoniowy zestaw. Przerobiłem, założyłem stalkę i nieznacznie większe kopyto. Po chwili rzucania silne uderzenie. Najpierw myślałem, że szczupak, jednak inna praca i gdy ryba już blisko okazuje się, że to okoń 40-45cm. Sięgam ręką i spina. Szkoda, że bez fotki. Dzisiaj leje, zastanawiam się co porobić. Koleżanka przynosi mirabelki zachwalając jak dużo rośnie ich dziko w lesie. Super pomysł i po chwili zmontowana gruntówka z długim przyponem i hakiem 6. Schodzę nad wodę i widzę przepływające rozkrzyczane kajaki. Trochę słabo, ale nie rezygnuję z planu. Mirabelka jakieś dwie minuty w wodzie i widzę delikatne branie, zacinam i w tym momencie potężny odjazd. Hol za skórkę, ale amortyzacja zestawu bardzo dobra. Na brzegu klenik 50cm - mój pb. Pozdrawiam wszystkich.
  5. RSM

    Kilka pytań od amatora gruntówek

    Hej, a jak zacząłeś prezentować przynętę na włosie to też na hakach nr.4 ?
  6. RSM

    Karta wędkarska

    Poza kartą wędkarską potrzebujesz jeszcze zezwolenie na amatorski połów ryb wędką. Zezwolenie to otrzymasz opłacając składki PZW na ochronę i zagospodarowanie wód. Wysokość tych składek zależy od tego czy jesteś zrzeszony czy nie i na jaki okres oczekujesz zezwolenia. Otrzymasz rejestr połowów, który wypełniasz zgodnie z jego wytycznymi. To czy możesz łowić na dwie wędki zależy od kilku czynników: - rodzaju wód na których łowisz - niektóre łowiska dopuszczają tylko jedną i stawiają inne obostrzenia. - techniki połowu - przykładowo stosują techniki spławikowo gruntowe, możesz ustawić dwie wędki. Przy technice spinningowej możesz używać tylko jednej, co wyklucza np. postawienie gruntówki i jednoczesne machanie spinningiem. Jako szesnastolatek będziesz mógł już łowić bez opiekuna, także w nocy. Na stronach PZW odnajdziesz niezbędne informacje: http://www.pzw.org.pl/wroclaw/cms/23470/skladki_na_2018_rok Większość formalności możesz także załatwić w swoim kole wędkarskim. Jeżeli jeszcze nie jesteś członkiem koła, łatwo znajdziesz takie w swoim regionie np. na stronach PZW lub udając się do sklepu wędkarskiego, co bywa wygodne i czasem łączy się ze zniżkami w sklepie, który np. prowadzi koło.
  7. RSM

    wedka karpiowa

    Wanilia, truskawka, tutti frutti to taki standard od którego bym zaczął na nieznanym łowisku gdy mamy ciepłą wodę. Ale znam też łowiska gdzie trzeba pikantnie. Najlepiej znaleźć swoją wodę, nęcić i przyzwyczajać. Inaczej to trochę łut szczęścia. Nastawiając się na karpie, staraj się na łowisku szanować wędkarzy, którzy długi czas pracowali nad nęceniem miejscówek (oczywiście mowa o pzw a nie komercyjnych). Szybko się zorientujesz, że te same osoby siedzą w tych samych miejscach niemal codziennie. Przynęta to nie wszystko. Liczy się obserwacja i zebrane informacje o łowisku. A to oznacza wiele wizyt nad wodą i wymaga cierpliwości, bo początki często są na 0.
  8. RSM

    Kołowrotek do spinningu

    Do tego jest teoretycznie dedykowany ten sprzęt. Parametry na papierze fajne. Dużo deklarowanych nowości technologicznych. Także nie dowiesz się za dużo na temat trwałości bo za krótko na rynku. Cena niska. Mi osobiście budżetowa daiwa rozpadła się (sprężyna kabłąka) na większym szczupaku. Kabłąk generalnie był dość delikatny, jakby zbyt cienki i podatny na deformacje (oczywiście trzeba go było nieostrożnie potraktować). W tym modelu ze zdjęć wydaje się bardzo podobny jak w starym crossfire. Ale może to tylko złudzenie na fotografii i w rzeczywistości jest masywniejszy. Ogólnie nawet budżetowe Daiwy bardzo fajnie pracują.
  9. Hej, mój post nie był ze złośliwością i przepraszam, jeżeli tak go odebrałeś. Też jestem amatorem i testuję wędkarstwo w różnych kierunkach. Feeder obsłuży wszystko co opisałeś. Ale jeżeli nie chcesz drgającej szczytówki a wędki typowo karpiowe wydają Ci się toporne, to może karpiówki dedykowane do stalkingu? Sam mam na oku prologic C. O. M. pure stalker. 9/11', 2.75lbs.
  10. Pisałeś, że ma nie drgać szczytówka a teraz rozważasz pickery? Jak ktoś ma Ci doradzić, na pewno powinieneś podać ciężary jakimi rzucasz i spróbować sprecyzować, czego od wędki oczekujesz.
  11. RSM

    Jak dziś było na rybach - Maj 2018

    Ten maluch skłonił mnie do myślenia o mocniejszych wędkach. Lekki feder kleniowy giął się jak gałązka. Weekend pełen karpii, krąpi, płotek i byczków. A wszystko pod domem praktycznie No i wykluły się nasze ulubione przyszłe żebraki
  12. RSM

    Łowienie na pellet

    Pelet to nic innego jak swoboda w doborze strategii na łowisko, zależna jedynie od twojej wyobraźni. Ograniczając się do standardowych przynęt naturalnych, trafisz na sytuacje, zmuszające do wycofania się. Pellet i kulki to całe spektrum cech brakujących, które możesz wykorzystać: 1. Kolor - ostatnio krwisto czerwony otworzył mi drogę do linów, o których istnieniu w łowisku nie miałem pojęcia. 2. Smak - wanilia, ananas, itp. Ciężko znaleźć wśród przynęt "naturalnych" a może być to klucz do sukcesu. 3. Pływalność - muł i roślinność na dnie i twój robak czy kukurydza lądują na beztroskich wakacjach pod wodą. Pellet pływający (pop up) daje szansę się wybić. 4. Trwałość - wiele pelletów, kulek trzyma się zestawów na tyle, że po himerycznym szarpnięciu nie martwimy się, czy zestaw jest pusty na dnie. 5. Rozmiar - masz precyzję w doborze wielkości, co pozwala zrobić selekcję, gdy nie chcesz drobnicy. To tylko kilka cech na szybko przychodzących do głowy. Biorąc po uwagę strategię nęcenia, to pewnie można byłoby kilka stron tekstu jeszcze wyprodukować Ogólnie, jak chcesz spróbować pelletów, jako podobny amator, który od niedawna się tym bawi, polecam zapoznać się z technikami zakładania i kolejnymi zagadnieniami. Filmy Tomasza Horemskiego trochę mnie inspirowały. Obecnie bawię się we własne eksperymenty i to jest najprzyjemniejsze.
  13. RSM

    rzeka Ślęza

    Z castingiem na razie wystartowałem z jerkami do 50g (7-10cm) i tylko celując w szczupaki. Taki mój sposób, żeby zgodnie z umową w maju dać kleniom spokój, a jednak nie odpuszczać rzeczki. Generalnie, im ciężej, tym łatwiej się uczyć. W zakresie lekkich przynęt pozostanę przy spinningu.
  14. RSM

    Jak dziś było na rybach - Maj 2018

    Przygotowania na maj zacząłem w ostatnim tygodniu. Do zrealizowania miałem dwa zadania: - skompletować nowy sprzęt, do nowej zabawy - zaliczyć detoks od ślęzańskich kleni Odpuściłem spinning i postanowiłem wraz z synem spędzić czas w słoneczku na pobliskich jeziorkach z rozstawionymi feederkami. Syn miał okazję poćwiczyć holowanie, bo ryby dopisywały przy każdym wyjściu. W środku miejskiego blokowiska, łowienie jak na komercji , a jednak woda PZW: i nie PZW: Znalazłem też czas dla Ślęzy, ale z inna taktyką, która poskutkowała rozwiązaniem zagadki bąbelków z dna: Aż w końcu przyszedł maj i zacząłem zabawę castingiem. Mój pierwszy raz miał być przede wszystkim nauką rzucania. Okazało się jednak, że nie taki diabeł straszny i nie musiałem spędzać czasu na rozwiązywaniu bród Szybko zacząłem koncentrować się na miejscówkach i normalnym łowieniu. Lokacji dla spinningisty było niewiele, bo brzeg został obstawiony gruntówkami - w końcu dni wolne i jeszcze z piękną pogodą. Ale udało się coś wyskubać: Równo wymiar, więc nie jest to medalowa zdobycz, ale pierwsza ryba złowiona castingiem, pierwszego dnia prób. Dlatego amatorzy mają przyjemnie - każda nowość cieszy Potem poszedłem z castingiem na Ślęzę i wyjąłem dwa niewymiarowe szczupaki. Ale większym sukcesem było 0 strat w przynętach, 0 splątań i poczucie swobody w prowadzeniu i podawaniu w wybrane miejsce przynęty. Myślałem, że na początku będzie tragedia.
  15. RSM

    rzeka Ślęza

    @oldBolo Przy feederze bardzo często miałem sytuację, że kleń ciągnął szczytówką aż po taflę wody a zacięcie było puste. Tu sprawa jest dość prosta. Kleń bardzo często bierze z dna przynętę na dwa razy. Najpierw chwyta wargami, a następnie zasysa do pyska (na YT jest sporo filmików z kleniami pod wodą i można to zaobserwować). Kiedy chwyci wargami na szczytówce widzimy delikatne piknięcie. Gdy zasie, mamy branie pewne i łatwe do zacięcia, wręcz samo zacinające gdyż zrywa się gwałtownie do ucieczki. Na szczytówce widzimy całą serię szarpnięć. Jeżeli nie zassie, to opcje są dwie. Jedna, że skutecznie przynętę wypluł i już nic nie zrobimy, ani nic nie widzimy na szczytówce. Mniejsze klenie często powtarzają próbę. Większe tracą w tym momencie zainteresowanie. Druga, że haczyk zaczepił się o naskórek wargi i ryba zacznie szarpać nam szczytówką. W pierwszej kolejności robi szarpnięcie głową w bok. Dla nas jest to widoczne jako głębsze wygięcie szczytówki i jest to idealny moment do zacięcia (trwa niespełna sekundę i najczęściej ryba wykonuje manewr szybko 2-3 razy i przerwa w bezruchu). Najczęściej będziemy holować rybę zaciętą za kącik paszczy. Jeżeli spóźnimy zacięcie i przegapimy moment przygięcia szczytówki, to już lepiej powstrzymać się od gwałtownych ruchów. Zacinając gdy szczytówka wróciła do swojego położenia, najczęściej wyrywamy haczyk z naskórka, lub holujemy bardzo słabo zaciętą rybę "za skórkę". Jeżeli natomiast poczekamy, a rybie nie udało się pierwszym manewrem zgubić przynęty, to go powtórzy i mamy kolejną szansę na dobre zacięcie. Przy spinningu i zapewne muszce sprawa jest już bardziej skomplikowana. Zdarzało mi się że kleń zaatakował żarłocznie chwytając do pyska całą sporą przynętę (niespełna 30 cm kleń zmieścił 3,5 cm wirującego ogonka razem z paletką i kotwicą 6). Najczęściej jednak brania miałem delikatne. Wydaje mi się, że kleń łapie zdobycz najpierw wargami. Dlatego przy przynętach gumowych miałem znacznie więcej niezaciętych pyknięć. Przy woblerach mniej, bo delikatne chwycenie rozgałęzionej kotwicy daje większą szansę zacięcia niż pojedynczy haczyk w kajtku. Wręcz rozważałem sens dozbrojenia małej gumy, ale na razie nie robiłem takich szalonych eksperymentów . Z powierzchni jest jeszcze inaczej. Klenie jakby gorzej celują gdy muszą skierować pysk do góry. Zapewne to przez usytuowanie oczu. Z pewnej odległości widzą napływającą przynętę, ale w chwili ataku prawdopodobnie bazują już tylko na przyjętej wcześniej trajektorii. I mimo potężnego zrywu i fali, mamy pudło. Ciekawostką jest zasłyszana informacja od wędkarza łowiącego kilkanaście lat w naszej rzece. Podobno, gdy łowił na skórkę od chleba, zaobserwował że większe klenie przed atakiem potrafią opłynąć przynętę dookoła i gdy spostrzegą/dotkną żyłkę, rezygnują z ataku.
×