moczykij Napisano 4 Lipca Napisano 4 Lipca Po niemal miesięcznej rozłące wróciłem nad Odrę. Trzy godzinki z feederem - krąpik na dzień dobry i cisza. Dwie godzinki ze spinningiem - klenik na do widzenia. 1 2 Cytuj
Zbynek1111 Napisano 5 Lipca Napisano 5 Lipca W czwartek udało się wyskoczyć na ładną wodę PZW. Woda bardzo bogata w drobny bialoryb. Brania przy każdym rzucie, musiałem zrezygnować z robaków i łowić na kukurydzę żeby trochę ograniczyć brania. Szkoda że nie podeszło nic większego ale zabawa fajna. 2 3 Cytuj
Płatek88 Napisano 9 Lipca Napisano 9 Lipca Na rybach nie byłem cały czerwiec, czas wrócić do łowienia. Na pierwszy cel od dawna zaplanowana wyprawa za Kleniami nad Widawę. Miałem lekką gruntówkę oraz bolonkę. Nad wodą musiałem zrezygnować z gruntówki, niski poziom wody oraz zarośla nie pozwalały na odpowiednie podanie zestawu, już wiedziałem że o większe klenie niestety będzie ciężko. Łowiłem tylko pięciometrową bolonką z 4 gramowym spławikiem, szukałem miejsc z kawałkiem wody bez ziela. Złowiłem z 10 kleni w przedziale 25-40 cm i jednego równo 50 cm, trafiło się też sporo ładnych płoci. Teraz trzeba wrócić do łowienia okoni aby coś poprawić w tabeli. Do zobaczenia nad wodą 🙂 3 4 Cytuj
jaceen Napisano 10 Lipca Napisano 10 Lipca Kilkanaście dni bez wędki i zaczęły pojawiać się "dramatyczne" sny. Budzę się o 5 rano po sylwestrze, nawet nie minęła doba nowego roku i nie ma odwrotu, wpadłem w drugi próg podatkowy. Koszmar;) Żeby uciec od tego nadrobiłem zaległości statystyczne i między meczami przebrnąłem przez cztery kryminalne wydarzenia. Znając swój opór, jak przed wtopieniem się w tłum biedronkowego szału zakupów i płacąc za ten sam towar w lokalnych sklepikach wyższą marżę, nie bardzo miałem ochotę sięgnąć po A. Christie, która kojarzyła mi się z pisarką produkującą historie pisane na kolanie dla "wyszukanego" czytelnika. Cytując już politycznego klasyka - "cóż szkodzi spróbować", sięgnąłem po jedną książkę pisarki i... rozczarowanie. Ale miłe:) Przyjemnie przebrnąłem przez wszystkie kartki i w wolnej chwili sięgnę po kolejną, bo jeszcze na półce kilka mam. W recenzje i rozkładanie na czynniki pierwsze książek nie będę się bawił, ale można powiedzieć, że dobry pisarz, to taki, którego lubią czytać. I tyle powinno wystarczyć. Co natomiast z rybami? K-a-t-a-s-t-r-o-f-a!!! Coś niebywałego. Pierwszy dzień po przerwie i z uśmiechem na buzi, że końcu wróciłem do ulubionego zajęcia i przygnębienie wróciło z podwójną siłą. Dobrze, że doborowe towarzystwo obok siebie miałem i jakoś mnie to nie przybiło psychicznie. Z lekkim okoniowym spinningiem wybrałem się właśnie na okonie. Głównie wirujące ogonki w użyciu, bo one dają możliwość szybkiej oceny, czy w łowisku są pasiaki. I tak we trójkę kombinowaliśmy na wszelkie sposoby i z różnymi przynętami. Efektem naszym było ze 20 okonków do 15 cm. Boczny trok, jigi, gumki, woblery, w. ogonki, różne miejsca i sposoby prezentacj, to wszystko na nic. Nie sięgając daleko, bo do ostatniego sezonu, w tych miejscach łowiliśmy okonie 20-30 cm. Moje spostrzeżenia upewniają mnie o zmianie dominacji ryb, niekoniecznie pocieszającej. Kolejne miejsca, w których łowię spinningowo byczki, miejsca, które nigdy bym nie posądzał o ich występowanie poddały się i zostały przez nie zajęte. Teraz myślę tak,te wszystkie zarybienia tymi mikro rybkami, to w mojej wyobraźni dokarmianie tych gatunków za nasze pieniądze. Gdyby ktoś z zarybiających trafił na takie miejsce, gdzie ostatnio na pieczywo byczki wygrywały ze wszystkimi innymi rybami, a przede wszystkim z kleniami, to wypuszczenie kilka worków np. z sandaczem skończyłoby się wyżerką w kilkanaście minut i po sprawie. 👊 2 1 1 Cytuj
Marienty Napisano 11 Lipca Napisano 11 Lipca 8 godzin temu, jaceen napisał: Żeby uciec od tego nadrobiłem zaległości statystyczne i między meczami przebrnąłem przez cztery kryminalne wydarzenia. Kiedyś trochę czytałem kryminaów. Z tej listy przeczytałem tę Harlana Cobena ale było to tak dawno, że ledwo fabułę kojarzę 😅. Co do moich rybek, to skoczyłem w czwartek na 2-3h sponningowania. Łowiłem 20:00-23:00. Na smużaki sporo brań ale klenie reagowały prawie wyłączie na smużaki, które spływały z prądem bez animacji. Ciężko wtedy zaciąć bo są duże luzy na żyłce. Po zmroku łowię wreszcie krótkiego klenia. Jak już wracałem to zobaczyłem, że bardzo ładnie żeruje białoryb przy powierzchni - czyli moje ulubione nocne, spinningowe płocie. Zakładam Sendalka 3cm i zaliczam kilka brań. Jedną płoć udaje się doprowadzić do brzegu - ładna, bo aż 35cm. Wiem, że są tam większe 1 3 Cytuj
moczykij Napisano 12 Lipca Autor Napisano 12 Lipca Piknik nad Odrą. U mnie klasycznie parę godzin z feederem i końcówka dnia ze spinem. Klasyczne też staje się to, że łowię po jednej rybce każdą metodą, a także to, że tłumaczę sobie że ryby nie były najważniejsze. Chociaż z tą ważnością ryb to akurat wczoraj była prawda, bo miło spędziłem czas z rodziną. 2 Cytuj
SebaZG Napisano 12 Lipca Napisano 12 Lipca Czasu ostatni mniej, wiec mniejsza aktywność wędkownia. Kilka ostatnich wyjść bez szału. Na muchę brały albo maluchy , albo w ogóle bez wyjść do nich nawet. Spinning podobnie. Zainspirowany czyimiś wpisami na forum , na poprzednim wyjściu w czasie pierwszych prób na muchę na przelewie, porzucałem trochę chleba w zatoczkę . Zbiórki były, a muchy nic nie dawały. Więc do agrafki na spinningu doczepiam haczyk zamiast woblera i zaczynam pływać chlebkiem. Dwa ok. 40cn klenie udało się złowić. Dzisiaj pojechałem głównie z nastawieniem na chleb. Więc w garści spinning zaadatpowany do pływania chlebem , no i zwykły spinning jako rezerwa. Nie odmówiłem sobie najpierw spinningu na pierwszym przelewie (tradycyjnie na pusto). W pierwszej zatoczce przy 3cim czy czwartym przepłynięciu chlebem jest branie. Na brzegu okazuje się że życiówka 💪🏻. Spiiningowo czy muchowo ten kaliber to na razie marzenie (inna rzecz że spinningiem, a zwłaszcza muchą w te części odrzańskich klatek praktycznie nie rzucam), ale z powierzchni i tak bardzo cieszy. Potem było jeszcze parę ładnych wyjść, ale nie do chleba na moim haku, a pływającego obok. 1 4 Cytuj
krznow Napisano 13 Lipca Napisano 13 Lipca W weekend z soboty na niedzielę zabrałem dzieci pod namiot. Wybór padł na odrę w okolicach Kamieńca Wroclawskiego. Dzieciaki połowily trochę okoni na spławik, a mi się trafił puki co największy leszcz z Odry. Oprócz tego kilka brań w nocy na dendrobene , ale nie zacięte. 5 Cytuj
ESSOX Napisano 13 Lipca Napisano 13 Lipca Za mną jak co roku kolejny tydzień nad Czarną Hańczą. I łowienie wyłącznie z kajaka. Pomost który mamy dostępny na rzece na kwaterze wykluczył tym razem łowienie. Za bardzo roślinność się rozrosła i szkoda było rwać zestawy na delikatnej żyłce. Kolejny minus to pogoda jak nam się trafiła, wietrznie, zimno i deszczowo. Ale jak się czeka na wyjazd cały rok to szkoda jednak odpuszczać okazji pływania po tej pięknej rzece. Przez 2 dni nie miałem nawet wędki w ręce, 2 dni łowiłem w ekstremalnych warunkach, z solidnymi ulewami spędzonymi na wodzie. Na szczęście deszcz niezbyt długi i bez piorunów. Odpuściłem też w tym roku z uwagi na pogodę jezioro Wigry. Na kajaku 2 wędki, jedna do 0.8g i tu najmniejsze silikonki tak do 2 cm pod białoryb, druga do 5g i tu silikonki tak do 4 cm bardziej pod okonia. Ryb trochę się przez ręce przewinęło mimo kiepskiej pogody. Okonie, wzdręgi, płocie i ukleje. Miałem też szczupaka wymiarowego którego nawet trzymałem za kark, ale w ogólnym zamieszaniu wyśliznął się z ręki i zaparkował głęboko w moczarce, na cienkiej żyłce nie dałem rady go wyjąć z zielska. Okonie niezbyt duże, żadnego nie miałem większego niż 20 cm, kolega trochę połowił wirówkami i miał kilka w granicach 20-24 cm. Wzdręgi największe na 32, 26, 25 Płotki 21, 22 I przynęta na jaką najczęściej łowiłem. Mormyszka 0,2 grama dociążona stalowym koralikiem , na haczyku żółty około 1,5-2 cm kawałek silikonu o silnym zapachu słodkiej kukurydzy. Urywa się to z takich dłuższych odcinków, chyba imitacja ikry to jest. 2 2 Cytuj
ESSOX Napisano Czwartek o 21:53 Napisano Czwartek o 21:53 Przedwczoraj wieczór. 2 godzinki przed zmrokiem. Zacząłem delikatnymi silikonkami na xul, kilka skubnięć było nie wciąłem nic. Przeszedłem na 4 cm kajtki i wpadły 2 klenie, 39 i 36 cm. Wczoraj od 12 do 15.30 stanie na jednej miejscówce po jaja w wodzie Tylko jedna przynęta w użyciu, ta na fotce. Łowisko to rynna z szybką wodą, cel pani z wąsem 2 ryby na wędce, tylko jedna na brzegu, 63 cm Ta druga to możliwe podczepienie, z minutę siłowaliśmy się, biorąc pod uwagę mięsisty pysk nie wyobrażam sobie spinki prawidłowo zapiętej ryby. 2 3 Cytuj
Marienty Napisano Piątek o 16:18 Napisano Piątek o 16:18 (edytowane) Wczorajszy wieczorny wypad. Łowiłem 20:30-23:00. Jeszcze za dnia miałem sporo brań na chleb. Niestety za mały haczyk skutecznie utrudniał zacięcie (preferuję sandaczowe nr 2 a miałem tylko 4). Łowię tylko jednego klenia 37cm. Po zmroku przezbrajam się na woblery. Celem były płocie bo się ładnie po zmroku pokazały. Stety niestety łowię dwa klenie. Ten większy jest pierwszą pięćdziesiątką w tym sezonie. 3 klenie podczas jednego wypadu?! Taki wynik biorę w ciemno! 🙂 Edytowane Piątek o 16:18 przez Marienty 1 6 Cytuj
jaceen Napisano Sobota o 10:40 Napisano Sobota o 10:40 Wierciłem się w domu. Meczu nie ma i spać się nie chce. Decyzja spontaniczna. Małe pudełko woblerów wrzucam do chlebaka i jeszcze kilka gum. O 1:00 jestem nad wodą. Jest przyjemnie. Na początek lecą woblery. Na znajomej rafie niestety pusto. Godzinę ją męczyłem. Reszta łowienia miała być z gumami. Lekka główka do 6 g i obławianie niedaleko burty. Opad liczony do sześciu. Kolejny garbik na dnie Odry po drodze i zatrzymuję się na dłużej. Tym razem to nie było na dłużej. W pierwszym rzucie i delikatnym podbiciu poczułem bujnięcie na kiju. Coś wyraźnie zakręciło się koło przynęty. Miałem przekonanie, że mógł być to sandacz, tylko nie trafił, lub nie był do końca zdecydowany na atak. Odczekałem kilkadziesiąt sekund i ponownie zacząłem łowić. Drugi rzut, pierwsze podbicie i BUM! Flagman się wygiął, docinam i mamy walkę. Długo to nie trwało, ale z sandaczami u mnie z roku na rok słabiej, to emocje proporcjonalnie rosną. Dałem trochę luźniej hamulec po ostatnich epizodach z rozgiętymi kotwicami i chyba po czwartej próbie z wysokiego nabrzeża wprowadzam go do podbieraka. Na zegarze jest 2:10. Spining po naprawie, kołowrotek po serwisie, test sprawności zdany. Łowiłem jeszcze przez godzinę, ale nic więcej się nie wydarzyło. Dana mi była tylko jedna szansa, którą wykorzystałem. Flagman do 28g/Ryobi 4000/Westin 9cm. 1 8 Cytuj
Zbynek1111 Napisano Niedziela o 10:18 Napisano Niedziela o 10:18 Wczoraj udało się wybrać na ryby z kolegą z forum. Mimo pięknej pogody i miłego towarzystwa ryby nie chciały współpracować. Liczyliśmy na liny i karasie a brały tylko leszcze. 4 Cytuj
moczykij Napisano Niedziela o 13:52 Autor Napisano Niedziela o 13:52 Jedna z najdłuższych moich wypraw nad Odrę - bite 20h (15-11), a gdyby nie ulewa pewnie wciąż bym siedział. Co z tego skoro kolejny raz tylko jedno branie i jedna ryba. I to niestety nie był mój pech. Wokół skład główek zmieniał się kilka razy i wszyscy schodzili z podobnym wynikiem. Poza tym woda cicha i spokojna, zarówno w dzień jak i w nocy. Jakby nie było w niej życia. 2 Cytuj
andrutone Napisano Niedziela o 14:46 Napisano Niedziela o 14:46 53 minuty temu, moczykij napisał: woda cicha i spokojna, zarówno w dzień jak i w nocy. Jakby nie było w niej życia. Byłem wczoraj w nocy. Mam to samo spostrzeżenie i refleksje nienajlepsze... Cytuj
andrutone Napisano Niedziela o 19:44 Napisano Niedziela o 19:44 Ostatnio próbowałem trochę wieczorem pochodzić za sumem. Niestety woda cichutka, a sumy poukrywane albo może nawet ich wcale nie ma. W tygodniu wyskoczyłem też raz na lekko. Wpadły trzy okonki. Może trzeba by trochę na okoniu się skupić, bo większych ryb coś nie widać. 2 Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.