Skocz do zawartości
Dragon

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano

Nie pamiętam, czy to było rok temu, czy dwa, a nię chce się do tego dokopywać. Tak czy inaczej był to sierpień i ulewny dzień będący przerywnikiem w upałach. Wtedy na starej opasce fajnie polowilem. Dziś, gdy spojrzałem w prognozę i jednocześnie zdałem sobie sprawę, że mamy już sierpień, przypomniałem sobie tamten dzień i bez wahania pojechałem na tamtą opaskę. Dostęp do niej był jeszcze gorszy niż ostatnio, a sama opaska? Nie wiem jak to możliwe, ale dzisiaj oddzielał mnie od wody może dwumetrowy pas moczarki. No ale skoro już tu dotarłem... Tak jak wtedy zacząłem od gumek. Żeby było ciekawiej wziąłem trochę z pomysłów @jaceen i jeszcze w domu zrobiłem selekcję przynęt. Do małego pudełeczka trafiło pięć gumek, dwa woblerki i Mepps. Pierwsza miejscówka, kilka rzutów i jest pstryk, a w podbieraku melduje się klenik. No to fajnie, moczarka nie miała chyba wpływu na charakter łowiska, a przynajmniej na jego mieszkańców. Potem długo nic. Zmiana miejscówki o jakieś 30 metrów. Tępe przytrzymanie i hamulec pokazuje, że jest dobrze ustawiony, a po całkiem fajnym holu w podbieraku ląduje boluś. Następnie dwa okonki i cisza. Kolejna zmiana miejsca. Zaczyna kropić deszcz, a ja przez kilkanaście minut łowię okonka za okonkiem i nagle brania się urywają. Pomyślałem, że może coś je przepłoszyło, więc zmieniłem jasną gumę na taką malowaną na okonia. Kilka rzutów, każdy coraz bardziej pod prąd, a przynęta prowadzona tak, by obijała kamienie i w końcu mam potężne kopnięcie, którego nie zacinam. Od razu przypomniał mi się listopad :) Moim zdaniem to ewidentnie był sandacz. Szkoda, że go nie zaciąłem, ale on na pewno mnie poczuł, bo po jakimś czasie znowu pojawiły się okonki, a nawet okonie. Ten pierwszy miał na pewno 30, a że dla mnie na Odrze to nie jest chleb powszedni, zacząłem drugą ręką rozkładać podbierak, by podebrać rybę przed tym pasem moczarki. Niestety, nie udało się. Okoń uwolnił się tuż przed podbierakiem robiąc młynek na powierzchni i w tym samym momencie spod pasa moczarki wystrzelił w kierunku okonia potężny boleń. Widziałem to wszystko niemal pod nogami, ale nie wiem co było jego celem - moja gumka wyskakująca z pyska okonia, czy sam okoń. Brania ustały. Co prawda co jakiś czas coś ewidentnie przytrzymywało gumę, ale nie sposób było to zaciąć. W końcu mam porządne przytrzymanie i doławiam drugiego klenia. Ostatnie branie mam parę minut po ósmej. Próbowałem woblerów, Meppsa i całej palety gum, niestety było po zawodach. 

IMG_20260801_225526.jpg

  • Lubię to 3
  • Super 3
przynęty na klenia   Dragon
Napisano

Dwa dni siedziałem w tym upale na rybach. Od 14 do zmroku. Bardzo dużo brań, nawet w te najbardziej nasłonecznione godziny. Paradoksalnie najgorsza była godzina przed zmrokiem, najwięcej sobie obiecywałem w tym czasie połowić a okazało się że brania ustały całkowicie. 

Łowisko to Mrowla "no kill", ta sama miejscówka. Łowiłem na granicy trzcin, jakieś 6 metrów od brzegu.

IMG-20260804-WA0002.thumb.jpg.6f6c4a21e715e37720e4b9de9d502f71.jpg

Pierwszy dzień i łowię na bata, na haczyku ziarno kukurydzy. Zaczyna się fajnie wzdręgi biorą od razu, takie w granicach 20 cm. Na łowisku nie wolno stosować zanęty więc w wodzie to co spadnie z haczyka przy zacinaniu i co kilka minut tak po 3-4 ziarna wrzucam z ręki w spławik. Fajnie widać jak pojawiają się ryby żerujące z dna , bo co kilkadziesiąt centymetrów pokazują się bąbelki powietrza na powierzchni. 

Łowię 2 karpiki takie 40-45 cm, nawet nie mierzyłem. 

IMG_20260803_161808_527.thumb.jpg.c477c791027a4a6d04aac63d37eadf76.jpg

IMG_20260803_162950_181.thumb.jpg.a21c6916169c5cc66c202782eed92138.jpg

Spławik powoli odjeżdża w bok, zacinam i po sekundzie siedzę z głupią miną na brzegu. Tak szybki odjazd że tylko usłyszałem trzask. Tym razem najsłabszym ogniwem okazała się szczytówka bata, wyrwało oczko do którego mocuje się zestaw. Szkoda było zwijać się do domu, więc wyciągam pickerka , zamiast koszyczka idzie 10 gramowa łezka i łowię dalej. Rzuty w to samo miejsce co spławik.

Do wieczora na pickerek już tylko wzdręgi łowiłem, dwie największe lecą do GP 

28 i 27 cm

IMG_20260803_180744_759.thumb.jpg.d4b49394de617cb515e9822d4a897111.jpg

IMG_20260803_194638_599.thumb.jpg.1f9f3a9ab4360c28e066ca8d028ed7fc.jpg

Drugi dzień zaczynam od bacika, naprawiony , dostał nowy zaczep do mocowania zestawu, zastanawiałem się tylko nad tym żeby trochę osłabić zestaw i założyłem cieńszy haczyk. To był chyba proroczy wybór bo pierwsze branie które miałem i ryba rozgina hak, zaczęła jechać w trzciny i trochę bardziej ją przytrzymałem żeby mi w nie nie wlazła bo batem bym pewnie jej nie wyjął. Podejmuję najrozsądniejszą decyzję w tej sytuacji i składam bata, będę łowił bolonką. Nie lubię za bardzo nią łowić bo ma ponad 15 lat, kupowana jako kij budżetowy, przy 6 metrach prawie pól kilo do trzymania, jedną ręką za duże obciążenia na przedramię, ale trzymając dwiema rękami te 5-6 godzin łowienia jeszcze dam radę :) 

Łowię fajnego lina 41 cm

IMG_20260804_153846_458.thumb.jpg.a669c0def1436fe1458e5c483ae5040f.jpg

Tą rybę która rozgięła haczyk przy bacie też bym obstawiał na lina tylko większego.

Wpadło też 2 karpiki takie jak na fotkach z dnia wcześniejszego i w końcu jest coś większego na kiju, krąży spokojnie przy dnie, nie odjeżdża na duże odległości. W końcu podciągam ją bliżej brzegu i jestem w szoku widząc w czystej wodzie te piękne kolory. Pierwszy raz w życiu mam na wędce ozdobnego karpia.

Złota Rybka miała 60 cm 

IMG_20260804_185152_520.thumb.jpg.02d9fa3d85230e598482e195962b09f9.jpg

Na koniec jeszcze taka sytuacja miała miejsce, spławik zaczyna sunąć w bok, chowa się pod wodę, zacinam i jak w mur, stoi w miejscu i nawet nie drgnie. Zaczepów tu nie miałem do tej pory więc trochę zdurniałem, z 10 sekunda takiego bezruchu i nagle zaczyna powoli odjeżdżać, spokojnie majestatycznie bez szarpnięć jedzie wzdłuż trzcin, jak bym miał płetwonurka na haku. Zatrzymuje się po jakiś 50 metach i stoi w miejscu bez ruchu, myślałem że wpłynęła w trzciny, nie widzę gdzie jest bo zasłania mi widok pas trzcin. Nie daje się ruszyć z miejsca, o tym że jeszcze jest na końcu zestawu świadczą takie mocne przygięcia wędki bez wyciągania żyłki z kołowrotka. Mija z 15 minut i widzę jak żyłka powoli zmienia kąt wchodzenia do wody , ryba odchodzi od trzcin w stronę otwartej wody ale nie wyciąga już żyłki a mi udaje się ją powoli nawijać na kołowrotek, nie ma walki , bardziej jak bym zwijał jakąś martwą kłodę. Podciągnąłem już rybę na jakieś 15 metrów od miejsca gdzie stoję, po spławiku widzę że podchodzi pod powierzchnię, nagle na wodzie robi się potężny wir, lekkie odbicie na 2-3 metry , kolejny wir i nagle luz na wędce, koniec emocji. Nie wiem co to było, na pewno bardzo duże i raczej podczepienie. Na żyłce nie został śluz co przy sumie chyba powinien być. Haczyk w całości, nie odgięty. 

I jeszcze jako uzupełnienie taka płotka 20cm i wzdręga na 27cm do GP

IMG_20260803_165318_141.jpg

IMG_20260804_171259_741.jpg

  • Lubię to 2
  • Super 3
Napisano

ad. "... Bardzo dużo brań, nawet w te najbardziej nasłonecznione godziny. Paradoksalnie najgorsza była godzina przed zmrokiem, najwięcej sobie obiecywałem w tym czasie połowić a okazało się że brania ustały całkowicie. .." 

Bylem ostatnio (dwa razy) na Odrze z muchówką - pierwszy raz niemal w samo południe bo od 13tej jakieś 4h  - drugi raz przedpołudniem 3h. Odra mnie zaskoczyła swoja zywotnością - aktywne klenie wychodziły do piankowców (małe zwykle 20-28 cm) i do tego bolek uderzał ładnych kilka razy (pewno trzy różne ryby) - pierwszego dnia złowiłem około 35 kleni (max 35cm) a drugiego 32 klenie (max 38 cm) i dwa małe bolki. 

Tak że czasami i w upały rzeka żyje. 

  • Lubię to 1
  • Super 1
Napisano

Powrót na starą opaskę. Szału nie było, cztery rybki złowione, ale...

Jedną z nich była moja druga w życiu, pierwsza z Odry... Świnka 😁

Nie wiem co tam się pod wodą odwaliło. Czy to była rywalizacja o "żyzny" głaz, atak, czy najechanie. Fakt, że rybka zapięta była za ten swój śmieszy nosek 😁

Pozostałe trzy rybki to okonki. Jeden ligowy i dwa... nieligowe. Jeden z nich złowiony na twisterka. Nie pamiętam kiedy ostatnio złowiłem jakąś rybę na tę przynętę (nie licząc paproszków) i nie wiem co mnie dzisiaj pokusiło, by dwa takie wrzucić do kieszonkowego pudełka, ale skoro wrzuciłem to znaczy, że wiedziałem co robię 😁

Coś się pozmieniało na miejscówce, chyba woda opadła, bo chcąc nie chcąc szorowałem kamienie jak wściekły. Nie policzę ile razy zmieniałem fluo, ale w wodzie niczego, poza rybami nie zostawiłem.

Compress_20260808_204733_3828.jpg

Compress_20260808_204734_4054.jpg

  • Lubię to 1
  • Super 2
Napisano

Jestem na urlopie w Chorwacji. Dziś wieczorem podjąłem pierwszą próbę złowienia jakiejś ryby na spinning. Jest bardzo gorąco i nie widać było nawet śladu jakiegokolwiek odprowadzenia czy skubnięcia. Mam małe nadzieje na sukces przy takiej aurze. 

large.IMG_20260811_200147.jpg.01c741578f593b02db7fdc7c683d3796.jpg

  • Lubię to 1
  • Super 2
Napisano

Dwa dni łowienia na "no killu" w Mrowli. Poniedziałek od 14 do 20.20, środa od 12 do 20. Ta sama miejscówka. Tylko bolonka i łowienie na spławik na kukurydzę. Sporo płoci i wzdręg ale takie którymi nie zapunktował bym w GP. Do tego 3 karpiki takie 40-50 cm. Jednemu fotkę strzeliłem w poniedziałek bo nie wiedziałem czy coś się jeszcze trafi.

IMG_20260810_192609_BURST1.thumb.jpg.ed80f2c3f2732deea89c8f66ce6882cf.jpg

W środę wpadły dwa większe 61 i 62 cm

IMG_20260812_142747_958.thumb.jpg.fa71fddcf232337b1102ff944e2f1ddd.jpg

IMG_20260812_183635_534.thumb.jpg.c7a0af0bd19c7b12c7f2c81b8f4108ff.jpg

I w sumie 5 linów , jeden poniżej 30 cm , cztery lecą do GP 31, 32, 34, 37 cm 

Fotki w drugim poście bo tu się nie zmieszczą. 

 

 

W poniedziałek miałem też fajnego karpia taki między 60-70 cm ale zaplątał się w trzciny prawie w zasięgu podbieraka, próbowałem do zagarnąć i jak dotknąłem go obręczą to zerwał przypon. 

I jeden odjazd jakiegoś potwora, zobaczyłem już dno szpuli pod żyłką tak jechał :) 20 minut na wędce i niestety wlazł w trzciny, musiałem zerwać. 

  • Super 1
Napisano
W dniu 11.08.2026 o 22:49, andrutone napisał:

Jestem na urlopie w Chorwacji. Dziś wieczorem podjąłem pierwszą próbę złowienia jakiejś ryby na spinning. Jest bardzo gorąco i nie widać było nawet śladu jakiegokolwiek odprowadzenia czy skubnięcia. Mam małe nadzieje na sukces przy takiej aurze. 

W nocy szukaj makreli bliżej powierzchni na woblery twichowe. Często się trzymają w okolicy gdzie światła oświetlają wodę bo tam też jest drobnica. Ewentualnie blue fish na bardzo agresywnie prowadzonego popera. W każdym przypadku dużo pewniejszym miejscem do łowienia jest port niż losowo wybrany brzeg. Będę od soboty też walczył w tych stronach 

Napisano
3 godziny temu, tomek1 napisał:

blue fish na bardzo agresywnie prowadzonego popera

A w dzień też można liczyć na brania na poppera z brzegu? W tym roku postanowiłem się nie szarpać i będę łowił raczej tylko podczas "plażowania" rodzinnego. Chcę się skupić na lekkich jigach, ale fajnego poppera też mam ze sobą. 

IMG_20260811_200742.thumb.jpg.8301156c42a98faf5d585d3f77e5d050.jpg

Napisano

Tak, blue fish bierze też w środku upalnego dnia. Co prawda ja miałem brania na makrelę wleczoną bez obciążenia w trollingu ale jest to ryba która dobrze reaguje na popera i bierze w dzień. Inna sprawa że trzeba je namierzyć. Naturalnym miejscem są wloty do portu i pokazuje się bijąc w ryby na powierzchni. 
 

 

  • Dzięki! 1
Napisano

Byłem dziś trzeci raz nad wodą. Tym razem wyjechałem jeszcze jak było ciemno i nad wodą byłem wraz z pierwszym świtaniem. Niestety, brzeg który wytypowałem okazał się pusty. Nie było nawet prawie żadnego spławu. Widać Chorwaci też nie zarybiają. 

Dopiero jak wracałem i byłem już prawie przy aucie, to na płyciźnie, jaka była w tamtym miejscu przy brzegu, zobaczyłem, że coś gania drobnice, jak u nas to robią czasem okonie. Szybko się podkradłem, rzut i prawie od razu branie, ale ryba zaraz spada. Poźniej miałem jeszcze odprowadzenie. Niebawem ryby się oddaliły, a poźniej znikły. Nie wiem, może gdybym wcześniej tam przyszedł, albo od razu został w tamtym miejscu, to działoby się więcej? Jednak ogólnie lipa. Chyba podczas sezonu turystycznego nie ma co się wysilać i ganiać z wędką. Codziennie widzę wszędzie sporo wędkarzy, ale jeszcze nie widziałem, żeby ktoś cokolwiek złowił. 

large.IMG_20260817_0536252.jpg.7e008733146128ff7846c7485d581ebe.jpg

  • Lubię to 1
Napisano

Planowałem pojechać nad wodę przed burzą, więc zrobiłem to z premedytacją. Niestety, moje "przed burzą" trwało może pięć minut w czasie których miałem dwa porządne strzały- niezacięte. Pamiętałem, że w deszcz też czasami biorą więc nie uciekłem do samochodu, tylko łowiłem dalej. Deszcz szybko zmienił się w ulewę, pioruny zaczęły walić z każdej strony i w pewnym momencie miałem wrażenie że walą gdzieś nade mną, bo był błysk i momentalnie grzmot. Zdrowy rozsądek kazał odłożyć węglowy kij na bok i tak zrobiłem. Nie wiem czemu ten sam rozsądek nie kazał pójść do samochodu? 😁 Przesiedziałem ponad godzinną burzę nad wodą, nie dotykając kija. Przemokłem na wylot, zaczęło mną telepać, więc gdy tylko przestało błyskać złapałem za kij żeby się rozruszać. Żadnych porządnych walnięć nie było, ale trzy fajne okonki się zameldowały. 

Mam wrażenie, że z wyjazdu na wyjazd ich średnia długość cały czas idzie po mału do góry. Z drugiej strony ich maksymalna długość stoi w miejscu ☺️

2026-08-17_20.42.43.jpg

  • Lubię to 1
  • Super 2
Napisano

Wczoraj wieczorny wypad że spinem po pracy za sandaczem. Niestety na zero. Dzisiaj jeżeli pogoda pozwoli znowu zamelduję się nad wodą tylko na innym zbiorniku. Dojeżdżamy nad wodę koło godziny 22:30. Widać aktywność drapieżników ale wydaje mi się że to bolenie atakują.

  • Lubię to 2
Napisano

Cześć. Do wędkarstwa podchodzę hobbystycznie i uważam się za amatora. Lubie spędzać czas nad wodą i czasem uda się coś złowić. Dziś wybrałem się na rowerze nad Widawe, ale warunki jak dla mnie nie pozwalały na łowienie więc podjechałem nad Odrę. Trafiłem kilka okoni na obrotówę. Największy 22cm i tym sposobem mogę zgłosić pierwsza rybę w lidze oby nie ostatnia. Pod koniec łowienia wydarzyło się coś co pewnie wielu z Was już przeżyło. Poczułem branie , zacinam i odjazd ryby. Wędka w pół z kołowrotka znika żyłka, widzę jak ryba płynie do drugiego brzegu i później odbija w prawo. Nie majac doświadczenia w takiej sytuacji i widząc ,że żyłka zaraz się skończy przytrzymałem kołowrotek i pyk po rybie. Proszę o radę co i czy da radę coś zrobić w takiej sytuacji. 

Napisano
21 godzin temu, krznow napisał:

... Proszę o radę co i czy da radę coś zrobić w takiej sytuacji. 

Właściwie wyregulowany hamulec kołowrotka, odpowiednio duży zapas żyłki na kołowrotku, doświadczenie w łowieniu pomagają w takich sytuacjach. Niestety czasem trafi się ryba na którą nasz sprzęt jest za słaby i jeżeli nie zatrzyma się tylko ma kaprys uciekać bez końca wtedy przegrywamy walkę z nią. Nie ma na to rady. Ale to chyba jest w wędkarstwie najfajniejsze :) 

  • Lubię to 1
  • Super 1
Napisano

Dwie godzinki nad Odrą po pracy. Złowiłem trzy okonki i klenia. Aura jak przed burzą. Cicho, bezwietrznie i parno. Powierzchnia wody niemal martwa, ptaków też nie było słychać, no i oczywiście ryby marudne, ale nie aż tak, żeby żadnej nie sprowokować 😉

IMG_20260821_161219.jpg

  • Super 3
Napisano (edytowane)

Właśnie wróciłem z wakacyjnego wypadu z rodziną nad morze. Wybór padł na miejscówkę w Bobolinie. Pół roku temu jak wspólnie z ekipą szukaliśmy domków to okazało się, że miejscówka "Leniuszkowo" leży nad samym starorzeczem (martwa odnoga rzeki) - zwana przez miejscowych "Leniwką" ale w rejestrach znana jako "Martwa Woda". Zobaczyłem miejsce na mapie satelitarnej i... już wiedziałem, gdzie chcę jechać 😁. "Leniuszkowo" to zaledwie 7 domków, z ekipą zajęliśmy 5 domków, więc zakładałem, że pomost będę miał wyłącznie dla siebie - i tak właśnie było. Miejscówka płytka i zarośnięta. Wiedziałem o tym, więc byłem przygotowany. Wyczyszczenie miejsca kotwicą z temu zajęło mi ok 2h. Do pomostu ze swojego domku miałem zaledwie 10 metrów. Płytko bo ok 90cm. Nęciłem od pierwszego dnia - do wody leciał pęczak i makaron kolanka ale niewiele. Liny pojawiły się już na drugi dzień. Poświęciłem 3 poranki i łącznie złowiłem 15 linów (zakres 28cm-39cm - jedynie dwie sztuki były niewymiarowe) i dużo wzdręg. Łowiłem wyłącznie na makaron bo był selektywny. Na robaki wieszała się drobna wzdręga. Dno bardzo muliste, więc ryby były czarne. Piękne silne ryby z dzikiej wody. 

Polecam miejscówkę. Super wakacje z rodziną nad morzem. 

Ludzie mówią, że nie można mieć wszystkiego ale to nieprawda 😉

20260814_191658.jpg 20260814_052337.jpg 20260815_081025.jpg 20260814_071142.jpg 20260813_053949.jpg 20260813_055646.jpg 20260810_053542.jpg  20260814_051918_38cm.jpg

20260810_161425.jpg

Edytowane przez Marienty
  • Lubię to 1
  • Super 6
Napisano

Kolejne moczenie kija po pracy. Jedno branie, jedna ryba. To drugi wyjazd bez choćby okonka. Jeszcze niedawno brały tam regularnie, teraz cisza. Chyba zmieniają miejscówki na jesienne.

2026-08-25_20.36.41.jpg

  • Lubię to 1
  • Super 2
Napisano

Poniedziałek i środa wizyta na Mrowli "no kill"

Łowienie od 13 do zmroku. To samo miejsce co zawsze. Brania słabe w poniedziałek, w środę jeszcze większa nędza. W pierwszy dzień złowiłem kilkadziesiąt płotek i wzdręg ale tak do 22 cm max i jeden karpik taki wigilijny :) czyli z półtora kilo i 40 parę cm. 

IMG_20260824_173139_993.thumb.jpg.b4a51fa9afc59a6f5f27e0669c488ee0.jpg

W środę spory wiatr w twarz i fala, znosiło zestaw za bardzo do brzegu. Były okresy bez brań nawet po pół godziny. Po raz pierwszy łowiłem na bolonkę położoną na podpórce bez trzymania w ręce, w ręce jako druga wędka bacik. Na bolonce kukurydza, na bacie początkowo pinki, ale haczyk w locie przechwytywała drobniutka wzdręga i ukleja więc też ostatecznie łowiłem na kukurydzę. Kilkadziesiąt wdręg i płotek złowione i dwa karpiki takie jak z fotce z poniedziałku. Zapomniałem zabrać z domu telefon i nawet się ucieszyłem że nie było fajnej ryby bo fotki bym nie strzelił jak by się trafił jakiś okaz ;) 

Miałem kontrolę strażników i wyjaśniło się jak interpretować wpis o zakazie nęcenia. Opisałem to w osobnym wątku. 

https://haczyk.pl/forum/topic/65182-zakaz-nęcenia/

  • Super 4
Napisano

Na odwiedzanej ostatnio przeze mnie opasce obserwowałem wieczorami aktywność białorybu. Tym razem postanowiłem więc przygotować się na nią i oprócz spinningu zabrałem bolonkę. Gruntowanie miejsca pokazało jak nierówna i jednocześnie jak głęboka jest opaska. Łowiąc tu spinningiem nie doszacowalem jej o jakieś 0,5-0,8m. Znalazłem w miarę równą "ścieżkę" i zasypiałem ją zanetą i kukurydzą. Przez godzinę nie działo się nic. Podniosłem spławik nieco ponad głębokość i zacząłem łowić z mocnym przytrzymaniem. Widziałem na spławiku jak zestaw przetacza się po kamieniach. To rozwiązanie przyniosło pierwsze, atomowe branie. Atomowe, bo spławik po prostu zniknął, a ja poczułem to nawet w przedramieniu. Niestety nie zaciąłem. Następne niemal identyczne mam pół godziny później. Znowu kopnięcie w przedramieniu, które tym razem zacinam. Ryba momentalnie odjeżdża na środek rzeki wyginając bolonkę w pałąk i jest pstryk i po zabawie. Przypon z szesnastki nie miał szans z opaskowymi kamieniami. Kolejna godzina to kilka delikatnych brań nie do zacięcia. Po zachodzie słońca przypominam sobie o spinningu. Kilka rzutów na pożegnanie i łowię okonka 20+.

Kilkadziesiąt lat wcześniej i kilkaset kilometrów stąd, późną jesienią łowiłem w podobny sposób piękne płocie na przeplywankę z przytrzymaniem. Największe trafiały się po zachodzie słońca. Wtedy jednak łowiłem tak z premedytacją, bo spławika nie było już widać, więc jedyna sygnalizacja brań odbywała się przez wędzisko. Właśnie takie miałem wczoraj skojarzenia ☺️ Tym razem jestem niemal pewny, że moje przedramię elektryzowały brzany i mam mieszane odczucia. Z jednej strony mam ochotę pokombinować i spróbować się do nich dobrać tą metodą, bo na spławik jeszcze żadnej nie złowiłem. Z drugiej strony zakaz ich łowienia psuje wszystko. Zakaz, którego wciąż nie rozumiem.

  • Super 2
Napisano
W dniu 30.08.2026 o 07:56, moczykij napisał:

Z drugiej strony zakaz ich łowienia psuje wszystko. Zakaz, którego wciąż nie rozumiem.

Mam tak samo. Nic "wędkarsko" mnie dawno tak nie wkurzyło jak ten zakaz. Też miałem plany na ten sezon. Totalnie tego nie rozumiem.

Napisano

W weekend wypad nad wodę z federami. Nastawiony byłem na liny jednak liny nie brały. Złowiłem kilka leszczy nic po za tym. Leszcze brały nawet na kukurydzę co mnie trochę zdziwiło bo nigdy na kukurydzę nie złowiłem. Ale czas mile spędzony. 

IMG_20260829_162118_copy_1009x1346.jpg

IMG_20260829_165938_copy_1346x1009.jpg

IMG_20260829_172854_copy_1346x1009.jpg

IMG_20260829_204848_copy_1346x1009.jpg

IMG_20260829_213051_copy_1346x1009.jpg

  • Super 3

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.