Skocz do zawartości
tokarex pontony

Leaderboard

  1. jaceen

    jaceen

    Redaktor


    • Punktów

      3406

    • Ilość dodanej zawartości

      4034


  2. Budek

    Budek

    Zwycięzca Street Fishing Poland Grand Prix 2018


    • Punktów

      1284

    • Ilość dodanej zawartości

      902


  3. Booryss

    Booryss

    Użytkownik


    • Punktów

      1157

    • Ilość dodanej zawartości

      1363


  4. RSM

    RSM

    Użytkownik


    • Punktów

      1093

    • Ilość dodanej zawartości

      330



Popular Content

Showing content with the highest reputation since 04.02.2016 in Posty

  1. 23 points
    Lipiec Lipiec jak ja kocham Lipiec!
  2. 18 points
    Piękne połowy! Brawo WY! U mnie po wyjeździe na Wag dominują inne priorytety niż ryby. Na forum nie wchodziłem, żeby się nie denerwować i nie żałować Produkcja jeszcze trwa, ale coś już powstało.
  3. 18 points
    09.01.2018 Dzień zaczynam od Odry ale strasznie zimno i wietrznie miałem wrócić do domu ale pomyślałem o ślęzie. Ślumpe odwiedzam prawie codziennie różne odcinki miejskie z rybami nie najgorzej ale same kleniki do 30cm a postanowiłem fotografować rybki od 30 w górę. Melduję się nad wodą około 10 woda normalna i klarowna zaczynam oblawianie od ciemnych kolorów na 3gr. Przez godz tylko jakieś delikatne trącenia drobnicy. Miałem już się zwijać i spadać do domu gdy zadzwoniła żona i powiedziała że wychodzi i będzie koło 14 w domu szybkie przemyślenia zmieniam brzeg i zaczynam skrupulatnie obawiać każde miejsce dosłownie każde. Zmieniam technikę z okoniowej na kleniową czyli zaczynam się skradać kucać i wyżej prowadzić przynętę już na pierwszej miejscówce mam kopa po kiju !!! 34 cm na czarne 2 cale i 3gr Po 10 min druga miejscówka i znowu strzał myślałem że szczupak ale jest kleniu!! 42cm na 2 cale i 3gr Później trochę przerwy, woda zaczęła opadać więc myślę ostatnie miejsce i do domu. Do wody 2 cale kolor fiolet 3gr i w drugim rzucie strzał!! 40 cm. Każda ryba dzisiaj złowionej na inny kolor jedynie 3gr w każdym przypadku. Zastanawiałem się w drodze do auta gdzie są okonie ani jednego pasiaka 🤔 dzień zaliczam do bardzo udanych dwie 40-stki jednego dnia ze Ślęzy w dzień, w styczniu.
  4. 17 points
    rz. Bóbr okolice Lwówka Śląskiego 05÷06.01.2019 W pierwszy dzień nie było okazów lecz ilościowo bardzo dobrze jedyne co to pogoda prawie cały dzień w deszczu ale tak fajnie brały że deszcz mi nie przeszkadzał😀 Niedziela dużo lepsza największy 46cm kilka 30cm może nawet z małym plusem Sezon pstrągowy rozpoczęty na grubo przez dwa dni złowiłem około 60szt rybki zdrowe i silne.
  5. 15 points
    Moje odrzańskie miejscówki kleniowe zaczynają obdarowywać rybkami tym razem drop shot, raczek od lucky johna zawieszony około 1m nad dnem. Brania w momencie znacznego zluzowania linki po chwili swobodnego opadu. Czeburaszka i główki dawały tylko okonki. Największemu zabrakło 2cm do 50 😕
  6. 15 points
    Magiczne linowe jezioro dziś zapłaciło. Z ziomkiem we dwóch złowiliśmy 22 liny, 16 wymiarowych. Poprawiłem życiówkę, która teraz wynosi równe 50 cm złowiłem jeszcze rybę 42 cm, kilka w przedziale 34-38 cm. Kumpel złowił dwie solidne czterdziestki, szczególnie jeden z nich był grubiutki. Kapitalny dzień, kapitalne ryby. Pozdrowienia
  7. 14 points
    Jakiś czas temu też trafiłem na fajny okres bran sumow, w przeciągu tygodnia wpadło około 10 sztuk +wymiar. Przeważnie ryby 100cm-120cm, największy wycholowany 145cm. Najfajniej brały na krąpiki od Michała Olejnika oraz szptoty Tomka Wiecznego. Jak do tej pory zawsze podbieralem wszystkie sumy goła dłonią, nawet takie +160cm, ale to co w tym roku jedna rybka około 100cm zrobiła mi z kciukiem, to wyeleminowala mi go z użytku na ponad tydzień.
  8. 14 points
    Wybrałem się wreszcie i ja na ryby. Jak co roku karta opłacona z końcem kwietnia i problem kiedy tu wyskoczyć i kija pomoczyć. Co roku obiecuję sobie poprawę i niestety od kilku lat strasznie krucho u mnie z czasem na rybki. Może na emeryturze się to jakoś odmieni... 😎 Tym niemniej: Z dzisiaj rzeka Kamienna jedna wędka + chęci. Piździło niemiłosiernie ale co tam, przynajmniej woda w miarę spokojna. ... brania słabo wyczuwalne delikatne ale coś tam się udało złowić: 😉
  9. 14 points
    Sobota/niedziela (60,51,52) Poniedziałek (50,50,32) Wtorek (53) Zarybiamy;)
  10. 14 points
    Coś tam do mnie dociera, że Wrocław łowi, to wybrałem się w końcu na nocne odrzańskie klenie. Miejsca wybrałem jeszcze o małej presji. Potrzebuję teraz trochę spokoju;) Dwie nocki i dwa różne tematy. Pierwsza, to niesamowita wyżerka sieczki. Wyglądało, jakby wszystkie gatunki napychały brzuchy wylęgiem. Nie musiałem sięgać po ryby daleko w nurcie. Brań bardzo dużo. Dominowały nienajedzone krąpie. Doliczyłem się dziesięć sztuk. Ale miałem pisać o kleniach, więc udało się złowić siedem sztuk ( 35-47 cm). Dwie duże ryby nie dały się bliżej podholować i nie wiem z czym walczyłem. Po kilkunastu sekundach wypięły się z kotwiczek. Rewelacyjnym woblerem tej nocy okazał się 32 mm "Bochen". Następna noc z postanowieniem, że odwiedzę kilka innych miejscówek. Sytuacja trochę się zmieniła. Woda inaczej się układała. Sieczki nie było widać, to poruszałem się trochę po omacku. Początkowo sięgnąłem po wspomnianego "Bochena". Jednak spróbowałem poszukać czegoś innego. Przecież nie można polegać na jednej przynęcie. Wygrzebałem z dna pudełka zrobionego przez siebie 40 mm woblerka. Za dnia nie dał mi nigdy ryby. Tym razem odczarował się i dał mi dwie największe. Wcześniej tracę coś konkretnego. Dwa groty odginają się i nie utrzymałem ryby. Taka sytuacja miała miejsce dwa razy. Dla odmiany łowiłem też na woblera "Krakuska" 40 mm. Model ten złowił chyba najwięcej ryb w te dwie noce. Żeby było ciekawiej, to znowu dwie duże ryby po jeździe na hamulcu wypinają się z kotwiczek. Z godziny na godzinę rosną w mojej wyobraźni;) Aktywność ryb była widoczna w momencie, gdy plecy odmówiły posłuszeństwa. Łowiłem je całkiem inaczej niż poprzedniej nocy. Nowe doświadczenie na przyszłość. Sprzęt jakim łowiłem raczej delikatny. Moc zestawu do 3 kg i przynęty do 40 mm. Na liczniku miałem 11 kleni ( 40-46 cm).
  11. 14 points
    Znowu muszę zaspamować forum Ale tym razem pod naporem syna. Miał dziś urodziny, torcik, imprezka rodzinna i goście zmykają koło 18:00. Syn rzuca hasło, że fajnie byłoby złowić urodzinowego klenia i po 10 minutach jesteśmy nad rzeką. Kleń się zameldował dość szybko. 41cm. I do wody: Potem syn miał atomowe branie. Ledwie zaciął bo wędkę wyrwało z podpórek. Nie był w stanie unieść wędki i po chwili ryba się spięła. Holował już czterdziestki bez problemu, więc takie zdarzenia pobudzają wyobraźnię. Dzielę się więc jego przeżyciem, bo mu zależało
  12. 14 points
    Ostatnie dwa wieczory spędziłem przed imadłem. Z uporem maniaka staram się zapełnić nowe pudełko muszyskami. A z tyłu głowy caly czas mam... Czy dzisiejszy wypad nad wodę wypali? Czy ktoś znowu mnie przekabaci i pójdę do pracy😕 Tym razem się udało przed 7 rano termos z kawą gotowy kanapki zrobiobe! Co by nie jeść znów po drodze Hot-dogów z bułką z pazdzierza. Po drodze odstawiam Żonę do roboty i jadę po Odysa. No bo któż inny mógłby w tygidniu wyskoczyć rozprostować sznur jak nie Nauczyciel w czasie ferii.. Hehe Na miejscu jesteśmy przed 10 wita nas wiosna 8 stopni słońce zapowiada się świetny dzień. I tak kilka kilometrów w nogach zrobionych kilka ryb nie powalających z nóg złowionych, ale cieszą jak te duże w końcu środek zimy mamy tej wiosny. Po kilku godzinach spacerowania zmieniamy miejscówkę. Krótka przerwa na kawę przewiązanie zestawów i maszerujemy dalej. Odys dusi krótką nimfę A ja większość dnia z uporem maniaka łowiłem na długą nimfe i mokrą. Co dawało też fajne efekty tym bardziej że co jakiś czas dało się zaobserwować zbiórki i sporo małej jęteczki latało. Pod koniec dnia miła kropkowana niespodzianka w rozmiarach wywołujących uśmiech od ucha do ucha. I zarybiamy! Już zapomniałem jak fajne jest w środku tygodnia wyrwać się na Ryby z równie popier... Kolegą po kiju.
  13. 14 points
    Hmy.....a z drugiej strony łowił @jaceen, wracałem z nim do auta i o żadnym kleniu nie wspomniałtaki to tajniak z niego!!! Nawet jak mu mówiłem, że marzył mi się klenio ładny. Więc THE END musiałem przesunąć na dzisiaj. Spontan. Pobudka! I ogień. Dzisiaj było jakoś pusto nad wodą. Komercji nie było Trzy ryby na brzegu. Każda z innego gatunku. I tak rosnąco: klenik około wymiar, okoń 22cm No i była ryba dnia: Ostra walka! Prowadziłem tuż przy zaroślach i ....zaczep, który po chwili ciągnie do środka Ślumpy. Hamulec miałem dociągnięty to mi dało fory. 60cm! Czyli mamy jeszcze parę grubych ryb do zarybienia Teraz już na pewno THE END!!!!
  14. 14 points
    3 Wrocławskie kluchy z niedzieli 47,50,52 cm:)
  15. 13 points
    Dzisiejsze 82cm z przydomowej Odry branie z około 6m głębokości
  16. 13 points
    Jak na razie ogromnych nie ma ale widziałem takie 70+ niestety odprowadzają tylko przynęty. Poznałem miejscowego "czarodzieja" około 65lat wodę ma w małym palcu więc z nim chodzę 😀 A że lubię chłonąć wiedzę wędkarską słucham go z ogromną przyjemnością i cytuje "szkoda młody że 3 lata temu Cię nie było..." ja dzisiaj jedną i dwie spiny a Pan Marek 3szt 😱 wszystko łowione od zegarka, czyli " nie wchodź jeszcze do wody poczekaj 15min" Ja widzę spław na wodzie i już chce pędzić ale nie. Pan Marek " zapal sobie ta była mała szkoda marznąć i pamiętaj trocie chodzą ławicami a jeśli ja nie złapie to Ty tym bardziej" na hasło idziemy on w pierwszym rzucie ma trotka ja w 3 i tak przez 15min potem znowu hasło wychodzimy 😱🤣 nie znam wody ani upodobań ryb więc Pan Marek to mój nauczyciel i nie będę się stawiał 👍 zobaczymy co przyniesie jutrzejszy dzień
  17. 13 points
  18. 13 points
    Ostatnio cała "Śmietanka Towarzyska" z Wrocławia uganiała się w poszukiwaniu okoni..... zmobilizowali mnie więc też niedawno zorganizowałem sobie trochę czasu i postanowiłem ich poszukać w samotności. O dziwo nawet jakieś udało się zlokalizować. Brania bardzo delikatnie, pasiaki niemrawe i niezbyt skore do współpracy, jednak coś tam udało się wydłubać z takim gagatkiem na czele.....
  19. 13 points
    Siemka. Dzisiaj zameldowałem sie przed 6 rano na prezycach woda obiecującą i na tym sie skończyło 😁 Łowiłem tam do 9 bez kontaktu z rybą a ludzi jak na pielgrzymce. Po głowie mi chodziło odpuścić na czas ustabilizowania sie wody 😳Ale z tyłu głowy... może odcinek przydomowej Odra dawno tam nie byłem. Po dotarciu na miejscówkę rozpoznanie w terenie czy wogole jest sens wyciągać wędkę. Zaglądam do kanału a tam 😱Leszcze wielkie jak okręty podwodne lecz ja chce drapieżniki z prawdziwego zdarzenia a nie...😁 Po około 15 minutach obserwowania wody (Odry nie kanału) padła decyzja połowie sobie leszcze na spina 😛Do wody leci nano 3 od Hunter jest walka zacięta jak diabli żyłka 0,16 bardzo mocny nurt i do tego okręt podwodny🙈Jakieś 67 cm 😋 Pozniej wypatrzyłem stado uklejek co mnie zdziwiło nie były wcale blisko brzegu 😳A woda... woblera zatraciłem z oczy po 10cmi sie zaczęło technika łowienia- normalnie po bożemu rzut i ognień😂 I jest pierwszy nie duży ale cieszypo kilku minutach kolejny troszkę większy i na deser 🎉Wziął tak agresywnie ze mało ręki mi nie złamał 🙈😂😂 wypad udany. Warto chodzić i szukać biorą nawet na tak brudnej wodzie. Ciekawe czy żona na weekend mnie spuści ze smyczy 🤔😥😭
  20. 13 points
    Na południu zimne poranki ale też coś tam się dzieje......
  21. 12 points
    Zeszły rok był niemal w 100% spinningowy - byłem może ze dwa razy z gruncikami, w tym jeden raz na zawodach. Dzisiaj dla odmiany feeder na stojącej wodzie z forumowym kolegą. Było kilka rybek. Sporo karasi w dwóch gatunkach (największy 32cm), karpiki, leszcz a nawet linek 32cm. Zabawa przednia. C&R.
  22. 12 points
    Wątpię, że kiedyś nadejdą takie czasy;) Praktycznie za każdym razem przechodząc w pobliżu, widzę tam wędkarzy. Nie wiem, czemu ma służyć wbity drąg przy schodkach. Ktoś odmierzył te problematyczne 50 m? Konkretnie w tym miejscu bardzo rzadko widuję starszych wędkarzy. Sama młodzież. Ta uwaga w ramach przeciwwagi do wędkarzy, którzy uprawiają publicznie na forach ageizm. Dla nich starszy wędkarz, a już taki z gruntówką, to... szkoda dalej pisać;) ---------------------------- W mijającym tygodniu skoncentrowałem się na jaziach. Trochę było w tym przypadku, ale łowiąc, od czwartku do czwartku kilka ładnych okazów złowiłem. Był dzień, że brania na zawołanie, a innym razem trzeba było się dobrze nakombinować. Łowiłem wyłącznie na woblery w rozmiarze 3-6 cm (Rapala, Hunter, Krakus, Lovec Rapa, swojaki). Kilka razy otarłem się o nowe PB. Brakło milimetrów. Wczoraj była najwyższa woda w ciągu tych wszystkich dni. Niby niewiele, ale kilkanaście centymetrów i całkiem inne łowienie. Nie ominęły mnie przyłowy. Największy 78 cm. Były też dwa piękne klenie. W mojej ocenie ten większy mógł mieć ok. 55 cm. Jeszcze się waży decyzja, czy dzisiaj ostatni raz pochylę się nad jaziami. Nadchodzi ochłodzenie i plany powoli trzeba zweryfikować;)
  23. 12 points
    Dzisiaj moja trzecia muchowa wyprawa- tym razem na Wisłę w okolicy Ustronia. Ostatnio łowiłem tu jakieś 25 lat temu... Rano notuję sporo wyjść do suchej muchy, ale nie mogę nic zaciąć. Wreszcie na imitację konika polnego zacinam klenia ok. 40 cm. Łowię też jednego niewielkiego pstrąga na nimfę. Robi się coraz cieplej a nad rzeką pojawiają się plażowicze. Mimo tego łowię jeszcze dwa nieduże klenie. W południe słońce mocno grzeje, ale chcę zobaczyć jeszcze ujście Brennicy, gdzie ponoć jest głęboka rynna. Faktycznie miejsce jest ciekawe. Próbuję łowić na mokre muchy, ale dopiero imitacja czerwonego robaka przynosi efekt. W rynnie łowię jeszcze kilka podobnej wielkości okoni. Około 14 mam kontrolę. Dwóch panów w samochodzie patroluje rzekę. Sprawdzają zezwolenie i przynętę. Od słowa do sława okazuje się, że kontrolującym jest... wieloletni zawodnik i Mistrz Europy w wędkarstwie muchowym Kazimierz Szymala! Udziela kilku rad i odsprzedaje trochę much swojej produkcji. To był ciekawy dzień. Ryb nie złowiłem zbyt wiele, ale znów sporo się nauczyłem. O parę rzeczy popytam w odpowiednim dziale.
  24. 12 points
    Pod koniec tygodnia zdecydowałem, że skoncentruję się na okoniach. Czas? Chciałem być o brzasku. Łatwiej zostać z nocki niż ściągać się przed trzecią. W każdym razie byłem. Z okoniami mam niewielkie doświadczenie i czasami wprawiają mnie w osłupienie. Pamiętne dla mnie kilka brań na Ślęzie, które nie dały się dźwignąć od dna, potwierdzały moją opinię, że okonie 30 cm są równie waleczne, jak kleń 40 cm. O tej porze roku, gdy są w doskonałej kondycji, potrafią przyćmić swoją walecznością inne ryby. Liczę, że w tym sezonie poważnie zbliżę się do wymiaru czterdziestu centymetrów. W piątek kilka ładnych okoni siadło na streamera. Jeszcze niedawno marzyłem o takich na spinning, a tu całkiem fajnie zagryzają moje muchy. Przy okazji trafiam pięknego klenia. Nie był tym razem głównym celem, ale...:) Sobotni brzask podobny do wcześniejszego. Garbusy ładnie podgryzają. Szybko dostaję tego największego. Kilka kolejnych jest w przedziale 20-27 cm. Sytuacja bliźniaczo podobna z poprzedniego dnia. Między okoniami łowię kolejnego klenia ponad pięćdziesiąt centymetrów. W tym sezonie, to mój dziewiąty ponad tą magiczną kiedyś dla mnie cyfrę. Przy tych zmaganiach miałem dwie bardzo silne ryby. Jedna po chwilowej walce dała się trochę podholować i nawet już widziałem dużą rybią głowę, ale po kolejnym zrywie wypina się i nie wiem, co to było. Druga to już moc parowozu. Wspominałem niedawno, że przypon 0,22 nie daje gwarancji wygrania każdej walki. Poszedłem krok dalej i zaczynam wiązać 0,24 mm. Dalej już nie brnę, bo pozostały sprzęt też ma swoje ograniczenia. Ryba nie dała się zatrzymać. Podkład się już kończył i trzeba było mocniej przytrzymać ręką szpulę. A branie nastąpiło na podarowaną mi muchę od Jaroslava. PS
  25. 12 points
    Wczoraj miałem istny emocjonalny rollercoaster na pajkach. Wjeżdżam na starorzecza koło 18, szybka analiza poziomu wody i jazda. Jest pochmurnie i kropi, miła odmiana po 2 tygodniach lampy. Jerki lecą po kolei do wody, mety strasznie trudne przez wyrastające wszędzie zielsko, za chwilę większość z moich ulubionych "staruchów" zamknie swe wody aż do października. Po 20 minutach atom nie branie, kij leci z ręki, szybko się ogarniam i zaczyna się jazda. Po 5 minutach holu wiem, że mam na kiju rybę życia i nie mam jak jej podebrać. Szybka decyzja, rozbieram się i wchodzę do wody. Pajk wychodzi mi za linią gęstych grążeli na powierzchnię. Jest większy niż ta 105 z października, szybko odchodzi kolejny raz. Mam jakieś 1,5 metra gruntu, mokre gacie i koszulkę. Dalej nie wejdę i już wiem, że muszę go jakoś przeprowadzić przez te cholerne grążele. Podciągam go kolejny raz, jerk zapięty za tylną kotwiczkę, reszta wisi mu z pyska. Wóz albo przewóz, staram się go wyciągnąć na grążele, wolna kotwica łapie liść, a ten bydlak jakby tylko na to czekał, macha łbem i się wypina 😕 Jestem zdruzgotany. Cały upier....ny i mokry. Masakra. Po kwadransie ogarniania postanawiam wejść po 2 jerki zaczepione na kłodzie 3m od brzegu kilka wyjazdów temu. I tak jestem cały jak wyżej odczepiam oba, przebieram suchy dres i walcze dalej. Zakładam jednego z uratowanych killerów i w 25 min mam 7 brań i wyciągam 4 szczupaki w przedziale 53-65 cm. W momencie jak chmury koło 20 się rozchodzą i wychodzi słońce brania ustają, jak by ktoś nacisnął przycisk off. Biczuję do 21.30 bez efektu i się zwijam. Wnioski: tylko czekać na kolejny pochmurny dzień
  26. 12 points
    Przyszedł czas na podsumowanie wyjazdu na Turawę. Od samego początku jakieś fatum ciążyło nad tą wyprawą i do samego końca pech atakował każdego z nas. Najmniej oberwało się mi. Największymi pechowcami okazali się Mateusz i Wojtek, którzy jeszcze dobrze się nie rozgościli na Turawie, a już musieli wracać do Inowrocławia. Paweł rozwalił telefon, zgubił ulubiony kijek, ponadto dwie największe ryby wyprawy spięły się mu podczas holu. Tomkowi i Michałowi zdefektowało autko i musieli zostawić prawie cały sprzęt z samochodem w Turawie. Na szczęście mogli liczyć na Sylwka, przepakowali najważniejsze rzeczy i ruszyli wspólnie w powrotną drogę. Ojciec w drodze na Turawę narzucił ze 100 km, a na powrót złapał kapcia w przyczepce. Ponadto wędkarsko wyprawa była najsłabsza od wielu lat. Rybki słabo żerowały. Pogoda była bardzo zmienna od tropikalnych upałów, poprzez burze i szkwały, aż do chłodnych i pochmurnych dni. Przez te parę dni udało mi przechytrzyć parę rybek, które poprawiały mi humor. Wszystkie rybki złowiłem na piórka, gramatura różna od 12 gr po 25gr, o dziwo najczęściej wieszały się szczupaczki w przedziale 45 - 60 cm. Ponadto jak zwykle mogłem liczyć na kolegów i nasze wieczorne wspomnienia, opowiadania z poprzednich wypraw. Za to właśnie lubię takie wyjazdy, ten klimat i tą wspólną pasje. No cóż wyprawa bardzo pechowa, ale i takie się zdarzają. Mam nadzieję, że kolejne okażą się szczęśliwsze, bo jak mówią po największej burzy przychodzi słońce, i tego życzę moim kompanom z tej wyprawy.
  27. 12 points
    Szczęśliwie zdarzyło się, że był ktoś kto mógł fotkę cyknąć i miarka się też znalazła bo miarki nie mam, ryb nie mierzę a fotki to u mnie też prawdziwa rzadkość. Fotografem był kol @Marienty , miarkowcem nie wiem kto
  28. 11 points
    Prosto znad wody- pierwszy karpik tej wiosny.
  29. 11 points
    Dziś nadmiar wolnego czasu, więc zrobiłem pokaz slajdów z całego roku całej naszej ekipy .
  30. 11 points
    Sobota i Niedziela nad wodą! Po udanej zeszłej sobocie z Brzanami chciało by się więcej takich rybek ale niestety to nie takie łatwe. Zmiana pogody woda w górę,w dół i z Brzan nici! Sobota marna kilka maluszków. Dziś ciut lepiej. Jakieś Kleniki dwa Potoki około 30 cm i wisienka na torcie Świnka 44 cm
  31. 11 points
    Ostatnio parę dni spędziłem na zasiadkach leszczowych na swojej rzeczce. Raz nawet udało się zrobić pierwszą nockę w tym sezonie. Wyniki średnie, ale zawsze jakieś tam leszczyki wpadały, a przyłowem miałem dwa fajne profesorki. Jeden do zdjęcia się nie załapał, bo uciekł mi z podbieraka ;D
  32. 11 points
    Dzisiaj rano jadąc na ryby pomyślałem sobie, że dziwny to sezon, kiedy pierwszy lód zaliczam w marcu. Ryby jakby chciały to potwierdzić, bo brały jakieś takie bardziej wiosenne Pierwszy na 45, drugi na 48cm. Oprócz tego parę płotek na spławik u ojca, ja konsekwentnie na blaszkę, okoni brak. Łowisko to głębokie starorzecze Nidy. Logo
  33. 11 points
    Drugie moje wyjście nad Ślęzę w tym sezonie. Oczywiście nocne Ryby nie były zbyt atywne, ale coś tam udało się wydłubać Na początku trafił się klenik trzydziestak Potem długo nic i... fajny strzał Jeszcze portrecik (w mojej łapie ryby jakoś niepozornie wyglądają ) i zarybiamy Odcinek miejski, brania na przynęty prowadzone wzdłuż burt. Głównie woblery, jedno fajne branie miałem też na kajtka, niestety niezacięte. Większego klenia podmieniam w tabeli. Dwa wyjścia i dwie czterdziestki, oby tak dalej
  34. 11 points
    Tak jak Bacyk napisał sezon 2017 zamknięty udanym wypadem w doborowym towarzystwie 😎 Każdy jakąś rybkę miał, pogoda dopisała ☺ Jak zwykle Baca był najbardziej upierdliwy więc pośmiać też się można było 😜 Od jutro nowy rozdział sezon 2018 Powodzenia wszystkim życzę samych okazów z taaakim okiem 😎
  35. 11 points
    Coroczny "Sylwestrowy" wypad za nami. W skladzie: Gucek, Boorys, Patryk, Jaroslav i ja. Zdecydowanie udany. Wszyscy polowili, niektórzy pierwszy raz byli nad tą ko kretnie wodą i nawet Boorys coś podobno zlowil (nikt tego nie widzial) Pogoda piekna, siarczysta, a woda kryształ. To juz koniec sezonu 2017. Przed nami 2018 i nowe ustalenia. Chcemy wlodarzom z J.Góry udowodnić, że są inne wody PiL oprócz Bobru i dlatego odpuszczamy to jeleniogórskie "eldorado" 😎 Może władza podrapie sie dla odmiany po ...głowie i zacznie od ochrony rzeki wraz z jej inwentarzem. Może dotrze, że zabawy z prądem na górnym Bobrze celem uzupelnienia rybostanu ma dolnym jego odcinku, to grabież. Życzymy im powodzenia i skoro porownują sie do okręgu Krośnieńskiego to rozumiem, z Bobru zrobią San
  36. 11 points
    No i przyszedł czas na ostatnie podejście. Ostatni wypad. Nad wodą byłem między 8-9h. Od razu mnie przywitał @Płatek88 Już po pierwszej rozgrzewce był jak się okazało. Zapowiadało się ciekawie. A jeszcze czekałem na jaceena. Miałem po cichu nadzieję, że połowimy. Pogoda była ok nie za zimno nie wiało. Tak w sam raz. Ja się nastawiłem na łowienie gumkami. Najpierw sprawdziłem swoje ściśle tajne bankówki Potem już poszedłem w miejsca typowo zimowiskowe. Tam spotkałem kolejnego gracza ligi Był nim @PPu88 na fot. I od razu gratuluję pięknego punktowanego pasiaka! Tym bardziej dlatego , że nie było dzisiaj łatwo. Miejsca w jakich wszyscy próbowaliśmy to wolniejszy bieg Ślęzy. Ja postanowiłem przejść na drugi brzeg. I poszukać nowych dołków, spowolnień i ciekawych miejsc......no dobra kilka wypatrzyłem po ostatnim upuście wody Na niskiej wodzie udało mi się coś nie coś pozapamiętywać. Co chwilę spotykałem chłopaków na przeciw; Tutaj jaceen walczył zawsze groźny i nie przewidywalny Znam go na tyle ,że wiem jak jest gruba ryba w wodzie to potrafi ją podejść po mistrzowsku. Ja poszedłem dalej w górę. Ale wcześniej są takie słupy po dwóch stronach rzeki. Czy wiecie może co one oznaczają? Stojące na przeciw siebie. ???? W górze trafiłem piękne stadko. Jak dobrze policzyłem to 9szt. z jednego miejsca. @Płatek88 stał na drugim brzegu i oglądał widowisko okoniowe Trzy największe okonie dały by świeżakowi w sumie 114 pkt. tak na szybko policzyłem. We dwóch kolejnych miejscach dołowiłem kilka sztuk. Dzień trudny, okoni trzeba było szukać na bardzo długim odcinku rzeki. Te które znalazłem to stały na stokach. W miejscach na granicy płytszej i głębokiej wody. Szkoda, że ten wpis nie wrzuciłeś wczoraj Motywacja na dziś była by jeszcze większa! Do zobaczenia już w pubie przy kufelku. Pozdrawiam!!! THE END
  37. 11 points
    Cześć. Po długiej nieobecności na forum coś trzeba dorzucić. Gratuluję wszystkim wytrwałym, sezon nadal trwa. Nocne okonie na razie omijają mnie szerokim łukiem aczkolwiek przechodząc prawie na UL przy sandaczowaniu spodziewam się nocnych garbusów. Na razie w zamian mnóstwo przedszkola psiaków można połowić. Dziś natomiast trafił się taki oto nocny zbój Guma 6 na 6 gramach. Pozdrawiam
  38. 11 points
    I sie udało. Miałem jeszcze jednego małego jeden spad i kilka odrowadzen łowiłem tylko na wobki oleix'a.
  39. 11 points
    Nieobliczalny, zaglądaj na pogodynkę. Ślęza poniżej 180cm robi się miejscami płytka i prześwietlona. Wtedy wiele odcinków jest trudnych do podejścia kleni. Powyżej 200cm może komuś przeszkadzać silniejszy nurt. Jeszcze wszystko zależy od pory roku. Jak wyjdzie "ryżowisko" z koryta, to lepszy wyższy poziom. Robi się wtedy ciekawiej. Trzeba trochę czasu poświęcić rzeczce, aby kojarzyć pewne dane i ocenić szanse na przyjemne łowienie. Najważniejsze według mnie, to opanować odcinki najbliżej siebie. A później zdobywać kilometr po kilometrze:) Wszystkie odcinki powyżej Partynic są ciekawe. Jak ktoś lubi przedzierać się przez chaszcze i strącać kleszcze, to tam jego miejsce;) http://monitor.pogodynka.pl/#station/hydro/151160230 ___________________________________________________________________ Pogoda na ostatni tydzień rywalizacji nie będzie łaskawa. Postanowiłem w te dni powalczyć z muchówką. Odcinek od WABCO do pętli-Oporów. Na początek założyłem Red Taga na cienkim haku. Pierwszy rzut i pierwszy klenik. Przybyło mi kibiców:) Powoli, krok po kroku obławiam ciekawsze miejsca. Zbierają ukleje i klonki. Sporo chybionych ataków. Kilka maluchów zapiąłem. Później zmiana taktyki. Idę z nurtem wydłużam linkę i rzuty. Zakładam jiga z główką wolframową (na haku Red Tag). Turlam, wachlarz, podciągam, wybieram i znowu kilka puknięć i chyba ze trzy rybki meldują się do wypięcia. Walczę z wiatrem. Czasami porywy wyrywają linkę z wody. Jeszcze do tego przypałętał się deszcz. Daję sobie jeszcze dziesięć minut i kończę. Za mój upór dopisało mi szczęście. Wiatr się uspokoił, przestało padać. Na ostatnie trzydzieści minut zakładam chrusta Goddard Caddis. Jak ma coś palnąć, to tylko w niego. Przeszedłem jakieś 50m i w miejscu, gdzie kiedyś kilka fajnych kleni wyłuskałem następuje kłapnięcie i chrust znika. Podciągam linkę i czuję opór. Jest dobrze. Po walce spodziewam się ładnego klenia. Bez podbieraka się nie obejdzie. Piękny, silny kleń na suchą muchę. Muchowy sezon na tej rzeczce u mnie otwarty na poważnie;) Miarka wskazała porządne 39cm. Tym samym w tabeli dopiszę sobie 1pkt.
  40. 11 points
    Żadne z Chin, nasz rodzimy okoń to był. Dzisiaj na lodzie od 10-15.30. Minus 3 więc żyłka przymarzała do przelotek i do lodu. Tylko blaszki i trochę żuczkiem pracowałem. Najpierw żwirownia i nawet puknięcia nie było, kilka dziur wywierconych w różnych miejscach, głębokości od 1,2 - 3m. Po 12 przeniosłem się na zalew i też nawet okonia nie widziałem. Jedyne branie dnia nastąpiło około półtora metra od trzcin na wodzie o głębokości 2 metrów. Na centymetrową błystkę połakomił się ten ładny kleń. Zanim się pokazał w całości to miałem stan przedzawałowy bo błysnęła czerwona płetwa pod dziurą i byłem przekonany że to rekordowy okoń. Na żyłce 0.10 trochę dokazywał i kilka odjazdów było miarki nie miałem ale zmierzyłem w domu wędkę i wychodzi mi 47 cm. Rybka wróciła do wody w dobrej kondycji. Może by zacząć do Grand Prix zgłaszać
  41. 10 points
    Za namową @Booryss 'a wczorajszy deszczowy wieczór spędziłem z muchówką w ręce. Booryss, jak na rasowego muszkarza przystało, brodził oczywiście ze spinem . Taki to, pierwszy w sezonie, 36 cm jasio się przyplątał. Walnął w niepozornego, lekkiego streamerka, że prawie wyrwało mnie ze śpiochów. Dwa brania, jedna ryba w podbieraku.
  42. 10 points
    Postaram się jeszcze od siebie dodać kilka szczegółów z mijającego sezonu. Otworzyłem katalog ze zdjęciami i wszystko zaczęło się przypominać. Jak część z was, gdy warunki pozwalają, to z początkiem roku szukam ryb w mniejszych rzekach. Dużo w tym chodzenia i oglądania, żeby nie marznąć. Każda ryba w takich warunkach więcej cieszy niż w ciepłych miesiącach. Środkowy odcinek Ślęzy dał kilka ciekawych wspomnień i miłych niespodzianek. Kilka ładnych okoni i jako ciekawostka, między okoniami trafiły się leszcze. 2” keitech cola na 2-3g jigowej główce na przedwiośniu potrafi zdziałać cuda. Największy ze Ślęzy miał 47 cm. Do tej pory takich spinningowych przyłowów nie mierzyłem, więc przyjąłem za swój początkowy spinningowy PB w tym gatunku. Później poprawiłem go o jeden centymetr na Odrze. 48 cm złowiony na małego jaziowego woblerka. Keitech cola dał mi również PB w płoci. Złowiona na stojącym, otwartym, wrocławskim zbiorniku (wynik 40 cm). Luty i marzec poświęciłem rzece Bystrzycy. Pogoda pozwoliła odwiedzić tę rzekę około 20 razy. Zaskoczenie całkowite. Takiego otwarcia jeszcze nie miałem. Tylko dwa razy zszedłem na zero. W pozostałych przypadkach kończyło się na kilku kleniach a w najlepszym przypadku, naliczyłem szesnaście. Już 13 lutego dostałem pierwszego w sezonie 50+, a w dalszej części sezonu naliczyłem takich ponad magiczną pięćdziesiątkę, razem szesnaście sztuk. Były łowione na spinning, na muchę, w dzień i w nocy. Sezon zakończyłem niespodziewanie na początku listopada, ale przedostatnia wyprawa była również uwieńczona sukcesem i kleniem ponad pięćdziesiąt centymetrów. Przy okazji chodziłem, obserwowałem i po cichu liczyłem na złowienie troci. Miałem okazję kilka razy spotkać tę rybę. Tym razem szczęście również dopisało. Jazie. Nie nastawiałem się na nie, jednak wspomniany koniec sezonu zmienił moje plany. W wędkarstwie trzeba być elastycznym i przyjmować to, co nam natura serwuje. Gdy zorientowałem się, że jeszcze można je z bardzo dobrym skutkiem łowić, zostawiłem sprzęt sandaczowy i poświęciłem część października i listopada na te ryby. Nie żałuję ani minuty spędzonej na ich poszukiwaniu. Emocje, jakie przeżyłem, bezcenne. Mogę porównać je do kleniowego początku, tylko tu, wszystko odgrywało się nocą. Okoń. Tu mógłbym najwięcej pisać, bo sezon miał być poświęcony pasiakom. Postanowienie było takie, aby złowić minimum dziesięć trzydziestocentymetrowych. Specjalnie zmieniłem swój sposób łowienia. Zmieniłem przynęty. Łowiłem spinningiem i muchówką. Dużo informacji nabyłem na przyszłe sezony. Oczywiście informacje w boju, bezpośrednio z wody i miejsc, które będę w przyszłości odwiedzał. W dalszym ciągu będę się nastawiał na te największe w ciepłych miesiącach. Zimne, jesienne i zimowe dni zostawiam w odwodzie, gdyby sezon nie był udany. Muchowy streamer Poppery Obrotówki Gumki Cykadki Sandacz. Tu było drugie postanowienie. Chciałem złowić dziesięć wymiarowych sztuk. Tylko że chodziło mi o złowienie ich na muchówkę. Złowiłem chyba ze czterdzieści. W tym wymiarowych (51-60 cm) naliczyłem jedenaście. Było jeszcze kilka spinningowych, ale nie liczyłem. Bardzo miło wspominam te nocne polowania. Okazuje się, że sandacza można złowić na upatrzonego. Wystarczy poświęcić kilka nocy, przejść kilka kilometrów, i rozwinąć następne kilka kilometrów muchowego sznura. Boleń. Tutaj nastąpiła niespodzianka. Nie nastawiałem się a zmiana sposobu spinningowania, przyniosła kilkanaście fajnych ryb. Co więcej, czy przy łowieniu okoni na muchę, czy sandaczy, także trafiały się, jako przyłów bolenie. W tym sezonie postanowiłem, że nastawię się na nie bardziej świadomie. Zresztą, to postanowienie powtarzam, co rok. Może w tym zrealizuję je z nawiązką? O szczupakach i sumach nie wspominam, bo skutecznie udawało się omijać. Kilka oczywiście złowiłem. Jednak nie jestem miłośnikiem tych pożeraczy przynęt i staram się omijać je, na ile potrafię. Opłaty na nowy sezon mam. Tylko czekam na sprzyjające warunki i pierwsze brania. W tym roku minie mi skromny jubileusz przynależności do związku. Łowić uczyłem się kilka lat wcześniej. I jeszcze chcę powiedzieć, zadać kłam powszechnej opinii, że „dziadkowie”, starsi wędkarze są niereformowalni i tylko idą nad wodę wyławiać bezpowrotnie ryby. Powyżej są wypełnione zbiorcze zestawienia o połowach przez takiego starszego wędkarza:) Życzę w przyszłym sezonie zdrowego podejścia do wędkarzy i naszego zamiłowania, do wędkarstwa ogólnie. Bez różnicowania metod i wieku.
  43. 10 points
    W tym roku na Widawie jest inaczej niż zwykle. W kwietniu leszcz z wysypką, a w lipcu miałem dwa lejące leszcze. W lato rzeka bardzo zarosła i był bardzo niski poziom wody, odpuściłem spinning. W lipcu złowiłem kilka sporych (jak na Widawę) leszczy do 55cm. Od powrotu z urlopu byłem 4 razy i złowiłem 7 linów (przyłów to płocie, krąpie i leszcze). W poprzednich latach na Widawie liny łowiłem okazjonalnie, obecnie z premedytacją nastawiam się na nie Nie są duże od ok. 25 do 40 cm, ale na zarośniętej wodzie dają popalić, te większe weszły w zielsko i się spięły.
  44. 10 points
    Słowacja VAH dzień 2 Dzisiejszy dzień okazał się bardziej łaskawy od wczorajszego. Prawdopodobnie przyczyną była zmiana odcinka rzeki. Liczne rynny i spiętrzenia wody pozwoliły osiągnąć lepsze od wczorajszych wyniki zarówno ilościowe jak i wielkościowe. Łowilismy dziś świnki, tęczaki, lipienie, klenie i okonki 🙂 Trafił się nawet jelec 😀 Ponizej prezentuje fotkę jednego ze swoich tęczaków. Reszta zdjęć "zamokła" wraz z Tomkiem i Jego telefonem. Po reanimacji i wysuszeniu dorzucimy resztę. Spotkaliśmy dziś lokalnego szamana, którego wędka częściej niż nasza gięła się w parabole 😀 Otwarcie i chętnie pokazał nam konstrukcje swojego zestawu, przynęty (kolorystyka, rozmiar), grubość żyłki i kilka innych rozwiązań, które mamy nadzieje przyniosą jutro spektakularne rezultaty 😀 Pozdrawiamy 😉
  45. 10 points
    Blisko miesiąc nie byłem o świcie na rybach. Dzisiaj trochę się spóźniłem. Przynajmniej dwadzieścia minut. Zdążyłem jeszcze na kilka fajnych brań, jednak długa przerwa bez muchówki dała znać. Zaczęła się motać linka, innym razem przypon strzela na rybie, albo podczas holu robię błąd i ryba, dostając luz, odpływa. Żeby mnie pogrążyć, szczupak odgryza poppera. Na szczęście przynęta po chwili wypłynęła, a że była niżówka mogłem ją odzyskać. Gdy przestały działać streamery, to przezbroiłem się na spinning. Poppery słabo. Zakładam "banana" (walk the dog), który ratuje dzień. Fruwa dosłownie w powietrzu. Ataki agresywne wyrzucają go na kilkadziesiąt centymetrów w górę, ale na kiju tylko raz poczułem rybę. Z góry atakują mewy. Muszę uważać, bo kilka razy były blisko. Z mewą nie chcę walczyć. W końcu trafił! Wobler pacnął na wodę, kilka razy pobiłem szczytówką i bęc! Kij w pałąk i linka tnie zielsko. Całe szczęście, że już nie jest takie soczyście zielone. W innym przypadku byłbym bez szans. Po kilku odjazdach boleń wykłada się i mogę go zmierzyć (63). Wobler jak wobler. Pomalowałem go trochę dziwnie, ale dzisiaj ten kolor działał na ryby prowokująco.
  46. 10 points
    tomek1 nie ma starych wyjadaczy . Początki zawsze trudne wszystko przyjdzie w odpowiednim czasie większe ryby jak i swoboda rzutów. My z Odysem choć czasu mało na łowienie walczymy codziennie. Ale piękne widoki i doborowe towarzystwo rekompensują słabe wyniki. Magia zachód ów słońca Pozdrawiamy widokiem na Rysy z Czarnego Stawu
  47. 10 points
    @tomek1 jakbyś miał jeszcze jakieś wątpliwości to poniżej "mała" motywacja Cały upocony, śmierdzący, z ugotowanymi na twardo jajami w woderach, podawałem dzisiaj (jak zwykle) sucharka. Efekt - gruby klenik 55cm.
  48. 10 points
    Szybka relacja wyjazdu na Mistrzostwa Polski w wedkarstwie muchowym. W tym roku walczyliśmy w Malowniczych Pieninach. Wyjazd Piatek rano. Rzut oka na wodę Oczekiwanie na losowanie stanowisk i odprawę. Ofprawa pozostawia wiele wątpliwości kultura osobista co niektórych... Kopara opada bez komentarza. Losowanie stanowisk.... Pierwsza wersja super ale coś nie pykło atari się pomyliło i po 23 dowiedzieliśmy się że odbyło się ponownie... Bez komentarza. Po 22 docieramy do bazy Odpoczynkowej Szybkie dokręcania amunicji dyskusje taktyczne. Po północy zawijam do wyra. Przed 5 zryw... 6:30 wyjazd na sektory najdalszy 2,5 h drogi autokarem, 3h łowienia zjazd do bazy... Najdalszy sektor miał jakieś 15 minut przed wyjazdem na 2 turę i zowu jeden z nas 2, 5 h autokarem, 3h tury i powrót przed 22. Orka kilka godzin snu i znów 6,30 wyjazd i powrót przed 14. Warunki ciężkie zimno deszcz, grad, wysoka woda utrudniająca poruszanie się po sektorze. Kilka ryb złowionych były 0 w turach ale to nic, wiadome że to wpływ wylosowanych stanowisk😎 Pozycje zajmujemy gdzieś tam na szarym końcu, ale wracamy z pozytywnym nastawieniem, może za rok? Ja miałem przyjemność łowić na Dunajcu, Bialym Dunajcu i Czarnym Dunajcu,. Biały i Czarny Dunajec na którym łowiłem pierwszy raz, okazały się łaskawe i dały rybki w turach. Wszystko odbyło się szybko i ze sporą częstotliwością, orka powaliła nawet największych twardzieli 😜
  49. 10 points
    Byłem w poniedziałek spróbować z centerpinem i wypuszczanką. Wciąż "kaleczę" tę metodę więc wyniki do tej pory mizerne i frustracji też sporo ale naoglądałem się filmików na utubie jak brytole łowią ogromne klenie właśnie w taki sposób i nie odpuszczam. Pierwsza miejscówka, przynosi tylko złość na siebie bo nie jestem wstanie "dorzucić" zestawu pod drugi brzeg. Odpuszczam. Druga miejscówka jest mi znana i wiem, że biorą tam uklejki i małe płoteczki. Używam spławika 6.5g i zastanawiam się czy brania tak niewielkich ryb będą widoczne. Już w pierwszym rzucie trafiam małą płoteczkę a potem jeszcze kilka uklejek. Idę dalej. Trzecia miejscówka ciekawa, gołym okiem widoczne pasy szybkiego i wolniejszego nurtu. Staję na skarpie między drzewami i wypuszczam zestaw na skraju obu nurtów. 10 metrów nic, 20 metrów nic, 30 metrów spławik znika, zacięcie. jest!...15 cm płotka xD Ryba wielkością nie powala ale fakt zacięcia jej z ponad 30 metrów daje mi dużo satysfakcji i wiary w tę metodę. Kolejne rzuty i kolejne płotki w przedziale 15 -20 cm jedna 25 cm Praktycznie co rzut to płotka. Zauważam, że brania następują coraz bliżej miejsca, z którego zaczynam. Pewnie efekt rzucania kilkoma białymi przed każdym rzutem. Rybki niewielkie ale zabawa świetna i już dobrą chwilę temu minął czas, który zamierzałem przaznaczyć na wypad. Postanawiam, kilka rzutów i do domu. Zestaw ląduję w wodzie, prowadzę sprawdzoną trasą, co chwila przytrzymując. Zestaw mija miejsce, w którym złowiłem pierwszą płotkę i po krótkim przytrzymaniu nurkuje pod wodę, zacinam i już wiem, że to co zaciąłem to nie płotka. Ryba szaleje a ja kciukiem kontroluję pina żeby tylko nie zerwać. Domyślam się, że to kleń ale nie mam pojęcia jakich rozmiarów bo to pierwszy na tę metodę. Ściągniecię go z tych 30 metrów chwilę trwa ale ostatecznie ląduje w podbieraku. 35cm to pewnie niewiele ale radość i satysfakcja ogromne.
  50. 10 points
    Ostatnie podrygi urlopu poświęciłem na poszukiwaniu kleni na wiśnie oraz na typowe zasiadki pod leszcze. Muszę przyznać, że dopisały klenie jak i leszcze! O dziwo miałem wrażenie, że łowię nie na wodzie PZW, a na jakiejś komercji Miło mnie zaskoczyła ta moja rzeczka Pasłęka Zaznaczę, że wszystko na metodę bolońską lub zależnie od uciągu wody przystawka.
×
  • Dodaj nową pozycję...