Cięższe kije poszły w odstawkę. Wróciłem do łowienia na UL i z Mistrallem 2,5 g wylądowałem na kanale. Początkowo próbowałem rybki skusić twitchem na najmniejsze woblery Lovec Rapy. Kilka dziabnięć i odprowadzeń było, ale to mnie nie zadowalało. Zmieniłem na hak offsetowy Gurza i niewielką Tantę. Dociążeniem był tylko plastikowy mini koralik.
Tanta bardzo wolno opadała, ale brania były częściej podczas szybszego podszarpywania. Taki jakby twitch gumeczką. Największy wypracowany okonek mierzył 24 cm,
a jeszcze wpadło kilka innych gatunków (niewielkie jazie, wzdręgi, leszczyk, mały boleń i byczki).
Pod koniec łowiłem na Larvę Multi Libry Lures i też kilka drobnych rybek wpadło. Jak idziesz na ryby raz, drugi, trzeci i nic, zero, to po takim dniu wraca ochota na wędkarstwo.