Skocz do zawartości
przewodnicy wędkarscy     przynęty na bolenie

Jak było dziś na rybach? Sierpień


Płatek88

Rekomendowane odpowiedzi

Hej, dzisiaj pierwsze sierpniowe łowy. Pierwsza myśl kanał powodziowy w pogoni za sumem i zandaczem, z tyłu głowy po co tam jedziesz woda wysoka, ale pojechałem i woda była wysoka.:-P szybka zmiana miejsca na zimowiska Barek 2. Nie było widać aktywności ryb bo też był wyższy poziom wody jednak przyjąłem strategie tylko na woblery powierzchniowe. Pomimo braku ataków drobnicy z powierzchni miałem 3 ataki boleni w woblera. Jednego udało się zaciąć. 76 cm cieszy oko. Po zmroku zmiana woblerów powierzchniowych na troche głębiej schodzące. Melduję się sum około wymiaru. Fajny wypad ogólnie ;-) do zobaczenia nad wodą ;-)

_20210808_002825.JPG

  • Lubię to 1
  • Super 13
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

przynęty na bolenie   Dragon

Dziś nocka i też trochę połowione. 44 cm, 38 , 34, i 32 cm. Piękny kloc spiął się po krutkim cholu, piedziesiątke miał na pewno. Niestety poranny deszcz przesszkodził dalsze łowienie IMG_20210808_093621.thumb.jpg.2260a54c119eef5a1a4df28e69114aad.jpg

Zapomniałem dodać że jeden lin pojechał ze mną do domu 

  • Super 8
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Trzeci dzień siedzimy nad Odrą. Pierwszego dnia kilka leszczykow i drobnica. Wczoraj praktycznie nic. Dzisiaj w końcu to po co przyjechaliśmy, czyli brzany. Na razie mam już 4 na liczniku. Na zdjęciu największą 68cm. Dziękuję koledze z forum za miejscówkę :)

IMG-20210808-WA0005.jpg

  • Super 9
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj Wieprz z myślą o brzanie. Zaliczyłem dwie miejscówki. Niestety na haku meldowały się tylko klenie, krąpie i trzy sumki 50 cm. Za to boleń tłukł pięknie. 

IMG_20210808_164008_copy_1200x1600.jpg

IMG_20210808_145830_copy_1200x1600.jpg

  • Lubię to 1
  • Super 4
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gratulacje wszystkim łowiącym :D 

U mnie początek sierpnia spiningowo oczywiście kiepski :P Więc dzisiaj ruszyłem od świtu na kilka godzin posiedzieć z feederkiem na jedną z pod Krakowskich żwirowni PZW.

Wędkowałem od około 5:45 do 10:30, zaliczyłem jednego karpia 53 cm i jakieś +- 10 karasi złocistych 20-28 cm.

Wrzucam dwa pamiątkowe zdjęcia :

spacer.png

spacer.png

  • Super 7
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Elast93 napisał:

U mnie początek sierpnia spiningowo oczywiście kiepski

Muszę sobie w jakiś sposób wbić do głowy, że to oczywistość i zwyczajnie odpuścić, przepraszając spławikówki, czy feedery. W zeszłym tygodniu zaliczyłem wypad powyżej i poniżej Wrocławia. Byłem też i w samym Wrocławiu - wszędzie to samo. Nawet zacząłem eksperymentować z nowymi mi przynętami. Jedyny efekt widać na zdjęciu :)

20210805_143234.jpg

  • Super 5
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W środę postanowiłem łowić inaczej niż dotychczas. Do wody poleciały blachy. Z początku wahadła a później wyłącznie cykady. Ustawiłem się w miejscu, gdzie łowiłem klenie i okonie. W zamiarze miałem złowić coś innego, ale miałem świadomość, że w tym miejscu mógłbym trafić na te ryby. Tak też się stało. Na brzegu wylądowały kolejno okoń 30 cm i później kleń 45 cm.

P1430986_easyHDR-BASIC-2_resized.thumb.jpg.21ecd20e90caf3aec3ef5dc915940fa0.jpg

P1430990_easyHDR-BASIC-2_resized.thumb.jpg.4df4a95e88e51e877da6d0aa85371c18.jpg

P1430999_easyHDR-BASIC-2_resized.thumb.jpg.fd1a2ee32c8f3908d6d8d1603548cc2d.jpg

Trzecia rybka niestety spadła. Myślę, że to był okoń. W okresie dwóch tygodni odwiedzam ten kawałek wody czwarty raz. Trochę ryb spadło, było kilka nietrafionych ataków, ale pojedyncze, skromne, udało się złowić. Większość czasu łowiłem crawlerami.

 

IMG_20210810_203550_easyHDR-BASIC-2_resized.thumb.jpg.f17f6e993002d855e085b85723e4728b.jpg

Jednego gagatka, po analizie zdjęcia, złowiłem dwukrotnie. Identyczna długość, to samo miejsce i bardzo podobne branie dało mi do myślenia, że to ten sam szczupak. Nie miałem tym razem większej serii zdjęć i nie miałem się do czego odnieść. Jednak na ostatnich znalazłem za okiem identyczne plamki. Wnioskuję, że to ta sama ryba. Mam kilka takich sytuacji w pamięci. Na "dzikiej" wodzie nieczęsty to przypadek. Jeżeli chodzi o szczupaki, to obstawiam na duże prawdopodobieństwo, że jak wypuścisz, to po pewnym czasie możesz liczyć ponownie na jego branie. Tak już z nimi jest:)

1117382788_2021_07.22-23Odrazat_cmen.(5)-Kopia.thumb.jpg.4fb628f7ef9c1efb68b061b72c6704d7.jpg

2022810711_2021_07.31Odrazat.osobow-Kopia.thumb.jpg.d6131c8699cf9eefc703ab748493bee8.jpg

👊

 

 

  • Lubię to 1
  • Super 14
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Piątek 13.....teraz będzie mi się kojarzył tylko z pechem. Straciłem dwie piękne ryby do tego ryby odpłynęły z woblerami. Nad wodą byłem od 18 tylko do 20:30, bo jak zerwałem już druga rybę rzuciłem wędką i poszedłem do domu. Pierwszego suma mam po kilku rzutach ale może miał wymiar może nie. Drugi już konkretny sum porwał mi plecionkę, byłem strasznie zdziwiony, nie wiedziałem co się stało plecionka pękła zaraz przy przyponie, myślę sobie mój błąd źle zawiązałem. Robię zestaw i po pół godziny mam kolejnego ładnego suma plecionka znowu porwana ale już w większej odległości od przyponu. Chyba źle zrobiłem bo na kołowrotek miałem nawinietą plecionkę, która leżała dwa lata. Niby nowa zapakowana, a jednak było coś z nią nie tak. 😕 najbardziej szkoda mi woblerów, teraz muszę czekać jak nowe do mnie dotrą od znajomego, ja nie mogę się doczekać aż pójdę znowu łowić:-D teraz będzie nowa grubsza plecionka aby tylko woblery do mnie doszły do czwartku to jadę dorwać te sumy ;-) mam nadzieję że te co odpłynęły z woblerami szybko się ich pozbędą i nic im nie będzie ;-) pzdr

  • Dzięki! 1
  • Super 3
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W ubiegłym tygodniu cały weekend zasiadki na suma- bez efektu. Potem cały tydzień bez łowienia i dopiero dzisiaj krótki wypad ze spinningiem. Poper i woblery nie przyniosły efektu, zmiana na nieśmiertelnego Fishuntera i branie z klasycznego opadu.

IMG_20210815_211640.jpg

  • Lubię to 1
  • Super 9
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja nawet nie mam o czym pisać :)

Martwa woda , pierwszy kleń w tym roku który przekroczył 30 cm , łowiłem stojąc w wodzie, wysoka skarpa, brak możliwości zrobienia fotki więc nie będzie potwierdzenia . Pogoda tak zmienna że nawet nie prubuję chodzić na ryby, jak już wyjdę to tak jak na wstępie..........martwa woda . 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, ESSOX napisał:

jak już wyjdę to tak jak na wstępie..........martwa woda

Jeszcze trochę i się ruszą, ale próbować trzeba. Ja jestem zaskoczony, bo w lecie prawie nie łowiłem nigdy sandaczy a tu dwa w odstępie dwóch tygodni i to tak w sumie od niechcenia. Być może ma to związek z tym, że od zeszłego roku przekonałem się, że ryby są "pod nogami", nie tylko szczupaki, które zawsze tak łowiłem, ale też sandacze. Większość z ostatnich moich sandaczy złowiłem 1-3 metrów od brzegu/podestu. Ten sprzed dwóch tygodni wziął na spławik metr od podestu i metr pod powierzchnią na wodzie 2,5 metra.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

 Spędzając majówkę w rodzinnych stronach, odwiedziłem Mamę i przeglądając swoje stare graty znalazłem pudełko blach. Stare i jeszcze starsze, pordzewiałe z tępymi kotwiczkami... Trochę dwudziestowiecznych wypustów Polspingowych, kilka błystek jeszcze ze znakiem Czapli, parę sztuk osobiście przywiezionych na przełomie lat 80-ych i 90-ych zza Buga i kilka własnoręcznie robionych garażowym sposobem wahadłówek z "kwasówki". 30 i więcej lat temu te przynęty robiły robotę, później pojawiły się pierwsze kopyta Relaxa i błystki w moim łowieniu zostały odsunięte w cień. Odsunięte do tego stopnia, że nawet wyprowadzając się z rodzinnego domu i zabierając swój sprzęt - o błystkach zupełnie zapomniałem.

Gdy je teraz znalazłem, wróciły wspomnienia i jednocześnie w głowie urodziło się postanowienie, że wszystkie je przywrócę do dawnej świetności i jeszcze coś na nie złowię. Swój plan po części zrealizowałem jeśli chodzi o odrestaurowanie błystek, jeśli zaś chodzi o ryby, to na jedną z nich Odra dała mi już w tym roku medalowego bolenia.

To taki wstęp, a właściwie usprawiedliwienie moich dzisiejszych poczynań. Otóż wracając ze służbowej "wycieczki" postanowiłem zatrzymać się na chwilę nad rzeką w miejscu, w którym dawno, lub nigdy nie byłem. Miejscówkę wytypowałem na mapie, szukając główek i jednocześnie uważając, by nie wychylić się poza wody wrocławskiego Okręgu, bo wciąż nie wydrukowałem sobie książeczek na te sąsiednie. Wybór padł więc na niby znane mi okolice Malczyc, ale główki takie, na których jeszcze nie byłem. Zatrzymałem się jakieś 500m od rzeki. Próbując je pokonać zaczynałem żałować wyboru, a już na pewno marzyłem o jakiejś maczecie. Pokrzywy, jeżyny, osty i sam nie wiem co jeszcze tworzyły splątaną ścianę wyższą ode mnie. Z drugiej jednak strony, tak niedostępna rzeka pachniała dziewiczością, a przynajmniej niepopularnością 😀. Gdy w końcu dotarłem do rzeki, zobaczyłem ją taką, jaką kilka lat temu mogliśmy jeszcze oglądać poniżej zapory w Brzegu Dolnym, czyli szybką, czystą rzekę z kamienistymi, rozmytymi główkami. Zestaw jaki miałem w samochodzie był raczej lekki. Kij do 15g, kołowrotek 2500 z plecionką 0,06 i fluo 0,205. Szykowany pod okonka, albo jakiegoś klenika na szybko. Na powierzchni nic się nie działo, szybki nurt raczej nie wróżył okoniowych żniw, pomyślałem więc, że spróbuję poszukać bolka. Jedyne co mogłem zrobić z posiadanym sprzętem by bardziej do bolka pasował to zmienić fluo na grubsze. Tak więc stanęło na 0,255 i tyle. Jeśli zaś chodzi o powód wstępu to już wyjaśniam - do kieszeni włożyłem tylko kilka blach ze starego pudełka i tak ruszyłem do boju. Nie będę się rozwodził nad pustym biczowaniem wody i przeklinaniem pod nosem nie wzięcia ze sobą pudełka z Hermesami i podobnymi wobkami, które oczywiście w samochodzie było. Gdyby nie wizja przedzierania się przez ścianę pokrzyw to pewnie bym wrócił, a tak skazany na wahadełka brnąłem dalej i dalej, aż w końcu doczekałem się brania w klatce. To pierwsze porządne branie od wiosny i pierwsza fajna ryba złowiona od tego czasu. Żeby było ciekawiej - ryba była świeżo "zakolczykowana". Jeśli to kolczyk któregoś z Was, to spieszę z informacją, że tej cykady pozbawił Cię ten szczupaczek, ale spokojnie - już nie jest zakolczykowany 😁.

P.S. Nie lubię lata. Nie tylko wędkarsko, w ogóle go nie lubię. Zawsze jednak, gdy czekam nad wodą na nadejście jesieni, pierwszą rybą, która mi się melduje na kiju po lecie i tym samym oznajmia, że lato się kończy, niemal co roku jest nieplanowany szczupak. Ten też taki był, więc potraktuję go jako zapowiedź końca letniego, spinningowego marazmu.

 

 

 

 

 

20210818_163559-001.jpg

20210818_163651-001.jpg

20210818_163730-001.jpg

20210818_163733-001.jpg

20210818_164021-001.jpg

  • Super 11
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gratulacje dla łowiących.. :D

U mnie po raz kolejny jakieś fatum..

Od ostatniego wpisu bylem nad wodą jakieś 6 razy z czego 5 ze spiningiem i raz na nocnej zasiadce. 

Nocne łowienie zakończyłem bez jakiegokolwiek brania.. 

Spiningowe wypady dwukrotnie zakończyłem bez kontaktu a trzy razy miałem jakieś brania.. 

Ostatni wypad był wczoraj od 18-21 na Wiśle, zaliczyłem dwa kontakty z czego jeden wykorzystałem.. Był to sandacz taki już przyjemny myślę +-60 lecz po prostu spadł.. 

Jak się potem okazało miałem tępe groty w jednej z kotwiczek w woblerze :rolleyes:

Tragiczne to lato spiningowo u mnie, znajomi czasem coś łowią a ja dosłownie jakbym jeździł wtedy co akurat nie żrą 😛

 

  • Super 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wczoraj 6 godzin pływania po starej żwirowni, woda dziewicza bo PZW się do tego nie przyznaje, kiedyś pewnie jakiś prywatny właściciel był , zarybień nikt nigdy nie robił na pewno.

Ale jak jest woda to zawsze jest w niej ryba :)

Wizualnie coś tam się chlapnęło czasem więc życie w wodzie jest.

Do ręki trafił mały okoń, drugi trochę większy spadł podczas podnoszenia nad wodę , do tego 3 wyjścia z jednego miejsca okonia takiego pod 30 cm , na rózne przynęty atakował, raczej wątpliwe by w tym miejscu siedziały 3 sztuki :) atakował z pod tej pięknej kępy nenufarów . 

Łowiłem raczej na grubo z myślą o zębatych rybach. 

 

IMG_20210818_171901.jpg

  • Super 5
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W dniu 17.08.2021 o 15:51, tomek1 napisał:

Ja jestem zaskoczony, bo w lecie prawie nie łowiłem nigdy sandaczy a tu dwa w odstępie dwóch tygodni i to tak w sumie od niechcenia. Być może ma to związek z tym, że od zeszłego roku przekonałem się, że ryby są "pod nogami", nie tylko szczupaki, które zawsze tak łowiłem, ale też sandacze.

Z moich obserwacji sandacze mają się tak samo dobrze latem, jak jesienią, czy zimą.

Jeżeli ktoś mocno zaangażuje się w ich tropienie w całym sezonie, może dojść do ciekawych wniosków. Dodam od siebie jedno zachowanie tych ryb, którego kiedyś absolutnie z nimi nie wiązałem. Otóż zbieranie pokarmu podobne do klenia zbierającego muchę. Są takie miejsca, gdzie sandacz bardzo powtarzalnie, z dokładnością do metra, potrafi się ustawić i co jakiś czas zjadać rybki niczym kleń chleb z powierzchni.  Ustawia się w jakimś dołku, za przeszkodą dającą schronienie, lub  warunki pozwalają na minimalny wysiłek, by ostatecznie zgarnąć słabiutką i bezradną rybkę niesioną nurtem. Mówię o sytuacji na rzece. Może być też tak, że przemieszcza się swoją ścieżką i powraca w te same miejsca cyklicznie w krótkich kilkuminutowych odstępach. Cały pic w tym, że czasami udaje się takie sandacze  dość szybko, a czasami zaskakująco szybko przechytrzyć. Innym razem można przerzucić cały arsenał przynęt i skończyć na niczym. Przekonałem się, że w takich sytuacjach gumy z odpowiednią gramaturą jigowych główek, dają (według moich skromnych porównań) prawdopodobnie najlepszą skuteczność. W pewnych fragmentach Odry da się łowić sandacze na „upatrzonego”. Pomijając fakt, że nie łowiłem na upatrzonego dużych sandaczy, to satysfakcja z wytropienia stanowiska, wytypowanie przynęty, umiejętne jej prowadzenie, była niejednokrotnie budująca i potwierdzająca słuszną drogę do poprawiania skuteczności.  Pisząc na upatrzonego, mam na myśli miejsce widzianych i słyszalnych ataków.  Poprzedniej niedzieli byłem na jednym z takich miejsc. Poziom wody był taki, że bez namysłu postanowiłem wykorzystać warunki. Nie pomyliłem się. Sandacze co jakiś czas atakowały drobne rybki, wskazując swoje stanowiska. Tej nocy miałem sześć brań. Skuteczny byłem przy trzech. Gumy o długości 3” i główki 3-5 g dawały możliwość poprowadzić je niczym płytko pływające woblery. Brania były energiczne. Sandacze nic sobie nie robiły z tego, że przypon był prawie milimetrowej grubości. Ważniejsze było podanie gumy w ich rewir i prowadzenie na odpowiedniej wysokości.

2021-08-15.thumb.jpg.63e9e496eafbaf980799c4ea9477cd82.jpg
  • Lubię to 1
  • Dzięki! 2
  • Super 8
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

15 godzin temu, jaceen napisał:

"Sandacze nic sobie nie robiły z tego, że przypon był prawie milimetrowej grubości. Ważniejsze było podanie gumy w ich rewir i prowadzenie na odpowiedniej wysokości."

Dobrze napisane, ja swoje największe nocne sandacze złowiłem ze stalowymi długimi przyponami.. W nocy niema znaczenia czy łowisz z fluo czy grubą stalówką, najważniejsze namierzenie ryby i wpasowanie się z przynętami. To się tyczy nie tylko sandaczy.

Żeby nie było offtopic to dodam że od mojego ostatniego wpisu nad wodą byłem dwukrotnie, raz na nocnej zasiadce na żwirowni z kumplem i raz ze spinem kilka godzin z rana. Oczywiście w moim wypadku zakończyło się bez brań, a kolega zaliczył tylko sumka 73 cm na wątrobę. 

Oczywiście nadal się nie zrażam mimo tego że około 20 wypadów nad wodę miałem w tym roku na zero i dzisiaj zamierzam kolejny raz próbować "coś" złowić na Wiśle wieczorem ;) 

  • Lubię to 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Za mną krótki wypad z rodziną nad jezioro Czorsztyńskie. Udało się wygospodarować parę godzin na łowienie.

W poniedziałek mimo ulewnego deszczu wynajmuję łódkę i walczę. Ze względu na pogodę całe jezioro mam dla siebie.😆

Właściciel wypożyczalni ostrzegał mnie, że z rybami jest licho ostatnio, ale dzielnie walczę w deszczu. W trollingu zero, z rzutu notuje dwa brania, ale nie zacięte. Jedyną pamiątką zostają dziury w ogonach gum po zębach sandaczy.

Za to klimat niesamowity. Sam na całym jeziorze, cisza, parujący las, sarna kapiąca się na moich oczach, zamki w tle.... Magia. Zdjęcia nie oddają jak pięknie było.

IMG_20210823_123948.jpg

IMG_20210823_123939.jpg

Woda piękna, ale moim zdaniem trudna do łowienia w okolicy Czorsztyna. Bardzo duże głębokości (najwięcej na sondzie miałem 39 metrów a nie byłem wcale na środku). Gwałtowne zmiany głębokości np. na przestrzeni 50 metrów przejście z blatu 3 metry na 25 metrów. 

Być może w górnej części zbiornika jest trochę łatwiej i bardziej płytko, ale tam się nie zapędziłem. Jezioro to strefa ciszy i mimo że łódka porządna i mocny silnik 24 V z dużym akumulatorem, to jednak na górskim jeziorze to ryzyko wyczerpania jest duże. Kilka dni wcześniej wędkarza do przystani ściągnęła wieczorem policja bo nie był w stanie wrócić na dużej fali bo bateria padła.

Na uwagę zasługuje też łowisko komercyjne w miejscowości Frydman, w niedzielę łowiłem tam dwie wieczorne godziny. 68 ha wyrobisk pożwirowych, większość w stanie półdzikim. Niewykoszone brzegi, roślinność w wodzie, duże głębokości i czysta woda. W poszczególnych stawach zróżnicowany rybostan. Na największym - spinningowym ja nie miałem efektów, ale spotkałem wędkarzy, którzy albo sami łowili szczupaki w okolicy metra albo widzieli je na własne oczy złowione przez kogoś innego.

W stawie pstrągowym w centralnej części żyją głowacice. Właściciel pokazywał mi zdjęcia pod powierzchnią kabanów powyżej metra. Jest też kilka domków nad samą wodą. Ciekawe i nietypowe łowisko.

 

  • Lubię to 1
  • Super 4
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.