Skocz do zawartości
przynęty na klenia     Dragon

Jak było dziś na rybach ? Czerwiec - 2024


Rekomendowane odpowiedzi

Tak sobie pozwolę zacząć wątek. ;)

Co tu dużo pisać, no znowu życiówka klenia 💪 

Ryba bardzo leniwie ale zdecydowanie zabrała wobka z powierzchni.

Istny kosmos,

Mata pokazała 55,5cm 💪 

Kawał klamota!

Już o kolejne PB w tym sezonie będzie ciężko ale cieszę się, że kolejna magiczna granica została przekroczona, czyli 55cm. :)

Pozdrawiam

IMG-20240602-WA0011.jpg

  • Lubię to 2
  • Super 12
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

przynęty na klenia   Dragon

U mnie w ostatnim czasie z białą rybą i pstrągami było całkiem dobrze, ale za to rozpoczęcie sumowe było kompletną klapą. Dla poprawienia nastroju jeden z około 30 pstrągów złowionych w ubiegły weekend.

IMG_20240526_162651.jpg

  • Super 9
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

13 godzin temu, tomek1 napisał:

U mnie z drapieżnikami lipa

Też nie jestem zadowolony z tego, co wyczyniam z drapieżnikami. Raz byłem na Rędzinie i piękny boleń wstrzelił się w  legendarną Rapalę Flat Rap. Już najeżdżałem nim do podbieraka i jeszcze jeden zryw zostawił mi kocią mordkę. Po chwili miałem jeszcze jedno branie, ale nietrafione. Kolejny dzień na Odrze na Kozanowie i znowu Rapala w akcji. Jedno branie. Przez ułamek sekundy poczułem rybsko na spinningu. Jeszcze coś później zawirowało koło woblera i to wszystko. Kolejne dwa wypady do centrum. Nie, pomyliłem się, trzy razy. Raz na zero, drugi raz chyba pięć prób zebrania crawlera trzmiela własnej konstrukcji. Trzeci raz i podejście za boleniem i sandaczem. Jeden strzał w poppera/wtd sprezentowanego od Moczykija. Znowu poczułem tylko szarpnięcie i po zawodach. Dwa razy byłem na Kanale Powodziowym z powierzchniowymi crawlerami. Raz był atak na nietoperza SG, drugim razem jeden atak na Adustę, tą mniejszą wersję. Obydwa zdarzenia, to były prawdopodobnie klenie. Czerwiec ma się dobrze, a ja jeszcze żadnego drapieżnika nie mam na koncie. Czarna seria trwa:)

  • Confused 3
  • Sad 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Z jednej strony byłem nieco zdziwiony, gdy tu ostatnio zajrzałem - martwą ciszą na forum. Z drugiej strony trochę mnie to pocieszało, bo dawało nadzieję, że to może nie ja marnie wędkuję, może po prostu ryby nie biorą. Ostatnio dwa wyjazdy na Odrę poniżej Brzegu Dolnego na zero, jeden w okolice Wyspy Opatowickiej też zero, dwa na Kanał Powodziowy też można powiedzieć że na zero - złowiłem jednego małego klenika. Wczoraj postanowiłem sprawdzić miejscówkę, na której ostatnio byłem pewnie z 5 lat temu. Wtedy zaglądałem tam w najgorętszych okresach roku, by na skraju dnia i nocy złowić jakiegoś klenika, czy okonka. Z uwagi na fakt, że nie pamiętałem dokładnie dojazdu, a nie był on oczywisty, zaznaczyłem na mapie punkt, który jak mi się wydawało był kiedyś miejscem, w którym zostawiałem auto i na nawigacji pojechałem na ryby. Ostatni zakręt, nawigacja każe skręcić w lewo, ale na tym skręcie stoją pachołki uniemożliwiające wjazd autem - jakby z drogi zrobiono ścieżkę rowerową. No cóż improwizuję, jadę dalej prosto, a nawigacja obmyśla inną drogę. W końcu skręcam, przejeżdżam między wieżowcami do wału, pokonuję go i wjeżdżam na teren ogródków działkowych. Nawigacja wciąż próbuje nakierować mnie do miejsca, które zaznaczyłem więc kręci mnie po tych ogródkach. Niektóre drogi węwnątrzogródkowe są zamknięte, inne zamieniły się w ścieżki. Zaczynam mieć tego dosyć, więc staję na jakimś placyku w towarzystwie dwóch innych aut. Spoglądam na mapę - w linii prostej mam 1200m do rzeki, więc się przejdę. Profilaktycznie w miejscu parkowania wbijam pinezkę. Oczywiście pieczo też idę na nawigacji, bo straciłem orientację na tych ogródkach. Jakieś dzikie ścieżki, jakieś furtki i w końcu widzę koniec działek i początek lasu. Zaczynam rozpoznawać okolicę. Na miejsce docieram około 19-ej i od razu zdziwienie. Co tu tak pusto? Byłem przekonany, że trzeba będzie mieć szczęście, by załapać się na fajny odcinek i strzec go do nocy. Tak było kilka lat temu. Teraz raptem trzech wędkarzy. Jeden spinningista-boleniowiec i dwóch grunciarzy. Mam więc sporo miejsca i mogę wybierać. Obławiam po kolei każdy fragment i nic. Pocieszam się, że kiedyś też cokolwiek zaczynało się tu dziać o "złotej godzinie", ale kiedyś chyba ta woda bardziej żyła. Teraz jakieś pojedyńcze (bardzo symboliczne) spławy białorybu. Po zachodzie słońca widzę dwa ataki przy opasce, ale nie jestem w stanie zidentyfikować sprawców. Odpuszczam poppery i lekkie obrotówki, którymi do tej pory naprzemiennie łowiłem i sięgam po klasyczne wobki. Rozsiadam się wygodnie w miejscu, które już wytypowałem jako "swoje" i po kolei testuję zawartość pudełka. Spodobał mi się "wiślak", którego wymieniłem z Bratem za jakiegoś slidera, gdy się ostatnio widzieliśmy. Dostał tego woblerka od kogoś i nie bardzo wiedział do czego go przypasować, ale pomyslał, że mi się może spodobać. Ja z kolei wyłowiłem kiedyś z Odry slidera, którego też przypasować za bardzo nie potrafiłem, a wiedziałem, że on lubi na nie łowić i ma wodę pod takie przynęty, więc obaj byliśmy zadowoleni. Tym wiślakiem prowokuję w końcu rybę do brania. Prowadziłem go wzdłuż brzegu obijając sterem leżące na dnie kamienie. Liczyłem jak kiedyś na klenia, czy okonia, a wyszedł boluś. Było już niemal ciemno, a przede mną długa droga przez las i ogródki, więc się zwinąłem. Wracałem oczywiście na nawigacji, która znalazła krótszą drogę do celu, niż ta którą mnie tu przyprowadziła. Gdy wyszedłem z lasu i wszedłem na teren ogródków kazała mi skręcić w lewo i przejśc przez... zamkniętą na klucz bramkę. Wziąłem więc sprawy w swoje ręce i próbowałem obejść tę furtkę. Zakręciłem się na tych ogródkach strasznie. Wszystkie przejścia nagle okazały się zamknięte. W oczy zaczęło zaglądać widmo zamkniętego na noc samochodu. Odtworzyłem w głowie trasę, którą tu przyjechałem i zaznaczyłem w nawigacji ostatni "cywilizowany punkt". W ten sposób obszedłem całe te ogródki dookoła (a wiecie jak wielkie potrafią być wrócławskie ROD-y), dotarłem do wału po ich drugiej stronie i tą samą drogą, którą przyjechałem - doszedłem do auta. Dodam, że całą tę drogę towarzyszył mi śpiew Podsiadły, którego było doskonale słychać z wrocławskiego Stadionu. Nie powiem, żeby to była moja muza :D. No i jeszcze jedna ciekawostka - świetliki. Bardzo dawno ich nie widziałem, a wczoraj były wszędzie i w lesie i na ogródkach.

Desktop1.jpg

  • Super 8
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, moczykij napisał:

martwą ciszą na forum. Z drugiej strony trochę mnie to pocieszało, bo dawało nadzieję, że to może nie ja marnie wędkuję, może po prostu ryby nie biorą.

Miałem dokładnie tak samo 😁

A opisy korzystania z nawigacji to typowa klątwa naszych czasów. Też mi się zdarzało po lesie szukać miejsca do zawrócenia auta...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A u mnie jako tako. Po kilku porażkach na Wiśle, gdzie ganiałem za boleniem, odkułem się na wrocławskiej Odrze. Uparłem się, żeby złowić jakiegoś sandacza i bolenia co w końcu częściowo się udało.

5. czerwca. Duża woda na Odrze ale da się łowić. Nawet spływające farfocle i trawy nie dawały się we znaki. Uparłem się, żeby cały wieczór dać szansę karasiowi od jaxona, bo dawał mi już sadacze na jesieni zeszłego roku. Tym razem łowię na niego niebrzydkiego klenia 43cm.

20240606_092133_resized_1.jpg

20240605_214028_resized_1.jpg

Wczoraj 19:30-23:30 - super wypad. Za dnia na banana (walk the dog) od @jaceen mam sensownego okonia (pierwszy okoń w tym sezonie >20cm), klenia ok 30cm i dużego bolenia, który zrywa się po paru metrach walki.

Na ostatnią godzinę zajmuję książkowe stanowisko i uparcie rzucam widłem na napływ podwodnej przeszkody. Mam aż 6 brań ale skutecznie zacinam tylko jedno i na brzegu podbieram ładnego bolka. Bardzo dużo traw, które czepiały się dosłownie w każdym rzucie.

Wczorajszy wypad był jednym z najlepszych w tym sezonie.

20240609_204758_resized.jpg20240609_223710_resized.jpg20240610_085432_resized.jpg

 

  • Super 12
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

U mnie ostatnie 3 tygodnie wędkarsko dramat, bo też ponad 2 nie wędkowałem wcale..

Odnowił mi się uraz barku i po prostu nie byłem w stanie wędkować itd..

Po wizytach u specjalistów dowiedziałem się że u mnie to już zespół niestabilności stawu ramiennego i prawdopodobnie czeka mnie zabieg z tego tytułu który może mnie wyłączyć nawet na ponad rok od wędkowana oraz sportu 😕 Będę miał pewność jesienią jak już zrobię wszystkie badania i tak dalej.

Wczoraj byłem 2godziny na Wiśle z bratem sprawdzić czy jako tako już dam radę spiningować. Okazuje się że tak, miałem nawet jedno potężne branie na gumę z opadu, ale ryba spadła ( na bank sandacz ). Brat podobnie kilka brań ale nic na brzegu.

Drugą połowę czerwca już postaram się pocisnąć mocniej, planuję kilka wypadów spiningowych na Wisłę oraz z 2 stacjonarne podejścia za węgorzami. W zeszłym sezonie pierwsze łowiłem już z początku Maja, a w tym jakoś do tej pory 3 podejścia totalnie bez brań..

  • Lubię to 2
  • Sad 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Czyżby fatum przełamane? Oczywiście pierwsze branie niewykorzystane. Atak był w Adustę Yajirobee 6,5 cm. Drugie branie było na modyfikowaną gumową żabę.

IMG_20240609_232724005a.thumb.jpg.2bb31d9ca3b41a7f6f8c9941388d3071.jpg

Ona delikatnie "kładzie" się na wodzie i plumkanie jest bardzo subtelne. Co w nią uderzy, to jet wielka niewiadoma. Sięgnąłem po nią ze względu na wkradający się niepokój. Trzeci raz jestem bez sumowego brania. A bijące w nią klenie i bolenie podtrzymują na duchu.

P1460639_easyHDR-BASIC-2a.thumb.jpg.f9a57b8ab0198c387bd2ca4f17cc8d76.jpg

  • Lubię to 2
  • Super 9
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj celem były jazie i klenie. Na początku łowienia mam wyjście do woblera pięknego jazia ale niestety nie uderzył. Później lokalizuje klenie ale żaden nie chciał skusić się na smużaka. Może wieczorem byłyby chętniejsze. Po tych niepowodzeniach przestawiam się na okonie a te nawet chętnie współpracują. Największy 27 i 28 cm

IMG_20240611_113519_copy_1913x1435.jpg

IMG_20240611_151458_copy_1500x2001.jpg

  • Super 7
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj udało się znowu wybrać na ryby co prawda na 1h ale było warto. Udało się złowić sandacza już 2 w tym sezonie. Złowiony na woblera przy opadzie. Teraz się trafiają a ciekawe jak będzie jak ruszy liga.

IMG_20240611_214821_copy_2040x1536.jpg

  • Lubię to 1
  • Super 8
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

12 godzin temu, Zbynek1111 napisał:

Złowiony na woblera przy opadzie.

Wobler typu cykada?

12 godzin temu, Zbynek1111 napisał:

Teraz się trafiają a ciekawe jak będzie jak ruszy liga.


Może trzeba wnioskować o rozszerzenie ram czasowych dla ligii 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Cześć. Jeszcze mnie cieszy, ale zapał łowienia sumów powoli uległ osłabieniu. Nie pomagały podtrzymać go ostatnie trzy wyjścia na zero. Potrzebowałem więcej szczęścia. I we wtorek w końcu się doczekałem. Trzy godziny mieszania wody crawlerami przyniosło efekt. Branie prawie ze środka kanału. Wyraźne, głośne kłapnięcie i po chwili sum wali ogonem o powierzchnię niżowej wody. Takie zachowanie dodawało więcej emocji. Walka nie trwała długo. Wielkość suma dla mnie bardzo komfortowa i dla obu stron bezpieczna. Zażarł Adustę Yajirobee 6,5 cm/ 19 g.

P1460645_easyHDR-BASIC-2.thumb.jpg.fb45cc08e0c01f3111a12d1c482f536e.jpg

  • Lubię to 3
  • Super 10
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Pierwsze w tym roku łowienie. Tydzień temu ruszyliśmy klasycznie rekreacyjnie z kolegą na klenie, banalnie bo przynęta była bułka kajzerka.

Miejsce to Warta, a dokładnie wpływ Kłodawki do Warty w Gorzowie, przez godzinę szukaliśmy gdzie są ustawione, ponieważ w tym roku stan wody jest o tej porze wyższy niż przez ostatnie dziesięć lat.

Udało się złowić kilka sztuk pomiędzy 40 a 50 cm, kolega parę dni później sam wyskoczył i złowił 60.

W ostatnią sobotę ruszyłem na miejsce z dzieciństwa które znajduje się 1 km od mojego domu, czyli odnogę Warty, czyli starą Warte. Dwa dni wcześniej byłem wyczyścić dno z podwodnych roślin, przez co do dzisiaj mnie swędzą nogi, udało się złowić kilkadziesiąt krasnopiorek, około ,10 okoni po 20+/- cm na pinke i gnojaki, oraz na rosowki garbiego i lina, pierwszy raz tak ciemnego okonia widzę. Wszystko na gruncie około, 70 cm, gdyż jest to wypłycenie.

 

IMG_20240619_102046.jpg

  • Lubię to 2
  • Super 8
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gratulacje wszystkim :D

Tym razem i ja mam się czym pochwalić.. Wczoraj miałem mocny wędkarsko dzień, najpierw rano 2 godziny nad Wisłą z lekkim spinem zakończone jaziem 40 cm :) 

Wieczorem kolejny już 5 w tym roku wypad na węgorze który obfitował w przyłowy leszczy i karpi.. Węgorze w końcu też były, aż trzy z czego dwa już fajne 73 oraz 69 cm ;) 

Wrzucam tylko pamiątkowe foto jazia, reszta fotek w haczykowym GP i mojej galerii z tego sezonu :P 

spacer.png

 

W tym tygodniu zrobię jedno krótkie poranne rozpoznanie okoniowe, oraz jakiś nocny wypad nad Wisłę ze spinem :ph34r:

Trzeba się brać za poważne spiningowe drapieżniki :D 

  • Lubię to 1
  • Super 5
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

U mnie ciąg dalszy klątwy rybnej ;) 

Wyjście pod wieczór na dziki Wisłok, jedna miejscówka tylko, około 30 metrów wody do obłowienia, trudna bo miejsca do stania tylko z 50/50 cm :) pokrzywy wyżej głowy, rzuty castem bardzo trudne z uwagi na brak możliwości wymachu. Łowiłem tak pół na pół delikatnie i trochę grubiej. Nawet puknięcia nie miałem. Jestem w szoku bo w tym roku jeszcze nie złowiłem klenia który nadawał by się do GP czyli miał więcej niż 30 cm .

 

IMG_20240618_202718_665.jpg

IMG_20240618_202711_715.jpg

  • Lubię to 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Taka w sumie chyba ciekawostka, a może zagadka? To polska rzeka, myślę, że bardzo popularna o czym mogły świadczyć chociażby samochody stojące nad nią, zdjęcia celowo poucinałem, by usunąć charakterystyczne punkty, choć jeśli ktoś tam był/bywa to nie będzie miał problemu z identyfikacją. Ryby, które można zauważyć to karpie. Pełnołuskie, lustrzenie, bezłuskie... wszystkie pływały razem w kilku stadkach i wcale nie były to osobniki małe. Stałem z otwartymi ustami, gdy to obserwowałem. Jeśli ktoś rozpoznaje to może niech to zachowa dla siebie, (chyba, że tam to standard i wszyscy o tym wiedzą:)),  a jeśli ktoś nie rozpoznaje, a jest ciekawy to zapraszam na priv - pokażę zdjęcia bez cięć ;) 

P.S. Zdjęcia zrobione dzisiaj. Jakość słaba - operowałem telefonem po omacku, ze względu na słońce świecące prosto w wyświetlacz. Zoom oczywiście też był intuicyjny.

IMG-20240620-WA0004.jpg

IMG-20240620-WA0013.jpg

IMG-20240620-WA0014.jpg

IMG-20240620-WA0017.jpg

  • Lubię to 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jakiś czas temu kupiłem woblery typu "PikuPiku". Delikatną animacją szczytówki woblerek naśladuje konającą rybkę. Chyba zbyt rzadko po niego sięgam. Złowiłem na niego okonia, jazia, wzdręgę i ostatnio ładnego klenia. Akcji na niego było więcej. Nie wszystko wychodzi.

IMG_20240610_213336407a.thumb.jpg.61820cec149932bb9a373c8babb0cda3.jpg

Kleń, to taka ryba, że w praktyce nie ma chyba przynęty, którą by się nie zainteresował. Starzy spinngowi wyjadacze kleniowi wpajali w głowę, że klenie tylko na niewielkie woblery, ewentualnie smużaki udające owady, lub sztuczne muchy. A łowienie ich na gumki, to już maksymalny odlot:)To była uwaga jeżeli chodzi o sztuczne przynęty. Podczas wielomiesięcznych kombinacji, w jakimś sensie stawiając się w grupie wędkarzy "dziwaków":) doszedłem do wniosku, że to nie ja nim jestem, tylko ci, co uparcie i sztampowo trzymają się jednych jedynych sprawdzonych szablonów. Czy nie wydaje się wam dziwne, że stojąc w sklepie i patrząc na półki z tysiącami wspaniałych przynęt, wybiera się ponownie tą samą od lat? To jest dopiero dziwactwo:))) Samoudręczenie?:)

IMG_20240616_234626889_HDR.thumb.jpg.b6d9f0b0278c88d168359abc268aaca9.jpg

Teraz trochę poważniej. Klasycznie;) Może nie do końca, bo kiedyś moja głowa nie wpuszczała myśli, że klenie można łowić, spinningując nocą. Młodsi koledzy, ale bardziej doświadczeni spinningowo potrafili u mnie to zmienić. To była, można śmiało powiedzieć rewolucja w moim wędkarstwie. Podczas upałów, nocny spinning wolny od ścinających z nóg promieni słonecznych jest dobrodziejstwem. A przy tym wszystkim, gdy kończy się to złowieniem medalowego okazu, to nic dodać, nic ująć. Tym razem 52 cm na woblera Gębskiego/Assan w pobliżu niewielkiej, miejskiej, odrzańskiej rafy.

P1460670_easyHDR-BASIC-2.thumb.jpg.f024a999efcdcd611bf0c6483b4564fc.jpg

pzdr., jaceen

  • Lubię to 1
  • Super 7
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Chyba z miesiąc nie miałem żadnego wpisu na forum. Nie żebym nie ćwiczył, ale skuteczność jakaś marna. 

Na muchę wpadały kleniki do 30 cm, ale nie regularnie.

Zaliczyłem dwa wyjścia na grunt na wodę stojąca no kill z DS, jedna wędka klasycznie z koszykiem, druga na metodę. Dziwne łowisko, teoretycznie duże ryby są, bratu trafiały się karasie, karpie, a mi w sumie prawie nic sensownego. Wędka z koszykiem i białym robakiem lub pinką czy kukurydzą na haku, to w zasadzie można było nie odkładać na widełki. Zanim koszyk opadł robaki były już atakowane przez krasnopiórki i płotki. Rozmiar niestety maks 20cm. Ale można trochę przerzucić tego trochę dla odmiany po Odrzańskich marnych wynikach. Przy pierwszym wyjściu trafił się jeden rodzynek, ale doświadczenie z dużymi rybami na gruntówce marne. Najpierw rybą płynęła gdzie chciała. Kołowrotek nie wyregulowany, brak też tyrkotki i mojego obycia z takimi rybami, po kilku manewrach z hamulcem i kilku kopnięciach strzelił przypon jakieś 5 m od brzegu. Nawet jej nie zobaczylem, ale emocji było sporo.

Z jednej strony na Odrę w mojej okolicy ludzie narzekają, zwłaszcza spinningiści, z drugiej od czasu czasu pojawi się jakiś filmik na Youtube z ładnie połapanymi rybami, ale generalnie rzadko. Fakt jest jednak taki że główki jakby bardziej zarośnięte niż rok temu, mniej ścieżek do ich nasady wydeptanych, jakby mniej ludzi jednak się tam kręciło. Ostatnie parę razów okonki na przelewach zaczęły gryźć obrotówki i woblerki, ale maluchy. Będę starał się teraz na okoniach skupić, tylko jak już jestem nad Odrą, to nie mogę sobie odmówić obrzucania przelewów muchówka lub woblerkami za kleniem... Chyba muszę te wędki z auta wyciągnąć aby nie kusiły...

Póki długo jasno, to spróbuję z gruntówkami jeszcze parę razy wyjść na Odrę lub wodę stojącą. Korcą też nocne próby za kleniem czy sandaczem na którejś z Odrzańskich opasek, ale jakoś za późno się ciemno na razie jak dla mnie robi, a do roboty trza potem wstać.

  • Lubię to 2
  • Super 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wczoraj celem był lin i karaś na spławik. Zamiast tych ryb trafiły się 3 karpie i jeden leszcz. Największy karp dał już popalić na odległościówce. Cały czas odjeżdżał w grążele. Wszystkie ryby skusiły się na dendrobene nr 4.

IMG_20240622_202035_copy_3840x5120.jpg

  • Super 4
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.