Skocz do zawartości
przynęty na klenia     Dragon

Jak było dziś na rybach? Lipiec 2024


Rekomendowane odpowiedzi

Nie zdarzyło mi się chyba zakładać tematu, ale po miesiącu niepowodzeń, braku czasu, porażek i ogólnej kaplicy... Po powrocie z wczasów, ze świeżą głową  pojechałem zanęcić łowisko przy okazji zarzucając wędki... I oto co mnie spotkało💪👍

20240703_182959~2.jpg

20240703_170845~2.jpg

  • Super 10
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

przynęty na klenia   Dragon

Dzisiaj podobnie jak w poniedziałek byłem nad Bobrem. Najpierw ćwiczyłem obrotówki i małe gumki - trochę brań spapranych i kilka okonków przechytrzonych, największy niestety nie miał 20cm.

Pod koniec dnia na agrafkę od spiningu przyczepiłem haczyk. W pudełkach znalazłem jedynie offsetowe, ale na szczęście nie przeszkadzało to rybom. Na hak skórka od chleba. Jedno branie zmarnowane, ale też dwa z sukcesem. Klenie 45 i 40cm wyholowane do brzegu.

Udany wypad.

Compress_20240703_233727_7184.jpg

Compress_20240703_233726_6815.jpg

  • Super 8
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wczoraj po pracy kurtki wypad nad wodę w celu zlowienia sandacza. Cel osiągnięty tylko mały. W poniedziałek również udało się złowić jeszcze mniejszego.  Obie ryby złowione koło godziny 22:30. Rybka szybko wróciła do wody.

IMG_20240703_223119.jpg

  • Super 4
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

14 godzin temu, SebaZG napisał:

Na hak skórka od chleba. Jedno branie zmarnowane, ale też dwa z sukcesem. Klenie 45 i 40cm wyholowane do brzegu.

No widzisz. A ile to się trzeba namęczyć, naskradać, narzucać, żeby takie sztuki pociągnąć na spinna 😉

U mnie wczorajsze nocne 3,5h nad wodą. Woda mocno trącona ale niosąca ze sobą niewiele śmieci. Kilka brań i jeden kleń na smużaka – żabkę ok 3cm. Trafił się też leszczyk ok 37cm na sieka bzyka. Widać w nocy, w świetle miasta jak białoryb pięknie żeruje na sieczce. Wystarczy mały woblerek, tempo takie, że usnąć można i coś zaczyna się dziać 😎

20240703_222412_resized.jpg

  • Super 7
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Marienty napisał:

No widzisz. A ile to się trzeba namęczyć, naskradać, narzucać, żeby takie sztuki pociągnąć na spinna 😉

Oj trzeba trzeba.. 4 z przodu na spinna to chyba tylko jedną w życiu miałem...

Na dodatek w mojej okolicy na Odrze w tym roku mam wrażenie że straszna bieda i ciężko o rybę na spinning. Znajomy i spotykani wędkarze mają takie same odczucia. Główki tylko nieliczne porządnie wydeptane, na większości jak w buszu co chyba ma też związek z tym, że o rybę ciężko.

  • Dzięki! 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Za mną tradycyjnie coroczny tydzień nad Czarną Hańczą :)

Obłowiłem się najbardziej na rzece, sporo wzdręgi, okoni, jakieś klenie nieduże i kilka uklei, wszystko na silikony do 3cm , małe tanty i imitacje larw. Wszystko podczas spływów kajakiem. Do GP leci 5 wzdręg od 21 do 29 cm . Miałem fajnego okonia powyżej 30 cm ale wlazł mi pod rośliny a kajak szedł z prądem i musiałem całkowicie zluzować żyłkę więc się spiął. 

Łowiłem ze 2 godziny na jeziorze Wigry, bez brania, ale był spory wiatr i znosiło kajak bardzo szybko. 

Jeden dzień na prywatnie dzierżawionym jeziorze, pływanie łódką przez 7 godzin , pora nienajlepsza bo od 10 do 17. Na casta pod szczupaka nic , na delikatnie małe wzdręgo i okonie , nic wielkościowego pod GP. 

Kilka pamiątkowych fotek :) 

IMG_20240701_072022_277.jpg

IMG_20240704_102208_501.jpg

IMG_20240701_163843_129.jpg

IMG_20240704_125736_633.jpg

IMG_20240704_122710_221.jpg

  • Super 7
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Niestety nic do porównania wielkości, bo na kajaku walcząc z prądem , roślinnością i rybą nie da się  zrobić zadowalającej fotki, mam nadzieję że będziecie wyrozumiali :) 

image.jpeg

IMG_20240705_155619_796.jpg

IMG_20240705_145110_BURST1.jpg

IMG_20240705_171335_096.jpg

IMG_20240705_161911_945.jpg

  • Super 9
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Cześć.

Z początkiem lipca poleciały do wody przynęty bardziej selektywne. Blisko połowę czasu łowiłem powierzchniowo. Efektem były złowione dwa klenie i boleń. Szukając głębiej, dołowiłem bolenia, jakieś drobne okonie i kilka brań, takich "pstryków" zepsułem. Najwięcej akcji miałem z crawlerami a konkretnie z Adustą Yajirobee i gumową bezzaczepową żabą. Żabę pożarł ładny kleń. Atak był taki, że w początkowej fazie nie wiedziałem, co ją zaatakowało. To był król tego rewiru. Szeroki, wypasiony, silny, wyglądał na więcej niż, rzeczywiście było na miarce (52 cm). Przynętą była rzeczona żaba po modyfikacji na crawlera. Brań na nią miałem więcej.

Screenshot_20240704-230226a_easyHDR-BASIC-2.thumb.jpg.cf5aef25494fa2461a806b1e5b24f01e.jpg

P1460712.thumb.JPG.1a910ffbf6104feb13107675a5072a4c.JPG

Boleń, jak boleń, jak wygląda, każdy prawie wie. Jednak one potrafią być aktywne w nocy. I złowienie go w takich warunkach daje dodatkową nobilitację. Szukałem drapieżników pod ławicami drobnicy i w końcu się udało. Mocne branie na woblera HMS 7g/F.

Screenshot_20240706-0208192a_easyHDR-BASIC-2.thumb.jpg.78b7e2b5ad983b385f936a82864ef256.jpg

P1460710.thumb.JPG.a1f574068225a94ec73de7dd8578d6a0.JPG

Nigdy tego nie robiłem. A ktoś z was? Łowiliście na skórę w nocy? Nie miałem dużo pieczywa. Zostawiłem kilka kawałków z kanapki. Miałem kilka zbiórek i jedną wykorzystałem. Łowiłem na krótko, by móc obserwować dokładniej, co się dzieje. Przy dalszym wypuszczaniu gubiłem się i nie kontrolowałem. Przy dobrym miejskim doświetleniu można ten styl uprawiać bez większych problemów.

IMG_20240702_000845176a.thumb.jpg.92c00ef6113a6aeeaef4c5223c793d59.jpg

 

  • Super 12
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wczoraj udało się wybrać na kilka godzin na nocny feder. Dokładnie to na metodę i klasyka. Do metody używałem pellet osmo alien 2 mm i pellet skretting rozmiar 6mm. A przynęty które używałem to kulki osmo i solbait. Natomiast do klasyka zaneta to czarny leszcz wymieszany z robakami i zalany waniliowym boosterem. Ryby ładnie weszły w łowisko i dały się nacieszyć fajnymi cholami. Po czym wróciły do wody.

IMG_20240708_223212_copy_2040x1536.jpg

IMG_20240708_220256_copy_1536x2040.jpg

IMG_20240708_225812_copy_1536x2040.jpg

IMG_20240708_223002_copy_2040x1536.jpg

IMG_20240708_231950_copy_2040x1536.jpg

  • Super 9
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zasiadka z widokiem na Wenecję.😀 Niestety polskie rosòwki nie miały wzięcia na lagunie. Jutro przenosimy się do Chorwacji z nadzieją na dużo lepsze łowienie.

IMG_0199.jpeg

  • Lubię to 4
  • Haha 1
  • Super 4
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

No to jeszcze ciekawostka, rzut oka na lewo od mojej miejscówki.

50285E08-58CE-4B43-8A46-C370357777DA.jpeg

Dziś czytam, że prom Varsovia, pod którego rzucałem kije właśnie wyruszył do Polski po to na polskie zlecenie wybudowane.😂

  • Lubię to 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Rejestr ma ten plus, że widać kiedy było się na rybach. Z mojego wynikało, że wczoraj minął miesiąc od ostatniego łowienia. Dziś w końcu miałem czas, ale kompletnie nie wiedziałem gdzie, z czym i na co. Wypadłem z obiegu. Postanowiłem więc odkurzyć cięższego feedera, który nie widział wody z.... 10 lat. Pojechałem tam, gdzie często widywałem grunciarzy. Zająłem pierwszą wolna główkę i zamieszałem zanęty, które mi zostały po zimie, czyli czarną i czerwoną płoć. Łowilem na dwa kije, wspomniany wcześniej feeder z koszykiem, a na haku kukurydza i białe. Dodatkowo drugi lżejszy ze skórką chleba. Na koszyk jedno branie i leszczyk, na chleb nic. Po kilku godzinach zmieniłem przypon i zamiast chleba zakładałem białe robaki i zaczęły brać krąpie. Trochę ich złowiłem. Co ciekawe zestaw tylko z oliwką stał w cieniu tego cięższego z koszyczkiem i na tym kiju co chwilę coś szarpało, podczas gdy na koszyczku do końca dnia tylko jedno branie. 

Fajnie było tak sobie posiedzieć, porozglądać się i pomyśleć. Takie łowienie też jest fajne i czasami potrzebne :)

Screenshot_2024-07-13-22-27-13-67_99c04817c0de5652397fc8b56c3b3817.jpg

  • Lubię to 2
  • Super 8
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj (w sumie już wczoraj) trochę zwariowany wypad zaliczyłem. Najpierw wymyśliłem sobie smużaki na małym ciurku z nadzieją na klenie. Ciurek wyglądał tak.

Compress_20240715_234334_4178.thumb.jpg.65811549684f39308f600958e48c817d.jpg

Compress_20240715_234333_3764.thumb.jpg.772c34508a6d4cc5ea767b6be1f3c07b.jpg

Ostatnim razem jak tam byłem (chyba w zeszłym roku) to więcej lustra wody było. Mimo wszystko zaczynam rzucać.

Na pierwszy ogień własna karykatura smużaka (wstyd pokazać jak wygląda, ale czasem coś się do niego przekonuje). Już w pierwszym rzucie coś jakby skubło (jak ryba czy jak branie w pierwszym rzucie to zły znak?). Po kilku rzutach nawet małe klenie widzialem, ale w sumie nic więcej nie skubnęło.

Zmieniam smużaka na drugą karykaturę własnej roboty tym razem a'la oska. W drugim rzucie szczęśliwe branie klenika. Na oko maks 25cm.

Kolejny smużaka wkracza do akcji (podobny do pierwszego). I tu trafia się najdziwniejsza rzecz jaką mi się do tej pory przytrafiła, o której w sumie tylko czytałem ale nigdy jeszcze sam tak nie miałem. Mam branie na wędce czuje, że jest szansa że większy kleń jak poprzednio, ale jak podplywa bliżej, to ta ryba jakoś dziwnie w poorzek rzeczki ustawiona i w dodatku z jakimś dziwnym cieniem na środku tułowia. Okazuje się, że smużaka chwycił okoń, (co już też jest ciut dziwne jak dla mnie, bo na tego typu smużaka okonia jeszcze nie miałem), a okonia chwycił szczupak. Chwile później szczupak okonia wypuszcza. Okoń 25 cm wraca do wody.

Compress_20240715_234334_4336.thumb.jpg.98e6be901252ece552fb2c198a4ec47b.jpg

Po kilku rzutach wracam do auta po ciut cięższa wedkę, i przede wszystkim z przyponem pod szczupaka i zaczynam go szukać. Najpierw whopper plopper, który ostatnio na opasce dał 50 cm nocnego szczupaka. Tym razem nie działa. Potem obrotówka w rozmiarze 3 lub bardziej 4. Przyczepił się szczupaczek może z 30cm. Potem obrotówka ciut mniejsza jak pierwsza i mam okonia ok. 19cm. Jak na taki ciurek i w takim stanie wody i roślinności to jestem mega zadowolony. Że lustra wody wolnego od obławiania mało, a ja dość szybko się nudzę, po jakich kolejnych 15 minutach i kolejnych paru przynętach dochodzę do wniosku, że póki jeszcze jasno to zmienię miejscówkę na pobliską odrzańską opaskę. 

Tu zamiennie smużaki, woblery i chleb w akcji. Ten ostatni działa najlepie 38.5 cm klenia udaje się przechytrzyć.

20240715_211717.thumb.jpg.8bc0ad0c9180a9c7b6d323a794b48bbb.jpg

 

 

 

  • Lubię to 1
  • Super 6
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wczoraj trochę pływania na belly od 14-21, stara żwirownia, woda nie PZW. 

Trochę wzdręgi, trochę okonia, rybki drobne. Do GP jeden okonek :) 

Łowiłem głównie xul i różowa 3 cm tanta jako przynęta , zabrałem ze sobą z 30 różnych wariacji przynęt pod drobnicę a łowiłem tylko tą jedną 🤣😂

Trochę porzucałem castem za zębatym ale bez powodzenia, nie ta pora i nie ta pogoda na niego. 

IMG_20240715_160813_859.jpg

IMG_20240715_192147_103.jpg

  • Super 5
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wczoraj posiedziałem na małym stawie w Zabratówce, woda PZW taki leśny przepływowy stawik. Złowiłem 14 karpi , tylko 3 w przedziale 35-38 cm co i tak jest cudem bo karp tam większego rozmiaru raczej nie dożywa :) i 3 karasie, największy 31 cm . Wszystkie ryby na pickerek z klasycznym koszyczkiem zanętowym, na haczyk po 8 pinek żeby uniknąć brań płotki i wzdręgi.

Druga wędka na metodę i nawet bez brania chociaż w wodzie leżało to jakieś 10 metrów od siebie. 

IMG_20240716_200345_377.jpg

IMG_20240716_152550_472.jpg

  • Lubię to 1
  • Super 4
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Czas podsumować wakacyjny wyjazd. Krótki epizod z łowieniem w lagunie weneckiej bez efektu. 
Miałem nadzieję na lepsze efekty w Chorwacji, ale też nie było szału. Ze względu na nieznośne upały łowiłem tylko w nocy. Zaczęło od dorady w pierwszy dzień.

IMG_0243.jpeg

Potem tylko drobnica. W jeden z dni wynajmujemy mocną łódkę i robimy prawie 80 km przepięknej trasy wokół wyspy Krk (uwaga- w Chorwacji niezbędny jest patent motorowodny na każdą łódź z silnikiem).

Widoki zapierają dech. W zatoce Mala Luka przepiękna turkusowa woda.

IMG_0304.jpeg

Kąpiel na 40 metrach tuż u zbocza góry? Nie ma problemu.

IMG_0328.jpeg
 

W kilku miejscach zarzucam kije i troluję, ale efektem jest tylko jeden ostrosz drakon (chor. pauk), czyli jedna z najniebezpieczniejszych ryb. Jej jad w płetwie grzbietowej powoduje ogromny ból i opuchliznę utrzymująca się nawet kilka miesięcy. Pomaga tylko moczenie w gorącej wodzie. Uważajcie na tego gagatka łowiąc w Chorwacji. Najlepiej nie dotykać.

IMG_0327.jpeg

IMG_0340.jpeg

Dalsze łowy z brzegu to drobnica, w tym jeden niewielki węgorz, dlatego postanawiam wybrać się na wyprawę z przewodnikiem. Dzięki temu, że u tego samego gościa wynajmowaliśmy wcześniej łódź, dostajemy okazyjną cenę 280 euro za 3 godziny (normalnie 400 euro na 4 godziny😳). No cóż nauka kosztuje… 

Założenia- łowimy szybko kilka makreli i trolujemy nimi za drapieżnikami. Niestety upał i silny wiatr utrudniają robotę. Przewodnik nie ma pomysłu na te warunki. Ku mojemu zaskoczeniu łowimy blisko portu i plaż. Po dwóch godzinach łowienia mamy trzy patelniowe ryby usata i zero makreli. Wreszcie po złowieniu kolejnej usatej, przewodnik mówi- nie ma wyjścia dawaj ją na zestaw, choć słabo się nadaje.
 
Zaczynamy trollować blisko portu robiąc nawroty w samym porcie. Wreszcie przewodnik mówi był atak! Patrzę na wodę i faktycznie drapieżnik próbuje chwycić przynętę. Wreszcie trafia i zaczyna się hol walecznego blue fish. 

IMG_0352.jpeg

Wyjmuję rybę a skipper pyta- mamy jeszcze 25 minut, próbujemy jeszcze? Głupie pytanie- jasne, że tak. O dziwo w ciągu paru minut udaje się złowić makrelę pod 30 cm, która wędruje na zestaw i zaczynamy trollować. Minuty mijają nieubłaganie, ale nagle na kiju czuję branie! To drugi blue fish. Holuję skaczącą rybę i zaraz potem spływamy. 

IMG_0360.jpeg

Podsumowując, łowienie z brzegu było rozczarowujące, chyba głównie ze względu na upał. Sytuację uratowało łowienie z przewodnikiem. Za słoną cenę, ale sporo się nauczyłem. Niby sposób łowienia jest bardzo prosty, ale to wrażenie jest jak już to wszystko wiesz.😉

Po tym doświadczeniu wiem, że prawdziwe lowienie w Chorwacji jest z łodzi, choćby najmniejszej i blisko brzegu, ale to dopiero otwiera możliwości. Dlatego w przypadku kolejnego wyjazdu do Chorwacji wynajmę niewielką łódkę na tydzień lub zabiorę ponton.

  • Lubię to 3
  • Super 3
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W środę ćwiczyłem na odrzańskiej opasce. Zaczalem ok. 19, skończyłem ok.23. Najpierw napływ drobnego ale wartkiego przelewu przez pewnie około 1h obrzucałem sporą iloscią smużaków. Niestety poza jednym wyjściem smużaka (efektowna fala na powierzchni) to nawet jednego brania nie miałem. Potem do zmierzchu pływalem chlebkiem, jeden klenik ok. 30cm zaliczony. Po zmierzchu trochę zamiennie smużaki i większe woblery, ale bez kontaktu z rybą. Ogólnie kiepsko.

W pracy znajomy mówi że okonie zaczynają odpalać w odrzańskich klatkach. On miał dziś wolne więc ok. 14 miał atakować. W międzyczasie donosi mi, że kilka już wymiarowych zaliczył. No to plan na dziś, UL za okoniem, i do tego muchówka za kleniem (już chyba z  tydzień czy dwa muchówka miała wolne, więc trza nią pomachać 🤣, zwłaszcza, że znajomy twierdzi, że po 19 okonie się kończą ). Okonie najpierw na 2" i większe tanty z obciążeniem ok.3g  szukałem, potem na może 2-3 cm tantę na główce ok. 0,6g. Przez około 2h okoni spotkałem kilka, tylko na mniejszą przynętę na napływie samego przelewu jednej z główek. Jakoś nie mogę się do nich dobrać na Odrze.

Trochę po 20ej dochodzę do malutkiej zalanej rafki. Ćwiczę na niej suchymi muchami chyba z ponad godzinę. Już w pierwszych minutach zaliczam największego klenia 38.5 cm. W sumie przez pierwsze pół godziny wyciągam 4 klenie - jakiś maluch, ok. 30, 35 i 38.5cm. Do tego było jeszcze sporo nietrafionych lub przespanych zbiórek. Przy ostatnim kleniu trafia się dublet, podczas holu trzydziestka zapiętego na skoczku, muchę prowadzącą połknął malutki okoń.

Generalnej końcówka dnia bardzo udana.

a.jpg

b.jpg

 

 

  • Lubię to 1
  • Super 7
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Lipiec bez szału. Powód? W użyciu przynęty mocno odsiewające brania mniejszych ryb. Szkoda mi tych odprowadzeń przez sumy, nietrafionych ataków i jednej walki prawdopodobnie z sandaczem, który był słusznej wagi. Nie wierzcie tak na zabój producentom, że ta i ta przynęta jest przeznaczona na konkretne ryby. To w dużej mierze zależy też od was, jakie częściej będziecie łowić. Tak jest w przypadku woblera firmy Jaxon. Karaś, ten w wersji 7 cm/10 g  i w kolorze NL, już mnie nie zadziwia. 90% ryb złowionych na niego u mnie, to klenie. Sandacze, szczupaki i sumy, to zaledwie znikomy procent. Zaznaczam, że sięgam po niego tylko w nocy i przy mocno trąconej wodzie. Może czas dać mu w tym sezonie więcej szans?

P1460741.thumb.JPG.a51685f3274771ee35628a86eab9d1aa.JPG

Na początku miesiąca trafiłem skromnego sumka. Sezon trudniejszy od poprzednich. Nie powiem, są i czasami przywali w crawlera, ale trochę tego za dużo. Za dużo pudłowania:)

110 cm na Adustę.

P1460723a.thumb.jpg.c15905bdefff4ad08ef2cf5c8a2bd1cd.jpg

  👊🎣🇵🇱

  • Lubię to 2
  • Super 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.