jaceen Napisano 26 Kwietnia Napisano 26 Kwietnia Cześć. Zbliża się majówka i pomyślałem, żeby podnieść rangę tych dni. Zapraszam do współzawodnictwa na jednym z gatunków, które od maja możemy oficjalnie łowić. Boleń dla niektórych jest nieosiągalny, a dla innych wprost przeciwnie. Osobiście jestem gdzieś pośrodku. Zacząłem je łowić dopiero po zapoznaniu się z powierzchniowymi woblerami. One dały mi zadowolenie z boleniowych podchodów. Pełna kontrola i na całej drodze możliwość obserwowania przynęty mocno przyczyniły się do polubienia takiego sposobu łowienia. Zaczęlibyśmy od piątku i kończymy w niedzielę. Wrzucamy do wątku wszystkie złowione bolenie z każdego dnia. Z tym że jak ktoś nie wpisze np. zdobyczy z piątku w ten sam dzień, to jego strata. Wpisujemy wszystkie na bieżąco. Łowimy w piątek, wklejamy w piątek. Łowimy w sobotę, wklejamy w sobotę. I tak samo w niedzielę. I w ten ostatni dzień robimy podsumowanie, kto i ile sztuk złowił. Mistrzem zostanie osoba, która poda największą ilość z trzech dni. Nie ma obowiązku podawania miary. Oby tylko zgłoszenie dotyczyło ryby wymiarowej i wypuszczonej z powrotem do wody. Metoda spinningowo-muchowa i oczywiście bardzo mile widziane będzie opisanie sytuacji z wody plus rodzaj sprzętu i przynęt. Jeżeli jesteś zainteresowany, to miło będzie wiedzieć, że podejmiesz rękawicę. To może zdecydować o zmianach planów na pierwsze dni majówki i w jakimś sensie przyłożenie się do wypracowania najlepszej efektywności. Oczywiście rywalizacja w formie koleżeńskiej i nagrodą będzie uznanie u pozostałych współzawodników. Trzy dni z boleniem? Dacie radę?:) 1. jaceen 3
Płatek88 Napisano 27 Kwietnia Napisano 27 Kwietnia Super pomysł, niestety nie będę mógł w tych dniach łowić:/
andrutone Napisano 28 Kwietnia Napisano 28 Kwietnia Bardziej bym się spodziewał trafienia w totka, niż że złowię trzy wymiarowe bolenie, w trzy kolejne dni majówki. Pomysł interesujący i ambitny. Ciekaw jestem jednak czy ktokolwiek podejmie rękawicę.
jaceen Napisano 28 Kwietnia Autor Napisano 28 Kwietnia 53 minuty temu, andrutone napisał: Bardziej bym się spodziewał trafienia w totka Przeca nie ma obowiązku trzy dni ganiać. Wystarczy jednego dnia złowić np. 10 szt. i resztę majówki w górach spędzić;) Może być też tak, że jeden boleń pogodzi wszystkich:) Ja będę miał dwa z tych dni do dyspozycji. A i to od pogody zależy. 1 1
Tymon Napisano 30 Kwietnia Napisano 30 Kwietnia Mam w planach być na rybach, może coś uda się trafić😄 1. jaceen 2. Tymon 1 1
SebaZG Napisano 1 Maja Napisano 1 Maja Przyłów też się liczy? 🤣 Zaczynając przegrodę z muchą, inspirowałem się filmikiem z YT z Odrzańskiej opaski. Autor łapał klenie i właśnie bolenie. Dziś w planie właśnie opaska, na dodatek ta z filmu. Tylko stan wody jakiś metr lub lepiej niżej niż w tym filmie. Nastawiam się bardziej na klenia. Bolenia na muchę jeszcze nigdy nie udało mi się złapać, ale zawsze może być ten pierwszy raz? 2
jaceen Napisano 1 Maja Autor Napisano 1 Maja Kilka udało się na muchę złowić. Nawet świadomie. Trochę inaczej do nich powinno się podchodzić, niż do kleni. Ale wędkarstwo jest pełne niespodzianek i niech tak pozostanie:) Jadę właśnie z lekkim spinningiem na bolenie. W takie "ustronne" miejsce;). Wieczorem zdam relację.👊 1
jaceen Napisano 1 Maja Autor Napisano 1 Maja Niestety, boleniarz ze mnie żaden:), ale jak się wychodzi na ryby po 15:00 i chce się łowić w pobliżu szlaku żeglugowego, w majówkę, to nawet Wielkiemu Szu by nerwy puściły. A mnie się wydawało, że mam je ze stali. Jak nie lubię zimna, tak błyskawicznie zatęskniłem za mrozami. To na wstępie tak sobie pomarudziłem. A co, wolno mi:) Co z boleniami? Był jeden, niewielki. Nie miałem ochoty na nabijanie kilometrów i trzymałem się krótkiego odcinka Odry i jej zatoki. Wziąłem ze sobą dwa spinningi. Jeden do białorybu w razie trudnej sytuacji z boleniami. I tak się skończyło. Więcej łowiłem na larwy niż na powierzchniowe woblery. Bo na takie byłem nastawiony. Sobota prawdopodobnie wolna całkowicie od ryb, to pozostaje mi jeszcze niedziela. Teraz już tylko z jedną wędką. Porównując efekty, to na wędkę boleniową byłem na absolutne zero. A na ultrasa złowiłem trzy przyzwoite wzdręgi, krąpia, bolenika i dwie ryby mi spadły. 1 3
wasyl1968 Napisano 2 Maja Napisano 2 Maja Też wczoraj byliśmy z kolegą na "moim " kanale i oczywiście na zero , za to od niepamiętnych czasów mieliśmy kontrolę psr 2
jaceen Napisano 3 Maja Autor Napisano 3 Maja Widać, że boleniami jest małe zainteresowanie. A sam wozu ciągnąć nie dam rady. Podsumowanie trzech dni jest takie. W Piątek wybrałem się z dwoma wędkami. To był lekki błąd. Na mocniejszą i z większymi przynętami nic nie zwojowałem. Na lekko trafił się jeden mały boleń i białoryb. W sobotę miałem tylko dwugodzinne okienko tuż przed południem między 10-12 i chlapałem cały czas popperami i woblerami wtd. Miałem fajne jedno dziabnięcie na swojego wystruganego bananka. Niestety pudło. Wracając, obserwowałem w zatoce pływające bolki między wzdręgami. Gdy podrzucałem woblery, bez znaczenia gdzie, czy za ogon, czy przed pysk, czy z boku, lub na czaszkę, to efekt ciągle był ten sam. Bolki uciekały. W niedzielę wziąłem tylko ultralekki spinnig. Kombinowałem mikro popperkami, banankami i najmniejszymi gumkami na główkach 1 g. I nic. I tym mnie tak rozzłościły, że na koniec wyprawy założyłem cienki hak offsetowy, nadziałem skórę chleba i delikatnie mocząc, rzucałem z wyczuciem, by to nie spadło. Takie łowienie, to sprawdzian wędkarskiej cierpliwości. Jednak, gdy efektem są cztery bolenie w kilkadziesiąt minut, to da się to wytrzymać. Niestety, na spinningowe woblery wyzerowałem. Trzeba się dalej uczyć łowić bolki, bo to ciekawa sportowo ryba:) 7
cysiu Napisano 4 Maja Napisano 4 Maja Zawsze jakaś alternatywa dla szczupaków z którymi też różnie bywa…
Tymon Napisano 4 Maja Napisano 4 Maja U mnie plany na ryby były, ale 1 maja jadąc na bolenie samochód kompletnie odmówił posłuszeństwa i to na autostradzie… Po czekaniu dobrych paru godzin na lawetę i przygodach majówkę spędziłem rodzinnie, nie zbliżając się do Odry. Miało być inaczej, ale bolenie nie uciekną 1
Marienty Napisano 4 Maja Napisano 4 Maja U mnie bolenie były i to aż dwa! Wszystko na bombkę wodną z chlebem na końcu. Co ciekawe na taki zestaw złowiłem też 2 byczki. To było w piątek. W sobotę powtórzyłem wypad. Wszystko to samo - miejsce, przynęta, pogoda i....zero! Bez brania. W piątek trafił się najciekawszy dublecik w moim życiu. Wzdręga (32cm) i boleń (45cm). 1 2
SebaZG Napisano 4 Maja Napisano 4 Maja Ja miałem dwie próby. Pierwsza jak wspominałem , licząc na ewentualny przyłów, ale go nie było. Były 3 kleniki około 30cm i ze dwa spady. W niedzielę trochę z przypadku w innym miejscu wylądowałem niż chciałem. Poza standardowymi dla mnie piankowymi żukami i mokrymi muchami miałem specjalnie na tę okazję ukręconego gurglera. W sumie dałem mu chyba z godzinę szansy. Ale nie wiem czy kolory nie te (na pewno nie te z proponowanego na YT wzoru), nie ta wielkość, czy brak umiejętności czy inny czort. Podczas tych prób, w okolicy szczytu główki było kilka ładnych boleniowych ataków, w tym z jeden czy dwa dosłownie centymetry obok przynęty, ale raczej nie w nią celowane. 1 1
jaceen Napisano 4 Maja Autor Napisano 4 Maja Robi się niebezpiecznie:) Kolejnym razem wezmę mocniejszy sprzęt. Ultralight jest ok, ale przy trudnych warunkach brzegowych, dla obu przeciwników robi się problem. Skończyłem na jednym braniu (78 cm). Skóra pieczywa w dryfie. Dzisiaj było leszczowe szaleństwo. Oby jak najszybciej się wymiziały, bo ciężko znaleźć spokojne miejsce. 2
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się