Skocz do zawartości
Dragon

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 21.10.2025 uwzględniając wszystkie działy

  1. U mnie też wiało, więc trzeba było się schować na miejskich bulwarach. A tam nie lepiej, wiatr ciągnął w korycie aż miło. Półtorej godzinny wypad zaliczam z trzema braniami i dwoma rybami na brzegu; Sandaczem +- 40cm i podobnej wielkości kleniem. Wszystkie brania zaliczyłem na Hms panic 9. Fajnie tak wrócić na stare miejscówki. Człowiek zna każdy kamień pod wodą, każdy kołek. Wrócę :))
    6 punktów
  2. Jak się powiedziało A, to wypadałoby powiedzieć B. Mając jeszcze w pamięci ostatniego smoka, zacząłem planować: "Jak go przebić?". Wczoraj próbowałem w południe poćwiczyć schemat łowienia na dwóch metach, które będę atakował wieczorami. Efektem było sprowokowanie do ataku... czapli. Wypatrzyła coś z dość daleka, majestatycznie zatoczyła koło i lecąc pod wiatr, zaczęła obniżać pułap. "Tak jakby kierowała się w stronę mojej przynęty. Jest już bliżej, coraz niżej. Ciekawe, czy to o moją błyskotkę jej chodzi?". Wycelowałem szczytówkę w stronę przynęty... "Nosz kurde, idealnie w linię!". Jakaś koordynacja była, gdy przyjerkowałem parę razy, a czapla odpuściła. Było blisko. Byłoby widowisko nie z tej ziemi. "Brat bliźniak" Przydałoby się podbierak znaleźć. Przeszukałem całą chatę i go nie znalazłem. Gdzie ja go posiałem? Nie pamiętam. Cholera, czy zostawiłem go rok temu nad wodą? I dopiero teraz ogarnąłem? Nie przypominam sobie, żebym podczas porządków się nań natknął. A tak miałem pilnować, czy wszystko zabieram ze sobą. Znaczy się, trzeba kupić nowy. Trudno. Znowu będzie nauczka. No to do wędkarskiego. Podbierak, bydlakowi sprawiłem brata bliźniaka (już miał być seledyn, ale w ostatniej chwili zmieniłem na ten sam kolor – w klenia, za którymi nie przepadam, a wiem, że tam bywają) oraz parę drobnych maneli. No to: do planu przystąp! Nad wodą zjawiłem się dobrze po 20:00. Wiatr, co w zwyczaju ma ucichnąć/ustać na wieczór, nie odpuszczał. Wiał tak samo mocno jak w dzień. I wzdłuż koryta, w tę samą stronę, co płynie nurt. Dzięki okolicznym światłom widziałem zmiany odcieni pofalowanej wody. Tam, gdzie płytko – jaśniejsze – a tam, gdzie głębiej i mocniejszy uciąg – ciemniejsze. Nie jest to idealna metoda prezentacji struktury dna, ale jakoś się pokrywa z rzeczywistością. Takie bieda-echo, z jedną izobatą. Przynęta z wiatrem leciała jak rakieta, ale też dzięki niemu plątała się trochę częściej niż we flaucie. Wyhamowywałem jej lot od samego początku, mimo to jeden na kilka rzutów kończył się splątaniem i szybszym zwinięciem. Ale jak już się uda, to jest baaardzo dużo czasu na zabawę. Rzut pod kątem 45°. Wiatr spycha przynętę do płycizny. Balon musi mieć gigantyczne rozmiary, dobrze, że go nie widzę. Powoli, ekstremalnie wolno, z pauzami. W animacji przynęty Eol wykonuje połowę roboty, a ja bardziej wybieram luz z balona. Siedzi! Mocno walczył, był zły, ale mały. Nie takiego się spodziewałem. Ale źle nie jest. Na miarce wyszło 60. Wydawało mi się, że zrobiłem zdjęcie, ale nie. Został tylko film motywacyjny dla kolegi, z gadem w podbieraku. Siata ochrzczona. Szybko sru do wody i dalej do boju. Długo nie zeszło, jak przyłożył drugi. Centymetr mniejszy. Dzień świstaka. Takie samo prowadzenie, tak samo wysłałem koledze krótki film, że 2:0. Tak samo zły gad. Ale z malutkim znamieniem na prawym boku, dzięki czemu byłem pewny, że to nie ten sam. Jemu już fotki nie odpuściłem. Że takie sandacze wjeżdżają w dziewiętnastocentymetrowego swimbaita, jak stary po wywiadówce, to bym się nie spodziewał. Jeżeli tam gdzieś ma być metrówa, to chyba bym musiał machać czymś na kształt kilowego klenia. Na Rapalę Peto 20 jest tu miejscami za płytko. Pozostaje machać dalej. Dzięki kilku godzinom machania oraz dwóm sandaczom bliźniakom udało się wyciąć trochę wodorostów, które na początku kończyły każdy bieg przynęty. Coraz częściej zwijam pod same nogi bez chwosta z rogatki i jezierzy. No nic. Pora kończyć walkę z wiatrem, co ustąpił podczas łowienia tylko na kwadrans. Adios Odro. Ten duży chyba jest na L4 – młodzież się panoszy. Do jutra. Linijka w tabeli jest wypełniona. Teraz będę walczył o podbicie tego co po prawej stronie równania. Jutro z jeszcze mocniejszym kijem i na drugiej mecie spróbuję pomachać głogowską (Peto 20) w kleniowym kamuflażu. Tabela 1. jaceen 64sz + 69sz + 0 = 133 2. Zbynek1111 3. andrutone 4. suchi 5. SebaZG - 55s + 0 = 0 = 55 6. Marienty - 75sz 7. moczykij - 71s+77sz=148 8. Konrado 9. Jamnick85 10. Tymon - 78s, 74s, 71s, = 223 11.Budek - 78s+93sz+103sz=274z łodzi 12. Kierownik - 88s + 60s + 59s = 207
    6 punktów
  3. Dzisiaj strasznie mocno wiało, jednak zdecydowałem się pojechać na kanał powodziowy. Odrazu poszedłem na głębszą wodę, bo na płytkiej w takich warunkach nie było szans na jakikolwiek łowienie. Po godzinie łowienia mam fajnego okonia niestety spada, zaraz kolejne branie i niestety znowu fajny okoń spada przy samych nogach. Bardzo delikatnie brały. Gdy przestało troszeczkę wiać koło godziny 17 można było lepiej panować nad przynętą, doczekałem się wtedy bardzo dużej ilości brań, wszystko na keitechy w rozmiarze 3 i na główce 2 g. Udało się złowić do tabeli 4 okonie. 25, 25, 24 i 22 cm. Szkoda mi bardzo tych dwóch zerwanych wcześniej zwłaszcza tego przy samych nogach, ale jeszcze po nie wrócę 🙂
    3 punkty
  4. Próbuję, kombinuję, ale miodu nie ma. Staram się pogodzić, by łowiąc okonie, być przygotowany na sandacze. We wtorek w Mikado travel wymieniłem szczytówkę na miększą i pojechałem na okonio-sandacze. Dzień wcześniej miałem szczytówkę mocniejszą 25 g i na kilkanaście brań wciąłem jednego okonia. Po zmianie na 15 g przy prawie dziesięciu braniach wciąłem cztery pasiaki. Obciążenie było takiej samej gramatury 10 g. Odległość przynęty podobna ok. 30 cm, główny blank spinningu ten sam, tylko inne szczytówki. I na tej miększej było wyraźnie widać, że brania trwały dłużej. Nie kończyło się na jednym widocznym stuknięciu, ale rybki dłużej dobierały się do przynęty, nie podejrzewając prawdopodobnie podstępu. Miejsce wybrałem do wygodnego dla siebie treningu. A mowa o metodzie Drop Shot. Pierwszy raz w życiu poświęciłem tyle czasu na ten sposób. Ponad trzy godziny czołgania po dnie, długie STOP-y i jakieś próby nieudolnej animacji gumek. Tak to wyglądało. Pocieszająca rzecz, to odległość, na jaką można było niewielką gumkę posłać i przytrzymać w leniwym nurcie. Teraz pozostaje domówić trochę grubszy fluorocarbon na przypon. Będę wybierał między 0,30 a 0,35 mm. I może stare miejscówki staną się na nowo rybne?:)
    2 punkty
  5. W sobtę byłem za sandaczem. Obrałem sobie jedną główkę, a dokładniej jej zapływ i próbowałem, próbowałem aż się....Na koniec założyłem gumkę 7cm na 7g główce i poszedłem na napływ. W jednym z pierwszych rzutów melduje się przyzwoity okoń. Potem jeszcze jedno branie i dalej nic. W niedzielę pojechałem na okoniową metę, gdzie z kolegami mieliśmy fajne wyniki przed powodzią, ale w zeszłym roku było bardzo marnie. W sumie przerzuciłem 30-40 okonków, niestety największy mógł mieć ze 24cm. Pod koniec, znudzony monotonnymi rozmiarami ryb, założyłem keitecha 9cm na bardzo krótkim haku (nie miałem innych) i 2g główce, żeby połowić bardziej selektywnie. Ilość brań praktycznie się nie zmieniła, te wszystkie pierdki dalej atakowały przynętę niewiele mniejszą od siebie, tyle, że zacięcie ich graniczyło z cudem. Ciekawe ile cm musiałaby mieć guma, żeby te 20cm okonki przestały ją atakować? 15?. Sprawdzę w przyszły weekend.
    1 punkt
  6. Dzień dobry 😉 Pływam łowię😜 ryb przez ostatnie 4 dni nałowiłem się po korek,z dużym sandaczem 80+ na razie ciężko ale słychać od zaprzyjaźnionych jednostek na wodzie że są, po prostu jeszcze się mijamy😄 🤷 Szczupaków w tym roku jest od chu..... Ryb takich +/- 90/110 widziałem tyle że Rugia się chowa 😂 niestety są bardzo wybredne i jakoś im nie poświęcam więcej czasu niż godzina dziennie. Od poniedziałku na wodzie, co dziennie minimum 8h, sandacze przestałem liczyć, ale liczę ryby 75+ niestety tylko dwie szt 77.5 i 78 warto nadmienić że nie było ryb po niżej 60cm Szczupaki 😱 jeszcze więcej, jeszcze więcej mniejszych i większych, we wtorek trafiam rybę 93cm przyłów przy sandaczach, środa naplywam na miejscówkę, zakładam odpowiedni kawał gumy i mamuśka chce mi złamać rękę w łokciu 😳 ryba potężnie gruba a miara wskazuje 103cm💪 Podsumowując, sprawdzają mi się gumy o mocnej pracy oczywiście Westin, shadteez 12/14/18 bullteez 12.5/18 ricky the roach 10/14 Ps. ryby które łowiłem nie dostępne z brzegu, a łowie płytko bardzo blisko brzegów, lecz wybieram odcinki gdzie nie ma dostępu z brzegu. Ogólnie wiem że jeżeli są zawody np.rozgrywane przez internet to nie ma wyłaczenia łowienia ze środków pływajacych, a powinno być. Koleżeńsko się podzielę informacją że ryby są i jest ich sporo, ale nie koniecznie ryby da się złowić z brzegu, choć mogą być pod naszymi nogami 😉 78⬆️ 93⬆️ 103⬆️ Pozwolę sobie zamieścić dopisek z łodzi przy końcowym wyniku. Tabela 1. jaceen 64sz + 69sz + 0 = 133 2. Zbynek1111 3. andrutone 4. suchi 5. SebaZG 6. Marienty - 75sz 7. moczykij - 71s+77sz=148 8. Konrado 9. Jamnick85 10. Tymon - 78s, 74s, 71s, = 223 11.Budek - 78s+93sz+103sz=274z łodzi
    1 punkt
  7. Morsy, Algi, Cefale, jakieś budżetowe obrotówki Mikado w rozmiarze 5. Słowem... ŻELASTWO! Uzbrojony jestem po zęby, tylko nie mam czasu zarzucić 😅
    1 punkt
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.