Skocz do zawartości
Dragon

Ranking

Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 10.06.2026 w Odpowiedzi

  1. Pierwsze wyjście na nocne kabany:) Sam siebie nie poznaję. Prawie połowa czerwca, a ja dopiero teraz zaliczam pierwsze nocne wyjście. Gdzie te czasy, gdy w lutym na Ślęzie za nocnymi klenikami buszowałem. Pierwsza krótka nocka, bo do 24:00 tylko. Zamiast sandaczy brały ich substytuty. U kolegi dwa, u mnie jeden. Woda "cicha". Nic nie można wywnioskować i zlokalizować. Wszystko odbywa się na zasadzie rozpoznania z wcześniejszych lat. Odra ostatnio stała się bardzo dyskretną wodą. Trudno mi do tego się przyzwyczaić. Po renowacji węzła wodnego, poszerzeniu koryta i spowolnieniu nurtu, chyba na lepsze nie ma co liczyć. Cieszy za to każdy taki zbój, bo wiem, ile trzeba w granicach miasta godzin spędzić, by mieć jakiekolwiek wyniki. Branie na woblera HMS 7 cm fluo dość płytko prowadzony.
    9 punktów
  2. Zachodzą jakieś dziwne zmiany. W tamtym roku na cykadki siadały mi krąpie. Zajęły kilka okoniowych miejscówek i trudno było o inne ryby. W tym sezonie dla urozmaicenia biorą mi byczki. Środa była przez nie zdominowana. Udało się co prawda na początku wyprawy złowić ślicznego okonia, ale później, to był lekki dramat. Z wody wyjechało kilkanaście koluchów, a odprowadzeń i spadów było znacznie więcej. Co się dzieje z rybostanem w naszych rzekach? Okoń 34 cm złowiony woblerem w twitchingu. Chyba nie ma rady i dalej w ten sposób trzeba będzie szukać kolejnych do poprawy. Ten domyka moją tabelę, jako dziesiąty. Teraz pozostało rzeźbienie wyniku.
    6 punktów
  3. Hej, dawno nic nie wrzucałem do tabeli.. Mimo, że sporo łowię okoni w okolicach 22-24cm to jakoś brakuje motywacji żeby robić im zdjęcia na macie... Jak widzę wyniki innych to wiem, że to po prostu bez sensu.. Dzisiaj wybrałem się pierwszy raz po dłuższej przerwie nad wodę. Sporo małego okonia przerzuciłem i kleń się trafił nawet.. Jak już zmierzchało poczułem mocniejsze uderzenie i już wiedziałem, że to będzie dobra ryba. Po krótkim holu wylądował w podbieraku, a żeby było ciekawiej odprowadziły go 3-4 takie same albo i większe (prawie do podbieraka za nim wjechały). Mata pokazała 35cm Skusił się na tante 1,5cala na głowce 2g. Dodaje do tabelki 35cm i dwa z ostatnich dni 24 i 23cm
    6 punktów
  4. Na rybach nie byłem cały czerwiec, czas wrócić do łowienia. Na pierwszy cel od dawna zaplanowana wyprawa za Kleniami nad Widawę. Miałem lekką gruntówkę oraz bolonkę. Nad wodą musiałem zrezygnować z gruntówki, niski poziom wody oraz zarośla nie pozwalały na odpowiednie podanie zestawu, już wiedziałem że o większe klenie niestety będzie ciężko. Łowiłem tylko pięciometrową bolonką z 4 gramowym spławikiem, szukałem miejsc z kawałkiem wody bez ziela. Złowiłem z 10 kleni w przedziale 25-40 cm i jednego równo 50 cm, trafiło się też sporo ładnych płoci. Teraz trzeba wrócić do łowienia okoni aby coś poprawić w tabeli. Do zobaczenia nad wodą 🙂
    5 punktów
  5. Pojechałem na kilka dni z rodziną nad jezioro Niedzięgiel, myślałem że mimo upałów spróbuję połowić trochę okoni ze spadów... Okazało się, że miejsce było mega oblegane przez ludzi ale w sensie imprez, kąpieli i plażowania.. Myślałem, że już nic nie połowię ale finalnie znalazłem miejscówki na jeziorze obok gdzie też było słychać non stop odgłosy imprezy, a do tego nad głowami co chwilę przelatywały helikoptery bojwe z bazy w Powidzu.. Muszę lepiej robić research jak się wybieram gdzieś z wędkami xD Upały były nie do wytrzymania i ryby też nie reagowały - odprowadzały przynęty ale nie chciały żerować. Wczoraj pod wieczór zostałem trochę dłużej i przed zachodem trafił się jeden lepszy okoń, którego dodaję do tabeli - 25,5cm. Dzisiaj po powrocie pomyślałem, że skoczę na godzinę przed zachodem słońca poszukać okoni w mocniejszym nurcie na Odrze. To był dobry pomysł - przez godzinę łowiłem ryby non stop, jedna za drugą. Nie było ryb mniejszych niż 20cm - bardzo fajne łowienie i walka z rybami w mocnym nurcie na lekkiej wędce. Dorzucam kilka największych do tabelki: 27, 24, 23,5cm. Jednego wyciągnąłem z całkiem sporą uklejką w pysku co tylko potwierdza jak mocno żerowały.. Jak tylko słońce zniknęło za horyzonem brania ustały:)
    5 punktów
  6. Zauważalna zmiana. Tak, od jakiegoś czasu, wyraźnie da się to zaobserwować. Jestem bardzo często nad wodą. Nie jeżdżę po kraju i na zagraniczne wyprawy też się nie wybieram. Natomiast Odrę w granicach Wrocławia i jej kanały w mojej ocenie znam dość dobrze. Kilkanaście lat temu zacząłem przygodę ze spinningiem na poważnie. Oczywiście w miarę swoich możliwości. Teraz tak, kiedyś o sumach mogłem pomarzyć. Nie byłem w stanie ich łowić, nawet znając miejsca, które zwiększały szansę. Minęła dekada i zaczęły pojawiać się jako przyłowy. I to poskutkowało tym, że przygotowałem się lepiej sprzętowo i w pewnym momencie zaczęły pojawiać się brania na każdej wyprawie. To nie jest jakiś mój wymysł, przypadek, czy nadinterpretacja zjawiska. Sumy w pewnym momencie stały się dość łatwe do złowienia. Czy to dobrze dla naszej Odry? A teraz o krąpiach. Gdy byłem zatwardziałym wędkarzem stacjonarnym, to łowione krąpie przeze mnie nie przekraczały 25 cm. Teraz za takimi zatęskniłem:) Już nie pamiętam, jak taki krąpik wygląda na żywo. Trafiają się tylko wypasione, niekiedy blisko 40 cm. Ale to jeszcze nie jest jakaś rewelacja. Zdziwienie pojawia się, gdy zamiast kleni, czy jazi pojawiają się właśnie krąpie na muchę, gumki, cykadki, czy woblery. W niektórych miejscach trudno przebić się do innych ryb, bo krąpie tam dominują. I ostatnio pojawił się kolejny gatunek, który u mnie przelał czarę goryczy o stanie Odry. Kilkadziesiąt lat temu byłem zbyt młody i niedoświadczony, by dramatyzować udając się na pewne łowiska i celowo łowić byczki. Teraz to wygląda trochę inaczej. Od kilku dni spaceruję za okoniami. I są takie miejsca, że jest ich zatrzęsienie. Biorą chyba na wszystko. Osobiście łowiłem je na gumki, woblery i na pływające pieczywo. Na chleb najwięcej. Żrą go jak jakieś piranie. Aż woda się gotuje. Przeglądam wiadomości w Internecie i czytam, że np. w Norwegii są miejsca, że szczupaki są traktowane, jak inwazyjny szkodnik. Oczy jak u sowy zrobiłem na film, który pokazuje wiszące na żerdzi szczupaki i odkładane do dziury w ziemi. Tak się tam je traktuje. Pewnie nie jest to wszędzie, ale daje to po wyobraźni. Ona zadziałała błyskawicznie, co by się działo na naszych wodach, gdyby takie ilości szczupaka się pojawiły. A wracając do tego, jak było na rybach, to ostatnio luzik. Lekki spinning i trochę za okoniem i trochę za kleniem chodzę. Z okoniem słabo. Klenie też nie są szczególnie aktywne. Wrocławska Odra stała się siecią jezior przedzieloną jazami i na prawie stojącej wodzie trudno przechytrzyć cwane ryby. Od strony wody nie ma już spokoju. Wszędobylskie skutery, motorówki i inne hałaśliwe pływadła skutecznie zniechęcają do poszukiwań słuszniejszej rybki. Oglądając reklamy na płotach budów nowych osiedli i zapewnienia, że oto budowane jest osiedle z pięknymi widokami i ciszą w pobliżu, to stwierdzam, że to najdelikatniej mówiąc mija się z prawdą. Wielkie parcie na wodę ma swoje skutki. Wczoraj stojąc na jednym z bulwarów, nagle podpływa wodna taksówka. Taka nowoczesność. Akurat w miejscu, gdzie sobie przystanąłem i zacząłem łowić kleniki towarzystwo zamówiło taxi i trzeba było się ewakuować. Coraz trudniej mają wędkarze wrocławscy.
    5 punktów
  7. Końcówka wyjazdu niełatwa- najpierw wietrznie a potem bardzo słabe brania. Mimo wszystko do samego końca dłubię głównie dorsze i plamiaki. Jeszcze w dzień wyjazdu spływam rano po bezsennej nocy. Wyprawa okazała się trudniejsza niż się spodziewałem. Warunki były bardziej jesienne niż letnie. Białe noce są rewelacyjne. Znoszą wszystkie limity i można lepiej wstrzelić się w pływy, które są absolutnie kluczowe. Duże zmęczenie wychodzi teraz w drodze do domu, czas poświęcony spaniu to było max 30% tego co powinno. Najważniejsze, że wracam z nową życiówką halibuta 165 cm i 53 kg, dodatkowo poprawiony drugim 120 cm. Emocje i siła tej ryby jest nieporównywalna z niczym czego można doświadczyć na słodkiej wodzie. Kolejny wyjazd już zarezerwowany.
    5 punktów
  8. Po trudnym i wietrznym początku, ostatnia noc w Norwegii przyniosła dużo emocji. Ze względu na dzień polarny łowimy przede wszystkim w nocy. Wypływamy o 21 i wreszcie pogoda pozwala spenetrować dalsze łowiska. Sprawdzamy obiecujące miejsca bez większych efektów. Wreszcie docieramy do górek 15-20 metrów otoczonych wodą 80-100 m i na jednej z nich kolega łowi dorsza około metra. Nagle i ja mam branie na czarniaka ok 30 cm. Zacinam i mówię- zaczep. Próbuję uwolnić i nagle zaczep ożywa. Mozolnie pompuję i po chwili mamy go pod powierzchnią. Kolega próbuje go podebrać ale jak tylko go dotknął ryba momentalnie robi odjazd na 100 metrów z siłą i tempem jakiego jeszcze nie widziałem. Po kolejnych 20 minutach podciągam halibuta z trudem pod Łódź i tym razem już udaje się go podebrać. Jestem wykończony ale szczęśliwy. Ryba miała ok 160 cm i 53 kg.
    5 punktów
  9. W piątek próbowałem po raz kolejny w tym roku złowić jakiegoś lina. Miejscówka przy grążelach zasypana kilka dni wcześniej grochem i ciecierzycą. Lina nie złowiłem tylko dwa niewielkie leszcze i jesiotra 110 cm. Na odległościówce dał już nieźle popalić ale ten kij pokazał że takich przyłowów się nie boi. Lin chyba jeszcze się trze.
    5 punktów
  10. Cześć panowie dawno mnie nie było coś tam się łowi wrzucam zaległego okonia z 20 maja, szybki wypad jedna ryba. Bez zbędnej histori. Gumka małe smukłe kopytko na 3gram.
    5 punktów
  11. W czwartek udało się wyskoczyć na ładną wodę PZW. Woda bardzo bogata w drobny bialoryb. Brania przy każdym rzucie, musiałem zrezygnować z robaków i łowić na kukurydzę żeby trochę ograniczyć brania. Szkoda że nie podeszło nic większego ale zabawa fajna.
    4 punkty
  12. Czwartek łowienie na "no killu" w Weryni. Drugi raz w tym roku. Bardzo słabe brania, na 13 wędkarzy którzy byli w tym czasie na rybach widziałem 7 wyjętych ryb oprócz moich karpi. Zero jesiotra, nie widziałem w tym roku jeszcze tej ryby, a brały praktycznie zawsze na wszystko. Pierwsze trzy godziny łowienia to zestaw karpiowy i metoda. Bez brań. Zostawiłem później wędkę na metodę a karpiówkę zamieniłem na pickerka i podnęciłem pod brzegiem peletem. Na metodę lekkie podskubywania przynęty były, trochę obcierek o żyłkę i to wszystko. Nawet nie robiłem zacięcia tą wędką. Na pickerka na haczyku 5 pinek, w koszyczku przetarty chleb tostowy, trochę czarnej zanęty leszczowej żeby tylko przyciemnić ten chleb i melasa. Tu miałem kilkanaście brań ale tak delikatne , że obstawiał bym jazgarze bardziej niż duże karpie. Ryby są coraz bardziej ostrożne na tym łowisku. Długie zabawy przynętą, trzeba było długo wyczekać z zacięciem na bardziej przygiętą szczytówkę. Dwa karpie wyciągnięte na 8 godzin łowienia. 78 i 90 cm Ta 90 to chyba najwaleczniejszy z wszystkich karpi jakie złowiłem a miałem większe od niego. Wziął na ostatni gwizdek jak się to mówi, dosłownie już wstawałem żeby zwijać wędki.
    4 punkty
  13. Dziś w nocy znowu wietrznie ale we fiordzie molwa i kolejny halibut ok 120 cm.
    4 punkty
  14. Po niemal miesięcznej rozłące wróciłem nad Odrę. Trzy godzinki z feederem - krąpik na dzień dobry i cisza. Dwie godzinki ze spinningiem - klenik na do widzenia.
    3 punkty
  15. Zgłaszam pierwszego godnego zgłoszenia. Kanał powodziowy. Przynęta typu WTD prowadzona bardzo agresywnie ze względu na silny wiatr.
    3 punkty
  16. Dziękuję Larry_blanka za tabelę. Mamy półrocze i czas na krótkie podsumowanie. Początek był u mnie beznadziejny. Mrozy nie pozwoliły nawet na myślenie mi o rybach. To nie dla mnie. Pod koniec lutego dopiero zacząłem kombinować, gdzie by dorwać okonia. Niestety nie dałem rady. Po tarłowej przerwie też nic szczególnego się nie działo. Maj powoli przemijał, a ja dalej bez ryb. Postanowiłem coś zmienić. Odkładałem w ostatnie lata zamiar łowienia częściej twitchingiem. Dobrałem woblery, coś dokupiłem i dalej nad wodę. To mnie uratowało przed blamażem. Kilka fajnych okoni wpadło do tabeli, a 40 cm, to już przerosło moje oczekiwania. Przy następnej okazji postaram się więcej napisać o woblerach, które wybieram nad wodę. Mam zamiar w tym sezonie dołowić resztę pasiaków do tabeli wspomnianą metodą. Teraz, ze względu na dramatyczne upały odpuszczam. Zbiegło się to z problemami ze zdrowiem i nie wiem, ile mnie przytrzymają na badaniach. Może wrócę, gdy będzie można spokojnie w dzień się wybrać z wędką, bo teraz, to zdrowego może upał powalić. Trzymajcie się zdrowo i na chłodno;) walczymy o wyniki:) pzdr. Lp Zawodnik Max Średnia z 10 Średnia z ryb 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Sum 1 Wędkarz i Ryba 38 31,1 31,1 35 38 31,5 27,5 38 27 30,5 30,5 26 27 311,0 2 Jaceen 40 29,3 29,3 34,5 36 31,5 40 25,5 22 24,5 23 22 34 293,0 3 moczykij 29,5 28,0 28,0 27,5 27 27,5 26 29 29,5 29 28,5 28,5 27 279,5 4 Płatek88 27,5 19,0 23,8 22,5 22,5 22,5 23 26 24 22 27,5 0 0 190,0 5 kejk71 35 10,7 26,8 25 35 24 23 0 0 0 0 0 0 107,0 6 McGregor 26,5 2,7 26,5 26,5 0 0 0 0 0 0 0 0 0 26,5 7 suchi 25 2,5 25,0 25 0 0 0 0 0 0 0 0 0 25,0 8 SebaZG 22,5 2,3 22,5 22,5 0 0 0 0 0 0 0 0 0 22,5
    3 punkty
  17. Czerwiec wędkarsko dla mnie już się skończył, odpuszczam łowienie w te upały dla dobra rybek. Byłem tylko kilka razy. Łowiłęm tylko na blachy. Na spina trafił się okoń ponad 30. Na blachę Perkoz dużą miałem fajnego szczupaka, ale nie trafił w nią dobrze i się nie wciął. Próbowałem złowić amura. Zbudowałem zestaw z kulą wodną i chlebkiem jako przynętą. Amura nie złowiłem, za to trafił się niezły karp, ponad 70 cm. Był też leszcz, co trochę mnie zaskoczyło. Próbowałem te na komercji za amurem, ale wpadł jesiotr niecały metr. I to by było na tyle w tym miesiącu, zdjęcia są w GP
    3 punkty
  18. Po wczorajszym wpisie jeszcze przeczekałem deszcz i połowiłem kolejne dwie godziny i dołowiłem niezłych kilka ryb. Reasumując to był najlepszy wypad na muchę w tym roku. Przywrócił wiarę, że może kormorany wszystkiego nie zjadły.
    3 punkty
  19. Na rybach w czerwcu byłem jak dotąd trzy razy (a jest ostatni dzień Ostatnimi laty jakoś mam traf łowić te same ryby po kilka razy. Oczywiście szczupaki się zwykle zdarzały i wcześniej. Ale ostanie lata to białoryb. W zeszłym roku złowiłem 5 razy tego samego leszcza na przestrzeni około 2 tygodni. W tym roku 3 razy tego samego leszcza w okresie 22 maj - 7 czerwiec. Biorąc pod uwagę bliskie miejsca połowu wydaje się to możliwe. Wiosną udało się złowić tego samego jazia w odstępie 40 min i około 100m poniżej w rzece - to już mniej prawdopodobne Ale to co wydaje mi się teraz, to podejrzenie o prześladowanie W zeszłym roku złowiłem w Odrze karpia 103cm i wadze równe 20kg było to 11 maja. W tym roku 23 czerwca złowiłem podobną rybę w Odrze kilka kilometrów w innym miejscu. Tym razem też 103cm ale waga pokazała równo 21kg. Coś mnie tchnęło żeby porównać fotki... i już sam nie wiem, wygląda że to ta sama ryba ? Historia z tych mniej prawdopodobnych. Pierwszy na zdjęciu z tego roku drugi z zeszłego.
    2 punkty
  20. No jasne, taka "mądra rada" mogła się akurat wylęgnąć w głowach tych leśnych dziadków którzy tak robią kontrole. Bardziej debilnego pomysłu już se nie mogli wymyślić. Widziałem tam hole które trwały ponad 2 godziny i to wcale nie jakiegoś amatora który nie potrafi łowić , tylko duży karp podpięty za ogon który żadnym sposobem nie dał się podprowadzić do podbieraka. Jak trafisz na taki przypadek to te pół godziny możesz sobie w kieszeń schować. Ja na pewno nie będę przecinał żyłki i narażał ryby celowo na męczarnie. A siedzę tyle ile mi pozwala godzina zachodu słońca. Za mną 2 dni pływania na belly. Ta sama woda, te same godziny. Od 15 do 21.20 dzika żwirownia na Lipiu, to nie jest woda PZW. W pierwszy dzień za dużo czasu zmarnowałem pływając przy trzcinach, same małe wzdręgi, takie do 15 cm max. Dopiero zlokalizowanie tych większych na wypłyceniu na środku zbiornika pozwoliło się fajnie nałowić. Roślinność zanurzona , ale dochodząca prawie do powierzchni i tam się grupowały stada fajnych ryb. Największe wzdręgi 24, 26, 27 Największe okonie 32, 29 Miałem na wędce okonia około 40 cm zaatakował holowanego takiego malucha z 15 cm prawie przy samych nogach, kilkanaście sekund wyciągania żyłki i puścił. Wszystkie ryby na xul na silikonowe robactwo na lekkie główki. Porzucałem trochę castem za szczupakami niestety bez brania. W drugi dzień trochę gorzej się pływało, większy wiatr który uspokoił się dopiero pod wieczór. Znosiło mnie z tego wypłycenia, fala nie pozwalała go zlokalizować dobrze, dużo czasu to takie kręcenie się po obwodzie , napływanie na łowisko i znoszenie. Ryby trochę mniejsze niż w pierwszym dniu, okonie tylko 2 powyżej 20 cm, wzdręgi były fajne ale zdążyłem tylko jednej fotkę strzelić bo zawiesił mi się telefon. Na fotce 26 cm. Miałem też szczupaka takiego pod wymiar na casta, spiął się pod nogami i jedno uderzenie już jak spływałem do brzegu na granicy zmroku, ale to mogło być podczepienie jakiejś większej ryby. Wobler to największy karaś Jaxona. Przez te 2 dni wzdręg grubo ponad setka, okoni około 30.
    2 punkty
  21. Żabki po wrocławsku. Gumowe żabki crawlery, to bardzo fajna powierzchniowa przynęta. Za niewielkie pieniądze można w internetowych sklepach kupić i spróbować samemu taką żabę przystosować do odpowiedniego plumkania. Zaleta w tym wszystkim jest taka, że nie musimy animować szarpnięciami, tylko jednostajnie, w odpowiednim tempie prowadzimy i czekamy na zainteresowanie klenia lub bolenia. W niektórych przypadkach, przy użyciu tych większych modeli można spokojnie kusić sumy. Sprawdzone niejednokrotnie. Dodanie dozbrojki zwiększa szanse na skuteczniejsze wcięcia. I to znacznie. Przepis na takie żaby? Żabka np. z Ali..., poliwęglan, wycięcie odpowiedniego skrzydełka, wygięcie profilu, przyklejenie, sprawdzenie w wannie i korekta, wyprawa na bolenio-klenie, zdjęcie z trofeum, powrót z uśmiechniętą "michą" do domu:) PS To są chyba najbardziej trwałe na uszkodzenia crawlery. Pozostałe przynęty, te z metalowymi i plastikowymi skrzydłami i z różnymi rozwiązaniami zawiasów bywają przynętami czasami na jeden raz. Siła ataku, zacięcia, holu, potrafi z nich zrobić złom. W gumowych jeszcze mi się nie przydarzyło, a łowię nimi ładnych parę lat. Powiem jeszcze, że te większe i cięższe łatwiej przystosować do pływania w kraulu. Żabki małe, np. ta od Jaxona jest lekka i wchodzi w ślizg. W jej przypadku trzeba nakombinować się z profilem skrzydełka i zrezygnować z dozbrojki, która przy małej masie żabki skutecznie gasi wychyły.
    2 punkty
  22. Wczoraj łowienie na "no killu" w Weryni. Pierwsza wizyta w tym roku. Na jesieni ostatnie 3 albo 4 wyjazdy skończyły się bez ryby. Ciekawy byłem jak wygląda ten rok. Jest słabo. Rozmawiałem z wędkarzem który siedział obok, on już kilka razy był w tym roku i potwierdza bardzo słabe brania ryb. Presja na zbiornik bardzo wzrosła, okręg wyraża zgodę na organizowanie zawodów wędkarskich na tej wodzie ( uważam to za największy debilizm ) i praktycznie co wekend 2 dni są zawody jakiegoś koła. Ja wysnułem taka teorię, że ryby są już mocno pokłute, i zrobiły się bardzo ostrożne. Tam raczej nie ma ryby która nie miała by haka w pysku i holu na brzeg. Dodatkowo do wody trafia całkiem sporo kulek i peletów więc ryby mają co jeść. Łowiłem od 13 do 21, miałem 3 wędki i na przemian 2 były zarzucone a jedna leżała na brzegu. Zestaw karpiowy z kulką 14 mm, dodatkowo podczepiony woreczek PVA z krojonym kulkami - zero zainteresowania. Na metodę 3-4 delikatne brania, takie zabawy typowo jesiotrowe, bez zdecydowanego odjazdu, nawet nie zacinałem. Pickerek z pinką na haczyku, to stało 3-4 metry od brzegu, tu jedno fajne branie i na brzegu wylądował karp 85 cm 14 kg razem z siatką, akurat sąsiad obok miał wagę to była okazja zważenia. Dodatkowo 3 ryby duże na wędce spięte w czasie holu, na 100% obstawiam że to podczepienie a nie branie. I to wszystko na 8 godzin łowienia. Widziałem może ze 4 ryby wyjęte przez innych i dodatkowo 4 karpie złowione z powierzchni na pływający pelet i zestaw z pływakiem. Kolega obok tak łowił bo z dna nie miał brań.
    2 punkty
  23. Hello! Jest tu kto? Chyba wszyscy za sandaczem, a raczej za jego legendą się uganiają:) A ja pamiętając swój najlepszy okoniowy wynik zbudowany w pierwszych dniach czerwca, ponownie staram się to wykorzystać. Zmiana sposobu jest duża. Wtedy wynik wykręciłem na powierzchniowych przynętach. Teraz dość głęboko penetruję woblerami do twitcha. Nie wszystkie są przez producentów do tego przypisane. Mam jednak swoje zdanie i część z nich zmuszam do tych dziwnych zachować poprzez różne sposoby podszarpywania. Raz krócej, innym razem dłużej. Pojedynczo, na dwa, lub trzy razy. Głębiej, lub płycej. W bok, w dół, w górę i w sposób mieszany. Czasami wszystkie te manewry mieszam razem podczas jednego ściągnięcia przynęty. W niedzielę trochę wiało. I nie powiem, denerwowała mnie taka sytuacja. Godzinę byłem bez brania. Postanowiłem z niezwykłą starannością animować woblera metr po metrze, by nie pominąć żadnego miejsca. By nie pominąć stanowiska potencjalnego okonia. Wziąłem w ten dzień kolejne trzy woblery do testowania w twitchu. Były to przynęty Lovec Rapy. I chyba to był klucz do sukcesu. One zachowują się trochę inaczej, niż zazwyczaj dedykowane to tej metody. Po kilku szarpnięciach i sprowadzeniu woblera głębiej, w czasie pauzy, rześko wynurzały się ku powierzchni w pozycji poziomej. Szybciej, niż przynęty, które wcześniej z taką tendencją używałem. I brania właśnie następowały po pauzie podczas wynurzania. Tego dnia inne woblery u mnie nie działały. Złowiłem kilkanaście okoni a pierwszy na rozpalenie wyobraźni kropnął w woblera kilkanaście sekund po przepłynięciu PSR-u. Gdyby się zatrzymali i zawinęli w moją stronę, to byłoby po zawodach. A tak trafiłem na okonia 40 cm.
    2 punkty
  24. Długo weekend mocno wędkarski. W czwartek nocka na Odrze z nastawieniem na sandacza. Niestety na uklejki brały jak wściekłe klenie. Zjadły mi z 20 uklejek, sandacza nie było ale chociaż klenie były naprawdę ładne. W piątek pierwszy raz popływałem łódką którą kupiłem w zeszłym roku i od razu dopadł mnie szkwał na jeziorze więc od razu mocno przetestowana. Potem na suma ze zrywkami ale całą noc bez efektu. W sobotę rano zawody z młodym a wieczorem vertical na suma ale znów na zero. Dziś na muchę pojechałem dopiero w południe ale udało się złowiłem kilka pstrągów w tym przyzwoitą czterdziestkę.
    2 punkty
  25. Właśnie to jest piękne w rzekach, takie zaskoczenie
    1 punkt
  26. Tak samo pomyślałem, tylko skąd on w Bystrzycy i w dodatku na odcinku "pstrągowym" ? Taki mały uciekinier? Ale jak i skąd, przecież w okolicy nie ma stawów hodowlanych, a sama rzeka co chwilę poprzegradzana różnymi tamami. Fajnie po tylu latach moczenia kija zostać zaskoczonym 😊
    1 punkt
  27. - Gatunek ryby: Okonie - Długość w cm: 20, 22 - Data połowu: 24-06-2026 - Godzina połowu: około 18:00-22:00 (dokładne godziny w nazwie zdjęcia) - Łowisko: Kanał Odry we Wrocławiu - Przynęta: jeden na woblera typu walk the dog a drugi na wobler boleniowy siek siga - Opis połowu: Łowienie w upale. Kilka okoni, w tym te dwa największe. Rozdziewiczenie nowej miarki. Spinning
    1 punkt
  28. To nie jest jakaś dramatyczna wada. Wystarczy dwa razy wycisnąć wodę i można dalej łowić. Konstrukcja jest prawidłowa. Gdyby żaby były szczelne niczym piłka, to teoretycznie zacięcie byłoby niemożliwe. Spróbuj nacisnąć piłkę i sprawdź, ile wysiłku trzeba włożyć, by cokolwiek się ugięła. Żaba pod niewielkim naciskiem ma odsłonić haki, by wcięcie było bardziej skuteczne. Uszczelnianie pogarsza sprawę. Cztery miejsca, które gwarantują upływ powietrza.
    1 punkt
  29. Mega. Mega ryba i mega widoki. Podziwiam 🤩
    1 punkt
  30. - Gatunek ryby: Sum - Długość w cm: 130 - Data połowu: 6-06-2026 - Godzina połowu: 21:00 - Łowisko: Odra - Przynęta: Wobler - Opis połowu: Spinning
    1 punkt
  31. Cześć, jeszcze nie ale w przyszłości będzie dostępna
    1 punkt
  32. Gatunek ryby: pstrąg potokowy - Długość w cm: 38, 37, 35 - Data połowu:(dzień, miesiąc, rok): 08.06.2026 - Godzina połowu: (wg. 24 godzin): 16-19 - Łowisko: Wisła - Przynęta: nimfa - Opis połowu:
    1 punkt
  33. W czwartek byłem z jednym z kolegów z forum na rybach na fajnej wodzie na którą lubię jeździć. Mimo fajnej pogody i dobrego towarzystwa ryby nie brały. Przez cały dzień złowiliśmy dosłownie parę sztuk.
    1 punkt
  34. W piątek przesiedziałem pół dnia z feederem na Odrze. Nie doczekałem się nawet skubnięcia. Przed zmrokiem krótki spacer po opasce ze spinningiem. Jeden, ale na tyle konkretny strzał, że plecionka strzeliła jak nitka. Siła uderzenia była znaczna, ale chyba nie na tyle, by rwać linkę. W domu zdałem sobie sprawę, że nawinąłem ją rok temu. Chciałem przełożyć na drugą stronę, ale okazało się, że już nie bardzo jest co przekładać. Awaryjnie miałem w zapasie plecionkę z Temu. Przypomniałem też sobie, że mam do sprawdzenia kołowrotek, który tu wygrałem, więc nawinąłem na niego chińską plecionkę i w sobotę pojechałem na podwójne testy. Zacząłem jednak od feedera. Znowu nie działo się nic. Za to pod nogami do tarła przystąpiła ukleja. Spektakularne były te amory, a jeszcze bardziej bolenie, które bezskutecznie próbowały je przerwać. Skutecznie za to przerwały moje feederowanie i kazały wziąć się za testy nowego zestawu spinningowego. Doczekałem się znowu jednego strzału i tym razem nic nie strzeliło. Plecionka mimo iż na oko wydawała się nieco grubsza od poprzedniej (obie 0,06; poprzednia to Kairiki), to może dlatego że nowa, sprawiała wrażenie gładszej i rzuty nią były zdecydowanie dłuższe. Kołowrotek wielkości 2000 jest chyba za mały do opaskowych zabaw woblerkami, ale to kolejny młynek Daiwy, który pozytywnie zaskoczył mnie płynnością hamulca. Zostawię go chyba na okoniowo-wzdręgowe podchody. P.S. sorki, dopiero teraz zobaczyłem, że piszę w maju, a mamy czerwiec. Nie mam jednak uprawnień (albo umiejętności) by to naprawić. Proszę więc administrację o przekładkę do odpowiedniego tematu.
    1 punkt
  35. Trochę tu cisza w temacie. Może dle rozruszania wstawię kilka swoich ostatnich wypocin.
    1 punkt
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.