jaceen Napisano 6 Października 2025 Autor Napisano 6 Października 2025 40 minut temu, Zbynek1111 napisał: W jakich godzinach brały te nocne okonie Z tych zdjęć, co mi zostały, EXIF podpowiada, że: 19:05; 20:21; 20:25; 20:47; 21:20. Były jeszcze trzy, ale bez dokumentowania. Ostatnio zostawałem nie dłużej, niż do 22:00 i stąd taki wąski przedział czasowy. Intuicja mi podpowiadała, żeby ich szukać w miejscach dość dobrze doświetlonych w okolicach mostów, wiaduktów i miejskich bulwarów.
Zbynek1111 Napisano 7 Października 2025 Napisano 7 Października 2025 Nie sądziłem że w tych godzinach biorą okonie. Super informacja będę próbował, co prawda po 22 ale myślę że się uda. Sandacze jak na razie na moich łowiskach nie biorą w tych godzinach na 8 wypadów tylko jedno szarpnięcie.
andrutone Napisano 7 Października 2025 Napisano 7 Października 2025 8 godzin temu, Zbynek1111 napisał: na 8 wypadów tylko jedno szarpnięcie Ja zaliczyłem już 10 późnowieczornych wypadów z nastawieniem na sandacza i doczekałem się jedynie czterech szarpnięć, ale nawet żadnego porządnego brania. Muszę chyba zmienić stronę miasta po której wędkuję, bo w moich okolicach jest coś licho.
Tymon Napisano 8 Października 2025 Napisano 8 Października 2025 Wróciłem na miasto — i od razu powitały mnie śledzie. Dzisiaj udało się złowić dwa, co jak na mnie, było nietypowe, bo na gumę. Zazwyczaj unikam nocnego łowienia w ten sposób, ale tym razem sytuacja wymusiła zmianę planu. Woda jest obecnie bardzo niska, a przy powierzchni kręciła się drobnica — stadka uklei leniwie kołysały się w świetle lamp, nie uciekając na boki. Przez cztery godziny obławiania woblery nie dały nawet stuknięcia, więc ostatecznie trzeba było sięgnąć po klasykę i ostukać dno. 1 3
jaceen Napisano 9 Października 2025 Autor Napisano 9 Października 2025 Miejscówka @andrutone jakby pusta:))) Mnie do niej nie po drodze. Może kiedyś?;) W końcu wybrałem się po nie. W czwartek. Po te wieeelkie mętnookie:) Zabrałem kilka gum, by planowo obstukać dwie klatki między ostrogami. Trwało to półtorej godziny. Wynik na zero. Po zmierzchu już z woblerami miałem zamiar pomieszać w innym miejscu. Na cel wzięte trzy główki. Jedna odpadła, bo ktoś rozbił na noc obozowisko. Przeszedłem na drugą stronę rzeki i dałem sobie z lekką górką dwie godziny łowienia. Jeden wobler, drugi, trzeci, o ten będzie dobry. Fajnie trzyma wodę i mam z nim dobry kontakt. Zwalniając zwijanie, mogę go prowadzić tuż pod powierzchnią, a opuszczając szczytówkę i mocniej podkręcając, zaczynam sięgać do kamieni na dnie opaski. Złowiłem trzy sandacze. Najdłuższego zmierzyłem, miał niestety tylko 47 cm. I straciłem na nim ster. Dwa dostałem z opaski, jeden zza ostrogi. Później już nic się nie wydarzyło. Wróciłem mokry i upaprany błotem. Dobrze, że mnie jakiś demon nie pożarł:) Przewidziałem i wziąłem ze sobą ortalionowy komplet. Uchronił mnie od przemoczenia do skóry. Wiele miejsc nie odwiedzałem, ale po ostatnich deszczach warunki mało komfortowe. Nie ma to jak miejskie bulwary. W lakierkach można iść i pod krawatem:) W środę właśnie byłem w centrum miasta. Tak nie do końca w krawacie, ale spodnie prawie w kancik były:))) Lekki spinning i wirujące ogonki na pierwszy ogień. A wieczorem, albo glapki i klenie, albo mniejsze wersje sandaczówek i mętnookie. Za dnia kilka okonków. Bardzo słabo reagowały. Nie wiem, co się dzieje. Jakby je wymiotło. Po zmroku zacząłem od miodowej glapki 4 cm. Dość szybko łowię dwa przyzwoite klenie. I w zasadzie to było na tyle. Deszcz padał od jakiegoś czasu i czułem na plecach, jakby ochrona przeciwdeszczowa przestała działać. Poddałem się i na tych kleniach się skończyło. 👊 3 3
andrutone Napisano 10 Października 2025 Napisano 10 Października 2025 5 godzin temu, jaceen napisał: Miejscówka @andrutone jakby pusta:)) Pusta, bo brak w niej sandaczy, czy dlatego, że mnie tam nie ma? 😁 Bo już prawie od tygodnia nie wybrałem się nad wodę. Uległem trochę zniechęceniu. Cóż z tego, że mam na tyle blisko, że mogę wpadać na miejscówkę dość często, choć nawet na krótko. Nie przekłada się to na efekty. Jak zobaczę u Was wysyp sandaczy, to może znów zacznę tam częstsze kontrole 😉 Tymczasem w weekend pojadę gdzieś dalej i na dłużej. 2
Tymon Napisano 10 Października 2025 Napisano 10 Października 2025 10.10 Pobudka była naprawdę ciężka — budzik zadzwonił o 3:30, a wstawanie o tak nieludzkiej porze nie należy do moich ulubionych czynności. Mimo to, jak się później okazało, było warto. Podjeżdżam po kolegę i około piątej jesteśmy już nad wodą, gotowi do pierwszych rzutów. Plan prosty: do świtu obławiamy sandaczowe miejscówki na woblery, a potem spróbujemy szczęścia z boleniem. Podchodzimy na nasze miejsce — niewielką, krótką główkę, na której tylko my łowimy sandacze nocą. Niepozorna, może dwa–trzy metry szerokości, jakich wiele na wrocławskiej Odrze. Ale ta ma coś wyjątkowego. Kiedyś musiała być dłuższa, bo przed nią ciągnie się pas kamienistego wypłycenia, a zaraz za nim gwałtowny spadek do trzymetrowej, może czterometrowej głębiny. Siadamy kilka metrów od siebie — jeden obławia napływ, drugi zapływ główki, jak zawsze. Wiatr i deszcz skutecznie uniemożliwiły oglądanie drobnicy, ale znamy to miejsce dobrze. W tym roku każdy z nas miał tu już ładnego sandacza, więc wiemy, że gdy tylko zrobi się chłodniej, ryby stają się bardziej żarłoczne i ruszają na stołówki. I znowu — 45 minut przed świtem czuję potężne uderzenie w powoli prowadzonego woblera HMS Panic 11 cm. Aż nadgarstek zabolał. Szybka kontra i od razu wiem, że to coś większego. Po kilku minutach emocjonującej walki w podbieraku ląduje piękny sandacz — 78 cm czystego złota. Gruby, masywny, dokładnie taka ryba, po jaką przyjechaliśmy. Zdjęcie może nie jest idealne — miejsca tam niewiele — ale pamiątka została. Po świcie dorzucam jeszcze bolenia około 55 cm i możemy wracać do ciepłego. Mokrzy, zmarznięci, niewyspani — ale szczęśliwi. Kolejny wypad zaliczony na plus. Co ciekawe, wszystkie sandacze powyżej 70 cm złowiliśmy w nocy na duże woblery, od 11 do 13 cm. Na mniejsze przynęty trafiały się tylko maluchy. Może więc w tym sezonie warto się trochę „wygrubić”? 🎣 Tabela 1. jaceen 53sz + 69sz + 0 = 122 2. Zbynek1111 3. andrutone 4. suchi 5. SebaZG 6. Marienty - 75sz 7. moczykij - 71s+77sz=148 8. Konrado 9. Jamnick85 10. Tymon - 78s, 74s, 71s, = 223 3 7
andrutone Napisano 12 Października 2025 Napisano 12 Października 2025 Byłem dziś na szczupakach na wodzie stojącej PZW. Zamiast szczupaków były szczupaczki. Złowiłem trzy. Największego zmierzyłem, bo miałem nadzieję, że może dociągnie do wymiaru. Niestety trochę zabrakło. Co ciekawe, telefon mi przypomniał, że rowno rok temu też byłem na szczupaczkach, choć w innym miejscu, i złowiłem tamtego dnia cztery sztuki. I wtedy też żaden nie dociagnął do wymiaru 🤨 2
Tymon Napisano 12 Października 2025 Napisano 12 Października 2025 12.10 Cały dzień spędzony w nurtach Odry za poszukiwaniem boleni. 14km na piechotę w woderach przez tereny gdzie nikt się raczej nie zapuszcza. Rezultat? Dwa brania na 10h rzucania… Rzeka jednak uczy pokory . I tak było pięknie, latające orły i jesienne kolory sprawiają że jeszcze tam wrócę 2 2
jaceen Napisano 12 Października 2025 Autor Napisano 12 Października 2025 Też w niedzielę wyskoczyłem nad Odrę. Na krótko, bo dwie godziny i powrót na mecz. I nie 14 km, a maksymalnie 200 m:) Kilka puknięć na Drop Shota i w ostatnim braniu zaliczam krótkiego sandacza. Wiało nieprzyjemnie i postanowiłem tą metodą łowić. Ależ trzeba do tego cierpliwości:))) 2 2
Tymon Napisano 14 Października 2025 Napisano 14 Października 2025 13.10 Z racji zbliżających się niedzielnych zawodów poszedłem sprawdzić jak wygląda Odra powyżej jazów. 4 km w jedną stronę i wnioski: Odra głęboka (20g opadało najwięcej 22s!), wolno płynącą i z dużą ilością zaczepów. Brań brak, jednak łowienie na takich odcinkach nie jest dla mnie😆 1 1
andrutone Napisano 14 Października 2025 Napisano 14 Października 2025 Byłem ostatnio ze dwa lub trzy razy w tamtej okolicy na spacerze z psem i wędką (wczoraj zresztą również 😊). Tylko że po drugiej stronie rzeki. Potwierdzam: bardzo głęboki odcinek (sam byłem zdziwiony jaki długi jest tam opad) i brak brań 😁 2
jaceen Napisano 15 Października 2025 Autor Napisano 15 Października 2025 Jeszcze raz. Spróbuję jeszcze raz i gdy nic się nie będzie działo, to odkładam na dłuższy czas sandaczówkę. Jadę na miejscówkę, w której poprawiałem trzykrotnie swoje życiówki 90+. Ostatnio będąc tam nie miałem nawet obcierki. Presja duża, hałas od motorowodniaków i modernizacja Odry i w tym miejscu wiele zmieniła. Nie ten klimat i jadąc tam, nawet wiele sobie nie obiecuję. 👊 2 1
jamnick85 Napisano 15 Października 2025 Napisano 15 Października 2025 W poniedziałek, moje pierwsze wyjście po przerwie chorobowej. Przed 19. Jak jeszcze było coś widać, to próbowałem z opdau, ale bez rezultatu. Jak już się zrobiło zupełnie ciemno to zmieniłem na Gloog Nike. Najpierw niewcięte branie, w warkoczu, przy szczycie główki, a chwilę później branie z klatki, tym razem z happy endem. Potem już cisza i do 21 nic się nie działo. Ogólnie wypad spontaniczny i w związku z tym zapomniało mi się kilku rzeczy, np miarki 4 2
andrutone Napisano 15 Października 2025 Napisano 15 Października 2025 Godzinę temu, jamnick85 napisał: zapomniało mi się kilku rzeczy, np miarki Ale wędka później zmierzona? Wymiar miał? Nic tu się nie dzieje, więc może by chociaż 50 punktów do tabeli wpisać? Sztuka jest.
jaceen Napisano 15 Października 2025 Autor Napisano 15 Października 2025 I klapa. Nie mogę się pogodzić z tym, że miejsce stało tak się jałowe. Przy brzegu często ustawiają się szczupaki i błyskawicznie, bo w piątym przeprowadzeniu wirującego ogonka trafia się właśnie szczupak 64 cm. Po tym zmiana na gumy i ponad trzy godziny przerzucania ich w róże kierunki, by stwierdzić, że ryb tam nie ma. Złowioną rybkę wstawiam na wymianę. Tabela 1. jaceen 64sz + 69sz + 0 = 133 2. Zbynek1111 3. andrutone 4. suchi 5. SebaZG 6. Marienty - 75sz 7. moczykij - 71s+77sz=148 8. Konrado 9. Jamnick85 10. Tymon - 78s, 74s, 71s, = 223 4 4
andrutone Napisano 15 Października 2025 Napisano 15 Października 2025 47 minut temu, jaceen napisał: ryb tam nie ma Tam nie ma ryb i tu też nie ma. Późnowieczorna "kontrol" po mojej stronie miasta wykazała brak brań 😕
Kierownik Napisano 15 Października 2025 Napisano 15 Października 2025 Dobry wieczór. Czuję się trochę jak syn marnotrawny. Nie szło. I to długo. Tzn. w czerwcu złowiłem trzy sandacze w przedziale 50-60, dwa sumy ok. metra, fajnego nocnego szczupaka i masę kleni do piećdziesięciu paru cm oraz bolka 70+. Aż nastał lipiec. I sierpień. A później wrzesień. I d... blada. I tak, i śmak, tam gdzie zawsze, tam gdzie rzadko, tam gdzie nigdy, a to na małe przynęty, a to na duże przynęty, a to w dzień, a to w noc, świt, zmierzch, lekko, ciężko, woblery, gumy, wirujące ogonki, szybko, z przerwami, bez, wierząc, nie wierząc...dzikie węże. Gdyby nie lipcowe zabawy z oksami to już bym zapomniał jak pachnie ryba. Przedwczoraj i wczoraj udało się złowić dwa śledzie. Żadna rewelacja, ale ucieszyły i dodały nadziei. Jeden na wobler, a drugi na gumkę. No i znów napatoczył się nieszczęsny kleniur. Jak ja ich nienawidzę! Jak na przynęty do 10cm biorą takie smyki oraz - ha tfu* - pseudodrapieżniki, to wypadałoby je jakoś odseparować. Podczas dzisiejszej wizyty w wędkarskim, po raz kolejny oczy powędrowały w stronę Shimano armajoint 19cm. Zawsze się wahałem przed zakupem. A bo to na szczupaki. A bo praca niesandaczowa. A bo nigdzie nie widziałem opinii nt. łowienia sandaczy na tego typu przynęty. Tylko głębokość pracy się zgadzała z kanonami. Nawet przy kasie wymiana zdań rzucała cień na moje zamiary: - A słyszałeś, żeby ktoś łowił na to sandacze? - Nie. - Hmmm. - Chyba takie metr z plusem. No trzeba spróbować. A kto to ma zrobić jak nie ja!? He!? Miejsce miałem wytypowane. Godzina? Typowa jak na październik - 19:30. To nie pierwszy październik, gdy sandacze zaczynają harcować o tej godzinie. Dziś trochę skromniej hulały przy brzegu, ale bez efektu. Pierwsza godzina, taka sama jak druga. Dalej na zero. No dawaj kiero, jeszcze parę razy. W końcu pora powiedzieć sobie, że znowu na zero. Już okrzepłem. Wyzerować? A bo to raz wyzerowałem w tym sezonie? Na haczyka to siara się logować. Bo z czym do ludzi? Jesteś pan zerem! Już se zacząłem planować wykorzystanie drogiej zabawki. Wyszło, że trzeba będzie spróbować złowić tym szczupaka. Bo półtorej paki wydać i nic? "zawszemialemlebdointeresow.jpeg" Jak szczupaka to może na bagienku? Woda ostatnio opadła tak z metr i na bagienku ciężko. Straszne błoto, a ja dziś bez kaloszy. Stanąłem na opasce poniżej bagienka i próbuję coś zdziałać. Pierwszy rzut - zaczep. Tam jest taki płytki kamienny garb i po opadnięciu Odry on jest może z 20cm pod powierzchnią wody. Do diabła! Zaraz jeszcze urwę to cudo i cała zabawa skończy się niezwykle ironicznie. Puściło... Ale teraz widzę, że plecionka w magiczny sposób zaplątała się wokół wąsa z fluorocarbonu. Skąd ja znalazłem upór, żeby przewiązać zestaw na nowo? Nwm. No to jakbym tego szczupaka spróbował? Może w stronę otwartej wody? Rzut. No tak jakoś bym łowił. A se jeszcze raz rzucę... Nie wierzę! Branie. I to mocne. Na pewno nie kleń. Ciężko idzie. Chyba sum. Przy brzegu w końcu pokazuje się sandacz. Jeszcze głupie myśli mnie nachodziły, żebym się nie ekscytował, bo pewnie spadnie. Jak!? Że przerwiesz serię niemocy? Ale widzę, że opitolił przynętę głęboko. Uda się podebrać. Jest! Trochę się namordowałem, żeby go uwolnić. Mam nadzieję, że dojdzie do siebie. Łuki skrzelowe całe, ryj nierozerwany. Trochę farby poszło. Muszę kupić wyhaczacz z takim długim dynksem, bo z metrówy może być ciężko wyjąć tymi płaskoszczypcami. I nadzieja wróciła Także jestem! Po dokładnym zmierzeniu wyszło 88cm (trzeci raz życiówka XD), ale zdjęciem ciężko uzasadnić taki wynik, dlatego nie obraże się na 85-86cm. Pozdrawiam *proszę się nie sugerować moją awersją do pseudrapieżników, łówcie je jeżeli to przyjemność, chętnie podpowiem konkretne metody i przynęty 5 3
SebaZG Napisano 16 Października 2025 Napisano 16 Października 2025 W poniedziałek i środę zaliczyłem pierwsze pelnoprawne nocne wyjścia za sandaczem. Po około 3, 4 h. W poniedziałek sandaczyk i sandaczątko. Oba na gumę. Wczoraj zaczęło się podobnie, sandaczyk i jeszcze mniejsze sandaczątko. Guma i wobler. Zacząłem myśleć że podobnie jak w zeszłym roku, będą same króciaki. Ale około 22iej udało się jednak coś większego na woblera - 55cm. Może jednak ten rok będzie lepszy jak zeszły... 6 1
Budek Napisano 16 Października 2025 Napisano 16 Października 2025 Dzień dobry 😉 Pływam łowię😜 ryb przez ostatnie 4 dni nałowiłem się po korek,z dużym sandaczem 80+ na razie ciężko ale słychać od zaprzyjaźnionych jednostek na wodzie że są, po prostu jeszcze się mijamy😄 🤷 Szczupaków w tym roku jest od chu..... Ryb takich +/- 90/110 widziałem tyle że Rugia się chowa 😂 niestety są bardzo wybredne i jakoś im nie poświęcam więcej czasu niż godzina dziennie. Od poniedziałku na wodzie, co dziennie minimum 8h, sandacze przestałem liczyć, ale liczę ryby 75+ niestety tylko dwie szt 77.5 i 78 warto nadmienić że nie było ryb po niżej 60cm Szczupaki 😱 jeszcze więcej, jeszcze więcej mniejszych i większych, we wtorek trafiam rybę 93cm przyłów przy sandaczach, środa naplywam na miejscówkę, zakładam odpowiedni kawał gumy i mamuśka chce mi złamać rękę w łokciu 😳 ryba potężnie gruba a miara wskazuje 103cm💪 Podsumowując, sprawdzają mi się gumy o mocnej pracy oczywiście Westin, shadteez 12/14/18 bullteez 12.5/18 ricky the roach 10/14 Ps. ryby które łowiłem nie dostępne z brzegu, a łowie płytko bardzo blisko brzegów, lecz wybieram odcinki gdzie nie ma dostępu z brzegu. Ogólnie wiem że jeżeli są zawody np.rozgrywane przez internet to nie ma wyłaczenia łowienia ze środków pływajacych, a powinno być. Koleżeńsko się podzielę informacją że ryby są i jest ich sporo, ale nie koniecznie ryby da się złowić z brzegu, choć mogą być pod naszymi nogami 😉 78⬆️ 93⬆️ 103⬆️ Pozwolę sobie zamieścić dopisek z łodzi przy końcowym wyniku. Tabela 1. jaceen 64sz + 69sz + 0 = 133 2. Zbynek1111 3. andrutone 4. suchi 5. SebaZG 6. Marienty - 75sz 7. moczykij - 71s+77sz=148 8. Konrado 9. Jamnick85 10. Tymon - 78s, 74s, 71s, = 223 11.Budek - 78s+93sz+103sz=274z łodzi 6 1 2
Fido Angellus Napisano 16 Października 2025 Napisano 16 Października 2025 Godzinę temu, Budek napisał: Pozwolę sobie zamieścić dopisek z łodzi przy końcowym wyniku No i "z latarenką"
jaceen Napisano 17 Października 2025 Autor Napisano 17 Października 2025 @Budek"zabiłeś" imprezę:)))👍💪🔥 W czwartek z @Marienty byliśmy między 20:00-23:00 na krótkim odcinku Odry. Nie byłem tam już kilka lat. Dla wtajemniczonych to kiedyś zrobiliśmy tam zlocik haczykowo-sandaczowy. Było wtedy ognisko, atmosfera i nawet ryby były:) Teraz było około metra mniej wody. Opaski odkryte i to dało możliwość dojść do niektórych miejscówek. Przy "normalnym" stanie nie wyobrażam sobie tam nocnego łowienia woblerami przy tych opaskach. Ziele na to nie pozwoli. Woda martwa. Dalej sprawdza się scenariusz, że w tym roku brzegowe szukanie sandaczy we Wrocławiu, to jakaś ułuda. Trzeba niezłej determinacji i samozaparcia, by trwać w przekonaniu, że jest dobrze:))) Nie zauważyłem nic. Nic się nie spławiło, nic nie pogoniło, nie zaoczkował nawet gupik:) Mariusz na koniec dostał krótkiego sandacza i tym optymistycznym akcentem zakończyliśmy łowienie. Uzupełniam tabelę o ryby @SebaZG i @Kierownik. Prośba jest taka, jak się da, to wpisujcie osobiście swoje wyniki. Sami najlepiej wiecie, ile było, jak było, co się wydarzyło. Nie zawsze warunki dają szansę na szczegółową sesję i przesadne przetrzymywanie ryb. Tabela 1. jaceen 64sz + 69sz + 0 = 133 2. Zbynek1111 3. andrutone 4. suchi 5. SebaZG - 55s + 0 = 0 = 55 6. Marienty - 75sz 7. moczykij - 71s+77sz=148 8. Konrado 9. Jamnick85 10. Tymon - 78s, 74s, 71s, = 223 11.Budek - 78s+93sz+103sz=274z łodzi 12. Kierownik - 88s + 0 + 0 = 88 PS W dniu 16.10.2025 o 00:23, Kierownik napisał: Shimano armajoint 19cm Fiu, fiu! To byłby jeden z ostatnich pomysłów na jaki bym się zdecydował. Szacun👍 I coś do oglądania. Dzisiaj powinien być trzeci odcinek, łowienie z brzegu. Oglądam i podglądam, bo może jakieś nowe cudeńko z Shimano będzie w akcji?😜 1 1 4
Tymon Napisano 17 Października 2025 Napisano 17 Października 2025 17.10 Szybki nocny wypad w nowe miejsce. O dziwo gdzie woda płynęła i było jej więcej niż zazwyczaj. Powyżej Wrocławia dalej jej stan jest zadowalający, dlaczego tak ją tam trzymają? Nie wiem, ale muszę śledzić jej poziom. Jak zaczną ją puszczać przez miasto, wtedy spędzę trochę czasu na tych naszych murkach . O 2 w nocy zaliczam mocne branie, ryba jedzie z kołowrotka. Przez pierwsze sekundy myślami jestem już przy dużym sandaczu. A potem zatrzymała się i ściągnąłem ją bez żadnego wysiłku. Rozpędzony zielony wjechał w wobka jak zły, całe szczęście nie uciął fluo. Po zmierzeniu wyszło około 65cm, nie za duży ale silny! Do 4 nic już się nie wydarzyło, pora na chwilę odłożyć wędki, zebrać siły a potem w planach mam w końcu złowienie grubego, jesiennego bolenia. A Wy sandacze… Ah już na tym skończę 1 4
Kierownik Napisano 17 Października 2025 Napisano 17 Października 2025 5 godzin temu, jaceen napisał: Prośba jest taka, jak się da, to wpisujcie osobiście swoje wyniki. Pardon Jacku. Ja wyszedłem z wprawy. Nie tylko w wędkarstwie, ale i prowadzeniu dokumentacji rywalizacji. Moje niedbalstwo. Takie już się nie powtórzy. Dziękuję za wpisanie mnie. W ramach pokuty, lecę nad wodę, pomachać bydlakiem. Proszę uważać
jaceen Napisano 18 Października 2025 Autor Napisano 18 Października 2025 18.X Wieje i chłodno. Nie mam pomysłu. W końcu zapada decyzja. Jadę na kanał Odry. Liczyłem na podwyższony stan. Niestety, przeliczyłem się. Uzbroiłem się w lekką sandaczówkę. Trzy godziny w dzień za okoniem i dwie godziny wieczorem za sandaczem. Tak sobie wymyśliłem. Gdyby nie zimowa kurtka, to chyba bym nie wytrzymał tyle. Paskudnie przenikliwy wiatr nie przestawał wiać do ostatniej minuty pobytu. Z początku łowiłem na wirujące ogonki. Brań, jak na lekarstwo, a okonie małe. Zmieniłem na gumkę i z braniami było podobnie. Może troszeczkę okonie urosły:) A i tak nie było tego wiele. Był moment, że serce zabiło mocniej. Ładny strzał, no taki nie okoniowy, ale w tamtym momencie widziałem okonia, rekordowego:) Po chwili sytuacja była jasna. W gumkę pacnął przyzwoity kleń. Wyskoczył zza kępy ziela i chciał zdemolować gumiaczka, jak zły drapieżnik. Dotrwałem jakoś do zmroku i założyłem woblera Assan o agresywnej pracy, by jak najdłużej łowić w przytrzymaniu i spowolnić prowadzenie wzdłuż opaski. Prawie się udało. Wypatrzyłem fajne wklęśnięcie opaski i pomyślałem, że to fajne miejsce na czającego się tam drapieżnika. W połowie drogi łubu dubu! Krótki strzał i torpeda odjeżdża w środek kanału. A ja zostaję ze zwisającym woblerem, który wyleciał z wody po spóźnionej reakcji. Ajajaj, co za pech. Została jeszcze godzina, może jeszcze jakiś się połakomi? Woblera nie zmieniam. Po kilkudziesięciu minutach mam jakieś trącenie. Zrobiłem się czujny. Kolejne przeprowadzenie podobnym torem i bęc! Siedzi. Niestety, czuję słabą walkę. Może będzie wymiar do tabeli? Przymierzam do blanku i szacuję, że braknie 3-4 centymetry. Byłem jeszcze około 30 minut i zauważyłem kilka ataków na drobnicę. Niestety, kręgosłup tak mnie nawalał, że odpuściłem. Gdyby nie wiatr, to może bym chwilę odpoczął i jeszcze próbował. Ale jedno i drugie mi dokuczało, to zrezygnowałem. Może następnym razem?:) 👊 4 3
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się