ESSOX Napisano 1 Maja Napisano 1 Maja Wyskoczyłem pod wieczór na rzekę z myślą o tym że maj się zaczął więc boleń możliwy do złowienia. Niestety żadnej wizualnej obecności na wodzie. Kwiecień był masakrycznie zimny, jeszcze przedwczoraj miałem -4 nad ranem i śnieg popruszył. Bolenie pewnie jeszcze przed tarłem więc jedzenie nie w głowie. Miałem tez drugą wędkę z myślą o jaziu/kleniu i tak na przemian rzucałem. Bez kontaktowo z rybami. Wczoraj siedziałem ze 2 godziny na ujściu małego potoczku do Wisłoka, rzeczka z półtora metra szerokości, czysta woda, w Wisłoku też czysta więc ryby były widoczne. Stado wyrośniętych uklei, niektóre ponad 20 cm i sporo klenia w granicach 20-35 cm. To było widać pod wierzchem, głębiej pewnie grubsze klenie też były. Jak zobaczyłem tyle ryb to od razu myśl "ale się obłowię" miałem ultralajcik ze sobą więc przynęty od 10 mm do 35mm szły do wody . Co kilkanaście rzutów zmiana wielkości lub koloru. Próbowałem wierzchem , w toni, przy dnie, z animacją wyraźną przynęty, delikatną, z lekkim podbijaniem, bez ruszania tylko zwijanie, szybciej, wolniej, z nurtem , pod prąd. Nic kompletnie nie działało, ryby nie zainteresowane przynętą tylko jedno branie na szklisto przeźroczystą z brokatem tantę 35 mm na mormyszczce 0.25g prowadzoną przy dnie, okoń 24 cm. Dodatkowo 3 okonie poniżej 20 cm już na stojącej wodzie gdzie miały być wzdręgi ale nie brały. 2 5
moczykij Napisano 4 Maja Napisano 4 Maja Jako, że szczupaki (wymiarowe) mają mnie gdzieś, dziś postanowiłem się skupić na innych rybkach. Nie ukrywam - połowiłem trochę, ale zanim zacząłem łowić sporo się nagimnastykowalem. Ciężar główki na początku był wg "szkoły wrocławskiej" czyli 0,5; 0,7. Robaki też "wrocławskie" czyli te na ogół bierne. Sukcesywnie jednak dążyłem coraz bardziej do podlaskiej szkoły, by skończyć na 3gr główce z małym, przyciętym twisterkiem. Tu po prostu taki zestaw działa. Ale nie o tym chciałem. Dzisiaj ważny był kolor brokatu. Specjalnie zrobiłem fotkę, żeby Wam pokazać ten niuans. Na zdjęciu jedne z wielu dziś twisterków pozbawionych ogonków (to też mi się każe zastanowić nad powrotem do żyłki). Te po lewej z niebieskim brokatem były skuteczne na białoryb (nie złowiłem na nie żadnego drapieżnika), te po prawej z zielonym brokatem były atakowane tylko przez okonie i szczupaczki. 1 1 3
ESSOX Napisano 5 Maja Autor Napisano 5 Maja Wczoraj łowienie na małej wodzie, taka dzika glinianka którą wypatrzyłem na mapach google. Woda wygląda na bardzo fajną, akurat zaczynają pokazywać się liście grążeli i w środku sezonu chyba za bardzo zarośnie uniemożliwiając łowienie. Łowiłem tam tylko raz w życiu w marcu na pickerka. Kilkanaście płotek i kilka leszczyków wpadło. Nie wiem co jest z ryb w wodzie bo nawet nie ma kogo spytać , chociaż ślady na brzegu wskazują że ktoś tam łowi. Wziąłem 2 wędki, pickerka i bacik żeby się pobawić spławikiem. Wszystkie ryby złowiłem na bata, pickerek trochę zaniedbywany bo słabe brania na niego i skupiałem się na spławiku. Siedziałem od 13 do 20.30 Zanęcenie trochę peletem z ręki i ze 3 kulki zanęty wielkości jajka na początek. Pierwsze brania pokazały się po około 30 minutach. Łowiłem na 3 białe robaczki lub na 1 ziarno kukurydzy. Sporo płotek, nawet takie po 22 cm, i trochę leszczyków tak do 30 cm max. Jak brania słabły do wody szło troche peletu 4 mm lub kukurydza z puszki. I tak w śród tego drobiazgu, zaciąłem zawad, który po kilku sekundach ożył i dał dużo frajdy na baciku 5 metrowym. Udało się rybę wyjąć , nowy PB leszcza, 65 cm. 2 5
jaceen Napisano 12 Maja Napisano 12 Maja Maj się rozpoczął i temat bez szczupaka, to jak zupa bez przyprawy. Dostałem podpowiedź. Kilka dni musiałem odczekać i we wtorek, mimo mojej zmory, czyli silnego wiatru, wybrałem się na jeden ze stawów. Pierwsza godzina mocno mnie zniechęciła. Nie mogłem się nerwowo uspokoić ze względu na ten wiatr. Szukałem spokojniejszego brzegu. Pierwsze branie miałem na woblera SELECT DEMENTOR 130 SP/21 g. Prowadziłem twitchem. Dość ciekawie wygląda jego praca. Jednak do takiego łowienia trzeba dobrze dopasowanego sprzętu, niedźwiedziej łapy z delikatnością motyla. Ja po trzydziestu minutach wymiękam. Kolejnym woblerem, który latał tu i tam, był WESTIN SWIM GLIDEBAIT 10 cm/31 g. Z nim było zdecydowanie lepiej. Mogłem szczytówkę opuścić do lustra wody i delikatnymi, naprawdę delikatnymi, krótkimi i płynnymi szarpnięciami szczytówki wprowadzać woblera w jego prawdopodobnie najbardziej kuszące odjazdy w bok. Kolejne sześć brań zaliczam właśnie na niego. Z tego udało się trzy szczupaki doprowadzić do podbieraka (58/65/66). Pomocny był do tego spinning Flagman BlackFire 244/7-28 g, Ryobi Xenos 4000, plecionka nn 0,14. 2 6
ESSOX Napisano 15 Maja Autor Napisano 15 Maja Wczoraj wykorzystałem dzień bez silnego wiatru i pojechałem na żwirownię w Mrowli. Raz tylko łowiłem na tym zbiorniku w tamtym roku. Teraz inna miejscówka po drugiej stronie. Wybrałem taka większą lukę w trzcinach żeby i bacikiem połowić i pickerka postawić. Niestety nie dało się łowić na dwie wędki. Zrezygnowałem z białych robaków, żeby uniknąć małej ryby, kukurydzy miałem tylko pół puszki, trochę kombinowałem, na pickerku nawet pelet na gumce zakładałem żeby mieć trochę spokoju. W końcu zrezygnowałem z pickerka i łowiłem tylko batem. Na granicy końca trzcin, głębokość około 1,6m nęcone tylko peletem 4mm. Brania praktycznie cały czas, uspokoiło się dopiero pod wieczór. Najwięcej wzdręgi, trochę mniej płoci, ryby takie sportowe, 15-20 cm. Grubo ponad 60 szt wyjęte. Do tego 4 karpie, jeden wymiarowy , tak na oko 40-42 cm , nie mierzyłem nawet. Trzy ryby też wygrały zawody na przeciąganie liny, rozgięte haki, nawet nie widziałem co to. Obstawiam na większe karpie. I ciekawostka .......6 raków też na kukurydzę. A, i jeszcze 3 kleszcze, dwa nad wodą wypatrzyłem a jednego uja w domu, już się w pępku przyczaił do wgryzienia. Dwie wzdręgi do GP wpadną, 20,21 cm 1 5
jaceen Napisano 15 Maja Napisano 15 Maja Odwiedziłem jeszcze raz komercję, by poćwiczyć na woblerach do twitcha. Przypony strunowe ze skrętkami nie zauroczyły mnie. Lubię zmieniać przynęty i ta skrętka po kilku odkręceniach zaczyna być kłopotliwa. Po wyprawie założyłem krętliki i agrafkę. Co do samego łowienia, to naliczyłem pięć ryb na kiju, dwie odprowadziły woblera pod nogi i dwa ataki miałem na długim dystansie bez holu. Sprzęt tym razem mocniejszy. SG2 do 60 g o długości 213 cm z krótkim dolnikiem niby miał być pomocny do takiej metody łowienia, ale szczerze mówiąc, coś mi nie bardzo leżał i nie miałem uśmiechniętej miny. Kilka lat temu sprawiłem go sobie właśnie pod szczupaki i jerki. Niestety za łowieniem szczupaków zbytnio nie przepadam i spinning na przekonanie do siebie ma niewiele szans. Pod rybą pracuje przyzwoicie. Jednak coś nie do końca jesteśmy ze sobą zespawani. Skutecznym woblerem okazał się SELECT DEMENTOR 130 mm SP/21 g. 3 6
Zbynek1111 Napisano 16 Maja Napisano 16 Maja Wczoraj wybrałem się na wodę PZW Hamernia. Łowiłem na 2 wędki standardowo jedna metoda a druga feder klasyczny. Na metodę łowiłem kulkami osmo a nęciłem peletem 4mm i 2 mm złowiłem sporo leszczy. Natomiast na klasyka nastawiłem się na karasia. Wiem że pływają tam ładne sztuki więc łowiłem na zanętę typowo na Karasia do tego kukurydza biały robak i dip miodowy. Na haczyk zakładałem ziarno kukurydzy. W ten sposób nie miałem brań leszczy i drobnicy. Miałem kilka atomowych brań ale tylko jedno udało mi zaciąć hol był długi ale niestety ryba spadła. Na wędce czuć było moc ryby prawdopodobnie karp. Kilka brań nie dałem rady zaciąć, zmieniałem przypony na krótszy, dawałem różne wielkości haczyka ale nic nie pomagało. Musze kolejny raz się tam wybrać i złowić jakiegoś karasia taki cel sobie postawiłem. 2 5
andrutone Napisano 16 Maja Napisano 16 Maja Maj w końcu przyniósł kilka akcji. Zaczęły się ataki kleni na powierzchniowe przynęty. Niestety ze skutecznością zacięć przy takim łowieniu jest słabo. Wczoraj udało się jednak wyjąć klenia 40 cm. Ponadto atak ładnego bolenia (widziałem go, bo wyskoczył z wody jak delfin) i duży sum co zabrał mi przynętę (plecionka nie wytrzymała). No i wreszcie popadało. 4 5
jaceen Napisano 19 Maja Napisano 19 Maja Kolejna wyprawa na komercję i ponownie trening twitchingowego łowienia. Kątem oka obserwowałem wodę, czy pojawią się duże okonie, które kiedyś zauważyłem. Niestety nie. Ponad czterogodzinne manipulowanie woblerami dało siedem ataków, pięć ryb na kiju i cztery na brzegu. Główną rolę odegrał wobler: Lovec Rapy. Wobler Headbanger Cranky Shad 10 cm. Na niego uderzył najbardziej waleczny szczupak. Nie wiem ile razy, ale wyskakiwał co chwilę, aż wytrzepał z paszczy woblera i było po zawodach. I najbardziej polubiony przeze mnie wobler, Select. Szczupaki też chyba podzielają mój gust. Bardzo ładnie błyska bokami i robi w miarę kontrolowane odjazdy. Następnym razem będę chciał go sprawdzić na wodach PZW. 2 6
andrutone Napisano 19 Maja Napisano 19 Maja 14 minut temu, jaceen napisał: Następnym razem będę chciał go sprawdzić na wodach PZW. I czar pryśnie... 5
ESSOX Napisano 22 Maja Autor Napisano 22 Maja Wtorek. Wybrałem się na żwirownie Mrowla, chciałem połowić tam gdzie te raki brały niestety miejscówka zajęta, wolne były stanowiska na drugim brzegu, ale tam na bata bym nie połowił bo za płytko, więc szukanie innych rozwiązań. Obok jest druga żwirownia "no kill" łowiłem na niej do tej pory tylko białoryb na ultralajta więc stwierdziłem że trzeba popróbować innych metod. Na łowisku nie wolno stosować zanęty, pickerek został w aucie, tylko bacik pozostał do wyboru. Puszka kukurydzy i trochę peletu żeby coś na dnie rybom zaprezentować. Co kilkanaście minut dosłownie po kilka sztuk wrzucone obok spławika. Brania praktycznie od razu, na przemian albo płotka albo wzdręga, takie fajne sportowe rybki w okolicach 20+ Haczyk wymieniłem na solidniejszy tym razem ale i tak 2 zostały rozgięte i dodatkowo jeden zestaw w całości poszedł z rybą. Nawet nie dało się przytrzymać, odjazd po zacięciu i po rybie. Do GP lecą 2 wzdręgi 22,23 i 2 płotki 25,29 cm Piątek. Pojechałem na tego "no kila" tak fajnie było we wtorek że chciałem powtórzyć zabawę. Ta sama miejscówka , takie samo łowienie bacikiem, tylko tym razem zrobiłem inne mocowanie zestawu na szczytówce, i już konkretny hak do kukurydzy. Brania dużo słabsze niż we wtorek, więc co jakiś czas odkładałem bata i nie ruszając się z fotela ultralajtem se rzucałem. Kilka okoni małych i kilkanaście wzdręg wpadło dodatkowo. I na bata niespodzianka , rekord tej wędki, wpadł jesiotr 86 cm, nawet nie wiedziałem że w tej wodzie takie ryby są. 1 4
andrutone Napisano 23 Maja Napisano 23 Maja Co jakiś czas wybieram się późnym wieczorem na klenie z powierzchni, ale w tym roku nie mam tylu brań co w zeszłym. Nie wiem czy kleni jest w tym sezonie mniej, czy co. Wczoraj tylko trzy porządniejsze ataki (i kilka trąceń). Z tego jeden kleń na brzegu i drugi spięty. Czekam już z niecierpliwością na rozpoczęcie sezonu sumowego 💪 2 4
Elast93 Napisano 23 Maja Napisano 23 Maja Witam po chwili nieobecności Gratuluję wszystkim łowiącym Oczywiście ja też coś tam sobie od czasu do czasu wędkuję W maju byłem nad wodą już 5 razy, ale odpiszę tylko dwa ostatnie które były wczoraj i dzisiaj.. Wczoraj udałem się na jedną z dobrze mi znanych jaziowo kleniowych miejscówek na Wiśle.. Dosłownie po oddaniu kilku rzutów udało mi się skusić jednego z dwóch namierzonych z daleka jak się okazało jazi.. Typowe branie na niewielkiego smużaka prowadzonego pod nurt, minutka walki i mam go w podbieraku Miarka pokazała 56,5 cm więc pobiłem swoją życiówkę o centymetr Dzisiaj pojechałem w inne miejsce, na którym złowiłem kilkanaście niedużych okoni do +- 25cm oraz klenia.. Wszystkie rybki na gumy z 3g obciążeniem, kleń którego udało się sprowokować miał 53,5 cm Jest to także póki co największy kleń w tym roku 3 4
moczykij Napisano 24 Maja Napisano 24 Maja Wczoraj wróciłem nad Odrę po niemal miesięcznej z nią rozłące. Pogoda nie rokowała spinnigowych sukcesów, więc postawiłem na feedera. Zacząłem od podejrzanej u @Marienty przynęty, czyli makaronowych kolanek, jednak brań się nie doczekałem. Przeprosiłem kukurydzę i może po godzinie mam pierwsze branie, ale takie z łapaniem kija, żeby nie uciekł i w podbieraku zameldował się medalowy leszcz. Ryba silna i chyba już po tarle. Po ponad pięciu godzinach patrzenia w szczytówkę okazało się, że to było jedyne branie. P.S. z tym makaronem chyba było coś nie tak. Na koniec łowienia oddałem go psu, który nie jest wybredny, a mimo to powąchał go tylko i odszedł. Ugotowałem go rano, więc był swieżutki, ale widocznie to nie wszystko. Proszę więc o wskazówki jego przygotowania 1 5
jaceen Napisano Poniedziałek o 21:34 Napisano Poniedziałek o 21:34 Był plan jechać na szczupaki. Czasu zabrakło i skończyło się decyzją łowienia okoni lub wzdręg. Wziąłem przynęty pod jedno i drugie. Wybrałem miejsca od zacienionej strony i pojechałem je sprawdzić. Okonie brały. A jakże. Tylko nic większego od dłoni nie wpadło. Co jakiś czas próbowałem różnymi przynętami. Taki dzień na eksperymenty sobie wymyśliłem. I z tych eksperymentów trafił się kleń na Tantę i cztery wzdręgi. Jedna z nich, nawet ładna, wzięła na poppera. Największa zagryzła Larvę Multi. To była solidna ryba pod 40 cm. Ciężko było o ich brania, bo pływały daleko od brzegu. Były tylko krótkie chwile, gdy bliżej podpływały i z tego udało się cztery złowić. Ale na poppera, to mnie mile zaskoczyły:) 2 7
tomek1 Napisano Poniedziałek o 21:52 Napisano Poniedziałek o 21:52 Weekend nad morzem. Dwa wypłynięcia na Zatokę i wieczory na flądrach. Belony kapryśne zwłaszcza w sobotę. Dużo ryb widocznych nie żerujących. Niedziela już lepsza ale też bez szału. Ogółem miałem 15 ryb i drugie tyle spadów, często pod łódką. I z tego co słyszałem i widziałem to całkiem dobry wynik w tych dniach. Na flądry jeździłem pierwszy raz do Helu. W sobotę w ciągu 3 godzin miałem około 25 sztuk. Oczywiście jak to w maju ryby co najwyżej średnie i chude jak żyletki. W niedzielę zmienił się i wzmógł wiatr i brań prawie nie było. Siedziałem prawie do północy i dobrze że zabrałem kombinezon, bo przez wiatr było naprawdę zimno. Ogólnie fajna odskocznia, piękne słoneczne dni, spotkanie z kolegami… Teraz intensywne dwa weekendy w domu i potem Norwegia. 💪 3 2
andrutone Napisano Wtorek o 21:14 Napisano Wtorek o 21:14 Dziś wybrałem się na łowy z nastawieniem na bolenia. Bolenia nawet śladu nie widziałem, za to trafił się klenik 42cm. 2 5
moczykij Napisano Czwartek o 20:07 Napisano Czwartek o 20:07 Mówi się, że wędkarze są przesądni. Ja na pewno - zwłaszcza w kwestii wędkarstwa. 28.05. to dla mnie w pewnym sensie data magiczna. Tego dnia, 29 lat temu złowiłem swoją pierwszą medalową rybę. Siedząc dziś po pracy nad rzeką (bo zawsze tego dnia staram się nad nią być), wróciłem wspomnieniami do tamtych czasów uśmiechając się pod nosem. W tamtych czasach nie było komórek, miałem co prawda starą Smienę, ale w jej przypadku dowiadywałeś się czy zdjęcie ci wyszło dopiero gdy je wywołałeś. Tak więc nie chcąc ryzykować utraty pierwszego w życiu medalu i publikacji w WW, dałem jaziowi (to on był tą rybą) "w łeb" i nie patrosząc wrzuciłem do zamrażarki. Następnego dnia rano pojechałem z nim do pracy. Całe biuro było podekscytowane tym wydarzeniem do tego stopnia, że dostałem kierowcę i służbową Nyską w asyście kadrowej Krysi i kierownika działu zaopatrzenia Jurka pojechaliśmy do najlepszego w mieście zakładu fotograficznego, by zrobić zdjęcie rozmarzającemu jaziowi. Nie wiem czy widoczne na zdjęciu plamy na koszulce (również pokazującej ówczene trendy muzyczne ) są spowodowane wiekiem zdjęcia, czy rozmarzającym jaziem. Poczekaliśmy na odbitki i spokojni o to, że pracownik firmy będzie w gazecie ogólnopolskiej i że wszyscy maczali w tym palce, wróciliśmy do firmy, gdzie jaź został wreszcie wypatroszony i usmażony przez Panią Krysię, a następnie symbolicznie każdy dostał kawałeczek, by poczuć smak medalowej ryby. Zdaję sobie sprawę, że ta opowieść dla współczesnych wędkarzy może się wydać wręcz makabryczna, ale jak widać wtedy było to odbierane zupełnie inaczej, a i ja nie czuję z tego powodu jakiegoś... zakłopotania. Tak po prostu kiedyś było. Wracając jeszcze do współczesnych nowinek, komórek wtedy nie było, a i internet dopiero raczkował. Pamiętam, że mimo iż w pracy na każdym biurku był komputer, to tylko sekretarka miała łącze internetowe. Nie było więc forów wędkarskich, nie było gdzie zapisać swoich wyczynów. Ja robiłem to w pamiętniku. Z tych wspomnień wyrwał mnie spławiczek, który delikatnie zadrżał, podskoczył kilka razy i zaczął odjeżdżać na środek rzeczki. Zaciąłem i po niesamowitym holu wyjąłem medalowego klenia. To tylko potwierdziło magię tej daty. Dodatkowo to moja pierwsza medalowa rybka z Bystrzycy 3 1 1
Płatek88 Napisano wczoraj o 10:51 Napisano wczoraj o 10:51 Tydzień temu wybrałem się na Widawę w poszukiwaniu okoni. Okoni złowiłem bardzo dużo ale wszystko maks do 22 cm, więc do tabeli nic nie dorzucę .Porzucałem też trochę za kleniem na pływającą żabkę, kilka kleni pod 40 cm wylądowało na brzegu. Dzisiaj może uda się gdzieś we Wrocławiu wyskoczyć na okonie, oby trafiły się jakieś większe 💪 3
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się