Skocz do zawartości
przewodnicywedkarscy.pl

Leaderboard

  1. jaceen

    jaceen

    Redaktor


    • Punktów

      101

    • Ilość dodanej zawartości

      3634


  2. RSM

    RSM

    Użytkownik


    • Punktów

      45

    • Ilość dodanej zawartości

      121


  3. Budek

    Budek

    Zwycięzca Street Fishing Poland Grand Prix 2018


    • Punktów

      37

    • Ilość dodanej zawartości

      716


  4. ESSOX

    ESSOX

    Użytkownik


    • Punktów

      30

    • Ilość dodanej zawartości

      1118



Popular Content

Showing content with the highest reputation since 13.10.2018 in all areas

  1. 15 points
    Grand Prix 2018 wygrane oraz 1 miejsce na Street Fishing Poland Szczecin przyjechało do Wrocławia. Wrocław górą !!! Jedno muszę przyznać populacja sandacza w Szczecinie jest ogromna pozazdrościć. Wygraną dały mi 2 okonie po 24 cm oraz 2 sandacze 57 i 56 ogólnie ryb więcej lecz te największe, w piątek na treningu trafiłem Sandacza 70cm a na zawodach +/- 80cm lecz po dwóch próbach podebrania wygrał😎 sandacz.
  2. 15 points
    Ten sezon nie przestaje mnie zaskakiwać. Dwa dni byłem zmuszony, a właściwie przykuty do łóżka i zbijałem gorączkę. W poniedziałek jeszcze z zawrotami w głowie od rana planowałem, jak się dobiorę ponownie do jazi. Pogoda w dalszym ciągu wspaniała. Dzień szybko mijał. Zbliżała się 16:00, czas wychodzić. Po siedemnastej jestem nad wodą. Pierwsze kilka rzutów oddaję popperem. Pech. Linka owija się o szczytówkę i najłowniejszy popperek w sezonie zostaje bezpowrotnie odstrzelony. Zakładam rippera 2" na 3 g główce. Kilkanaście rzutów i następuje soczyste branie. Dwa błyskawiczne odjazdy pokazały siłę ryby. Trwało to krótko i tylko narobiło apetyt na emocjonującą walkę. Ryba się wypina. Później łowię szczupaka i do zmierzchu nic ciekawego się nie dzieje. Daje się jednak zauważyć ruch pod wodą. Jestem pewien, że ciągną w górę nurtu jazie. Po to właśnie tu przyjechałem. Zrobiło się ciemno. Pierwsze rzuty "Instynctem" i mam coś na kiju. Po walce obstawiam na sporą rybę. Kilka milimetrów zabrakło do nowego PB. Kolejne rzuty i powtórka z poprzednich dni, z czwartku i piątku. Kilka brań psuję, zanim łowię kolejnego jazia. Ryby te lubią sporo hałasować podczas holu. Robię krótką przerwę i zmieniam woblera na Rapalę. Kolejne brania znowu są nie do zacięcia. Taki urok jaziowania. Jest kolejny! Równe 45 cm. Było już tyle chlapaniny, że zszedłem kilkanaście metrów dalej. Kolejne kilka rzutów i czuję puknięcie. Hol spokojny to podejrzewam, że mam coś innego. Zgadłem, pod brzegiem stanął kleń. Duży, taki +/- 50 cm. Niestety nie dał się podebrać. Był delikatnie zapięty i uwolnił się, podczas gdy sięgałem po niego ręką. Zmieniam woblera na własnego łamańca. Zaliczam kolejne dwa puste brania. Wszystko jest w normie;) Mam jeszcze godzinę łowienia i postanawiam sprawdzić kolejny odcinek Odry. Wracam do Rapali. Chyba trzy brania psuję. Już się z tym gubię. Kolejny rzut powyżej siebie i szerokim wachlarzem na lekko napiętej lince sprowadzam woblera pod burtę. Czuję szarpnięcie. Zaczyna się walka. Hamulec kilka razy daje znać. To nie jest jaź. Prawdopodobnie spory kleń. Po chwili mam potwierdzenie. Zapalam lampkę i szybka decyzja, że zrobię pierw zdjęcie, bo mam małe szanse na podebranie tak dużego klenia. Kark gruby a wobler praktycznie już jest wypięty. Tylko go dotknę, to się szarpnie i będzie po rybie. Stało się tak, jak przewidziałem. Kleń w mojej ocenie na 55 cm. Może by się udało, ale Rapala przy potężnym szarpnięciu nie wytrzymała i wyłamało się tylne oczko. Zakładam jeszcze woblera Lovec Rapę. Praca będzie podobna. Dobrze, że go mam. Lubię nim łowić. Miejsca nie zmieniam. Liczę tu jeszcze na szczęście. Dwa pudła zaliczam i za trzecim razem znowu siada coś fajnego. Pod nogami kolejny ładny kleń. Trochę mniejszy, ale 47 cm nie jest, jak na klenia mało. Po tym mam jeszcze dwa spady i dzwoni przypominacz. Czas kończyć, bo muszę zdążyć na ostatni tramwaj.
  3. 14 points
    Szczęście nowicjusza procentuje. Czwarty wypad nad Odrę, znowu w inny odcinek rzeki... łowienie zaczynam w zgoła innym miejscu niż zamierzałem, sam nie wiem czemu. Chyba mój instynkt powiedział mi "idź tam", bo po paru rzutach w wyznaczonym miejscu zdecydowałem, że nie, tutaj łowić nie będę. Poszedłem wzdłuż rzeki i w końcu zatrzymałem się nie wiadomo czemu właśnie w miejscu, gdzie... po pierwszym rzucie wyjeżdża przyzwoity sandacz. Zapada zmrok, przesuwam się konsekwentnie wzdłuż brzegu i bam! Przez następne 3 godziny mam kilka delikatnych brań, ale humor dopisuje więc cierpliwie czekam, obławiając kolejne skrawki Odry. Wracając wracam w miejsce gdzie złowiłem bolenia, mam jedno puste branko, drugie, trzecie, co jest k#&@? Za czwartym braniem wyjmuję krótkiego bolenika i już wiem co. Może są większe? Za chwilę wyjeżdża chudy 48cm. Szybkie wypuszczanie i łowię dalej. I po kolejnych dwóch rzutach trafia się wisienka na torcie. Strzał, pudło. TAAAAAAKA POPRAWKA! Wydaje mi się, że jest podobny do tego z przed pau godzin ale przy podbieraku ukazuje mi się spasione cielsko, które zorientowało się, że zaraz trafi do siatki. Co to był za kocioł na krótkim dyszlu. 😱 Dusza chciałaby jeszcze, ale organizm mówi dość. Kolejne 3 wypady przynoszą mi kolejno sandacza, szczupaka, natomiast wczoraj kończę z zerem po jednym jedynym braniu zakończonym pęknięciem (prawdopodobniej uszkodzonej wcześniejszymi rybami) stalki. Chyba w takim razie dam miejscu chwilę wytchnienia i odwiedzę kolejną - mam nadzieje znowu szczęśliwą - lokalizację.
  4. 12 points
    Wątpię, że kiedyś nadejdą takie czasy;) Praktycznie za każdym razem przechodząc w pobliżu, widzę tam wędkarzy. Nie wiem, czemu ma służyć wbity drąg przy schodkach. Ktoś odmierzył te problematyczne 50 m? Konkretnie w tym miejscu bardzo rzadko widuję starszych wędkarzy. Sama młodzież. Ta uwaga w ramach przeciwwagi do wędkarzy, którzy uprawiają publicznie na forach ageizm. Dla nich starszy wędkarz, a już taki z gruntówką, to... szkoda dalej pisać;) ---------------------------- W mijającym tygodniu skoncentrowałem się na jaziach. Trochę było w tym przypadku, ale łowiąc, od czwartku do czwartku kilka ładnych okazów złowiłem. Był dzień, że brania na zawołanie, a innym razem trzeba było się dobrze nakombinować. Łowiłem wyłącznie na woblery w rozmiarze 3-6 cm (Rapala, Hunter, Krakus, Lovec Rapa, swojaki). Kilka razy otarłem się o nowe PB. Brakło milimetrów. Wczoraj była najwyższa woda w ciągu tych wszystkich dni. Niby niewiele, ale kilkanaście centymetrów i całkiem inne łowienie. Nie ominęły mnie przyłowy. Największy 78 cm. Były też dwa piękne klenie. W mojej ocenie ten większy mógł mieć ok. 55 cm. Jeszcze się waży decyzja, czy dzisiaj ostatni raz pochylę się nad jaziami. Nadchodzi ochłodzenie i plany powoli trzeba zweryfikować;)
  5. 11 points
    Dzisiaj trochę popływałem po jeziorku i z samego rana spinka chyba największego okazu dnia , później tylko same maluchy w przedziale 40 cm a ilościowo to osiem sztuk . Pod sam koniec fajne walnięcie i wyjechał okoń 41 cm , szybka fotka i do wody Po okoniu koniec łowienia
  6. 11 points
    Dzisiaj miejski odcinek Wisłoka, więcej chodzenia niż łowienia z uwagi na zarośnięte brzegi trzciną i roślinnością w wodzie . Coraz bardziej rzeka zarasta (odcinek pomiędzy mostami Zamkowym i Tęczowym ) i niedługo będzie ciężko gdzieś porzucać. Od 12.30-15.30. Złowiłem 4 sandacze , 3 to takie potwory po 20 parę cm i jeden większy ponad 30 cm. Jednego okonia tylko (taki ze 20cm) a na tą rybę głównie się nastawiałem , klenia na 36 cm i na koniec szczupaczek 60 cm . Wziął na tego wobka którego ma kleń ze zdjęcia w pysku Najbardziej mnie ucieszył bo takiego byczka dawno nie złowiłem z uwagi na małe przynęty które preferuję i nienastawianie się na te ryby. Na wklejce do 10g trochę zamieszania narobił Dużym plusem jest też to że nie było świadków połowu ze strony innych wędkarzy, może jeszcze się uda z nim spotkać
  7. 11 points
    Po dłuższej przerwie, w czwartek, zostałem na wieczorne dwie godziny. W starej miejscówce jeszcze grasowały jazie. Złowiłem trzy i jednego klenia. Za dnia walczyłem o okonie, ale było słabo. Rozochocony jaziami postanowiłem w piątek powtórzyć. Za dnia, jak poprzednio, rozglądałem się za okoniami. Złowiłem jednego, potem drugiego;) i trzeciego;) Gdy się zrobiło ciemno, ustawiłem się na miejscówce z jaziami. I zaczęło się. W ciągu dziesięciu minut psuję pięć brań. Mija następne kilkanaście i szóste pudło. Już to kiedyś przerabiałem, ale kilometr niżej. W siódmym podejściu, ostatnim, trafiłem klenia. Scenariusz żywcem skopiowany z tamtego czasu. Branie i w końcu, po siódmym braniu mam ciężar na kiju. Wyjmuję klenia 30 cm. Po dziesięciu minutach kolejne branie i walka trwa odrobinę dłużej. Ilość brań, trąceń, otarć o woblery niepoliczalna. Nie wiem, co się działo. Między tym wszystkim, co jakiś czas wyciągam jazie w rozmiarach 30-40 cm. i największy 43 Były jeszcze klenie, ale małe. Łowiłem delikatnym sprzętem: spinning do 7g/ linka 0,08/kołowrotek 2000/ woblery-rapala6 cm, instynkt 4 cm, łamaniec 5 cm.
  8. 10 points
    Krótka chwila nad obetonowaną częścią Odry z jedną gruntówką opartą o torbę . Widziałem swój cel, ale musiałem nieco pokombinować, żeby zachęcić klenie do brania. W pierwszej kolejności odchudziłem zestaw i wydłużyłem przypon, tak żeby prąd wody wachlarzem turlał przynętę w upatrzone miejsce. Dalej zmniejszyłem także haczyk i wielkość przynęty. Moje przynęty są krojone i urywane, także zmiana wielkości to parametr, którym jak najbardziej mogę operować. Duży kleń czasem potrzebuje kulki o średnicy do 4cm a czasem, tak jak dziś, kosteczki nie większej niż 1 cm. Kiedy wszystko skorygowałem, zaczęły się brania w odstępach kilku minutowych.
  9. 8 points
    Około 12:00 na mojej wodzie zaczęły gryźć szczupaki. Super widok jak w różnych miejscach co chwila spłoszone ryby latają nad wodą. I to nie było tak, że jeden drapieżnik szalał. Ożyła cała woda. O 12:30 wszystko ponownie ucichło. W tym czasie zaliczyłem jedną obcinkę, 2 spady, 3 niezacięte brania, 2 niewymiarowe szczupaki i jeden 55cm. Fotka miała być na miarce, ale krzywy teren i mi zjechał. Nie chciałem przedłużać sesji i powędrował po tym od razu do wody.
  10. 7 points
    Piękna słoneczna pogoda , bezwietrznie więc cały dzień na komercji przesiedziałem Szału z braniami nie było, nie tylko u mnie, wszyscy głównie się opalali zamiast holować Złowiłem 4 jesiotry, 2 na żółty ser i po jednym na kulkę "krab" i pelet "ochotka" Do tego kilkanaście brań nie zaciętych i spad jakiejś ryby po 10 minutowym holu, nawet nie widziałem co to ale na pewno spora sztuka. Wszystkie brania "jesiotrowe", delikatna zabawa i niezdecydowane podciągnięcia, tak jak bawi się lin zero wjazdu karpiowego przez cały dzień co mnie mocno zastanawia. Tak jak by przestały żerować . Jesiotrów nie mierzyłem , wszystkie podobnej wielkości, "90 parę" centymetrów
  11. 7 points
    dwie osoby cztery żywcówki , od świtu do południa, jedno branie , miał być szczupak, a jest sandacz 😉 dwa metry gruntu , zestaw typowo na szczupaka , wolfram, kotwiczka , i 10 cm . Plotka , a na koniec komuś się chciało 👍 tylko dlaczego włodarze terenu nie postawią parę śmietników ?
  12. 5 points
    Wczoraj pogoda nie zachęcała do wyjazdu na rybki tym bardziej że byłem dzień wcześniej na zasiadce i nawet dotknięcia nie było, ale jak nie teraz to kiedy? Nad wodą byłem parę minut po piątej, szybkie rozstawienie zestawów i zaczyna się oczekiwanie na odjazd. O 20 mam pierwsze branie, niestety ryba zdążyła wjechać w zawad co skończyło się utratą przyponu. Po godzinie następuje drugie branie, tym razem się udało i mam sandacza 78cm
  13. 5 points
    26-10-2018 Odra. O godz. 7:15 jestem nad wodą. Stacjonarni byli szybsi i 200 m odcinek muszę pominąć. Gdy przyjdą przymrozki, to może będzie łatwiej o miejsce?;) Pierwsze pół godziny i nie mam nawet trącenia. Woda "żyje" inaczej niż w zeszłym sezonie o tej porze roku. Powoli zaczynam się oswajać z myślą, że trzeba będzie się liczyć z porażką. Coś tam pogoniło z wierzchu, coś przymarszczyło wodę, to założyłem woblera WTD. Kilka rzutów między spanikowaną drobnicę. Po chwili słyszę "klop" i tracę przynętę z oczu. Wędka się przygięła i niewielki boleń z zawziętością walczy, by się uwolnić od woblera. Mija dwie godziny wędkowania, a ja nie mam ani jednego okoniowego brania. Zakładam Cyprysową "żyletę" na 2 g główce. Ta gumka chyba nigdy mnie nie zawiodła. Chociaż malutki okonek, ale zawsze udało się na nią coś złowić. Po dziesięciu minutach mocne przygięcie. Zgłupiałem. Wyglądało, jakbym zaczepił o wodną roślinność i przez kilka sekund siłowałem się z tym czymś. Drugi rzut w to samo miejsce i podobna sytuacja. Z tym że od początku wiedziałem, że mam rybę. Branie było bardziej wyczuwalne, takie sandaczowe pstryk. Po krótkiej walce wyjeżdża na brzeg mój nowy okoniowy rekord. Od tej chwili jest to 35 cm:) Punkty lecą do tabeli. Powoli pozbywam się trzydziestek;) PS Do końca zawodów zostało sporo czasu. Wiadomo, że najlepszy zawodnik otrzyma najwięcej gratulacji. Ze swojej strony chciałem na koniec zmagań przekazać pakiecik przynęt. Na obecną chwilę są to dwa gąsiorki od Jacolana i ode mnie osa. Postaram się jeszcze coś ciekawego dołożyć. Ten pakiet będzie dla łowcy dwóch największych okoni (suma długości dwóch ryb).
  14. 5 points
    Silny wiatr, ale klenie rano współpracowały. Największy 48cm i dalej nie mogę piątki namierzyć
  15. 5 points
    U mnie wczoraj pierwszy w tym sezonie wypad typowo za sandaczem z opadu - na ciężko. 19:00-23:00. Do wody poleciały gumy na główkach 10-25gr. Dwa pewne brania i jedno domniemane. Jeden strzał wykorzystany. Miał być sandacz ale wyszło jak zwykle. Nowa miejscówka ma potencjał. Nie mogę doczekać się ochłodzenia. W ciągu tygodnia zaliczyłem również kilka wypadów za okoniem. Nic >20cm. To chyba jeszcze nie ten czas. Nic >20cm.
  16. 5 points
    Długo będziemy czekać na czterdziestkę??? Budek chyba coś w końcu wklei☺️? Dzisiaj szybkie dwie h z rana. Kilka okoni jeden lepszy. Trafiony na klona 5cm i główce 3g. Trochę przegapiłem moment żeru. Mała podwrocławska rzeczka jak widać na foto😀
  17. 4 points
    Kto ma, niech wrzuca swojego weekendowego szczupaka. Odra godz. 12:03;)
  18. 4 points
    Trochę nowych jerków na końcówkę sezonu To dla mnie największe zaskoczenie jeśli chodzi o kolor przynęty na szczupaka. Zestawienie żółty-niebieski dostał nazwę roboczą "Ukraina", pajki go uwielbiają w tym roku. No i pajk Pozdro
  19. 4 points
    Ostatnie większe 3 oksy, Przynęta kajtek 2 cale. Takich 25-28 mnóstwo ale przebić się wyżej strasznie ciężko a wiem że są bo widziałem wielkie jak odprowadzaly wyciągane okonie.
  20. 4 points
    Dzisiaj od świtu do teraz , dwiy osoby , żywce , dwie z gruntu , dwa na spławik , jedno branie , szczupaczek 45centów , i tyle , z rana ludzi jak na " Świebodzkim" , teraz pozytywne zakończenie tematu, swego czasu pisałem że znalazłem podpórki i sygnalizator , dałem swoje namiary w osiedlowym sklepie wędkarskim i dzisiaj starszy pan odebrał swoją zgubę , tak że dobra karma wraca 😀
  21. 3 points
    Dzisiaj trafił się pomiędzy kleniami jeden taki rodzynek 27 cm Na kleniowy 3 cm woblerek, wydłubany z 4 metrowego korytarza pomiędzy warkoczami roślin.
  22. 3 points
    Dzisiaj krótki wypad nad wodę, od godziny 12:00 do 14:30 i w pierwszym rzucie okoń 27 cm, a przynęta tylko wpadła do wody. Pozostali wędkarze kompletnie na zero, i ponoć od rana ryba nie żerowała. Ja dołowiłem jeszcze kilka okonków i do domu. Dzisiaj okonie nie chciały za bardzo współpracować. Spotkałem chłopaczka z trokiem i kilka ale malutkich udało mu się złowić. Ogólnie pogoda na drapieżnika ale nie za bardzo jest aktywny. Podmieniam rybkę w tabeli. 27 cm
  23. 3 points
    W tym sezonie próbowałem kilka razy łowić na slidery. Efekty były i nadszedł czas, by na własne potrzeby kilka sztuk zrobić. Będą to wersje do delikatniejszego łowienia. W zamyśle mam sięgać nimi w przyszłym sezonie po okonie. Wielkość chcę zamknąć w przedziale 6-7 cm. Waga nie przekroczy 10 g. Namawiam niezdecydowanych do sięgania po powierzchniowe woblery. Poppery, glidery itp., to przynęty dające wiele emocji podczas naszych wypraw. Widowiskowe brania zapadają w pamięć na długi czas. Zimową porą postaram się przygotować na przyszły sezon. Niby ciężko stracić je na zawadach, ale czasami odlatują bezpowrotnie. Przy okazji trochę robactwa.
  24. 3 points
    Dzisiaj podmieniam dwa okonie 26 cm i 27 cm. Potwierdzam, zrobiło się ciepło i skończyły się agresywniejsze brania a i wielkość okoni i ilość już nie taka. Hmmm trzeba poczekać do poważniejszego ochłodzenia wtedy powinny się ruszyć większe garbusy. Jak na razie łowione zapięte za skórkę praktycznie i brania delikatne, w porównaniu z tym co było tydzień temu. Dzisiaj łowienie właściwie na mocnej fali bo nad wodą było dosyć wietrznie. Pozostaje już tylko oczekiwać na sprzyjające warunki do połowu tych naprawdę dużych okoni. 26cm mocne 27 cm
  25. 2 points
    Jeśli chcesz kupić tylko jeden kij do wszystkich metod to klasa kija #5, linka musi być dobrana do wędki aby mogła ją naładować. Linka DT 5 lub wf5 - wf6 . Ja mam np kij w klasie 5 i linkę wf6F(pływająca) z głowicą 8m . Jeśli nie będziesz moczył kołowrotka to służy jako magazyn. Z czasem zainwestujesz w dobry wodoodporny. Jedną wędką da się łowić ale ja lubię czuć rybę na kiju więc do nimfy używam kija w 4 klasie (ale kupię długą 11 stopową #3), do suchej muchy (na lipienie) w 3 klasie. W zależności od pogody stosuję odpowiednio mocniejsze wędki i linki co do siły wiatru. Klasą 3 nie rzucę daleko przy mocnym wietrze. Tak samo piankowcami na klenie, stawiają duży opór przy rzucie więc stosuję wędek w klasach 4-5 z przewagą 5. Są tacy co łowią klenie na 6-7 klasę. Jednak przy setkach rzutów takie kolosy czuć w łapie. Im wyższa klasa linki tym linka ma większy ciężar, to tak w skrócie. Tak jak pisał Borys, można kupić sprzęt praktycznie nowy z drugiej ręki za połowę ceny. Ubiór. Jestem zmarźluchem więc dla mnie komfort łowienia to podstawa. Dobra kurtka przeciwdeszczowa, oddychające śpiochy i buty z solidna podeszwą to podstawa. Mogę mieć tańszą wędkę, ważne jednak żeby się nie telepać nad wodą, pamiętaj, zdrowie mamy tylko jedno. W chłodne dni ciepłe skarpety (polecam z wełny merynosa) w wodzie poniżej 10 stopni szybko odczuwamy dyskomfort. Lecą do mnie śpiochy z alliexprez za 300zł, takie same sprzedaje polski producent ze swoim logiem za 800zł. Dam znać po testach jak z jakością.