Skocz do zawartości
przewodnicy wędkarscy     przynęty na okonie

Leaderboard

  1. jaceen

    jaceen

    Redaktor


    • Punktów

      801

    • Ilość dodanej zawartości

      3830


  2. RSM

    RSM

    Użytkownik


    • Punktów

      491

    • Ilość dodanej zawartości

      231


  3. Budek

    Budek

    Zwycięzca Street Fishing Poland Grand Prix 2018


    • Punktów

      353

    • Ilość dodanej zawartości

      814


  4. tomek1

    tomek1

    Administrator


    • Punktów

      257

    • Ilość dodanej zawartości

      9995



Popular Content

Showing content with the highest reputation since 25.06.2018 in all areas

  1. 26 points
    Kilka dni spędzonych nad wodą i coś się udało ugrać. Spora przeplatanka aktywności. Był dzień, że praktycznie każdego woblera zażerały a następnego dnia zero. Tak było przed samymi zawodami we Wrocławiu SFP Wrocław 2019 organizowanymi w sobotę. W czwartek brały bardzo dobrze, w piątek jeszcze na przyzwoitym poziomie a w sobotę nie tylko ja zszedłem bez brania. To był prawdopodobnie jeden z gorszych dni ostatnio. I ten, kto na zawodach cokolwiek złowił, to miał wiele szczęścia albo niesamowite umiejętności. W dalszym ciągu szukam i czekam na aktywność większych okoni. Udało się mi wypracować miejsce i jak do nich podejść, tylko upały i okrutna ilość kleszczy w tym miejscu, nie pozwala się do nich zabrać. Widok pięknych boleni, takich pod 80 cm do dzisiaj mam przed oczami. Udało się jednego, jak zwykle mniejszego złowić, ale jeden olbrzym przez chwilę przyglądał się mojemu popperowi i wydawało się, że za moment go zassie. Już widziałem, jak drgawka nim telepie, żeby chapnąć, ale odpuścił. Bolenie w tym sezonie potraktowałem poważniej. I na wyniki nie mogę narzekać. Mało pamiętam takich sytuacji, że by obyło się, chociaż bez jednego brania. Okazuje się, że przy odrobinie większej koncentracji na tej rybie, nie jest to takie trudne. Nie piszę o większych sztukach, bo w każdym gatunku wygląda podobnie, czyli, im większe, tym trudniej. Sporo pomagają woblery bezsterowe. Przyjemne łowienie i widowiskowe brania. Przy okazji można zapolować na wspomniane wcześniej okonie, czy klenie. Powoli zaczynają pojawiać się u mnie sandacze. Ilości, jak na mnie, spore. Marzenie o tych większych dalej pozostaje marzeniem. Gdy w jednym z dni aktywność była ponad przeciętna, to nawet w poppera przyładował;) Ostatnio uśmiechnęło się do mnie szczęście nawet do "wąsów". Być może miałem dwa na kiju. Nie mam pewności, bo pierwszy się wypiął po krótkiej walce, ale co do drugiego nie mam wątpliwości;) Mucha nocą? Przetarcie było. Kilka brań zaliczyłem. Nowa wędka i trzeba nauczyć się z nią współpracować. Liczę z nią na coś konkretnego. Czas pokaże. pzdr. jaceen;)
  2. 22 points
    O dzisiejszym poranku mógłbym napisać sporo, ale powiem tylko że było grubo..
  3. 20 points
    Po wczorajszych szybkich okoniach pojechałem jeszcze na wieczorne bolenie. Bolenie nie współpracowały, ale jeden hol 30min zaliczony 😂😂 105cm około 30kg
  4. 19 points
    A we wtorek rozmawiałem z kolegą i mówię że przydał by się jakiś kaban ponad 5-dych 🤣no i jest 😱 54cm
  5. 18 points
    Wczoraj nawet nie pomyślałem żeby iść na ryby pogoda tragedia. Dzisiaj pogoda wcale nie lepsza ale już bez wędki w ręku ponad 24godziny więc zaciskam zęby i jadę. Około 13 melduję się nad wodą wieje zimno i nie chce się wysiadać z auta 😐 idę rzucę parę razy i spadam. Pierwszy rzut okoń, drugi okoń i tak przez 1.5h ryby w granicach 25cm w górę. Ryby bardzo daleko od brzegu więc łowiłem 7gr i guma 7.5cm. Między tymi pasiakami był też rodzynek 42cm I wiem że gdybym miał jeszcze z godz to dołowił bym bliźniaka a może dwa 🤔ryba piękna silna i zdrowa. Oczywiście pływa dalej i jest do złowienia. Powodzenia i nie ma że zimno trzeba łazić nawet na chwilę.
  6. 18 points
    Niedzielna życiówki leszcza, 3 w tym roku. 73cm na feederka.
  7. 18 points
    Dzień dziecka, Mikołaj, Gwiazdka, Urodziny itd. Jednego dnia. Ale od początku..... 3:30 pobudka a jeszcze chwilę smsa nie słyszałem oczywiście obudził mnie telefon od Bacy. Co ty śpisz? Jaka nie! 4 min schodzę. Zawijamy do Gucka i kierunek J. GÓRA! Na miejscu jesteśmy za wcześnie? Jak dla mnie niby jestem obecny ale śpię sobie smacznie. Chłopaki coś łowią a ja nic. Marcin zacina pięknego Lipasa, Baca jakieś Lipasy, Małe brzanki a ja nic. Po jakimś czasie przełamuje lody zaczynam wyciągać ryby, kleniki Lipasy około wymiaru. I zostaje sam nad rynną. Łowię sam przez chwilę ale po telefonie od Bacy że lokomotywa mu odjechała, dobijam do niego. Zaczyna się dzień dziecka drugie przeciągnięcie i tempy zaczep reklamówka płynie ale pod prąd! Kolana latają gacie pełne kur... Brzana ręką boli, kij trzeszczy a przypon 0,14 taktyczne Baca łapie za podbierak zachodzi Barbarę od pleców i w podbierak. Nowe PB 70cm! Foty buzi i do wody! Faja chwila na opanowanie emocji i wracamy do gry. Po chwili Baca walczy z lokomotywą. Radość euforia i... Cytuję Bace " O o zadziałało się coś nie dobrego" i lokomotywa spada a zestaw idzie w zaczep! Szkoda walczymy Baca jeszcze raz zacina smok i przegrywa! A ja powtarzam siada bestia, walka Baca pobiera i 74 cm Dobija do nas Gucek biczujemy wodę i nic. Baca schodzi w dół. A ja wskakuje na jego miejsce. Odbieram telefon od Tom@chy i niestety muszę kończy, siada kolejna bestia i znów walka trzaski piski radości pełne gacie.... Tym razem Gucek ratuje sytuację i pobiera 73 cm szczęścia! 2 lata śniła mi się wymiarowa na muchę a dziś trzy razy życiówka padła! Szał. Dzięki Panowie za asysty bo mogło być różnie!
  8. 18 points
    Sławku widzę, że coś tam połapałeś. Nawet albinos się trafił. Z tego co się orientuję to pod Włocławkiem (za tamą) były zarybienia takimi albinosami tak więc możliwe, że stamtąd przywędrował. Dawałem im nieco więcej czasu na dotarcie do Torunia. Fajna główka na której łapaliście. Chyba ją nawet kojarzę Aby nie było, że odbiegam od tematu. I mi się coś udało ostatnio złapać. W niedzielę, dość krótki wypad i taki oto malutki wąsik. 203 cm
  9. 17 points
    Tiaaa jest w tych podchodach trochę magii...
  10. 17 points
    Oj Panowie nad wodą się dzieje sezon rozpocząłem 5 stycznia a do tej pory przerzucilem grubo ponad 100 pstrągów. Magiczne 50cm w tym sezonie jest na wyciągnięcie ręki 😀 magiczne ryby 😍 można się uzależnić🤪 i proszę nie pisać że się nie UŚMIECHAM 😂😂💪
  11. 17 points
    rz. Bóbr okolice Lwówka Śląskiego 05÷06.01.2019 W pierwszy dzień nie było okazów lecz ilościowo bardzo dobrze jedyne co to pogoda prawie cały dzień w deszczu ale tak fajnie brały że deszcz mi nie przeszkadzał😀 Niedziela dużo lepsza największy 46cm kilka 30cm może nawet z małym plusem Sezon pstrągowy rozpoczęty na grubo przez dwa dni złowiłem około 60szt rybki zdrowe i silne.
  12. 17 points
    Witam pourlopowo. Na przełomie lipca i sierpnia kilka dni spędziłem na Mazurach. Ponieważ z drapieżnikiem w tym sezonie było krucho przestawiłem się na białoryb, głównym celem był lin. Po dwóch dniach nęcenia w łowisko weszły liny, przeważnie w przedziale 35-45cm. choć trafiłem też jednego 50cm. i dwa po i 51cm. Trafiły się też fajne wzdręgi. Ogólnie wyjazd udany, tak pod względem wędkarskim jak również rodzinnym bo pogoda dopisała. Niestety zdjęcia są tylko rybek bo na łódce byłem sam a wszystkie wróciły po pamiątkowej fotce do wody.
  13. 17 points
    Nocne łowienie sandaczy na słuch. Od jakiegoś czasu nie mam szczęścia do ryb. Nie narzekam na brak brań, ale na ilość przegranych. Analizowałem, co jest nie tak i jedynie mogłem zmienić wędkę na dłuższą. Krótsze mają wiele zalet i od kilku sezonów nie wyobrażałem sobie łowienia z dłuższą niż 240 cm. Miarka się przelała. Podczas holu tracę zbyt dużo ryb. Trzeba sięgnąć po sprawdzonego travela. Wędka z maksymalnym cw do 30g/270 cm. Wspominam ją z sentymentem, bo wyszedłem do sklepu po chleb, a wróciłem z wędką. W tym czasie zauroczyłem się spinningowymi travelami i gdy „całkiem przypadkiem” zahaczyłem o sklep wędkarski, zobaczyłem fajny budżetowy kij w tej wersji. Wziąłem do ręki, fajny, nie jest pałowaty, mógłby nawet dużą brombę obsłużyć. Jeszcze nie wiedziałem, ile kosztuje. Patrzę na metkę i po chwili stoję przy kasie;) Podchodzę na brzeg Odry. Woda od kilku dni wysoka i mocno ciągnie. Wziąłem muchówkę, bo miałem nadzieję, że da się komfortowo połowić. Jeszcze poleży i poczeka na lepsze czasy. Tej nocy będzie nocne spinningowanie na słuch. Postanawiam trochę pochodzić za sandaczami, które robią trochę hałasu i będą możliwe do zlokalizowania. Drobne rybki chowają się w trawach na spowolnieniach nurtu. Trzeba będzie łowić z dłuższego przytrzymania. Nie przypada mi do gustu ta opcja, ale w napotkanych warunkach nie daję szansy na inne łowienie. Do tego doskonale będą się nadawały woblery HMS Panic”Z” - Spinnerman. Wybieram pływającą dziewiątkę. Bardzo lubię łowić na mniejsze wersje z tej serii (8-9 cm). Kiedyś przeglądałem internetowe otchłanie i na YT trafiłem na film z prezentacją woblerów pod sandacze. Wiedziałem, że muszę je mieć. Po czasie stałem się właścicielem kilkunastu woblerów i nimi staram się czarować ryby. Cały zestaw wygląda tak: spinning Jaxon Eternum travel 10-30/270, kołowrotek Shimano Sahara 4000, plecionka 0,14 mm, przypon stalowy ok. 10kg i pływający wobler 9 cm HMS Panic”Z”. Wodery po ostatnim zalaniu wyschły, to będę miał jak dotrzeć do trudniejszych miejsc. Ostatnio sporo musiałem pomijać i było więcej chodzenia. Jest pierwsze obiecujące miejsce. Drobnica w panice ciągle wyskakuje z wody. Zatrzymuję się i powoli, bardzo wolno podchodzę do miejsca. Woda sięga do kolan, więcej nie potrzebuję wchodzić. Jeden krok więcej i będzie po pas. Dłuższa wędka daje możliwość prowadzenia przynęty przy trawach. W zasadzie to opuszczam woblera na wodę, odmykam mechanizm wstecznego kręcenia i pozwalam woblerowi pływać w nurcie na „wstecznym”, czyli bardzo wolno kręcę korbką wstecz, by wobler myszkował wzdłuż przybrzeżnych traw. Długo nie czekałem i następuje spore trzepnięcie. Jeszcze nie zdążyłem wczuć się w atmosferę a tu branie. Silniejszy nurt sprawia wrażenie, że mam coś większego. Kilka chwil i sandacz ślizgiem ląduje na brzegu. Po ostatnich porażkach bardzo mnie ucieszył. Przynajmniej nie dostałem prztyka w nos na samym początku. Będzie lżej w dalszym łowieniu. (51) Idę dalej. Kolejne miejsce i podobna sytuacja. Drobnica co chwilę jest przeganiana przez niewidzialnego drapieżnika. Wcześniej słyszałem tam charakterystyczne cmoknięcia. To mnie tam sprowadziło. Aby dojść do miejsca, te kilka metrów zajęły mi ponad minutę. Bardzo wolno podszedłem i ponownie położyłem wobler na wodzie. Nurt napierając na niego, ułatwia oddawanie linki. Wobler zaczął pracować w miejscu, gdzie rybki są ciągle niepokojone. Łup!!! Siedzi!!! Będzie większa sztuka. Po krótkiej walce drugi sandacz ląduje do galerii zdjęć. Piękna praca przynęty powoduje, że dziś sandacze wolą wybrać błyskotkę niż naturalną rybkę. Nie minęło piętnaście minut i mam niezłe emocje. (54) Warunki dla mnie nie są łatwe. Nie lubię takiej wody. Jednak trzeba się postarać coś z tego wycisnąć. Nigdy nie będzie idealnie, a jak już, to ryby będą nas miały głęboko w poważaniu. Dalej nadstawiam ucho. Coś niedaleko się chlapnęło. Dojrzałem miejsce i w spowolnionym tempie wciskam się w zalane trawy. Czuję, jak drobnica obija się o wodery. Mija kilka minut. Przeszukuję woblerem opaskę. Postanawiam podrzucić go trochę powyżej siebie, aby po skosie sprowadzić pod burtę w trawy. Wobler robi na wodzie „pac” i w tym samym momencie czuję porządne targnięcie. Przez chwilę hamulec się poddaje, ale mija moment i przejmuję inicjatywę. Tym razem woblera zgarnął ładny kleń. W nurcie dał pokaz siły. (45) Mija kolejna godzina. Wyciszyło się na wodzie. Widać niezliczone ilości rybek walczących z nurtem. Nic je nie niepokoi. Czas wracać. Dopada mnie zmęczenie i nie skupiam się nad tym, co robię. Po drodze łowię dwa małe sandacze w sprawdzonej miejscówce. Sto procent skuteczności, dawno tak u mnie nie było. PS
  14. 16 points
    Zaczynam wędkarski maj. W głowie bolenie i szczupaki. Ale nie pierwszego maja. W tygodniu, gdy wielu pracuje, jakoś lepiej mi się nad Odrą spaceruje, niż w wolny długi weekend. Dlatego wybrałem łowisko "komercyjne" Wakepark Wrocław. Komercyjne w ".." , gdyż nie ma tam presji typowej dla takich łowisk, a gdy kto poszukuje karpiowiska w pobliżu Wrocławia, to ta nazwa nigdy nie pada. Dwie wędki - feedery trabucco do 150g, które koniecznie chciałem sprawdzić na większej rybie niż wczesnowiosenny sumik, jaki się trafił ostatnio. Metoda na podajnikach bezżeberkowych 40g. Zanęta z peletów: 6mm wanilia, 2-3mm pomarańcza z miętą i halibut. Na włosach pop upy "donald" oraz waftersy "tutti frutti" i wanilia. Wszystko w kolorze pomarańczowym. Wszystko się sprawdziło tak jak zaplanowałem. Na donalda miał być amur i był: Z rana przy wyspie szybko pojawiły się też 2 karpie około 60cm: Potem brania ustały. Obserwacja wody, zmiana miejscówki i po kilku chwilach super odjazd. Ryba dopiero na środku jeziora odpuściła i pozwoliła na rozpoczęcie holu. Po dość długiej walce, okazało się, że kija przetestował spory karp - 80cm, zdecydowanie ponad 10kg. A na odchodne, 10 minut przed zebraniem się, zameldował się niewielki jesiotr, około 80cm Taki początek majówki
  15. 16 points
    Okonie mnie ostatnio olewały to trzeba było sprawdzić co tam u Odrzańskich Zbójów słychać Drugi bolek w tym roku z 8 z przodu Ogólnie było 5 sztuk. Wszystkie na wobka od Michała Olejnika.
  16. 16 points
    Miałem chytry plan wrzucać foty ryb codziennie, przez cały poprzedni tydzień, ale pogoda zdecydowała inaczej....ulewne deszcze i podniesiona woda skutecznie zniechęciły mnie do łowienia Na szczęście mamy nowy tydzień.... Pojechałem na Odrę. Patrol z psem czy warto się rozkładać. Woda brudna. Poziom wody ok. Ledwo widzę jednego klenika pod 40. Szybka kawa i rozmyślanie czy zostać czy odpuścić (żart)….decyzja zapada. Wybrałem inną mniejszą rzeczkę. Po godzinie jestem. Lecę na sprawdzone miejscówki, a tam pusto. Ryb nie widać. Trzeba szukać. Idę. Na początku, W KOŃCU, zassysa jak trzeba zdjęciowy już dla mnie jazik. Ładnych kleni brak. Idę....Odwiedzam stare rewiry. Pusto....idę....pusto... Dochodzę do starej miejscówki, gdzie kilka ładnych ryb w poprzednich latach wytargałem, ale rok temu była już lipa...Byłem bliski odpuszczenia tego miejsca, ale coś mi mówiło "Idź jaroslav... warto będzie ". To ja głupi poszedłem Ale jak się okazało warto było!! Nowy PB siadł! Złapny tak jak najbardziej lubię!!!!! Wypatrzony, skuszony na suchą muchę i wytargany ledwo ledwo, bo poszedł pod korzeń. Miałem dużo szczęścia, ale nauczony błędami z przyponem 0,199 i grubym sporym hakiem udało się go przytrzymać!! 57cm szczęścia, liczone x2, albo i x3
  17. 16 points
    Amurek na spina 112cm
  18. 15 points
    Duża woda duża ryba 💪💪 Branie atomowe mało ręki mi nie urwał, hol chwilę trwał ale po kilku odjazdach dał sobie fotkę zrobić. 70+
  19. 15 points
    Myślami jestem już nad morzem i łowie trocie😁 żeby w domu nie zwariować wybrałem się w poszukiwaniu upartych jazi 🤔 trafiłem w sumie trzy szt. Dwa W okolicach 30-40cm i jeden rodzynek którego nie łowi się często...😱 Rybka grubo ponad 50cm Przynęta siek 3cm waga 1g , żyłka 0.14 inaczej nie poleci a jeszcze lepsza była by 0.12👍 Wtorek od świtu bombarduje trocie trzymajcie kciuki 👍👍👍
  20. 15 points
    Moje odrzańskie miejscówki kleniowe zaczynają obdarowywać rybkami tym razem drop shot, raczek od lucky johna zawieszony około 1m nad dnem. Brania w momencie znacznego zluzowania linki po chwili swobodnego opadu. Czeburaszka i główki dawały tylko okonki. Największemu zabrakło 2cm do 50 😕
  21. 15 points
    2019-02-02 Znowu skorzystałem z pogodowego okienka i ruszyłem za moją ulubioną rybą. Ze mnie kiepski wędkarz przedpołudniowy, to prawie dwie godziny byłem na zero. Około czternastej znalazłem dwa miejsca, gdzie coś zaczęło się dziać. Po pierwszym braniu, każde z nich dokładnie obławiałem. Wachlarz szeroki, krótki, wyżej, niżej i z przytrzymania. Z tego wszystkiego udało się zaliczyć sześć brań i cztery klenie na brzegu. Glapka samoróbka okazała się w tym momencie najlepszą przynętą. Sprzęt: spinning travel 5-15/240; plecionka 0,10; kołowrotek 3000.
  22. 15 points
    Sylwestrowy trip 2018 Jak co roku robimy sylwestrowy wyjazd, zakończyć sezon, zmarznąć, skuć nieco lodu. W tym roku lekki falstart, wybraliśmy się 29.12. Pogoda dopisała, aura wcześnie wiosenna. Zebraliśmy się dość sporą ekipą kormorany nie miały szans Cały dzień łowienia, popijania wiśniówki z za pazuchy w oczekiwaniu na gięta z ogniska i łyk szampana z gwinta zgodnie z naszą tradycją. Bardzo udany wyjazd, ekipa choć nie kompletn to dopisała, ryby dopisały. A pogoda ? Może w końcu przyjdzie zima żeby nas nie trzymała za długo z nadejściem wiosny. Wszystkiego dobrego na nowy rok!
  23. 15 points
    Grand Prix 2018 wygrane oraz 1 miejsce na Street Fishing Poland Szczecin przyjechało do Wrocławia. Wrocław górą !!! Jedno muszę przyznać populacja sandacza w Szczecinie jest ogromna pozazdrościć. Wygraną dały mi 2 okonie po 24 cm oraz 2 sandacze 57 i 56 ogólnie ryb więcej lecz te największe, w piątek na treningu trafiłem Sandacza 70cm a na zawodach +/- 80cm lecz po dwóch próbach podebrania wygrał😎 sandacz.
  24. 15 points
    Ten sezon nie przestaje mnie zaskakiwać. Dwa dni byłem zmuszony, a właściwie przykuty do łóżka i zbijałem gorączkę. W poniedziałek jeszcze z zawrotami w głowie od rana planowałem, jak się dobiorę ponownie do jazi. Pogoda w dalszym ciągu wspaniała. Dzień szybko mijał. Zbliżała się 16:00, czas wychodzić. Po siedemnastej jestem nad wodą. Pierwsze kilka rzutów oddaję popperem. Pech. Linka owija się o szczytówkę i najłowniejszy popperek w sezonie zostaje bezpowrotnie odstrzelony. Zakładam rippera 2" na 3 g główce. Kilkanaście rzutów i następuje soczyste branie. Dwa błyskawiczne odjazdy pokazały siłę ryby. Trwało to krótko i tylko narobiło apetyt na emocjonującą walkę. Ryba się wypina. Później łowię szczupaka i do zmierzchu nic ciekawego się nie dzieje. Daje się jednak zauważyć ruch pod wodą. Jestem pewien, że ciągną w górę nurtu jazie. Po to właśnie tu przyjechałem. Zrobiło się ciemno. Pierwsze rzuty "Instynctem" i mam coś na kiju. Po walce obstawiam na sporą rybę. Kilka milimetrów zabrakło do nowego PB. Kolejne rzuty i powtórka z poprzednich dni, z czwartku i piątku. Kilka brań psuję, zanim łowię kolejnego jazia. Ryby te lubią sporo hałasować podczas holu. Robię krótką przerwę i zmieniam woblera na Rapalę. Kolejne brania znowu są nie do zacięcia. Taki urok jaziowania. Jest kolejny! Równe 45 cm. Było już tyle chlapaniny, że zszedłem kilkanaście metrów dalej. Kolejne kilka rzutów i czuję puknięcie. Hol spokojny to podejrzewam, że mam coś innego. Zgadłem, pod brzegiem stanął kleń. Duży, taki +/- 50 cm. Niestety nie dał się podebrać. Był delikatnie zapięty i uwolnił się, podczas gdy sięgałem po niego ręką. Zmieniam woblera na własnego łamańca. Zaliczam kolejne dwa puste brania. Wszystko jest w normie;) Mam jeszcze godzinę łowienia i postanawiam sprawdzić kolejny odcinek Odry. Wracam do Rapali. Chyba trzy brania psuję. Już się z tym gubię. Kolejny rzut powyżej siebie i szerokim wachlarzem na lekko napiętej lince sprowadzam woblera pod burtę. Czuję szarpnięcie. Zaczyna się walka. Hamulec kilka razy daje znać. To nie jest jaź. Prawdopodobnie spory kleń. Po chwili mam potwierdzenie. Zapalam lampkę i szybka decyzja, że zrobię pierw zdjęcie, bo mam małe szanse na podebranie tak dużego klenia. Kark gruby a wobler praktycznie już jest wypięty. Tylko go dotknę, to się szarpnie i będzie po rybie. Stało się tak, jak przewidziałem. Kleń w mojej ocenie na 55 cm. Może by się udało, ale Rapala przy potężnym szarpnięciu nie wytrzymała i wyłamało się tylne oczko. Zakładam jeszcze woblera Lovec Rapę. Praca będzie podobna. Dobrze, że go mam. Lubię nim łowić. Miejsca nie zmieniam. Liczę tu jeszcze na szczęście. Dwa pudła zaliczam i za trzecim razem znowu siada coś fajnego. Pod nogami kolejny ładny kleń. Trochę mniejszy, ale 47 cm nie jest, jak na klenia mało. Po tym mam jeszcze dwa spady i dzwoni przypominacz. Czas kończyć, bo muszę zdążyć na ostatni tramwaj.
  25. 15 points
    Magiczne linowe jezioro dziś zapłaciło. Z ziomkiem we dwóch złowiliśmy 22 liny, 16 wymiarowych. Poprawiłem życiówkę, która teraz wynosi równe 50 cm złowiłem jeszcze rybę 42 cm, kilka w przedziale 34-38 cm. Kumpel złowił dwie solidne czterdziestki, szczególnie jeden z nich był grubiutki. Kapitalny dzień, kapitalne ryby. Pozdrowienia
  26. 15 points
    Koło od Stara kolego, koło od Stara! @bumtarara przepiękny ryba. Szczere gratulacje Teraz trochę głupio mi wstawiać mojego okonia, ale niech będzie 😜 Kleniki coś nie chciały ostatnio współpracować, ale że złowiłem kilka okoni, więc tym razem poszedłem nad rzekę właśnie po pasiaki. Inny woblerek, inna technika prowadzenia i usiadł taki zuch Moja mina smutna, bo zmęczony człek był po robocie. I ten ryjek nieogolony (do dziś) ;d Wypad szybko i na wariata na olsztyński odcinek Łyny. Fajna i przyjemna godzinka, może półtora, wędkowania Do weekendu L4, w weekend jadę w rodzinne strony. Mam nadzieję, że jakieś fajne fotki z Podlasia tu wrzucę.
  27. 15 points
    Z synem dzisiaj rzuciliśmy dwie wędki na metodę. Dość szybko ustaliliśmy, że 6mm dumbels tutti frutti będzie przynętą dnia. Kije mięciutkie, ale żyłki 0,33. Haczyki 12. Łowiliśmy od 11:00 do 15:00. Pierwszy zameldował się śliczny karp 60cm. Kolejny to amur 90cm. Trochę walki było, sporo odjazdów ale nie trwało to jakoś bardzo długo. Na zakończenie syn poradził sobie pięknie z holem amura 70cm. Były jeszcze leszcze, także sporo dobrej zabawy.
  28. 14 points
    Widzę wszyscy łowią, a @Elast93 to już w ogóle szajbę odstawia 🤪 tak więc i ja dorzucę swoje trzy grosiki. Dziś łącznie wpadły cztery klenie, w tym jeden na naprawdę meeega wypasie. Plecionka zdecydowanie uratowała mi tyłek w walce z tym największym kolegą 🙂 Rzeka pstrągowa, ale dziś to kleń był jej królem!
  29. 14 points
    Wybrałem się wreszcie i ja na ryby. Jak co roku karta opłacona z końcem kwietnia i problem kiedy tu wyskoczyć i kija pomoczyć. Co roku obiecuję sobie poprawę i niestety od kilku lat strasznie krucho u mnie z czasem na rybki. Może na emeryturze się to jakoś odmieni... 😎 Tym niemniej: Z dzisiaj rzeka Kamienna jedna wędka + chęci. Piździło niemiłosiernie ale co tam, przynajmniej woda w miarę spokojna. ... brania słabo wyczuwalne delikatne ale coś tam się udało złowić: 😉
  30. 14 points
    2h z rana na Bystrzycy. Pierwsza miejscówka - moja bankowa z zeszłego roku - wysoka burta z biegnącą wzdłuż niej rynną i z przewieszonym drzewem. Na tym odcinku rzeka podmywa brzeg na tyle, że dwa drzewa w tym roku zwaliły się do wody. Klenie takie miejsca lubią i dzisiaj się to potwierdziło. 3 kluski około 35cm wyszły z tego samego dołka. To daje energię do dalszych poszukiwań. Kolejna miejscówka w zeszłym roku dała mi dużego klenia, który spiął się przy brzegu. Odcinek z silnym nurtem ale jest jedno małe miejsce z dołkiem i spowolnieniem - przy samym brzegu pod korzeniami drzewa wrastającymi w rzekę. Branie energiczne a po zacięciu czuję, że osobnik większy i ma ochotę powalczyć. Nie ma jeszcze pięćdziesiątki w tym roku, ale 45cm na przywitanie z Bystrzycą sprawiło mi ogromną frajdę.
  31. 14 points
  32. 14 points
    To ja jako drugi 😊 Dwie największe z pięciu dziś złowionych 🙂
  33. 14 points
    Na podsumowanie przyjdzie jeszcze czas ale dzisiaj oficjalnie kończę sezon 2018. Jak co roku aura pozwala, żeby robić to dokładnie w sylwestra. Szybkie 2h na wrocławskich metach przynosi kilka rybek - kilka oni w tym jeden baaaaardzo ładny bo całe 34cm (moje bardzo skromne pb w tym gatunku, wyrównane już drugi raz w tym roku). Trafił się również sportowy sandaczyk, całe 51cm Stało się! Udało mi się zrealizować jedno z założeń na ten sezon czyli 100% C&R. Jestem bardzo nieetycznym wędkarzem - męczę ryby i je wypuszczam. Wszystkiego dobrego w 2019 roku! Wielu sukcesów wędkarskich i nie tylko!
  34. 14 points
    Szczęście nowicjusza procentuje. Czwarty wypad nad Odrę, znowu w inny odcinek rzeki... łowienie zaczynam w zgoła innym miejscu niż zamierzałem, sam nie wiem czemu. Chyba mój instynkt powiedział mi "idź tam", bo po paru rzutach w wyznaczonym miejscu zdecydowałem, że nie, tutaj łowić nie będę. Poszedłem wzdłuż rzeki i w końcu zatrzymałem się nie wiadomo czemu właśnie w miejscu, gdzie... po pierwszym rzucie wyjeżdża przyzwoity sandacz. Zapada zmrok, przesuwam się konsekwentnie wzdłuż brzegu i bam! Przez następne 3 godziny mam kilka delikatnych brań, ale humor dopisuje więc cierpliwie czekam, obławiając kolejne skrawki Odry. Wracając wracam w miejsce gdzie złowiłem bolenia, mam jedno puste branko, drugie, trzecie, co jest k#&@? Za czwartym braniem wyjmuję krótkiego bolenika i już wiem co. Może są większe? Za chwilę wyjeżdża chudy 48cm. Szybkie wypuszczanie i łowię dalej. I po kolejnych dwóch rzutach trafia się wisienka na torcie. Strzał, pudło. TAAAAAAKA POPRAWKA! Wydaje mi się, że jest podobny do tego z przed pau godzin ale przy podbieraku ukazuje mi się spasione cielsko, które zorientowało się, że zaraz trafi do siatki. Co to był za kocioł na krótkim dyszlu. 😱 Dusza chciałaby jeszcze, ale organizm mówi dość. Kolejne 3 wypady przynoszą mi kolejno sandacza, szczupaka, natomiast wczoraj kończę z zerem po jednym jedynym braniu zakończonym pęknięciem (prawdopodobniej uszkodzonej wcześniejszymi rybami) stalki. Chyba w takim razie dam miejscu chwilę wytchnienia i odwiedzę kolejną - mam nadzieje znowu szczęśliwą - lokalizację.
  35. 14 points
    Wczoraj kolejny wypad za sandaczem, jedna wędka z całą uklejką, druga z ogonkiem uklei. Około 22 mam odjazd na ogonek, po zacięciu myślałem że mam suma bo cały czas szedł dołem i nie dawał się oderwać od dna. Trochę się zdziwiłem jak w świetle latarki ujrzałem karpia, miarka pokazała 82cm, nie warzyłem tego amatora mięsa ale około 15kg. mógł mieć.
  36. 14 points
    Biorą i to dość dobrze. W zasadzie początek września wymarzony. Bardzo dużo brań. Inną historią jest fakt, że dużo ryb miała krótki kontakt z przynętami spinningowymi. Brania złodziejskie, nie do zacięcia. Były za dnia i w nocy. Nocki mega udane. Licząc pobieżnie z dwóch, miałem kilkadziesiąt brań ( 70?). Łącząc ostatnie wyprawy sierpniowe, to ilość tego, jak dla mnie imponująca. Nie przełożyło się to, na jakieś oszałamiające wyniki łowionych okazów. Czasu na znużenie nie było, jedynie sił brakowało na przedłużanie pobytu. Co pozostało w pamięci? Niewielkie 2 sumki, 2 szczupaczki, kilka kleni od 40-51 cm, kilkanaście sandaczyków w przedziale 35-45 cm. Największy z wtorkowej nocy, oceniam na 70+, jechał już do ręki i ostatnim szaleńczym zrywem uwolnił się od woblera. Za dnia udało się wydłubać kilka boleni i kleni. Dzienne łowienie, to nauka z woblerami bezsterowymi. Jako początkujący spinningista z kilkuletnim stażem śmiem twierdzić, że tego typu przynęty mają piekielną moc. Od jakiegoś czasu podpatrywałem, co i jak z nimi robić. Nawet wystrugałem kilka woblerów, wzorując się na przynętach od naszych wrocławskich twórców. Oczywiście zmieniłem co nieco pod swój gust i warunki, w jakich łowię. Woblery typu „walk the dog”, poppery , jerki, są u mnie brane na poważnie dopiero pierwszy sezon. Nie ma odwrotu. A była kiedyś taka akcja, że kilkadziesiąt przynęt tego typy wypchałem do ludzi, bo nie łowiłem nimi. Kilka ryb z pierwszych dni września.
  37. 14 points
    Od kilku dni tylko okonie. Zawziąłem się na nie i już. W zasadzie sezon podporządkowałem tym rybom. Do tego utrudniłem (a może nie) łowienie i próbuję je łowić metodą muchową i na powierzchniowe woblery spinningując. Kogo spotkam i rozmowy sprowadzają się do tych ryb, to ze smutkiem stwierdzam, że wszyscy łowią okazy 40+ a ja tylko takie +/- 30 cm. Ostatnio młody wędkarz, widząc u mnie prawie odwodnienie, chyba się nade mną zlitował. Gdy wspomniałem, że złowiłem okonia 33, to przebił mnie tylko o centymetr:) Czwartkowy wypad rozpocząłem o 18:00 z zamiarem łowienia do zmierzchu. Dzień bardzo trudny. Ryby u mnie brały słabo. Złowiłem cztery okonki i klenika. Najlepsze przynęty, które ostatnio dawały mi ryby, tym razem całkowicie zawiodły. Końcowe kilkadziesiąt minut postanowiłem łowić popperami. Miejsce mi znane i wiedziałem, że bywa moment żerowania większych okoni przez kilkanaście minut. Raz na jakiś czas trwa to dłużej, ale bądź tu mądry i rozszyfruj ich grafik. Tak stało się dzisiaj. Upór się opłacił. Pierwsze zassanie poppera i czuję opór. Krótka walka i już wiem, że ryba będzie się nadawała do "Okoniowej Ligi". Zmierzony, sfotografowany i wypuszczony. (32 cm) Mam następne dwa brania w odstępie kilku minut. Jedną rybę holuję i odhacza się po krótkiej walce, druga po szarpnięciu natychmiast się uwalnia. Miałem jeszcze wyjście większej sztuki, chyba bolenia.
  38. 14 points
    01.08.2018 Ja z rodziną i Odys z rodziną docieramy nad Białkę Tatrzańska. Rozbijamy cygański obóz namioty znaczy się. Ognisko integracja, płyny rozweselające! Rano wstajemy wskakujemy w śpiochy i na pstrągi. Dupy nie urwało kilka małych sztuk ale że do wody idziemy 45 sekund więc wypad udany. W ciągu dnia lampa plażing smażing i spływy na materacach. I znów ognicho cała reszta i tak kolejnych 10 dni będziemy was denerwować Kilka foto
  39. 14 points
    Miarowego sandacza dostałem po 4 tygodniach uganiania się za nim. Kolejna zdobycz jaką sobie wymarzyłem to brzany na spinning przez całe życie wędkarskie miałem zaledwie kilka sztuk. Czwartek brzany brak za to kleń pod 50cm się trafił. Dzisiaj miałem nie jechać bo brat miał urodziny wczoraj a dziś od rana leczyłem się złotym napojem 😎 lecz kolega powiedział że po mnie przyjedzie a i jeszcze kupi mi zimny napój po drodze (I takich ludzi się ceni😉) efektem moich wypocin jest piękna wąsatka Chyba po oczach widać że coś jest ze mną nie tak 🤣😂
  40. 13 points
    Najwyższy czas coś wrzucić do ligi. Opaskowy Odrzański garbus większego w Odrze nigdy nie zlowilem, przywalil w sporą gumę. 42 cm :):)
  41. 13 points
    Wrocławska opaska na Odrze o długości około 200 m. Taki odcinek dzisiaj obławiałem w poszukiwaniu okoni. Czasu miałem +/-4 godz., bo z zachodu nadciągały opady. Liczyłem, że do siedemnastej wytrzyma. Niestety, zaraz po szesnastej musiałem kończyć. Zerwał się dokuczliwy wiatr i zaczęło padać. Okonie nawet fajnie zagryzały twistera w kolorze denaturatu na 2 g główce. Miałem kilka mocniejszych, spartaczonych:) uderzeń, dwa szczupaczki i trzynaście okoni. Jeden nadawał się do ligi. Sprawdzam teraz pogodę, czy rano będzie można powtórzyć ten sam odcinek. Muszę jeszcze dobrze go pomacać pod muchę. Szczupakową muchę;)
  42. 13 points
    Zbliżamy się do końca kwietnia. Planów na maj jest mnóstwo, ale na dzisiejsze łowienie pomysłu specjalnie nie było. Nadwodę mogłem wyskoczyć dopiero około 15:00, nieco zmęczony na długie wyjście ze spinningiem, nieco późno na solidne przygotowanie łowiska dla gruntówek. Wybór padł na Odrę i zabawę ze wzdręgami. Na mojej miejscówce jest ich sporo i nie spadają wymiarem poniżej 20cm. Co prawda nie ma olbrzymów, ale są też stada krąpi, więc zabawa z drobnym białorybem gwarantowana. Dzień wcześniej przy trzcinach tarł się leszcz, więc na nie nie liczyłem. Dla osobnika ze zdjęcia najwyraźniej amory były zbyt dużym wysiłkiem Wzdręgi i krąpie były w sporych ilościach, więc się nie przeliczyłem (zdjęcie z krąpiem akurat z wczoraj) Pod koniec, około 19:00 bardzo delikatne skubanie na szczytówce. Ponieważ nie ustawało, zaciąłem. Przypon metrowej długości, haczyk 18, trzy białe robaki - czyli delikatnie. Poczułem spory ciężar, ale bez walki. W pierwszej chwili myślałem, że jednak usiadł spory leszcz. Po dość szybkim doholowaniu pod brzeg nastąpił gwałtowny odjazd. Przy leszczu spodziewałem się tego, więc hamulec ustawiłem leciutko. To jednak nie był leszcz. Odjazdów było kilkanaście. Hamulec terkotał cały czas, ale ostatecznie ryba trafiła do podbieraka. Była to troszkę inna złota rybka niż zaplanowane - 46cm lin. Gruba samiczka wróciła do wody. Przechodzący starszy wędkarz, zdziwiony próbował uświadomić mnie, że przecież mogłem tak dużą rybę spokojnie zabrać i zjeść Ryby łowiłem na wodzie o głębokości około 1,0m.
  43. 13 points
    Luty w pigułce:zacząlem od płotek na przepływankę,po zejściu lodu zacząłem szukać okoni i trafiłem ma dwa dni dobrego żerowania ale mimo iż ilościowo było bardzo dobrze to nie udało się trafić większego niż 25cm.W niedzielę pierwszy raz wybrałem się na karpie ale nie mialem nawet brania.Wczoraj powtórka i z kuzynem złowiliśmy po dwie sztuki.Dzisiaj miałem czas dopiero wieczorem i musialem wybrać jechać na karpie czy iść z batem na płotki.Wybrałem płotki bo miejscówka pod nosem i w razie braku brań można się szybko zawinąć.Zlowilem 10szt i wzdręgę 5 ryb się spięło.Największa płoć miała 37cm.Marzec poświęcę na karpie i płocie,poszukam też nocnych klusek ze spinem.
  44. 13 points
    Grudzień zaczął się trudną i wymagającą pogodą dla wędkarzy. Dzisiaj dość ciepło i około 14:00 melduję się z synem nad wodą. Plan był prosty - zimowa płoć. Koszyczki 20g, skrętka, przypon 70cm 0,09mm, haczyk nr18, pinka i zanęta bardzo uboga w towar. Pogoda szybko zmieniła się, gdy słońce zaczęło zachodzić. Silny wiatr i przenikliwy ziąb, ale było warto postać. Zaczęło się spokojnie, krąpie skubały pinkę w łowisku. Następnie pojawiły się płocie. Mocne brania i silne, spore ryby stanowiły wyzwanie dla mojego syna, który nie mógł przyzwyczaić sie do cieniutkiego zestawu. Delikatność, spokój i opanowanie pozwoliły mu po chwili cieszyć się śliczną płocią. 32cm czyli brąz dla juniora Ja też miałem sporo zabawy i pierwszy raz w rzyciu holowałem płoć ponad 30cm 36cm - moja życiówka i jednocześnie brązowy medal Super wyjście, bo udana realizacja planu zawsze cieszy bardziej niż przypadkowe trafienie fajnej ryby.
  45. 13 points
    Ostatnio miałem pierwszy prawdziwy dzień konia w tym roku... Po kilku dniach studenckich integracji miałem ochotę na trochę ciszy i samotności, więc wybrałem popołudniowo-nocny wypad nad Królową. Odcinek, na którym udało sie połowić trochę bolków w tym roku. Zacząłem z grubej rury - po kilkunastu rzutach ze spadu klatkowej rafki wyjechał fajny szczupak. Kolejne pare godzin przynosi mi tylko malusiego sandacza na woblerka, ale jakieś ryby się pokazują, tylko że nie chcą. Cóż, załamanie pogody, trzeba cierpliwości... I warto było czekać. Wchodzę na "ostatnią" główkę i słyszę dźwięk ataku na tej samej rafce spod której dostałem wcześniej pajka. Za chwilę kolejny. Drugi rzut woblerem i mam to na co czekałem. Skoro jest tak dobrze to czemu nie miałoby być lepiej? Może wrócę na parę rzutów na główkę gdzie coś sie dziś pokazywało? Boooooom! Obydwa sandacze złowione po północy. Warto czasem trochę przymęczyć.
  46. 13 points
    Wczoraj 4h szukania kleni. Zaczęło się dopiero po 22:00. Sporo tych kleni przerzuciłem. Cztery z nich ~40cm a największego zmierzyłem i miał 45cm. Już długo nie mogę się dobić do 50cm. Tym razem do łaski powrócił szerszeń od kolegi @jaceen ( a pomyśleć, że zaczął już kurz zbierać w pudełku). Zawsze jak kończę nocne spinningowanie to święcę czołówką po wodzie. Wczoraj też tak zrobiłem i stanąłem jak wryty bo w kamieniach, pod samymi nogami, jakieś 30 cm ode mnie stał sandacz 60+ w wodzie na ok 20cm. Był równie zaskoczony jak ja bo nie spanikował i nie odpłynął od razu. W całym tym natchnieniu złożyłem jeszcze pływającą rapalkę ale dołowiłem tylko sumka ok 40cm. Obiecałem sobie, że następnym razem spróbuję z większymi wobkami.
  47. 13 points
    W tym sezonie trochę zmieniłem podejście do ryb. Pełen luz i szukanie nowych sposobów. Ile można męczyć gumy i woblery zatapiając je na maksa do dna, łowiąc w toni i monotonnie kręcić korbą czekając, aż się rybsko zlituje?:) Początki były nieśmiałe w poprzednim sezonie. W tym już z większą odwagą sięgam po powierzchniowe woblery. Efekty? Kilkadziesiąt widowiskowych brań, kilkanaście ryb złowionych i sporo widocznych odprowadzeń. Po ciekawej nocce, gdzie złowiłem kilka drobnych sandaczy i dwa kleniki pozostałem jeszcze dołowić większego okonia do ligi. Tym razem zamiast użyć własnoręcznie zrobionego poppera zakładam przynętę "no name". Cackania raczej nie będzie, bo sprzęt, to wędka Konger travel cw5-18g, plecionka 0,14mm+przypon stalowy, kołowrotek Shimano 4000. Już w pierwszych rzutach siada okoń. Po kilkunastu minutach mam kilka odprowadzeń i jeden porządny nietrafiony atak. Następne minuty dają kolejnego okonia. Trochę wobler przeleżał w pudełku, zanim doczekał się swoich pięciu minut. Następny atak prawie zakończony sukcesem. Niewiele brakowało. Ostatnie rzuty. Tępe przytrzymanie. Zacinam! Siedzi! Kilka minut walki i wszystko jasne. (76)
  48. 13 points
    Cześć wszystkim dawno mnie nie było ale nie bójcie się na ryby chodzę dzień w dzień czasami w ciągu doby potrafię być 3 razy 🤣 jakieś tam efekty są ale mniejsza z tym. Będzie już chyba ponad 3 tyg jak biegam za zanderami lecz noce odpuszczam łowie do 22. Efekty są lecz przebić się ponad wymiar to naprawdę wyczyn. Odrę odwiedziłem od popowic aż do janówka lewym i prawym brzegiem trochę fajnych miejsc wytypowalem na jesień lecz zatrzymałem się od kilku dni w jednym miejscu że względu na małą presję wędkarską i w miarę dobry rybostan. Dzisiaj przed świtem melduję się na miejscówce mam 2 godz machania więc plan jest taki aby obłowić górkę z patykami i innymi zaczepami 😃 na szczęście są to zaczepy na których nie traci się sprzętu. Około 5 pierwszy strzał i kruciak sandaczyk 10 min później trzęsienie ziemi na kiju i sum lecz mnie pokonał około 6 kolejne tąpniecie kije wcinam w tępo i czuje że będzie ładny sandacz (wkoncu) Samica 75cm co dziwne leciała jej ikra😱ktoś jest mi to wstanie wytłumaczyć o tej porze roku ? Na tej rybę skończyłem poranną sesję wędkarską i z uśmiechem na twarzy jadę do pracy a w drodze do autka... Kania.
  49. 13 points
    Jak to mawiają zaporòwkowy zbòj Kolejna życiowka w tym roku 82,5cm Zlowiony na nowy model testowy Michała Olejnika, Woblery Oleix.
  50. 13 points
    Wypożyczyłem sobie poranki w sobotę i niedzielę. Czytam, że co niektórzy o ósmej jadą na ryby, to ja o tej godzinie suszę wodery;) Co się działo? Walczyłem o większe okonie, które robią wypady na otwartą przestrzeń. Mija krótki czas i ukrywają się w trawy. Tam są teoretycznie nie do sięgnięcia. W piątek Przy kilkunastu braniach złowiłem cztery okonie w przedziale 25-28 cm. Pod koniec trafiam dwa przyłowy, szczupak i boleń. Sobota i o mało bym nie zdążył. Prawie na głodnego pojawiłem się nad wodą i małe rozczarowanie. Mija 30 min i nie widać, nie słychać okoni. Powoli zaczęły brać, ale głębiej. Zmieniłem taktykę i czekałem aż streamer opadnie w pobliże dna i po łuku wyciągałem do powierzchni. Zaczęły brać. Złowiłem z dziesięć okoni. Tym razem były mniejsze i mierzyły 20-25 cm. Dwa solidne brania zepsute. Tradycyjnie w ostatnich wyprawach zaliczam przyłów bolenia. Gdybym się na nie nastawiał, to pewnie bym ich tyle nie złowił. To już około dziesiąty muchowy boleń. Największy w granicach 55 cm. Najszybciej złowiony jaź w tym sezonie. Chyba czwarty rzut i czuję lekkie szarpnięcie. Po chwili "chlapak" szaleje na lince. A tu są muchy, które ostatnio u mnie są na pierwszym miejscu do zawiązania na przyponie. Część jeszcze mokra;)
×
  • Dodaj nową pozycję...