Skocz do zawartości
przewodnicy wędkarscy     przynęty na okonie

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 22.04.2019 in all areas

  1. 16 points
    Zaczynam wędkarski maj. W głowie bolenie i szczupaki. Ale nie pierwszego maja. W tygodniu, gdy wielu pracuje, jakoś lepiej mi się nad Odrą spaceruje, niż w wolny długi weekend. Dlatego wybrałem łowisko "komercyjne" Wakepark Wrocław. Komercyjne w ".." , gdyż nie ma tam presji typowej dla takich łowisk, a gdy kto poszukuje karpiowiska w pobliżu Wrocławia, to ta nazwa nigdy nie pada. Dwie wędki - feedery trabucco do 150g, które koniecznie chciałem sprawdzić na większej rybie niż wczesnowiosenny sumik, jaki się trafił ostatnio. Metoda na podajnikach bezżeberkowych 40g. Zanęta z peletów: 6mm wanilia, 2-3mm pomarańcza z miętą i halibut. Na włosach pop upy "donald" oraz waftersy "tutti frutti" i wanilia. Wszystko w kolorze pomarańczowym. Wszystko się sprawdziło tak jak zaplanowałem. Na donalda miał być amur i był: Z rana przy wyspie szybko pojawiły się też 2 karpie około 60cm: Potem brania ustały. Obserwacja wody, zmiana miejscówki i po kilku chwilach super odjazd. Ryba dopiero na środku jeziora odpuściła i pozwoliła na rozpoczęcie holu. Po dość długiej walce, okazało się, że kija przetestował spory karp - 80cm, zdecydowanie ponad 10kg. A na odchodne, 10 minut przed zebraniem się, zameldował się niewielki jesiotr, około 80cm Taki początek majówki
  2. 14 points
    Wybrałem się wreszcie i ja na ryby. Jak co roku karta opłacona z końcem kwietnia i problem kiedy tu wyskoczyć i kija pomoczyć. Co roku obiecuję sobie poprawę i niestety od kilku lat strasznie krucho u mnie z czasem na rybki. Może na emeryturze się to jakoś odmieni... 😎 Tym niemniej: Z dzisiaj rzeka Kamienna jedna wędka + chęci. Piździło niemiłosiernie ale co tam, przynajmniej woda w miarę spokojna. ... brania słabo wyczuwalne delikatne ale coś tam się udało złowić: 😉
  3. 13 points
    Na sobotę też nie mogę narzekać. A przy okoniowaniu nie trudno o coś ciekawego. Tak, właśnie miałem ciekawy dzień. Późnym popołudniem jestem nad wodą. Początek niemrawy. Powoli zaczyna się rozkręcać. Wyselekcjonowałem gumki, na które najlepiej brały okonki. Gdybym wszystko zapiął, to pewnie setka na liczniku by się pojawiła. W sumie było około dwudziestu w przedziale 15-20 cm. Dla urozmaicenia zaliczam trzy ciekawe przyłowy. Całkiem spore. Pierwszy przemilczę, bo przyłów-falstart;) Drugi przyłów miał niezłą akcję. Branie okonia i chwilę go holuję. Widzę rybę, jak się miota w wodzie i nagle z otchłani wyłania się boleń +/- 80 cm i połyka okonia. Zdziwiony ja, zdziwiony boleń, a najbardziej zdziwiony okoń, bo z dwóch stron coś go chwyciło. Walka trwała kilka sekund. Nie było jak dociąć cwaniaczka i pozostał tylko obraz odpływającego największego mojego bolenia ze stojącej wody. Na koniec wyprawy mam trzeci przyłów. Najskuteczniejsza gumka lata to tu, to tam i w końcu podczas dalekiego wyrzutu, w pierwszym kontakcie z wodą mam "strzał". Po chwili na brzegu ląduje bardzo ładna wzdręga. Jeszcze tak dużej nie złowiłem. Tym bardziej na spinning. Jest to moje PB (36 cm:)
  4. 13 points
    Wrocławska opaska na Odrze o długości około 200 m. Taki odcinek dzisiaj obławiałem w poszukiwaniu okoni. Czasu miałem +/-4 godz., bo z zachodu nadciągały opady. Liczyłem, że do siedemnastej wytrzyma. Niestety, zaraz po szesnastej musiałem kończyć. Zerwał się dokuczliwy wiatr i zaczęło padać. Okonie nawet fajnie zagryzały twistera w kolorze denaturatu na 2 g główce. Miałem kilka mocniejszych, spartaczonych:) uderzeń, dwa szczupaczki i trzynaście okoni. Jeden nadawał się do ligi. Sprawdzam teraz pogodę, czy rano będzie można powtórzyć ten sam odcinek. Muszę jeszcze dobrze go pomacać pod muchę. Szczupakową muchę;)
  5. 13 points
    Zbliżamy się do końca kwietnia. Planów na maj jest mnóstwo, ale na dzisiejsze łowienie pomysłu specjalnie nie było. Nadwodę mogłem wyskoczyć dopiero około 15:00, nieco zmęczony na długie wyjście ze spinningiem, nieco późno na solidne przygotowanie łowiska dla gruntówek. Wybór padł na Odrę i zabawę ze wzdręgami. Na mojej miejscówce jest ich sporo i nie spadają wymiarem poniżej 20cm. Co prawda nie ma olbrzymów, ale są też stada krąpi, więc zabawa z drobnym białorybem gwarantowana. Dzień wcześniej przy trzcinach tarł się leszcz, więc na nie nie liczyłem. Dla osobnika ze zdjęcia najwyraźniej amory były zbyt dużym wysiłkiem Wzdręgi i krąpie były w sporych ilościach, więc się nie przeliczyłem (zdjęcie z krąpiem akurat z wczoraj) Pod koniec, około 19:00 bardzo delikatne skubanie na szczytówce. Ponieważ nie ustawało, zaciąłem. Przypon metrowej długości, haczyk 18, trzy białe robaki - czyli delikatnie. Poczułem spory ciężar, ale bez walki. W pierwszej chwili myślałem, że jednak usiadł spory leszcz. Po dość szybkim doholowaniu pod brzeg nastąpił gwałtowny odjazd. Przy leszczu spodziewałem się tego, więc hamulec ustawiłem leciutko. To jednak nie był leszcz. Odjazdów było kilkanaście. Hamulec terkotał cały czas, ale ostatecznie ryba trafiła do podbieraka. Była to troszkę inna złota rybka niż zaplanowane - 46cm lin. Gruba samiczka wróciła do wody. Przechodzący starszy wędkarz, zdziwiony próbował uświadomić mnie, że przecież mogłem tak dużą rybę spokojnie zabrać i zjeść Ryby łowiłem na wodzie o głębokości około 1,0m.
  6. 12 points
    Duża woda duża ryba 💪💪 Branie atomowe mało ręki mi nie urwał, hol chwilę trwał ale po kilku odjazdach dał sobie fotkę zrobić. 70+
  7. 12 points
    Najwyższy czas coś wrzucić do ligi. Opaskowy Odrzański garbus większego w Odrze nigdy nie zlowilem, przywalil w sporą gumę. 42 cm :):)
  8. 12 points
    Ale liny mają apetyt 45 cm, był jeszcze jeden na 42 i 2 mniejsze nie mierzone. Straszne grubasy jak na tą porę roku, nigdy wcześniej wiosną nie łowiłem takich grubych linów. Pozdro
  9. 12 points
    Zeszły rok był niemal w 100% spinningowy - byłem może ze dwa razy z gruncikami, w tym jeden raz na zawodach. Dzisiaj dla odmiany feeder na stojącej wodzie z forumowym kolegą. Było kilka rybek. Sporo karasi w dwóch gatunkach (największy 32cm), karpiki, leszcz a nawet linek 32cm. Zabawa przednia. C&R.
  10. 12 points
    Chyba udało mi się w końcu rozwiązać worek z odrzańskimi kluskami. Przed weekendem wybrałem się późnym popołudniem i już na początku wypad zwiastował nieźle, bo zameldował się mój pierwszy dzienny jaź z Odry. Po zmroku jestem bez kontaktu z rybami, ale w końcu znajduję odcinek gdzie są (a może bardziej chcą) i trafiam swojego pierwszego wrocławskiego 40+. Miejscówkę dalej wydaje się być pusto, ale ostatni rzut kończy się delikatnym braniem i czuję, że po drugiej stronie jest fajna ryba. Podczas holu na delikatnym zestawie udaje mi się zachować zimną krew i w podbieraku ląduje piękny, życiowy jaź 48cm. Troche nahałasowałem i jest już dość późno, ale skoro jest tak dobrze, to czemu nie może być lepiej? Daję miejscu odpocząć i obławiam odcinek trochę powyżej, gdzie udaje mi się złowić niedużego klenia, 33cm. Około północy wracam w szczęśliwe miejsce i tego dnia mam ewidentnie nosa, bo w ciągu pół godziny wyjmuję kolejne dwie kluchy: 37 i 40 cm. Później już nic się nie dzieje, a zmęczenie daje się we znaki, więc przed 2 kończę. Następnego dnia melduję się nad wodą o podobnej porze. Brodzący muszkarze, spiningiści... będzie ciasno i o okazach można zapomnieć, myślę sobie. Ryby widać, ale brań u "konkurencji" już nie. Mimo to postanawiam zakraść się lekko na uboczu i spróbować jak czapla zaskoczyć ryby zaaferowane innymi wędkarzami od d... strony. Mylę się, że... nie da rady w tym zgiełku złowić kabana. Po kilkudziesięciu rzutach wyraźne branie, duży ciężar na kiju i odjazd w górę rzeki. Początkowo myślę, że to może być jednak najechany leszcz. Później szacunki skłaniają się ku boleniowi, który zaznaczał w okolicy swoją obecność. Zauważam grubą łuskę i nogi robią mi się jak z waty. Na moje szczęście ryba jest równie w szoku jak ja, że dała się przechytrzyć takiemu bachorowi, że bez wielkiej walki ją podbieram. 56cm. Za dnia poprawiam jeszcze ładną płocią, a w nocy na mojej miejscówce nic tego dnia się nie dzieje. Może dlatego, że byłem spełniony i nie miałem już tego głodu i polotu. Wczoraj ostatni wypad w kwietniu i mimo fatalnej pogody udaje mi się znaleźć okienko między piorunami i trafić przyzwoitą kluskę i tym samym zwieńczyć udany miesiąc. Oby majówka również była gruba, czego życzę i Wam. 😉
  11. 10 points
    2 maja - po komercyjnych dużych rybach przyszedł czas na PZW. Wyjazd z rodziną, kocyk, piknik. Także jedyną możliwością był feeder. Wyskoczyliśmy na zbiornik w Łagiewnikach. Spora presja, ale chodziło o spędzenie czasu nad wodą. Syn koszyczki klasyczne i białe robaki - złowił klenia i leszcza. Ja na metodę celując w karasie. Brania częste, ryb dużo, rzeczywiście same karasie i wszystkie takie same - 30cm 3 maja - koniec siedzenia. Tuż przed zaplanowanym wyjazdem odbyłem spacer wokół stawu na Koszykarskiej. W krzakach takie cudo, około 1m długości: Nie wiem czy zdechła i ją wyciągnęli, czy może ktoś złowił i uznał, że tołpygi się nie wypuszcza. Potem już właściwa wyprawa. Spinning i mucha. Były pstrągi, były lipienie (złowione, bo nie wiedzieliśmy co oczkuje, potem już tylko obserwowane). Nie było okazów, choć obrotówkę synowi odprowadził ciemny wielki pstrąg Grunt, że klimat miejsca rewelacyjny
  12. 10 points
    Za namową @Booryss 'a wczorajszy deszczowy wieczór spędziłem z muchówką w ręce. Booryss, jak na rasowego muszkarza przystało, brodził oczywiście ze spinem . Taki to, pierwszy w sezonie, 36 cm jasio się przyplątał. Walnął w niepozornego, lekkiego streamerka, że prawie wyrwało mnie ze śpiochów. Dwa brania, jedna ryba w podbieraku.
  13. 10 points
    Marex odkrywa nowe szlaki i tajniki muchowej sztuki i wsiąka coraz bardziej! Brawo Ty. My też przed świątecznie wyskoczyliśmy w okrojonym składzie Ja , Odys, Baca pobuszować w nieznanym. Fajna woda stosunkowo blisko z opłatami na każdą kieszeń. Ryb mnóstwo owadów miliony zazwyczaj nie dało się odróżnić własnej muchy od owada spływającego wodą. Piątek rozpoznawczy trochę nauczył nas pokory ale sobota była nasza . Bardzo dużo spadów ryby duże silne i zdrowe . Zazwyczaj kończyło się rozprostowanym hakiem lub zerwanym przyponem .
  14. 9 points
    U mnie dziś na rzece 6 szczupaków , 2kg,1,5kg reszta 45ki
  15. 9 points
    Siemka załoga, trochę mnie tu nie było ale nie bójcie się na ryby chodzę minimum raz dziennie😂 czyli po staremu. Z okoniami dałem sobie spokój od maja gdyż bolki mnie zauroczyły. Dzisiaj pogoda mało boleniowa więc postanowiłem połazić za okoniem, pierwsze wyjście na wodę o godz 16 do 18 i małe przynęty kajtki 2" parę okoni się zameldowało ale wielkość do 27cm. Drugie wyjście od 19.30 do 21 i zmiana sprzętu na cięższe łowienie gumy od 7cm do 10cm brań dużo mniej lecz jak już łupnie to konkretnie 😎 35 cm leci do tabeli, małymi kroczkami ale wynik szlifuję. Chciałbym swoją tabelę na koniec roku zamknąć z wynikiem 10szt po 35cm ciekawe czy mi się uda .
  16. 9 points
  17. 8 points
    W dalszym ciągu szukam większych okoni. W niedzielę i poniedziałek były same maluchy. W pudełkach mam też smakołyki dla innych rybek i czasami uda się coś ciekawego dołowić. W niedzielę postanowiłem łowić na twistery, które również uwielbiają szczupaki. Początkowo w niewielkiej zatoczce mam dwa boleniowe ataki na woblera "wtd". Niestety nietrafione. Później łowię na opasce kilka okonków i w końcu mam mocniejsze branie. Tej jazdy długo nie zapomnę. Szczupak robił takie sztuczki, że byłem całkowicie przekonany, że przegram. Nie wiem, ile zrobił wyskoków, pięć, sześć? Dodatkowo była jeszcze jazda na ogonie. Gdy miałem go przy brzegu, zauważyłem, że jest zapięty za przysłowiową skórkę. Dałby jeszcze jednego susa i z pewnością by się uwolnił. Miał dość. Nie był wielki, ale waleczny niesamowicie. W poniedziałek na dzień dobry łowię parę kolczastych maluchów i nagle moim oczom ukazują się dwa piękne prawdziwki. Zatęskniłem za czerwonymi kozakami, za ceglastoporymi, eh! Wiatr nie pomaga. Szukam spokojniejszych miejsc i wypatruję ataków boleni. W jednym z miejsc powtarzają się kilka razy. Zakładam poppera. Rzucam woblerem w miejsce spanikowanych rybek. Właściwie kilka metrów obok. Kilka szarpnięć szczytówką i mam branie. Miałem trochę kłopotów z podebraniem. Boleń wjechał mi w zielsko i musiałem wejść do wody. Szczęśliwie udało się go uwolnić. Później miałem jeszcze fajne branie na gumkę, ale walka była bardzo krótka.
  18. 8 points
    Dziś z rana 3h, dwa liny kole 40/35 i dwie płocie też już kole 40 (nie ma na fotce tej większej). Wszystko na łubin bez żadnych dodatków, więc jest dobrze - chyba się zaczyna. Mam również nagrane hole z pod wody 3 z wymienionych ryb, chociaż kamerka bardzo nieudolnie zainstalowana. Proszę usiąść wygodnie, najbliższy miesiąc zapowiada się owocnie bo nie odpuszczę
  19. 8 points
    Wczoraj zaliczyłem 5 x 1 - pierwsze wyjście w maju na ryby - pierwsze łowienie w życiu na poppera - pierwsze branie w tej metodzie -pierwsza ryba wyciągnięta na poppera - pierwsza ryba na nowym kijku z GP Ryby nawet nie mierzyłem ale wymiarowy, szybka fotka i do wody. W czasie holu spodziewałem się większego , dlatego że ciężar spotęgowała spora ilość moczarki na kotwiczkach Branie oczywiście bardzo widowiskowe z rozbryzgiem wody
  20. 8 points
    Mój rekord garbusa) drugi rzut pod zwalone drzewo i zassał )
  21. 8 points
    Kur.. zaspałem. Od 5 do 7:30, jedna rosówa na haku, jedno branie, jedna ryba. Przyzwoita, ponad 40. Jutro załamanie pogody, czy jutro będzie dzień konia? Dobrze by było
  22. 8 points
    Po 4h studni zwinąłem gruntówe a tu nie ma spławika. Jakbym nie wypił 3 piw to bym wrócił o kiju. Na rosówe, ziarna nawet nic nie powącha a nęce ino tym. No i za 3h pobudka, zwariuje przez te zielone gadziny...
  23. 8 points
    U mnie jak zwykle nietypowy 1 maja. 9 stopni i wiatr rozpędza się do jutrzejszego sztormu, ale trzeba być twardym.
  24. 8 points
    Zjechałem na Wielkanoc do Bydgoszczy i udało mi się znaleźć dwa dni na odwiedzenie swoich miejscówek. Rybki się chyba za mną stęskniły, bo na pierwszym wypadzie udaje mi się pobić zyciowkę. Prowadzę woblera delikatnie po łuku, delikatne branie i po fajnej walce do fotki pozuje wytarty i ładnie już odpasiony jaź, 46cm. Następnego dnia odwiedzam pstrągowe rejony i to okazuje się strzałem w dziesiątkę. Po godzinie łowienia z rynny pod drugim brzegiem kuszę lorbasa, który wcina się dopiero po drugim braniu. Zaczyna się jazda, plecionka wplątuje mi się w gałęzie nad głową. Ryba wietrząc okazję zaczyna wariować jeszcze bardziej. Jakimś cudem udaje mi się pstrąga wylądować, goniąc go w spodniobutach i w końcowej fazie przechodząc na hol ręczny. Miarka pokazuje 50cm. Po kolejnej godzinie z hakiem dochodzę do płani z szybką wodą poniżej zwalonego drzewa i delikatnym dołkiem. Kilka rzutów, mocne uderzenie, sytuacja z wplątana linką powtarza się znów. Tego dnia jednak szczęście mi sprzyja, bo i tą rybę udaje mi się psim swądem do podbieraka zapakować. Mniejszy, ale bardzo przyzwoity, no i już w dużo lepszej formie niż zimą. 41 cm. Następne 3 godziny wędruję bez brania. "Jeszcze tylko dwie rynny i spadam". Mam tego dnia nosa bo po paru rzutach przy pierwszej z planowanych oddaję rzut pod sam podmyty brzeg i widzę jak zawija do przynęty fajny pstrąg. Lekkie puknięcie i idzie za nią... podszedł tak z 5m ode mnie na 20 cm wodę, puknął i wrócił do rynny. Jednak ciche podejście dało wymierne korzyści, bo nie zauważył mnie i po kilku kolejnych rzutach w końcu kuszę go do brania. Lekkie przytrzymanie, gejzer i odjazd na wodzie po kostki w dół rzeki. Tym razem hol przebiega już normalnie i za chwilę w podbieraku melduje się kolejny silny wiosenny zbój, 44cm. W ostatnim planowany miejscu też udaje mi się skusić do brania rybę słusznych rozmiarów (ok. 45), ale wypina się po kilkunastu sekundach. O dziwo w kolejny rzucie poprawia mi on w tą samą przynętę 😲, ale tą szansę też psuję. Na pocieszenie łowię maluszka na wlocie rynny, obławiam jeszcze parę miejsc dalej, ale po kolejnym pustym strzale stwierdzam, że chyba limit szczęścia(albo sił) wykorzystałem i czas wracać. Nie ma to jak w domu 😃 C&R
  25. 7 points
    Wybrałem się ostatnio na I barki za okoniem , ale wszystkie jakie udało mi się złapać były tylko z Odry. Od środka pustynia. Trafił się szczupak na pocieszenie 60cm. Połakomił się na kajtka 2 ,na 2g główce. Na samym cyplu na Odrze zainteresowały mnie STOJĄCE ok. 5-10m od brzegu kawałki styropianu. (o fcuk sobie myślę czemu to tak stoi w miejscu). Nie myliłem się . Jakaś łajza poustawiała sobie 5 takich "gadżetów" na odcinku 50metrowym. 2 wytargałem na brzeg obrotówką, (obciążone kamieniem, ale plecionka dała radę) - na szczescie na hakach pusto. Pozostałe poza moim zasięgiem rzutu z lądu. Masakra !
  26. 7 points
    Nie będę pisał, że otworzył mi się worek z kleniami bo tak nie było ale w końcu... w końcu się coś ruszyło. Pojechałem 2,5h przed zachodem słońca, żeby pobawić się z okoniami. Z okoniami było słabo bo złowiłem tylko 10 sztuk + 2 kleniki na obrotówki. Największe ~20cm. Odnotowałem czterech Ukraińców z teleskopami i wątróbkową przepływanką - no łowić mi się prawie odechciało. Przed samym zachodem słońca przezbrajam się na pływające woblery z nadzieją na sensownego klenia. Dokładnie o 21:47 (ach te smartfony) odnotowuje piękne szarpnięcie i już wiem, że na końcu zestawu mam godnego przeciwnika. Po 2-3minutach walki w podbieraku ląduje pierwszy kleń z "piątką z przodu" tego sezonu - miał dokładnie 50cm. Zmiana miejscówki i już w pierwszym rzucie mam kolejnego, mniejszego ale równie walecznego klenia 43cm. C&R
  27. 7 points
    i jeszcze 11 mniejszych plus parę spinek
  28. 7 points
    Dziś na godzinka dychu podsypać ziarnem. Drobne pasiaki ale grube. Mogą jeszcze nie być wytarte? Zakładam, że obżarte bardzo drobną rybą pod którą stały. Kusi, żeby sprawdzić co tam u dostojnych linów. Rozsądek podpowiada - za zimna woda żeby coś fajnego trafić przez 2 godziny, zobaczymy
  29. 7 points
    Gratki panowie Ja dzisiaj zaliczyłem drugi wypad w tym roku nad łowisko komercyjne Kuter Port Nieznanowice. Wędkowałem od około 6 do 15, dwie karpiówki pod alarmami z zestawami do metody W sumie zaliczyłem 12 odjazdów, a rybek wyjechało 8 bo nie obyło się bez spinek. Wynik na tle łowiących dookoła myślę niezły bo co niektórzy byli nawet bez odjazdu.. W podajniku mix resztek czyli pellet meus pikantna kiełbasa / method mix scopex / resztki zanęty zimowej trapera, a na haczyku pop up 8mm dumbells halibut & shrimp w kolorze białym ( ostatnio mój killerek ale powoli trzeba zacząć próbować na owocowe smaki ). Rozmiar standardowy czyli rybki w przedziale 2-3 kg, mimo tego wypad udany Wrzucam standardowo kilka foteczek :
  30. 7 points
    Wędkarski kwiecień udanie rozpocząłem kleniami i również udanie zakończyłem. Nasz forumowy kolega zaprosił mnie na wspólny wypad w jego ulubione rewiry, a że również lubię tam czasami zaglądnąć, to była okazja przypomnieć sobie miejscówki. Jeszcze było widno, to zaczęliśmy szukać okoni gumkami. Nie były wielkie. Złowiliśmy po kilka sztuk. U mnie zestaw na lekko, 1,5g i 2”. Nie zatrzymywałem się długo w miejscówkach. Chciałem sprawdzić je pod kątem wieczornego łowienia. „Zaklepałem” w pamięci trzy, do których chciałem wrócić, jak się ściemni. Ogólnie kwiecień był średni, patrząc z perspektywy poprzednich sezonów. Kilka dni byłem skoncentrowany na okoniach. Szału nie było. Liczyłem po cichu na trzydziestki. Niestety, nie te umiejętności. Jeszcze trzeba się uczyć. Przy okoniach spodziewałem się o tej porze przyłowów płoci, krąpi i leszy. Specjalnie nie nastawiałem się, ale sprawdziły się przewidywania. Kilka sztuk z wymienionych ryb złowiłem na okoniowe gumki. Kilka, przeważnie krąpi, złowiłem na kleniowe woblerki. Klenie łowiłem. Jednak było ciężko. Trafiały się pojedyncze sztuki. Liczyłem na jakiś dzień/noc, gdzie brań będzie na tyle, by mnie ta sytuacja wędkarsko ożywiła. Było średnio. Jazie też się trafiały. Nie miałem okazji zmierzyć się z takim ponad czterdzieści centymetrów. W wolnych chwilach od wędkowania powstawały kolejne podróbki owadów na klenie. Ciekawe, czy wśród nich znajdzie się jakiś czarodziej, który omami klenie na całego. Od kilku lat należę do społeczeństwa C&R. Obecnie prezesem jest czapla. Niebawem ma się to zmienić i chyba przejmie stanowisko kormoran. Takie tam wewnętrzne rozgrywki polityczne;) Wracam do ostatniej wyprawy. Czasami warto się rozluźnić. Przystąpić do łowienia z takim nastawieniem, że nic nie muszę. Nie muszę łowić okazów. Nie muszę w ogóle wracać z ryb zwycięski. Popatrzeć na wodę, obserwować otoczenie, spotkać się z kolegą i pogadać. W drodze przeglądnąć jego pudełka z przynętami. Zawsze można dostrzec coś ciekawego, co może się w przyszłości znaleźć w swoich zbiorach. W zbiorach, bo wędkarstwo to również zbieractwo. Mylę się? Po zmierzchu poszedłem na wolniejszy odcinek Odry. Starałem się ustawić na wypatrzonych mini blatach. Były to niewielkie wypłycenia rozciągnięte od brzegu. Dokładnie to zajmowałem stanowiska przed nimi. Tak przypuszczam, bo w nocnych warunkach nie byłem pewien dokładności. Wiaterek w twarz, plecionka 0,10 i lekki wobler krakusek 4cm nie ułatwiały precyzyjnych i dalszych rzutów. Wobler leciał pod skosem w nurt, tam spływając wachlarzem, pozwalałem na wybranie kilku metrów plecionki. Wtedy zamykałem kabłąk i starałem się jak najdłużej utrzymać go w pobliżu opaski i prądach, które odbijały od brzegu. Gdy czułem brak pracy, delikatnie nim podszarpywałem i kilkoma obrotami korbką, bardzo wolno, likwidowałem luz. Brania były zdecydowane. Nie było mowy o pomyłce, że trącił linkę nietoperz. Na początek uderza trzydziestak. W chwilę później, taki pod czterdzieści centymetrów. Następna miejscówka interesowała mnie najbardziej. Za dnia podchodziłem do niej, bo widziałem, że kręci się w tamtym miejscu coś większego. Niestety, rozbawione dzieci zaczęły wrzucać tam kamienie i miejsce za dnia zostało „spalone”. Zapamiętałem je i wróciłem w nocy. Chyba w piątym rzucie mam porządnego kopa w łokieć. Tryk, tryk, hamulec delikatnie popuszczał. Nie chciałem zbyt siłowo holować, bo kotwiczki z cienkiego drutu i przy zapięciu na pojedyncze groty łatwo o odgięcie. Idzie w górę nurtu. To już sygnał, że będzie ładna sztuka. Kopie. Trochę zwątpiłem, czy to czasem mały sum? Mam go kilka metrów od siebie. Zapalam latarkę. Chcę zobaczyć, co mam, bo jeszcze nikt z nas nie przejął inicjatywy. To oczywiście działo się w ciągu niecałej minuty, ale setki myśli w tym czasie przeleciało przez głowę. Najważniejsza, to możliwość podebrania. Przede mną pas jakiejś pływającej zieleniny. Nie mam za bardzo jak przejść brzegiem dalej. Próbuję najechać kleniem na zielsko i ślizgiem dociągnąć do siebie. Gdy zanurkuje pod ten kożuch patyków i traw, będzie po wszystkim. Udaje się i mam go pod nogami. Teraz pozostaje tylko jedno zmartwienie. Podebrać go tak, żeby było bezpiecznie dla mnie i ryby. Moczę rękę. Przymierzam do karku. Niech chwilę odpocznie. Chyba dam radę. Szturcham go ręką. Nie reaguje szaleńczym zrywem. Szybki chwyt i wyrywam go z wody. Po drodze wobler odczepia się i ląduje w trawie. Żeby nie grzebać w ustawieniach aparatu, przygotowana opcja zdjęć nocnej sesji (kilka zdjęć z fleszem z samowyzwalacza). Miara pokazała (52,5cm) i powrót do wody. Gdy emocje opadły schodzę jeszcze jedno stanowisko dalej. Tak dostaję jeszcze jednego klenika i mam jedno puste branie. W maju koncentruję się na boleniach i okoniach. W odwodzie zostaną jazie. Z nimi będzie trudniej, bo mogą się trafiać klenie, a chcę przynajmniej przez dwa/trzy tygodnie im odpuścić. pzdr., jaceen
  31. 7 points
    Mnie Bystrzyca każdej wiosny zaskakuje i jeszcze nie zdarzyło mi się, żebym łowił "z marszu" w tych samych miejscach, gdzie poprzedniego sezonu miałem niemal pewne miejscówki. Na razie bez okazów, ale mam już upatrzone stada.
  32. 7 points
    Dziś z rana trafiłem pierwszego lina. Podsypywałem ziarnem groch, kuku, bobik, konopia oraz pszenica. Tego prawie czterdziestocentymetrowego jegomościa (w zasadzie to jest samica) trafiłem na drugi zestaw z gruntu kilka metrów od brzegu. Spytacie na co? Na małego żywczyka podanego w asyście cieniutkiej stalki 3kg. Miałem jeszcze kilka brań na ten zestaw, podejrzewam białej ryby. W tym samym miejscu na wyżej wymienione ziarna bez brania. Łowiłem w miejscu gdzie nie obowiązują przepisy pzw. Szok to jedno ale byłem pewny że mam pieknego złotego okonia (jeszcze była szarówa). Widać jak bardzo chcą mięsa, ziarno mają jeszcze w dupie. Ale spokojnie, jeszcze tydzień/dwa i sie zacznie prawdziwa inwazja prosiaków. Pozdrawiam.
  33. 6 points
    Dzisiaj 2 godz nad rzeczką.....masa brań i gatunków połowionych wszystko na malutkie Bonito: mały 20 cm sandaczyk, nawet ukleja, 20 cm okoń i sporo kleni od 30 do 45 cm. Fotki z tych największych
  34. 6 points
    Ciężko na powodziowym. Przy brzegu przyklejone klenie. Wyłuskaliśmy coś z nurtu i zmieniliśmy miejscówkę. Przy tym nurcie chyba tylko klenia idzie złowić. Potem skończyliśmy poniżej jazu opatowickiego. Syn z okoniówką westin w3 do 5g, najkrótsza wersja, nagle poczuł pstryknięcie i ładny odjazd. Sandacz około 60cm, polujący przy brzegu u szczytu "mini" główki. Plecionka 0,06, kijek delikatny, ale ładnie ogarnął chłopak. Nie pokazujemy ryb w okresie ochronnym, więc tylko mina łowcy
  35. 6 points
    Po długiej przerwie- zmontowałem film z majowego rejsu na dorsze. Nowa kamerka sprawdzona, może w tym roku będę bardziej aktywny z montażami.
  36. 6 points
    W niedzielę u mnie słonecznie trochę się zjarałem od słońca na łódce , łowiłem na drop shot miałem jednego szczupaczka i pięć okoni a kumpel dwa szczupaczki 😉
  37. 6 points
    W ubiegłą niedzielę po 3 dniach silnego wiatru udało sie wstrzelić w warunki pogodowe i wypłynąć z Darłowa. Jednostka Alisia i ilościowo mój najlepszy wynik do tej pory. Wielkość... jak to obecnie na Bałtyku. Większość ryb w przedziale 40-45 cm. Dzisiaj pierwsza nocka pod namiotem w tym roku. Wieczorem bez brań, ale oczywiście jak tylko ułożyłem się na wyrku- odjazd. Ryba ok. 9 kg.
  38. 6 points
    Dzisiaj bardziej leszczowo ogólnie 11 łopat, 4 spięte. Szybka nocka po pracy
  39. 6 points
    2019--05-05 Odra Dzień wcześniej "macałem" gumkami odrzańską opaskę. W nocy spadła temperatura, padał deszcz i chyba wzrosło ciśnienie. Zaplanowałem powtórkę i rano zameldowałem się w tym samym miejscu. Okonie cwane i ustawiły się w innych odcinkach prostki. Zimno dokuczało, ale w perspektywie miały być przejaśnienia, to jakoś się mobilizowałem. Początek trudny. Zachęcony wczorajszymi braniami liczyłem na szybkie pierwsze brania. Trochę to trwało. Były, ale pojedyncze i w sporych odstępach czasowych. Pierwszy pojawił się po 30 min łowienia. Kolejny do tabeli złowiony po następnej godzinie. I następny, który pozwoli mi zamknąć dziesiątkę w zgłoszeniach. Minęło ponad dwie godziny. Między nimi trafiałem mniejsze. W sumie było kilkanaście sztuk. Wszystkie zostały złowione na silikonowe gumki. Kolorystycznie różnie. Sposób prowadzenia mieszany. Trochę jigowałem, trochę jednostajne prowadzenie w toni. W płytkiej zatoczce pierwszy raz w tym sezonie spróbowałem powierzchniowych przynęt. Było jedno wyjście do żółtego, a do czarnego "wtd" atak skończył się na miarce. Trzy okonie 25, 25, 26 lecą do tabeli. Udany dzień;)
  40. 6 points
    U mnie dobrze poszło Tylko do Grand Prix nie mogę zgłosić, bo nie miałem tak długiej miarki pod ręką. A poważnie- dopiero jutro- rzutem na taśmę- uda się wyjść w morze.
  41. 6 points
    Witam po dłuższej przerwie. Na rybkach w tym roku byłem już kilka razy, wiosna to dla mnie zawsze matchówka i białoryb. Na początku kwietnia nieźle brała płoć i wzdręga. Jednak po ostatnim "linowym" sezonie byłbym sobą gdybym nie poszukał złotej rybki już teraz chociaż do okresu najlepszych brań jeszcze bardzo daleko. Najpięknieszą wg mnie rybę w naszych wodach udało mi się wylądować za 3 razem, 2 pierwsze w tym jeden bardzo duży były lepsze. Ten ze zdjęcia jegomość miał 46 cm, grubas nie przejmował się wczesną porą roku i zdecydowanie pobrał typowo letnią przynętę. Będę ich szukał cały maj na zmianę ze szczupakami. W tym roku też byłem świadkiem tarła szczupaka, powiem wam że byłem w szoku jakie klamoty się tarły w łowisku, w którym często je łowię w trakcie sezonu. Oj czuję że będzie się działo w maju pozdrawiam
  42. 6 points
    Sezon u mnie zaczął się słabo. Zaliczyłem już siódmy wypad za nocnym kleniem. Dopiero wczorajszej nocy przebiłem się przez granicę 4 z przodu, kleń miał 45cm. Ilościowo jest dobrze. Żaden z kleni nie nosi objawów tarła. Reagują już na smużaki. Prawdziwe eldorado zacznie się dopiero jak pojawi się sieczka i wszystko co w wodzie żyje podejdzie pod brzegi. Jako przyłów pojawiła się też niebrzydka płoć.
  43. 6 points
    Gratulacje dla wędkujących U mnie dzisiaj dwa krótkie wypady na to samo łowisko.. Najpierw dwie godzinki z samego rana, od około 05:30 do 07:30 potem przegonił mnie mocny wiatr i zacinający deszczyk . Udało się jednak mimo słabych warunków wyholować 6 karasi złocistych takich 25-30 cm i do tego pierwszego tego roku lina . Później pogoda trochę się poprawiła więc odwiedziłem zalew raz jeszcze i posiedziałem jakieś 3 godzinki, wędkowałem jeszcze od 12:30 do prawie 16:00. Po południu rybki zdecydowanie mniej aktywne, ale udało się namierzyć stadko krasnopiórek i nawet skusić dwie rybki Tradycyjnie dodaje kilka pamiątkowych fotek z "rąsi"
  44. 6 points
    Wczoraj 2 godzinki i coś tam się zawiesiło na haku
  45. 5 points
    Dzisiaj szybki wypad nad rzeczkę i połowiłem sporo kleni sportowego wymiaru, a dwa nawet 40 cm
  46. 5 points
    Wyskoczyłem dzisiaj na Odrę za okonkiem, na godzinę przed pracą. Westin czerwony bloodteez 5,5cm i plan pogrania przynętą przy dnie na kamiennej opasce. Miejsce nie jakieś wybitnie okoniowe, ale kilka sztuk mniejszych tam miałem ostatnio a ponieważ blisko pracy, to czemu nie. Dodatkowo w ostatnich dniach kwietnia miałem tam przyłów fajnego szczupaka (też na bloodteeza), dlatego miejscówka rozbudza wyobraźnię, czym mnie jeszcze zaskoczy. Kij DAM microflex 2,7m do 7g. Nad wodą lekkie rozczarowanie. Uciąg wody znacznie większy niż ostatnio. Lekka główka ledwo schodzi do dna. Rzucając na kilkanaście metrów, przynęta szybkim wachlarzem schodziła mi do brzegu i dopiero w płytszej części opaski zbliżała się do dna. Zacząłem rozważać co zmienić, gdy w trakcie właśnie spływania wachlarzem nastąpiło uderzenie w toni. Początkowo klocka nie mogłem ruszyć a lekka wędka weszła w pełne ugięcie. Hamulec wypuszczał wszystko co próbowałem pompować. Lekko dokręciłem i zaczęło iść. Nie spodziewałem się tego osobnika, bo w pobliżu nie ma miejsca typowego na tarło (a może już są po?), ale i tak ucieszył bo to pierwsza 50 w tym roku
  47. 5 points
    Coś ten rok w moich rejonach z okoniem trochę dziwny , jak biorą to same palczatki i strzał jednego ładniejszego , dzisiaj to samo , parę maluchów i jeden taki około trzydziestki , nie mierzony bo warunki nie sprzyjające i szybki powrót do wody , połakomił się na westima w deseniu uklei ( rozmiarowo jak Kajtek 3 )
  48. 5 points
    Graty @wernicjusz tylko pozazdrościć rybek i tej rzeki ! mnie to tylko jedno dziwi - rzeczka którą można przeskoczyć 😉 (jaka głębokość) a takie fajne rybki u mnie rzeka szersza , ale i nie głęboka ,w tym roku mały stan , brakuje z metr wody ,ale są oczywiście doły po 3m i więcej , a jak na razie białej ryby większej jak 30cm(kleń) nie złowiłem u mnie ryba idzie z Biebrzy i przeważnie na moim odcinku późno się pojawia ,ok. połowy kwietnia czasem maj , parę kilometrów niżej łowili dużo wcześniej piękne klenie i jazie , a ja same maluchy 😂 które i tak mnie cieszą , sezon zawsze zaczynam od gruntu ,a potem łowię na wypuszczankę z centrepinem , co gorąco polecam - najlepsza metoda na rzeki , żyłki też dużo nie nawijam wystarczy 50m spławik crystal Drenan grunt 1-1,5m i sobie wypuszczam zestaw . łowię przeważnie na ciasto ,a nęcę pszenicą , a w tym sezonie też pelletem 3-6mm . Pozdrawiam.
  49. 5 points
    Krótkie 2 godz na Bystrzycy, siadły 4 kleniki od 30 do 50+, ta pięćdziesiątka stanęła jako największa na podium i miała szybką sesję zdjęciową, żeby ryb nie męczyć nie mierzę ich bo są w tarle, a te duże to na ogól matki ciężarne, więc szybka fota i do wody.
  50. 5 points
    W końcu przestało wiać , parę okonków było plus jeden rodzynek 😀 30 cm. Plus jedna obcinka miłośnika pirsingu , wszystko na dwu calowe Kajtki , brania były też ze środka kanału na dropshota co mnie cieszy 😀
×
  • Dodaj nową pozycję...