Skocz do zawartości
Eldorado najtańszy sklep wędkarski w sieci     przynęty na sandacza

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 23.09.2017 in all areas

  1. 15 points
    Dziś kolejny wypad z wędką w dłoni na starorzecza Wisły. Ostatnio pisałem, że nie mogę się dobrać do większych szczupaków, cóż dziś się udało Atomowe branie na cannibala 12,5 cm firetiger (do teraz czuje nadgarstek) i po około 5 minutowej walce taki okaz 105 cm ląduje na brzegu. Ręce po wypuszczeniu jeszcze z 15 min się trzęsły. Myśle że pod 7 kilo miał, może i lepiej. W brzuchu dało się wyczuć kształt szczupaczka koło 40 cm trzeba tam z jerkami chyba wpaść.
  2. 15 points
    Witam wszystkich. Dzisiaj odwiedziłem kolejny raz odcinek przydomowej oderki czas łowienia 2h. Woda dalej kawa z mlekiem ale jak dla mnie może taka zostać bo przynajmniej brzegi puste a teraz do rzeczy. dzisiaj przyszło mi troszkę pospacerować gdyż autko w serwisie wziąłem ze sobą okoniówkę, boleniówke nerkę z przynetami okoniowymi i pudełko boleniowych przysmaków😁 Po dotarciu zaczynam od okonia pierwszy rzut i jest i tak z 7 pod rząd po tych siedmiu zaczęły brać sandacze rzut za rzutem. Ogólnie okoni około 20szt sandacza około 30szt I dzisiejszy killer okoniowo sandaczowy główka 4 gr to już chyba standard 😜 Postanowiłem dołowić jeszcze bolka wiec zmiana kija i ogień nie było ich widać ale czułem ze tam są 😎 a nie mówiłem ze są 😂 Trzy zdjęcia ale dwie ryby złowienie w 15 min z jednego miejsca 😳 No to machamy dalej i ...😜 Jescze taki kolega się zameldował. Jak na dwie godz łowienia to jestem w ogromnym szoku 😱 Ale nie narzekam 👍😄 Pamiętajcie o szczypcach do wyciągania przynęt ja niestety nie miałem i musiałem poświecić palec 😨 I w drodze powrotnej do domciu taka wielka rosówka 😂😂🙈 ps. Coś czuje ze jeszcze dwa tygodnie i zacznie się eldorado a jak te wszystkie sandaczyki dorosną to będziemy mieć stary dobry Mietków na odrze oczywiście pod warunkiem ze nie WPIEPRZĄ WSZYSTKIEGO.
  3. 14 points
    Dzisiaj wpadłem do domu zjadłem obiadek i żona rzuciła pomysł spacer z psem? No ok ! Ale ja idę z wędką😁 I tak po 10min meldujemy się nad rzeką żona masz 30 min No to czas start z wału do rzeki to już prawie biegnę 😂 mam ze sobą tylko boleniówke i pudełko przysmaków a ze mało czasu do wody lecą wobki które najlepiej mi się spisują po 15 min brak kontaktu z rybą 🤔Wiec zmiana taktyki przez kolejne 15 min próbuje wypatrzeć odrzanską torpedę jakikolwiek ruch na wodzie i jest rzut przed pysk i ogień nawrócił i leci za wobkiem wiec jeszcze bardziej przyspieszyłem dosłownie przez 5 obrotów korbą i nagle gwałtownie zwolniłem tak aby wobler wpad mu sam do pyska i siedzi 🙈 Nad wodą byłem dosłownie 30 min i bliżej domu się już nie da 😎 Zobaczcie jaki grubas😱 był bardzo spasiony Dzisiejszy przysmak od Salmo 5 cm 6,5gr wyciaglem wnioski dla czego kiepsko połowiłem w niedziele i poniedziałek bolenie na brzegu dolnym za duże przynęty i za szybko ciągnięte trzeba zwolnić już.
  4. 14 points
    Dziś z samego rana jak zwykle pakujemy graty do bryki i w drogę. Ja, Bacyk, i Patryk Po drodze zastanawiamy się gdzie dziś będziemy sznurować, Górny Bóbr czy Dolny Bóbr??? Decyzja padała na dolny odcinek Bobru. Po ostatnich kilku porażkach Bobrzańskich nastawienie takie sobie. Pogoda super, słońca ledwo co prawie wcale, temperatura około 10 stopni rewelacja Przebieramy się i szybciorem do wody. Wybieram miejscówkę, przyklejam na koniec przyponu sporą mokrą i pac do wody, już w pierwszy żucie coś tam puka ale nie celnie, no to poprawka i siedzi nie duży Lipień, niestety postanowił zwiać pod nogami. Przemieszczam się do kolejnej rynny, ale zmieniam taktykę, znienawidzona lecz skuteczna krótka nimfa i to łamiąc wszelkie zasady kij jakim dziś łowiłem, SHAKESPARE AGILITY RISE 7” 4#. Parodia lecz zabójcza Lipasy jeden za drugim Baca stoi i nie wierzy a tu takie 25cm do 35 cm. I co się dzieje nawet Baca zaczyna uprawiać krótką nimfę na szklaku hahah i tak prawie cały dzień, no prawie cały dzień Patrykowi nie szło a jak podchodziłem do niego i spod nóg wyciągałem mu Lipasy robił się bordowy i @#$@#$%% takie tam brzydkie słowa rzucał. Patrykowa passa się odwróciła po południu gdy zaczęło padać. Lipasy odkleiły się od dna i zaczął się szał suchara. Dwie godziny jeden za drugim. Nikt nie liczył ile tego było ale w trzech myślę że ze 150 szt. Lipienia w ręce już nie mówiąc o spadach czy pudłach i 2 pstrążki się trafiły. Mega udany dzień choć mokry i ponury to wiara w BOBRA powraca. :):):)
  5. 13 points
    U mnie sezon kompletnie stracony ze względu na brak czasu, ale wreszcie mogę coś wrzucić do tematu. Po długiej przerwie, wczoraj nosiło mnie od rana żeby pospinningować (m.in mając w pamięci piękną rybę Goliata ). Czekałem aż deszcz przestanie padać, ale się nie doczekałem i po południu pojechałem łowić w deszczu... Trochę porzucałem niedużym kopytem, ale nie wierzyłem w sandacze (ciągle za ciepła woda) i zmieniłem przynętę na dużą gumę. Pierwszy rzut i węgorz SG zostaje w zaczepie. Zmieniam na dużą gumę Orka Fishing i przez pół godziny obrzucam to samo miejsce, prowadząc powoli gumę nad dnem. Czuję, że coś się tu kręci- spławiają się drobne ryby, brzeg jest nawietrzny. Wreszcie tępe przytrzymanie- atak bez wielkiej furii. Po chwili szoku ryba dwa razy odjeżdża na mocno przykręconym hamulcu, czyli to nie pistolet. Po chwili mam go w podbieraku. Gruby i ładnie wybarwiony, miarka pokazuje 84 cm.
  6. 13 points
    I gdzie te jesienne drapieżne kabany?! Wszyscy pewnie łowią i nie mają czasu na wrzucanie........ To ja się wyłamię i wrzucę takiego gagatka....
  7. 12 points
    Nocny odrzański kleń(57). Taki lubi konkretnie zagryźć (Blejk 7,5cm-Hegemon). Zarybiamy;) PS Te kropeczki, to mgła. Nie mam wiedzy, jak pozbyć się takiego efektu w gęstej mgle.
  8. 12 points
    13-15.10.2017 rz.Warta Kolejny wyjazd 2h od Wrocławia. Tym razem było trudniej woda wyższa choć czysta klarowna już chyba ułożona po przyborze. Piątek zimny plus wiatr trudno było o ryby. Udało mi się tylko stracić szczupaka. Za to grzybów!!!! W sobotę zrobiłem sobie spacer w górę rzeki. Już bardziej z myślą o wiosennym wypadzie. Piękne miejscówki wypatrzyłem. Napływy marzenie ....a w drodze powrotnej zainteresowały mnie trzciny pod lasem. I jak się okazało po przyjściu, że to starorzecze Miska mi się ucieszyła. Cel już jeden tylko mi strzelił do głowy! Okonie.......czy są? Na pewno są pomyślałem tylko jakie? Okonie czy konie? Miałem godzinkę by sprawdzić. Rzucałem i nic. Zmieniałem miejsca i nic. Przynęta gotowa do rzutu i zauważam przy trawach pod drugim brzegiem coś pogania drobnicę tuż przy powierzchni. Podałem w to miejscu i natychmiast czuję ugięcie szczytówki. Zaczęło się. Było południe. Złowiłem kilka sztuk. Ale potem wracając przy brzegu w zatopionych drzewach i pobliżu ich. Było pełno pasiaków i nie takich odrzańskich 20cm Niestety nie chciały już współpracować ze mną. Została mi już niedziela na łowy. I właśnie nastawiłem się na starorzecze. W niedzielę tylko na chwilę zajrzałem na Wartę. Udało mi się dwa pasiaste wyszarpać z burty. I rura na stare koryto. Na starym korycie posypało się okoniami.Złowiłem około 20szt. Szukałem tych największych. Znalazłem je, bo widziałem, ale one nie chciały zassysać przynęt. Tylko je odprowadzały. Woda tam przejrzysta na dwa metry. Więc podziwiałem piękne garby jak konie! Nawet trzy calowe kajtki nie pomogły. Jeden pod trzydziestak pięknie zassał 3calka do głowy. Potem mi utrudniały robotę szczupaki. Cztery siadły na kiju. Dwa na brzegu(35-40cm). Dwa zdecydowanie większe odpłynęły z gumami. Ciekawe czy zna ktoś tą wodę? I czy wie,że wraz z pierwszymi przymrozkami będzie warto tam zajrzeć. Ja nie zapomnę tych wielkich brzuchów z pomarańczowymi płetwami. I może zajrzę jeszcze w tym roku tam. Jak nie to na 100% wiosną. Ale grzyby tam piękne. Wracając z ryb napełniałem kieszenie...... cdn.....
  9. 12 points
    Łowienie w nocy jest jak oglądanie samemu horroru. Nigdy nie wiesz kiedy coś/ktoś p.........li!!! I nie wiadomo kiedy ta chwila nastąpi. Dobrze być na nią gotowym:) Ale bardziej mnie ucieszył mój ulubiony gatunek:)))) Drugi raz wyrównane PB. Kto mnie dzisiaj utrzyma w domu???
  10. 12 points
    Dobre info , sprawdza się to co pisali mi mailem z PZW JG, że zarybili lipieniem. Wczoraj niestety nie mogłem pojechać z chłopakami, byłem z nimi na łączach co jakiś czas. Gul mi skakał jak @Booryss wysyłał mi zdjęcia lipieni..jednego po drugim. Siedziałem wieczorem w domu obserwując opady i podnoszący się poziom rzeki. Co 20 minut odświeżałem pogodynkę. Nie wyglądało to dobrze... Myślałem o niedzielnym sznurowaniu, jednak Borys mówił , że ostro padało po południu i zapowiada się na podniesiony poziom wody. Bardziej od poziomu wody martwił mnie jej kolor... Spakowałem się jednak... toboły zaniosłem do przedpokoju. Sen zmógł mnie dość szybko. Budzik obudził mnie o 5.00. Zrezygnowałem. 5.40 zmiana decyzji, kawa, tankowanie i o 6.10 kierunek dolny Bóbr. -Pada...ciągle pada. Myślami jestem już nad wodą. Zaparkowałem przy samej rzece. Spełniły się najgorsze koszmary... Kawa z mlekiem. Montuję zestaw Ego glass fiber #4. Metoda...krótka nimfa. O 8.10 wchodzę do wody. W międzyczasie kilka porad od Bacy. Mija 2h i jestem bez kontaktu z rybą. Telefon do przyjaciele. Na Bacę zawsze można liczyć Zmiana przynęt, czuje jak nimfa odbija się od dna, nie jest lekko woda żółta. Nagle czuję przyjemny opór...szklak gnie się w podkowę. Rozgrzeszyłem się z wcześniejszych przekleństw na dzisiejszy wyjazd. Później już było lepiej. Woda delikatnie się oczyszczała. Z jednej rynny wyjechały 4 tego samego rocznika. Postanowiłem wrócić na początek, to było dobre posunięcie. Woda jakaś taka czystsza. Było dużo średniaków. Dwa giganty spadły ale wiem gdzie siedzą. Wrócę po nie Kocham LIPIENIE.
  11. 11 points
    Jedna z niewielu nocek spinningowych na której planowane ryby startowały do woblerów. Zapragnąłem połowić większe jesienne klenie. Ryby były, tylko rozmiarowo nie dopisały. Złowiłem 5 kleni w przedziale 30-40cm i jednego sandacza ok. 50cm. Spadły mi jeszcze trzy ryby, rozmiarem podobne do poprzednich i miałem kilka delikatnych trąceń. Jedna z fajniejszych-przyjemnych nocek w sezonie. Wszystko prawie idealne- temperatura, bezwietrznie, poziom wody, spokój, ryby brały i nie zapomniałem kanapki:))) Najskuteczniejszy okazał się wobler Jaxon Longus7. Łowiłem między 22:00-2:00.
  12. 11 points
    Prawdę mówiąc takie spotkania, jakie robimy do tej pory wzbogacić o jakieś dodatkowe akcenty i można by w te granty uderzyć. Połączyć dwa portale, zaprosić przewodnika wędkarskiego, teoria + praktyka+ mini piknik? Jak się ktoś podejmie, to będziemy walczyć o frekwencję:) Jesienne spotkanie okoń-sandacz 2017. Dziękuję. Fajnie było Was znowu zobaczyć w większej grupie. Termin, jak to często bywa, nie wszystkim odpowiadał. A i tak chociaż na chwilę przyjechaliście. Całe szczęście, że Jacolana nie było i można było pogadać do bólu. Ten, to by dreptał nogami i by nas nad wodę poganiał:) Sporo śmiechu i opowieści o naszych przygodach nad wodą. Fajnie, że Budek opowiedział nam trochę o tym odcinku rzeki. Teraz zaczynam trochę ogarniać te rewiry (w teorii:) Zaglądnęliśmy w pudełka z przynętami, pomachaliśmy wędkami, a najwięcej było luźnej rozmowy o wszystkim, co dotyczy wędkarstwa. Byłem chyba najwcześniej z Was nad wodą. Przez ponad godzinę nie mogłem sobie poradzić z wiatrem. Gdy robiło się spokojniej zaczęły powoli meldować się okonie. Wielkość nie przekraczała 20cm. Naliczyłem złowionych jedenaście sztuk, kilka spadów i kilka puknięć. Łowiłem na główce 2g z różnymi przynętami, maksymalnie 2,5". Starałem się zakładać haki z najkrótszym trzonkiem, bo: zakładam taką gumkę raz łyknie tak, a następnym razem tak. I jak myślicie, gdzie jest gumka? Pod koniec założyłem więcej "mięska silikonowego" i ostatnie ryby zapinały się prawie za same usta:) Mam nadzieję, że jeszcze w tym sezonie uda się spotkać nam w jakiś wolny dzień, aby złowić kilka naprawdę grubych okoni, takich przedzimowych. Jeszcze raz, dziękuję. Ciekawe, czy Andrzej coś jeszcze dołowił? PS A tu pokażę o jakiego woblera chodziło w tych opowieściach o bieganiu na golasa po Rynku. Nasz kolega usilnie się o to prosi. Specjalnie starałem się, by powoli o tej historii zapomniał, ale sam ją wyciąga na światło dzienne. Bywaj Michale czujny i trenuj biegi:)))
  13. 11 points
    Ja byłem W niedzielę rano zobaczyłem mapkę, którą podlinkował jeden z kolegów i pomyślałem, że podjadę i zobaczę jak łowią "haczykowcy". Co prawda plan był, by łowić od świtu, a ja dotarłem koło południa. Pod wspomnianym mostem nie widziałem aut, więc ruszyłem brzegiem. Prawdę mówiąc to nie bardzo wiedziałem kogo mam szukać, bo przecież nikogo z Was nie znam, kilka twarzy widziałem tylko na zdjęciach Po jakimś czasie doszedłem do wniosku, że spotkanie musiało być zaplanowane na drugim brzegu - tam widziałem ognisko i kilku spinningistów rozrzuconych na sporym odcinku rzeki, podczas gdy na moim brzegu spotkałem tylko jednego grunciarza. Woda fajna, lekko trącona, widać po brzegach, że jeszcze niedawno była ze 2 metry wyższa. Parę rybek udało mi się przechytrzyć mimo, że jak wcześniej wspomniałem łowiłem we wczesnych godzinach popołudniowych. Wszystkie rybki oszukane lekkim kijem. Cięższym nie zwojowałem kompletnie nic. Poniżej kilka fotek i najchodliwsze gumki, a raczej to co z nich zostało, choć nie ukrywam, że im niżej było słońce, tym lepiej radziły sobie gumki w bardziej przygaszonych kolorkach.
  14. 11 points
    Wygląda na to, że był to mój ostatni wypad na ujściowy odcinek w tym sezonie. Planowałem łowić okonie. Niestety, bardzo słabo dzisiaj reagowały. Może z dziesięć ugrałem. Rybki słabo, to była okazja do podglądania, co w trawie...ups, co w drzewa puka. I w końcu doszedłem do znajomej miejscówy z kleniami. W tamtym roku wyszła mi poczciwa klucha, aż miękko w kolanach się zrobiło. W odwodzie mam zawsze swoje wynalazki. Jakoś ten sezon zapomniałem o nich. Zakładam łamaną osę i podsyłam rybkom. Pierwszy tylko skubnął i czmycha. Podrzucam drugi raz i nic. Trzeci raz...i bęc! Piękny dźwięk zassanej osy i czuję natychmiastowy ciężar na wędce. Kleń daleko nie odjeżdża, jakby bał się opuścić swoją kryjówkę. Najtrudniejszy moment przede mną. Wysoka skarpa zarośnięta pokrzywami i jeżynami. Jedyne miejsce, gdzie mogę podebrać rybę, to "ślizgawka bobra". Tylko, jak tam głęboko? Zsuwam się powoli i udaje się złapać grunt. Wystarczyło woderów i teraz pozostało naprowadzić go do podbieraka. kleń waleczny, ale nie widać po nim wielkiej paniki. Kije bardziej spolegliwe nie wprowadzają panicznej walki i hol jest spokojny. Tym razem ja jestem zwycięski. Piękna ryba. W tym sezonie prawie nie łowiłem na swoje owady. To była nagroda za to, że wierzę w ich skuteczność. Jestem przekonany, że to nie był największy ze stada. Ponad 50cm wędkarskiego szczęścia:) I jeszcze takie spostrzeżenie. Jak ktoś go jeszcze złowi, to spoglądnijcie na pokrywę skrzelową. Ma ubytek. Miejsce jest zagojone.
  15. 10 points
    Najczęściej czymś takim Ale nie tylko bolenie się kuszą jest sporo fajnych przyłowów
  16. 10 points
    Panowie i ja Wam dziękuje za spotkanie. Wywołany do "tablicy przez Marientego że się nie udzielam za często postanowiłem w sobotę wyskoczyć na 1,5 h nad Slęze. Zostawiłem o 13 młodego na urodzinach i miałem chwilę wolnego. Najbliżej było mi do stadionu i tam zawitałem. Pora dnia raczej nie wróżyła nic dobrego. Przerzuciłem wszystkie kajtki i mikro gumki w różnych kolorach jakie miałem przy pasku. I dupa ani brania okonia klenia kompletnie nic. Po godzinie już myslałem o powrocie po syna. Zszedłem przed mostek tramwajowy i założyłem mepsika 1 (bez przyponu). Jakiś wędkarz stacjonarny na rowerze zatrzymał się na moście i pyta czy coś skubie. Ja, że nic kompletnie i jak na zawołanie coś nagle szarpnęło. Nie miałem miarki przy sobie więc zdjęcie do wędki. Pierwszy wymiarowy ze ślumpy.
  17. 9 points
    Ryby jak to ryby ... ... ale grzyby to w tym roku tak dopisały, że masakra jakaś. Kilka ostatnich dni września i początek października to jakoś hardkorowo przebiegło: To tak aby nie zaśmiecać wątku . Pozwoliłem sobie dodać tych kilka zdjęć grzybków (mam nadzieję, że Tomek się nie obrazisz) w temacie o rybkach gdyż przytrafiło mi się coś o czym tylko słyszałem z opowiadań starszych osób. Legendy krążyły o takich znaleziskach: ... i nie jest to żaden fotomontaż - od razu uprzedzam jakiś konkluzje
  18. 9 points
    Dzień po dniu woda wzbiera w Warcie i wszystkich starorzeczach,warunki do łowienia są coraz trudniejsze.Pozostaje kilku kilometrowy spacer ze spinem w dłoni bo o dojechaniu autem na samo miejsce można zapomnieć...Sobotni 5,5h spacer na zmianę raz w ulewie a raz w słońcu,wynik to 5 maluchów i 4 po wyżej wymiaru.Żadna rewelacja,ale cieszy bo nie słyszałem dawno o złowionych wymiarowych szczupakachZa to małych zębatych jakby z roku na rok było co raz więcej,co cieszy jeszcze bardziejNa zdjęciu 58 i 62cm.
  19. 9 points
    Dziś część naszej ekipy uganiała się za potworami po stronie Słowackiej a Ja Odys i Gucek pojechaliśmy sprawdzić czy licznie zamieszkałe miejsce przez Lipienie z zeszłego tygodnia dalej jest pełne Lipasów. No i jest cały dzień żarły, żarły, zarly rano nimfy po południu sucha, jęteczki z łosia i takie tam... Przy okazji skrobania posta szybki kurs jak zepsuć zdjęcie 😀😯 Fajny ciepły dzionek już tak jesienne pełno liści wodą spływa a mimo to rybki współpracowały wzorowo.
  20. 9 points
    Ja w niedzielę do Was nie dołączę. Akurat ta niedziela z innymi planami. 1% zostawiam na ewentualną zmianę, ale bardzo wątpliwe. Gdyby coś, to przyjadę niezapowiedziany:) Tym czasem, dzisiejszej nocy… hm, fajną noc miałem;) Mowa o Odrze. Przez prawie trzy godziny nic się nie działo. Prócz plątania kotwic o wolfram, wyrywania woblera z zielska i odganiania polującej przy moim boku łasicowatej wredoty. I w końcu nadeszła właściwa pora. Pierwszy strzał na pusto. Po kilkunastu minutach drugi i ryba prawie doholowana pod nogi. Szału nie było;) Kolejne dwa brania w odstępie kolejnych kilkunastu minut również na pusto. Znaczy się u mnie wszystko po staremu. Moje wędkarskie fatum w normie Jednak końcówka należała do mnie. Branie, poprawiam docięcie i jest sandacz z dobrym wymiarem. Daje im jeszcze szansę przez piętnaście minut. Minęło dziesięć. Bum! To już waga średnio ciężka. Idzie w górę. Przez chwilę tylko mielę korbą a pletki ubywa. Jeszcze chwila mocowania i ryba pod nogami. Mój muchowy podbierak będzie chyba za mały. Nie odważyłem się na takie rozwiązanie. Odpiąć w wodzie nie ma szans. Przybrzeżne bagno i mocno osadzona kotwica w tym momencie nie pomoże. Szybko wyniosłem rybę na miękkie podłoże. Trochę się natrudziłem, żeby go uwolnić mimo bezzadziorowych kotwic. Piękny boleń. Złowiłem go na woblera robionego przez „Spinnermana”. Klasyczny „PanicZ 10/10g F” Boleniowo u mnie się zrobiło:) pzdr.
  21. 8 points
    Cześć. 21 października, w sobotę, wybrałem się pierwszy raz w tym roku na Ślęzę. Pojechałem w górne odcinki górnych odcinków:) Jacolan je zna. Łowiłem rano, od 7:30 do 10:00. Rzeka jest tu urokliwa, ale trudna i dość niedostępna. Spodziewałem się zarośniętych brzegów więc eksperymentalnie wziąłem moją lekką teleskopową spławikówkę, która ma 4,5 metra długości. Pomogło to podać przynętę prawie w każdy wolny od traw kawałek rzeki, ale szalenie skomplikowało łowienie pod drzewami. Ryb w tym odcinku rzeki jest bardzo dużo, ale widziałem praktycznie samą drobnicę. Brań też było dużo, ale były to raczej tylko skubnięcia i nie potrafiłem ich skutecznie zaciąć. Łowiłem głównie na małe twisterki. Największe klenie wypatrzyłem pod tym drzewem: Oczywiście nie było jak wygodnie podać im przynęty, więc cofnąłem się trochę w górę rzeki i próbowałem puścić im z nurtem smużaka. To też było bardzo trudne, ze względu na trawy rosnące przed tym drzewem i zeschłe pokrzywy na brzegu. W końcu się jakoś udało. Nastąpiła seria ataków na smużaka. Pochlupało, ja się spociłem, a potem cisza. Klenie gdzieś zniknęły. Czas mi się też już skończył, więc im darowałem... Może uda się następnym razem. Choć nie wiem czy jeszcze w tym roku. Coś mnie nie ciągnie nad Slęzę, tak jak kiedyś...
  22. 8 points
    Budek, jak zwykle w przodzie tabeli. Gratulacje! W sobotę nocne klenie fajnie brały a niedziela, już trochę inna woda i skończyło się na jednym, mętnookim.W dalszym ciągu zarybiamy, aby w przyszłym sezonie więcej sześćdziesiątek się trafiało;) Branie na Jaxon Longus7.
  23. 8 points
    Wczoraj wypad na starorzecza i Wisłę. Na królowej woda mocno podniesiona i bardzo trudne warunki wietrzne, więc szybko odpuściłem. Na starorzeczach klasycznie, mnóstwo brań szczupaków w przedziale 50-60cm. Jakoś nie mogę się przebić do tych większych, a wiem że tam są. Dziś również padł osobisty rekord, na herringa 19 cm wyciągnąłem szczupaka równe 29 cm, aż zmierzyłem wariata fotki nie robiłem. Oczywiście wszystkie pływają dalej. Przy mnie wędkarz wyjął kabana 89 cm, też wypuścił. Jest nadzieja w narodzie Poniżej fotki 55, 60 cm, sztuk w sumie wymiarowych było chyba 5. Pozdro
  24. 8 points
    Wracając że spotkania nad Odrą postanowiłem odwiedzić swoją miejscówkę na Ślęzie. Trafił się taki średniaczek - do 40 zabrakło mu 3cm Miał być większy, ale cóż, może następnym razem
  25. 8 points
    Kolejny krótki wypad i grube jaśki nadal nie próżnują tylko żerują.....
  26. 8 points
    U mnie z łowieniem w tym sezonie krucho, ale kilka dni temu udało mi się zajrzeć w końcu z wędką nad Ślęzę. Woda po deszczu podniesiona, mocno trącona, żwawo płynąca - dało się wreszcie łowić w miejscach, w których wcześniej nie było szansy. Doszedłem do mojej ulubionej w tym roku miejscówki. Rzeka w tym miejscu lekko się poszerza i wypłyca, a nurt przyspiesza. Rzut pod przeciwległy brzeg, sprowadzam przynętę wachlarzem, przytrzymuję na granicy nurtu i... branie! dość miękkie, ale zaczyna grać hamulec! To właśnie z powodu takich chwil, takich niespodzianek uwielbiam tą rzeczkę! Ryba wybiera kilka metrów żyłki i... spina się! Niestety popełniłem szkolny błąd - nie dociąłem po miękkim braniu. A już widziałem ją w podbieraku Taka piękna była Mam pewne podejrzenia jaka to była ryba - raczej nie był to ani kleń ani szczupak. Na pocieszenie trafiło się kilka rybek, np taki średniaczek Klenio wyciągnięty z zielska na niezawodnego Oławskiego krąpika - dzięki @Wędkarzyk1! Inny też na Krąpika, ale kaliber już mniejszy, Swojaki też miały powodzenie Generalnie wyższa i chłodna już woda zrobiła więcej miejsca do łowienia - rynny w ryżowisku są trochę szersze, a podwodne zielsko liche i łatwo się rwie.
  27. 8 points
    Wczoraj wypad nad Wisełkę, z rana skubały małe sandaczyki a później obudziły się takie "drapieżniki"..... Dziś powtórka tylko dużo mniej czasu na łowienie ale wynik też niczego sobie.....
  28. 8 points
    Trzeba przyrzynać dzisiaj @Booryss pokazał nam jak się łowi na suchara wymiatał! Nie wiem czym posmarował swoje muchy ale lipienie zasysały je po sam ogon Połowiliśmy na każda metodę, krótka, długa nimfa, mokra, sucha. Osobiście był to dla mnie najlepszy dzień muchowy w tym roku. Lipienie są już pięknie wybarwione. Jak zwykle na naszych wyjazdach, śmiechu co nie miara, luźna sympatyczna atmosfera. Wyjechaliśmy o 5.30 , wróciliśmy po 20 Pozdro Dry Fly power!!!
  29. 8 points
    kilka ostatnich rybek klen 57 Przykre to ze trzeba takie zamazane fotki wstawiać.
  30. 7 points
    Dzisiaj ostatnie zawody okręgowe rozegrały się w brzegu dolnym pogoda tragedia 😩Woda podniesiona bo pływały barki a koło 11 zaczęła spadać i to mocno wiec wszystko wskazywało na to ze z rybami będzie kiepsko. Ryby - u mnie 5szt sandacza do 45cm jeden krótki Boleń i 17szt miarowych okoni a teraz najlepsze Michał Olejnik złowił 12szt bolenia 😱I klenia 51cm zdeklasował wszystkich po zawodach podpytałam na co i oczywiście na OLEIX KRĄPIK chłopak jest niesamowity. Niektórzy przez sezon nie łowią tyle torped😂 Większość zawodników zapunktowała wiec warunki rybom dopisywały. Koncowych wyników nie widziałem bo pojechaliśmy do domu.
  31. 7 points
    Dziś wcześnie pobudka, jeszcze ciemno i chwila zawachania czy wstać czy spać spokojnie dalej. Jednak ryby wygrały ze spaniem i wyruszam na poszukiwanie wczesnych okoni. Docieram na miejscówkę jeszcze po ciemku. Zaczynam obławiać najpierw z prądem później pod prąd. Zmiana przynęty na 3"+2gramy i zaczynam zabawę. Okonie dopisały rozmiarowo od 22 do 32 Ilosciowo wszystkich ok 15 sztuk w 2 godziny. Dla takich chwil warto wcześniej wstać
  32. 7 points
    Trzy dni pod rząd na rybach Pogoda marzenie, słonecznie, bezwietrznie i ciepło, w krótkim rękawku siedziałem ponad 20 stopni spokojnie. Przedwczoraj komercja od 10-19. Brania do 14 non stop, na metodę wszystko. Na haku albo pelet albo kulki 12 mm w rybnych kombinacjach. Woda już zimna dlatego owocowe odpuściłem całkowicie. Złowiłem 13 karpi i 2 karasie. Karpie takie pod 50 cm więc fotek nie robiłem, karasie 31 i 33 cm . Miałem jeszcze karasia 40+ ale zlekceważyłem przeciwnika, nie chciało mi się cofać po podbierak i podbierałem ręką. Zdążyłem tylko pogłaskać po brzuszku Na drugiej wędce zestaw karpiowy z dużym 20 mm peletem "halibut", tylko jedno branie i karp pod 50 cm. Żerowały dobrze jesiotry ale akurat nie miałem mielonki a tylko na to wszystkie wyciągnięto. Wczoraj spinningowy dzień. Od 15-20. Początkowo na rzeszowskim zalewie ale dużo liści po wodzie płynęło więc po 60 minutowym biczowaniu wody na grubym zestawie (plecionka, wirówka 3 ) nie mając kontaktu z rybą pojechałem poniżej zapory na miejski odcinek. Dalsze łowienie z nastawieniem na konkretną rybę i dalej nic. Przed samym zmrokiem zmiana wędki na lekko i na paproszka w kolorze niebieskim z brokatem złowiłem 3 okonie. Więcej nie zdążyłem bo gumkę zerwałem , niczym znalazłem małe główki i podobne paproszki zrobiło się ciemno. Po zmroku godzinę próby sandaczowe przed mostem i godzinę kleniowo za mostem na przelewach i w nurcie. Niestety bez ryby , chociaż jakiś klenik raz puknął w woblerka. Dzisiaj od 11-18 posiedzenie karpiowe na żwirowni Lipie. Dwie wędki, na metodę i zestaw karpiowy. Nawet sygnalizator nie zapiszczał. Równie dobrze mogłem krzesełko na parkingu pod blokiem rozstawić i przy aucie się poopalać Na 15 stanowiskach siedzieli karpiarze, wylęg przez tą pogodę jak na zawodach. 8 nęciło rakietami, tak prowizorycznie liczyłem z nudów i wyszło mi że do wody w czasie jak tam siedziałem poszło pod 100 kilo grubej zanęty. Przyjąłem że do rakiety wchodzi 30 deko . Co 2-3 godziny sesja nęcenia i tak po 10-15 rzutów. Masakra i tak codziennie bo siedzą stacjonarnie, namioty, przyczepki kempingowe, auta powrastane w ziemię niegasnące nigdy grille, butle gazowe i zupy w szybkowarach na palnikach, pizza na dowóz. Jak jedzie który do domu się umyć raz na parę dni to wędki zostają nad wodą rozłożone żeby ktoś miejsca nie zajął a kumpel z sąsiedniego stanowiska i tak popilnuje żeby nikt nie buchnął. Ryby nie widziałem holowanej u nikogo przy markerze się spławiają bo widać od czasu do czasu wyskoki ale nie bierze bo po prostu nie znajdzie w tym dywanie karmy na dnie tych kulek na zestawie. Panowie się naczytali o karpiarstwie , wchłonęli tej teorii do głów i im odbiło . Ryba tam jest i to duża , nawet czasem weźmie komuś bo słychać w rozmowach..........Heniek złowił 3 dni temu karpia na 12 kilo .......a Jurek w tamtym tygodni miał amura na 16, do podbieraka mu się nie mieścił...........ale skoro ma szwedzki stół na dnie to nie bierze. To była moja ostatnia wizyta na tym łowisku w tym roku. ps. Fota okonia niewyraźna bo śpieszyłem sie przed zmrokiem jeszcze rzucić kilka razy i nie ustawiłem ostrości.
  33. 7 points
    Dzis wybralem sie na miejski odcinek odry. Nad woda bylem o 21, lowilem tylko na woblery. Mialem dwa brania, jedna rybka na brzegu. W tym roku widze, ze sandacze naprawde dopisuja, rozmiarowo mogloby byc lepiej, ale populacja sandacza znacznie sie poprawila. Trzeba byc dobrej mysli. Wypuszczajac te piekne ryby, z roku na rok bedzie rozmiarowo o wiele lepiej. Pozdrawiam
  34. 7 points
    Weekendowa Wisła baaardzo była łaskawa i bardzo obdarowała wędkarsko. Może nie było gigantów ale ilościowo eldorado...!!! Dominowały drapieżniki.... Ale trafił się też nieoczekiwany przyłów w "słusznym" rozmiarze na małą gumkę.... Mój pierwszy w karierze spinningowy karaś.
  35. 7 points
    Weekendowe poszukiwanie jesiennych pajków ciąg dalszy...Jak na razie jeszcze zbyt wcześnie i ciepło na te największe.Efekty to dwa 50 i 52cm które pożarły z mega agresją 32g żelazo,jedna 60-dziesiątka która zaatakowała to samo żelazo delikatnie jak mały okoń.Kolejny wypad i śmiało mogę stwierdzić iż stare największe polskie wahadła wciąż trzymają poziomNa deser kilka rzutów w celu przetestowania 16cm Westina i buum pulchniutkiej 70-dziesiątki
  36. 7 points
    Ponad miesiąc absencji i w końcu udało się wyskoczyć nowym belly boatem zaraz po południu. Nie wiem kto był bardziej głodny, okonie czy ja - tego wędkowania. Na szczęście gryzły, niepotrzebnie skupiłem się na rzucaniu 20cm goliatem bo natrzaskałem szczupaczków około wymiaru, a w tym czasie może tafiłby się pasiaty czterdziestak. Mnóstwo niezaciętych brań, ale przynety były treściwe. Tyle się pakować i zapomnieć keitechów itp. arsenału... Na zdjęciu trzydziestak zagyza 10cm canibala.
  37. 7 points
    Dzisiaj 2 godzinny wypad nad jedną z podkrakowskich żwirowni z bratem i kumplem. Kumpel na zero, brat spiął mega grubego zębatego w granicach 90-100 cm kilka metrów od brzegu na cannibala.. U mnie tylko jedno branie, ale na szczęście udało się wylądować zębacza ok 55 cm Generalnie coś powoli drgnęło w kwestii jeziorowych drapieżników Kolejny wypad być może jutro lub w poniedziałek
  38. 7 points
    No to powtórka z rozrywki. Dzisiaj postanowienie łowie ciężej i większymi gumami. dziś ciepło a autko dalej w serwisie wiec rower. Jeden kij i torba na plecy z pudełkami sandaczowymi. Brań dużo mniej niż na kajtki 2' ale zdecydowanie bardziej konkretne kilka pięknych okoni straciłem pod nogami były bardzo słabo pozapinane. Trzeba było robić dozbrojke do samego kopytka Takie miłe 30cm a były większe lecz nie dane było mi je wziąć w łapę I oczywiście bolek bo jak to wypad nad wodę bez wyciągniętego bolka 🙈 Jutro skoro świt melduje się nad wodą jestem ciekawy czy będą brały jescze lepiej niż w dzień a może nawet godz przed świtem 🤔 Jeszcze kilka dni i woda będzie do "łowienia" w kwesti koloru.
  39. 6 points
    72 cm i 7.40 kg . Na metodę na Lagunie. Oczywiście pływa dalej
  40. 6 points
  41. 6 points
    Tylko proszę się nie śmiać! Dzisiaj pierwszy raz w życiu pojawiłem się nad Bajkałem. W Odrze woda brudna więc za okoniami pognałem aż tam. Byłem od świtu do ok 11. Chyba równolegle były jakieś zawody bo spinningistów od groma. Ilościowo było bardzo dobrze bo kilkadziesiąt okoni ale rozmiarowo do 25 cm. Najwięcej brań na 2" kajtki na główce 1g. Fajnie czuć brania na ULu. Rybki zbierały przynętę niekiedy zaraz po wpadnięciu do wody. Pozdrowienia dla kolegi @Gu_miś i jeszcze jednego kolegi z forum, których spotkałem na miejscu. Też tak chcę!!!
  42. 6 points
  43. 6 points
    Dzisiaj odbył się pokaz firmy Vision organizowany przy współudziale z Wędkarskim Centrum Krokodyl. Wiele razy przekonałem się, że takie spotkania trzeba "zaliczać". Jak na stojakach zobaczyłem wędki dwuręczne, to tylko czekałem na moment, aby do nich się dobrać. I co? Udało się wyrzucić linkę bez większego wysiłku i spinania pośladków. Spokoje i fachowe rady wielokrotnego medalisty w wędkarstwie muchowym Adama Sikory, szybko prowadziły do prawidłowych zachowań z takimi wędkami. Była chwila na pogadanki o rybach, o wędkarskich wypadach na dolnośląskie rzeki i kilka opowieści z życia z kręgu zawodów wędkarskich. Czas miałem trochę ograniczony, a pokaz jeszcze trwał. Pewnie jeszcze sporo ciekawych tematów było poruszonych. I widać było, że wśród uczestników, byli nowi zwolennicy tej metody. Wiązanie przyponu do haczyka. Niby wszyscy umiemy, ale nie do końca:) Chwila na poprawę techniki. Chowaj się kto może! Grzesiek i klasyczny spey? Nasz kolega z "Krokodyla" też fajnie wymiata:) Gdzie trzymać ręce, jak wysoko, do boku, czy wprost i wiele innych cennych rad. Wielkie dzięki organizatorom za zaproszenie na tą fajną pokazówkę.
  44. 6 points
    Dziś skromną ekipą zawitaliśmy na pokazie sprzętu firmy Vision. Odys Jacen Patryk i Ja. Frekwencja była taka akurat. Można było na spokojnie zapytać o wszystko Pana Adama Sikore i przy okazji podszkolić swoje rzuty pod okiem fachowca. Czas mijał szybko atmosfera mega luźna temat przewodni FlyFishing Można było machać złamać kija czy porwać linkę z pełnej oferty Visiona i nie martwić się o koszta hehehe. Osobiście z ponad 20 patyków może ze 3 mógł bym posiadać 😜 Wędki DH coś czego nigdy w łapie nie miałem mimo swojej mocy okazały się całkiem przyjazne i kto wie może kiedyś... Podsumowując kto miał blisko wiedział i się nie zjawił niech żałuje Pan Adam Sikora w kilka minuy poprawił jakość technikę posługiwania się sznurem ciekawie tłumaczył dlaczego akurat właśnie tak a nie inaczej. Przy okazji poprosiłem o podpisanie książki 😎 W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się nad Odrą połowić i nawet udało się wydłubać kilka okonków. Dzień zaliczam do udanych!
  45. 5 points
    Te większe żylety mają 10,5cm mniejsze ślizgacze 9cm . Nie są jeszcze ze tak to ujmę produktem finalnym cały czas coś zmieniamy modyfikujemy , wersji wagowych było pincet od 11g. po 25g. . To nie jak w chińskiej fabryce ze na drugi dzień po powstaniu formy , produkt trafiają do pudełek . Szukamy sprawdzamy badamy i cały czas się uczymy a od powstania pierwszej f.oremki pod te wzory minął już rok . Ale robimy to dla siebie , więc nikt nam nie zabroni przy okazji dobrze się bawić
  46. 5 points
    Sypnęło na forum ładnymi okoniami i kleniami. Zazdroszczę. U mnie cienizna. Zaliczyłem dwa nocne wypady. W piątek zaledwie dwa krótkie sandaczyki. Wczoraj również dwa krótkie sandaczyki ale też 5 kleni. Niestety nic co wymagałoby moczenia podbieraka. Rok i dwa lata temu o tej porze było znacznie lepiej. Cieszy jednak obecność sandaczyków. Wy też piszecie, że jest ich więcej co daje nadzieję na przyszłość. Połamania!
  47. 5 points
    Zaczęło się nie najgorzej coś tam skubało ale żeby się dostać do tych powyrzej 20cm to ciężko było Na bajkale lepiłem od 7,30 do 9,30 a później pobiegłem na ujście kanału z Odrą tam spędziłem 30 min i wróciłem spowrotem lecz miejsca dla mnie już nie było 😂 Wiec zostały mi liche miejsca do obławiania. Nie chce tu nikogo obrażać od siebie z koła ale jeśli są zawody spinningowe to jest aktywne wędkarstwo a cześć ludzi krzesełko boczny Trok i 6 godz 🙈 Po drugie do miary przynosi zawodnik dwa żywe okonie wiec przez pół dnia musiał je nosić w wiaderku albo siatce po mierzeniu on ich nie chce weź sobie 😱 Zawody zakończyłem na 6 miejscu z 7 okoniami od 21 do 25cm były 3 bolenie złowione na zestawy okoniowe i jeden szczupak. Trzy osoby zostały zdyskwalifikowane za przyniesienie ryb bez wymiaru w niedziele Odra brzeg dolny od 7 do 16. Dwa okonie które otarły się o 30cm i tyle godz łowienia
  48. 5 points
    Piękna pogoda ,metoda i grubiutka 65 laduje na brzegu
  49. 5 points
    W środę w końcu pogoda pozwoliła na wyjazd wędkarski. Padło na komercję na której nie byłem prawie 2 miesiące. Bezwietrznie, słonecznie i fajnie się siedziało pomimo słabej współpracy z rybkami. Łowiłem od 10 do 19.30. Pierwsze branie dopiero koło 14 i na brzegu melduje się jesiotr. Z tych najmniejszych (85-95cm) więc nawet nie mierzyłem i bez fotki poszedł do wody. Później 2 brania na tą samą wędkę zacięte na pusto bez ryby. Brania typowe dla jesiotra, czyli leniwe ale pewne podnoszenie się sygnalizatora. Jeszcze jedno branie i zerwany zestaw podczas zacinania, sam nie wiem dlaczego bo kołowrotek ustawiony bardzo precyzyjnie i nie było z tym problemu nigdy. Na koniec już pod wieczór na drugiej wędce mocne i szybkie branie i wyciągnięty karp na 55 cm. Wziął na zestaw pod jesiotra czyli kulka 16 mm "krab" moczona dodatkowo w oleju rybnym. A jesiotr oczywiście na odwrót, pobrał malutką 8 mm kulkę tuttifrutti + dumbells zielone jabłuszko w zestawie "na metodę" Czwartek i piątek to łażenie po lesie za grzybkami, wczoraj Oktoberfest więc dopiero dzisiaj był czas napisać posta
  50. 5 points
    Wczoraj odwiedziłem odcinek Odry przy domku w poszukiwaniu okoni. Odra to teraz kawa z mlekiem wiec trzeba troszkę pomyśleć jak się do nich dobrać i gdzie. Brania tylko na 2" kajtki w kolorze marchewy nic innego nie chciały brać do paszczy. Miałem mało czasu do łowienie wiec każdy rzut był w inne miejsce aby namierzyć te które chcą jeść a nie te które trzeba prosić. Kilka minut przed powrotem do domu tracę pod nogami szczupłego na oko 80cm na kiju do 5g i lince 0,06 z 1m fluorocarbon wiec walka poezja. Dzisiaj pobudka o poranku kawa i bez zastanowienia spowrotem w to miejsce woda poszła lekko do góry i jeszcze bardziej zrobiła się brudna ale to mi nie przeszkadzało. Dzisiaj brały na zielone kajtki 2" a później zielony z różem skrucony około 1 cm bo mega dużo pustych brań. Trafiłem również jednego bolka około wymiaru +\- 40 okoni największe pod 30 cm i 4 sandacze pod 40cm. Zdjęć nie wrzucam bo chce jeszcze jutro troszkę tam połowić w ciszy 😁A później i tak nie wrzucę bo... (zostaną zjedzone) próbowałem później łowić bardziej selektywnie czyli większe przynęty ale bez efektów tylko i wyłącznie 2" chcą jeść.