Skocz do zawartości
przewodnicy wędkarscy     przynęty na okonie

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 16.06.2019 in all areas

  1. 17 points
    Zaczynamy lipiec pozytywnie, Pan i Pani z wąsem Pani 70tka A Pan koło 120stki
  2. 15 points
    z 30.06. ale póznym wieczorem....więc pochwale sie w wątku lipcowym...
  3. 14 points
    Jakiś czas temu też trafiłem na fajny okres bran sumow, w przeciągu tygodnia wpadło około 10 sztuk +wymiar. Przeważnie ryby 100cm-120cm, największy wycholowany 145cm. Najfajniej brały na krąpiki od Michała Olejnika oraz szptoty Tomka Wiecznego. Jak do tej pory zawsze podbieralem wszystkie sumy goła dłonią, nawet takie +160cm, ale to co w tym roku jedna rybka około 100cm zrobiła mi z kciukiem, to wyeleminowala mi go z użytku na ponad tydzień.
  4. 12 points
    Mamuśka z Odry.
  5. 12 points
    Szybko wrzucam zdjęcie zanim Jaceen wstanie po nocce by swoje wrzucić 😆 Ostatnio albo na Horna AL biorą, albo Kenarta Winnera. Lubią to! I ja lubię to🙃
  6. 11 points
    Kolejna sobota nad wodą.☺️ Akcja zaczyna się w Piątek koło 18:00 gdy Junior oznajmia że też chce jechać na ryby? Panika szybka akcja trzeba mu kupić spodnie do brodzenia . A on jakiś nie wymiarowy 12 lat dziecię za małe męskie najmniejsze za wielkie , ale udało się. Małżonka zamalowała stokrotki i jakoś przeszło. Łaziłem jak padawan za synem aby coś złowił , żeby zaskoczył , żeby nudy nie było i udało się . Coś na kiju się uwiesiło , przegląd robactwa pod kamieniami był. Dzień który się zaczął dla młodego w środku nocy , bo ojciec wariat przed 5 z wyra za nogę ściągnął bardzo udany . A i sił wieczorem było brak na granie 👍
  7. 11 points
    Jak nie biorą, to przynajmniej pochlapię przynętami:) A łowienie takimi chlapakami bardzo wciąga. Na mniejszą wersję nietoperza (7 cm) miałem sporo brań. Jednak też sporo ryb odbijało się od niego. Podejrzewam, że w większości, to były klenie. Kilka złowiłem. Dwa ponad 50 cm odpięły się już pod nogami. Gacek miał za zadanie kusić sumy, ale tam, gdzie się kręcę nocami, klenie wyraźnie dominują. Lipiec zaczął się dla mnie również ciekawie jak u kolegów. Żeby zmniejszyć ilość pustych brań, dobrałem do swojego pudełka z przynętami 3D Cicadę. Po kilkunastu dniach leżakowania przyszedł czas i na nią. Efekt? Kilka brań i dwa fajne klenie na brzegu. Później zmieniłem na Rapalę Oryginal i dołowiłem jeszcze jednego klenia. Kilka brań zepsułem. Kiedyś dałbym wiele za wskazówki do łowienia boleni ze stojącej wody. Teraz uśmiecham się i wiem, że łowienie ich nie jest tylko dla wybrańców. Gdy się w końcu znajdzie przynęty, które do nas "przemówią", to tylko kwestia krótkiego czasu, aby pojawiły się efekty. Wygląda, że ochłodzenie dobrze wpłynęło na aktywność ryb. Sporo się działo tej nocy. Gdyby to jeszcze wszystko wykorzystać:)
  8. 11 points
    W temacie zdjęć około wędkarskich to jeszcze przed falą upałów udało się wypatrzeć kolejne grzybki. Specjalnie się nie rozglądałem, ale czułem, że coś mnie zza pleców obserwuje;) Ostatnio koncentrowałem się na sandaczach. Chciałem do GP wkleić komplet, ale niestety ciągle brakuje do wymaganych 55 jednego lub dwóch centymetrów. Próbowałem z muchą. Na woblery też nie inaczej. Ciągle brakuje:) W tym sezonie z muchą nie będę często wojował. Każda ryba złowiona tą metodą, będzie bardzo cieszyła. Postanowiłem trochę czasu poświęcić sumom. Nie zależało mi na poszukiwaniu okazów ani dokonywaniu zmian w sprzęcie. W ciągu kilku wypraw miałem co wspominać. Coś się tam wygięło, coś wyprostowało, a innym razem przez chwilę było mocowanie i pokaz siły;) Podczas poszukiwań wąsatych sprawdziłem łowność przynęt, które ostatnio sobie sprezentowałem. Jedną z nich był bat 3d. Okazało się, że jest to bardzo łowna przynęta. Może inaczej. Bardzo prowokująca do brań. Bo z łownością, to u mnie trochę kiepsko. Na ponad dwadzieścia ataków wyjąłem dwie ryby, sumka i klenia. Dwa spore sumy mogły poprawić moje PB. Niestety nie wiem, co jest grane i ryby spinają się. Zmieniłem tylną kotwicę na większą i zobaczymy w kolejnych wyprawach, czy to pomoże. Z okoniami u mnie słabo. Prawdopodobnie przyłożę się do nich w lipcu. Chciałbym, żeby w końcu ruszyły się aktywniej do popperów i woblerów wtd. Trafiają się do tej pory pojedyncze sztuki.
  9. 10 points
    Dzisiaj mucha. Woda podniesiona i dość brudna nie nastarajała mnie optymistycznie. Tym bardziej, że z nimfą nie kochamy się zbytnio- z wzajemnością Na szczęście miałem łowne przynęty podarowane przez @Booryss 😎 W sumie 4 ryby na kiju i kilka przespanych brań. Największa ryba niestety zerwała przypon przy gwałtownym odjeździe... Wynik przyzwoity biorąc pod uwagę warunki i fakt, że na kilku wędkarzy w zasięgu wzroku przez cały dzień widziałem trzy hole ryb.
  10. 9 points
    Pierwszy miarowy w tym roku. Branie momentalnie po zarzucie. Wyrwał mi patyczek z ręki...
  11. 8 points
    Kilka zdań o tym, co działo się u mnie w mijającym tygodniu. Wyprawy w przeważającej części nocne. Przynęty? Tu trochę poszedłem w kierunku agresywnie pracujących, dających dużo szumu, bulgotu, hałasu. Woblery z grzechotami, chlapiące mocno po wodzie, o rozmiarach mogących sprowokować bez problemu sportowe sumki. Cenowo różnie. Od 4 zł do 40zł. Zaskoczył mnie najtańszy. Praca podobna do klasycznego woblera tuż pod powierzchnią. W silniejszym nurcie szybciej prowadzony stawia spory opór i schodzi kilkadziesiąt centymetrów głębiej. Przyglądałem się jemu za dnia i uważam, że pracuje bardzo kusząco. Na jednej z wypraw miałem z nim dobre wyniki. Złowiłem bolenia, kilka kleni i pod wymiar sandacza. Z pewnością jeszcze go użyję:) Gacki są na tyle sprawdzone, że sięgam po nie bez żadnych oporów. Najmniejszy kleń, jakiego udało się zapiąć miał 30 cm. Daje to obraz, jak silnie pobudzająco działa na ryby ta przynęta i nie boją się ją atakować nawet te mniejsze. W każdym razie z tą przynętą trzeba wzmocnić zestaw o stalowy przypon. Szczupaki i sumki nie odpuszczą, gdy pojawi się w pobliżu. Ostatnio więcej czasu poświęciłem cykadom. Dla mnie, dla mojego gustu wędkarskiego, sposobu łowienia, byłyby to przynęty idealne, ale...no właśnie. Zawsze można doszukać się jakiego minusa. Tym minusem jest cena-trwałość. Na zdjęciu, ta większa 4,8cm, została pozbawiona skrzydełka po pierwszej rybie. Znajomy wędkarz pożalił się, że również stracił na pierwszej rybie skrzydełko w mniejszej wersji cykady. Zanim zaprosiłem je do swojego pudełka, zdawałem sobie sprawę z delikatności tego elementu. Moje doświadczenie i oględziny na sucho skłaniały mnie do takiego stwierdzenia. Nie myliłem się. Jeżeli ktoś nie ma czym naprawić cykady, to musi się liczyć, że przy intensywnych braniach przynęta może szybko skończyć w koszu. Pierwsze branie i to na co po cichu liczyłem. Gdy skrzydełko odpadło i zostało gdzieś w gąszczu traw, to postanowiłem jeszcze uratować cykadę i wyciąłem z poliwęglanu protezę. Fakt, że jedno jest nieruchome, ale cykada pracuje za to jeszcze ciekawiej:) Sporo brań miałem na najnowszy nabytek. Gumowy żuk o bardzo ciekawej pracy. Zasada podobna do cykad, czy nietoperzy. Pływa kraulem, można prowadzić po trudniejszych odcinkach, robi fajne "pac" na wodę przy zarzucaniu i jest lotny. Do tej pory ryby obijają się o żuka, ale przyjdzie moment, że trafi na godnego przeciwnika;) Staram się czasami zajechać nad wodę, gdy jeszcze jest widno. Cieszę się, gdy sięgając po swoje struganki, siądzie na kiju przyzwoita ryba. Taka moja podwójna satysfakcja. Do następnego mocnego przygięcia, pzdr;)
  12. 8 points
    Sporo ciekawego łowienia w ostatnich dniach i nocach, ale bez spektakularnych wyników. Jedno wyjście z żywcem dało wymiarowego szczupaka. Potem wkręciliśmy się w nocne łażenie za sumem ze spinningiem, z którego jedyny wniosek to, że potrzebujemy mocniejszy sprzęt. W niedzielę odpoczynek - zbiornik Łagiewniki, łączka, gruntówki. Zabrałem syna i jego kuzyna i zabawę mieli rewelacyjną. Karasi w rozmiarach 30-32cm wyciągnęli około czterdziestu co chwila trafiając dublety. Pomiędzy nimi sporadycznie trafiały się leszcze czterdziestki i niewielkie karpie. Liczyłem, że po tej podrośniętej drobnicy wejdzie coś większego, ale niestety nie.
  13. 7 points
    Wczoraj z dwoma kumplami wybraliśmy się na nocne łowienie na pobliskie łowisko komercyjne, wędkowaliśmy od 19:30 do 10:00. Jeden z kumpli trafił tylko jednego karpia ok 5 kg i karasia ok 30 cm, drugi kolega trafił podobnego karasia i dwa karpie ok 2 kg. U mnie były dwa liny 38 i ok 40 cm, oraz dwa karpie ok 3 kg oraz 84 cm/9,9 kg Zaliczyłem jeszcze dwie spinki karpia ok 5kg i jakiejś większej ryby której nie dane mi było zobaczyć.. Tradycyjnie wrzucam pamiątkowe fotki :
  14. 7 points
    Wczoraj udałem się nad Warte, oprócz 5ciu szczupakowych 50cm udalo się upolować piękna rape 78cm. Poza tym jeden ze szczupłych lekko skaleczony, oraz na brzegu znaleziona ofiara jakiegoś zwierza, czy to kormoran?
  15. 7 points
    Pike Dzikie Stawy Człowiek to taka głupia istota, Nasłucha się, naczyta się, nastawi na wielki ryby zapłaci za to miliony i co smród i rozczarowanie. Od początku . Od jakiegoś czasu męczyły mnie szczupłe na muchę . Znalazłem łowisko gdzie za jakąś tam opłatą mieliśmy 2 spore stawy na wyłączność dla 5 osób. Pierwsze wrażenie było całkiem niezłe . Ale Jarosław wszystko zepsuł 😛 bo pierwszy wlazł do wody i z bąblami zaczął się uwalniać siarkowodór, smród przyprawiał o wymioty . Kilka ryb wyjeliśmy w sensie szczupaków takie 50-70 cm Sporo nie zaciętych brań i spadów. Jak nigdy cześć ekipy zmyła się o 13 a reszta o 15 jak jeden wszyscy mieli nie odparta pokusę snu że nawet w trakcie łowienia wypadła drzemka na kładce między stawami. Jeśli ktoś się tam wybiera a ma zamiar włazić do wody nie polecam bez środka pływającego. Mimo wszystko myślę że jesienią jeszcze tam zapoluje na jakąś bigmame. Dziś relaks nad kanałem Odry. Odziwo w miarę pusto, ale nie zabrakło znajomych . I kilka rybek też się udało przechytrzyć.
  16. 7 points
    Miały być klenie, a wyszło kilka okonków i taki farcik na koniec dnia
  17. 6 points
    Dzisiaj popołudniu siadły takie fajne rybki
  18. 6 points
    Coś tam się działo ale ogólnie to bez szału. Na taką aurę nadzieje były przeogromne. I jeszcze głód bo w końcu udało sie wyrwać n chwile.
  19. 6 points
    Po przerwie... 68cm 6.4kg cieszy
  20. 6 points
    Głodny boleń brombie nie przepuści
  21. 5 points
    Pierwszy dzień urlopu i po miesiącu jak nie więcej przerwy wędka i nad wodę. ... niestety od jutra w ramach urlopu rozpoczynam remont dachu także kolejne rybki raczej nie prędko...
  22. 5 points
  23. 5 points
    Taka zagadka z Niedzieli co to za ryba? Bo kleń to raczej nie jest :D
  24. 5 points
    U mnie po japońsku , czyli "jako tako " Coś tam łowię ale nie okazy, drobnicy dużo okonie, klenie 15-25, nawet na wahadełka małe coś się trafia Jedno posiedzenie ze spławikiem na fajnej wodzie ale jak to zwykle bywa najlepsze branie było jak sie nie siedzi przy wędce. Maleńki haczyk i 1 robak biały sprawiły że małe wyciągałem , wielkie się wypinały w czasie holu. zgłoszenie do GP tylko jedno, jaź 39 cm na woblerka w słoneczny gorący dzień .
  25. 5 points
    Ostatnio nie dość że plaga komarów to jeszcze słabo z wynikami.. Dzisiaj postanowiliśmy zajrzeć na pół dnia z kumplem nad pobliskie łowisko komercyjne, wędkowaliśmy od około 06:00 do 13:00. Z początku brały tylko japońce i to z tych mniejszych 25-30cm, chwila namysłu plus zmiana taktyki na trochę grubsze zestawy z trzema ziarnami kuku tutti frutti na włosie z hakiem nr 6.. Po 10 minutach pierwszy odjazd u mnie, ale ryba po 30 sekundach się spina ( obstawiam sporego amura.. ), później zaczęły brać nie duże leszcze 30-42 cm.. Po jakimś czasie zaliczam kolejną rolkę i znowu spinka -.- Ale już za trzecim razem wszystko poszło gładko i ląduje pełnołuskiego karpia 65 cm ok 4-5 kg Miałem jeszcze jeden odjazd, ale że byłem " zajęty" kolega przejął inicjatywę i wyholował moim zestawem jeszcze jednego karpia 67 cm również w granicach 5 kg. Jak zwykle wrzucam kilka pamiątkowych fotek :
  26. 4 points
    Dzisiaj całe 74 cm szczęścia
  27. 4 points
    Witam wszystkich.Dawno mnie nie było na forum.Ostatni wpis zrobiłem 11.kwietnia.Niestety na większą aktywność nie pozwoliła mi choroba.W dniu 28.czerwca pojechałem wreszcie na rybki.Łowiłem na stawie komercyjnym.Złowiłem 4szt.amura,3szt. karpia i 1szt. karasia. Łowiłem na mady i kukurydzę.Brały na wszystko.Pozdrawiam.
  28. 4 points
    Kilkadziesiąt wpisów wyleciało w kosmos, to trzeba odbudować wątek. Prawdopodobnie za moment, za chwileczkę, będzie ciężki od big mamusiek? Oby się powiodło i koledzy chociaż trochę o tym opowiedzieli. U mnie takie 100% nocne muchowe wyjście nawet udane. Wyjście z poniedziałku na wtorek. Jeszcze za dnia miałem jakieś fajne wyjścia do muchowych wynalazków. Na pocieszenie i dalszą motywację trafiam na streamera klenia. Wieczorem było trochę walki ze sprzętem. Miałem długą przerwę od muchówek i brak brań zasiał wątpliwość w sukces. Łowiłem Kongerem #6 na Zonkery. Udało się jeszcze wyczarować dwie fajne ryby. Na muchę, w nocy, to każda ryba fajna:) Pierwszy gagatek wziął w znanej i rozpracowanej miejscówce. Drugi dał większą radość i emocje. Większy i na upatrzonego. Pokazał się, może inaczej, usłyszałem go "kątem ucha", bo byłem zwrócony w inną stronę i błyskawicznie posłałem Zonkera w pobliże zamieszania. Słyszę nagle znajome "kloop", kopnięcie w kij i wiem, że siedzi. Po kilkudziesięciu sekundach wypuszczam jegomościa. Będzie miał ktoś okazję jeszcze ryby złowić. Jak się nauczyły, że nie trzeba do pyska brać byle królika, to może za kilka lat będą godnymi rywalami następnych wędkarzy. PS Jakiś cud się stał. Dodałem nowy post i pokazały się poprzednie utracone wpisy. Czy to u mnie tylko coś takiego się działo?
  29. 4 points
    Trudne te okonie w tym sezonie. Prawie na każdej wyprawie poświęcam im trochę czasu i jeszcze nie trafiłem na dobry dzień. We wtorek mogło być lepiej, bo miałem cztery na kiju. Niestety tylko jeden nie spadł. Tym razem wszystko odstawiłem i spróbowałem woblerem, takim z możliwością podszarpywania. Gdybym miał więcej czasu, to kto wie, jak by się skończyło;) Jeden ląduje na wymianę do mojej tabelki. Całe 29 cm na woblera Hokkaido około 7cm.
  30. 4 points
    Kilka dni spędzonych nad wodą i coś się udało ugrać. Spora przeplatanka aktywności. Był dzień, że praktycznie każdego woblera zażerały a następnego dnia zero. Tak było przed samymi zawodami we Wrocławiu SFP Wrocław 2019 organizowanymi w sobotę. W czwartek brały bardzo dobrze, w piątek jeszcze na przyzwoitym poziomie a w sobotę nie tylko ja zszedłem bez brania. To był prawdopodobnie jeden z gorszych dni ostatnio. I ten, kto na zawodach cokolwiek złowił, to miał wiele szczęścia albo niesamowite umiejętności. W dalszym ciągu szukam i czekam na aktywność większych okoni. Udało się mi wypracować miejsce i jak do nich podejść, tylko upały i okrutna ilość kleszczy w tym miejscu, nie pozwala się do nich zabrać. Widok pięknych boleni, takich pod 80 cm do dzisiaj mam przed oczami. Udało się jednego, jak zwykle mniejszego złowić, ale jeden olbrzym przez chwilę przyglądał się mojemu popperowi i wydawało się, że za moment go zassie. Już widziałem, jak drgawka nim telepie, żeby chapnąć, ale odpuścił. Bolenie w tym sezonie potraktowałem poważniej. I na wyniki nie mogę narzekać. Mało pamiętam takich sytuacji, że by obyło się, chociaż bez jednego brania. Okazuje się, że przy odrobinie większej koncentracji na tej rybie, nie jest to takie trudne. Nie piszę o większych sztukach, bo w każdym gatunku wygląda podobnie, czyli, im większe, tym trudniej. Sporo pomagają woblery bezsterowe. Przyjemne łowienie i widowiskowe brania. Przy okazji można zapolować na wspomniane wcześniej okonie, czy klenie. Powoli zaczynają pojawiać się u mnie sandacze. Ilości, jak na mnie, spore. Marzenie o tych większych dalej pozostaje marzeniem. Gdy w jednym z dni aktywność była ponad przeciętna, to nawet w poppera przyładował;) Ostatnio uśmiechnęło się do mnie szczęście nawet do "wąsów". Być może miałem dwa na kiju. Nie mam pewności, bo pierwszy się wypiął po krótkiej walce, ale co do drugiego nie mam wątpliwości;) Mucha nocą? Przetarcie było. Kilka brań zaliczyłem. Nowa wędka i trzeba nauczyć się z nią współpracować. Liczę z nią na coś konkretnego. Czas pokaże. pzdr. jaceen;)
  31. 3 points
    Drawa, zmierzch. Cały dzień mieliśmy z synem ogromną ilość okoni w rozmiarze około 20cm i mniejsze. Brały na wszystko, ale najskuteczniejsza była malutka jaskółeczka od mikado. Zestawy wyglądały tak: ciężarek łezka przelotowa , krętlik, 100cm przypon fluorocarbonowy i jaskółka na haczyk bez obciążenia. Okonie wycinały bezlitośnie narybek, który nie poradził sobie z szybkim prądem rzeki, dlatego każde miejsce z wyraźną granicą szybkości nurtu dawało 100% pewność brania. Wieczorem wyskoczyliśmy na miejscówkę, gdzie wcześniej podeszły duże okonie i jak w zegarku po 21:00 zaczęliśmy obserwować oznaki ich aktywności. Kilka ładnych sztuk, ale nie chciałem mierzyć ich do tabeli i wychodzić z wody. Ale tego pana już musiałem: 38cm
  32. 3 points
    Takie tam z soboty Ryb sporo ale małe . Tylko sucha.
  33. 3 points
    Ja również w lipcu jeszcze nad wodą nie byłem.. Jakoś ostatnio trochę nie ma weny, na Wiśle znowu niżówka jak diabli.. wyniki ostatnio też bardzo słabe, a po kilku wyjazdach na małe zatłoczone komercje mi się odechciało.. Co raz mocniej ciągnie mnie w stronę stacjonarnego łowienia gdzieś w ciszy i spokoju, a nie wśród setek "januszy" albo plażowiczów z rodzinami.. Niestety niema zbytnio u nas w okręgu takich spokojnych mało uczęszczanych łowisk.. Jeździć nęcić jakieś zapomniane miejscówki też nie mam możliwości.. Ehh jak człowiek jedzie raz w tygodniu w weekend i zastaje takie widoki nad ulubionym ale niestety mocno uczęszczanym miejscem na rzece to się w ogóle wędkować odechciewa..
  34. 3 points
    Mały opis z wczorajszej nocki a szczerze mówiąc to tak naprawdę nie ma o czym pisać , rybki nie chciały brać prucz drobnicy więc z kumplem znaleźliśmy inne zajęcie To nam nie wystarczyło i powstały małe kombinacje z montarzem tabletu , podpórki , kijaszek i taśma zrobiły swoje Jednym swłowem nie nudziło się nam , pojedli , popili trochę pospali trochę do czasu odwiedzin wychudzonego rudzielca , coś nie mogę dodać pana rudzielca i wstawie innym razem .
  35. 3 points
    Moj podbierk częściej nosi śmieci niż ryby ale czasami coś żywego do niego zawita (na muchę to liczy się podwójnie)
  36. 3 points
    Dziś troche zaspałem, 3:40 nad wodą. Bardzo dużo płoci, jedna fajna ryba spięta, masa niezaciętych brań, na szczęście ten oto dżentelmen uratował wypad
  37. 2 points
    Witam wszystkich.Piątek 12.07. i 21szt. leszczyków na odległościówkę.Łowiłem tylko na mady i pinki.Ryby były bardzo chimeryczne brały tylko na trzy pinki w kolorze pomarańczowym.
  38. 2 points
    Dzisiaj pomimo ochłodzenia i deszczu wybraliśmy się z rana na Wisłę poniżej Krakowa trochę poczesać wode gumami z nadzieją na jakiegoś drapieżnika 😛 Wędkowaliśmy od 05:00 do 10:30, brat miał sporo kontaktów ale finalnie bez ryby na brzegu.. Kumpel wyjął kilka krótkich sandaczy, a u mnie trafił się jeden boleń który myślał że jest sandaczem i przywalił w 7 cm kopyto na 10g główce z opadu aż miło Tradycyjnie wrzucam pamiątkowe zdjęcie :
  39. 2 points
    Nie było mnie chwilę. Spędzałem czas na obcej, rozpalonej słońcem ziemi i to bez wędek. Po powrocie natychmiast wyskoczyłem na pięciodniowy wyjazd wędkarski, żeby odpocząć po wczasach :). Pierwszy dzień nad malowniczą rzeczką przyniósł kilkadziesiąt okoni do 20cm i kilka 20-25cm. Pomiędzy nimi kilka małych kleni. Także dużo, ale bez rozmiaru. O zmierzchu wstał jeden z rodziców tego tałatajstwa: 31cm na westin Blood teza na czeburaszce. I koniec dnia. Jutro ostro planuję dodać wpisów na forum.
  40. 2 points
    W skrócie . 10 osób startowało. Ekipa przyjazna rywalizacja spokojna. Walka o jaką kolwiek wymiarową rybkę . Woda brudna wysoka totalnie nie na muchę. 3 ryby złowione na całe zawody. Baca mistrzem okręgu tak mu się przyfarciło.
  41. 2 points
  42. 2 points
    Dawno mnie tu nie było ☹️ , niestety roboty od cholery i na przyjemności nie ma czasu , ale wczoraj się trochę obkupiłem i trzeba było sprzęt przetestować , sprzęt spisał się na medal - o to mi chodziło - nad wodą jestem przed szóstą , i szczęka mi opadła , brakuje dobry metr wody , nie ma jak rzucać ( nie daj Boże branie szczupłego lub bolenia ) zielsko przy brzegu wysoka skarpa masakra , idę w inne miejsce gdzie normalnie łazi się w woderach a dzisiaj normalnie w trekingach pomykałem , woda płytka dużo kapelonów , sprzęt lajtowy tak że główki max 2 gr. , pierwszy Okonek na najmniejszego spinmada , parę przerzuciłem zmiana na 2 gr. wahadłówkę z pojedynczym haczykiem , porządne branie kij w pałąk kołowrotek gra , niestety to coś się wypina , jeszcze było parę okonków i jeden trochę ładniejszy na silikon westima , sprzęt spisał się na medal i o to mi chodziło
  43. 2 points
    Pierwsza nocka w tym roku, od 21:30 do 7:00. Lin pod 40, węgorz i kilka płoci. Dwa brania na żywczyka obsrane... Przynajmniej coś się działo Wybaczcie że fotki kulawe, ale nie będę panierował ryb.
  44. 2 points
    Cześć wszystkim 😀 Ten dział forum chyba jest właściwy by poprosić o rady co do pickera z drgającą szczytówką. Powiem tak, łowię ryby od 19 lat (od 11 roku życia), miałem kilka ładnych lat przerwy gdy dorosłem (przez długie lata ojciec bardzo chętnie zabierał mnie na ryby gdy tylko poprosiłem, chociaż znał sie na łowieniu jak ja na budowie reaktorów jądrowych) i nie miałem samochodu przez kilka lat. Zaznaczam, że jestem kompletnym samoukiem i bardzo proszę o wyrozumiałość co do mojej słabej znajomości terminologii itp (przykład - jedyne znane mi przynęty na grunt to czerwony robak, biały robak, pinka, rosówka, kukurydza, reszta to jakaś czarna magia i gdy np widzę w sklepie wędkarskim jakieś brązowe kuleczki i inne wymyślne cuda z innego wymiaru to omijam je szerokim łukiem bo za chiny nie mam zielonego pojęcia co to u licha jest, jak tego użyć, na co, czym itp, zawsze wydaje mi sie że to jakieś czary których nie wolno dotykać). Nie miałem niestety w rodzinie ani wśród znajomych nikogo kto by sie chociaż w najmniejszym stopniu wędkowaniem interesował. Na pickera łowiłem gdzieś od 2002-2003, nałowiłem od wtedy na przestrzeni lat (tą metodą) całe masy ryb, wróciłem do niego 3 lata temu, bardzo zawzięcie i... Do tej pory złowiłem jedną płoć rozmiaru palca wskazującego na haczyk 14 gdy byłem już na tyle sfrustrowany, by taki nałożyć, bo ciągle skubała drobnica. W każdym razie ta wspomniana 1 płoć to cały mój dorobek na przestrzeni ostatnich 3 lat, a łowić jeżdżę w sumie często. W ciągu ostatnich 10 dni 4 razy. Często łowię coś na spinning (tak więc ogólnie wyciągam z wody to i owo, w tym 3,7kg tęczaka w zeszłym roku, ale wróćmy do pickera). Co trzecia moja wyprawa na ryby to nie picker. Nie wiem, czy coś robie źle, może źle nakładam przynętę, może czegoś nie wiem, jestem na tyle sfrustrowany, że ostatnio jeżdżę tylko na stawy i to takie, gdzie ryb w brud, byle by tylko coś w końcu złowić. Ot dzisiaj siedziałem 4 godziny i nic. Coś skubało, ale to nie były brania (nigdy nie miałem problemu z rozpoznaniem brań). Staw z 60 na 60 metrów, w wodzie podobno kilka ton karpia, i owszem, ludzie co chwile wyciągali jakiegoś, a ja no kurde nic 😂 Ciągle (nie liczę już tylko dziś ale ostatnie 3 lata) próbuje różnych przynęt, to kukurydza zwykła, to wędkarska, białe robaki, pinka, czerwone robaki różnych rozmiarów, wszystko to różnie nakładane, to pojedynczo, to 'kanapki', to pedantycznie żeby zakamuflować haczyk i by tylko grot wystawał w jak najmniej widoczny sposób. Albo nigdy mi nic nie bierze, albo mam skubanie, przy którym próby zacięć w ciągu tych 3 ostatnich lat to gdyby zliczyć hmmm pewnie kilka tysięcy, i za każdym razem cholerna drobnica przynęta poszarpana, nadgryziona itp (zaznaczam że próbuje łowić w naprawde wielu miejscach). Podejrzewam, że może źle montuje zestaw? Żyłka dwudziestka, rurka przeciwsplątaniowa dłuższą częścią w dół, na niej koszyczek 15-30g (próbuje różnych), poniżej krętlik, do niego przywiązany przypon z cieńszej żyłki z 40-50cm z haczykiem 6-10 (podczas każdego łowienia próbuje różnego rozmiaru), często stosuje haczyki z już gotowym przyponem. Zanęty w koszyk różne, zawsze robie je tak, by w wodzie po krótkim czasie rozpadała się w małe kąski i robiła lekką 'chmurke' zapachową (robie zawsze testy gęstości ręką w wodzie z brzegu). W skrócie: żyłka - rurka z koszykiem - krętlik - przypon - haczyk. Podejrzewam, że bardzo źle ustawiam sobie wędkę. Z tym że robie to tak samo (chyba), jak gdy byłem podrostkiem - wbijam podpórki (tą bliżej czubika wędki mam szeroką, rozległą, żeby łatwiej było podnieść wędkę do zacięcia) równolegle do linii brzegu, wypatruje sobie jakiś punkt, rzucam tam z dużą precyzją, zanętą koszyk ulepiony i wypchany, przynęta na haczyku. Końcówka wędki a żyłka kąt 90 stopni, czubik troche wyżej niż część z kołowrotkiem (próbuje i niżej), szczytówka oczywiście oddalona od podpórki, dobrze widoczna. Zawsze po rzucie ściągam o dosłownie jeden obrót kołowrotka by lekko (naprawde delikatnie) napiąć szczytówkę. Czy tak to powinno się robić? Pytanie może śmieszne, ale ja już naprawdę nie wiem, co mogę robić źle. Takie ustawienie wędki rodzi dla mnie problem z zacięciem, ponieważ trzeba złapać wędkę, dać kroka w tył i szarpnąć nią na ukos bądź do góry, bo inaczej będzie luz i guzik a nie szarpne tego co jest pod wodą. Podejrzewam że przez to rujnuje każde trycianie jakie mam. Aczkolwiek znowu zaznaczam - brania to ja od ostatnich 3 lat ani razu nie widziałem, co najwyżej tryćnięcia jakby po tam podpięta do żyłki pszczoła to szarpała. I przy próbie zacięcia czy też wyjęciu zestawu z wody - leciutko ponadgryzana przynęta. Nie ważne w którym stawie, jeziorze, zalewie łowię. O rzekach to nawet nie chce wspominać, ponieważ uważam sie za zbyt beznadziejnie początkującego by w ogóle próbować. Następna sprawa - może jest jakieś znaczenie, jak daleko rzucam? Z reguły próbuje w odległości około 12-15 metrów od brzegu, ale czasem dużo bliżej, czasem dużo dalej. Kombinuje tak jak z haczykami i przynętami. I nicz. Czy jestem aż takim pechowcem, beztalenciem, czy może poprostu jestem niedoinformowany, jak już mówiłem, może ja czegoś nie wiem, może coś robię źle, ponieważ nikt nigdy nic mi nie pokazał ani nie nauczył? Bardzo lubie siedzieć nad wodą, bardzo lubie przyrodę, zawsze skrajnie dbam o zostawienie po sobie czystości na łowisku, jestem delikatny wobec złowionych ryb (na spinning, bo na grunt nicz), poprostu sprawia mi przyjemność moczenie kija, ale kurde, ile tak można nie łowić dosłownie niczego, jade jednak na ryby by coś chociaż czasem złowić. Chociaż branie zobaczyć. Łowić ryby. Nie siedzieć nad wodą, bo mimo że to uwielbiam, to jakbym chciał posiedzieć nad wodą, nie brałbym wędek 😠 Drodzy koledzy i koleżanki o tym samym hobby - bardzo proszę o jakieś rady, pomoc, dokładną instrukcję jak zmontować zestaw jeśli mój jest niedobry, jak ustawiać wędkę (w sumie to wędki - mam 2 pickery), jak zacinać - jakoś do tyłu na ukos, poprostu do góry (nie bardzo wiem jakby to miało zadziałać skoro końcówka wędki a żyłka to 90 stopni) czy może no nie wiem, szarpnięciem w kierunku przeciwnym do żyłki czyli totalnie w bok. Może jakieś dodatkowe informacje.... Sam już nie wiem, gwarantuje że pisząc tego posta jestem naprawde hiper sfrustrowany i zdesperowany 😓 Będę bardzo wdzięczny za poświęcony mi czas.
  45. 1 point
    Ostatnio zero efektów. Kilka dni przechodzone w różnych nawet pewnych miejscówkach i jeden okoń, a ryba jest, widać ją ale nie bije. Tylko u mnie taka posucha na Odrze ?
  46. 1 point
  47. 1 point
    Panowie gdzie biegacie z spinem od strony Zabrzega??wiadomo Kanał poniżej zapory,zatoczka/bobrowisko a może polecicie jakies miejsca dalej w strone chybia strumienia?lub zupełnie cos innego .... Zarzecze niestety bez drapieżnika tam tylko wzdręga i sumik karłowaty panuje w tym sezonie. Jeżeli ktoś chciałby pospacerować za drapieżnikiem to pisać na piv jest jeszcze kika miejsc gdzie można spotkać szczupłego i sandała tylko trzeba sie z nim umówić na określana pogodę i porę dnia
  48. 1 point
    Rozumiem twoją frustrację. Szczególnie, że z opisu to nie robisz specjalnie nic źle. Nawet nie mając optymalnie zmontowanego zestawu powinieneś coś łowić. Co zauważyłem to to, że zaczynasz od złych pytań. Jeżeli spodziewasz się odpowiedzi w stylu - użyj mniejszego haczyka a zamiast rurki antysplontaniowej zrób skrętkę - to nie rozwiąże to twojego problemu i nie zaczniesz łowić więcej ryb, bo masz lepszy zestaw. Spróbuj najpierw pytać o łowsko i zacząć je analizować. Przykładowo: rzeka w zimie. Jeżeli pójdziesz w nieprzemyślane miejsce to szanse na rybę maleją radykalnie. Jeżeli zlokalizujesz zimowisko ryb to rosną znacząco. Jeżeli zestaw , zanętę i przynętę przygotujesz zgodnie z rytmem tej pory roku, to szanse na największe ryby rosną radykalnie. A potem nagle sobie zdajesz sprawę, że zestaw to tylko 1/4 sukcesu. Kolejne 3 części to: miejsce, czas i oczywiście szczęście Internet jest pełen informacji: fora, grupy na fb, artykuły. W czasopismach masz zazwyczaj pomysły, techniki łowienia typowe dla danego miesiąca, więc też dobrze gazetkę czasem kupić. Na sieci szukaj opisów łowisk i relacji z połowów w swoim regionie i najzwyczajniej zacznij od naśladowania, zwracając uwagę na miejsce, czas, okoliczności pogodowe. Jak już wybierzesz łowisko to gadaj z lokalnymi wędkarzami, pytaj o ukształtowanie dna, pytaj o wyniki, wysłuchaj wszystkich opowieści i legend o danym miejscu, choćby nawet niektóre z nich trzeba było podzielić przez dwa A jeżeli masz upatrzone miejsce do łowienia, to pytaj tu na forum. Może trafisz na kogoś z rejonu. A może wrzucając fotki miejsca otrzymasz pomysły od nas, jak my byśmy podeszli do niego.
  49. 1 point
  50. 1 point
    Gdy zaczęły się trafiać, to w trakcie narodził się nieskromny dla mnie plan. Złowić w tym sezonie dziesięć muchowych sandaczy ponad umowny wymiar. Krok po kroku, centymetr po centymetrze, noc po nocy, sztuka za sztuką i w galerii ląduje ten dziesiąty. Być może nie udałoby się to zrealizować, gdyby nie obserwacja i wymiana wieści. Każde pogaduchy o tym, co się dzieje nad wodą, zbliżały do tego małego sukcesu:) Dwa sezony temu nie śmiałem o tym marzyć;) Sprzęt: World Champion #6, przypon końcowy 0,28mm, przynęta biały zonker.
×
  • Dodaj nową pozycję...