Skocz do zawartości
tokarex pontony

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 26.12.2019 in all areas

  1. 19 points
    Wczoraj pierwsza eskapada w poszukiwaniu kropeczek zakończona niepowodzeniem, ale dziś poprawka i siedzi pierwsza ryba sezonu😊
  2. 16 points
    U mnie początek sezonu całkiem udany. 02.01 melduję się na dużej, "domowej" wodzie. Po niemrawym początku i paru zerwanych przynętach przeszedłem na gumisiową dłubankę, która już przynosiła ryby... Przyniosła i tym razem. 😉 Bardzo delikatne brania, w zasadzie dopiero przy kolejnym podciągnięciu przynęty zaczynało coś bujać kijem. Kolejny dzień mniejsza i martwa woda, tylko dwa krótkie szczupaczki na chwilę podnosiły ciśnienie. Trzech Króli i dylemat, którą wodą wybrać. Pada na rewanż na tej drugiej i jest to trafiony wybór. W końcu dobieram woblera, który je prowokuje i udaje się złowić kolejne kropkowane cwaniaki. Zwłaszcza mniejszy daje sporo wrażeń ciumkając przynętę przez 10m i ostatecznie wpinając się pod samymi nogami. No i było śnieżnie! ❄️
  3. 15 points
    Podsumowanie sezonu 2019. Udało się dość wcześnie zacząć, bo już piątego stycznia. W dodatku złowiłem w tym dniu klenia. Początek obiecujący. Planów szczególnych nie zakładałem. Chciałem więcej czasu poświęcić na łowienie przynętami powierzchniowymi. Pora roku, okresy tarłowe ryb i warunki bieżące nad wodą w praktyce same narzucały, na czym się skoncentrować, a co odpuścić. Trochę porwałem się z motyką na słońce, bo po cichu liczyłem na sumy. Sumy na muchówkę. W trakcie ich namierzania jednak musiałem odpuścić. Nie mogłem dopasować sprzętu i przeliczyłem się z umiejętnościami. Zresztą całe to łowienie mocniejszym sprzętem nie leżało mi od początku i spasowałem. Przynajmniej na jakiś czas. Z kolei ze spinningiem poszło mi całkiem nieźle. Kilka sumów się spięło, kilka nie trafiło w przynętę, było kilkanaście małych pod wymiar, a tych ponad wymiar uzbierałem równą dziesiątkę, w tym ustanawiając swoje nowe PB na 140 cm. Przy okazji do swojego wędkarskiego repertuaru wprowadziłem przynęty, które do tej pory traktowałem jako coś abstrakcyjnego, co w moim przekonaniu nie mogło zadziałać. Jednak szybko się to zmieniło i przynęty te zostały rewelacją mojego sezonu. Nie tylko łowiły sumy, bo równie dobrze reagowały na nie klenie i bolenie. Mowa o wszelkiego rodzaju crawlerach. Zacząłem od największych ryb, a powinienem od tych mniejszych i bardzo urodziwych. Jedyna pociecha z sezonu okoniowego to, że poprawiłem swój PB na 37 cm. W dalszym ciągu będę się starał przekroczyć magiczne dla mnie 40 cm. Myślałem, że za sprawą popperów i powierzchniowych woblerów wtd tak się stanie, ale ten sezon z okoniami był trudny. Naprawdę miałem problemy, żeby chociaż zbliżyć się do poprzedniego w skuteczności łowienia na powierzchniowe woblery. Na gumki jeszcze coś się działo, ale też bez rewelacji. Jazie pominę, bo poszło z nimi słabo. Nie rozpaczam, bo jakoś szczególnie na nie się nie nastawiam. Mam czasami zajawkę, że staram się je namierzyć i w sezonie kilkanaście sztuk łowię. Klenie standardowo dopisały. W zasadzie mocno do nich się nie przykładam. To nie jest tak, że je lekceważę, tylko czuję się w łowieniu kleni dość swobodnie. Może różnica jest znaczna między ostatnimi dwoma sezonami w łowieniu tych powyżej pięćdziesięciu centymetrów. Poprzednio złowiłem takich szesnaście a w tym tylko dwa (56 i 52 cm). Dwa sporo ponad pięćdziesiąt spadły mi pod ręką. Szczupaki. Pomyślałem, żeby trochę pochodzić za szczupakami. W sezonie trafiały się ich przyłowy, to dlaczego nie spróbować świadomie podkręcić licznik? Do pudełka dorzuciłem trochę wahadłówek. Musiałem w końcu nabrać wiary w te przynęty, bo przyznam, że z blachami nie było mi po drodze. Gdybym poświęcił sporo czasu szczupakom, to mogło być bardzo ciekawie. Blachy są jednak skuteczne. To od wędkarza zależy, czy je polubi i znajdzie się na nie miejsce w pudełku. Boleń. Kiedyś był dla mnie prawie nieosiągalny. Do czasu. Gdy się przyłożyłem i w końcu znalazłem przynęty, które i ja polubiłem, które nie sprawiały mi problemów, to ze zrobieniem kolażu z nimi teraz nie mam problemu. Nawet trzeba było trochę zdjęć usunąć, bo widokówka byłaby zbyt mało czytelna. Sandacz. Tu zdecydowanie obniżka formy. Może inaczej. Początek sezonu sandaczowego trochę odpuszczony na rzecz sumów, boleni i okoni. Pod koniec roku miałem to sobie odbić, jednak nie udało się i mocno się męczyłem. Największy z tego roku mierzył tylko 68 cm. Mucha. Bardzo mało czasu poświęciłem tej metodzie. Najbardziej zależało mi na złowieniu kilku sandaczy. Kilka udało się przechytrzyć. W tym wymiarowych "aż" trzy sztuki. Z tego, co pamiętam, to jakoś woda mi nie pasowała pod sandaczową muchę. Może w bieżącym sezonie coś się u mnie przełamie do muchy i z powrotem z młodzieńczą fantazją polecą wąską pętlą Zonkery, Black Zulu itp. Przyłowy. Owszem były. Trafiały się duże leszcze, krąpie i płocie. Kolejny ciekawy dla mnie przyłów to wzdręga. Wzdręga nie była mała. Zrobiła na mnie wrażenie i zanotowałem sobie nowe PB w nowym gatunku, całe 36 cm. Mój rekordowy leszcz na okoniowy sprzęt. Plany na sezon? No cóż, zachłysnąłem się możliwościami crawlerów i tu będę się starał mocno nimi połowić. Co to może zapowiadać? Być może więcej sumów? A przy okazji jakiś rekordowy kleń? Z pewnością nie odpuszczę okoniom. Ten garbus 40+ gdzieś na mnie czeka. Przynęty. Tajemnic nie ma. W praktyce leci do wody to samo, czym łowi sporo wędkarzy. Wahadłówki, klasyczne woblery, mniej lub bardziej znane silikonowe gumki, cykady, wirujące ogonki itd. Bardzo mało łowiłem na swoje smużaki. Wyjechały mi z pudełka i niewiele zostało dla mnie. Za to zadowolony byłem z sandaczowego woblera, którego stworzyłem specjalnie na konkretną wodę. Dał mi dwa największe sandacze minionego sezonu ( 68, 57 ). Pozostałe przynęty, które sprawdziły się w boju. Pozdrawiam i życzę mocnego przygięcia w kolejnym sezonie. jaceen
  4. 12 points
    Przywitanie z Odrą w nowym roku. Pogoda ładna, jednak na otwartej miejscówce wiatr dał się we znaki. Ryby nie współpracowały. Tylko jedno branie i sympatyczna płoć 32cm.
  5. 10 points
    Wczoraj 10szt,8 maluchów jeden 24cm i największy 29cm.Nie wziąłem maty z miarką i nie wskoczą do tabeli.Brania trwały pół godziny.Wszystkie ryby na 3cm rybkę od jaxona na 1g główce.
  6. 10 points
    A ja ło tak dziś zakończyłem rok!
  7. 9 points
    Od dłuższego czasu chodził za mną spławik i łowienie na odległościówkę. Chciałem jej spróbować w styczniu skoro nie ma lodu i jest możliwość zabawy i poszukania płoteczek. Byliśmy tam (ja i Marienty) w sobotę i były rybki, ale nie było w tym miejscu " mamusiek ". Postanowiliśmy coś zmienić w zanęcie i pojechać w to samo miejsce raz jeszcze. Tak więc wczoraj wybrałem się z kolegą Marienty na poszukiwanie płoteczek na odnodze Odry. Chcieliśmy się " dobrać " do tych 30tek.. i to był strzał w dziesiątkę. Początek nie sugerował, że wnęca się nam tak piękne płocie. Pojawiły się pierw krasnopiórki i leszczyki. Po godzinie wędkowania weszły nam w zanętę płocie. Płotek było sporo, a takich fajnych mamusiek było około 6 - 7 sztuk. Największa płoć miała 35 cm. Łowiliśmy na różnych dystansach, kolega Marienty łowił na około 10 m, ja łowiłem na około 15 m. Brania właściwie tylko na pinkę z ochotką. Wędkowaliśmy przez 4h. Niektóre ryby udało się uwiecznić i bezpiecznie wypuścić.
  8. 8 points
    Zapodział się jeden okoń z miarą i będzie brakowało do dziesiątki:) Rybki zostały złowione na wędkę UL Favorite Balance 2-7g/213cm + Ryobi Ecusima 1000 + plecionka 0,08 Micro DyneemaTex ( naprzemiennie z przyponem wolframowym, fluorocarbonowym i bez przyponów ). W zasadzie łowiłem na jeden rodzaj rippera, wielkość 2"/2,5-3g. Brań miałem całkiem sporo. Były delikatne i trudne do wstrzelenia się z zacięciem w tempo. Kilka razy zaobserwowałem, jak okoń zasysał gumkę i natychmiast wypluwał, nie dając żadnego sygnału na lince i wędce. Można sobie wyobrazić, z czym teraz musimy się mierzyć:) Trochę gumek zostało w rzecznej otchłani, gdyż ryzykowałem, łowiąc w trudniejszych i zaczepowych miejscach. W jednym dniu brały ledwo godzinę. W drugi dzień nie czekałem, tylko zacząłem je szukać. Sześć z kilkudziesięciu nadaje się do tabeli. Byłem pewien, że mam gdzieś siódmego, ale się gdzieś zapodział;) 22, 23, 23, 22, 23, 22
  9. 8 points
    Wyniki zależą od odcinka rzeki, umiejętności wędkarza i doboru przynęty. W zeszłym roku Nielestno dawało bardzo dużo (szczurków) bo było zarybienie rzeki. Ten rok jest dziwny ryby stoją w dziwnych miejscach. Trzeba swoje wychodzić ja dzisiaj zrobiłem 12km. Wczoraj z Jacolan mieliśmy około 50-60szt ale trzeba było chodzić i szukać jak znaleźliśmy to łowiliśmy do bólu z uśmiech na twarzy. Ja trafiam średnio 3 do 5 dużych ryb w sezonie. Podsumowując Nielestno jest fajne na rozpoczęcie i pierwszy tydzień łowienia jeśli nie ma dużej presji, a później Google maps, kiełbasa na ognisko i szukanie kabana. Mój przepis na kabana Głęboki odcinek rzeki, nie rynna, nie dołek ale większy obszar, duży wobler i mówię tu o około 10cm o drobnej pracy nie może to być wobler pracy X i trochę samo zaparcia. Jeżeli wiemy że jest to miejscówka w której (może być kaban) to na niego czekam po to ta kiełbasa na ognisko, duża ryba nie żeruje cały czas trzeba trafić w jej posiłek 💪 Życzę powodzenia i dużo samo zaparcia oraz wiary w przynętę 😎 I uprzedzam nie jestem specem w łowieniu pstrągów to tylko moje spostrzeżenia których się trzymam a one dają mi efekty.
  10. 7 points
    Też macie czasem wrażenie, że gdy bierzecie na ryby cięższy sprzęt, to siadają jakby większe sztuki? Chodzę na klenie z gruntu z tym nowym kijem 2,5lb. Jego użyteczność wzrośnie dopiero na wiosnę przy pierwszych podchodach za karpiem, a apogeum osiągnie w drugiej części roku na zasiadkach brzanowych. Ale klenie też łowi się przyjemnie a rozmiary w tym roku rozbudzają nadzieję na super sezon. Jest styczeń a tu druga ryba 50+. Poranne łowienie przed pracą, między 5:30 a 7:00 i na serek skusił się klusek 55cm, pozwalając mi ponownie zanotować nowe PB. Było jeszcze kilka brań, szarpnięcia mniejszych kleni, które prawdopodobnie nie dorosły do rozmiarów mojej przynęty
  11. 7 points
    Blue monday. Na dokładkę ciśnienie http://www.meteo.pl/ Jednak temperatura w pobliżu 5°C i siła wiatru ok. 3m/s dawały szanse przynajmniej na komfortowe łowienie lekkim zestawem. Byłem bardzo ciekawy, czy przy tak wysokim ciśnieniu będę miał jakiekolwiek efekty. Zostałem miło zaskoczony. Po czternastej zaczęło się coś dziać. Skoncentrowałem się na dwóch miejscówkach. W pierwszej dłużej zabawiłem i tam miałem więcej brań. W drugiej miejscówce łowiłem krócej i dołowiłem trzy okonie. Razem do ręki miałem jedenaście sztuk. Największe trzy okonie miały po 23 cm. Pozostałe niemierzone. Do tabelki będę wrzucał od 25 wzwyż;)
  12. 7 points
    Witam Wszystkich. To mój pierwszy post, choć forum śledzę od dłuższego czasu . Spędziłem dziś rano godzinkę nad Widawą z nadzieją na klenia lub okonia, niestety bez kontaktu z rybą. Ale widoki wynagrodziły chłód
  13. 7 points
    Piątek, piąteczek. Ciemno. Nie wytrzymałem i pojechałem:) Jak Odra na miejskim odcinku już mnie nie ma czym zaskoczyć, tak w piątek się udało. Woda podniesiona, mętna, niosąca z nurtem zielsko. Gumy w kolorze "żarówy" widoczne do 30 cm. Miałem zamiar zrezygnować. Na dokładkę wiatr i temperatura poniżej 4*C prawie przelało czarę goryczy. Wiecie, jak to jest. Wmawiam sobie, że kilka rzutów i zwijam się do domu. I tak ponad dwie godziny obiecanek:) Po godzinie już prawie zapadła decyzja a tu nagle "strzał" w różową gumę. Niestety ściągnięta. Zrobiło się natychmiast ciepło:) Pozostały czas spędziłem na obławianiu opaski woblerem. Sytuacja podobna do poprzedniej. Prawie zapadła decyzja o zakończeniu łowienia i w jednym z ostatnich rzutów następuje branie. Hol spokojny i kilka metrów od brzegu pokazuje się dość fajny sandacz. Oceniam na 55-60 cm. Problem w tym, że jest zapięty dosłownie za "skórkę" jednym grotem. Oceniam, że nie mam szans go podebrać. Starałem się podciągnąć go bliżej, by zrobić chociaż zdjęcie. Jednak się nie udało. Z perspektywy czasu, grudzień okazał się dość łaskawym miesiącem. Kilka ryb wyjętych. Kilka wygrało walkę. Jeszcze spróbuję coś wskórać na ostatnią chwilę starego roku;)
  14. 6 points
    W weekend pierwszy raz w życiu wybrałem się z kolegą na trocie. Niestety złowiliśmy tylko żak 😒
  15. 6 points
    Coś się działo dzisiaj 😀 parę wyciągniętych, ważna była dzisiaj głębokość , co ciekawe ignorowały kajtki nr. 2 a chętnie łykały trójki jak i larwy , hitem dzisiejszego dnia była 5cm. Pijawka , jeden okoń po przejściach nieźle pokiereszowany przez szczupaka
  16. 5 points
    Ostatnio strugam mniej. Po długiej przerwie powstały smużaki 28, 30 i 32 mm. Zebrałem zdjęcia z kilkunastu miesięcy i powstał taki materiał:
  17. 5 points
    Na zdrowie:) ____________________ Historia jest taka. Piszę całą prawdę, jak było. Trzy dni spędziłem na odcinku po którym kręcił się Budek. Trochę w innych godzinach, ale po tych samych ścieżkach. Wiecie jak to się skończyło? Okoni połowiłem... ZERO! WIELKIE ZERO! Zakładałem przeróżne gumki 2", 3". Zbroiłem w główki 2-5 g. Zakładałem przypony z żyłki, jak i bez. Szurałem po dnie, podbijałem, łowiłem w toni i naprzemiennie. Wędka pod okonie, kołowrotek też. Okazało się, że Piotr będzie w poniedziałek znowu łowił w tych rejonach. Była okazja "potupać":) razem. Zostałem upokorzony🤣 Przy mnie wyciągnął kilkanaście okoni a ja nic. Razem z wcześniejszymi wypadami złowił kilkadziesiąt pasiaków, a ja nic:) Jaka tu sprawiedliwość panuje? Starszych już się wcale nie szanuje:) O tej porze roku, w tych warunkach, okonie nie żerują agresywnie jak w lecie. Tu trzeba do okoni mieć odpowiednią rękę. Trzeba umiejętnie zaprezentować przynętę. Tego mi brakuje.
  18. 5 points
    O rybki ciężko ale coś wydłubalem, kajtek 2 cale 3 gramy kijek do 5 g Ryby wcale nie stoją w głębokich dołkach lecz na płytkich odcinkach
  19. 3 points
    Dzisiejszy okoń 27 cm. Były jeszcze 2 ale poniżej minimum.
  20. 3 points
    Bo tupać nie każdy potrafi😀 a u Budka trzeba korepetycje zamówić;) Wczoraj za słabo tupałem, bo kilka maluszków i ledwo jeden załapał się na tabelę ( 22 ).
  21. 3 points
    Siemka! Zapraszam do lektury ostatniego w tym roku wpisu na blogu http://zwedkowani.pl😊 Tym razem - a raczej powinienem rzec: po raz kolejny - zajmuję się problematyką C&R. Dlaczego ideologia to nas dzieli zamiast łączący (i dlaczego uważam iż jest ona bliska wszystkim, nawet tym, którzy lubią rybkę zjeść)? O tym w artykule😉 Catch and Release: dlaczego nas dzieli choć powinno łączyć? Ideologia Catch and Release ma w Polsce wielu zwolenników, jak i przeciwników: dzielimy się na wypuszczających wszystkie złowione ryby i lubiących rybkę zjeść. W toku dyskusji na temat obu postaw ostro nieraz wojujemy językami. Przy okazji wiele sobie nawzajem wytykamy. Ja natomiast – choć gorliwy propagator zasady C&R – zauważam coś zgoła innego: to jak niewiele w zasadzie się od siebie różnimy! Przede wszystkim, wbrew temu co sobie nieraz zarzucamy, wszyscy my postępujemy zgodnie z przepisami: one bowiem dopuszczają zabieranie pewnej części złowionych ryb z łowiska, lecz nie nakazują tego. A skoro tylko ograniczoną ich ilość wziąć na obiad można, to żadnemu wędkarzowi zwracanie rybom wolności nie powinno być czynnością podczas wędkarskich wypraw nieznaną (w końcu chyba każdemu z nas zdarza się połowić więcej niż to tylko, co na patelnię wrzucić regulamin pozwala). Czyli – co z całą stanowczością stwierdzam – w zasadzie wszyscy zasadę Catch and Release w jakimś zakresie stosujemy. A przynajmniej wszyscy szanujący przepisy prawa. Przy czym zdarza się, że nawet najbardziej prawi wędkarze często podważają sens stosowania bezwarunkowego Catch and Release. Swoje zdanie argumentują zazwyczaj tym, że część ryb wypuszczanych przez catchandreales’owych zapaleńców i tak nie przeżywa (z którym to faktem notabene się zgadzam). Przypominam jednak w tym miejscu pewien zapominany “szczegół”: ryby, które wędkarze uwalniają jedynie ze względu na obowiązek wynikający z przepisów, również w jakiejś części nie przeżywają. A nikt przecież nie uznaje tego za argument przemawiający za zniesieniem limitów, wymiarów czy okresów ochronnych (choć żeby być konsekwentnym trzeba by i je w tej sytuacji zanegować). Czy więc naprawdę jest o co się kłócić? Cóż, wygląda na to, że tak… Catch and release a kwestia etyki w wędkarstwie. O tym wszystkim bowiem co powyżej napisałem dyskutujemy, wylewając przy tym – w sposób nieraz bardzo dosadny – swoje żale. Ale najwięcej jednak chyba emocji i niesnasek pomiędzy nami budzą nie kwestie praktyczne, a etyczna strona sporu: która postawa jest bardziej słuszna? Wychodząc z założenia, że wędkarstwo do końca etyczne nie jest (zawsze trzeba rybie hakiem po pysku przecież przejechać) stwierdzam, że etyczny wędkarz to ten, który wędkując stara się minimalizować cierpienie ryby: to czy ją zje, czy wypuści nie ma nic do rzeczy. I jeżeli Wy tak do sprawy podchodzicie, i jeżeli ja też tak robię, to znaczy że wszyscy my gramy fair. Jesteśmy całkiem do siebie podobni. Przede wszystkim wędkujemy, bo to lubimy. Jaramy się wędkarstwem, które – o co apeluję! – niech nas nie dzieli, a łączy! PS oczywiście nie bronię dyskutować, a wręcz przeciwnie: o pozytywnych i negatywnych skutkach zabierania/wypuszczania ryb rozmawiajmy – bo dysputa bywa zarzewiem pozytywnych zmian. Zachęcam jedynie, abyśmy – biorąc pod uwagę to co w niniejszym artykule napisałem – wykazywali przy tym minimum przyzwoitości i kultury
  22. 2 points
    A kto kurna powiedział że nie pije 😡😜 jak zdążę to furaka zostawię na rynku i odbiorę w niedzielę
  23. 2 points
    Gdyby komuś umknęło, to szykuje się spotkanie.
  24. 2 points
    Rozgrzewka była. Styczeń już się prawie kończy, robimy jakąś dogrywkę?
  25. 2 points
    Od jazu na opatowicach aż do ujścia Bystrzycy masz 423p. Poniżej Bystrzycy 424p. Powyżej jazu opatowickiego 421p. Najlepiej drukuj aneks, łów gdzie chcesz, nic nie wpisuj i nie zabieraj ryb 😛
  26. 2 points
    Popieram, nie róbmy z haczyka drugiego jerkbaita gdzie co drugi spina gacie o byle g....
  27. 2 points
    Przeciętnie osiągam przeciętne wyniki. Pstrągów bywa dużo, ale zwykle poniżej wymiaru. O tych większych może coś opowiedzieć @Budek Byłem dziś drugi raz, choć tylko przez godzinkę, nad Boberkiem - efekt: cztery pstrągi pod wymiar.
  28. 2 points
    Dzisiaj moim celem były płocie na picker. Z rana katastrofa, złowiłem 3 jazgarze, później zmieniłem miejsce i coś tam skubnęło. Nowe PB płoci, skromne ale jest...
  29. 1 point
    A więc niechaj się stanie . 31.01.2020r Piątek Rejs Pub ul. Kotlarska Godzina 19 ? Kto się pisze ? Pamiętajcie każdy może wpaść pogadać więc się nie czaić . 😜🍻🍻🍻🍻🍻😜🍻😈🍻😈🍻
  30. 1 point
    Koło pijaki . Nazwę forum zmienić z haczyk na kufel.pl Zamiast łowić o procentach myślą. Do piwa mnie nie ciągnie ale szklankę rudej bym zrobił . Nie mam statusu niańki przedszkolno browarniczej więc kto się wychlił ustala termin 😈 Bacę się przyciśnie (pewnie nie trzeba) to Rejs zaklepie . Jeśli o mnie chodzi to namawiać nie trzeba za rączkę i do baru 🍻 😜
  31. 1 point
    To ty byłeś na środkowym pomoście? Ja miałem mało czasu i obłowiłem tylko 2 miejsca - przed zacumowaną łodzią i na pomoście za nią. Kajtki na jigu próbowałem ciemne. Może to było przyczyną braku brań. Robaki były atrakcyjne dla białorybu, którego skubnięcia co chwila czułem. Może to potęgowało ciekawość okoni. Za to wiem, że są tam duże klenie. Piękny okaz mi przepłynął pod nogami.
  32. 1 point
    Przeglądałem ostatnio sąsiednie forum i trafiłem na link do podobno fajnych woderów, zaintrygowało mnie ostatnie zdjęcie https://pl.aliexpress.com/item/32857164567.html @Odys80 nie chwaliłeś się że zostałeś ambasadorem marki http://haczyk.pl/forum/topic/11633-muszkarstwo-wrocław-i-okolice/?do=findComment&comment=282088
  33. 1 point
    Może zacznij od TYCH tanszych z DECATHLONU , tam jużkupisz w tym rozmiarze za niewielkie pieniądze . Używam od nich pięcio metrowego bacika i jak na razie wszysko ok . W międzyczasie trochę poczytasz , popytasz i wtedy sam już zdecydujesz jaki Ci będzie odpowiadał , powodzenia
  34. 1 point
    Absurd, absurdem, ale ja tam jestem bardzo zadowolony że nie będę musiał wpisywać dat do rejestru Jeśli ktoś nie ma gdzie wydrukować aneksu żeby wpiąć do książeczki to służę pomocą (priv) @kamil.ruszala - dokładnie tak, dobrze zrozumiałeś
  35. 1 point
    Koledzy radzę śledzić stronę PZW WROCŁAW jest już pierwszy aneks !!!
  36. 1 point
    Panowie - jakie wyniki pstrągowe przecietnie się osiąga na Bobrze? Proszę o jakieś info/taki swoisty punkt odniesienia. --- Bylem dziś pierwszy raz w życiu nad sudecką pstrągową rzeczka (Bóbr k. Nielestna) - 4,5 h: 2h na spining na zero, 2h na streamer jeden 35 cm i jeden 30 cm (jeden grubas spadł po kilku bujnięciach i kilka pustych pyknięć). Rzeczka sympatyczna - wydaje się fajna do letniego łowienia na muchę.
  37. 1 point
    Gratulacje dla wytrwałych,kolego RSM to ty wczoraj walczyłeś koło 14 na miejscówce ze zdjęcia?ja za okoniem chodziłem po drugiej flance,u mnie słabo 2 oksy może po 15cm miały,niestety wiatr wygrał
  38. 1 point
    Niecałe 50. U nas ryby są bardzo grube nawet zimą (wtedy nawet bywa że są grubsze niż latem). Sprawiają wrażenie ogromnych. I taką też ogromną moc pokazują w trakcie holu niezależnie od pory roku 🙂
  39. 1 point
    Dawid brawo!!!!!! ale klamot, pewnie ponad 50? Super ta "Twoja " rzeczka
  40. 1 point
    - Gatunek ryby: Szczupak - Długość w cm: 67 - Data połowu: 23.12.2019 - Godzina połowu: 10:50 - Łowisko: Wisła - Przynęta: guma - Bardzo krótki opis połowu: Przytrzymanie na bujaną przynętę przy zatopionych konarach. Spasiony tak, że umiał tylko łbem trzepać jak sandacz. - Gatunek ryby: Okoń - Długość w cm: 34 - Data połowu: 21.12.2019 - Godzina połowu: ok. 11 - Łowisko: jezioro - Przynęta: guma - Bardzo krótki opis połowu: "Złote" napłynięcie na podniesione ryby podczas bardzo słabego dnia. Parę brań, 15 minut i zniknęły.
  41. 1 point
    Porozumienia, nieporozumienia, w każdym razie w szeregach O/Wrocław po staremu? http://www.pzw.org.pl/legnica/wiadomosci/199223/60/porozumienie_czy_nieporozumienie http://www.pzw.org.pl/walbrzych/wiadomosci/199092/60/odpowiedz_na_informacje_rzecznika_prasowego_w_sprawach_biezacych http://www.pzw.org.pl/wroclaw/wiadomosci/198991/60/informacja_rzecznika_prasowego_w_sprawach_biezacych_ii
  42. 1 point
    Dzisiaj miałem dwie godziny przed robotą , pod względem okonia lipa dwa palczaki tylko ale zameldował się miłośnik dropshota i Kajtka nr 3 😜 ps. może to ten sam co wczoraj zrobił mi obcinke ? miejsce te same i przynęta też 🤔 zobaczymy za dwa dni
  43. 1 point
  44. 1 point
    Krótkie podsumowanie weekendu , no cóż ? był pechowy 😞 , w piątek około 14stej jestem nad wodą , spotykam Peekola , chwila bajery i do dzieła , parę palczaków i jeden większy , niestety musiałem się zabierać , sobota rano , pierwszy rzut - branie , na wędce czuje że coś ładnego , pod nogami widzę OKOŃ , no takiego kabana to jeszcze nie widziałem na moich rejonach , k...a nać spiął się , doławiam jeszcze dwa i przyjeżdża kolega , jak przyjechał to przestały brać ( Jonasz jeden więcej do niego nie zadzwonię 👿 ) dzisiaj - jestem nad wodą jest ciemno ale ciepło i zero wiatru , najpierw na lekko , bez efektu , drugi kij i Kajtek nr 3 drugi rzut i kij w pałąk , po chwili luz 👿 szczupak sobie upodobał dropshota i poszedł z Kajtkiem , doławiam dwa małe ikonki i tyle , od 8smej do 11stej ani brania 😭 , kombinowałem z kolorami , wielkościami , larwami , głębokością , NIC . Ps. Ten jest z piątku
  45. 1 point
    Chciałoby się powiedzieć, że skutecznego wędkarza poznaje się po tym, nie jak zaczyna sezon, tylko jak kończy. Odra ulega "zepsuciu" na potrzeby żeglowności. Trzeba wiele wysiłku, godzin i wiary w jakikolwiek sukces. Sporo wędkarzy wrocławskich ucieka uprawiać hobby daleko poza granice miasta. Dla mnie ten sezon okazał się najsłabszym sandaczowym w dekadzie. Półtora miesiąca młócenia i odwiedzania miejsc, które kiedyś dawały mi rekordowe ryby i co? Chciałoby się powiedzieć wielkie... nie powiem co. To nie jest tak, że tylko ten ostatni czas poświęciłem tym rybom. Od czerwca wiele razy nastawiałem się na nie celowo. Do tej pory mogę pochwalić się jednym, POWTÓRZĘ GŁOŚNIEJ, jednym sandaczem powyżej 60 cm. Powoli zaczynam analizować sezon. Jestem prawie pewien zmian, które u mnie powinny nastąpić. Znaczy się zmian stylu i z jakimi rybami będę chciał w następnych latach się zmierzyć. Sandacz w moich rozważaniach odsunął się na dalekie, być może ostatnie miejsce. 2019.12.20 Odra Trzy godziny. Tyle czasu przerzucałem gumki, by coś wskórać. Dość mocny wiatr, ponad 5 m/s. W miejscu, gdzie łowiłem, nie był dokuczliwy. Wiało w plecy. Przed modernizacją węzła wrocławskiego wrzucałem do wody główki jigowe 17 lub 22 g i nie było zbyt ciężko. A przy mocniejszym uciągu 30 g nie było przesadą. Teraz, na tym miejscu 6 g okazuje się czasami za ciężko. Przed zmierzchem na krótką chwilę wpadły okonie, by cmokając pozbierać z powierzchni narybek. W grudniu jeszcze czegoś takiego nie doświadczyłem. Przeleciałem w myślach, czy przypadkiem mam jakiegoś poppera w pudełku. Gdyby tak było, to nie przepuściłbym takiej okazji. Jednak wszystkie poppery dawno odłożyłem. Skromne, bo skromne, ale szczęście się do mnie uśmiechnęło. Jedno branie i kolejny krótki sandacz do statystyk wylądował na brzegu. A później wiadomo...
  46. 1 point
    Bobrów nie będzie, ale żabek kilka powstanie. Na początek pierwsza w stylu crawler w całości własnego wykonania. Gumowe są niesamowicie proste i szybko się je przystosowuje, ale nie byłbym sobą, gdybym nie wystrugał kilka z lipy. Dla porównania gumowa z lewej strony 6 cm, po prawej z lipy 5 cm.
  47. 1 point
    W tym roku bardzo rzadko sięgałem po owadopodobne smużaki. Zainteresowały mnie woblery powierzchniowe o charakterystycznej pracy. Cały letni czas poświęciłem właśnie wspomnianym woblerom. Łowiłem na przynęty kupne i zrobione przez siebie. Wzorowałem się na Crazy Crawler, Adusta Zackrawl, Jitterburg Fishing, Molix Beetle, Savage Gear Cicada itp. Jestem bardzo zadowolony. Te przynęty wniosły duże urozmaicenie i z pewnością, na letnie miesiące będą jedne z pierwszych, po które będę sięgał. Najwięcej łowiłem na gumowe żabki, które też przerabiałem na crawlery. Wycinałem skrzydełko z poliwęglanu i przyklejałem je po uprzednim uformowaniu i sprawdzeniu, czy żaby poprawnie pracują. PS Zapomniałem dodać, że przynęty prócz charakterystycznej pracy mają jeszcze jedną cechę. Gdy się dobierze odpowiednie tempo prowadzenia, to słyszalne jest "plumkanie". Ten dźwięk z pewnością ma znaczenie, bo zwiększyła się ilość sumów, które udało się złowić. Klenie również nie odwracają się od nich i wygląda, że plumkanie pobudza do brań.
  48. 1 point
    I żeby zakończyć ewolucję od drewna do kotwic, 3 szt uzbrojone na niedzielę. Mam nadzieję, że mi jeziora nie skuje lodem
  49. 1 point
    Byłem w tamtym roku 2 razy z kolegą ( kolega jeździ tam non stop ) w celu złowienia okonia na przełomie sierpnia i września. Polecam bo okoni połowiłem nawet miałem przyłów w postaci wymiarowego szczupaczka który się odpiął przy podebraniu z racji trudności podebrania z tych wysokich pomostów. Bardzo fajne jeziorko .
×
  • Dodaj nową pozycję...