Skocz do zawartości
przewodnicywedkarscy.p

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 17.11.2017 in all areas

  1. 15 points
  2. 14 points
    2017-12-11 Odra Dwa brania w w odstępie 7 minut. Pierwszy około 45 cm. Przynęta "Kopyto Relax" 7cm w kolorze żółtym z czerwonym celownikiem na 5 gramowej główce. Drugi, to już fajny motywator w rozmiarze 63.
  3. 14 points
    Hmy.....a z drugiej strony łowił @jaceen, wracałem z nim do auta i o żadnym kleniu nie wspomniałtaki to tajniak z niego!!! Nawet jak mu mówiłem, że marzył mi się klenio ładny. Więc THE END musiałem przesunąć na dzisiaj. Spontan. Pobudka! I ogień. Dzisiaj było jakoś pusto nad wodą. Komercji nie było Trzy ryby na brzegu. Każda z innego gatunku. I tak rosnąco: klenik około wymiar, okoń 22cm No i była ryba dnia: Ostra walka! Prowadziłem tuż przy zaroślach i ....zaczep, który po chwili ciągnie do środka Ślumpy. Hamulec miałem dociągnięty to mi dało fory. 60cm! Czyli mamy jeszcze parę grubych ryb do zarybienia Teraz już na pewno THE END!!!!
  4. 13 points
    Nadszedł grudzień,ostatni miesiąc wędkarskiego sezonu.Miesiąc w którym rozpoczyna się zima a więc szczytowy okres w którym możemy liczyć na spotkanie z okazałymi szczupakami i sandaczami. Na "moich" wodach szczupaki w ostatnim okresie znacznie zmieniły swoje dotychczasowe zachowania.Drobnica uciekła z trzcinowisk a za nią drapieżniki.Dotychczas bardzo skuteczne "żelazo" jest teraz odbijane z impetem jakby przynęta w ogóle nie była uzbrojonaDziś udało się wygospodarować wolne od pracy,pogoda wymarzona na drapieżnika,od samego rana opady śniegu,temp. bliska zeru,umiarkowany wiatr czyli lepiej już nie będzie.Częste zmiany przynęt,kolorów itp..na nic,a podbijanie miękkich przynęt chyba już tylko straszyło szczupaki.W cieplejszej wodzie mniej skuteczny shad teez teraz okazuje się tym co odpowiada szczupakom,mega spowolnione prowadzenie,kołysząca praca i zamiatanie ogonem.Samo przebywanie nad wodą w taką aurę daje mi mega frajdę a kilka uderzeń i trzy wyholowane zębate choć nie wielkie bo w granicach 60cm były tylko ukoronowaniem wspaniałego dniaPozostaje ponownie ruszać nad wodę póki zima nie przykryje tafli w lodowe ubranie
  5. 13 points
    2017.12.02 Liga Ślęzy Już było blisko. Ostatnie moje wyjścia nad rzeczkę, mogły dać „dobrą zmianę” Straciłem dużego okonia. Następnym razem sporego klenia. Jednak za każdym razem dokładałem punkty. Dzisiaj faktycznie, ruch na Ślęzie, jak na komercyjnej wodzie Pocieszające, że chłopaki wydłubali kilka godzin i ostatnie godziny rywalizacji nabrały rumieńców. Nad wodę dotarłem około 12:00. Uzbrojony w delikatny wolframowy przypon, na jigu „kajtek kaloryfer”, pierwszy rzut i bęc! Zaczep:/ Ładnie się zaczyna. Udaje się odzyskać przynętę. Niestety gumka zmasakrowana. Ponad godzinę byłem bez brania. Spotkani koledzy mówią, że coś połowili. Nie ma co, pocieszyli mnie. Kolejne informacje, jeszcze bardziej mnie dołują. U mnie w dalszym ciągu bez brań. Pierwszy okoń melduje się po kilku delikatnych trąceniach przed czternastą. Prawie dwie godziny chodzenia i tylko jedna ryba. Na tym odcinku, to u mnie porażka. Jacek dłubie z drugiej strony. Mówi, że kilka ładnych pasiaków złowił. I jak tu z takim rywalizować?:) Fajnie jest, atmosfera, luz, pogoda niezła, honor uratowany. Mija kolejna godzina. Powinno coś się dziać. Drobnica nieśmiało oczkuje. Wchodzę do wody, aby obłowić pas trzcin. Rzuty na maksymalną odległość i powolne ściąganie z jednoczesnym delikatnym podbijaniem z nadgarstka. Mija kilka chwil. Kolejne ściąganie gumki przynosi tępy zaczep. Zaczep powoli zaczyna odjeżdżać w nurt, by ponownie wbić się w przybrzeżny tatarak. Kolejny raz zaświtała myśl, czy zobaczę, co znowu stracę? Dokręcam hamulec. Mocniejszy hol daje rezultat. Pokazuje się fajny kleń. Czy na tyle duży, by zagrozić Jacolanowi? Końcowy moment holu był ryzykowny. Kleń pod nogami wbija się w zielsko. Podobna sytuacja jak z okoniem. Zmuszony jestem ręką ciągnąć za linkę. Oby znowu hak nie zaczepił o badyle. Ryba ślizgiem wyjeżdża na trawę. Ładny. Będą punkty na bank. Czy wystarczy zepchnąć naszego mistrza na dalsze miejsce? Miarka pokazuje 42 cm. O ile pamiętam, to brakuje 1 cm do wyrównania mojego kleniowego PB na Ślęzie. Po przybyciu do domu sprawdzam tabelę. Brakuje dwie długości łuski. Udało się za to wyrównać wynik Peekola Keitech Black Blue dopasowany do koloru wędki dał świetny rezultat:) Do zobaczenia nad Ślęzą w 2018.
  6. 13 points
    Rano szybko pozbierałem myśli i doszedłem do wniosku, że bredziłem. Jak to, mam odpuścić Ślęzę? Po co mi "kormorany"?;) Całe trzy kilometry rzeki będzie dla mnie. Samolub ze mnie;) Wybrałem tym razem porządniejszą drogę:) Okazało się, że daleko nie zajdę i jednak trzeba przez szuwary cisnąć. Dzisiaj zaplanowałem mniej chodzenia i bardzo dokładnie obłowić konkretne miejsca. W miejscu, gdzie straciłem okonia życiówkę łowię wymiarowego szczupaka. W sumie były dwa na brzegu. Odzyskuję zerwaną gumkę, która wczoraj ugrzęzła podczas walki z okoniem. Gdybym wtedy miał wodery, to może udałoby się go wyciągnąć? Obłowiłem sześć miejsc. Brań tyle samo, co poprzednio (siedem). Tylko jedna ryba spadła. Był to kleń trochę większy od tego, co na zdjęciu (37 cm). Okoni było trzy. Największy 25 cm. Żadna z ryb nie poprawi mi punktacji w tabeli. Musiałyby mieć przynajmniej centymetr więcej. Bardzo fajne dwa dni spędzone daleko od "Lidla";)
  7. 11 points
    Ostatnio cała "Śmietanka Towarzyska" z Wrocławia uganiała się w poszukiwaniu okoni..... zmobilizowali mnie więc też niedawno zorganizowałem sobie trochę czasu i postanowiłem ich poszukać w samotności. O dziwo nawet jakieś udało się zlokalizować. Brania bardzo delikatnie, pasiaki niemrawe i niezbyt skore do współpracy, jednak coś tam udało się wydłubać z takim gagatkiem na czele.....
  8. 11 points
    Wędkarzyk1 kręcił się w tych okolicach. Fotorelacje są do wglądu. Cały wątek, to kopalnia wiedzy o rzece. Mam nadzieję, że Jacolan się nie zniechęci. To mega zawodnik któremu trudno dotrzymać kroku. Wyleczyłem się z myślenia, że duża rzeka, to dużo dużych ryb i niekończące się emocje. Była taka blokada na Ślęzę. Żałuję straconych lat. Ponad dwudziestoletnia przerwa dobrego łowienia nie do odzyskania. Wtedy umiejętności delikatnie mówiąc, były mizerne. Teraz to nie ta sama rzeczka. Faktycznie, trzeba wznieść się trochę ponad przeciętność. Na odcinkach miejskich jest taki problem, że nie ma gdzie się zamaskować. Trudno zaskoczyć rybę stojąc jak świeca na wygolonym brzegu. Na peryferiach miasta jest inaczej, ale wcale nie łatwiej. Dotrzeć w niektóre miejscówki graniczy z cudem. W tej rywalizacji/zabawie nie chodzi o łowienie ton ryb. Jak załapie się, w czym rzecz, to wędkarz powinien poradzić sobie na każdej innej wodzie. Te wszystkie rynny, burty, mini „kieszonki”, cofki, rafki itp., itd., to jest na wyciągnięcie ręki. Siedzę czasami nad ślumpą i patrzę. Mam całe koryto do ogarnięcia. Od jednego brzegu do drugiego. Mogę podać przynętę, gdzie chcę. Jak warunki pozwolą, to pod drugi brzeg, w górę, wzdłuż swojego brzegu. Dyskusja, które łowisko może dostarczyć więcej pozytywnych doznań, jest zbędne. Dla każdego z nas będzie to coś innego. Tutaj, w tej „grze”, chodzi o coś innego. Integracja, znajomości, wspólne wędkowanie, dzielenie się wiedzą i dawanie dobrych bodźców, gdy mamy słabsze dni i brakuje sukcesów. Wiem, że po jakimś czasie część z Was popatrzy na to wszystko z lekkim uśmiechem. Może zacząć się np. od Ślęzy, potem Skandynawia i ogromne szczupaki, dalej Mongolia i tajmienie. Pociągnijmy dalej, sumy – Ebro, a następnie tuńczyki w Chorwacji. Potem co? Potem może taki gościu, który goni ciągle za czymś, czego nigdy nie osiągnie, wróci nad Ślęzę? Przypomni sobie, jak skradał się, aby nie nadepnąć gałązki, która trzaskając pod nieostrożnym krokiem, płoszy upatrzonego klenia. Spotkamy się ponownie ramię w ramię, łowca dwumetrowego suma z Ebro i łowca czterdziestocentymetrowych kleni. Często mam nieprzyzwoite oczekiwania odnośnie do dużej wody. Dostaję w zamian… mało. Z małej wody mam oczekiwania niewielkie a obdarowuje pięknymi rybami i emocjami. Tu bardziej o te emocje chodzi. Cała ta otoczka, rozmowy, podpatrywanie, czytanie wody i jak inni to robią. Szacun dla Was. Dla każdego, kto wpisuje się na listę uczestników. To sygnał, że też w tym uczestniczycie. Mimo że nie udało się, że brakowało czasu, lub kolejny raz wygrała Odra i te wielkie bolenie, sandacze i szczupaki;)
  9. 11 points
    Dajcie już spokój tym okoniom , a ode mnie na zachętę
  10. 11 points
    No i przyszedł czas na ostatnie podejście. Ostatni wypad. Nad wodą byłem między 8-9h. Od razu mnie przywitał @Płatek88 Już po pierwszej rozgrzewce był jak się okazało. Zapowiadało się ciekawie. A jeszcze czekałem na jaceena. Miałem po cichu nadzieję, że połowimy. Pogoda była ok nie za zimno nie wiało. Tak w sam raz. Ja się nastawiłem na łowienie gumkami. Najpierw sprawdziłem swoje ściśle tajne bankówki Potem już poszedłem w miejsca typowo zimowiskowe. Tam spotkałem kolejnego gracza ligi Był nim @PPu88 na fot. I od razu gratuluję pięknego punktowanego pasiaka! Tym bardziej dlatego , że nie było dzisiaj łatwo. Miejsca w jakich wszyscy próbowaliśmy to wolniejszy bieg Ślęzy. Ja postanowiłem przejść na drugi brzeg. I poszukać nowych dołków, spowolnień i ciekawych miejsc......no dobra kilka wypatrzyłem po ostatnim upuście wody Na niskiej wodzie udało mi się coś nie coś pozapamiętywać. Co chwilę spotykałem chłopaków na przeciw; Tutaj jaceen walczył zawsze groźny i nie przewidywalny Znam go na tyle ,że wiem jak jest gruba ryba w wodzie to potrafi ją podejść po mistrzowsku. Ja poszedłem dalej w górę. Ale wcześniej są takie słupy po dwóch stronach rzeki. Czy wiecie może co one oznaczają? Stojące na przeciw siebie. ???? W górze trafiłem piękne stadko. Jak dobrze policzyłem to 9szt. z jednego miejsca. @Płatek88 stał na drugim brzegu i oglądał widowisko okoniowe Trzy największe okonie dały by świeżakowi w sumie 114 pkt. tak na szybko policzyłem. We dwóch kolejnych miejscach dołowiłem kilka sztuk. Dzień trudny, okoni trzeba było szukać na bardzo długim odcinku rzeki. Te które znalazłem to stały na stokach. W miejscach na granicy płytszej i głębokiej wody. Szkoda, że ten wpis nie wrzuciłeś wczoraj Motywacja na dziś była by jeszcze większa! Do zobaczenia już w pubie przy kufelku. Pozdrawiam!!! THE END
  11. 11 points
    W weekend udało się wyłuskać jeden dzień i pojechać na zawody spinningowe z łodzi. Pogoda nie rozpieszczała i rybki też były niemrawe. Brania bardzo delikatne, jednak jakieś udało się zaobserwować i nawet wykorzystać. Dwie największe rybki zapunktowały i zaprezentowały się.
  12. 11 points
    I gdzie te sandacze? Zamieniły się chyba rolami. Branie, odjazd na 30 metrów, przyduszenie do dna i hol typowo sandaczowy. Dopiero świeca zdradziła co uwiesiło się na końcu zestawu W roli głównej niezawodna tej jesieni gumka 6 na 6. Były co prawda jeszcze dwa krótkie sandaczyki ale nie mogę dobrać się do takich by mogły regulaminowo zapozować. Hmmm może trzeba zaopatrzyć się w tonące jerki? Zarybiamy i walczymy dalej Za pięć godzin pobudka do pracy, no niestety ;( Pozdrawiam
  13. 11 points
    Cześć. Po długiej nieobecności na forum coś trzeba dorzucić. Gratuluję wszystkim wytrwałym, sezon nadal trwa. Nocne okonie na razie omijają mnie szerokim łukiem aczkolwiek przechodząc prawie na UL przy sandaczowaniu spodziewam się nocnych garbusów. Na razie w zamian mnóstwo przedszkola psiaków można połowić. Dziś natomiast trafił się taki oto nocny zbój Guma 6 na 6 gramach. Pozdrawiam
  14. 11 points
    Nie jest łatwo bardzo mało czasu na wypady ale jak już się uda wybrać to coś tam się wiesza.... I żeby nie było że tylko Wrocław zarybia
  15. 9 points
    Odpoczynek od spinningu i teraz mecze trochę plotki
  16. 9 points
    Ostatnie kilka tygodni nie było czasu pobiegać za Sandaczem a jak już czas się znalazł to sił totalny brak. Gryzoń ciągle mnie namawiał aż w końcu mu się udało. Przed 19 melduje się nad wodą, wieje całkiem mocno fala prawie jak nad morzem, jakieś 1,5 stopnia no może 2 czyli całkiem zimno tak jak lubię i Sandacze też lubią. Pierwszych kilka rzutów i nic, no ale wiem że tam są więc wieszam na agrafkę jedyną słuszną gumę w słusznym kolorze i w drugim przeciągnięciu siedzi taki trochę ponad wymiar Sandaczyk. To już coś przynajmniej nie okoń No i co u Gryzonia w kieszeni budzik dzwoni od 3 minut czas do domu hahaha Kolega z forum podpowiedział żebym napisał więc piszę : Sandacz złowiony na Muchę w Bobrze w Odrze nie ma Sandaczy !!! Pozdrawiam kolegę
  17. 9 points
  18. 9 points
    Coś tam jeszcze się sączy korytem
  19. 9 points
    Dzis duzo km zrobionych z buta ale opaciło, około 30 okoni ale zdecydowana wiekszosc 20-24cm. dwa najwieksze na zdjeciach.
  20. 9 points
    U mnie w zeszłym tygodniu ładnie gryzły Dzisiaj też było ciekawie ale brań znacznie mniej. Na koniec na boczny trok leszczu siadł
  21. 8 points
    dziękuję😊pracują dość płytko, a i pływające też się znajdą😉
  22. 8 points
    U mnie okonie w ostatnich dniach zdecydowanie najlepiej gryzły w godzinach porannych. Przynęty 2" w kolorach różnych nawet na różowe łowiłem. Czasem lubiły coś z brokatem. Czasem we wszystko ładowały. Cztery wypady okoniowe dużo ryb. Dwa szczupaki. Wczoraj coś mi ładnego spadło. Obawiam się , że pasiak. Dzisiaj chyba sandacz spadł. Eh te porażki. Z dzisiaj największy 28cm. Ryby skubały blisko brzegu. te dwa największe z dzisiaj... Po cholerę ta brzoza? Nie wiem, ale niech już zostanieTydzień pauza. Czy potem już skuje lodem??? Jeśli tak to dłubanie pozostanie
  23. 8 points
  24. 8 points
    Druga połówka listopada trudna. Sandacze mi się pochowały. Okonie czasem gryzły mocno. Nawet te odrzańskie pomału przechodzą na dietę tych ślężańskich
  25. 8 points
    Dzięki Tomku, ot czasem się coś tam uda wydłubać. A tak w temacie pod koniec listopada miała miejsce na WIsełce kolejna akcja zarybieniowa. Ostatnie zarybienie było powiedzmy średnim sandałkiem ale tym razem udało się pozyskać trochę większy materiał zarybieniowy...... A w pełnej krasie prezentował się tak:
  26. 8 points
    Witam;:) Dzisiaj stawiłem się nad Ślęzą hmmm..... chwilkę wcześniej od Jacolana;) tak jak pisał Mistrz ligi(Jacen i Peekol jutro macie jeszcze szansę aby to zmienić;p) okoni trzeba było mocno szukać, ale jak już się je znalazło można było liczyć na kilka sztuk z jednego miejsca. Ja trafiłem na jedno takie miejsce gdzie na kiju miałem ich 8 sztuk z czego 6 wylądowało na brzegu. Gdy w tej miejscówce przestały gryźć okonie, pomyślałem, że pewnie pojawiły się szczupaki. Od razu zmiana kija na którym założony jest przypon. Nie myliłem się;) Pierwszy rzut i siedzi szczupak, kilka rzutów później i jest następny;) Później dołowiłem jeszcze 4 okonie, ale już w innej miejscówce. Miałem jeszcze jednego szczupaka, ale zwiał;p Spotkałem Jaceena, od razu wiedziałem, że dzisiaj na 100 % coś złowi konkretnego, no i złowił;) Jacolan również pokazał dzisiaj klasę, łowił piękne okonie, tak jak pisał podziwiałem to z dosyć bliskiej odległości ;p PPu88 gratulację za ładnego okonia, taki by mi się dzisiaj przydał żeby dorzucić kilka punkcików;) Podsumowując miałem dzisiaj 10 okoni i 2 szczupaki, wynik nie najgorszy, choć rybki mogły by być troszeczkę dłuższe;) Największe okonie miały 24 cm. To był mój ostatni wypad na Ślęzę w lidze, ale może jeszcze do końca roku pojawię się na niej aby poszukać jeszcze jakiegoś ładnego okonia;) Póki co wyruszam na Odrę w poszukiwaniu sandaczy;) To był fajny dzień, super, że dzisiaj sporo nas łowiło;) Pzdr i do zobaczenia nad woda;) Poniżej największe rybki z dzisiaj:
  27. 8 points
    Ale się dzisiaj dzieje nad Ślęzą!! Wszyscy na ostatnią chwilę jak studenci na uczelni Mi udało się wydłubać tylko jednego okonka ale wiem, że byli dzisiaj lepsi. Na odcinku, na którym łowiłem naliczyłem sześciu wędkarzy Ciekaw jak dzisiaj zmieni się tabela Okonek ospały jakby z zamrażarki wyszedł..
  28. 8 points
    Panowie znowu się zaczęło może nie kolosy ale ilościowo bardzo dobrze. Dzisiaj o 7 rano melduję się na swojej mecie ze względu że ostatnio miałem w miarę dobre wyniki na drop shot postanowiłem wczoraj zrobić dodatkowy zestaw ale troszkę cięższy aby dalej rzucić i poprowadzić trochę większe przynęty czyli ciężarek 15gr i do tego silikony do 10 cm. Poranek zacząłem od klasycznego opadu 5gr i 3 cale lecz bez efektów więc zmiana kija i drop shot ląduje daleko od brzegu kilka ruchów kijem i bum 25 cm. I to na tyle 😲 myślę będzie padaka. Ale od godz 8 się zaczęło na dobre rzut ryba i tak do 9.30 tylko i wyłącznie klasyczny opad w gramaturze i wielkości jak opisałem wyżej okonie w przedziale od 20 do 30 cm. 9.30 po braniach ale widziałem kawałek dalej jak ucieka drobnica więc zmiana miejsca i zaczynam badać dno do godz 10.30 z tego miejsca mam 5 szczupaków 🤤 Z JEDNEGO MIEJSCA w przedziale 50 do 56cm 10.30 i znowu po braniach więc wracam do auta na śniadanie. Po śniadaniu do 12 pojedyncze pukniecia ale od 12 do 13.40 znowu jazda im mocniej wiało tym mocniejsze brania nie trzeba było na szczytówkę. Dzień zaliczam do mega udanych myślę że przeżucilem około 50 może 60 okoni rybki pięknie wybarwione i grubiutkie zdjęć nie wrzucam bo jutro sobota a po jutrze niedziela a dzisiaj był tylko jeden wędkarz więc może dali sobie spokój a ja nie będę ich nakierowywał chyba że zamrażarki mają już pełne.
  29. 8 points
    kolego MARCIN82 u mnie okonie są bardzo dobrze wychowane wieczorem to siusiu paciorek i spać 😉 wczoraj po ciemku parę godzin połaziłem bez efektu nawet skubnięcia nie miałem za to dzisiaj o 13stej jestem nad wodą , siedzi dziadek z gruntówkami normalnie dzień dobry coś skubie? e tam panie dwie godziny nawet brania nie było, mogę parę razy rzucić, jak nie biorą to rzucaj se pan , drugi rzut i ładny okoń następny rzut okoń, w końcu słyszę pytanie , panie na co to ? odpowiadam na gumkę, jak k...a na gumkę? żegnam się z jego gościem i próbuje dalej , drop shot dzisiaj nie zdał egzaminu , wszystko siedziało w krzakach, jedynie słuszny kolor i metoda bolońska zdawała egzamin. P.s. bardzo dużo drobnego narybku, widziałem dużo ataków drapieżnika i mewy też miały ucztę
  30. 8 points
    Gratuluję @jaceen! Ja też nie odpuściłem jeszcze Ślęzy W piątek późnym wieczorem wyskoczyłem w poszukiwaniu kabana. Klenie nawet chętnie gryzły - choć reagowały tylko na typowo zimowe, powoooolne prowadzenie przynęty. Brania zdecydowane, ryby nie za duże ale za to odpasione i silne Może pamiętacie - ostatnio pisałem że niemal cudem znalazłem zgubiony wobler - pomarańczowego swojaka - znowu się spisał Dwie najcwańsze (na pewno te największe ) uwolniły się w resztkach zielska. Kabana niestety nie dorwałem :/ Jeszcze ciekawostka - ruszyła powoli budowa nowego mostu na Żernickiej. Starego mostu już nie ma, a taka fajna miejscówka pod nim była
  31. 7 points
    Jacku były dwie czterdziestki Ty i ja!!!!
  32. 7 points
    Coś tam się wydlubalem
  33. 7 points
    Możemy zacząć powoli myśleć o nowym sezonie. Z mojej strony podsumowania nie będzie. Można się cofnąć kilka stron i przeglądnąć, co działo się z miesiąca na miesiąc;) Gratuluję wszystkim, co byli nad wodą. Nie zawsze da się coś złowić. Z relacji widać, że kilka osób nawet schodząc o kiju nie robiła tragedii. A najbardziej gratuluję Jackowi! Kontrolował wynik do samego końca i jeszcze w ostatni dzień dołożył punkty. Zresztą zobaczcie na tabelę z drugiej tury. Wystarczyło trochę więcej szczęścia i różnie mogło być. 1. Jacolan 125 2. Peekol 122 Jaceen 122 3. Płatek88 111 4. Danek 98 5. PPu88 39 6. Marienty 31 7. … Wyniki z całego sezonu po podliczeniu wyglądają tak: 1. Jacolan 255 pkt 2. Jaceen 243 pkt 3. Peekol 239 pkt 4. Płatek88 218 pkt 5. Danek 211 pkt 6. PPu88 149 pkt 7. Budek 123 pkt 8. Gu_miś 111 pkt 9. Marcinecki 76 pkt 10. Marienty 63 pkt 11. Mefis_7 Andrutone Boseib Booryss Tom@ha Carloss83 Marcin82 DAZ McGregor Michalv Jaroslav RadekM I tu nasunął mi się pomysł dodawania pierwszych punktów dla zawodnika za pobyt nad wodą. Efekt by był taki, że nawet nie łowiąc punktowanej ryby otrzymamy startowe punkty, które w tabeli będą windować nas wyżej niż kolegę, który nie był nad wodą. Przykładowo 100 pkt. Idę nad wodę, schodzę na zero, ale zarabiam na swoje konto stówkę. To byłby dla nas znak ile osób było nad wodą a dla samego uczestnika chyba lepiej, że będzie wyżej notowany niż kolega, który nie łowił wcale. Punkty dodawane jednorazowo. Pomysł do dyskusji:) ------------------------------------------------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------------------------------------------------ Zasady Ligi Ślęzy 2018/8 ( 2018.01.01 - 2018.12.09) - Do punktacji zaliczane będą cztery największe ryby złowione metodą spinningową, castingową lub muchową. - W trakcie trwania ligi można wymieniać na większe, dające korzystniejszy wynik. - Ryby które będą brane pod uwagę to: ryby posiadające wymiar ochronny. - Rywalizacja na żywej rybie. - Wędkujemy zgodnie z zasadami RAPR. ( Nie zgłaszamy ryb, które mają w tym czasie okres ochronny!) - Dodatkowo w miesiącu marcu nie zgłaszamy okoni. - Dodatkowo w miesiącu maj nie zgłaszamy kleni. - Zgłaszamy ryby złowione na odcinku od: Stadion Miejski/próg wodny – w górę rzeki. - Wiarygodną informacją będzie fotografia z miarą, na której widać długość ryby . - Wątpliwości rozstrzygamy na forum w temacie „Wrocławska Ślęza. Ostateczny werdykt w sprawach LŚ podejmuje Arbiter Ligi (zwyczajowo będzie na liście z nr 1 z dopiskiem „arbiter”). - Zapisy i punktacja będzie prowadzona na bieżąco w osobnym wątku przez samych uczestników. _____________________________________ *Punktacja. Wymiarowa ryba z założenia otrzymuje 25 punktów. Każdy centymetr ponad wymiar, to 1 punkt więcej. Wyjątkiem jest szczupak, okoń i pstrąg. Wymienione trzy ryby za wymiar otrzymują 30 punktów i za każdy centymetr ponad doliczamy 1 punkt. Przykładowo łowimy okonia 22cm (wymiar okonia to 18cm), co daje za wymiar 30pkt i 4pkt ponad wymiar. Razem = 34pkt Dla porównania, żeby zdobyć np. 40 pkt powinniśmy złowić klenia 40 cm, lub okonia 28 cm, lub szczupaka 60 cm. -------------------------------------------------------------------- ----------------------------------------------------------------------- Z nowym rokiem rusza kolejna edycja LŚ. Myślę, że parę osób z forum nie trzeba będzie specjalnie zachęcać do kilku wypadów. Wstawiam wstępny zarys regulaminu. Jest kilka różnic, o których chcę wspomnieć. Pierwsza sprawa to jedna całoroczna tura. Z doświadczenia poprzednich wynika, że najłatwiej zebrać się nad Ślęzę w pierwszej części sezonu. Wtedy, gdy działa okres ochronny na szczupaka, bolenia, sandacza. Mniejsze rzeczki, jakby szybciej budziły się do wiosennego życia i łatwiej złowić punktowaną rybę. Gdy rusza sezon na drapieżniki i rzeka zarasta, jest mniej chętnych do walki z naprawdę trudnymi warunkami. Druga sprawa to ilość ryb do zgłoszenia (4). Czemu nie więcej, gdy w założeniu łowimy cały sezon? Odpowiedź bardzo prosta. Najbardziej aktywni mogą wkleić kilkadziesiąt. Ci, co mają mniej czasu, mniej możliwości, będą mieli problemy uzbierać te cztery. Może być tak, że zaplanujemy łowienie, ale w tym czasie będą paskudne warunki (woda po intensywnych opadach, susza, burza itp.) i z tego powodu drastycznie zmaleją szanse na nawiązanie walki. Jeszcze się zastanawiałem nad czymś takim, że tę czwartą rybę można by sobie dopisać tylko w jednym lub dwóch wyznaczonych dniach na wspólne łowienie. Ale znając życie, będzie ciężko znaleźć taki dzień, żeby większości pasowało. Trzecia sprawa to ograniczenie dopisywania okoni złowionych w marcu i kleni w maju. Sprawa z kleniem jest chyba jasna. Od początku zakładaliśmy, że mimo braku okresu ochronnego, ryby te w sprzyjających warunkach odbywają w tym miesiącu tarło. Z mojego skromnego doświadczenia i obserwacji mam przekonanie, że szybciej odbywa się to w mniejszych i szybciej nagrzewających się rzeczkach. Oczywiście duże rzeki mają takie miejsca, gdzie warunki sprzyjają rybom podejść do tarła wcześniej, ale nie jesteśmy w stanie wszystkiego przewidzieć i odczytać. Przychylając się do uwag forumowiczów z nie małym doświadczeniem wędkarskim, proponuję okonia potraktować równie poważnie i tę rybę oszczędzać marcu. Nie da się uniknąć przyłowów, ale nie będzie pokusy przetrzymywania ryb do sesji fotograficznych i pomiarów. Szybciej wróci do wody. Czwarta sprawa to zgłaszanie się do rywalizacji. Proponuję odstąpić od poprzedniej formuły. Jeżeli ktoś złowi fajne ryby i dojdzie do wniosku, że ma szanse powalczyć, niech dołącza w dowolnej chwili. Byle nie po pół roku od momentu połowu. Najlepiej w dniu wyprawy, ewentualnie podanie informacji o złowieniu ryb a dokumentacja ze zdjęciami w najbliższym możliwie terminie. Wydaje się, że regulamin, jest przez te kilka sezonów dobrze skrojony i taka niewielka kosmetyka nie zaszkodzi. Dajmy sobie kilka dni na dyskusję i po niedzieli otwieramy nową zakładkę z regulaminem i z miejscem do wpisania się na listę uczestników.
  34. 7 points
    Ponad miesiąc minął od ostatniej rybki w wątku. Niedługo zapomnę, jak lipień wygląda:) Bóbr i Kwisa wyschły?:) Dzisiejszy dzień poświęciłem wodzie stojącej z zamiarem złowienia okonia. Było ciężko. Pierwszy raz na takiej wodzie i od razu wyszło, jak ważny jest dobrze dobrany zestaw. Szczerze mówiąc, męczyłem się przeokropnie. Nie mówię, że już nie będzie powtórki, ale bieżąca woda bardziej mi odpowiada a w dodatku nurt odwala za mnie część roboty. Sporo przynęt przerzuciłem, aby złowić kilka rybek. Były okonki, klenik, jazgarz i kilka krąpików. Booryssowe jigi też łowią;)
  35. 7 points
    Witam Wczoraj wybrałem się nad Ślęzę w celu dobicia punktów do kończącej się już niedługo tury. Celem były okonie. Udało mi się złowić 6 okoni, przyłowem były 3 szczupaki. Żaden wymiarowy. Miałem jeszcze jedną ścinkę szczupłego. Łowiłem od godziny 10 do 15 od miejscowości Ślęza do Komorowic. 2 największe okonie 25 i 26 cm dopisuję do tabeli;) Największe okonie złowiłem na 6 cm gumy dragona w kolorze białym z czarnym grzbietem, 4 mniejsze na keitechy w kolorze żółtym, na inne kolory w tym dniu okonie nie reagowały. Szczupaki natomiast upodobały sobie keitecha w kolorze pomarańczowym. To był udany dzień;) Chyba jeszcze się wybiorę nad Ślęzę, aby spróbować złowić jeszcze jakiegoś większego okonia;) Pzdr i do zobaczenia nad wodą;).
  36. 7 points
    U mnie tyle wypociłem Jacku do wieczora masz dużo czasu
  37. 6 points
  38. 6 points
    Osy jako przynęty wędkarskie, to wdzięczna tematyka.
  39. 6 points
    Dzisiaj chwilami nawet fajnie gryzły, pogoda natomiast chwilami nie pozwalała łowić. Widzę ,że kto był nad wodą to coś połowił. Kilka sztuk moich poniżej: , No i była jedna trzydziestka Ale nie chciała nam tego pokazać
  40. 6 points
    Tradycję trzeba podtrzymać . Jak to Jacen mawia powili przychodzi czas aby jak co roku "wytargać kufel za ucho" Po wstępnych ustaleniach proponowany termin to: PIĄTEK 19.01.2018r. Jak co roku pewnie przejmiemy REJS PUB Jeśli ma ktoś inne pomysły i propozycje niech działa! PRZYPOMINAM ŻE SPOTKANIE PRZY KUFLU PODSUMOWUJĄCE SEZON 2017 , JEDNOCZEŚNIE KOŃCZĄCE LIGĘ ŚLUMP JEST DLA WSZYSTKICH WARIATÓW I NIE TYLKO KTÓRZY BEZ KIJA I WODY ŻYĆ NIE MOGĄ!! Jest sporo czasu żeby się zorganizować bierzcie wolne, uciekajcie na L4, Ból głowy w sobotę gwarantowany
  41. 6 points
    I widać, że nie bez powodu masz "redaktór" w statusie . Ta miłość do takich rzeczek jest we krwi. Czasem osłabnie z jakiegoś powodu ale jak są ku temu warunki to odżywa ze zdwojoną siłą. Taką moją pierwotna miłością była Widawa, Widawa pełna płotek, kiełbi, jelców, okonków i tych poważnych ryb czyli szczupaków i kleni. Inne ryby to były raczej legendy tej wody choć jak cukrownia puściła ścieki to dopiero było widać, że legendy mogły być prawdą. Później, dobre 25 lat, to Odra, wielka rzeka i przepiękne bolenie a później tajemnicze sandacze. Nic poza tymi elektrycznymi rybami nie liczyło się przez kilkanaście lat. A ostatnio, kilka lat, Barycz, Barycz, Barycz i... dziesiątki kanałów w "Dolinie Baryczy". Przepadłem...Ten spokój znany z przed lat z Widawy, te same ryby, te same wrażenia. Fotki jak te Wasze ze Ślumpy ( skąd ta dziwna nazwa? ) mógłbym robić - gdybym robił. Nie ma mnie i raczej nie będzie w Lidze Ślęzy bo mam po drodze "wielkie miasto" ale zawsze czekam na wpisy z pola walki. Z pewnym smutkiem zobaczyłem, że wielu z wpisanych na listę rywalizacji nie było wcale na tej rzeczce ale może tak jak ja obiecałem sobie Widawę tak Oni nie dali rady nad Ślęzie. Może kiedyś wpadnę nad górną Ślumpę
  42. 6 points
    Nooo Jacku.. Wielkie gratulacje za tego krokodyla:D Widok takiej rybki w Ślęzie napawa optymizmem:) tym bardziej, że wczoraj widziałem spoooro szczupaczych maluszków. Marzy mi się jeszcze żeby ktoś dodał zdjęcie pstrąga ze Ślęzy słyszałem opowieści o takowych. Przy okazji gratuluję wszystkim punktującym kolegom z ligi a pozostałych namawiam do większej aktywności:) Jak widać jest za czym ganiać!!
  43. 6 points
    Dzisiaj miał nastąpić ten dzień. Dzień, w którym z wielką radością miałem wysłać SMS do Jacolana z gratulacjami za drugie miejsce w LŚ Zarzekał się, że w tym tygodniu nie zajrzy nad wodę, to jest okazja zrobić przesunięcia w tabeli. Nastawiłem się na okonie. Z pudełkiem silikonowych przynęt zawitałem w środkowym odcinku rzeki. Żeby dotrzeć do miejscówek trzeba przejść szlak kukurydziany i poruszać się ścieżkami opanowanymi przez dziczyznę. Po rapciach wnioskowałem, że to droga jednokierunkowa. Gwizd do przodu i przedzieram się w gęstwinie. Pierwsze minuty łowienia i delikatne puknięcie. Minęło następnych kilkanaście minut i zdecydowane branie. Odjazd. Szczupak około 60 cm daje się jednak doprowadzić do brzegu. Ślizgiem mam wciągnąć go na trawę i następuje ostatni zryw ryby. Nic to, walczę dalej. Po chwili kolejne branie. Tym razem jego mniejszy brat ląduje na brzegu. Później więcej chodzenia niż łowienia. W kolejnym miejscu piękne branie i walka po całej szerokości rzeczki. Tym walecznym przeciwnikiem okazał się całkiem fajny kleń. Odwiedziłem jeszcze kilka miejsc i wróciłem do miejscówki, gdzie przeczuwałem coś porządnego. Założyłem „kaloryferek”, podrzucam powyżej siebie i bardzo delikatnie podbijam przy dnie. Puk! Zacinam i wędka poważnie się wygięła. Miejsce trudne do holowania i podświadomie oceniam sytuację. Czy dam radę? I w końcu zobaczyłem, co mam na kiju. Jeszcze takiego okonia nie złowiłem. Lekko 35 cm. To i tak nie chcę przesadzać, że miał więcej, a na to zasługiwał. Był w zasięgu ręki. Gdybym miał wodery, to mogło się udać. Niestety wjechał w trzciny, jig zahaczył o nie i okoń się uwolnił. W tym momencie musiałem zrobić przerwę. Nie dało rady łowić. Po drodze sprawdziłem jeszcze kilka miejsc. Dołowiłem okonia. Miałem jeszcze mocne przytrzymanie. Naliczyłem 7 brań w ciągu trzech godzin. Trzy ryby na brzegu. Nie było źle. W niedzielę miała być powtórka. Jednak ciągle pada i gdybym miał przejść jeszcze raz ten odcinek, to wcale bym się nie różnił od odyńca w babrzysku. Trzeba zawalczyć gdzie indziej. PS Przypominam, że walczymy do 3 grudnia. Jak ktoś ma przemyślenia dotyczące utrzymania rywalizacji LŚ, to zapraszam po przyszłej niedzieli do dyskusji. Rewolucji w zasadach nie będziemy sobie fundować, ale delikatna kosmetyka nie zaszkodzi;)
  44. 6 points
    W końcu udało się dostać do tych 30tek lecz tylko dwie ale jest nadzieja na większe jeszcze w tym roku. A teraz do tych co tylko czytają i wpieprzają wszystko co się uwiesi na haku NIKT WAM NIE BRONI ŁOWIĆ RYB ALE WEŹ SOBIE JEDNĄ BĄDŹ DWIE RAZ NA JAKIŚ CZAS A NIE DLA CAŁEGO OSIEDLA BARANY !!! A na prężycach to powinni odrazu przetwórnie zrobić już sam nie wiem co mi bardziej szkoda tych okoni w ilościach hurtowych czy szczupaczków 50cm straż rybacka przyjeżdża kontroluje ale sami rozkładają ręce.
  45. 6 points
    Listopadowa mamuśka. Zapomniałem dodać o drapieżnych nocnych jaśkach gustujących silikon Listopadowe rybki. Ciekawe co przyniesie grudzień? Pozdrawiam
  46. 6 points
    o 7 dmej rano melduję się nad wodą mam czas na rozwinięcie sprzętu bo barki kursują w te i na zad ruch jak na Marszałkowskiej 😉 woda się trochę uspokoiła to zaczynam najpierw drop shot i kajtek nr.2 drugi rzut i okonek po chwili schodzi do mnie wędkarz i pyta się czy nie jestem z haczyka , okazało się że kolega peekol zawitał w "moje" rejony , pół godziny bajery wymiana doświadczeń i przynęt i zaczynamy zabawę, może wielkościowo szału nie było ale ilościowo - z jednego miejsca można było wyciągnąć po 10 szt. za namową peekola zmieniam rozmiar kajtka na nr. 3 i praktycznie nie ma przeciągnięcia żeby nie było ryby 🎣 na moją spiningową bolonkę też połapałem zarówno na ukraińskiego czerwia jak i na kajtka w jedynie słusznym kolorze, w sumie przeszedłem może z 200 m. i było co robić 😁 nieźle dzisiaj zarybiliśmy okoniami 😁 odrę aż żal było schodzić p.s. w piątek zapowiadają szamani od pogody że ma być piękna pogoda i 14 stopni ja biorę wolne ktoś chętny ?
  47. 6 points
    Wypadało by się czymś pochwalić ale nie za bardzo jest czym. Może od początku, na rybach staram się być codziennie przed pracą bądź po i jak narazie mi się udaje. Grube okonie przestały kąsać. Dzisiaj byłem od rana i miałem mega nadzieje gdyż było -2 stopnie ale lipa wszystkie okonie w przedziale 25 do 27 i to w niezbyt dużych ilościach. Raz bądź dwa razy w tygodniu staram się łowić z pontonu i na otwartej wodzie to już wogole tragedia średnia 18 cm Ale za to nie pamiętam już dawno takiego roku szczupakowego co wyjazd kilka sztuk cześć typowo na duże przynęty typu caniball 15 cm bądź od Berkley pulse shad 14 cm i od niedawna 18 cm a cześć jako przyłów, w 90% ponad wymiar ale nie dużo. Co jescze ...🤔 A z razji takiej ze prace mam w terenie odwiedzam rożnego typu żwirownię rozlewiska itp i tam tez lipa nawet żwirownia w rakowicach koło Lwówka się na mnie wypięła. Od jakiś dwóch może trzech tygodni nie wyciągam wogole kajtków 2" łowie tylko na 3" i główki od 3g do 5g ale ostatnio 7g dawało ryby. W czwartek z pontonu namierzyłem okonie na wodzie do 2,5m i brały tylko na 5g i dzisiaj te największe (27) tez tylko i wyłącznie płytka woda. Jaceen gdybym zmierzył kilka szt z rakowic i Odry okolice wrocka to może bym namieszał w GP ale na tą chwile brakuje mi 3 szt po około 33 cm dwa tygodnie temu powiedział bym e tam jeden wypad godz łowienia i się zrobi a teraz zostaje ostatni miesiąc który daje mi jeszcze ładne oksy czyli grudzień mam cicha nadzieje ze się uda ale wiadomo jak to jest. dzisjiejsze okonie mocno wypchane drobicą jak je cholowałem to wypluwały po kilka rybek i doszedłem do wniosku ze musza to przetrawić i znowu ruszą na żer a jak nie 🤔😱😜😂 Jutro odwiedzę coś koło domu może tu się coś dołowi.
  48. 6 points
    Dziś gryzły okonie pod wieczór ale do 30 paru cm.
  49. 6 points
    Spontany często dają efekty, ten był taki trochę planowany Druga połówka miesiąca niesie sporo optymizmu: Szybkie 3h jak ja to nazywam i ........ Dwie sztuki na brzegu. Gębala górą. Drugi już na 5+ To tak dla motywacji na dzisiejszą potyczkę okoniową
  50. 6 points
    Piękny sandacz!!! U mnie pierwsza połówka listopada dobra. Więcej łowiłem nocą. Choć chwilkę za dnia też znalazłem na pasiaki. Potem już tylko nocą........... kilka kleni trafiłem+kilka sandaczy(zero krótkich) i to cieszy najbardziej Wszystkie rybki skończyły swoje przygody ze mną tak jak ta ostatnia: Do zobaczenia nocą!